buzka25
27.06.09, 18:34
otóz moja koleżanka dzis wychodziła za mąż, a ze nie byłam zaproszona ze
wzgledu na i tak duza ilośc gosci,postanowiłam wypatrywac z okna co i jak
pojada, w kosciele o 12 miało byc, wiec z druga kumpela z telefonami w rekach
wypatrujemy, dzwonimy co chwile czy juz jada, a le dupa ich nie ma, juz 11,45
a tu sie nic nie dzieje, kurde myslówa totalna, co sie stało itp,w koncu o
11,55 jakis auta widac ze z ich rejonu jada, OK, patrzymy przejechali goscie,
spoko, ale gdzie kurwa młoda para??????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! zaznaczam
ze o 12 miało byc w kosciele!!!!! laski 12,10 ta druga kumpela dzwoni ze teraz
dop jechali do koscioła całkiem inna droga niz goscie szok w trampkach!!! jak
mozna jechac inaczej niz goscie, toz to sie razem jedzie, i po drugie jak
mozna spoznic sie na własny slub??? ja tez miałam o 12 w kosciele i o 11,40
ksiaz kazał nam juz byc, a oni o 12,10 dop jechali do koscioła, jajca
jakies,noooooo, gdyby zemdlała czy cos, ale wtedy by jeszcze weselni jacys
jechali ale nie, samo auto slubne i poza tym nikt wiecej,hehehe