Dodaj do ulubionych

Kurczą się o 10 proc., by....

01.12.10, 19:59
przeżyć mroźną zimę.

A świntuchy wiem o czym pomyśleliście, ale ja tym razem o pstrągu potokowym występującym między innymi w Finlandii.
wiadomosci.onet.pl/nauka/kurcza-sie-o-10-proc-by-przezyc-mrozna-zime,1,3795408,wiadomosc.html
Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 01.12.10, 20:41
      a ja wcale nie pomyślałam o czym Ty pomyślałeś, że my pomyślelim.
      • magdolot Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 01:03
        Ja pomyślałam o filamentach... i inwaginacji i modelu komputerowym jednego pana na O. Oystera? Znaczy ostrygi, a może niedokładnie pana ostrygi... zanim dotarłam oczkami do zimy.

        Mnie się skurczyły na ament mienśnie grzbietu okołolędźwiowe od odśnieżania 15 świeżych centymetrów, co się zrypały z nieba w 3 godziny or so. Już nie mam gdzie sypać badziewia, ratunku, ratunku!

        Zima bez psa Musa jest zupełnie bez sensu. Myślałam, że już we mnie nie wyje za nim tak. Odkąd spadł śnieg, wyje mi od nowa za golden reniferem, co pierwsze kroki na dworze stawiał właśnie na śniegu i strasznie ukochał sobie ten śnieg i w zimie się świecił ze szczęścia i mu się odfarbowywał nos. Idę sobie pochlipać w poduszkę.
        • ave.duce Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 21:20
          Jestem pewna, że Mus wolał, kiedy płakałaś, ale... ze śmiechu. Weź to pod uwagę.
          • magdolot Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 03.12.10, 02:38
            ave.duce napisała:

            > Jestem pewna, że Mus wolał, kiedy płakałaś, ale... ze śmiechu. Weź to pod uwagę > .

            Biorę jak mogę, Szefowo. :-))) Tylko sobie zajęczałam troszeczkę, bo [kurna mania] przyzwyczaiłam się jakoś do braku złocisza na trawniku zielonym i myślałam, że się przyzwyczaiłam do braku, a tu jeszcze muszę przerobić śnieg. Zapowiedziałam sobie twardo rok bez psa na prostowanie innych relacji... i spędziłam dzisiejszą noc nad fundacją Aurea rozdarta między żałobą a zdradą i knująca zdradę o charakterze szlachetnie żałobnym...

            To jest cholerny dar od losu - ktoś wariujący ze szczęścia na nasz widok. Codziennie tak wariujący od lat. W wieku lekkopółśrednim - bezcenne. Namawiam małżona, żeby chociaż poszczekał jak wchodzę... I NIC.
            • ave.duce Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 03.12.10, 10:50
              Wie. wiem... jak to jest :(
    • damakier1 Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 10:21
      Okazało się, że jestem juz zboczona na 100 procent, bo pomyślałam, że kurczą sie budżety kancelarii prezydenta i premiera...
      Dziś śnieg dotarł i do Szczecina i jest na całej połaci. Antek, który ma dziś lekcje od 8:55 już o 7:00 całkowicie ubrany obudził swą matkę, powiedział, że śniadanie zjadł i wyruszył w drogę. Mam nadzieję, że dotarł do szkoły, a nie turla sie gdzieś w zaspach.
      Drugim zimowym szczęśliwcem jest pan Czesio, który z szalonym entuzjazmem począł drążyć tunele śnieżne, polował na śniegowe płatki oraz hopsał, kucał i kicał.
      • trzecikot Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 10:31
        Jak wrzucał to kucał? Proszę cioci?
        Matkobosko, ja pomijam meritumy, ale słowa wam tak gładko wyłażą spod klawiszy, że aż słychać to klikanie. Zazdraszczam - ja mam kanciaste kamloty zamiast klawiatury i nie umiem się normalnie jak chłop wyrzygać na monitor, tylko jakieś takie metroseksualne rzigu-rzigu-ups-pardon...żenada.
        • damakier1 Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 11:41
          To hopsanie... to ściągnięte z mojej ukochanej książeczki autorstwa Levisa Caroll'a Polowanie na żmirłacza, o której już parę razy opowidałam. Jest tam taki opis ucieczki Bankiera przed straszliwym skrzeblochłapem:

