Dodaj do ulubionych

rozpętałam wojne chyba - dłuuugie

15.05.09, 08:43
piszę pod jednorazowym nickiem, nie dlatego, że wstydzę się tego co zrobiłam, ale dlatego, ze chcę mieć wasze jak najbardziej obiektywne opinie, chcę być na chwilę anonimowa, żebyście nie sugerowały sie moim nickiem i aktywnością na forum i kółkami adoracji wszelkimi.

Córa często chodzi na plac zabaw za blokiem i tam spotkała dziewczę ostatnio, które doprowadziło moją do łez trzykrotnie:
1. szczypała w policzek
2. zabrała i porwała kwiaty nazbierane dla mamy
3. mówiła o mnie jako matce: stara krowa, wredna małpa

Interweniowałam u mamusi tej dziewuszki (około 7 lat ma, moja młodsza) po 1. i 2. Bez skutku, bo nadal przezywała moją i wtedy źle wyraziła się o mnie. Wkurzyłam się strasznie, poszłam na plac, dorwłam gówniarę i powiedziałam co myślę. Ona zaś z tekstami "stara krowo, pierdolnięta jesteś" i inne podobne, cały czas do mnie na 'ty'. Jaki błąd popełniłam? Złapałam ją za rękę (dotknęłam obce dziecko), ale bez ściskania, nie robiąc krzywdy. Dziewczę pyskate wystraszyło się, rozryczało, poleciało do matki na skargę.

Za godzinę matka przychodzi do nas i mówi, że jeszcze raz, to ona na policje pójdzie, oskarzy o nękanie dziecka. Mąż tłumaczy, że jej córka to pyskata, niewychowana, że źle odnosi się do starszych, nie mówiąc, ze doprowadza do płaczu naszą, a matka nic nie robi.

Skonczyło się na pyskówkach, ale żałuję, że mnie przy rozmowie nie było, a może własnie dobrze, bo może palnęłabym coś strasznego, ja ja to potrafie.

Jak powinnam była się zachowac? Co ona może (ta matka) mi zrobić w sensie prawnym? Jak reagować, kiedy jej córka znów wystraszy moją, doprowadzi do płaczu? A może dać spokój i niech dzieci same rozwiążą sytuację? Bo tak myślę, moja córa kiedyś będzie musiała sama sobie radzic, nie?
Obserwuj wątek
    • deela Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:46
      ja tam moge napisac ale ja psychopatka jestem
      otoz podeszlabym do dzieciny
      zlapala za wszarz
      zblizyla owa niewinna buzke do swoich kaprawych psychipatycznych oczy
      i lodowatym tobem bym wysyczala - jeszcze raz dotkniesz moje dziecko, albo
      bedziesz sie o niej albo o mnie zle wyrazac to ci tak wpierdole ze wbijesz sobie
      zeby w podniebienie
      ale ja nienormalna jestem
      w DUPIE mam poprawnosc polityczna, jakby interwencja u mamusi nie pomogla
      • hellious Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:48
        hehe, deelka, musze sie od ciebie wiele nauczycbig_grin
      • deela Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:48
        aha przypomnialo mi sie ze kiedys jakiegos gowniarza tak pogonilam i jego matka
        do mnie przylazla z awantura ze ona do sadu pojdzie (reh reh reh)
        w krotkicgh zolnierskich slowach kazalam jej spierdalac, ze ma dupy nie zawracac
        i niech idze do tego sadu jak ma chec
        odczepila sie raz na zawsze a jej gowniarz omijal mnie szerokim lukiem
      • angel-marta Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 11:59
        deela sorry ale potem dziwisz się że jestem twoją fanką big_grin
      • tiuia Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 12:13
        Ładny sposóbbig_grin Chciałabym tak umieć...
        • liwilla1 Re: ja tez 16.05.09, 08:13
          jak spotkalaby mnie taka sytuacja, bronilabym swojego dziecia. na szczescie u
          nas dzieciory raczej kulturalne, ale zobaczymy jeszcze, bo to nizszy przedzial
          wiekowy.
    • asiaiwona_1 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:47
      a córka musi się bawić z tą dziewczynką? w sensie czy ją lubi mimo
      wszystko? Bo jeśłi tak to chyba na siłę ich nie rozdzielisz. A córce
      powiedz, żeby za każdym razem zwracała uwagę tej dziewczynce. Jeśli
      uwagi córki nie pomogą to, ja przynajmniej swoją bym tak
      poinstruowała, żeby też zniszczyła kwiatki tej dziewuchy, też
      złapała ją za policzek. Wiem, że to niewychowawcze, ale trzeba umieć
      sobie radzić. Ja moją uczę, że sama ma nie zaczynać, ale jak prośby
      nie pomagają to ma oddać i tyle
    • tabakierka2 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:48
      Radziłabym zostawić tę sprawę dzieciom.
      Mieszanie się dorosłych w takich sytuacjach zwykle do niczego
      dobrego nie prowadzi. Moi rodzice często interweniowali w takich
      sytuacjach - źle robili, stwierdzam z perspektywy czasu.

      Ale Ty tu urządziszwink
      • tabakierka2 aha... 15.05.09, 08:50
        i trochę jakby inaczej uważam -> na zaczepki córka nie powinna
        zwracać uwagi -> zachowania niezauważalne wygasają same.

        P.S a przyznasz się kim jesteś później?wink
    • karra-mia Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:52
      ja to jestem taka psychopatka jak deela i zrobiłabym coś równie
      niepoprawnego politycznie. Oj taka dziecina zapamietałaby mnie i
      omijałaby i mnie i moje dziecko.

      Ale jeżeli tak nie potrafisz zrobić, to zostawn narazie sprawę w
      spokoju, swojej małej wytłumacz, że ząb za ząb, oko za oko. Jak jej
      ta dzieczynka zrobi coś, to ona niech sie jej odwdzięczy tym samymwink
      • tabakierka2 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:53
        karra-mia napisała:

        > Jak jej
        > ta dzieczynka zrobi coś, to ona niech sie jej odwdzięczy tym
        samymwink

        To może być strzał w kolano dla matki/rodziców/społeczeństwa patrząc
        perspektywicznieuncertain i nauczy małą siłowego rozwiązywania problemówuncertain
        • asiaiwona_1 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:55
          tabakierko - ale patrząc z drugiej strony to jak córka będzie tak
          pozwalała sobą "pomiatać" i się krzywdzić to na jakiego człowieka ona
          wyrośnie. Potem mąż się będzie nad nią znęcał na przkład, a ona nic
          nie zrobi, bo przecież od małego tak było, czyli, żę tak ma być.
          • tabakierka2 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:00
            asiaiwona_1 napisała:

            > tabakierko - ale patrząc z drugiej strony to jak córka będzie tak
            > pozwalała sobą "pomiatać" i się krzywdzić to na jakiego człowieka
            ona
            > wyrośnie.

            nie no, nie ma pozwalać się tak traktowac, ale z patologię nie ma co
            walczyćsmile a siłą to już w ogóle chyba nie ma sensu. Zalecałabym
            unikanie towarzystwa tego dziecka, jeśli to możliwe.
            Albo rozmowę z mamą, ale niech mama rozmawia z mamą - idąc w
            kierunku, że lepiej byłoby gdyby dziewczynki nie miały z sobą
            kontaktu.
            Siłowe rozwiązania -ok, ale co jeśli tamta jest silniejsza? matka
            wkraczająca między dzieci nie wróży nic dobrego. Później będzie
            latała do nauczycieli i wykłócała się z nauczycielami o oceny dla
            dziecka - lepiej nauczyć dziecko jak sobie radzić z takimi
            problemami.

            Potem mąż się będzie nad nią znęcał na przkład, a ona nic
            > nie zrobi, bo przecież od małego tak było, czyli, żę tak ma być.

            Albo wersja inna - nauczy się rozwiązywać problemy z ten sposób i
            będzie lała/katowała własne dzieci, kiedy te jakoś "nie tak" się do
            niej odezwą.
        • deela Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:55
          z jednej strony tak z drugiej - nie chialabym zeby jakas chamska gowniara
          zwyczajnie maltretowala moje dziecko - ostatecznie mozna mloda nauczyc - jak
          jebnac raz a porzadnie zeby zabolalo? (proponuje otwartymi rekoma strzelic w oba
          uszy na raz)
          • endi100 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:01
            deela napisała:

            > jebnac raz a porzadnie zeby zabolalo? (proponuje otwartymi rekoma
            strzelic w oba uszy na raz)

            Rozwaliłaś mnie Deela z samego rana big_grin Dzięki Tobie gęba mi się
            cieszy big_grin
            • deela Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:10
              smiej sie smiej
              ty wiesz jak to boli
              boli jak jasna cholera.....
              ja wychowana na podworku wsrod chlopakow samcyh to wiele takich "eksperymentow"
              przezylam
              • koralik12 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 13:51
                Miałam książkę o samoobronie i tam była opisana metoda uderzenia otwartymi
                dłońmi w uszy. Pisało żeby jednak z tym uważać bo może wywołać krwotok a nawet
                śmierć.
                • magiczna_marta Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 14:20
                  W liceum jak jezdzilam do szkoly autobusem babcia chciala sie
                  wepchnac zanim wysiedlismy, tak ze ja tak ladnie podnioslam za
                  ramiona i wynioslam z tych 2 schodkow, postawilam, znizylam sie na
                  wysokosc jej twarzy (tak z metr piecdziesiat miala) i grzecznie
                  powiedzialam ze najpierw sie wysiada a pozniej wsiada i sobie
                  poszlam.
          • krolowazla Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 11:57
            (proponuje otwartymi rekoma strzelic w ob
            > a
            > uszy na raz)
            >


            Ja pierdziele deela ty wiesz jak to boli. Ja cholera raz tak dostałam , aż mi
            pociemniało w oczach.
        • karra-mia Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:59
          Rysa nie wiem, jak to się perspektywistycznie skończy u tej małej,
          ale u mnie nie skończyło się źle. Mnie tak zawsze powtarzano w domu,
          najczęściej dziadek mi powtarzał, że jak mnie ktoś kopnie - mam
          oddać, ale mocniej i stosowałam. Żaden chłopak mi nie ublizył, bo
          wiedział, ze ja nie będę ryczeć, tylko odwdzięcze mu się podobnie...
          Teraz już nie muszę stosowac takich metod, ale dzięki temu może
          wiem, jakich granic nie może ktoś przekraczać, jeżeli chodzi o moją
          osobę.
        • surimka Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:02
          eh, eh ... jeszcze zapomniałam napisać, że w ogóle to jakaś patologia, bo mała miała taką dziwną bliznę na rączce, taką dookoła nadgarstka, nie wiem do czego porównać - trochę drastycznie - jakby miała związane ręce i sznurek takie slady zostawił..wiem, ze to nie to (no raczej!) ale tylko zwizualizować chciałam.

          I jeszcze, córa nie bawi się z nią, raczej ma inne 'towarzystwo', ale nawet powiedziała mi, tak dorośle, że myslała, że ona jest inna bo 'ma takie ładne włosy i ładne ubranaka, a tak niegrzeczna jest'. Poinstruowałam ją już jak ma się zachować, jak znów zaczepi ją, ma odejść i nie zwracać uwagi.

          Obawiam się tylko jednego, że ta matka (plotkara straszna) nagada innym matkom i moja córa potem nie bedzie miała z kim się bawić, bo dzieci od rodziców usłyszą to i owo sad

          aha no ujawnię się ofkors później ... ale nie myślcie o tym, chciałam ciegi zebrać od was, a tu deela wyskakuje z tekstem..no proszę, nikt nie uważa, że źle zrobiłam łapiąc ją za ręke? ona naprawdę mocno się wystraszyła, w koncu to dziecko...no i mogę się postawić w sytuacji tej matki, pewnie tak samo bym się wkurzyła..
          • hellious Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:04
            Ona sie MIALA przestraszyc. Szczyl sobie do tej pory myslal, ze nikt jej nie
            tknie i sie zdiwila.
            • deela Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:08
              tru
              hell dobrze gada!
              miala sie wystraszyc i zapamietac ze nietykalna to ona nie jest a pyskata buzia
              moze sprowadzic na nia przykre konsekwencje
          • alexandra74 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 11:02
            > Obawiam się tylko jednego, że ta matka (plotkara straszna) nagada
            innym matkom
            > i moja córa potem nie bedzie miała z kim się bawić, bo dzieci od
            rodziców usłys
            > zą to i owo sad

            A co - wszystkie inne matki tez takie pojebuski? Chyba widzą, z kim
            maja do czynienia? Szajbnięta leniwa rura, której dziecko wychowuje
            ulica.
        • zocha16 tabakierka 15.05.09, 09:08
          czasami inaczej jak siłą się nie da. a dziecie trza od małego uczyć
          asertywności. A jak kultura nie pomaga, to niestety na chamstwo
          działa bardzo często tylko chamstwo.
          Ja jeśli juz bym się wtrąciła to zrobiłabym dokładnie to samo co
          deela
      • carrymoon Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 08:57
        Ja jak Deel'a gówniare poinformowałabym co jej zrobie jak jeszcze
        raz podejdzie do młodej a mamuni powtórzyłabym to samo.
      • cura_domestica Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:07
        niedawno zdażyła mi się podobna sytuacja , moja pannica lat 8 (prawie) i trzech
        koleżków (2*lat11 i 6 ) malowali u sąsiada altanę . Nagle wpada moja do domu z
        płaczem uwalona tą farbą (olejną) od stóp do głowy , jakby co najmniej włosami
        malowała (sama se tego na pewno nie zrobiła , nie dała by rady) bo S... ją
        pomalował . A ja , że w ciąży i porywcza jestem , a to nie pierwszy raz kiedy mi
        te dziecię , tzn S... podpadło ruszyłam jak stałam. Dopadłam S... pod altaną
        sąsiada wyciągnęłam mu pędzel z dłoni i pomalowałam mu pychol (taką ala maseczkę
        wiecie , ominęłam tylko oczy ) odwróciłam się na pięcie i poszłam do domu. Za
        godzinkę przyszedł sam , bez mamusi , przeprosił mnie i moje dziecię i od tego
        czasu spokój mam ja i moja córa . Dla wyjaśnienia stosunki moje z mamą S... nie
        zmieniły się nadal jesteśmy dla siebie miłe wink
        Na wytłumaczenie swoje podaje fakt , że moja córa ma AZS (wtedy dość mocno
        zaognione ) i zmycie farby olejnej z twarzy i ciała mojego dziecka benzyną
        naprawdę do przyjemności nie należało sad a poza tym to w ciąży jestem wink

