ale mi się trafiła dzisiaj fucha pod koniec dniówki w pracy

. Dostałam pod opiekę nową pracownicę, której musiałam pilnować i pomagać jej by głupstw na kasie nie robiła. Jak ją na chwilę zostawiłam udzielić kredytu klientom to już trzykrotnie inne kasjerki biegły jej z pomocą, a nie było mnie zaledwie 5 minut i jak wracałam patrzyły na mnie jak na wybawienie mówiąc "pilnuj jej, bo dziewczyna se kompletnie nie radzi"

. Fajnie teraz tak z boku to widzieć, fajnie teraz być tą bardziej "doświadczoną"

i teraz być po tej drugiej stronie



. Nie pamiętam swoich początków jak sobie radziłam, bo to był taki stres, że wróciłam z wielkim bólem głowy i poza tym byłam w lepszej sytuacji, bo byłam w momencie najmniejszego natężenia "ruchu" i miałam w zasięgu ręki dwie doświadczone kasjerki, które mi pomagały, a ta dzisiaj praktycznie była sama, bo kolejki koszmarne i nie za bardzo mogła liczyć na pomoc innej kasjerki (tylko jednej obok).
P.S. Dzięki tej dziewczynie wpadła mi dodatkowa godzina pracy, bo pilnowałam jej aż do jej przerwy, kierowniczki bały się zostawić ją samą, bo duży ruch był