Dodaj do ulubionych

opowieść na Dzień Dziecka

01.06.09, 12:53
Przed kilku laty była sobie fabryka, która produkowała misie. Każdy
z nich był inny, ale każdy tak
samo śliczny i milutki. Małe dzieci uwielbiały te misie, rodzice
kupowali im je na urodziny, imieniny
i Gwiazdkę. Każde dziecko od razu umiało pokochać swojego misia i
uważało go za swojego
największego przyjaciela.
Tylko jeden misio był nieudany. Został uszyty z samych resztek
materiału. Miał jedno uszko
różowe, drugie zielone, tułów w kwiatki, nóżki w kratkę. Nosek
zamiast czarnego wyszedł niebieski,
a oczy, robione już z ostatnich skrawków, były żółte. Misio ten był
bardzo miły w dotyku. Cieplutki i
aksamitny, ale nikt tego nie widział, bo nikt nawet nie brał go do
ręki.
Biedny Brzydki Misio widział, jak jego koledzy szybko opuszczają
sklepowe półki i trafiają do
wesołych, uśmiechniętych dzieci, które bardzo je kochają. Sam stał
samotny, już troszkę zakurzony
i myślał sobie: To nic, że mnie nikt nie chce. Najważniejsze, że moi
koledzy trafiają w dobre ręce.
Minęła kolejna Gwiazdka i misia nadal nikt nie kupował, aż pewnego
dnia do sklepu weszła mała,
może sześcioletnia dziewczynka. Miała na nosie ciemne okulary,
chociaż tego dnia wcale nie było
słońca, a w rączce białą, plastikową laseczkę, chociaż wcale nie
była staruszką. Weszła do sklepu
ze swoją mamą. Poprosiły o misie. Dziewczynka była niewidoma. Nic
nie widziała. Nie znała ani
kolorów, ani nigdy nie widziała tęczy, nie umiała sobie wyobrazić
lecących w powietrzu ptaków, ale
za to wszystko umiała zobaczyć rączkami.
Wzięła do rączki najpierw bielusieńkiego misia. Najładniejszego ze
wszystkich. Pomacała jego
odstające uszka, dotknęła łebka ; I wzięła następnego, szarego. Ten
też nie przypadł jej do gustu,
bo miał troszkę ostre zakończenia łapek. Na samym końcu ekspedientka
położyła Brzydkiego Misia,
bo i tak nie liczyła, że kiedyś ktoś go kupi.
- To ten mamusiu! - krzyknęła głośno dziewczynka - To jest mój
misio. Mój piękny kochany
misiaczek - i z całej siły go przytuliła, a potem pocałowała w
brzydki, niebieski nosek.
Od tej pory dziewczynka i misio nie rozstawali się nigdy. Na
leżakowaniu spali pod jedną kołderką,
u dentysty dziewczynka ściskała jego łapki, a kiedy trudno jej było
coś zrobić, zawsze pytała o
radę swojego przyjaciela.
Inne dzieci śmiały się, kiedy widziały, jakiego brzydala ze sobą
nosi. Ale dziewczynka każdemu
proponowała, żeby wziął misia do ręki. I wtedy działo się coś
dziwnego. Przestawał wydawać się
brzydki. Wszystkie dzieci zazdrościły dziewczynce. Pytały ją często
skąd wiedziała, że ten misio
jest taki cudowny, tak kochany. Przecież nie mogła tego zobaczyć, bo
jest niewidoma. A ona
zawsze im odpowiadała:
- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.



smile
Obserwuj wątek
    • cosa_nostra_77 Re: opowieść na Dzień Dziecka 01.06.09, 13:00
      no i sie rozkleilam....kurde nie moglabys czegos bardzoej wesolego napisactongue_out
    • margotka28 Re: opowieść na Dzień Dziecka 01.06.09, 13:07
      dzięki za przypomnienie tej historyjki. Dziś opowiem ją swoim
      robakom smile
      • tabakierka2 cosa - mówisz masz! 01.06.09, 13:10
        "Był sobie raz mały chłopiec, który bardzo chciał spotkać Boga.
        Dobrze wiedział, że do miejsca, gdzie mieszka Bóg, prowadzi długa
        droga, zapakował więc do swojej walizeczki sporo herbatników, sześć
        butelek napoju korzennego i ruszył w drogę.

