no i sie zaczeło.do mojej oazy spokoju do zacisznego zakatka i
błogiej ciszy ze spiewem ptaków w tle wtargneły dzis rano
betoniary ,kopary i traktory no i chyba co najgorsze(a myslałam ze
najlepsze he he)panowie z ekipy budowlanej.naprzeciwko rozpoczeła
sie budowa domu.potrwa pewnie z miesiac.i nie byłoby w tym wszystkim
nic nienormalnego gdyby nie to ze do dzis latałam sobie radosnie po
działce w dwuczesciowym bikini.nie musze chyba pisac ze teraz
takiego luzu juz nie mam.leze sobie na lezaku smaze sie na słonku a
tu gwizdy,ide dzieciom właczyc zraszacz- gwizdy ide smieci wyrzucic-
gwizdy.w koncu załozyłam kiecke.kurcze, kapitulacja.co byscie
uczyniły na mym miejscu.???