alleo1
29.06.09, 22:31
Sytuacja wygląda w skrócie tak: jest para+małe dziecko.
Para w trakcie rozwodu, ale sprawa przesunięta na późną jesień, więc
para wciąż nie ma ustalonej kwestii opieki nad dzieckiem.
Ojciec dziecka wyprowadził się ze wspólnego mieszkania (nie do końca
wiadomo dokąd, zmienia adresy itp.), skupiony na karierze oraz nowej
miłości.
Matka- również pracująca (ale zarabiająca duuuuuuużo mniej) opiekuje
się dzieckiem z pomocą swojej rodziny (rodzina, kiedy tylko może
przyjeżdża, dodam że z daleka), mimo to dość często zmuszona jest
brać zwolnienia, bo dziecię należy do chorowitych- obawia się, ze w
końcu pracodawca straci cierpliwość i ją zwolni.
Jak już wspomniałam mieszkanie jest wspólne, co skutkuje tym, że
tatuś pojawia się w nim bez uprzedzenia, za to zawsze rozpętuje
awantury i się odgraża na różne sposoby. Często wzywa też policję
pod różnymi pretekstami i wylewa swe frustracje w ich obecności.
Jedna z gróźb to taka, że zabierze dziecko (nie do końca wiadomo
dokąd). Nawiasem mówiąc dziecko nie jest chyba najważniejszym
elementem jego życia, skoro nie wzbudza jego zainteresowania, gdy
choruje, a jak wspominałam choruje często.
Ale do rzeczy: udręczona mama zastanawia się nad wzięciem urlopu
wychowawczego (choć obawia się, że nie miałaby możliwości powrotu do
pracy, gdy urlop się skończy). Nie bardzo wie, jak może się bronić,
jakie ma prawa.
Dostałam już namiary na OŚkĘ i Centrum Praw Kobiet, ale zanim
skontaktuje ją z nimi, może coś na gorąco doradzicie?
I pytanie mam: czy w takiej sytuacji (z nierozstrzygniętymi sprawami
rozwodu i opieki nad dzieckiem) można uzyskać zasiłek wychowawczy?
Jakieś pomysły?
PS Kurka, dziewczyny, mam nadzieję, ze to , co napisałam ma ręce i
nogi- nerwa mam, wybaczcie...