joanna266
04.06.09, 10:35
wczoraj poszłam załatwiac formalnosci zwiazane z pełnieniem
przezemnie roli matki chrzestnej.nie chodze zbyt czesto do koscioła
ale nie powiem zebym nie była wierząca.tak jak spora wiekszosc ludzi
z reszta.ksiadz od poczatku patrzył na mnie wilkiem.dowiedziałam
sie ze kolczyki mam duze a wiare mała i na paznokcie mam czas na
kosciół juz nie.genralnie mnie zczyscił na co mu odpowiedziałam ze
zakonnica nie jestem i moge miec takie paznokcie i kolczyki jak
chce.no i moje bycie chrzestna na moment zawisło na włosku.na koniec
jednak ksiadz przychylił sie do mojej kandydatury i kazał sie
wyspowiadac ze wszystkuch swoich grzechów.dobre bo moim jedynym
grzechem jest niechodzenie do koscioła....