04.06.09, 10:35
wczoraj poszłam załatwiac formalnosci zwiazane z pełnieniem
przezemnie roli matki chrzestnej.nie chodze zbyt czesto do koscioła
ale nie powiem zebym nie była wierząca.tak jak spora wiekszosc ludzi
z reszta.ksiadz od poczatku patrzył na mnie wilkiem.dowiedziałam
sie ze kolczyki mam duze a wiare mała i na paznokcie mam czas na
kosciół juz nie.genralnie mnie zczyscił na co mu odpowiedziałam ze
zakonnica nie jestem i moge miec takie paznokcie i kolczyki jak
chce.no i moje bycie chrzestna na moment zawisło na włosku.na koniec
jednak ksiadz przychylił sie do mojej kandydatury i kazał sie
wyspowiadac ze wszystkuch swoich grzechów.dobre bo moim jedynym
grzechem jest niechodzenie do koscioła....
Obserwuj wątek
    • hellious Re: ksiadz 04.06.09, 10:37
      E tam Aska, chrzanisz. nikt nie ma tylko jednego grzechu, nawet ksiadzsmile
      Co do tego, ze wiekszosc ludzi jest wierzaca tez sie zgodzic nie moge. Czesc
      jest wierzxaca naprawde, czesc jest tzw. wierzacy-niepraktykujacy, co oznacza,
      ze katolikiem jest z domu, nie z wiary. np. jatongue_out
      • joanna266 Re: ksiadz 04.06.09, 10:40
        no powaznie smileco mam mowic ze z mezem sie kóciłam a potem
        godziłam.albo ze na dzieciaki krzyczałam.no co mam mówic w tym
        konfensjonale?moze mi ktos podpowie bo ja tego nie uwazam za grzechy.
        • hellious Re: ksiadz 04.06.09, 10:41
          Zabezpieczasz sie jakos? to juz masz jeden smile
          Mowisz czasem "o boze"? To juz drugi smile Jak kurwa czasem rzucisz to kolejny,
          Poza tym grzeszy sie mysla, mowa, uczynkiem i zaniedbaniem smile Nic z tego? nie
          wierzesmile
        • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 10:48
          tak, jak napisała Hell
          - kłótnie oczywiście - powinno się o nich mówić
          teoretycznie powinnać się nawet spowiadać z niebezpiecznej jazdy
          samochodem, bo poniekąd stanowisz zagrożenie dla życia swego lub
          bliźnich, że nie kasujesz biletu (bo to kradzież), z lenistwa (7
          grzechów głównych)...

          jeśli zależy Ci, żeby się dobrze przygotować do spowiedzi,
          przeanalizuj 10przykazań + 7 grzechów głównych.
      • agamemnonn Re: ksiadz 04.06.09, 10:41
        Ja tysz z domu
        Co do księdza....mój mi powyciągał swoje rachunki za prąd, gaz itp jak sie
        spytałam ile za msze ślubną weźmie. Powiedziałam mu, ze to nie moja wina ze
        oszczedzac nie musze. Kazał mi sie nauczyc katechizmu i miał mnie przepytac bo
        "mam braki w wiedzy religijnej". Wiec ja mu dałam kodeks ruchu drogowego i tez
        sie kazałam przeszkolić (instruktorką nauki jazdy jestem) bo zauwazyłam, ze źle
        jeździ.
        Na tym skonczyły się moje wizyty w tamtejszej parafii.
        Ślub wzielismy zupełnie gdzie indzej.
        Chamy i prostaki
    • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 10:39
      1) jeśli faktycznie bylo jak napisałaś, to ksiądz nie ma prawa
      komentować Twojego wyglądu (jeśli oczywiście nie poszłaś do kościoła
      w szortach i w bluzce na naramkach)

      2) Twoim jedynym grzechem jest niechodzenie do kościoła?
      wiesz, że tabeltki anty, prezerwatywy i inne środki anty są uznawane
      przez KK za grzech?
      Radzę przejrzeć skrupulatnie książeczkę do nabożeństwa, tam
      znajdziesz jak sie przygotować do spowiedzi żeby była ważna.

      ( już samo stwierdzenie 'moim jedynym grzechem jest niechodzenie do
      kościoła' -> pychawink a propos grzechówsmile)
      • joanna266 Re: ksiadz 04.06.09, 10:41
        to co mam powiedziec ksiedzu ze mam spirale.przeciez i tak jej nie
        wyjme.czyli nawet po spowiedzi bede w grzechu.
        • hellious Re: ksiadz 04.06.09, 10:42
          No ale to grzech, z ktorego teoretycznie musisz sie spowiadac co tydzien, do
          czasu az wyjmiesz;P
        • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 10:45
          no to
          1) spowiedź nie będzie ważna, jeśli zataisz ten grzech
          2) nie powinnaś dostać rozgrzeszenia, bo nie spełniasz warunku żalu
          za grzech i chęci poprawy
          3) Twoja Komunia będzie ważna, ale niegodna
          • joanna266 tabakierko 04.06.09, 10:48
            czyli wychodzi na to ze nie nadaje sie na matke chrzestna bo mam
            spirale?a jesli faktycznie nie dostane rozgrzeszenia.no bo mam juz
            dwa grzechy.frekwencje koscielna da sie poprawic gorzej ze spiraląsmile
            • tabakierka2 Re: tabakierko 04.06.09, 10:50
              wiesz, ja tego nie wymyśliłamwink

              piszę Ci tylko jak to wygląda.
              Jesli ksiądz da Ci rozgrzeszenie (bo może dać) to Twoja spowiedź i
              tak nie będzie ważna (zatajony grzech lub brak dwóch warunków
              spowiedzi) a Komunia niegodna ( z nieczystym sercem).
              Musisz to przemyślećwink
            • hellious Re: tabakierko 04.06.09, 10:50
              Ja sie raczej tutaj na doradce nie nadaje, bo mnie jakos malo to obchodzi. Ja
              np. zostalam chrzestna bedac w ciazy z nieslubnym dzieckiem smile Moj mlody byl
              chrzczony jako nieslubny i mial zyjacego w grzechu chrzestnego...
              • tabakierka2 Re: tabakierko 04.06.09, 10:51
                hellious napisała:

                >
                > np. zostalam chrzestna bedac w ciazy z nieslubnym dzieckiem smile

                No i co???wink zdarza się najlepszymbig_grin

                Moj mlody byl
                > chrzczony jako nieslubny

                To nie ma znaczenia akurat.


                i mial zyjacego w grzechu chrzestnego...

                no to już Wy wybraliście takiego, więc trudnowink
                • hellious Re: tabakierko 04.06.09, 10:54
                  Ale teoretycznie ksiadz powienien sie nie zgodzic na takiego chrzestnego i na
                  mnie w roli chrzestnej tezsmile Tyle, ze ten ksiadz akurat nas zna i jakby na reke
                  idzie zawszetongue_out
        • jowita771 Re: ksiadz 05.06.09, 09:33
          > to co mam powiedziec ksiedzu ze mam spirale.przeciez i tak jej nie
          > wyjme.

          Moim zdaniem, przy czwórce dzieci mogliby już łaskawszym okiem popatrzeć na
          spiralę smile
      • alexandra74 Re: ksiadz 05.06.09, 15:19
        antykoncepcja jako grzech to wymysł kk a nie Pisma Świętego. Zreszta
        i tak olewam temat, więc nie bede polemizowac.
    • karra-mia Re: ksiadz 04.06.09, 10:39
      dobrze mu odpowiedziałas,
      wrrrr
    • ba_warka Re: ksiadz 04.06.09, 10:39
      Ksiądz nie jest od oceniania/krytykowania ludzi.Tym bardziej,że Kościół wiele
      grzeszków kryje typu co robią z księdzem pedofilem?przenoszą do innej parafii.
      • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 10:44
        ba_warka napisała:

        > Ksiądz nie jest od oceniania/krytykowania ludzi.Tym bardziej,że
        Kościół wiele
        > grzeszków kryje typu co robią z księdzem pedofilem?przenoszą do
        innej parafii.


        to działa w obie strony - chyba, że uważasz: mnie nie można
        oceniać/krytykować, ale JA mogę oceniać/krytykować Kościół (czyli
        ludzi, bo Kościół to ludzie)
        • ba_warka Re: ksiadz 04.06.09, 10:55
          Oceniam i krytykuję dlatego,że Kościół to robi-a nie powinni.
          Ja odpowiadam za to co zrobię a księża nie-ich wykroczenia Kościół tuszuje.
          • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 11:00
            ba_warka napisała:

            > Oceniam i krytykuję dlatego,że Kościół to robi-a nie powinni.
            > Ja odpowiadam za to co zrobię a księża nie-ich wykroczenia Kościół
            tuszuje.

            Jak w zyciu niestety. Podobnie jest z politykami. Wszystko zależy od
            układów. Tyle, że akurat ksiądz proboszcz czy wikariusz jest
            tylko 'pionkiem' i niewiele może, prawdę powiedziawszy. Ma swoich
            przełożonych, którzy podejmują decyzje, a w opinii obiegowej to
            właśnie ci księża są powoderem wszelkich złych zachowań.

            Kościół ocenia aspekt moralny i daje etyczne/moralne wskazówki jak
            żyć. Taka jego rola.
            • kama.100 Re: ksiadz 04.06.09, 11:07
              Moja córka była chrzszczona jak nieślubne dziecko,a matka chrzestna,zresztą tak
              jak ja,jest ateistką.Za to przy papierach w kancelarii na marginesie było
              napisane "UWAGA!400 zł datku!!!",bo tyle daliśmy i nic poza tym,żadnych
              zaświadczeń,po prostu nic.Żałosne to.Ja po prostu jestem uczulona na kler.Na
              chrzest zgodziłam się tylko ze względu na mojego faceta,któremu na tym zależało.
              Moim zdaniem grzech to to co Ty sama uważasz za grzech i czujesz,że zrobiłaś
              coś złego.Jeśli nie uważasz,że zrobiłaś coś źle to powiedz tylko o tej frekwencji.
              • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 11:13
                kama.100 napisała:

                > Moja córka była chrzszczona jak nieślubne dziecko,a matka
                chrzestna,zresztą tak
                > jak ja,jest ateistką.

                nie wydaje mi się to być możliwe.


                > Moim zdaniem grzech to to co Ty sama uważasz za grzech i
                czujesz,że zrobiłaś
                > coś złego.Jeśli nie uważasz,że zrobiłaś coś źle to powiedz tylko o
                tej frekwenc
                > ji.

                mylisz się. Moze w oderwaniu od kontekstu ( katechizmu, przykazań)
                byłaby to prawda, ale jeśli joanna chce uzyskać rozgrzeszenie w KK
                to są ściśle określone grzechy i nie tu dowolności interpretacyjnej.
                • hellious Re: ksiadz 04.06.09, 11:14
                  Ateista nie moze byc rodzicem chrzestnym, tylko jedynie swiadkiem chrztu.
                  • kama.100 Re: ksiadz 04.06.09, 11:16
                    Tabakierko jest możliwe.Nie mam żadnego powodu żeby kłamać.Nie daliśmy temu
                    księdzu nic oprócz aktu urodzenia Leny.Ślubu nie mamy.
                    • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 11:18
                      Ale nie jest zgodne z prawem kanonicznym, bo ateista może conajwyżej
                      zostać świadkiem ślubu.
                    • kama.100 Re: ksiadz 04.06.09, 11:18
                      A moja siostra jest ateistką,nie mamy bierzmowania.Dlatego Kościół jest dla mnie
                      śmieszny.Powiem szczerze,że ledwo tam wytrzymałam na tej mszy.Tylko Piotrek był
                      zadowolony,a to dla mnie ważne.
                      • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 11:20
                        To jakim cudem została chrzestną nie mając bierzmoania???
                        Dlaczgeo kościół jest dla Ciebie śmieszny? nie napisałaś.
                        Dla mnie śmieszni są ludzie, którzy chrzczą dziecko dla
                        zasady...
                        dziwię się Twojemu facetowi, bo ja bym się nie związała z osobą,
                        która nie szanuje mojej religii.
                  • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 11:17
                    dokładnie tak!
                    może być też świadkiem na ślubie, ale nie rodzicem chrzestnym, bo to
                    tak jakby analfabeta ( =ateista) miał uczyć dziecko czytać
                    (=wychować w wierze katolickiej).
    • deela Re: ksiadz 04.06.09, 11:08
      > wyspowiadac ze wszystkuch swoich grzechów.dobre bo moim jedynym
      > grzechem jest niechodzenie do koscioła....
      a kolczyki?
      a pazury?
      a cipke podgalasz? bo jak tak to tez dorzucbig_grin
      • joanna266 Re: ksiadz 04.06.09, 11:21
        a jak kiadz zechce te cipke obejrzec to tez mam pokazac bo inaczej
        to grzech zatajenia?cała ta spowiedz to dla mnie taka
        głupota.przepraszam cie tabakierko z tego co czytam jestes osoba
        mocno wierzaca.ale ja naprawde nie kumam po co ksiedzu mam opowiadac
        o swocih grzachach.przeciez Bóg mnie słyszy to sam by wiedział ze
        załuje tego niechodzenia do koscioła.ale cięzko mi to zmienic w
        kilku powodów.a tak wogóle to czesto sobie z bogeim gawedze ale w
        sercu...
        • deela Re: ksiadz 04.06.09, 11:22
          > a jak kiadz zechce te cipke obejrzec to tez mam pokazac bo inaczej
          > to grzech zatajenia?
          nie nie
          to szczera skrucha i musisz ZALOWAC i WIECEJ NIE POPELNIAC
          ja tam jestem ateistka w zwiazku z tym WCALE nie grzesze wiec w zasadzie
          powinnam zywcem do nieba byc wzieta smile
        • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 11:25
          nie musisz się spowiadać - to wszystko jest wyłacznie Twój wybór, a
          dlaczego musisz (wcale nie musisz!) się spowiadać księdzu?

          bo:

          „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie,
          są im zatrzymane” (J 20, 23). Tak powiedział Pan Jezus do Apostołów

          a tu masz całość

          19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali
          uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł
          Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» 20 A to
          powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie
          ujrzawszy Pana. 21 A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak
          Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». 22 Po tych słowach tchnął
          na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego!10 23 Którym
          odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im
          zatrzymane»
          • joanna266 Re: ksiadz 04.06.09, 11:26
            tylko kto mi w tej sytuacji karteczke podbije?:-0
            • tomelanka Re: ksiadz 04.06.09, 13:05
              ja Ci podbije, wyslij na gazetowego wink
          • jowita771 Re: ksiadz 05.06.09, 09:54
            Tabakierka, z tą spowiedzią to jest ściema. To było kościołowi potrzebne, więc
            to dopisał. Księża dzięki temu trzymali ludzi w szachu. Dawniej ksiądz dostawał
            kasę od dziedzica za to, że mu wyklepał grzechy biedaków, a taki dziedzic już
            wiedział, kto mu buchnął drzewo z lasu. Nie mogę traktować spowiedzi poważnie,
            nie potrafię.
            • tabakierka2 Re: ksiadz 05.06.09, 09:59
              jowita771 napisał:

              > Nie mogę traktować spowiedzi poważnie,
              > nie potrafię.

              Twoje zycie, Twoje decyzjewink
        • marva Re: Asia 04.06.09, 13:19
          Ja wcale nie zauważyłam czy Tabak jest mocno wierząca. Ona po prostu
          pisze jakie są zasady obowiązujące w KK. Jeśli do Niego nalezysz to
          nie powinno to Cię dziwić i powinnaś to kumać mimo wsio.
      • bryanowa-1 Re: ksiadz 04.06.09, 11:21
        jedno z chrzestnych moze byc nie wierzace.
        • kama.100 Re: ksiadz 04.06.09, 11:26
          Ty chyba żartujesz tabaka...?Z tym,że nie wiązałabyś się z osobą,która nie
          szanuje Twojej religii?Przecież my się kochamy i jesteśmy Ze sobą zajebiście
          szczęśliwi.To tyle na ten temat i chyba nie mam ochoty żebyś komentowała mój
          związek...Nie szanowałabym Jego religii gdybym nie zgodziła się na ten
          chrzest.Jemu nie powiedziałam,że ledwo tam wysiedziałam właśnie po to żeby go
          nie urazić.Piszę to tutaj,a to co innego.
          A Kościół jest śmieszny,bo chyba nie ma bardziej zakłamanej instytucji.
          Piotrek jest wierzący i nie chcrzcił Leny dla zasady.On w ogóle nie robi nic
          dla zasady.To tyle.
          • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 11:32
            kama.100 napisała:

            > Ty chyba żartujesz tabaka...?Z tym,że nie wiązałabyś się z
            osobą,która nie
            > szanuje Twojej religii?Przecież my się kochamy i jesteśmy Ze sobą
            zajebiście
            > szczęśliwi.

            Ale co jest fundamentem Waszego związku (nie odpowiadaj, to pytanie
            retoryczne jest). Dla mnie błogosławieństwo Boga, jakie otrzymaliśmy
            na ślubie i na nim budujemy naszą miłość.


            To tyle na ten temat i chyba nie mam ochoty żebyś komentowała mój
            > związek...

            Nie zamierzam, bo to nie moja sprawa.


            Nie szanowałabym Jego religii gdybym nie zgodziła się na ten
            > chrzest.Jemu nie powiedziałam,że ledwo tam wysiedziałam właśnie po
            to żeby go
            > nie urazić.Piszę to tutaj,a to co innego.

            Rozumiem, ale nie szanujesz jego kościoła, wspólnoty katolickiej (
            piszac 'dla mnie kościół jest śmieszny')

            > A Kościół jest śmieszny,bo chyba nie ma bardziej zakłamanej
            instytucji.


            To nie instytucja, to ludzie!

            > Piotrek jest wierzący i nie chcrzcił Leny dla zasady.On w ogóle
            nie robi nic
            > dla zasady.To tyle.

            Dla wierzącego niedopuszczalne jest wspólne życie BEZ sakramentu
            małżeństwa, ale nie mnie oceniać wiarę Twoejgo faceta.
            • kama.100 Re: ksiadz 04.06.09, 11:42
              No właśnie,ludzie.Mój tato jest lekarzem i pierwszym pacjentem w jego życiu był
              9 letni chłopczyk,którego zgwałcił ksiądz,a mój tato musiał tego chłopca
              operować,bo koleś rozerwał mu odbyt.
              Nasz osiedlowy ksiądz żyje normalnie z kobietą,ma dzieci,przedstawia ją jako
              kuzynkę,wszyscy o tym wiedzą.
              Nasz licealny ksiądz opowiadał chłopakom na religii jakie fajne dziwki miał
              ostatnio na wakacjach.I jeździł zajebistym BMW.
              Osobiście znam 2 przypadki gdzie ksiądz żyje normalnie z kobietą.
              Po prostu nie mam dobrych doświadczeń.A to ludzie tworzą intytucję Kościoła.Mi
              nie chodzi o wiarę,chodzi mi o sam kler.
              A nasz związek nie opiera się na błogosławieństwie Boga,tylko na "porozumieniu
              dusz"wink
              Najwidoczniej Jego wiara nie jest tak silna żeby miał dla niej zrezygnować z
              kobiety,którą kocha.Ufff,na szczęście.
              • joanna266 kama 04.06.09, 11:49
                napisałas to bardzo dosadnie.i dobrze.powiem tylko tyle ze ja z
                powodu kleru własnie nie chce odwiedzac Boga w kosciele,nie chce sie
                spowiadac i dorzucac swojej kasy do instutucji jaka jest kosciół.
                tak tabakierko instytucji.mozna wierzyc w boga a nie wierzyc w
                ksiezy.mozna....
              • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 11:52
                Ludzie uwielbiają opowiadać takie historie o księdzach - dzięki temu
                mogą sami siebie rozgrzeszyć na zasadzie 'ci księdza to takie
                dranie, ja przy nich jestem aniołem', a z takimi opowieściami, jak z
                plotkami, ktoś opowie, inny dorzuci swój szczegół i opowieść żyje
                swoim własnym życiem... I jest chętnie cytowana.
                Nie twierdzę, że wszyscy księża są idealni, tak, jak nie ma ludzi
                idealnych. Każdy z nas upada i popełnia błędy. Ksiądz również. Ale
                pojedynczy przypadek nie może być źródłem informacji o całej grupie
                księży. Wychodzę z założenia, że tylko płytcy ludzie wierzą w plotki
                na temat drugiego człowieka - inteligentni chcą najpierw go poznać i
                samemu wyrobić sobie opinię na jego temat.

                CytatA to ludzie tworzą intytucję Kościoła.Mi
                > nie chodzi o wiarę,chodzi mi o sam kler.


                Ludzie = wierzący, a nie tylko kler.

                CytatNajwidoczniej Jego wiara nie jest tak silna żeby miał dla
                niej zrezygnować z
                > kobiety,którą kocha.


                albo Twoja miłość nie jest na tyle silna, żebyś się dla niego
                pośiwęciła i stała się osobą wierzącą...
                Kwestia punktu widzeniawink
                • slimakpokazrogi Ryso 04.06.09, 12:28
                  tabaka błąd logiczny
                  "albo Twoja miłość nie jest na tyle silna, żebyś się dla niego
                  pośiwęciła i stała się osobą wierzącą... "
                  Nie da się zrobić pstryk i uwierzyć, no co Ty !!! przecież nie
                  chodzi o chodzenie do kościoła, nie? tylko o wiarę...
                  • tabakierka2 Re: Ryso 04.06.09, 12:31
                    nie umiałam tego jakoś sensownie napisać niestetytongue_out
                    wiem, co masz na myśli i zarzut rozumiem.

                    napisałam 'stała się osoba wierzącą' ale miałam na myśli odrzucenie
                    ignorancji i otwarcie się na naukę kościoławink nie mówię którego
                    kościoła. Wiara to wiara, szanuję każdą.
              • deela Re: ksiadz 04.06.09, 12:11
                > No właśnie,ludzie.Mój tato jest lekarzem i pierwszym pacjentem w jego życiu był
                > 9 letni chłopczyk,którego zgwałcił ksiądz,a mój tato musiał tego chłopca
                > operować,bo koleś rozerwał mu odbyt.
                no ja pierdole no jak cos takiego czytam to bym chuja pierdolonego gasnica kurwa
                zgwalcila
        • tabakierka2 bzdura 04.06.09, 11:28
          Wymogi i zadania stawiane rodzicom chrzestnym

          Chrzestni powinni być obecni jako urzędowi przedstawiciele
          wierzącego Ludu Bożego, reprezentują więc Kościół. W jego imieniu
          chrzestni przyjmują zobowiązanie troski o rozwój wiary dziecka,
          zwłaszcza dając świadectwo swoim życiem. Chociaż rola chrzestnych
          jest pomocnicza w stosunku do rodziców naturalnych to jednak oni
          deklarują pomoc rodzicom w realizacji istotnych obowiązków wiary i
          naturalnych powinności, zwłaszcza odnośnie do wychowania i religijno-
          ludzkiej formacji dziecka. W przypadku kiedy rodzice naturalni są
          słabo praktykującymi czy nawet obojętnymi, to rola chrzestnych
          nabiera pierwszorzędnego znaczenia, a więc mają zapewnić dziecku
          chrześcijańskie wychowanie.
          W związku z tym Kościół stawia przed chrzestnymi następujące
          wymagania (kan. 874):
          – powinni być wybrani przez rodziców dziecka lub przyjmującego
          chrzest,
          – wyrazili gotowość podjęcia się tego zadania i mają intencję
          pełnienia tej posługi,
          – ukończyli 16 rok życia,
          – są praktykującymi katolikami i przyjęli już sakrament
          bierzmowania, prowadzą życie eucharystyczne, żyją zgodnie z wiarą i
          są odpowiedni do podjęcia się zadania chrzestnego,
          – nie zaciągnęli kary kościelnej, np. ekskomuniki za przerwanie
          ciąży,
          – nie są rodzicami naturalnymi dziecka.
          Wyjątkowo chrzestnym może być również osoba prawosławna, natomiast
          osoba należąca do innego kościoła chrześcijańskiego może być jedynie
          świadkiem chrztu (kan. 872). Prawo kościelne wymaga jednego
          chrzestnego, zaś utrwalona tradycja zaleca wybrać chrzestnego ojca i
          matkę. Zdatność osoby do funkcji chrzestnego potwierdza jego własny
          proboszcz.
          Wymagania kanoniczne jasno wskazują, że należy zerwać z praktyką
          wybierania na chrzestnych ludzi przypadkowych lub przygodnych,
          zwłaszcza kierując się względami towarzyskimi, świeckimi bądź
          materialnymi. Nie należy duchowo krzywdzić dzieci, prosząc na
          chrzestnych ludzi niewierzących, obojętnych religijnie czy
          niepraktykujących. Chrzestni mają bowiem w czasie liturgii i w życiu
          codziennym otwarcie i prawdziwie wyznawać wiarę oraz odpowiedzialnie
          zatroszczyć się o wychowanie religijne chrześniaka. Kościół
          przypomina, że nie można dopuszczać do pełnienia tego urzędu osób
          żyjących bez ślubu kościelnego, w związkach niesakramentalnych lub
          np. młodzieży lekceważącej i zaniedbującej obowiązek katechizacji

          nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/numery/012005/07.html
        • pszczolaasia ale wtedy 04.06.09, 15:02
          nie jest chrzestnym ale swiadkiem chrztu i musi podpisac zobowaizanie ze edzie
          pomagla wychowywac dziecko "w wierze". tyle ze na to trzeba uzyskac zgode
          proboszcza parafii a nie kazdy chce sie na to zgodzic.
    • slimakpokazrogi Re: ksiadz 04.06.09, 11:27
      wiecie co, współczuję. tak serio, naprawdę. Nie ma nic gorszego, niż
      takie rozdwojenie.
      tabakierka masz duzo racji, ale starasz się wypowiadać ściśle
      według "przepisów", a w życiu często bywa różnie i jest bardzo wielu
      księży, którzy są bardziej pobłażliwi niż Tysmile

      Cieszę się, że jestem protestantką. Nie mam takich problemów. Jak
      chcecie, to moge Was troche ponawracać tongue_out - zobaczycie, że życie
      prostsze - jeśli się wierzy w Boga, a te wszystkie kodeksy... Jak
      nie uważacie, że antykoncepcja to grzech, jak nie uważacie, że
      duchowni są po to aby Was pouczać i wysłuchiwać Waszych grzechów,
      jak nie czujecie że coniedzielna obecność w kościele jest konieczna
      do zbawienia...

      Ja mam za to inny problem, bo mój chłop taki wierzący-
      niepraktykujący katolik i dziecko ochrzciliśmy w katolickim (bo przy
      tym wszystkim nie jestem anty-katoliczką i nie miałam nic
      przeciwko), a problem się pojawi jak będzie kwestia komunii, ale
      może małego uda mi się uświadomić na tyle, że sam zadecyduje...
      • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 11:36
        slimakpokazrogi napisała:


        >
        > Cieszę się, że jestem protestantką. Nie mam takich problemów. Jak
        > chcecie, to moge Was troche ponawracać tongue_out - zobaczycie, że życie
        > prostsze - jeśli się wierzy w Boga, a te wszystkie kodeksy... Jak
        > nie uważacie, że antykoncepcja to grzech, jak nie uważacie, że
        > duchowni są po to aby Was pouczać i wysłuchiwać Waszych grzechów,
        > jak nie czujecie że coniedzielna obecność w kościele jest
        konieczna
        > do zbawienia...

        moja koleżanka też jest protestantkąwink



        >
        > Ja mam za to inny problem, bo mój chłop taki wierzący-
        > niepraktykujący katolik i dziecko ochrzciliśmy w katolickim (bo
        przy
        > tym wszystkim nie jestem anty-katoliczką i nie miałam nic
        > przeciwko),

        To mały przyjmie chrzest raz jeszcze, jak dorośnie? jest taka opcja,
        prawda?

        a problem się pojawi jak będzie kwestia komunii, ale
        > może małego uda mi się uświadomić na tyle, że sam zadecyduje...

        no właśnie, jest to pewna rozbieżność.
        • slimakpokazrogi Re: ksiadz 04.06.09, 11:56
          tabakierka, nie musi chrztu przyjmować ponownie, bo chrzest jest
          akurat uznawany w obie stronysmile z tym jednym problemu nie bedzie.
          • tabakierka2 ślimaku 04.06.09, 11:58
            a moja koleżanka ( chrzczona jako noworodek/niemowlę) przystąpiła do
            protestantów i przyjęła chrzest po raz drugi - czyli jak to tak to?smile

            ślimak, jesli natomiast chodzi o zasady religii, to wiadomo, że
            każda takowe ma i już. A osoby które nie są zadowolone z danego
            wyznania ( i zasad) nie będą zadowolone z żadnych zasad, tk
            przynajmniej uważam! czy katolickich, czy protestanckich, czy
            muzułmańskich...
            • slimakpokazrogi Re: ślimaku 04.06.09, 12:13
              bo protestanci są różnismile nie wszystkie kościoły uznają chrzest w
              katolickim, mój akurat tak (i inne większe też). Poza tym z czasem
              ekumenizm postępuje coraz bardziej - patrz dokument z Limy z 1982, a
              następnie porozumienie dot chrztu między kościołami w Polsce w 2000r.
              A co do akceptacji zasad to trochę masz rację, a trochę nie. Bo u
              nas w Polsce jest bardzo wielu antykatolików - czyli ludzi
              uczulonych na kler, ich udział w życiu politycznym i bycie
              wyznacznikiem moralności, więc nie chodzi tu o nieakceptowanie zasad
              religii a sprzeciw wobec siły, która wpływa na życie w Polsce.

              A to o nawracaniu to z przymrużeniem oka było akurat.
              • to_wlasnie_cala_ja Re: ślimaku 04.06.09, 18:03
                ja jestem katoliczką a mój mąż protestantem (był bo w tej chwili należy do
                KK)nigdy nie mieliśmy żadnych problemów w zadnym z tych kosciołów
                • slimakpokazrogi Re: ślimaku 04.06.09, 18:19
                  nie no, nie chodzi o problem w kościele, nie o to, ze ktoś może
                  jakieś przeszkody robić - chodzi o problem, w jakiej denominacji
                  wychowywać dziecko - problem z decyzją czy oszczędzić mu inności i
                  zostawić w kk, posłać do komunii i tede, skoro ojciec niby katolik,
                  ale zdecydowanie niepraktykujący, a matka wierząca głęboko
                  protestantka.
    • exotique Re: ksiadz 04.06.09, 11:32
      uwielbiam ksiezy tego typu. u nas na wsi proboszczem jest Polak, ktory myslal,
      ze jako ja Polka, to bedzie na mnie cwiczyl krajowe zachowania. Nie udalo sie,
      bo zostalo mu przypomniane, ze jest na misji i tutaj kosciol i ksieza funkconuja
      odmiennie- i nie sa panami na wlosciach. Nie byl zadowolony, nawet obrazony, a
      to ze na wiosce juz ploty kraza to inna sprawa. Po zlosci zarezerwowal nam
      zupelnie inny kosciol niz chcielismy na chrzest- dalo sie odkrecic- lecz tym
      razem juz z nim nie zalwialismy nic. Mamy innego ksiedza, ktoremu nie
      przeszkadza, ze na chrzestna wybralismy muzulmanke. Proboszcz nie chcial w ogole
      o tym slyszec- az do momentu gdy maz stwierdzil ze nic nie zmienimy, a on nie
      musi placic podatkow na kosciol i sie wypisuje z tego bajzlu, skoro proboszcz
      nie jest sklonny do dialogu- koniec koncow chrzestna zostaje- bedzie tylko
      odnotowana jako swiadek. Ale trzeby bylo uzyc argumentu <wypisania> sie z
      parafii (a za strate glowy sa konsekwencje-szczegolnie jesli do tej pory bylo
      ok). od razu inna gadka big_grin
    • bernimy Re: ksiadz 04.06.09, 11:49
      Boskie!!!!
      "dobre bo moim jedynym grzechem jest niechodzenie do
      koscioła...."


      Muszę Cię zasmucić niestety, to nie jest Twój jedyny grzech!
      Zupełnie Cię nie znając, czytając tylko to, co tu napisałaś, ze jęli
      tak żyjesz jak piszesz, to śmiało mogę napisać, że Twój pierwszy z
      bardzo długiej listy jest ten, że uważasz że masz tylko jeden
      grzech big_grinbig_grinbig_grin
      • joanna266 Re: ksiadz 04.06.09, 11:50
        no to dawaj reszte. skoro ty wiesz to moze mi pomozeszsmile
        • joanna266 bernimy 04.06.09, 11:52
          przeraziłas mnie.ze niby jak ja zyje???wiesz cos czego ja nie wiem?
          no dawaj bo mnie ciekawosc spalismilemoze ktos pod mój nik sie
          podszywa...
          • bernimy Re: bernimy 04.06.09, 11:57
            Asiu (o ile to imię Twoje) pisałam poniżej, że Cię nie znam i nic
            nie wiem, potraktowałam jak przykład opis i podejście do życia.
            Każdy może żyć jak chce i jak uważa, ale boskie jest podejscie "
            ja nie grzeszę
            ", jak dla mnie the best of the best!!!
            • tabakierka2 bern 04.06.09, 11:59
              rozumiem, co masz na myśliwink

              dla mnie zabawniejsze jest stwierdzenie kamy, że grzech to to, co za
              grzech uznaję - czyli NIE MA W OGÓLE GRZECHÓW I WOLNO WSZYSTKO???tongue_out
              • kama.100 Re: bern 04.06.09, 12:09
                Nie rozumiem co ma w ogóle miłość do wiary.Mam stać się osobą wierzącą,bo facet
                którego kocham jest wierzący?Przecież nawet Kościół tego nie wymaga
                teraz.Przecież ile jest rodzin gdzie obydwie strony są wierzące,a są
                zdrady,przemoc,kłótnie.Oni są lepsi ode mnie i Piotrka?Bo szanują swoją wiarę i
                pójdą raz w tygodniu do spowiedzi?Radykał z Ciebie Tabakierko.
                Może te historie o księżach są drastyczne,uwierz mi,nie opowiadam icj
                często.Tylko że po prostu wszyscy księża,których poznałam byli tego
                pokroju.Nie,znam jednego Franciszkanina,ale on jest misjonarzem w
                Ugandzie,jedyny wartościowy ksiądz,którego znam.Dla mnie to jednak wyjątek
                potwierdzający regułę.
                A co do tego grzechu,to gdybym ja wierzyła,że Bóg jest to pewnie
                wyspowiadałabym się w myśli przed nim z tego co złego zrobiłam i to co uważam za
                złe.To jest kwestia moralności według mnie.
                • tabakierka2 Re: bern 04.06.09, 12:16
                  kama.100 napisała:

                  > Nie rozumiem co ma w ogóle miłość do wiary.Mam stać się osobą
                  wierzącą,bo facet
                  > którego kocham jest wierzący?

                  Nie wiem, nie odpowiem Ci na to pytanie, ale skoro twierdzisz, że go
                  kochasz, to chyba jesteś gotowa do poświęceń dla niego?
                  Dla mnie miłość to właśnie poświęcenie. A skoro coś jest ważne dla
                  mojego męża, to staram się to cenić i szanować. Tak samo jak nigdy
                  nie powiedziałabym złego słowa na jego matkę, bo wiem, że ją kocha i
                  że jest dla niego ważna (tak jak Bóg dlawierzących jest ważny i
                  kochają go)tak chcę poznawać to co on kocha, co mu sprawia
                  przyjemność.

                  Przecież nawet Kościół tego nie wymaga
                  > teraz.Przecież ile jest rodzin gdzie obydwie strony są wierzące,a

                  > zdrady,przemoc,kłótnie.

                  wierzące czy 'wierzące'?
                  wierz mi, że niektórzy tylko wiarę deklarują, ale nie żyją według
                  zasad kościoła do którego przynależą ( nie dotyczy to wyłącznie
                  katolików).

                  Oni są lepsi ode mnie i Piotrka?Bo szanują swoją wiarę i
                  > pójdą raz w tygodniu do spowiedzi?

                  Lepsi, gorsi - nie mnie oceniać.

                  Radykał z Ciebie Tabakierko.

                  W tej kwestii nie uznaję kompromisów, typu 'jestem wierząca,
                  ale...do spowiedzi nie chodzę, bo... żyję w konkubinacie,
                  bo...usuwam ciążę bo... (dla mnie zarodek to nie dziecko)'

                  > Może te historie o księżach są drastyczne,uwierz mi,nie opowiadam
                  icj
                  > często.Tylko że po prostu wszyscy księża,których poznałam byli tego
                  > pokroju.

                  a wielu ich znasz? bo wiesz, mała próba to minimum 30osób. Znasz
                  tylu?
                  • bernimy Re: bern 04.06.09, 12:20
                    Tabakierka:
                    "W tej kwestii nie uznaję kompromisów, typu 'jestem wierząca,
                    ale...do spowiedzi nie chodzę, bo... żyję w konkubinacie,
                    bo...usuwam ciążę bo... (dla mnie zarodek to nie dziecko)"


                    ja też!
                    • aintha Re: bern 05.06.09, 15:29
                      również się mogę pod tym podpisać :]
                      ---------------------------
                      https://m3.lilypie.com/Rlnhp2.png|https://m1.lilypie.com/dGpNp2.png
                      Dzieciaczkowo|Filmowo|Piosenki i wierszyki dlaDziecióf
                  • joanna266 Re: bern 04.06.09, 12:23
                    ja mysle ze w kazdej parfii zdazy sie ksiadz który jest pazerny na
                    kase rzadziej jezdzący na dupy a jeszcze rzadziej gwłacacy 9
                    latków.natomiast te przypadki własnie oddalaja ludzi od
                    koscioła.ostatnio miałam mozliwosc wysłuchania dwoch kazan w dwóch
                    róznych kosciołach i na obydwu ksieza krzyczeli z ambony ze coraz
                    mniej mołodych ludzi przychodzi do koscioła.niech moze kosciół
                    sie "zastawnowi" co w sobie zmienic zamiast ludzi próbowac
                    zmieniac.a moze by tak zniesc ten cały celibat i spowiedz?.
                    • bernimy joanna 04.06.09, 12:28
                      Też to napisałam niżej, że księża będą musieli troche ewoluować, aby
                      ludzie nie uciekali, ale nie mi o tym krzyczeć....
                      Nigdy nie spotkałaś takich super fajnych księży, których nauki
                      mogłabyś słuchać i słuchać? To szkoda, bo ja tak! I tylko żałuję, że
                      jest ich zdecydowanie mniej, ale ważne że są!
                    • tabakierka2 Re: bern 04.06.09, 12:29
                      joanna266 napisała:

                      > ja mysle ze w kazdej parfii zdazy sie ksiadz który jest pazerny na
                      > kase rzadziej jezdzący na dupy a jeszcze rzadziej gwłacacy 9
                      > latków.

                      tak, też tak uważam.
                      Dlatego pomimo zmiany miejsca zamieszkania po ślubie, jexdzimy z
                      mężem do mojej 'macierzystej' parafii, bo takiej jak ta, nie ma
                      nigdzie chyba! proboszcz z poczuciem humoru, luźny, ciekawe kazania
                      ma a do tego po każdej mszy siedzi sobie w parafialnej kawiarence i
                      można sobie z nim pogadać i kawkę wypićwink

                      natomiast te przypadki własnie oddalaja ludzi od
                      > koscioła.

                      Bo ludzie ślepo w nie wierzą.

                      a moze by tak zniesc ten cały celibat i spowiedz?.



                      wiesz, to nie koncert życzeńuncertain zaraz by się posypały roszczenia.
                      ponadto takie zmiany, jeśli możliwe, potrzebują lat i decyzje takie
                      zapadają na najwyższych szczeblach.
                      Niemniej zgadzam się z wyciaganiem młodzieży. Tyle, że to kwesti
                      podejścia księdza -tak, jak masz świetnych psychologów, nauczycieli,
                      lekarzy, tak też z księżmi jest.
                  • jowita771 Re: bern 05.06.09, 10:35
                    > a wielu ich znasz? bo wiesz, mała próba to minimum 30osób. Znasz
                    > tylu?

                    Ja znam dobrze ponad 30. Wartościowych 3.
                • luska_s Re: bern 04.06.09, 12:39
                  Kwestia moralności, no właśnie. Mój mąż był na tyle moralny, że
                  stanął przed księdzem i powiedział mu o swoich wątpliwościach
                  dotyczących wiary, nikogo nie oszukiwaliśmy, nie kręciliśmy, nie
                  kombinowaliśmy. Dzieciaki zostały ochrzczone (starsza miała 7 lat,
                  młodsza 6 miesięcy), nasze małżeństwo uznane przez Kościół z datą
                  wsteczną, czyli datą ślubu cywilnego, ja już nie żyję w grzechu,
                  mogę otrzymać rozgrzeszenie, przystępować do komunii, a to dla mnie
                  ważne i wszyscy są szczęśliwi. Co do chrzestnych, jedno znich nie
                  miało bierzmowania, ale ze względu na to, że są ludzie nam bliscy i
                  nie mamy nikogo, kto by spełnił warunek bycia blisko i Kościoła i
                  nas, ksiądz warunkowo przystał na tę kandydaturę.

                  Jedyny negatywny wydźwięk tego wydarzenia jest taki, że ci, którzy
                  nie wierzyli w naszą miłość, mają teraz tego namacalny dowód,
                  przecież mój małżonek, żeby ślubu ze mną nie brać wyrzekł się Boga,
                  ale takimi ludźmi nie warto się przejmować i może lepiej, że się
                  ujawnili przy okazji.

                  Po co ładować się do Kościoła, jeżeli nie w smak Ci są jego zasady,
                  nie rozumiem...
                  • tabakierka2 Re: bern 04.06.09, 12:45

                    > Po co ładować się do Kościoła, jeżeli nie w smak Ci są jego
                    zasady,
                    > nie rozumiem...


                    amen.

                    A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię(w
                    oryginale: wyrzygam - dop.) z ust moich.

                    znacie to?
              • bernimy Re: bern 04.06.09, 12:13
                Pewnie, że wolno wszystko!!! Tylko trzeba się trzymać do końca
                swoich poglądów!
                A nie przez całe życie przejść jakby Bóg nie istniał, najlepiej to
                ja wyznaczę sobie co jest dobre a co złe (standardowy przykład:
                jestem dobry, bo nikogo nie zabiłem!!!) a w godzinie śmierci trząść
                sie ze strachu, bo chyba Bóg jednak jest....

                I jeszcze jedno, kiedyś usłyszałam, że im bliżej jest się Boga, tym
                więcej się widzi w sobie niedoskonałości! Dla mnie takim najlepszym
                przykładem jest Karol Wojtyła!
                • joanna266 Re: bern 04.06.09, 12:18
                  po tym co napisałas o wiele jasniejsze staja sie twoje zarzuty w
                  moim kierunku.w takim razie faktycznie jestem dalego od Boga tylko
                  czemu ja czuje ze dalego to jestem ale do koscioła?no tak pewnie
                  kwestia niedoskonałosci...
                  • tabakierka2 Re: bern 04.06.09, 12:19
                    joanna266 napisała:

                    > tylko
                    > czemu ja czuje ze dalego to jestem ale do koscioła?

                    może tak byćwink
                  • bernimy kosciół i księża 04.06.09, 12:24
                    Ja sobie tak ogólnie napisałam. Ja też jestem niedoskonała, o i to
                    jak bardzo.... tongue_out
                    W kwestii kościoła i kisęży, to też bym wiele zmieniła, ale jestem
                    małym pioneczkiem i niewiele mogę to po co mam klepac dla klepania,
                    krytykować dla krytykowania itd.
                    Sama uważam, że jak księża nie zaczną wychodzić do ludzi, trochę
                    zmieniać pewne zasady itd. to ludzie będą uciekać, ale nie mi to
                    oceniać!
                    Ale nigdy nie powiem: nie chodzę do kościoła, bo nie lubię księży!
                    Nie powiem, bo nie mam chodzić dla księży, tylko dla Boga, dla
                    siebie!!!
                    • tabakierka2 Re: kosciół i księża 04.06.09, 12:34
                      bernimy napisała:

                      > Ja sobie tak ogólnie napisałam. Ja też jestem niedoskonała, o i to
                      > jak bardzo.... tongue_out
                      > W kwestii kościoła i kisęży, to też bym wiele zmieniła, ale jestem
                      > małym pioneczkiem i niewiele mogę to po co mam klepac dla
                      klepania,
                      > krytykować dla krytykowania itd.
                      > Sama uważam, że jak księża nie zaczną wychodzić do ludzi, trochę
                      > zmieniać pewne zasady itd. to ludzie będą uciekać, ale nie mi to
                      > oceniać!
                      > Ale nigdy nie powiem: nie chodzę do kościoła, bo nie lubię księży!
                      > Nie powiem, bo nie mam chodzić dla księży, tylko dla Boga, dla
                      > siebie!!!

                      się podpisuję
                      a dla Asi ( i nie tylko) proponuję posłuchać kazań/wykładów ks.
                      Pawlukiewicza www.choinski.pl/zatoka/
                      bardzo mądry człowiek i ksiądz.
                      • kama.100 Re: kosciół i księża 04.06.09, 12:41
                        Celibat wprowadzono tylko dlatego,że majątek Kościoła zaczął się rozchodzić
                        między dzieci księży.Teraz w Watykanie i tak jest fundusz alimentycyjny płacący
                        na dzieci księży + fundusz wypłacający odszkodowania dla dzieci molestowanych
                        przez księży.Może jak to sobie wszystko podliczą to zniosą celibat i opodatkują
                        Kościół.
                        • kama.100 Re: kosciół i księża 04.06.09, 12:45
                          Nie znam 30 księży,znam około 15,ale nie wierzę,że wyrabiasz sobie opinię o
                          jakiejś grupie dopiero jak poznasz ok.30 jej przedstawicieli.Po prostu nie
                          wierzę w to,bo jest to kompletnie nieżyciowe.
                          • tabakierka2 Re: kosciół i księża 04.06.09, 12:49
                            nie pisałam, ze tak robię, ale pisanie, że wszyscy księża
                            (większość) są be, bo tych których Ty znasz tacy są jest
                            nieuprawnione (tzn. pisać możesz, ale takie myślenie nie jest
                            logiczne).
                            A dobrze znasz tych ksieży? w sensie osobiście?
                            Generalnie staram się (nie zawsze wychodzi)nie słuchać złośliwego i
                            głupiego gadania zawistnych ludzi, a staram się sama sobie wyrobić
                            opinię na czyjś temat poprzez poznanie tej osobywink
                            Ja miałam kontakt prawie wyłącznie z fajnymi i ludzkimi księżmi.
                            Najcieplej wspominam pewnego Hiszpańskiego księdza, który każde
                            swoje kazanie kończył słowami:
                            'be happy, and make people happy'big_grin suspicious
                            • kama.100 Re: kosciół i księża 04.06.09, 13:03
                              Znam tych księży na tyle,że mogłam sobie wyrazić na ich temat opinię,nie z
                              każdym rozmawiałam,ale mogłam się przysłuchiwać.Czasem to wystarczy.Ja nie
                              słucham głupich i zawistnych ludzi.Tak naprawdę większość ludzi broni księży,na
                              pewno nie obrzucają ich błotem.
                              A miłość to też akceptacja,nie tylko poświęcenie.Piotrek akceptuje mój ateizm
                              tak samo jak ja jego wiarę.
      • bernimy sorki 04.06.09, 11:50
        nie potraktuj tego osobiście, jako ataku na Ciebie, bo Cię nie znam
        i nic do Ciebie nie mam. Potraktowałam tylko Twoje wpisy tutaj i
        Ciebie jako przykład tongue_out
    • demonii.larua Re: ksiadz 04.06.09, 12:57
      Jak byłam ostatnio u spowiedzi to się ze spirali nawet spowiadałam big_grin
      Rozgrzeszenia i tak wiedziałam, że nie dostanę, więc zebrało mi się na spowiedź
      prawdziwą, ksiądz o dziwno nie wspomniał nic o zabijaniu nienarodzonych, ino
      "prowadzić dzieci swoje w Bogu" nakazał big_grin
      Fajnie było, ale więcej już do spowiedzi nie pójdę.
      Księża sami robią syf w kościele, bo albo powinni twardo kanoniczne zachowywać
      albo popuścić wszystkim równo - źle że tak naprawdę wiele zależy od humoru
      danego plebana.
    • ez-aw Re: ksiadz 04.06.09, 13:18
      Nie przeczytałam wszystkich wypowiedzi, tylko pobieżnie. Jeśli było - przepraszam.
      Mam pytanie. Jak wyobrażasz sobie swoją rolę jako matki chrzestnej? Wiesz jakie są Twoje zadania? Masz zamiar je spełnić? Będziesz wspierać dziecko w wierze? Będziesz uczestniczyć w życiu duchowym? Czy tylko dasz prezent na komunię, urodziny itp?

      Druga rzecz to kler. Ksiądz to powołanie, ale też zawód (szczególny, ale jednak). Chcecie powiedzieć ze w innych zawodach nie ma nieuczciwych osób? W innych zawodach nie ma gwałcicieli, łapówkarzy itp? Wg mnie są, np wśród lekarzy czy nauczycieli. A jednak posyłacie dzieci do szkoły, chodzicie z nimi do lekarza. A do kościoła nie. Czemu?
      • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 13:26
        ez-aw napisała:

        >
        > ). Chcecie powiedzieć ze w innych zawodach nie ma nieuczciwych
        osób? W innych z
        > awodach nie ma gwałcicieli, łapówkarzy itp? Wg mnie są, np wśród
        lekarzy czy na
        > uczycieli. A jednak posyłacie dzieci do szkoły, chodzicie z nimi
        do lekarza. A
        > do kościoła nie. Czemu?

        To zawód nawet trudniejszy niż inne pozostałe - bo:
        1) obciążenia takie jak celibat są trudne nawet dla księży i też nie
        każdy potrafi sobie poradzić ze swoją samotnością
        2) to zawód narażony na ciągłą krytykę i pomówienia ( patrz: wątek)
        3) rolą księdza jest duchowe przewodnictwo, ma być przewodnikiem,
        powierzycielem, psychologiem....
        • ez-aw Re: ksiadz 04.06.09, 13:43
          Tabakierka, ja zgadzam się z tym co piszesz. Sama jestem wierząca i
          praktykująca, dlatego staram się zrozumieć pogląd innych osób.
          Wiem że jest to zawód zaufania społecznego, tak samo jak nauczyciel czy lekarz.
          Owszem ksiądz ma większe obciążenie - ma być przewodnikiem. Nauczyciel też
          powinien być wzorem. Więc chcę wiedzieć, czemu ludzie nie burzą się na posyłanie
          dzieci do szkoły, a burzą się na Kościół.
          • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 13:46
            ez-aw napisała:

            Więc chcę wiedzieć, czemu ludzie nie burzą się na posyłani
            > e
            > dzieci do szkoły, a burzą się na Kościół.

            no przecież, że się burzą na nauczycieli ('mają dwa miesiące wakacji
            a jeszcze chcą wiecej zarabiać').
            A na Kościół? zawsze było sporo takich, którzy krytykowali
            i 'napadali' na Kościół i księży -nic to nowego.
            • ez-aw Re: ksiadz 04.06.09, 13:55
              Właściwie masz rację - burzą się. Istota mego pytania jest inna. Nie chodzi o
              oburzenie na zarobki, czy na długość wakacji. Chodzi o to, że nikomu (pomimo
              oburzenia) nie przychodzi do głowy nie posyłać dziecka do szkoły. A na księży
              się oburzają i - przestają chodzić. Chodzi mi o inny wymiar oburzenia i reakcji
              na to.
              • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 14:00
                ez-aw napisała:

                > A na księży
                > się oburzają i - przestają chodzić. Chodzi mi o inny wymiar
                oburzenia i reakcj
                > i
                > na to.

                Bo dobra wymówka nie jest zła, a życie bez kościoła i księży w
                krótkiej perspektywie wydaje się łatwiejsze, a przestrzeganie zasad
                (nie zawsze zrozumiałych)bez ich wzajemnego powiązania i
                dostrzeżenia głębszego ich sensu i wymiaru, wydaje się być trudne i
                nie kazdemu się chce. No to trzeba znaleźć kamień, żeby rzucić w psa
                mówiąc brzydko. I tym kamieniem są obelgi rzucane na księży.
                • kama.100 Re: ksiadz 04.06.09, 17:34
                  Najpierw napisałaś tak:
                  tabakierka2 napisała:


                  > Bo dobra wymówka nie jest zła, a życie bez kościoła i księży w
                  > krótkiej perspektywie wydaje się łatwiejsze, a przestrzeganie zasad
                  > (nie zawsze zrozumiałych)bez ich wzajemnego powiązania i
                  > dostrzeżenia głębszego ich sensu i wymiaru, wydaje się być trudne i
                  > nie kazdemu się chce. No to trzeba znaleźć kamień, żeby rzucić w psa
                  > mówiąc brzydko. I tym kamieniem są obelgi rzucane na księży.
                  >

                  A jak ja napisałam,że życie niewierzących jest łatwiejsze i podałam
                  argumenty,to napisałaś skąd mogę wiedzieć skoro jestem niewierząca.A skąd Ty
                  możesz wiedzieć czy życie ateistów jest łatwiejsze skoro nie jesteś ateistą?
                  Łapiesz za słówka trochęuncertain
                  • kama.100 Re: ksiadz 04.06.09, 17:35
                    Zresztą jak już kończę tą dyskusję bo to jest temat rzeka a i tak nikt nigdy nie
                    dochodzi do porozumienia...
            • moninia2000 Re: ksiadz 04.06.09, 14:09
              Owszem, nic nowego tabakierko, ze napadali i napadaja i..napadac
              beda dopoty dopoki w kosciele bedzie tyle falszu oraz wzbogacania
              sie chamskiego, naduzyc itp.
              Nie lubie uogolniac, nie powiem ze wszyscy ksieza sa "be" jak to
              okreslilas (infantylizujac jednak slowem "be"post autorki, ktora ma
              prawo przeciez do swego zdania, ktore winno sie brac na powaznie).
              Moim zdaniem nie wszyscy kseiza sa beznadziejni, jednak wielu
              niestety tak. Zapewne bardziej rzuca sie to w oczy ze wzgledu na
              ich role w spolecznestwie.
              Od wiekow znane sa poczynania, nazwijmy to, kosciola w stosunku do
              innych religii, w stosunku do "czarownic" np., do plemion w innych
              krajach, chore(!!!) "nawracanie" na sile itp.smutne poczynania.
              Nigdy nie zgodze sie w instytucja, ktora w kolorach zlota prawi o
              pomaganiu innemu, sama jednak nie stosujac sie do wlasnych przykazan
              czesto (nie zawsze).
              Najbardziej jednak chyba w ludziach wierzacych albo "wierzacych"
              wkurza mnie i denerwuje ich nieodparta chec "nawracania" innych oraz
              ich ustawianie sie "ponad" innych, w tym wypadku niewierzacych.
              Wystarczyloby miec swoja wiare, swe zasady i zostawic w spokoju
              ludzi, ktorzy maja inne poglady. To takie latwe.
              A Ty, tabakierko, zaskoczylas mnie solidnie swymi wypowiedziami oraz
              szczegolnie zdaniem na temat milosci np., ze z milosci mozna przyjac
              czyjas wiare czy "nawrocic" sie itp.
              Czy milosc to przyjecie Boga??
              Nie...moze dla wierzacego to wlasnie to, ale milosc to akceptacja
              drugiej osoby, z jej bledami oraz wadami, to uczucie "pomimo", a
              nie "za" glownie oraz wiele innych spraw, ale na pewno milosc dla
              mnie to nie jest religia, czy kosciol, wiara czy bog.
              Ze niby dana osoba mialaby sie "poswiecic" dla drugiej przyjmujac
              jej wiare? W imie czego?
              Dla mnie to dosc ograniczone myslenie.
              • bernimy Re: ksiadz 04.06.09, 14:17
                "Najbardziej jednak chyba w ludziach wierzacych albo "wierzacych"
                wkurza mnie i denerwuje ich nieodparta chec "nawracania" innych
                oraz
                ich ustawianie sie "ponad" innych, w tym wypadku niewierzacych.
                Wystarczyloby miec swoja wiare, swe zasady i zostawic w spokoju
                ludzi, ktorzy maja inne poglady. To takie latwe. "

                A ja jednak mam wrażenie, że zdecydowanie jest to obrona tego co
                jest niejednokrotnie niesłusznie krytykowane (tak całościowo, bo
                łatwiej) aniżeli kogokolwiek nawracanie!
                W obecnych czasach dużo łatwiej i dużo fajniej i cool jest
                powiedzieć, że jestem niewierzący, że nie wierzę w Boga, że
                nienawidzę księży, że nie chodzę do kościała bo nie trawię kleru,
                niż powiedzieć głośno, że jest się wierzącym i praktykującym!
                • moninia2000 Re: ksiadz 04.06.09, 14:20
                  > A ja jednak mam wrażenie, że zdecydowanie jest to obrona tego co
                  > jest niejednokrotnie niesłusznie krytykowane (tak całościowo, bo
                  > łatwiej) aniżeli kogokolwiek nawracanie!
                  > W obecnych czasach dużo łatwiej i dużo fajniej i cool jest
                  > powiedzieć, że jestem niewierzący, że nie wierzę w Boga, że
                  > nienawidzę księży, że nie chodzę do kościała bo nie trawię kleru,
                  > niż powiedzieć głośno, że jest się wierzącym i praktykującym!

                  Obrona czegos, co jest nieslusznie krytykowane?
                  Jak palili czarownice? Albo najezdzali na bezbronne "dzikie" wg.nich
                  plemiona==????
                  Nie mowie, ze nienawidze ksiezy,choc rozumiem gdy ktos sie tak
                  wypowiada, niestety, choc nie jestem za uogolnianiem.
                  Nie, ja doskonale potrafie oddzielic "obrone tego co jest
                  nieslusznie krytykowane" od "nawracania" na sile nieraz...
                  • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 15:03
                    moninia2000 napisała:

                    > Obrona czegos, co jest nieslusznie krytykowane?
                    > Jak palili czarownice? Albo najezdzali na bezbronne "dzikie" wg.nich
                    > plemiona==????

                    O kim my teraz mówimy, bo się pogubiłam jużtongue_out
                    O Kolumbie, o pierwszych osadnikach?

                    Tak samo mogłabyś napisać, że Grecy to dzieciobójcy ( przypominam z historii, że
                    Grecy zrzucali chore i niepełnosprawne dzieci w przepaść, coby mieć tylko
                    idealnych obywateli), a Skandynawowie to barbarzyńcy. Świat poszedł do przodu
                    troszkę od czasu Wielkiej Inkwizycjiwink

              • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 14:18
                moninia2000 napisała:

                > Owszem, nic nowego tabakierko, ze napadali i napadaja i..napadac
                > beda dopoty dopoki w kosciele bedzie tyle falszu oraz wzbogacania
                > sie chamskiego, naduzyc itp.

                to samo można napisać o państwie i polityce, prawda???


                > Nie lubie uogolniac, nie powiem ze wszyscy ksieza sa "be" jak to
                > okreslilas (infantylizujac jednak slowem "be"post autorki, ktora
                ma
                > prawo przeciez do swego zdania, ktore winno sie brac na powaznie).

                Nie miałam na celu infantylizować (o matko, jest takie słowo???)
                wypowiedzi kamy - nie chciało mi się cytować całej wypowiedzi. Nie
                szukaj, proszę, dziury w całym.


                > Od wiekow znane sa poczynania, nazwijmy to, kosciola w stosunku do
                > innych religii, w stosunku do "czarownic" np., do plemion w innych
                > krajach, chore(!!!) "nawracanie" na sile itp.smutne poczynania.

                i wyprawy krzyżowe - wiem, mam świadomość 'grzchów' kościoła.
                To smutna i niechlubna karta i nie da się jej wymazać, niestety.


                > Nigdy nie zgodze sie w instytucja, ktora w kolorach zlota prawi o
                > pomaganiu innemu, sama jednak nie stosujac sie do wlasnych
                przykazan
                > czesto (nie zawsze).

                co konkretnie masz na myśli?
                moja parafia organizuje wakacje dla dzieci, jedzenie, ubrania,
                sprzęty dla Ukraińców ( zaprzyjaźniona parafia na Ukrainie),
                preznety świąteczne dla dzieci z biedniejszych rodzin. Poza tym przy
                kościele działa Caritas. Uważam, że kościół bardzo wspiera
                potrzebujących.


                > Najbardziej jednak chyba w ludziach wierzacych albo "wierzacych"
                > wkurza mnie i denerwuje ich nieodparta chec "nawracania" innych
                oraz
                > ich ustawianie sie "ponad" innych, w tym wypadku niewierzacych.
                > Wystarczyloby miec swoja wiare, swe zasady i zostawic w spokoju
                > ludzi, ktorzy maja inne poglady. To takie latwe.

                Tak też staram się robić, czasem lepiej mi to wychodzi, czasem
                gorzej.
                Ale zarzut ten mogłabyś postawić również Jehowym i protestantom
                (przepraszam, ślimakwink)


                > A Ty, tabakierko, zaskoczylas mnie solidnie swymi wypowiedziami
                oraz
                > szczegolnie zdaniem na temat milosci np., ze z milosci mozna
                przyjac
                > czyjas wiare czy "nawrocic" sie itp.

                Uważam, że można. Przede wszystkim otworzyć się na Boga.

                > Czy milosc to przyjecie Boga??

                Bóg to Miłość. A dla miłości/Miłości człowiek powinien (moim
                skromnym zdaniem) być gotów do wyrzeczeń i poświęceń.


                > Ze niby dana osoba mialaby sie "poswiecic" dla drugiej przyjmujac
                > jej wiare? W imie czego?

                Miłości właśnie. Znam wiele takich przypadków ludzkich nawróceń, bo
                żona (częściej)/ mąż kochają Boga i wierzą w niego, więc najpierw z
                ciekawości ludzie zaczynają wierzyć.


                > Dla mnie to dosc ograniczone myslenie.


                Masz prawo tak sądzić.
                • moninia2000 Re: ksiadz 04.06.09, 14:28
                  Specjalnie dla Ciebie, tabakierkosmile


                  infantylizm
                  1. «naiwność i niedojrzałość w zachowaniu osoby dorosłej»
                  2. «patologiczne zahamowanie psychicznego rozwoju człowieka»
                  ze strony:sjp.pwn.pl/lista.php?co=infantylizm

                  Ok, a teraz do rzeczy:
                  > to samo można napisać o państwie i polityce, prawda???

                  Oczywiscie, co nie zmienia faktu.

                  > Nie miałam na celu infantylizować (o matko, jest takie słowo???)
                  > wypowiedzi kamy - nie chciało mi się cytować całej wypowiedzi. Nie
                  > szukaj, proszę, dziury w całym.

                  Absolutnie nie szukam dziury w calym, powtarzam tylko Twa
                  wypowiedz,opierajac sie tylko na niej- ktora wydala mi sie
                  nieadekwatna, to moje zdanie.

                  > co konkretnie masz na myśli?
                  Mam na mysli wzbogacanie sie ksiezy np.oraz calych instytucji (gdzie
                  w pismie jest powiedziane, aby zarabiac na wiarze???), mam na mysli
                  wypowiedzi poprzednich osob, ktore wystarczy poczytac, wiele
                  zaobserwowanych zachowan ksiezy, ktorzy kase do kieszeni z komunii
                  biora, zreszta na pewno sama wiesz.

                  > moja parafia organizuje wakacje dla dzieci, jedzenie, ubrania,
                  > sprzęty dla Ukraińców ( zaprzyjaźniona parafia na Ukrainie),
                  > preznety świąteczne dla dzieci z biedniejszych rodzin. Poza tym
                  przy
                  > kościele działa Caritas. Uważam, że kościół bardzo wspiera
                  > potrzebujących

                  Ciesze siesmile Oby wiecej takich bylo!

                  > Tak też staram się robić, czasem lepiej mi to wychodzi, czasem
                  > gorzej.
                  > Ale zarzut ten mogłabyś postawić również Jehowym i protestantom
                  > (przepraszam, ślimakwink)
                  >

                  Oczywiscie, co nie zmienia faktu, ze tak sie dzieje.

                  > Bóg to Miłość. A dla miłości/Miłości człowiek powinien (moim
                  > skromnym zdaniem) być gotów do wyrzeczeń i poświęceń.
                  >

                  Rewelacja! Czyli dla milosci niewierzacy winien przyjac wiare??
                  To moze dla milosci wierzacy zostawi wiare?? Dalabys sie namowic w
                  imie milosci??
                  Argument nielogiczny oraz do podwazenia.


                  Dajmy zyc kazdemu w wierze lub nie, niech sam wybiera.
                  Czy zycie w wierze jest wg.Ciebie lepsze?????











                  • moninia2000 Re: ksiadz 04.06.09, 14:29
                    Ok, lece na obiadeksmile Pozniej chetnie jeszcze podyskutujesmile
                    • bernimy Moninia 04.06.09, 14:49
                      Smacznego!
                      Ponieważ mnie zaraz też nie będzie, a jutro już może nie byc tematu,
                      to pragnę zwrócić tylko uwagę, że chcesz obecnych księży karać za
                      to, co robili nasi przodkowie (nie tylko księża) z czarownicami!!!
                      To chyba nie jest w porządku!?
                      P.S.
                      Ja nie nawracam, ale jak ja często muszę się tłumaczyć z mojej
                      wiary, jak często....
                      • kama.100 Re: Moninia 04.06.09, 15:06
                        Właśnie powiem Wam,że ateizm wcale nie jest tak super przyjmowany i modny.Nie
                        raz byłam za to krytykowana,a rodzina mojego faceta była mocno
                        niezadowolona.Jednak łatwiej być wierzącym.Zresztą jest tutaj mowa,że łatwiej
                        być niewierzącym,bo łatwiej się żyje.Moim zdaniem jest zupełnie
                        odwrotnie-łatwiej jest być wierzącym,łatwiej jest jak ktoś z ambony mówi co jest
                        dobre a co złe,łatwiej jak w złej w chwili zwracasz się do kogoś w kogo
                        wierzysz,a nawet łatwiej wytłumaczyć sobie tragedię,która ciebie spotyka jak się
                        powie "Bóg tak chciał".Wszystko jest bardziej zrozumiałe i nie trzeba się nad
                        wieloma rzeczami zastanawiać.Jak rozmawiam czasami z wierzącymi rówieśnikami,to
                        oni są zaskoczeni jak ja mam to wszystko przemyślane.Oni tak nie mają,po prostu
                        wierzą i koniec.To jest właśnie dla mnie pójście na łatwiznę.
                        • bernimy Re: Moninia 04.06.09, 15:16
                          To nie wyrabiaj sobie jednak zdania na podstawie jednych znajomych,
                          bo zapewniam Cię, że nie jest tak u wielu wierzących w przypadku
                          tragedii "Bóg tak chciał", niestety nie tak łatwo!

                          To samo co do tego, co mówi ksiądz z ambony, nie jest tak prosto!
                          Może tak do wiary podchodziły nasze babcie, ale obecnie trzeba
                          mysleć! Gdybym nie myślała, to bym musiała uważać, że Unia jest tak
                          samo zła jak komunizm, bo tak usłyszałam. Ale biorę poprawkę na to,
                          że nie każdy ksiądz musi być tym moim wskazującym mi dobro/zło tongue_out
                          Jak to w każdym w zawodzie, bo niestety teraz już trudno znaleźć
                          jakiekolwiek powołanie!
                        • tabakierka2 Re: Moninia 04.06.09, 15:23
                          kama.100 napisała:

                          > Jednak łatwiej być wierzącym.

                          A skąd wiesz? przecież jesteś niewierzącasmile


                          Zresztą jest tutaj mowa,że łatwiej
                          > być niewierzącym,bo łatwiej się żyje.Moim zdaniem jest zupełnie
                          > odwrotnie-łatwiej jest być wierzącym,łatwiej jest jak ktoś z ambony mówi co jes
                          > t
                          > dobre a co złe,łatwiej jak w złej w chwili zwracasz się do kogoś w kogo
                          > wierzysz,a nawet łatwiej wytłumaczyć sobie tragedię,która ciebie spotyka jak si
                          > ę
                          > powie "Bóg tak chciał".Wszystko jest bardziej zrozumiałe i nie trzeba się nad
                          > wieloma rzeczami zastanawiać.

                          Wręcz przeciwnie.
                          Ksiądz z ambony nie daje Ci recepty na szczęśliwe życie.
                          To tak jak na drodze - masz znak drogowe, ale tylko od Ciebie zależy czy z nich
                          skorzystasz, czy nie.
                          Sama musisz podejmować decyzje i walczyć ze słabościami.
                          Musisz sama siebie pytać i znajdować odpowiedzi co dobre a co złe, szczególnie,
                          gdy granica cienka jest to problem.


                          Jak rozmawiam czasami z wierzącymi rówieśnikami,to
                          > oni są zaskoczeni jak ja mam to wszystko przemyślane.Oni tak nie mają,po prostu
                          > wierzą i koniec.To jest właśnie dla mnie pójście na łatwiznę.

                          Zaufanie komuś kogo się kocha jest pójściem na łatwiznę?
                          Nie bardzo rozumiem wypowiedź o rówieśnikach.
                          Wrzucanie wszystkich wierzących do jednego worka, jest nieuzasadnione, bo wiara
                          wiarą, a osobowość osobowością.
                          Ja jestem przykładowo z tych, którzy mają plan na życie na najbliższe 10 lat,
                          poukładana i skrupulatna, lubię mieć wszystko zaplanowane i zrobione z góry. A
                          mój mąż wręcz przeciwnie. Wszystko na ostatnią chwilę.
                          Tak jak niewierzący są zupełnie różni, tak samo wierzący.

                          Wiara w żadnym razie nie jest pójściem na łatwiznę.
                          To ciągłe bicie się z myślami, pielęgnowanie jej w sobie, ciągłe wyrzeczenia i
                          rezygnacja ze słabości. łatwiej jest usiąść i nic nie robić, w nic nie wierzyć,
                          niż oddać swoje życie w Ręce Boga, całkowicie mu zaufać, ale walczyć o własne
                          dobro. Jak to mówią - Bóg nie pomaga bezczynnymwink
                  • tabakierka2 Re: ksiadz 04.06.09, 15:15
                    moninia2000 napisała:



                    > Mam na mysli wzbogacanie sie ksiezy np.oraz calych instytucji (gdzie
                    > w pismie jest powiedziane, aby zarabiac na wiarze???), mam na mysli
                    > wypowiedzi poprzednich osob, ktore wystarczy poczytac, wiele
                    > zaobserwowanych zachowan ksiezy, ktorzy kase do kieszeni z komunii
                    > biora, zreszta na pewno sama wiesz.

                    OK, rozumiem, co chciałaś powiedzieć.
                    Uważasz, że ksiądz powinien z własnej kieszeni pokrywać koszt organizacji ślubu
                    na przykład? Elektryczność kosztujewink
                    Chyba, że masz na myśli składki mszalne?
                    Nie wiem, jak jest w innych parafiach, ale u mojej macierzystej parafianie widzę
                    na co dają pieniądze - widać to m.in w monitorowanym, wybrukowanym parkingu,
                    kaplicy cmentarnej, odnowionym kościele...Wiem, że księża często mają cennik z
                    cenami za różne 'usługi' - nie podoba mi sie takie podejście i tyle. Nie wiem,
                    czemu ma ono służyć ( może takim samym 'normom' dla wszystkich?), co nie znaczy,
                    że muszę krytykować księży jako grupęwink

                    >
                    > > moja parafia organizuje wakacje dla dzieci, jedzenie, ubrania,


                    > >

                    > >
                    >
                    > Rewelacja! Czyli dla milosci niewierzacy winien przyjac wiare??

                    Ja tego nie napisałam - znam wiele przypadków kiedy człowiek dla miłości do
                    drugiego człowieka jest w stanie wiele poświęcić, nawet własne życie ( patrz
                    choćby Agata Mróz). Uważam, że niewierzący nic nie traci, ale oczywiście nic na
                    siłę.
                    Ja nie byłaby w stanie być z człowiekiem, który nie podziela moich poglądów, nie
                    tylko religijnych. Nie miałabym chyba w sobie tyle siły żeby przekonać kogoś, do
                    otwarcia się na moją wiarę, a może po prostu nie zostałam postawiona przed taką
                    próbą.


                    > To moze dla milosci wierzacy zostawi wiare?? Dalabys sie namowic w
                    > imie milosci??

                    Wiara to nie jest coś czego można sie wyzbyć. To nie tylko wewnętrzne poczucie,
                    to życie zgodne z pewnymi regułami, które uznaję za dobre i organizujące moje
                    życie. Ateista nie wierzy w nic, więc nie ma nic do stracenia.



                    > Argument nielogiczny oraz do podwazenia.

                    Jaki argument? Że dla miłości ludzie są w stanie wiele poświęcić?
                    W przypadku wiary nie ma czegoś takiego jak logiczny argument


                    > Dajmy zyc kazdemu w wierze lub nie, niech sam wybiera.

                    oczywiście, wolny wybór. NIkogo nie namawiam.

                    > Czy zycie w wierze jest wg.Ciebie lepsze?????
                    >
                    >
                    Moje życie jest lepsze dla mnie - tzn. im bliżej jestem Boga, tym bliżej jestem
                    innych ludzi i tym jest mi w życiu lepiej. Jestem szczęśliwsza niż w okresach
                    zwątpienia.

                    Zaznaczam, że nie porównuję ani siebie ani mojego życia do życia innych ludzi,
                    niewierzących np.
                    A takie pyatnie powinnaś zadać komuś, kto się nawrócił, bo on by Ci opowiedział,
                    czy życie w wierze jest lepsze niż bez wiarywink

                • jowita771 Re: ksiadz 05.06.09, 13:01
                  > Bóg to Miłość. A dla miłości/Miłości człowiek powinien (moim
                  > skromnym zdaniem) być gotów do wyrzeczeń i poświęceń.

                  Czemu nie byłaś taka skłonna do poświęceń, jak Twój mąż chciał podżyrować
                  swojemu bratu kredyt?
                  Poza tym, dlaczego poświęcać ma się strona niewierząca?
                  • kama.100 Re: ksiadz 05.06.09, 13:02
                    Bo według tabaki niewierzącym łatwiej uwierzyć niż wierzącym przestać.Dla mnie
                    to absurd.
                    • tabakierka2 Re: ksiadz 05.06.09, 13:06
                      kama.100 napisała:

                      > Bo według tabaki niewierzącym łatwiej uwierzyć niż wierzącym
                      przestać.Dla mnie
                      > to absurd.

                      Bardzo uprościłaś moją wypowiedź.
                      Nie zgadzam się z tym, co napisałaś, bo wycięłaś ją z kontekstuwink
                      • kama.100 Re: ksiadz 05.06.09, 13:13
                        Nie,nie wycięłam,wczoraj ta rozmowa trochę trwała i tak wynikało z kilku Twoich
                        wypowiedzi,zresztą chyba jakaś dziewczyna zwróciła Ci uwagę,że tym sposobem
                        stawiasz wierzących nad niewierzącymi.Wybacz,ale nie mam teraz siły szukać
                        poszczególnych cytatów.
                        A co do tego,że miłość jest poświęceniem,to wczoraj rozmawiałam o naszej
                        dyskusji z moim facetem i zapytałam się czy chciałby żebym uwierzyła.Zrobił na
                        to wielkie oczy i powiedział,że nie mógłby tego ode mnie wymagać,bo to by był z
                        jego strony czysty egoizm.Ja też to tak odbieram.Miłość to akceptacja przede
                        wszystkim.
                  • tabakierka2 Re: ksiadz 05.06.09, 13:02
                    jowita771 napisał:

                    > > Bóg to Miłość. A dla miłości/Miłości człowiek powinien (moim
                    > > skromnym zdaniem) być gotów do wyrzeczeń i poświęceń.
                    >
                    > Czemu nie byłaś taka skłonna do poświęceń, jak Twój mąż chciał
                    podżyrować
                    > swojemu bratu kredyt?
                    >

                    Bo nie bardzo kocham brata męża megowink
                    • jowita771 Re: ksiadz 05.06.09, 13:16
                      No, ale męża kochasz.
                      Niewierzący też miałby otworzyć się na Boga nie ze względu na miłość do Niego,
                      ale do współmałżonka, poświęcić się. Ty pisałaś o tym poświęceniu z miłości do
                      małżonka.
                      • tabakierka2 Re: ksiadz 05.06.09, 13:22
                        jowita771 napisał:

                        > No, ale męża kochasz.

                        I dla męża bym wszystko zrobiławink

                        > Niewierzący też miałby otworzyć się na Boga nie ze względu na
                        miłość do Niego,
                        > ale do współmałżonka, poświęcić się.

                        No, ale jak nieiwerzący miałby się otworzyć na Boga, bo go kocha?
                        skoro w Niego nie wierzy?smile Trudno pokochać kogoś, kto dla mnie nie
                        istnieje, prawda?

                        Ty pisałaś o tym poświęceniu z miłości do
                        > małżonka.

                        Ok, ale w takim razie jak wypełnić zadanie, które stoi przed
                        małżonkami (mówię o ślubie kościelnym) -> dbanie o świętość małżonka
                        i przybliżenie mu zbawienia (czyli generalnie takie zycie z
                        małżonkiem żeby dostąpił Nieba). Jesli będąc osobą niewierzącą
                        udzielam sobie i mężowi/żonie sakramentu małżeństwa, to muszę
                        akceptować zadania jakie przede mną stoją, czy nie?
                        A jeśli będąc niewierzącą decyduję się na ślub kościelny, bo mąż
                        jest wierzący, to mój ateizm przeszkadza małzonkowi w zbawieniu bo
                        nie może on mnie doprowadzić do niego jako, że ja nie wierzę...
                        Rozumiesz, co mam na myśli?
                        Starałam się jakoś sensownie ubrać to w słowa.
                        Nie czepiam się, żeby nie było. Tylko tak się zastanawiam.
                        • jowita771 Re: ksiadz 05.06.09, 14:00
                          > A jeśli będąc niewierzącą decyduję się na ślub kościelny, bo mąż
                          > jest wierzący, to mój ateizm przeszkadza małzonkowi w zbawieniu bo
                          > nie może on mnie doprowadzić do niego jako, że ja nie wierzę...
                          > Rozumiesz, co mam na myśli?

                          Na szczęście nie brałam ślubu kościelnego, więc nic tu nie muszę i z czystym
                          sumieniem również nie pozwalam rodzinie na trucie nam dupy w temacie chrztu.
        • hellious Re: ksiadz 04.06.09, 14:44
          Moim zdaniem celibat robi wiecej szkody, niz pozytku
          • moninia2000 Re: ksiadz 04.06.09, 19:06
            dokladnie tak! Ja tez uwazam, ze celibat jest chorym wymyslem, ze
            wiecej szkod (frustracja kseizy, gwalty itp), niz pozytku.
            Przeciez sa bracia, ktorzy zyja w rodzinie, maja zone, dzieci, co
            nie przeszkadza im, aby byc dobrym poslancem slowa bozego.
            Tabakierko, mowisz, ze ateisci w nic nie wierza, wiec nic nie maja
            do stracenia..
            Nie moge sie zgodzic. Kazdy ma swoje zycie i wlasne poglady. Wierza
            moze w prawo, w pewne skutki zachowan czy maja wlasna wiare, ale
            nie "wchodza" w zadne tabele, wiec...nie mozna mowic, ze nie maja
            nic do stracenia, ze zatem moga przyjac wiaresmile
            Smiesznie brzmi po prostu, jakby przyjecie wiary bylo cukierkiem.
            Zarowno jak niewyobrazalne wydaje Ci sie wyzbycie sie wiary (i
            niemozliwe), tak samo sprobuj potraktowac i zrozumiec osobe
            niewierzaca.
            Dlaczego wlasnie wiara jest ciezszego kalibru niz niewiara?
            Brzmi tu troche jakby byla wazniejsza, a z tym sie nie moge zgodzic.
            To wybor czlowieka, jego spojrzenie na swiat i widzenie go.
            Nie mozna tego narzucic, czy nabyc w imie milosci czy...pozbyc sie.
            • kama.100 Moninia 04.06.09, 20:08
              Z ust mi to wyjęłaśsmile
              Ja po prostu nie wyobrażam sobie tak po prostu uwierzyć,przestałabym być
              sobą,tak to odbieram.
          • marta_i_koty Re: ksiadz 05.06.09, 13:43
            hellious napisała:

            > Moim zdaniem celibat robi wiecej szkody, niz pozytku


            Dokładnie tak. Celibat wśród duchownych (wprowadzony w XIII w.) to
            jakiś sztuczny twór, bo przecież niemalże wszyscy apostołowie byli
            żonaci, więc skąd durny pomysł, aby i księża nie mogli miec kobiet?
            I widać wielu obecnym klechom też to nie pasi, bo ruchają, aż furczy.
            Ktoś, kto składał śluby czystości, a mimo to ma kochanki, to mega
            hipokryta i menda - i taki skurwiel ma niby spowiadać? Niedoczekanie!
            • jowita771 Re: ksiadz 05.06.09, 15:36
              > Ktoś, kto składał śluby czystości, a mimo to ma kochanki, to mega
              > hipokryta i menda - i taki skurwiel ma niby spowiadać? Niedoczekanie!

              Mnie kiedyś ksiądz oświecił, że ślubów czystości nie składają, tylko bezżeństwa,
              reszta wynika z szóstego przykazania. Taki ksiądz, który rucha różne panie, ma
              mniejszy grzech niż np. ja, która żyję z mężem moim w małżeństwie
              niesakramentalnym i bzykam się tylko z nim.
              Z pozostałym fragmentem Twojego postu zgadzam się baaardzo.
      • jowita771 Re: ksiadz 05.06.09, 12:54
        > ). Chcecie powiedzieć ze w innych zawodach nie ma nieuczciwych osób? W innych z
        > awodach nie ma gwałcicieli, łapówkarzy itp? Wg mnie są, np wśród lekarzy czy na
        > uczycieli. A jednak posyłacie dzieci do szkoły, chodzicie z nimi do lekarza. A
        > do kościoła nie. Czemu?

        Dla mnie nie ma porównania. Żeby zdobyć wykształcenie, trzeba chodzić do szkoły.
        Do Boga doprowadzić może ksiądz katolicki albo pastor albo imam albo jeszcze
        inny. KK nie ma monopolu na Boga.
        • tabakierka2 Re: ksiadz 05.06.09, 13:05
          jowita771 napisał:


          > Do Boga doprowadzić może ksiądz katolicki albo pastor albo imam
          albo jeszcze
          > inny. KK nie ma monopolu na Boga.


          Dokładnie tak!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka