do siebie po sobotniej imprezie.
kurwa, całą niedzielę umierałam (z łózka wstałąm o 16-tej), potem
się snułam po mieszkaniu jak smród po gaciach.
dzis rano wstałąm pełna nadziei, że już ok, a tu dalej kurwa, to
samo....
na szczęście już dobrze, ale połączenie piwa z mohito, szarotką i
tequillą to jednak nie najlepszy pomysł