Dodaj do ulubionych

Les Miserables - Nędznicy

26.01.13, 21:35
Byłam dzisiaj. Na Początku mieszane odczucia, bo zapomniałam że to musical. Pod koniec się poryczałam, jak głupia. Znam książkę, inne ekranizacje, a i tak się poryczałam. Chyba pierwszy raz w kinie.
Widziałyście? Moim zdaniem warto.
Obserwuj wątek
    • doral2 Re: Les Miserables - Nędznicy 26.01.13, 21:47
      rodzicieli wysłałam do teatru roma, na tenże musical.

      nie bardzo im się podobał, z racji ubogiej scenerii i kostiumów, bo mieli porównanie do innego musicalu w tymże teatrze, gdzie było na bogato, więc wrócili zawiedzeni.

      teraz przemyśliwam, żeby ich do kina wysłać, więc dobrze że napisałaś recenzję.
      nie chciałabym, żeby znowu się zawiedli...
      osobiście, dla zasady, do kina się nie wybieram, tak jak to konskwentnie czynię od co najmniej piętnastu lat big_grin
      • ez-aw Re: Les Miserables - Nędznicy 26.01.13, 21:54
        Do Romy chciałam iść, ale zdjęli nim zdążyłam się wybrać.
    • dziennik-niecodziennik Re: Les Miserables - Nędznicy 27.01.13, 14:03
      ja widzialam. wczoraj.
      moge sie wypowiedziec, tylko nie wiem czy krótko czy długo smile
      • przeciwcialo Re: Les Miserables - Nędznicy 27.01.13, 14:06
        Pisz, pisz...
        • dziennik-niecodziennik Re: Les Miserables - Nędznicy 27.01.13, 15:34
          film rewelacyjny. jak dla mnie - nieważne co nakręcą jeszcze w tym roku, nic lepsze nie bedzie. osobiście dałabym ze cztery nominacje do Oskara. najmarniej smile

          Jean Valjean - Hugh Jackman - daje radę elegancko; głos musicalowo świetny. aktorsko - to wiadomo smile
          Javert - Russel Crowe - wokalnie chyba najsłabszy w całym filmie. głos na moje ucho taki "obniżony" tenor (wolałabym pełny baryton), dobry i ładnie brzmiący przy standardzie melodii, ale nie "wyciąga" końcówek, nie umie "doładować" na koniec frazy - juz juz sie człowiek spodziewa że "o a teraz on ryknie!..." a tu nic. za to aktorsko świetny, do grania własnie takich opryszków z kamienną gębą jest najlepszy big_grin
          Fantine - Anne Hathaway - dla mnie objawienie. aktorsko fantastyczna, wokalnie zdumiewająco dobra. rewelacyjna w naładowaniu śpiewu emocjami. najlepsza rola filmu jak dla mnie, i również jak dla mnie - pierwsza nominacja oscarowa. generalnie w tym temacie trudno mnie zadowolić, bo Fantin to moja ulubiona postać, mam na temat jej, jej emocji, uczuciowosci, dramatu zyciowego wyrobioną opinię i wizję artystyczną - i Anne mi to dała. zawsze ja lubiłam, ale tego się nie spodziewalam.
          Cosette - Amanda Seyfried - nie lubie aktorki i nie lubie odtwarzanej postaci, wiec nie zachwycała mnie, aczkolwiek szacun, sopran ma ładny, w wysokich partiach czasem się łamiący, ale cóż, nie wymagajmy zbyt wiele, to nie opera.
          Marius - Eddie Redmayne - podobnie, nie przepadam za postacią; dodatkowo aktor tak brzydki ze aż ładny smile nie lubie wokali tej postaci, melodycznie umiejscowionych na pozycji "ściśnijcie go dość mocno za jaja", ale chłopak tez udzwignął i rolę i wokal, za co szacun bo to niełatwe.
          Thenardier - Sasha Baron Cohen - nie znoszę go, standardowo jak to on przerysowany i przecharakteryzowany do bólu, ale do roli dopasowany rewelacyjnie. świetnie oddał naturę karczmarza, wydobywając jego zło, ale tez czyniąc go w oczach widza karykaturą łotra.
          Thenardierowa - Helena Bonham Carter - uwielbiam ją po prostu smile rewelacyjnie zagrała, wokalnie spoko (chociaz po "Sweeneyu Toddzie" brakowało mi wykorzystania pełnych możliwosci jej głosu). tylko czemu ona ostatnio gra same brzydkie i złe baby?... smile
          Eponine - Samantha Barks - "bezpieczny" wybor smile aktorsko daje radę bardzo ładnie, wokalnie do roli idealna, umie podładowac wokal emocjami, no cukiereczek smile detalik - talia osy, nie wiem czy tak ma czy tak jej zrobili, ale momentami mialam wrażenie że się złamie...
          Gavroche - Daniel Huttlestone - przeurocze dziecko, świetnie dobrane do roli, oddające w pełni zadziorność i spryt, wokalnie daje radę, ale tez rola wokalnie nietrudna...
          Enjolras - Aaron Tveit - moje osobiste objawienie numer dwa smile chłopiec śliczny jak malowanie smile rolę udzwignął pięknie, oddał całe zaangażowanie postaci w rewolucję, cały jego idealizm i beznadziejność przedsięwzięcia na które się porwał. wokalnie spoko.
          muzyka - cóż, klasyk, tym niemniej klasyk rewelacyjny. tu bym dała drugą nominację smile
          trzecią bym dała za scenografię - świetnie oddającą klimat filmu.
          czwartą - za całokształ smile czyli Oscar dla najlepszego filmu...

          a prywatnie dałabym jeszcze piątą ze wokalne partie zbiorowe i szóstą za łażenie Javerta po samych skrajach dachów i mostów, od czego mi sie zakręciło w głowie smile

          doral - co do "ubogości" oprawy i kostiumów - no musi być ubogo, wszak to opowieśc o ludziach ubogich. nie ma tam kto epatowac szykiem i pięknem. rodzice mogą sie jednak filmem zaskoczyc - mimo iż jest tam sporo brudu, łachmanów, nędzy i błota - to jednak wizualnie jest efektowny.

          zaznaczam że wszystko powyżej to wyłącznie MOJE OPINIE smile
    • jowita771 Re: Les Miserables - Nędznicy 28.01.13, 09:46
      Najpierw przeczytam, bo jakoś ominęłam. Własnie sobie przywiozłam z biblioteczki teściów. A potem obejrzę, oczywiście.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka