wanda43
19.08.10, 17:43
Zostalam zaproszona na chrzciny ciotecznej wnuczki. No i mam problem. Dla mnie
chrzest, to naznaczenie nieswiadomego dziecka pietnem katolicyzmu. Dla rodziny
to bardziej tradycja, niz tzw. sakrament, ale kultywuja. I mam dylemat - isc
wbrew sobie, by zrobic przyjemniosc rodzinie, czy nie isc i pozostac wierna
zasadom? Jak nie pojde, beda dąsy i w ogole. Na dodatek, zakladając, ze pojde,
znow mam problem, bo nie mam zielonego pojecia co sie daje czy ew. ile sie
daje na okoliczniosc. Boszsz... jak ja nie znosze tych spedow
chrzcinowo-komunijnych.