hellious
01.07.09, 14:19
Ostatnio dzien w dzien latam po rozniastych urzedach, instytucjach itp. Co
rano zapierdzielam z mlodym cos zalatwiac. Dzis zalatwilam ostatnie prawie
papierki, zostalo mi tylko odebrac w piatek jeden papier i zaniesc kilka
budynkow dalej i tak sobie siedze teraz i mysle, ze nie mam dzis juz nic do
zalatwienia, wiec moge sobie sprzatac spokojnie, pranko powiesic, zupe
ugotowac i wyjsc z mlodym na spacer. Lubicie miec taka swiadomosc, ze na dzis
obowiazki skonczone i mozna robic, na co ma sie ochote?