        Kiedy przeszedł jakieś trzy skrzyżowania, spotkał starą kobietę.
        Staruszka siedziała sobie w parku i obserwowała gołębie. Chłopiec
        usiadł obok niej i otworzył walizkę. Już miał pociągnąć spory łyk
        napoju, gdy spostrzegł, że staruszka wygląda na głodną, więc
        poczęstował ją herbatnikiem. Kobieta przyjęła go z wdzięcznością i
        uśmiechnęła się do chłopca. Jej uśmiech był tak piękny, że chłopiec
        chciał go ujrzeć jeszcze raz, więc zaproponował jej butelkę napoju.
        Staruszka uśmiechnęła się ponownie, a chłopczyk był zachwycony!

        Siedzieli tak przez całe popołudnie, jedząc i uśmiechając się do
        siebie, choć nie padło ani jedno słowo.
        Kiedy zaczął zapadać zmrok, chłopiec poczuł, że jest bardzo
        zmęczony, i podniósł się z ławki z zamiarem odejścia. Nie zdążył
        jednak zrobić więcej niż kilka kroków, gdy nagle odwrócił się,
        podbiegł do staruszki i uściskał ją, a ona obdarzyła go swoim
        najpiękniejszym uśmiechem.

        Gdy chłopiec przekroczył próg swojego domu, jego matkę zdziwił wyraz
        szczególnej radości malujący się na twarzy dziecka.
        - Co takiego dziś robiłeś, że jesteś taki szczęśliwy? - spytała.
        - Jadłem lunch z Bogiem - odpowiedział i zanim zdążyła zareagować,
        dodał:
        - Wiesz co? Bóg ma najpiękniejszy uśmiech, jaki kiedykolwiek
        widziałem!

        Tymczasem staruszka, również promieniejąca radością, wróciła do
        domu. Wyraz spokoju, który rozświetlał jej twarz, zastanowił jej
        syna do tego stopnia, że zapytał:
        - Mamo, co dziś robiłaś, że jesteś taka szczęśliwa?
        - Jadłam w parku ciasteczka z Bogiem. - I zanim jej syn zdążył
        cokolwiek powiedzieć, dodała:
        - Wiesz co? Jest znacznie młodszy niż sądziłam."

        Julie A. Manhan
        • cosa_nostra_77 Re: cosa - mówisz masz! 01.06.09, 13:14
          dzieki tabaka, to bylo fajniejszesmile
    • tabakierka2 jeszcze jedna 01.06.09, 13:17
      "Moja przyjaciółka pracowała w pobliskim butiku o nazwie: "Listek
      Figowy". Pewnego sobotniego popołudnia do sklepu weszła mała
      dziewczynka ze skarbonką - świnką pod pachą i oświadczyła, że
      chciałaby za całe swoje pieniądze kupić jakiś prezent na Dzień
      Matki. Moja przyjaciółka pomogła jej wydłubać wszystkie monety
      ze "świnki" i powiedziała, że wystarczy ich na ładną bluzkę.
      - Czy Twoja mama chciałaby mieć taką bluzkę?
      - O tak! Bluzka to fajny pomysł - ucieszyła się dziewczynka.
      - Jaki rozmiar ma Twoja mama? - zapytała sprzedawczyni.
      - Ma rozmiar w sam raz - oznajmiła dziecko.
      Tak więc moja przyjaciółka poradziła jej, żeby wzięła rozmiar 34.
      W poniedziałek po Dniu Matki dziewczynka wróciła do sklepu ze swoją
      mamą, żeby wymienić bluzkę na rozmiar 42. Ideał doskonałości
      obowiązujący w świecie mody różnił się od tego, który nosiła w sercu
      mała dziewczynka. Różnica polegała właśnie na sercu - pełnym
      dziecięcej miłości."