        Nie uważam , że zrobiłam źle , ale , że dobrze też bym się kłóciła wink
        • deela Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:09
          hihi
          psycholka
    • margotka28 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:06
      miałam kiedyś podobną sytuację. Mamusia miała 4 synków, wychowywała
      ich sama i sobie totalnie z nimi nie radziła. I najmłodszy też
      strasznie pomiatał moimi dziećmi, wyzywał, bił. Interwencje u mamusi
      nie pomagały. To powiedziałam temu dzieciakowi, że jeszcze raz
      zaczepi moje dzieci to mu łep ukręcę. I pomogło.
      • tabakierka2 ja miałam taką sytuację 15.05.09, 09:13
        ja i moja przyjaciółka - obie lat 9 (trzecia klasa podstawówki).
        Jexdzimy sobie na rowerach. Przyjaciółka nosi okulary.
        Pojawia się S. -jest od nas młodsza o 2 lata. Wyśmiewa moją
        psiapsiółę od okularnic. Psiapsióła (jadła jabłko) rzuca w nią
        ogryzkiem i trafią prosto w czoło ( big_grin ). S. podnosi ogryzek i
        próbuje odrzucić w psiapsiółę, ale nie trafia big_grin wkurza się, zaczyna
        ryczeć.
        Następnego dnia przychodzi z mamą do naszej wychowawczyni ->
        spotykamy się my dwie, nasza wychowawczyni i wychowawczyni S. My
        przedstawiamy naszą wersję, ona swoją, ale wierzą jej. My słyszymy,
        że nasza wychowawczyni miała nas za fajne dziewczynki, a my takie
        niedobre jesteśmy. Żal sad S. na każdej przerwie do nas podchodzi i
        przezywa psiapsiółę. My ją lekceważymy. Kolejna przerwa, młoda
        podchodzi do nas, wyzywa nas i na jej nieszczęście <!!!> słyszy to
        jej wychowawczyni! przy wszystkich młoda dostaje burę za zaczynanie
        się i za kłamstwobig_grin
      • asiaiwona_1 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 09:13
        cura domestica - świetna reakcja. I wcale nie uważam, że zła smile
    • pszczolaasia Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 10:03
      pewno tym, dotykiem naruszylas delikatna konstrukcje psychiczna tego uroczego
      dziewczecia;PP nie boj zaby nic Ci nie zrobi. gada zeby gadac. z dziecina raczej
      nie bedziesz miec wiecej problemow. i ja bym chyba tak samo zrobila. skoro
      interwencje u mamusi nie przyniosly skutku to co sie marwtisz?
    • bernimy Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 10:31
      Do tamtej dziewczynki odezwałabym sie tylko gdyby nie było rodzica
      obok. Jak z rodzicem to do rodzica. Jak nie dotrze (spłynie po
      rodzicu) to powiedziałabym głośno co myślę o rodzicach, którzy nie
      wychowuja własnych dzieci i wytłumaczyłabym swojemu, dlaczego lepiej
      unikać takie dzieci, na głos i przy innych. Unikać dlatego, że nie
      wiadomo, czy tamto nie będzie dalej nękać. No i pytanie, czy Twoja
      córka chodzi na ten plac sama czy zawsze z kimś?
      P.S. wczoraj w sklepie zwróciłam uwagę dziewczynce (ok. 8 lat),
      która rzucała piłką dużą przez regał, nie wiedząc czy tam ktoś jest
      i się śmiała. Ale tylko jej powiedziałam, że może kogoś trafić.
      Uciekła z głupią miną tongue_out
      Dotykać innego dziecka bym nie dotykała, chyba, że akurat by się
      zamierzała z łąpą czy czymś w niej na moje dziecko!
    • deodyma Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 10:35
      a moze trze bylo tak z innej rury???
      pogadac z matka dziewczynki i jesli rozmowa nie pomoze, wtedy
      mamuske postraszyc?
      ja bym powiedziala, ze jesli jej dziecko bedzie mnie wyzywalo a ona
      nie bedzie reagowala, wtedy zawiadomie opieke spoleczna, ze dziecko
      jest zdemoralizowane, biega bez opieki, wyzywa sie na innych
      dzieciach...
      moze wtedy mamuska ruszy dupe i raczy sie zainteresowacv tym, co
      wyrabia ich pociecha?
      moze zacznie swoja coreczke wychowywac, bo jak 7 latka juz teraz tak
      sobie poczyna, to co bedzie za 3 lata?
      • osa551 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 10:51
        deodyma, dokładnie o czymś takim pomyślałam - największa plotkara na osiedlu
        zapewne pomyśli następnym razem, zanim narazi się na wezwanie opieki społecznej
        • deodyma Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 11:39
          otoz tosmile
          ja bym wlasnie tak zrobila, chociaz z natury narwaniec jestem i
          chetnie bym tym dzieciakiem potrzasnela, tylko ze po czyms takim
          mozna sobie narobic problemow, jak rodzic dzieciaka durnowaty.
          • teqilaa Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 11:56
            dokładnie! u mnie zazwyczaj spraw akonczyla sie na zwroceniu grzenie
            uwagi takiej mamusi. Ale jesli by ni eposkutkowało to opcja jest
            taka że robiwe jej wioche przy wszystkich. Opierdalam tak żeby
            wszyscy usłyszeli, tzn stanowczo i dobitnie wyrazam swoje zdanie na
            temat zachowanie jej dziecia i co mam zamiar z tym zrobić. A że
            pyskol jestem i trudno mnie przegadac jak sie wkurwie to mysle że
            więcej by nie trzeb abyło. Kilka razy w ten sposób oduczyłam psiarzy
            robienia z ogórdka dla dzieci sralni dla pupilków. Wystarczy głosno
            wyrazic swoją opinie.
            Ostatnio taki głupi babon mnie podjezył. Na moim bagnie jest taki
            ciag bud sklepowych i stałam z młodym wóżkiem przy zabawkach i
            oglądałam taczke dla diaboła. Staneła taka jedna za mna i na cały
            głos "stoi sie czy sie jedzie"!! i szturcha mnie siatami. wiec ja
            niezrażona "a przepraszam to gdzie! kultura obowiązuje wszystkich
            niezaleznie od wieku!" i grzecznie usunełam sie na bok. Baba mało
            nie spłonęła i dostała takiego dynamitu w dupie ze w sekunde sie
            zdematerializowała. trza byc odwaznym i nie dac sobie wleźc na
            głowe, szczegolnie jesli chodzi o mamuski co to bezstresowo dzieci
            wychowują!
            • deodyma Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 12:15

              teqilaa napisała:


              Staneła taka jedna za mna i na cały
              > głos "stoi sie czy sie jedzie"!! i szturcha mnie siatami. wiec ja
              > niezrażona "a przepraszam to gdzie! kultura obowiązuje wszystkich
              > niezaleznie od wieku!"

              dobresmile
              to ja pamietam taka sytuacje sprzed 10 lat, jak wracalam autobusem
              do domu po pracy.
              stalam sobie, poniewaz nie bylo wolnego miejsca i w autobusie bylo
              pelno ludzi, choc jakiegos tloku szczegolnego nie bylo.
              nogi mnie bolaly, jak cholera, ja bylam zmeczona.
              autobus zatrzymuje sie na przystanku i do wyjscia zmierza jakas
              babka, ktora zamiast powiedziec" przepraszam" do innych, to ich
              najzwyczajniej w swiecie przepychala.
              a ze ja bylam na jej drodze, wiec mnie tez pchnela i babka miala w
              tym monencie pecha.
              zlapalam ja za fraki i pchnelam ja z calej sily w strone wyjsciasmile
              wstretne babsko malo sie nie przewrocilo a ja powiedzialam jej ze
              stoickim spokojem, ze jak nie potrafi sie zachowac ani funkcjonowac
              wsrod ludzi, to juz najwyzszy czas, zeby wyniosla sie do buszu i ze
              tam jest jej miejsce a na dokladke nazwalam ja " dzikusem"big_grin
              ale spierdzielala z tego autobusubig_grin-
    • mathiola nietykalność obcego dziecka - PHI 15.05.09, 10:37
      Kiedyś szłam sobie a naprzeciwko szła grupka gnojków takich małych. I z daleka
      widziałam, jak się pod nosem uśmiechają i szturchają, a jeden tak sobie rękę
      ułożył, żeby mnie złapać za tyłek jak mnie będzie mijał. I kiedy się mijaliśmy
      on zdążył ledwo tą rączką ruszyć, kiedy go złapałam za fraki, przyciągnęłam do
      siebie i wycedziłam: spróbuj gnojku rtylko. Jak go puściłam, spierdzielał, gdzie
      pieprz rośnie, dopiero kiedy był w bezpiecznej odległości stanął i zwymyślał
      mnie od kurew.No nie chciało mi się go gonić i robić z siebie pośmiewiska, ale
      takie milusie dzieci jak bym wzięła i wychowała...... ugh.
      Więc ty tą dziewuszkę po prostu musisz nastraszyć tak, żeby bała się koło ciebie
      stanąć smile Mamusie spuść na drzewo może ci naskoczyć.
      • anormalia Re: nietykalność obcego dziecka - PHI 15.05.09, 10:47
        pewnie tez by mni ponoslo
        i gnoja bym opierdzielila
        ale niestety opierdol to rodzicielce sie nalezy
        a z tym roznie moze byc
        a dodajac do pelnego obrazka, blizne na rece
        to raczej nieciekawa sytuacja sie rysuje
      • elske Re: nietykalność obcego dziecka - PHI 15.05.09, 10:56
        U mnie w rodzinie, podobna historia skonczyla sie w sadzie.W tym samym bloku,w
        klatce obok mieszkala rodzinka z synami, szt 2. Rodzinka skonfliktowana
        praktycznie z kazda rodzina na osiedlu.Chlopcy czuli sie
        bezkarni,zaczepiali,wyzywali,bili ,a przy rodzicach aniolki.Rodzice chodzili do
        kazdego na skarge,bo ich dzieci prawdomowne,grzeczne i to nie mozliwe,zeby tak
        sie zachowywaly.
        Pozniej zaczeli zaczepiac mojego brata.W momencie kiedy starszy zaczał moja
        mame od kurew wyzywac,brat nie wytrzymal i zasunął mu kopa w tylek (moj brat byl
        od niego starszy).Matka przyszla ze skarga do moich rodzicow.Mama na spokojnie
        wytlumaczyla ,jakiego slownictwa synek uzywa.Kobieta stwierdzila,ze to nie
        mozliwe,jej synek nie zna takich slow.
        Sprawa skonczyla sie w sadzie.Moj brat dostal na rok kuratora za pobicie (bardzo
        mila pani ,przycodzila raz w miesiacu robila wywiad wsrod sasiadow i w szkole).
        Tamtej calej rodzinie sad przyznal kuratora,za nieudolnosc w wychowaniu dzieci
        (na sprawie bylo bardzo duzo osob,ktore mialo troche przejsc z tymi "grzecznymi
        "chlopcami" ).

        Rodzina bardzo szybko wyprowadzila sie ,po zakonczeniu sparwy sadowej.
        • elske Re: nietykalność obcego dziecka - PHI 15.05.09, 10:58
          Historia wydarzyła sie jakies 15 lat temu.
    • ez-aw Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 10:58
      Przyznam że czytam i uczę się. Jeszcze nie mam takich problemów, ale pewnie będę
      miała. Generalnie popieram dziewczyny, choć raczej pasuje mi wersja z
      nastraszeniem matki opieką społeczną. Ale ja nerwus jestem, więc nie wiem czy
      bym się opanowała i też pewnie złapałabym za rękę tongue_out
      • carrymoon Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 11:49
        Dziecka nie musisz dotykać by nastraszyć. A opieka społeczna dobry
        pomysł mamusie własnie w ten sposób można tez postraszyć.

        Choć ja to raptus jestem i mogłoby się to tak nie skończyć.
    • teqilaa Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 11:32
      w trakich sytuacjach najpierw zostawiam sprawe dzieciom. Jesli same
      dzieci sobie nie poradzą ide do matki drugiego dzieciaka. Jesli i to
      nie pomaga do opierdalam i bachora i matke i mam w dupie czy mnie
      pozwie czy nie. Jesli ktos mi zwraca uwage ze moje dziecko cos tam
      to nie olewam tylko staram sie sprawe zalatwic, oczekuje tego samego
      od innych. Reasumując ni euważam abys zrobiła cos złego, ja bym byla
      mniej miła.
      • wilma1970 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 12:27
        To może być kwestia wychowania - zaniechań wychowawczych - spróbuj może dotrzeć
        do tej dziewczynki, jak się da. Może dla niej to jest jedyny schemat, dla
        zwrócenia na siebie uwagi. Pobaw się w Baden-Powella, czy coś, oswój ją. A jak
        się nie da zagadać ostrzeż ją, że zrobisz wszystko, by chronić własne dziecko -
        siedmiolatka powinna mieć na tyle świadomości, że jej akcja wywoła Twoją reakcję.
        • teqilaa Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 12:54
          no ale mówimy o styuacji w której pokojowe sposoby zawiodły.
          • guderianka Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 14:27
            Źle zrobiłaś łapiąc dziecko

            Ja na takie bachory-bo ianczej tego nazwać się nie da-mam swój
            sposób. Nie wdaję się w pyskówki, nie wyzywam ale zawstydzam.
            Zazyczaj mówię surprisedjej, taka ładna jesteś i na taką mądrą dziewczynę
            wyglądasz a tak brzydko się zachowujesz.
            Staram się podejść psychologicznie, nie ganiąc dziecka, nie
            krytykując ale próbując znaleźć do niego klucz
            Kiedyś miałam sytuację że dzieciak skopał moją córkę. Poszlam do
            jego mamy. matka powiedziała że to adhd -owiec i że ona siły nie ma,
            że czasem straszą że go policja zabierze ale na niego nic nie działa
            itp. Zawołała dzieciaka z dworu. Wszedł z butną mina, patrząc spode
            łba, wrogo nastawiony, matka zaczęłam go opitalac, grozić,
            szarpnęła. Podeszłam z córką blisko niego, kucnełam-powiedziałam że
            super że jest taki silny, że fajnie by bylo żeby wykorzystywał siłę
            do obrony dzieci, byłby takim rycerzem itp. potem powiedziałam że
            sie nie gniewamy, że wierzymy że tak nie bedzie i że mu wybaczamy,
            córka dała mu rekę na zgodę..a on się rozpłakał i przeprosił...matka
            była w szoku że tak zareagował..
            Od tamtej pory nie skrzywdził mojej córki
            • socka2 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 15:02
              guaderianka - dokladnie tak robilam, jak pracowalam w szkole.
              zawstydzalam i zaraz potem strzelalam teksty podobne do Twojego -
              prawie zawsze skutkowalo smile a jak nie (starsze klasy), to dorywalam
              delikwenta i bedac z nim sam na sam, bez dotykania! takie teksty
              walilam, ze potem mialam spokoj, a najwieksze chamy do tej pory mi
              sie kladniaja smile kto mi mogl udowodnic cokolwiek?

              ale jezeli chodzi o moje dzieci, to ja narwaniec jestem i zaraz
              wqrwa mam - rzadko zdarza sie, ze ktos cos robi zlego moim dzieciom,
              ale jak np. gowniarz mloda w goowno wepchnal, to go dorwalam i
              powiedzialam, ze zedre z niego bluze i wyczyszcze nia jej buty i juz
              jej nie zaczepial smile

              jak jeszcze raz gowniara cos zrobi twojej mlodej, to ja dorwij i
              nastrasz porzadnie (ale bez swiadkow to zrob).
              • ololla Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 19:53
                deela mówiłam Ci już że Cię kocham za całokształt?
                No kurde kocham Cię!


                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/he/fh/ibfo/FCJ2Q9RoaGFGocYY3X.jpg

                Chodź_za_mną!
    • dlania Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 20:03
      Aleście mądre dziewczyny. Normalnie w szoku jestem. Teraz mnie juz taka
      sytuacja nie zaskoczy, mam co najmniej 5 wariantów reakcji, od tej a la
      guderianka po deelowe konkretywink
    • lidia341 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 20:46
      Ja bym zrobiła awanturęsmile
    • kuzynkakrzysia Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 22:44
      > Jak powinnam była się zachowac?

      powinnaś walnąć tej gówniarze w pysk ażeby 3 dni z gołębiami latała.
    • jowita771 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 15.05.09, 22:45
      Jak do tej pory wystarczało, że spojrzałam na takiego smyka groźnie, nawet nie
      zdążę gęby otworzyć, a dzieciaki się zmywają, ale ja z wyglądu franca jestem.
      Gdyby zawiodło, to bym cicho, żeby mamuśka nie usłyszała, powiedziała takiemu,
      co z nim zrobi, jak nie zostawi mojego dziecka w spokoju.
      Ostatnio miałam dwie niemiłe sytuacje na placu zabaw. Raz moje dziecko wlazło na
      karuzelę i podeszło dwóch starszych chłopców (jakies siedem lat mieli). Jak się
      zbliżali, to usłyszałam, jak jeden mówi do drugiego "tylko zakręć tak, żeby
      spadła". Podeszłam do karuzeli, spojrzałam na łebków i już ich nie było.
      Drugi raz był z dziewczynkami, mniej więcej tez siedmioletnimi. Przyszłyśmy na
      plac zabaw, to one juz były z pieskiem, niedużym kundelkiem. Moja córka
      uśmiechnęła sie do psa, powiedziała "o, jaki ładny piesek", nawet nie próbowała
      podejść czy coś, ale jedna z dziewczynek warknęła "gryzie". Po chwili moja córka
      wchodziła po schodach na ślizgawkę, a dziewczynki pogadały po cichu między sobą
      i jedna złapała pieska na ręce i ruszyła w stronę mojej córki, potrząsając psem
      i mówiąc "bierz ją". Zdążyłam dojść tuz przed nią i stanęłam między córką a
      dziewczynką. Spojrzałam dość wrednie i już miałam się odezwać do gówniary, ale
      zwiała.
    • mariolka55 Re: rozpętałam wojne chyba - dłuuugie 16.05.09, 08:08
      A
      > może dać spokój i niech dzieci same rozwiążą sytuację? Bo tak myślę, moja córa
      > kiedyś będzie musiała sama sobie radzic, nie?

      tak zrob,daj spokój
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka