surimka
15.05.09, 08:43
piszę pod jednorazowym nickiem, nie dlatego, że wstydzę się tego co zrobiłam, ale dlatego, ze chcę mieć wasze jak najbardziej obiektywne opinie, chcę być na chwilę anonimowa, żebyście nie sugerowały sie moim nickiem i aktywnością na forum i kółkami adoracji wszelkimi.
Córa często chodzi na plac zabaw za blokiem i tam spotkała dziewczę ostatnio, które doprowadziło moją do łez trzykrotnie:
1. szczypała w policzek
2. zabrała i porwała kwiaty nazbierane dla mamy
3. mówiła o mnie jako matce: stara krowa, wredna małpa
Interweniowałam u mamusi tej dziewuszki (około 7 lat ma, moja młodsza) po 1. i 2. Bez skutku, bo nadal przezywała moją i wtedy źle wyraziła się o mnie. Wkurzyłam się strasznie, poszłam na plac, dorwłam gówniarę i powiedziałam co myślę. Ona zaś z tekstami "stara krowo, pierdolnięta jesteś" i inne podobne, cały czas do mnie na 'ty'. Jaki błąd popełniłam? Złapałam ją za rękę (dotknęłam obce dziecko), ale bez ściskania, nie robiąc krzywdy. Dziewczę pyskate wystraszyło się, rozryczało, poleciało do matki na skargę.
Za godzinę matka przychodzi do nas i mówi, że jeszcze raz, to ona na policje pójdzie, oskarzy o nękanie dziecka. Mąż tłumaczy, że jej córka to pyskata, niewychowana, że źle odnosi się do starszych, nie mówiąc, ze doprowadza do płaczu naszą, a matka nic nie robi.
Skonczyło się na pyskówkach, ale żałuję, że mnie przy rozmowie nie było, a może własnie dobrze, bo może palnęłabym coś strasznego, ja ja to potrafie.
Jak powinnam była się zachowac? Co ona może (ta matka) mi zrobić w sensie prawnym? Jak reagować, kiedy jej córka znów wystraszy moją, doprowadzi do płaczu? A może dać spokój i niech dzieci same rozwiążą sytuację? Bo tak myślę, moja córa kiedyś będzie musiała sama sobie radzic, nie?