beznadziejna...pisze o takiej, kiedy to człowiek żyje już tylko dzięki pomocy swoich dzieci...sam nie wychodzi z domu bo np za wysoko mieszka... nie myje sie...bo po co? coś cieplego zje jak mu corka lub zięc odgrzeją.... i tak żyje w tych swoich czterech ścianach...niby nie sam a cholernie samotny.... do lekarzy nie chodzi, bo to konowały a pozatym nie zejdzie po schodach bo za wysoko mieszka.... a potem dostaje wylewu...zabieraja go do szpitala..po dwóch dniach sam już nie oddycha tylko robi to za niego maszyna..męczy się tak prawie dwa tygodnie a potem umiera...
wczoraj odszedl mój Dziadek.....
i tak naprawde wiem ze teraz sie nie męczy... na szczescie zdążyłam go odwiedzić...w jego oczach był taki cholerny smutek i strach...
do dupy takie życie... tzn taka starość.........ech...............

((((((
--
ciągle nie wiem co tutaj napisać...
juz wiem
wpiotraszeni.blogspot.com/