          Więc dał nogę w te pędy, niemniej tędy i siędy
          żarł go w biegu zgroźliwy skrzeblochłap.
          Bankier hopsał i hycał, kopsał, kucał i kicał,
          wreszcie omdlał i upadł jak ochłap.

          PS. Troszkę kokietujesz, Twoja klawiatura działa znakomicie.
          • trzecikot Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 11:49
            hopsał po dropsa i hycał Kmicica, kopsał bez rymu (drops już zajęty), kucał Boruca i kicał Stirlitza... no słabo słabo, panie czykocie...blacha drewno, mamałyga
            • trusiaa Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 14:47
              Zaraz, coś mi świta...
              W wielkim skrócie:

              Pan Drops i jego trupa

              W Sandomierzu na przedmieściu
              Żyło sobie braci sześciu,
              Sześciu synów krawca Dropsa,
              Który umarł zjadłszy klopsa.
              Tomek z braci był najmłodszy,
              Ciągle mówił coś trzy-po-trzy,
              Raz do Sasa, raz do lasa,
              Więc uchodził za głuptasa.
              Włos miał rudy, nos perkaty,
              Kusą kurtkę w same łaty
              I dziurawe portki w kraty.

              Wreszcie Tomek po namyśle
              Rzekł: - Zważyłem wszystko ściśle,
              Tworzę trupę! Rozumiecie?
              Żyć będziemy znakomicie,
              Ludzie lubią przedstawienia,
              Zarobimy bez wątpienia.
              Wyjmę grzebień, pięknie pogram
              I ułożę cały program.

              Bocian rzekł: - To nie jest głupie,
              Ja wystąpię w twojej trupie.
              Ślimak wylazł ze skorupy:
              - Ja należę też do trupy!
              Mysz krzyknęła: - Świetnie, brawo!
              Zatęskniłam już za sławą!
              A wiewiórka ze stonogą
              Wprost nacieszyć się nie mogą:
              - To dogadza nam szalenie!
              My - artystki! My - na scenie!

              Tłum przygląda się afiszom,
              Co na słupach wszystkich wiszą,
              Bo w afiszach właśnie piszą:
              W Klimontowie dzisiaj hopsa
              słynna Trupa Pana Dropsa


              J. Brzechwa

              P.S. Wiewiórzastaaaa, gdzie jesteś?
              • damakier1 Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 14:54
                Ojejku, Trusiu, strasznie Ci dziekuję za to przypomnienie. Pana Dropsa najpierw czytał mi tato, potem czytałam sama sobie, potem czytałam mojej córce, potem wnuczkowi - i za kazdym razem zachwycał mnie niepomiernie.
                • trusiaa Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 15:01
                  Miło mi bardzo :)

        • magdolot Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 03.12.10, 02:46
          Umiesz Ty Kocie trzymać pawia na karuzeli jak rzadko kto! Co ja się na wiosnę musiałam napisać, żeby wypisać to Twoje jedno zdanie...

          Żmirłacz?

          Gdy tylko się Bydłobójca przybliży, Bóbr zajmował się inną częscią okrętu i był dziwnie nerwowy i chyży... jakoś tak to szło. I jeszcze coś o nerwowym klockowaniu koronek na dziobie. Odświeżyć muszę!
          • magdolot Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 03.12.10, 02:54
            Wszak pan Brzechwa to król polskiego purenonsensu.
            Jest taki wierszyk prześliczny o ciaptaku, ściganym przez społeczeństwo. Bez skutku.
            I pani Wawiłow jeszcze jest cudna.

