Dodaj do ulubionych

Hurra! :)))

22.02.11, 19:39
Ucieszyłem się jak ten chłopina ze starego ruskiego dowcipu, który chodził po kołchozie w jednym kaloszu. Bo "naszoł".
A ja od dwóch lat poszukiwałem u siebie jednej książki, którą wiedziałem że mam, ale gdzie?
Wyrywkowe wykopaliska obejmowały dwa domy, jedną piwnicę i jeden wielki strych.
A chodziło o "Takie sobie bajeczki" Kiplinga - skądinąd nie do dostania. I znalazłem w Kiciusiowej biblioteczce, ino sie wepchły z tyłu za inne mało używane tytuły.
Ja zaś się uparłem, że będę te historyjki czytał wnukom. Uważam bowiem - pomijajac Nobel literacki autora - że kulturalny i obyty człowiek nie może nie wiedzieć kim był Mowgli czy Kim. Tak samo powinien wiedzieć wszystko o kocie, co chodził własnymi drogami, o tym jak słoniątko dostało trąbę, a także kto i dlaczego zaczął stukać i pukać, i skakać i latać, i piszczeć i świszczeć, i płakać i drapać, i ryczeć i syczeć, i chrapać i sapać, i kichać i wzdychać, i stękać i kwękać, i charczeć i warczeć, i mruczeć i huczeć.
Tak właśnie uważam i tego staroświeckiego poglądu będę się trzymał. Charcząc i warcząc.
Howgh!
Obserwuj wątek
    • damakier1 Re: Hurra! :))) 22.02.11, 20:28
      To melduję, że i ja mojemu wnukowi podstawową wiedzę kulturalnego człwoeka zapewniłam. "Takie sobie bajeczki" w jego bibliotece stoją od dawien dawna. Najpierw oczytywałam (babciu, oczytaj mi to -mawiał, i tak już zostało) mu ja, a potem sobie oczytywał samodzielnie. Widzę, że i teraz od czasu do czasu powraca.
      A mnie z tymi bajeczkami skojarzyła sie inna ukochana książka - "Leśna Gazeta". Autor Witalij Bianki to rosyjski pisarz, a właściwie to i radziecki, bo zmarł w latach 50-tych ub. wieku.
      Chyba z powodu tej radzieckości po upadku PRL, książka nigdy nie została wydana.
      A była to cud książka - miała format pawdziwej gazety, drukowana była szpaltami i już to było fascynujące. Przedstawiała życie lasu i leśnych zwierząt, cudownie opowiadane i ilustrowane pięknymi rysunkami. Jako dziecko ślęczałam nad nią całymi wieczorami, aż zaczytałam ją do immentu. Dużo książek z mego dzieciństwa przechowałam dla swej córki, a teraz czyta je wnuk, ale "Leśna Gazeta" rozleciała się i przepadła.
      • tojajurek Re: Hurra! :))) 22.02.11, 21:24
        Mam na strychu W. Bianki "Myszkę Pik" i (chyba) "W leśnych domkach" - nie pamiętam.
        Mam zresztą moją całą biblioteczkę dziecinną, ale już chyba w większości zdezaktualizowaną - dzieciaki teraz mało co czytują, a też i nie wszystko byłoby interesujące dla dzisiejszych małolatów. Ale rzeczywiście szkoda, że nie wznawia się niektórych znakomitych pozycji, jak np. "Byczka Fernando" Munro Leafa (na szczęście mam).
        A moje "Takie sobie bajeczki" to już zabytek - wydane w Krakowie w 1945 roku.
        • ave.duce Re: Hurra! :))) 24.02.11, 11:30
          Też mam trochę sympatycznych "staroci", ale nie aż tak antykwarycznych. "Takie sobie bajeczki" mam w dużooo późniejszym wydaniu.
      • ave.duce Re: Hurra! :))) 25.02.11, 12:00
        Mam to >

        https://www.antykwariatpodkarpacki.pl/images/products/4636-biankiwitalidziupla.jpg

        "Leśną Gazetę" można kupić na "Allegro".
        • trusiaa Re: Hurra! :))) 25.02.11, 12:53
          I tam było o niedźwiedziu też? Jak się do dziupli dobierał? Ha! :)

          A "Leśna Gazeta"? No ba!

          W takim razie proszę, to znalazłam dziś. "Muchy króla Apsika" - rodzina miała alergię na tę płytę, bo słuchałam jej wciąż i wciąż od nowa, a w wolnych chwilach recytowałam.

          chomikuj.pl/Monikazar/Dzieci/audiobooki+i+s*c5*82uchowiska+dla+dzieci/BAJKI+-+GRAJKI/Muchy+kr*c3*b3la+Apsika
          Tekst bajki: Antoni Marianowicz, muzyka: Waldemar Kazanecki
          Aktorzy: M. Pawlikowski, B. Wrzesińska, M. Czechowicz, A. Bogucki, W. Michnikowski
          • tojajurek Re: Hurra! :))) 27.02.11, 18:59
            Do "Leśnej gazety" miałbym dziś reportaż z Łazienek. Poszliśmy tam koło południa na spacer z Kiciusiem. Oczywiście w jednej kieszeni miałem skład orzechów, a w drugiej ziaren słonecznika. Ludzi było mało. Siedliśmy na ławce na tyłach Białego Domku i zaraz przyplątał się jakiś ciekawski wiewiór. Najpierw próbował obgryźć but Kiciusia, a potem wdrapał się na mnie i szperał po kieszeniach. Skończyło sie na tym, że wyłudził wszystkie orzechy, zakopując każdy błyskawicznie w śniegu i wracając po nastepny. Potem poszliśmy dalej pod górkę w stronę bramy, ale jeszcze miałem garść słonecznika, więc przycupnąłem na ławce z ziarnami na dłoni. Mówie Wam - jakie to zabawne i miłe uczucie jak ptasie łapki trzymaja Was ufnie za palec i sobie podziobują. Przyleciała ich cała chmara, wszystkie gatunki sikor, kowaliki, a nawet jakiś ryżawy jeden co się nie przedstawił. Oglądać je wszystkie na wyciągnięcie ręki, to rzadka frajda. I tak to było, a tu nagle czuję, że sie po mojej nodze cosik wdrapuje, a potem kombinuje jak wleźć mi na ramię. A to wiewiór proszalny był. Nie wiem, czy ten poprzedni nas śledził, czy to jakiś inny cwaniak. Mówię mu, że orzechy juz zeżarte, a on nic. Ludziska się zgromadzili i śmieją się - nie wiem czy ze mnie, czy z wiewóra. No to dałem mu słonecznika, obwąchał i odwrócił się zadkiem. Dobrze, że nas nie opierniczył.
            Fajnie było.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka