Dodaj do ulubionych

ekstremalna praca

25.04.09, 07:35
Co kiedyś w zyciu robiłyście albo robicie ... mmhmm ... ciężkiego, chodzi o pracę zarobkową?
Mój przykład:
Kiedyś pracowałam w zakładzie produkującym kobiałki (te prostokątne koszyki na truskawki), opuszki miałam zdarte do krwi, zawijałam je, jakoś potem przyzwyczaiłam sie. Najgorzej było przy wiązaniu sznurowadeł albo myciu gwintu butelki. No i śmieszność: nie powiem w jakich okolicznościach, ale musiałam odciski palców zostawić w naszej komendzie - panom policjantom nie udało się, tak zdarte miałam palce. Tylko z tego najmniejszego pozdejmowali smile
Obserwuj wątek
    • cudko1 hej matysiak 25.04.09, 07:46
      jak tam się sobota zaczęła??
      hmmm ekstremalna praca?? nie wiem czy ktoś to tak nazwie, ale ja z
      pewnością tak - praca po 14 - 15 godzin sprzątania u ortodyksyjnych
      żydów podczas wakacji.

      już w Polsce - praca po 16 godzin na dobę, wolne tyloko co drugą
      niedzielę, nie była to praca fizyczna czy cóś (dwa etaty w dwóch
      różnych w ogóle branżach) a.le okropnie wyczerpywała z powodu braku
      czasu na odpoczynek.
      • matysiaczek.0 hej cudko 25.04.09, 07:56
        sobota zaczęła się nieźle, zmieniłam młodemu pampa a on w nowego za 5 min nasrał.
        Drugi dzień diety naczął się.
        Ładna pogoda, w planach był jutro dłuuuugi spacer, a tu małz rano mi że ma turniej piłkarski, od 9 zaczynają, po wioskach będą grać, cała niedziela przepadła, znów sama będę siedziec sad
        Ale tak w ogóle to spoko
        • cudko1 Re: hej cudko 25.04.09, 08:03
          moja droga a jaką Ty dietę zaczynasz??

          to na spacer wybierz się bez małża, co będziesz w domu siedzieć?
          • dlania Re: hej cudko 25.04.09, 08:10
            Raz to było, ale bardzo przyjemnie: 3 dni po 10 godzin plewienia małych
            świerczków - sucha ziemia, na kolanach lub w pozycji odwróconego "U", a
            najbardziej ekstremalna była zapłata 45 zł! Ale w sumie na świezym powietrzu,
            cisza. spokójwink
            • matysiaczek.0 Re: hej cudko 25.04.09, 08:13
              oj dlanka...u mnie to chociaż zapłata godziwa, za 7,5 godz dziennie 5 dni w tygodniu miałam 1200, dla porównania znajoma sklepowa ze spozywczaka miała 850
            • dlania Re: hej cudko 25.04.09, 08:17
              Wiesz, strazyb leśni wyjadacze wyciagali więcej (ale tez nie więcej niż 3 razy
              tyle), NATomiast nas, delikatne studentkiwink, to po prostu przerosło.
              Od wtedy mam jeszcze wiekszy szacunek dla fizycznej pracy.
          • matysiaczek.0 dieta 25.04.09, 08:14
            tu proszem o wsparcie, a ty nic łobuzico sad
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=88104&w=94458347
            • cudko1 Re: dieta 25.04.09, 08:43
              nie no Matysiak wspieram ofkors, choć ta dieta to nie dla mnie.
              Zresztą jak każda która nie pozwala na picie dowolnej ilosci kawy.
              No i zagrożenie efektem jojo. Przestać piec te pychotki i gotować to
              i może ich jesć nie bedziesz - to nie wytarczy?? po co katować
              organizm??