      Nancy L. Dorner
      • cosa_nostra_77 Re: jeszcze jedna 01.06.09, 13:20
        no coz moj syn tez musialby isc wymienic rozmiaru 34nigdy nie osiagnelamsmile ale
        wlasnie to jest wspaniale, ze dla dziecka mam jest ta najpiekniejsza i
        najlepsza, nie tata, tylko mama wlasnie...az sie noz w kieszeni otwiera gdy
        slyszy sie o tych wyrodnychuncertain
    • tabakierka2 mówcie dzieciom 'kocham Cię' 01.06.09, 13:57
      "Żyła kiedyś dziewczynka o imieniu Cecylia. Jej rodzice pracowali
      bardzo dużo. Była to dobra, szczęśliwa rodzina. Brakowało tylko
      jednego, ale dopiero w pewnym momencie zauważyła to Cecylia. Pewnego
      dnia, gdy Cecylia miała 9 lat, po raz pierwszy nocowała w domu swej
      przyjaciółki Adeli. Gdy nadeszła pora spoczynku, mamusia Adeli
      odsunęła trochę ich kołderki i każdą pocałowała na dobranoc.
      - Kocham cię – powiedziała mamusia do Adeli.
      - Ja też cię kocham – szepnęła dziewczynka.
      Cecylia była wytrącona z równowagi i nie mogła zasnąć. Nikt nigdy
      nie całował jej na dobranoc, ani nie powiedział jej, że ją kocha.
      Przez całą noc nie spała, rozmyślając i zastanawiając się nad tym.
      <<A przecież tak powinno być>>.
      Gdy wróciła do domu, nie przywitała się z rodzicami i pobiegła do
      swego pokoju. Dlaczego nigdy mnie nie pocałowali? Dlaczego nie
      uściskali jej i nie powiedzieli, że ją kochają?
      Cecylia płakała długo, wreszcie usnęła. Przez wiele dni była
      zagniewana. W końcu postanowiła uciec z domu. Przygotowała swój
      plecak, ale nie wiedziała, gdzie ma się udać. Rodzice wydali się jej
      zimni i najgorsi na świecie. Nagle znalazła rozwiązanie.
      Poszła do swej mamusi i pocałowała ją w policzek, mówiąc:
      - Kocham cię!
      - Potem pobiegła do ojca i uściskała go.
      - Dobranoc tatusiu – powiedziała. – Kocham cię!
      Potem położyła się do łóżka, pozostawiając oniemiałych rodziców w
      kuchni.
      Następnego ranka, gdy przyszła na śniadanie, pocałowała mamusię i
      tatusia. Na przystanku autobusowym wspięła się na palce i jeszcze
      raz pocałowała mamusię ze słowami:
      - Cześć mamusiu, kocham cię.
      Cecylia postępowała tak dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc
      po miesiącu. Czasami rodzice odsuwali się, sztywni i zakłopotani.
      Albo śmiali się z tego. Pewnego wieczoru zapomniała pocałować
      mamusię przed udaniem się na spoczynek. Po chwili drzwi do jej
      pokoju uchyliły się i weszła matka.
      - A gdzie jest mój buziak? – spytała udając zagniewanie.
      Cecylia usiadła na łóżku i powiedziała:
      - Och, zapomniałam! – ucałowała matkę i powiedziała: Kocham cię
      mamusiu!
      Potem położyła się i zamknęła oczy. Ale mamusia pozostała przy niej
      i w końcu powiedziała:
      - Ja też cię bardzo kocham!
      Potem nachyliła się i pocałowała Cecylię w policzek. Dodała też z
      udaną surowością:
      - I nie zapominaj pocałować mnie zawsze na dobranoc.
      Cecylia uśmiechnęła się i powiedziała:
      - To nie zdarzy się nigdy więcej!"

      Dzisiaj też może ktoś oczekuje na <<swój>> pocałunek. Od ciebie.

      Bruno Ferrero
    • ez-aw Re: opowieść na Dzień Dziecka 01.06.09, 16:18
      Tabakierka - nie wygłupiaj się. Siedzę i łzy mam w oczach, a syn patrzy co mi
      się stało. Jak będziesz dalej pisać, a ja czytać - to pomyśli że naprawdę coś
      się stało tongue_out
    • aniuta75 Ryso! 01.06.09, 16:24
      Masz zakaz dawania takich opowieści bo mnie się oczy pocą!
      smile
      • efii Re: Ryso! 01.06.09, 18:01
        Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś
        dnia zapytało Boga: - Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię,
        ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne? -
        Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. On będzie na
        ciebie czekał i zaopiekuje się tobą. - Ale powiedz mi, tu w Niebie
        nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi
        wystarczało, by być szczęśliwym? - Twój anioł będzie ci śpiewał i
        będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia. I będziesz czuł
        jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy. - A jak będę rozumiał,
        kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym
        posługują się ludzie? - Twój anioł powie ci więcej pięknych i
        słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś, i z wielką cierpliwością i
        troską będzie uczył Cię mówić. - A co będę miał zrobić, kiedy będę
        chciał porozmawiać z Tobą? - Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy
        cię jak się modlić. - Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto
        mnie ochroni? - Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby
        ryzykować własnym życiem. - Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie
        będę Cię więcej widział. - Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o
        Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze
        najbliżej ciebie. W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już
        dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało: - O,
        Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię
        mojego anioła. - Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do
        niego wołał: "MAMUSIU".



        z forum majowe mamy 2009
        pozdrawiam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka