fajnyrobal
11.09.13, 17:06
Robiłam dzisiaj zakupy w markecie i natknęłam się na taką sytuację.Pewna pani robiła zakupy. Najpierw zmacała bułki i stwierdziła z przekąsem, że chyba parodniowe. Potem ugniotła chleb , też coś pomruczała i przeszła na stoisko z wędlinami. Tam najpierw kazała sobie nakroić jakiejś szynki, oczywiście dwa pierwsze plastry kazała odrzucić, no i w porządku, każdy chce kupić świeże, po czym chciała kupić baleron. Ale kazała sobie otworzyć nowa paczkę, pomimo, że rozpakowany kawałek był całkiem spory a pani chciała kupić 15 deko... Ekspedientka odmówiła otworzenia kolejnej paczki argumentując, że nie może, bo potem jej to wszystko obsycha i kierownictwo się strzępi, że robi straty. Pańcia się sfochała, rzuciła wziętą już szynką na ladę i wykrzykując inwektywy wypruła ze sklepu.
I teraz kto miał rację - klientka, bo nie została obsłużona tak jak chciała, a wszak klient nasz pan i każdy ma prawo kupować świeży towar, czy ekspedientka która jest odpowiedzialna za stoisko i straty ponoszone na tym?