              rozumiem że Ty tak na spotkanie majowe się szykujesz??big_grinbig_grinbig_grin
              • matysiaczek.0 Re: dieta 25.04.09, 08:46
                ja się szykuję na ciepłe dni i chodzenie bez płaszcza wiosennego...a spotkanie? no widzisz, jak nie liczyć to faktycznie jakoś tak wychodzi wink
    • aniuta75 Re: ekstremalna praca 25.04.09, 09:03
      Dwie takie były, ale jedna szczególnie. Pierwsza w Netto, głównie siedziałam na
      kasie, po 8-10 godzin z jedną przerwą 15 minut, do tego nocki z rozładowywaniem
      towaru i sprzątaniem.
      Druga w hurtowni tkanin - czasami nic się nie działo ale czasami taki zapieprz,
      że pot po tyłku spływał i człowiek nieraz nie miał czasu nawet herbaty łyka
      wziął przez 5-6 godzin.
    • liwilla1 Re: ekstremalna praca 25.04.09, 09:10
      opiekowalam sie dwojka malych dziewczynek w NY. to byla najgorsza praca jaka
      mialam, a w klasyfikacje wlaczam nocki w McDonald's i hostessowanie imprezy
      mieszanek dla pakerow, gdzie latalam polnaga w obcislym topie i szortach. dzieci
      byly rozpuszczone, klamliwe i traktowaly mnie okropnie. podobnie ich matka.
      • guderianka Re: ekstremalna praca 25.04.09, 10:10
        Jeszcze w klasie maturalnej zaczęta i przez upalne lato-praca w
        budce w fast-food. Co drugi dzień po 12 godzin. W małej budce o
        wymiarach 2,5x1,5x2,5. Bez wc (sikanie do wiadra lub sprint do
        przychodni lub knajpy obok ),w oparach gorąca,smrodu, w większości
        na stojąco. Najdłużej wstrzymywalam mocz-bo nie miałam jak wyjść
        ponad 13godzin...płakałam potem w domu w toalecie. A do domu
        wracałam na bosaka-trzymając w jednej ręce buty a w drugiej
        smierdzące frytkami ciuchy...brrr
        • tymoteusz.a Re: ekstremalna praca 25.04.09, 11:47
          Przy kompie w czasie wprowadzania danych pracowników do druków chyba ZUS DRA w styczniu 1999r. (Reforma administracyjna i inne). Przez miesiąc po 12 godzin, piątek-światek. Kilka razy zdarzyły się tak silne zawroty głowy, że przestawałem widzieć. Raz nawet w czasie jazdy samochodem. Ale kierownik uczciwie naliczył godziny nadliczbowe mimo przekroczenia kodeksowego czasu pracy.
    • esofik Re: ekstremalna praca 25.04.09, 12:58
      praca wakacyjna w szkółce drzewek. Na polu temperatura
      przekraczająca 40st. Po pierwszym dniu byłam tak skonana, że ze
      zmęczenia nie mogłam zasnąć. A jeszcze rowerem dojeżdżałam 5km

      I jeszcze w czasach liceum, również wakacje,w ośrodku wypoczynkowym.
      Czasami po 13h, wtedy to był dla mnie hardcore
    • edycja_kopiuj_wklej Re: ekstremalna praca 25.04.09, 13:42
      Prace wakacyjna zaczelam dosc wczesnie, juz od 12 roku zycia.
      Najpierw to bylo w wakacje zbieranie truskawek, porzeczek, nawet nie bylo to
      ciezkie, a dla dziecka taki zarobek to bylo duzo.
      Juz jak bylam starsza to z tych najciezszych to oczkowanie róż. Po tych
      wakacjach wygladalam jakbym wpadla w klatke z dzikiemi kotami, rece, nogi cale
      zadrapane, reszta ciala roznie.
      Inne wakacje w przetworstwie owocow nocki (od 22 do 6 lub dluzje jesli sie
      ustalo na nogach) na przebieraniu owocow do przerobu. Najsmieszniejsze, ze ta
      prace zalatwila sobie siostra, ale po 2 dniach skapitulowala, zaczelam chodzic
      za nia, i tam nikogo nie interesowalo, czy napewno jestem pelnoletnia zeby
      pracowac po nocach i czy ktos byl 8 godzin czy wiecej
      • magiczna_marta Re: ekstremalna praca 25.04.09, 14:12
        3 miesieczne praktyki w radio
        ni hu hu, never again pracy w mediach
        • kasia111177 Re: ekstremalna praca 25.04.09, 16:07
          Zdobyta z trudem i poza znajomościach praca na czarnow sklepie
          spożywczym po 10 godzin zapieprzania na dobę (w sklepie nie było
          nawet stołka, żeby choć przy kasie usiąść) z wolną co drugą
          niedzielą, za najniższą pensję. Po dwóch miesiącach powiedziałam
          dość - zresztą jak większość personelu hihismile
    • agama77 Re: ekstremalna praca 25.04.09, 16:40

      kelnerka w żydowskiej knajpie. horror, fizyczny i psychiczny kanał.
      wytzrymałam 3 msce.
    • anna.lucyna Re: ekstremalna praca 26.04.09, 00:42
      Pracowałam jako prostytutka, 4 lata.
      Najgorsze były poczatki, potem sie przyzwyczaiłam.
      • teqilaa Re: ekstremalna praca 26.04.09, 00:52
        a można sie przyzwyczaić?!

        w liceum, praca wakacyjna, obieranie, czyszczenie cebulek tulipanów
        na eksport do Holandii. Zarobiłam tyle, ze akurat pokryło wydatki na
        żarcie i fajki hyhyhy
        • anna.lucyna Re: ekstremalna praca 26.04.09, 12:44
          Można się znieczulić i przyklepać wrażliwość. Człowiek jest w stanie duzo znieść.
          • elske Re: ekstremalna praca 26.04.09, 13:56
            Ekstremalnej pracy w sumie nie mialam.Ale za to pamietam jak przez 9 mies
            pracowalam w zakladzie odziezowym,gdzie zaczynalismy o 6.30 ,a konczylylismy o
            17.00-18.00 zawsze bylo cos i trzeba bylo zostac dlozej.Dodatkowo wszystkie
            soboty pracujace.Tam czlowiekowi psychika siadala.Miesiac dochdzilam
            dosiebie,zanim nowej pracy zaczelam szukac.
            Kiedys spotkalam znajoma ktora pracowala tam jeszcze.Opowiadala ze wlasciciele
            pewnego dnia,kazali im zostac w pracy na nocna zmiane,bo wazna produkcja byla
            (czytaj znowu na ostatnia chwile).A zeby nikt do domu nie wyszedl,wypuscili na
            posesje 2 ogromne psy.W szoku bylam jak to uslyszalam.A baby zostaly na noc (to
            byla sobota i parcowaly przez noc do niedzieli).
    • jowita771 Re: ekstremalna praca 26.04.09, 19:16
      W szklarni w Niemczech. Dwanaście godzin dziennie, niedziele również. Nigdy,
      nawet, jak było coś bardzo pilnego do zrobienia, nie pracowałyśmy dłużej, bo
      szef-Niemiec uważał, że powyżej dwunastu godzin nie powinno się pracować.
      Najgorsze dla mnie było to, że całe te dwanaście godzin spędzałam kucając, od
      czasu do czasu rozprostowując tylko kolana, jak już bardzo ścierpły. W nocy
      budziłam się z bólu jak zginałam albo prostowałam nogi. Jeszcze kilka miesięcy
      po powrocie miałam problem z kolanami, lekarz operacją mnie nawet straszył,
      jeśli ból nie ustąpi. Na szczęście poprawiło mi się.
      Bardzo ciężko pracowałam też jako pilot wycieczek. Spanie po cztery godziny na
      dobę i to w różnych godzinach, wtedy, kiedy było trochę wolnego czasu i turyści
      wrzeszczący o wszystko i zarzucający, że wypoczywam (!) za ich pieniądze.
    • fajka7 Re: ekstremalna praca 26.04.09, 20:18
      Nauczyciel w prywatnym liceum zawodowym, czyli po prostu zawodowie z
      matura. Gowniarze zachowywali sie tak, ze ja nawet nie potrafie tego
      nazwac inaczej niz jedna wielka patologia - schudlam tam z nerwow
      7kg w miesiac. Dyrekcja do niczego - przydupasy placacych rodzicow,
      zero wsparcia. Nie no tragedia. Wytrzymalam 2 mce, normalnie balam
      sie o siebie.
    • osa551 Re: ekstremalna praca 27.04.09, 11:01
      największy hadrcore jaki miałam, to była praca w ośrodku wypoczynkowym w
      Stanach. Pracowałam w kuchni i sama zajmowałam się robieniem sałat+takich
      warzywnych stoików do jedzenia. Średnio 500 gości na dwóch zmianach obiadowych
      czyli w ciągu 2 godzin. To samo w lunch.

      Pracowałam sama, bo co prawda były tam przewidziane dwa stanowiska pracy i nawet
      co dwa tygodnie dostawałam jakiegoś "szefa" (ja byłam oficjalnie pomocnikiem),
      ale szef po 2-3 dniach rezygnował z pracy. Pracowałam tam legalnie (wymiana
      studencka) 4 miechy. To było wiele lat temu i dotąd zachowałam takie
      umiejętności jak:

      - obranie 2 kg cebuli w 10 min
      - przerobienie skrzynki papryki na wydrylowane połówki w 10 min
      - pokrojenie długiego ogórka na plasterki w 30 sek

      Wiele takich musiałabym wymieniać. Tam to była po prostu konieczność życiowa,
      żeby przetrwać. Dodam, że pierwszy raz w życiu widziałam i używałam sprzętu
      kuchennego z lat 30 i 40 (właściciel chyba nie widział powodu, żeby inwestować).
      Takie stare, żeliwne i ciężkie jak cholera urządzenia do mieszania czy krojenia.
      • osa551 Re: ekstremalna praca 27.04.09, 11:04
        > - obranie 2 kg cebuli w 10 min

        Chodziło mi o 20 kg cebuli czyli worek ...
        • matysiaczek.0 Re: ekstremalna praca 27.04.09, 11:07
          no osa...to ja tobie od dziś w pas kłaniac się będę...podziwiam szczerze
          • osa551 Re: ekstremalna praca 27.04.09, 12:50
            Wiesz, na szczęście te cebule w miarę duże były wink, ale ta robota miała też
            pozytywne strony:

            1. po powrocie do domu - doskonale wiedziałam po co studiuję
            2. jak już gotuję - to opędzam obiad migiem, tyle tylko że rodzina boi się do
            kuchni wchodzić
            3. wiem czego nie zamawiać w restauracji, ale to mi zostało też po tym jak byłam
            kelnerką w Londynie
            4. nauczyłam się pracować i być przytomną w cholernym stresie, bo Gordon Ramsey
            przy tamtym moim szefie kuchni to kurde spokojny człowiek jest
            • matysiaczek.0 Re: ekstremalna praca 27.04.09, 12:52
              podziwiam cię własnie z uwagi na 2. no i samozaparcie w obieraniu cebuli w ogóle, nie mówiąc o ilości kilogframów
    • madame_edith Re: ekstremalna praca 27.04.09, 11:35
      Nie tak ekstremalnie jak Wasze, ale pracowałam na wymianie studenckiej w Stanach
      jako sprzątaczka w hotelu. Miał chyba ze cztery gwiazdki, każdy pokój dwie
      łazienki a w nich tylko marmury i lustra, to wszystko musiało błyszczeć. W ciągu
      zmiany mieliśmy bodajże wysprzątać 10 sztuk takowych, ale jak mi się udało 5 to
      był już cud. Co Ci ludzie potrafili zrobić z tymi pokojami w jeden dzień
      przekraczało ludzkie pojęcie, zostawiali taki potworny syf (ci z dziećmi), że
      czasem i 3 godziny człowiek jechał na szmacie. Do dziś nigdy nigdzie nie
      widziałam takiego rozpierdolu, żarcie powdeptywane w dywan i meble, ciuchy
      porozrzucane dosłownie wszędzie. A najlepsze było to, że pracowałyśmy z
      Meksykanami, tylko i wyłącznie, a żaden z nich nawet mydło po angielsku nie
      umiał powiedzieć, więc co najwyżej hiszpańskiego się można było poduczyć. PORAŻKA
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka