tojajurek
07.02.11, 00:12
Fajny film dziś widziałem.
Momenty byli.
Zwłaszcza fajny był ten nosorożec-ekolog, co zadeptywał w buszu wszystkie ogniska.
No i ten gościu, co jeździł na bezludziu furą bez rozrusznika i hamulców, a na tej pustyni jakieś porąbańce nastawiali szlabanów co niemiara.
No i piękny był goły facio na bosaka z dzidą, co szukał w pustyni i w puszczy właściciela pustej flaszki.
Uśmiałem się ze śmiechu, jak rzadko.
Dla ułatwienia dodam, że facio nazywał się N!xau, a film był produkcji botswańskiej z 1980 roku pod tytułem "Bogowie musza być szaleni". Ja też muszę być szalony, bo film oglądałem po raz trzeci i nadal rechotałem jak gupi.
Jak w nastepną niedzielę Polsat nie nada drugiej części filmu - to im nakopię do zadka.