ja serwuję mielone, ziemniaki i marchewkę z groszkiem.
To ostatnie to w ramach misji bo mój mąż jadł "gdzieś, kiedyś" (pewnie jakaś zapadła stołówka w czasie delegacji ) i twierdzi że to paskudztwo. Tiaaa, sałatki z tuńczykiem też nie chciał a teraz wpieprza jak małpa kit