            A ja się wychowywałam na Edwardzie Learze, Żmirłacz duuuużo później był.
            A jeszcze wcześniej moja ukochana bajeczka dobranocna w wykonaniu tatusia, co nazywała się " o destylacji ropy naftowej". Serio, serio. Znałam kolejne frakcje na pamięć.

          • trzecikot Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 03.12.10, 09:46
            Bydłże, chryścicielu wszelaszczy! Kupindralcze przedurszlany w gądźwę tałajacką! A chrylej!
            • magdolot Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 04.12.10, 03:08
              trzecikot napisał:

              > Bydłże, chryścicielu wszelaszczy! Kupindralcze przedurszlany w gądźwę tałajacką
              > ! A chrylej!

              Tak się kończy maniackie czytanie Lema w dzieciństwie!
              Hurra.
          • damakier1 Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 03.12.10, 11:32
            Był też Bóbr, co się albo wzdłuż pokładu zataczał,
            albo dziergał koronki na dziobie
            i wciąż okręt ocalał (zdaniem Brząkacza),
            choć nie widział nikt, w jakim sposobie.

            [...]

            Aż na koniec objaśnił, przy czym jąkał się nieco,
            że Bóbr jest tylko jeden na statku
            i tak swojski w dodatku, że wprost szukać ze świecą:
            rżnąć nie trzeba go w żadnym wypadku.

            [...]

            Mimo wszystko od tego nieszczęsnego momentu,
            ledwie się Bydłobójca przybliży
            Bóbr zajmował się jakąś dalszą częścią okrętu
            i był dziwnie nerwowy i chyży.
            • magdolot Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 04.12.10, 03:12
              A ten żmirłacz to był bubołakiem i ktoś chyba cichutko gdzieś zniknął, jagódko, i przestał być czyimś chrześniakiem.
    • man_sapiens Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 20:59
      Nieśmiało, a raczej zawstydzony, zwracam uwagę, że w zimnej wodzie niejedno się kurczy.
      • damakier1 Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 02.12.10, 21:52

        man_sapiens napisał:

        > Nieśmiało, a raczej zawstydzony, zwracam uwagę, że w zimnej wodzie niejedno się
        > kurczy.

        No i własnie do Ciebie TW napisał: "A świntuchy wiem o czym pomyśleliście"
        • man_sapiens Re: Kurczą się o 10 proc., by.... 03.12.10, 13:23
          Taki już jestem, że mi się wszystko kojarzy. btw., 10% to niewiele.
    • ave.duce Kurczą się i pęcznieją ... 02.12.10, 21:29
      https://www.bialystok.edu.pl/cen/archiwum/mat_dyd/technika/wiadomosci_o_drewnie/Rysunki/Igly_liscie.gif
      • magdolot Re: Kurczą się i pęcznieją ... 03.12.10, 03:01
        Kurczą się i pęcznieją byli szefowie ABW. - To moje pierwsze skojarzenie.

        Życzę im zmęczenia materiału. - drugie.

        "A żebyś pękł, powiedział mu" - mój ulubiony cytat z Kleyffa o tłuściochu Makarym łakomym nie do wiary ---
        • ave.duce Re: Kurczą się i pęcznieją ... 03.12.10, 11:05
          Co da? Co i komu?
          Ja obu i co mię zrobisz?
          • magdolot Re: Kurczą się i pęcznieją ... 04.12.10, 03:21
            Nic.
            Absolutnie nic. :-)))

            Kleyff mojego kumpla wyciągnął z chlania, co go w nie niechcący wpuściłam baranem i beczką piwa. Kaczmar nie był pewny, czy przerżnął panią Jolusię z Hameryki, czy nie i był dziwnie spłoszony przy następnym spotkaniu po latach. Jolusia bawiła się przednio, bo ona była pewna. Bo pani Jolusia jest wielki świat, nawet jeden mieszkaniec Wawelu bulgotał jej kiedyś po kuchni. Bez wdzięku. Ale ciiiii!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka