Dodaj do ulubionych

Kwestia dzieci terrorystów

14.05.11, 21:23
Od dawna mnie to nurtuje. Odkąd zaczęła się ta rewolucja najpierw w Egipcie, potem Tunezji a potem rozlała się na całą północną Afrykę (jak źle prawię to mnie poprawcie) co i rusz słychać, że polując na satrapów i terrorystów tam zginął syn, tam córka, w przypadku Bin Ladena syn, i troje wnucząt. I tak wszyscy przechodzą nad tym do porządku dziennego, jakby oczywistym miało być, ze z tych dzieci wyrosną terroryści i lepiej w sumie, że zostały zlikwidowane. Może źle rozumiem, ale tak zachowują się media. Teraz podobno trwa polowanie na syna Bin Ladena, który wymknął się jakimś cudem z domu gdzie ubito taliba. Amerykanie mają informacje, że to wypisz wymaluj tatuś i potencjalnie stanowi ogromne zagrożenie dla świata zachodniego. Nawet jak go capną to co z nim zrobią? Z dziesięcioletnim dzieckiem? Zrobią pranie mózgu?

Gdyby tak ktoś ubił dziecko/wnuka Busha,(a przecież wielu uważa go za terrorystę) to co by się stało? Trzecia wojna światowa?

Rozumiem, równi i równiejsi dorośli, ale równe i równiejsze dzieci? Podział coś jak na zwierzęta hodowlane i domowe. Nie sądzicie?
Obserwuj wątek
    • nepokretan Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 21:34
      Dzieci.
      www.thenews.com.pk/TodaysPrintDetail.aspx?ID=5815&Cat=13&dt=5/7/2011
      • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 21:46


        Nie wiedziałam, ze Hamza ma 19 lat. To dorosły człowiek. Ale to nie zmienia postaci rzeczy, że nad śmiercią wnuków wszyscy przeszli do porządku dziennego. Wliczone w koszta wojny?

        • nepokretan Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 21:50
          Żadne wnuki Osamy nie zostały zabite w czasie ataku w Pakistanie.
          • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 21:54
            nepokretan napisał:

            > Żadne wnuki Osamy nie zostały zabite w czasie ataku w Pakistanie.

            Hmmm, no to oglądaliśmy i czytaliśmy inne wiadomości. Nie wiem co twierdzono później, pierwszy dzień po ataku dużo rozpisywano się o wnukach. Może faktycznie później sprawę zaciemniono. Ani mnie ani ciebie tam nie było, więc kłótnia o to jest jałowa.
            • olga_w_ogrodzie Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 22:04
              co do Osamy, to nie znam doniesień o wnukach.
              ale :

              " Libijski dyktator Muammar Kaddafi (69 l.) szaleje z rozpaczy i wściekłości. Siły NATO zbombardowały rezydencję, w której mieszkał z rodziną. Zginął jego najmłodszy syn i troje wnucząt. Sam tyran i jego żona przeżyli atak. W nocy z soboty na niedzielę nad Bab al-Aziziya, luksusową dzielnicę willową Trypolisu, nadleciały bombowce sił NATO."

              nie chcę się wypowiadać na ten temat, bo są dwie strony medalu - na którą spojrzeć, ta słuszna, a pogodzić jednej z drugą nie da rady.

              • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 22:08
                olga_w_ogrodzie napisała:

                > co do Osamy, to nie znam doniesień o wnukach.
                > ale :
                >
                Może mi się faktycznie Muammar z Bin Ladenem pomerdał. Jeśli tak to przepraszam powyższego rozmówcę. Co nadal nie zmienia faktu - jakieś wnuki zginęły, i to nie z rak ojców potworów tylko z rak NATO.


                >
                > nie chcę się wypowiadać na ten temat, bo są dwie strony medalu - na którą spojr
                > zeć, ta słuszna, a pogodzić jednej z drugą nie da rady.
                >
                No ja bym jednak nie napisała, ze na którą spojrzeć to słuszna. Jeśli już to niesłuszna.
        • ex.mila Pomijam to, ze wydano wyrok śmierci 14.05.11, 21:53
          na bin Ladena a nie na całą rodzinę bin Ladena. A może tylko na męskich potomków bin Ladena?

          zresztą to nie jest wątek tylko o tym człowieku (wolno mi użyć tego słowa?)
    • inna57 Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 22:24
      Zadaj sobie proste pytanie. Czy na pokładzie któregoś z samolotów użytych do zamachów było jakieś dziecko ? Czy w madryckim pociągu było jakieś dziecko ? Czy w którymś z londyńskich autobusów było jakieś dziecko ? Czy nadal chcesz się pochylać nad tymi konkretnymi dziećmi i wnukami ignorując jednocześnie te wszystkie inne anonimowe dla Ciebie dzieci ? W czym lepsze mają być dzieci i wnuki rodziców którzy świadomie weszli na ścieżkę terroru ?

      Wybacz ale bliżej mi do osieroconych rodzin ofiar. Psychologicznie potwierdzone jest że dziecko fanatyka pozostające pod jego wpływem rodziców (opiekunów),w sposób nieograniczony, będzie w przyszłości wyznawało te same wartości. Jest to źródło które w określonych warunkach dotyka nawet osoby niezwiązane więzami krwi. Opisuje to najlepiej "syndrom sztokholmski".

      W islamie (w wersji fanatycznej) już 11 letnie dziecko ma prawo "rozporządzać" swoim życiem i brać czynny udział w dżichadzie w zamian za to trafi do raju między usługujące mu hurysy.

      • olga_w_ogrodzie Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 22:30
        o tym myślałam mówiąc o medalu stronach dwóch.



        • ex.mila A zabijanie dzieci żydowskich przez palestyńczyków 14.05.11, 22:45
          i palestyńskich przez żydów to dwie strony medalu czy jedna?

          Obydwie strony uważają się za terrorystów.
          • ex.mila Przez Izraelczyków 14.05.11, 22:47
            Wolę sama się poprawić na wszelki wypadek.
      • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 22:39
        inna57 napisała:

        > Zadaj sobie proste pytanie. Czy na pokładzie któregoś z samolotów użytych do za
        > machów było jakieś dziecko ? Czy w madryckim pociągu było jakieś dziecko ? Czy
        > w którymś z londyńskich autobusów było jakieś dziecko ?

        Ja wiem, że tam były dzieci. Nie muszę sobie zadawać tego pytania.


        Czy nadal chcesz się po
        > chylać nad tymi konkretnymi dziećmi i wnukami

        Tak

        ignorując jednocześnie te wszystk
        > ie inne anonimowe dla Ciebie dzieci ?

        Manipulacja. Żadnych dzieci nie ignoruję. To bolesna insynuacja - dlatego tak długo zwlekałam z założeniem tego wątku, bo wiedziałam, ze się wcześniej czy później pojawi.



        W czym lepsze mają być dzieci i wnuki rod
        > ziców którzy świadomie weszli na ścieżkę terroru ?

        Twoim zdaniem 10-letnie dziecko ma umysł terrorysty tylko dlatego, ze jego rodzic jest terrorystą? Jeden z synów bin Ladena wyrósł na porządnego obywatela i na dodatek płaci podatki w Ameryce. Książkę napisał. On też mógł zostać zabity przez siły amerykańskie bądź siły NATO. A czym się różni od innego obywatela płacącego podatki w Ameryce?


        >
        > Wybacz ale bliżej mi do osieroconych rodzin ofiar.


        Nie mam ci czego wybaczać. Nie o tym jest ten wątek i nie jesteś w stanie wzbudzić we mnie poczucia winy, ze dla mnie dziecko to dziecko. Odporna jestem na takie techniki manipulacyjne.\

        Psychologicznie potwierdzone
        > jest że dziecko fanatyka pozostające pod jego wpływem rodziców (opiekunów),w s
        > posób nieograniczony, będzie w przyszłości wyznawało te same wartości.

        Przykład podałam ci wyżej. Czyli jednak od reguły są wyjątki. A córka Castro, która nienawidzi ojca? Jestem pewna, ze ta teoria to jakaś bzdura wierutna, ale pewnie zaraz zarzucisz mnie linkami do tekstów, że jest inaczej. To tak jakby uznać istnienie genetycznych patriotów. Jeszcze czymś gorszym mi to pachnie zresztą...



        > i. Opisuje to najlepiej "syndrom sztokholmski".
        \
        Syndrom sztokholmsji nie dotyczy tylko dzieci terrorystów, zresztą nie każde dziecko terrorysty uwaza się za ofiarę. Nie każdy terorysta jest okrutny w stosunku do swoich dzieci.



        >
        > W islamie (w wersji fanatycznej) już 11 letnie dziecko ma prawo "rozporządzać"
        > swoim życiem i brać czynny udział w dżichadzie w zamian za to trafi do raju mię
        > dzy usługujące mu hurysy.
        >
        >
        Czyli zabijanie dzieci terrorystów uznajesz za uzasadnione. OK, twoje prawo.
      • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 22:50
        Inna , ale to nie jest tak do końca.
        Skoro uważamy się za tych lepszych, uświadomionych, wyksztalconych, nie- średniowiecznych, demokratycznych itp, to to nie są metody na przeciwstawianie się złu. Taka droga jaką zastosowały USA prowadzi na manowce. I wcześniej czy póxniej odczuje to świat. To była bezmyslność w najwyższym stopniu. A raczej kompletna bezradność najpotężniejszego wojska i wywiadu świata.
        To porażka tzw. demokracji.
        • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 22:52
          maniasza napisała:

          > Inna , ale to nie jest tak do końca.
          > Skoro uważamy się za tych lepszych, uświadomionych, wyksztalconych, nie- średni
          > owiecznych, demokratycznych itp, to to nie są metody na przeciwstawianie się zł
          > u. Taka droga jaką zastosowały USA prowadzi na manowce. I wcześniej czy póxniej
          > odczuje to świat. To była bezmyslność w najwyższym stopniu. A raczej kompletna
          > bezradność najpotężniejszego wojska i wywiadu świata.
          > To porażka tzw. demokracji.
          >
          >
          Dzięki za ten głos. Bo już chciałam zabierać zabawki...
          • olga_w_ogrodzie Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 23:02

            ex.mila napisała:
            >
            Dzięki za ten głos. Bo już chciałam zabierać zabawki...

            dlaczego ?
            • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 23:07
              olga_w_ogrodzie napisała:

              >
              > ex.mila napisała:
              > >
              > Dzięki za ten głos. Bo już chciałam zabierać zabawki...
              >
              > dlaczego ?

              bo przez chwilę sobie pomyślałam, że osamotniona jestem z tym co myślę/czuję na ten temat, a aż tak pewnie się nie czuję ani pod względem merytorycznym ani psychicznym, zeby dawać odpór całemu forum. ale wpis ploniekocicy dodatkowo mnie uspokoił, więc zostaję.
              • olga_w_ogrodzie Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 23:12
                ale wszak tu, nawet, gdy kto ma inne zdanie, raczej jest bez niegrzeczności.
                chyba, że przychodzi kto spoza stałych bywalców.
                • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 23:16
                  olga_w_ogrodzie napisała:

                  > ale wszak tu, nawet, gdy kto ma inne zdanie, raczej jest bez niegrzeczności.
                  > chyba, że przychodzi kto spoza stałych bywalców.

                  Nie o to chodzi. jakbyś się poczuła gdyby ktoś ci zarzucił, ze nie obchodzą cię dzieci- ofiary islamskich terrorystów. Hę? Niegrzeczność to czasami pół biedy.

                  Ale o mnie się nie martw, mam podzielność uwagi. Zawsze mogę przenieść się na forum tenis

                  forum.gazeta.pl/forum/w,1041,125201305,125201305,Komu_kibicujecie_Andiemu_czy_Djoko_.html
                  ja tam elastyczna w takich sprawach jestem. ale to insza inszość
                  • ex.mila Nawet trójdzielność ! 14.05.11, 23:19

                    bo w małym okienku jeszcze mecz oglądałam:-)
        • ploniekocica Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 23:03
          maniasza napisała:

          > Inna , ale to nie jest tak do końca.
          > Skoro uważamy się za tych lepszych, uświadomionych, wyksztalconych, nie- średni
          > owiecznych, demokratycznych itp, to to nie są metody na przeciwstawianie się zł
          > u. Taka droga jaką zastosowały USA prowadzi na manowce. I wcześniej czy póxniej
          > odczuje to świat. To była bezmyslność w najwyższym stopniu. A raczej kompletna
          > bezradność najpotężniejszego wojska i wywiadu świata.
          > To porażka tzw. demokracji.


          Się podpisuję wszystkimi czterema ręcami.
          I jeszcze dodam, że nie ma dla mnie usprawiedliwienia dla żadnej przypadkowej śmierci w imię zemsty, czy sprawiedliwości, wolności, narodu, czy czegokolwiek tam wielkiego.
          Dlatego np. nie uważam powstania warszawskiego za powód do jakiejkolwiek chwały dla Polski
          >
          >
          >
          • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 23:52
            Powstanie Warszawskie raczej nie było z zemsty. Raczej w obronie.

            Mniejsza o podjętą strategię.
            • ploniekocica Powstanie 15.05.11, 06:32
              PW zostało podjęte z bardzo szlachetnych pobudek i w obronie, i w ogóle, ale nikt nie zapytał tych tysięcy dzieci, kobiet, starców, czy oni podzielają te pobudki i czy chcą umierać za nie. Widzisz ja jestem aspołeczna socjopatka i uważam, ze każdy człowiek ma prawo do wyboru swojego indywidualnego losu i wartości. Aż do momentu, w którym ten los i te wartości kłócą się z losem i wartościami innego człowieka na tyle, że robią temu człowiekowi bezpośrednią krzywdę.
              I dlatego nie oceniam jednoznacznie tych, którzy w czasach wojen tchórzą, dezerterują, chcą przeżyć ( ale także tych np., którzy podpisywali cokolwiek w okresie PRL, pisał wiersze o Stalinie, czy radośnie budowali socjalizm). Sama nie wiem, jak zachowałabym się w sytuacji prawdziwego, realnego zagrożenia i nie mnie oceniać tchórzostwo innych.
              W PW zginęło mnóstwo osób, których największym pragnieniem było przeżyć tę wojnę i, które zapewne gdyby nie powstanie by te wojnę przeżyły. W PW zginęło więcej dzieci polskich niż w wszystkich pozostałych działaniach drugiej wojny światowej. Część z tych dzieci jako żołnierze - dla mnie dziesięcioletni żołnierz brzmi strasznie bez względu na to, jak szlachetna i w słusznej sprawie jest jego wojna.
              Ty masz zdaję się nieletniego syna, prawda? Chciałabyś, żeby umierał za ojczyznę, godność, naród? Mój syn ma 190 cm, a nie wiem, czy zamknęłabym go w szafie, być może tak, bo da mnie jego życie jest ważniejsze niż cokolwiek innego. Się poryczałam na sama myśl o tym, że musiałabym stawać wobec takiego wyboru.
              • ex.mila Re: Powstanie 15.05.11, 08:50
                ploniekocica napisała:

                nie wiem, czy zamknęłabym go w szafie
                > , być może tak, bo da mnie jego życie jest ważniejsze niż cokolwiek innego. Się
                > poryczałam na sama myśl o tym, że musiałabym stawać wobec takiego wyboru.

                Jakbym miała to na 100% bym zamknęła. Nawet na klucz gdyby się wyrywał. Nie wiem ..ogłuszyłabym i zamknęła w piwnicy, wolałabym żeby mnie znienawidził niż żeby zginął...albo ona, tzn córka moja pierworodna.

                Poza tym Powstanie Warszawskie to temat rzeka..już o tym dyskutowałam setki razy, mam podobne zdanie do twojego, ale mój s.p. dziadek był powstańcem obwieszonym medalami i bardzo był z tego dumny, i u mnie w rodzinie kultywuje się powstanie. Każda próba zakwestionowania sensu powstania zabijana jest w zarodku.

              • maniasza Re: Powstanie 15.05.11, 10:02
                ploniekocica napisała:

                > Ty masz zdaję się nieletniego syna, prawda? Chciałabyś, żeby umierał za ojczy
                > znę, godność, naród? Mój syn ma 190 cm, a nie wiem, czy zamknęłabym go w szafie

                Mój na razie ma tylko 180 :) i jest urodzonym pacyfistą, a ja nauczyłam się tego od niego.
                Jak by było wtedy, kiedyś, to można tylko gdybać.
                Mam nadzieję, że nigdy już nam nie przyjdzie dokonywać takich wyborów.
              • mr.sajgon Re: Powstanie 15.05.11, 13:26
                ploniekocica napisała:

                > PW zostało podjęte z bardzo szlachetnych pobudek i w obronie, i w ogóle, ale ni
                > kt nie zapytał tych tysięcy dzieci, kobiet, starców, czy oni podzielają te pobu
                > dki i czy chcą umierać za nie.

                Czy znasz taki przypadek ze wojskowi pytaja sie cywilow czy moga prowadzic dzialnia wojskowe podczas wojny ? Chetnie sie z nim zapoznam.
                • ploniekocica Re: Powstanie 15.05.11, 13:34
                  A ja Cię zapytam inaczej, czy znasz przypadek, gdy klęskę działań wojennych i śmierć wielu tysięcy przypadkowych cywili po swojej stronie celebruje się jak zwycięstwo?
                  Podejrzewam, że wiele spośród tych dzieci, które 1 sierpnia kupują sobie plastikowy hełm i bawią się w małego powstańca, nie zdaje sobie w głębi duszy sprawy, że przegraliśmy sromotnie PW. Ja nie wchodzę w historię, nie analizuję tego, co było wtedy i dlaczego było, mówię o tym, co jest teraz. Nie ma we mnie zgody na radosne zakłamywanie tego, czym się de facto stało PW, co nie znaczy, że mamy zapomnieć o tej rocznicy, nie szanować potańców i nie stawiać im pomników. Bo oni też są ofiarami, może i bohaterskimi, ale ofiarami.
        • inna57 Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 23:53
          Chyba zostałam opacznie zrozumiana.

          Nie widzę jednak powodu dla którego śmierć wnuka Kadafiego ma być ważniejsza od śmierci wnuka jakiegoś bezimiennego dla nas Libijczyka który zginął w czasie nalotu wojsk dyktatora. Czy to jest jakieś gorsze mniej ważne dziecko ? Czy to jest ta przysłowiowa 1001 ofiara która nie ma większego znaczenia w ogólnej statystyce.

          Nie pochwalam metody ale również mam świadomość że ten kto jest bojownikiem czy terrorystą (nazwa zależy od punktu siedzenia) musi zrobić wszystko aby nie krzywdzić tych sobie najbliższych. Takie trochę romantyczne podejście do sprawy ale prawdziwy bojownik jest sam, nie zasłania się żywymi tarczami w postaci rodziny czy fanatycznych wyznawców.

          Już doprowadziliśmy do tego że nasza demokracja chwieje się w posadach bo zagraża nam nieprzejednana grupa fanatyków która gotowa jest zrobić wszystko aby narzucić światu swój punkt widzenia. Jeżeli nadal będziemy ustępować to może już dziś wyposażmy się wszystkie w burki, zapalmy pochodnie każdego 10 albo plujmy na godło bo taki wzorzec jest nam narzucany przez małe ale krzykliwe grupy. To już przerabialiśmy i tego nie można powtórzyć, i nie ważne czy dotyczy to tylko wąskiej grupy czy ma wymiar globalny.

          Nie jesteśmy w niczym lepsi ale jednocześnie nie możemy pozwolić na narzucenie nam obcego systemu wartości. W imię własnej indywidualności i niezależności nie możemy zgodzić się na "milczenie owiec".
          • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 14.05.11, 23:58
            inna57 napisała:


            > Nie widzę jednak powodu dla którego śmierć wnuka Kadafiego ma być ważniejsza od
            > śmierci wnuka jakiegoś bezimiennego dla nas Libijczyka który zginął w czasie n
            > alotu wojsk dyktatora.

            Gdzie tak napisałam? Poproszę o cytat.
            • inna57 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 00:22
              Przepraszam bierzesz to bardzo osobiście. A ja po prostu uważam że nie ma ofiar jakiś szczególnych. Każda ofiara jest taka sama, zwłaszcza gdy jest nią dziecko, które jeszcze nie wszystko zdążyło przeżyć.

              Znam kraje islamskie w sposób trochę inny niż przeciętny Polak odwiedzający Egipt, Iran czy Pakistan i być może dlatego nie mam tak idealistycznego osądu. To co dla nas wydaje się niepojęte tam jest obowiązującą normą. Bez szerszej znajomości tematu łatwo jest oceniać co jest cacy a co jest be.

              Mogę ubolewać że były ofiary wśród dzieci ale i tak będę wierzyć w to że ciągłe cofanie się i nadstawianie pokornie drugiego policzka będzie najkrótszą drogo do naszej klęski.
              • ex.mila Nie biorę tego osobiście 15.05.11, 00:25
                tylko czytam cię l-i-t-e-r-a-l-n-i-e

                jestem pewna, że gdyby nie maniasza i ploniekocica nadal zarzucałabyś mi, że bliższe są mi dzieci terrorystów niż dzieci ofiar terrorystów

                ale spokojnie, bez nich też dałabym sobie radę

                zresztą, zakończmy coś watek, bo jeszcze napisze coś, czego potem będę żałowac
              • ex.mila ale żeś odwróciła kota do góry ogonem 15.05.11, 00:34
                A ja po prostu uważam że nie ma ofiar jakiś szczególnych. Każda ofiara jest taka sama, zwłaszcza gdy jest nią dziecko, które jeszcze nie wszystko zdążyło przeżyć.



                mistrzostwo świata
          • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 00:12
            inna57 napisała:

            > Chyba zostałam opacznie zrozumiana.

            Myślę, że dobrze.
            >

            >
            > Już doprowadziliśmy do tego że nasza demokracja chwieje się w posadach bo zagra
            > ża nam nieprzejednana grupa fanatyków która gotowa jest zrobić wszystko aby nar
            > zucić światu swój punkt widzenia.

            Tak właśnie. My sami doprowadziliśmy, że ta nasza wychwalan przez nas pod niebiosa demokracja (jednakże, trzeba zauważyć, że ta demokracja dotyczy tylko tych, którzy ją wyznają) przynosi takie skutki. To nie ONI nam narzucają, to MY im narzucamy. Wpierdalamy się do nich, za przeproszeniem, po ropę i spełniamy inne swoje materialne ambicje.
            Ani my , ani islam nie walczy o system, ani o religię, każdy walczy o kasę. Pytanie, dlaczego my (w sensie Europa, USA), pchamy się i łapy wyciągamy po ich dobra? Przy tym "delikatnie" narzucając im swoj system wartości?
            Mało to kolonii było w historii, nie tak dawno zresztą?
            Skutki każdy widzi.
    • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 08:36
      Wiem, że rozszerzam, ale ja to uczucie mam przy wszystkich tzw ofiarach obocznych naszych wzniosłych interwencji w imię demokracji i lepszego świata. To jest właściwie koktail uczuć, z dominantą sprzeciwu i niemocy.
      • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 08:45
        gat45 napisała:

        > Wiem, że rozszerzam, ale ja to uczucie mam przy wszystkich tzw ofiarach oboczny
        > ch naszych wzniosłych interwencji w imię demokracji i lepszego świata. To jest
        > właściwie koktail uczuć, z dominantą sprzeciwu i niemocy.


        Oczywiście mam podobnie - kwestia dzieci terrorystów to skrajny przypadek tej samej historii. Po prostu wstrząsnął mną taki suchy komunikat o zabitych wnukach- jak się okazało - Kadafiego. Był tak beznamiętny jakby w ogóle nic się nie stało.
        • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 09:51
          A tutaj to wchodzimy w ciekawą i rozległą dziedzinę oceny dziennikarzy, ale nie o tym wszak mowa, prawda ?

          Rozumiem, co masz na myśli. Ja tak mam - to wzmożenie przerażenia i niemocy - za każdym razem, kiedy ofiary "nie liczące się" wyjdą z anonimatu. Miałam tak w przypadku Lockerbie, bo 6 miesięcy przed zamachem spędziłam tam miły tydzień. Ale osobiste zaangażowanie jakieś tam nie jest konieczne, wystarczy w głowie swojej wyobrazić sobie to "minimum ofiar", dać im twarz, los i rodzinę, żeby zębami zgrzytać.

          W wracając do dzieci : jestem naprawdę, dogłębnie przerażona, kiedy widzę warszawskie dzieci poprzebierane za powstańców a.d. 1944. Jestem przerażona, kiedy widzę młodych i dobrze odżywionych ludzi defilujących w pasiakach w "marszu żywych". Może nienormalna jestem ?
          • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 10:06
            gat45 napisała:

            > A tutaj to wchodzimy w ciekawą i rozległą dziedzinę oceny dziennikarzy, ale nie
            > o tym wszak mowa, prawda ?

            O tym też. Jak najbardziej! Podoba mi się wizja "ciekawej i rozległej dyskusji". Może inny wątek o tym jak chcesz, ale ja swój limit wyczerpałam na ten tydzień.




            >
            > Rozumiem, co masz na myśli. Ja tak mam - to wzmożenie przerażenia i niemocy - z
            > a każdym razem, kiedy ofiary "nie liczące się" wyjdą z anonimatu. Miałam tak w
            > przypadku Lockerbie, bo 6 miesięcy przed zamachem spędziłam tam miły tydzień. A
            > le osobiste zaangażowanie jakieś tam nie jest konieczne, wystarczy w głowie swo
            > jej wyobrazić sobie to "minimum ofiar", dać im twarz, los i rodzinę, żeby zębam
            > i zgrzytać.

            Osobiste zaangażowanie w czyjąś śmierć to jeszcze insza inszość. Szczególnie dziecka, które zginęło z czyichś rak, bo zostało wliczone w "koszta" walki, wojny... Dlatego konflikt palestyńsko-izraelski nigdy nie zostanie rozwiązany dopóki będą ginęły dzieci. Bo co ojciec ma zrobić jak mu dziecko czołgista przejedzie? Przejść nad tym do porządku dziennego- powiedziałby czołgista. Jest prawo pokoju i prawo wojny - zawtóruje mu noblista Obama. A facet ma ich w dupie, i czołgistę i noblistę i po prostu będzie szukał zemsty.



            >
            > W wracając do dzieci : jestem naprawdę, dogłębnie przerażona, kiedy widzę warsz
            > awskie dzieci poprzebierane za powstańców a.d. 1944. Jestem przerażona, kiedy w
            > idzę młodych i dobrze odżywionych ludzi defilujących w pasiakach w "marszu żywy
            > ch". Może nienormalna jestem ?


            A ja przyznam bez bicia, że dopiero w dorosłym życiu zrozumiałam jaki ten Mały Powstaniec jest przerażającą figura. Całe życie wkladano mi do łba, ze mam się zachwycać.
            • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 11:46
              ex.mila napisała:

              > gat45 napisała:
              >
              > > A tutaj to wchodzimy w ciekawą i rozległą dziedzinę oceny dziennikarzy, a
              > le nie
              > > o tym wszak mowa, prawda ?
              >
              > O tym też. Jak najbardziej! Podoba mi się wizja "ciekawej i rozległej dyskusji
              > ". Może inny wątek o tym jak chcesz, ale ja swój limit wyczerpałam na ten tydzi
              > eń.
              >
              To świetnie, jutro zaczyna się nowy tydzień i będzie jak znalazł.

              Zauważ też, że ja o dyskusji na ten temat nie wspominałam. Obawiam się, że stałaby się ona powodem do ostrych sporów, czego ja, patentowana oportunistka, nie lubię. Swój pogląd na temat dziennikarstwa mam i siedzę z nim cichutko w kąciku.
              • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 11:55

                >
                > Zauważ też, że ja o dyskusji na ten temat nie wspominałam. Obawiam się, że stał
                > aby się ona powodem do ostrych sporów, czego ja, patentowana oportunistka, nie
                > lubię.

                No to mamy odwrotnie jak wiesz. Mnie w sumie interesują tylko ostre spory. Najbardziej nie lubię wątków WTA, ale tak jak wielokrotnie pisałam - to wyłącznie mój problem:-)


                Nie będę zakładała kolejnego konfliktogennego wątku, skoro gospodyni takich nie lubi. Uszanuję.
                • ex.mila TWA nie WTA of course nt 15.05.11, 11:56
                • taziuta Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:13
                  ex.mila napisała:

                  > Nie będę zakładała kolejnego konfliktogennego wątku, skoro gospodyni takich nie
                  > lubi. Uszanuję.

                  E tam, nie lubi. Przeca konflikt to sól tej ziemii. Zauważ jak Ave na mnie napada*) i obraża,
                  za każdym razem gdy się tu pojawię. ;)

                  *) i zachęca innych do napadania...

                  P.S.
                  Sorki za zapaskudzenie Twojego skądinąd bardzo ciekawego wątku.

                  P.S.2
                  Co do dzieci terrorystów, to zabijanie ich jest zbrodnią, ofkoz. Podobnie jak zabijanie terrorystów właściwych. Cywilizowane kraje nie stosują kary śmierci. Sięgają po nie tylko takie prymitywy jak Amerykanie, Izraelczycy czy Chińczycy...
                  • taziuta Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:20
                    taziuta napisał:

                    > /.../ Amerykanie, Izraelczycy czy Chińczycy...

                    To oczywiście skrót myślowy. Chodziło mi o takie kraje jak USA, Izrael czy Chiny.
                  • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:26
                    taziuta napisał:

                    > ex.mila napisała:
                    >
                    > > Nie będę zakładała kolejnego konfliktogennego wątku, skoro gospodyni taki
                    > ch nie
                    > > lubi. Uszanuję.
                    >
                    > E tam, nie lubi. Przeca konflikt to sól tej ziemii.


                    Zauważ jak Ave na mnie napa
                    > da*) i obraża,
                    > za każdym razem gdy się tu pojawię. ;)
                    >
                    Mam inny przykład. Podać?




                    >
                    > P.S.
                    > Sorki za zapaskudzenie Twojego skądinąd bardzo ciekawego wątku.

                    Wątek jest ogólnodostępny na ogólnodostępnym forum.


                    >
                    > P.S.2
                    > Co do dzieci terrorystów, to zabijanie ich jest zbrodnią, ofkoz. Podobnie jak z
                    > abijanie terrorystów właściwych. Cywilizowane kraje nie stosują kary śmierci. S
                    > ięgają po nie tylko takie prymitywy jak Amerykanie, Izraelczycy czy Chińczycy..
                    > .
                    >
                    Fajnie, ze jest ktoś bardziej konfliktogenny ode mnie. Szkoda, ze to akurat ty, ale z braku laku...

                    --
                    • taziuta Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:25
                      ex.mila napisała:

                      > Mam inny przykład. Podać?

                      Jasne, dawaj.

                      > > Sorki za zapaskudzenie Twojego skądinąd bardzo ciekawego wątku.

                      > Wątek jest ogólnodostępny na ogólnodostępnym forum.

                      No ale czasami pozwalasz sobie na różne dziwne uwagi, gdy się do Twojego wątku dopiszę, więc chciałem je uprzedzić. :)

                      > Fajnie, ze jest ktoś bardziej konfliktogenny ode mnie. Szkoda, ze to akurat ty,
                      > ale z braku laku...

                      Ja konfliktogenny? Toż barankiem chodzącym jestem, na którego różne wylki czyhają, jedynie, i który się tylko odgryza w samoobronie. ;)

                      A wracając do barbarzyńskich krajów, zgodzisz się z podaną przeze mnie top listą, czy któryś chciałabyś skreślić, a może dopisać?
                  • ploniekocica Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:59
                    Wiesz co, Taziuto drogi, mało Cię znam, nie wiem na czym polega Twój konflikt z Ave i nie mam zamiaru się w niego angażować, bo aspołeczna jestem, ale te Twoje skargi na bezprzykładne ataki i przemysł nienawiści kogoś mi straszliwie przypominają.
                    Mam nadzieje, że to jest pastisz, a nie ten sam mechanizm. :)))))
                    • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:01
                      Les grands esprits se rencontrent ! :)))
                      • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:07
                        Les beaux ... ;)
                        • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:08
                          Dlaczego ? Nie rozumiem ?
                          • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:10
                            Les grands esprits se rencontrent - to klasyczne zdanie, wykrzykiwane w chwili, kiedy dwie osoby nagle mówią to samo. Zapomniałam, co się w takich okolicznościach mówi po polsku.
                          • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:12
                            O ile dobrze pamiętam, tak było w oryginale.

                            Chyba że masz własną interpretację... To oczywiście wolna wola :)
                            Npb
                            • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:21
                              Ale o jakim oryginale mówisz ????? Zaciekawiłaś mnie.
                              • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:25
                                Autorskim ?
                                • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:32
                                  Ja poważnie pytam, bo nie znam autora tego popularnego powiedzonka. Czyli naprawdę zaciekawiłaś mnie.
                                  • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:33
                                    gat45 napisała:

                                    > Ja poważnie pytam, bo nie znam autora tego popularnego powiedzonka. Czyli napra
                                    > wdę zaciekawiłaś mnie.


                                    forum.gazeta.pl/forum/w,89075,125201098,125213172,A_ta_zlota_mysl_a_propos_kogo_.html
                                    • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:38
                                      Ciekawe, będę musiała to sprawdzić ! To znaczy - kto pierwszy. Bo że Voltaire mógł to napisać - i to nie raz - to nie wątpię. Trudniej będzie naleźć, czy już wcześniej to powiedzonko stosowane było tak potocznie jak teraz. Bo teraz funkcjonuje ono jak bodajże "moje szczęście !" kiedy dwie osoby jednoczęsnie powiedzą dokładnie to samo.
                                      • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:43
                                        Nie wiem, jak teraz. Możliwe.
                                        Ja staroświecka jestem ;)
                      • ave.duce A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:27
                        Możesz "dojaśnić" użycie cytatu z - o ile mnie pamięć nie myli - Voltaire'a?
                        • gat45 Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:39
                          A kogo o to pytasz ?
                          • ave.duce Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:46
                            Ciebie. To Twój post "Les grands esprits se rencontrent ..."?
                        • ploniekocica Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:40
                          Ajajaj, jak grands ewentualnie w oryginalnym cytacie beaux to wiadomo, że a propos mnie i Gat w tym przypadku :)))))
                          A tak wogle i wszczegle to
                          fr.wiktionary.org/wiki/les_grands_esprits_se_rencontrentoraz
                          www.linternaute.com/proverbe/27/les-beaux-esprits-se-rencontrent/
                          • maniasza Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:45
                            ploniekocica napisała:

                            > Ajajaj, jak grands ewentualnie w oryginalnym cytacie beaux to wiadomo, że a pro
                            > pos mnie i Gat w tym przypadku :)))))
                            > A tak wogle i wszczegle to
                            > fr.wiktionary.org/wiki/les_grands_esprits_se_rencontrentoraz
                            > www.linternaute.com/proverbe/27/les-beaux-esprits-se-rencontrent/


                            Nie cierpię podróbek. Wolę oryginały.
                            • gat45 Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:49
                              maniasza napisała:
                              >
                              > Nie cierpię podróbek. Wolę oryginały.
                              >
                              >

                              O co Ci chodzi ?
                              A właściwie po co ja pytam, skoro doskonale wiem, o co ci chodzi. I co sobie myślę, to myślę. Zjeżdżam stąd.
                              • maniasza Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:57
                                gat45 napisała:

                                > maniasza napisała:
                                > >
                                > > Nie cierpię podróbek. Wolę oryginały.
                                > >
                                > >
                                >
                                > O co Ci chodzi ?
                                > A właściwie po co ja pytam, skoro doskonale wiem, o co ci chodzi. I co sobie my
                                > ślę, to myślę. Zjeżdżam stąd.

                                Chodzi o to, że ludzie mają naturalna skłonność do nadinterpretacji pewnych zjawisk, zachowań itp w zależności od stanu, okliczności itd.
                                Nic ponadto. O nic innego mi nie chodziło.

                                Jeśli odebrałaś moją myśl "półgębkową" w jakiś inny sposób i pomyślałaś, że Cię chcę obrazić czy coś, to zapewniam Cię, że się mylisz.
                                Z góry jednak i na zaś - przepraszam.
                            • ploniekocica Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:51
                              Jaka podróbka? Połowa frazeologizmów w każdym języku ma jakiś pierwowzór literacki - niekoniecznie dokładny, co do słowa - i używamy ich radośnie, nie zawsze zdając sobie sprawę, że ktoś to kiedyś napisał ociupinkę inaczej, a czasami nawet w kompletnie innym kontekście.
                              • ave.duce To ja przepraszam, nie sprawdziłam i ... 15.05.11, 13:54
                          • ave.duce Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:48
                            Odniosłam inne wrażenie, ale ok. Spadam do roboty.

                            Pozdr00Fka.
                            • ploniekocica Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:55
                              ave.duce napisała:

                              > Odniosłam inne wrażenie, ale ok. Spadam do roboty.
                              >
                              > Pozdr00Fka.

                              To może ja jestem megalomanka i na każdy komplement reaguje jak pies Pawłowa :)))
                              Jak zwykle żartuję sobie.
                              • ave.duce Re: A ta "złota myśl" a propos kogo? 15.05.11, 13:58
                                Piees? Pieeeseeek? Jaka rasa? :)

                                Ja też. 3msię.
                    • taziuta Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:20
                      ploniekocica napisała:

                      > Wiesz co, Taziuto drogi, mało Cię znam, nie wiem na czym polega Twój konflikt z
                      > Ave i nie mam zamiaru się w niego angażować, bo aspołeczna jestem, ale te Twoje skargi
                      > na bezprzykładne ataki i przemysł nienawiści kogoś mi straszliwie przypominają.
                      > Mam nadzieje, że to jest pastisz, a nie ten sam mechanizm. :)))))

                      Nie skarżę się na przemysł nienawiści, żeby była jasność. Co do nienawiści to jedynie stwierdzam fakty (ot, obserwacja przyrody) i na ich podstawie wysnułem taką a nie inną teorię, z którą można się zgadzać lub nie. Póki co nikt się teorii nie czepił, a jedynie ją głoszącego... ;)
                      • ploniekocica Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:46
                        taziuta napisał:

                        > ploniekocica napisała:
                        >
                        > > Wiesz co, Taziuto drogi, mało Cię znam, nie wiem na czym polega Twój konf
                        > likt z
                        > > Ave i nie mam zamiaru się w niego angażować, bo aspołeczna jestem, ale te
                        > Twoje skargi
                        > > na bezprzykładne ataki i przemysł nienawiści kogoś mi straszliwie przypom
                        > inają.
                        > > Mam nadzieje, że to jest pastisz, a nie ten sam mechanizm. :)))))
                        >
                        > Nie skarżę się na przemysł nienawiści, żeby była jasność. Co do nienawiści to j
                        > edynie stwierdzam fakty (ot, obserwacja przyrody) i na ich podstawie wysnułem t
                        > aką a nie inną teorię, z którą można się zgadzać lub nie. Póki co nikt się teor
                        > ii nie czepił, a jedynie ją głoszącego... ;)

                        A ja z boku stwierdzam, ze wykorzystujesz wątek o kompletnie czym innym, żeby już w pierwszym swoim poście przypomnieć, jak to Cię "Niemcy biją" bezprzykładnym biciem.
                        I tyle:) Taka sobie obserwacja przyrody.
                  • gat45 prośba 15.05.11, 13:00
                    Taziuta, pisz skolko ugodno, ale poparcia swoich tez poszukaj, proszę, troszeczkę dalej niż klasyczne "bo ja na przykład...". I wtedy Ave Ci nie wejdzie od razu na klawiaturę. To może umówmy się tak : krytycznie nie przywołujemy imiennie nieobecnych ?
                    • ave.duce Znasz ten dowcip o ojcu i synie? 15.05.11, 13:32
                      Jeżeli o mnie chodzi, to Taziuta może łgać dalej i dalej się mazgaić.
                      Wisi mi to.
                      • gat45 Re: Znasz ten dowcip o ojcu i synie? 15.05.11, 13:34
                        Nie znam
                        • ave.duce Re: Znasz ten dowcip o ojcu i synie? 15.05.11, 13:37
                          To przy innej okazji i nie na forum - jeżeli będziesz chciała.
                          • gat45 Re: Znasz ten dowcip o ojcu i synie? 15.05.11, 13:40
                            To po co mnie pytasz ? - zapytałam grzecznie. Żeby jakaś odmiana była w tonie rozmowy.
                            • ave.duce Re: Znasz ten dowcip o ojcu i synie? 15.05.11, 13:52
                              Myślałam, że znasz. Przepraszam.
                  • ave.duce Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:19
                    Kłamiesz.
                    • taziuta Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:30
                      ave.duce napisała:

                      > Kłamiesz.

                      Nie, to Ty kłamiesz. Na co Ty znowu możesz mi odpisać, że nieprawda, bo to ja, i tak do usranej śmierci, możemy. Tyle, że mnie Twoje sztubackie przegadywanki już nie interesują.
                      Umówmy się, że 'wygrałaś', Twoje górą.
                      Miłego dnia. :)
                      • ave.duce Przytocz coś KONKRETNEGO, kiedy namawiam innych 15.05.11, 13:36
                        forumowiczów. W Twoim ostatnim wątku raptem ja i Ex.mila (może jeszcze ktoś, kto mi "umknął" - jeden post?) - i Ty to nazwałeś "polowaniem z nagonką"? Żenada.
                        • taziuta Re: Przytocz coś KONKRETNEGO, kiedy namawiam inny 15.05.11, 13:44
                          ave.duce napisała:

                          > forumowiczów. W Twoim ostatnim wątku raptem ja i Ex.mila (może jeszcze ktoś, kto mi
                          > "umknął" - jeden post?) - i Ty to nazwałeś "polowaniem z nagonką"? Żenada.

                          E tam, nie będę się więcej 'mazgaił', ile byś mnie do tego nie namawiała. ;)
                          Mama zawsze mi mówiła, że mądry głupiemu ustępuje, i właśnie to czynię. EOT
                          • ave.duce Banał. 15.05.11, 13:49
                • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:29
                  ex.mila napisała:

                  ... Mnie w sumie interesują tylko ostre spory. Najb
                  > ardziej nie lubię wątków WTA, ale tak jak wielokrotnie pisałam - to wyłącznie m
                  > ój problem:-)
                  >
                  >
                  > Nie będę zakładała kolejnego konfliktogennego wątku, skoro gospodyni takich nie
                  > lubi. Uszanuję.


                  Ej, nie drocz się, moja miła i nie udawaj, że źle mnie zrozumiałaś. Bo i tak nie uwierzę. Nie uwierzę i już.
                  • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:32
                    gat45 napisała:

                    >
                    >
                    > Ej, nie drocz się, moja miła i nie udawaj, że źle mnie zrozumiałaś. Bo i tak ni
                    > e uwierzę. Nie uwierzę i już.

                    No dobra, nie będę. Przejrzałaś mnie.

                    wściekła jestem bo zainstalowałam jakiś durny program do odtwarzania plików rmvb że tak mi zamuliło laptopa (prosto z serwisu) że już teraz żadne pliki audio mi się nie otwierają.


                    wrrrrrr


                    i nie wiem gdzie jest punkt przywracania systemu. w angielskiej wersji widnowsa wiedziałam, ale facet postanowił mi zrobić dobrze i zmienił na polską wersję:(((
                    • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:37
                      Jeżeli chodzi o XP, to mogę Ci pomóc.
                      • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:41
                        gat45 napisała:

                        > Jeżeli chodzi o XP, to mogę Ci pomóc.

                        Vistę mam

                        czekaj muszę zresetować komputer, bo teraz to już w ogóle jakaś tragedia..w razie czego zagadam z prośbą o pomoc
                        • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:46
                          Programy - Akcesoria - Narzędzia systemowe - przywracanie systemu

                          (pod warunkiem, że masz punkt przewracania ) ;)
                          • mr.sajgon Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:32
                            maniasza napisała:

                            > Programy - Akcesoria - Narzędzia systemowe - przywracanie systemu
                            >
                            > (pod warunkiem, że masz punkt przewracania ) ;)

                            Cholera zeby tak mozna bylo z zyciem robic. Walnales byka, pocigasz sie za lewe ucho przez prawe ramie i wracasz do punktu wyjscia :-)))
                            • maniasza Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:36
                              Nioo :(
                              Ale się nie da.
                              Człowiek musi inne metody wypracowywać. Może na tym polega jego siła?
                        • gat45 Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 12:50
                          Nie znam Visty, ale może jest tak samo : po nacisnięciu START na pasku otwiera się menu, na którym jest m.in. "pomoc" (biały znak zapytania w niebieskim kółku). I restaurowanie systemu jest właśnie tam.
                          • ex.mila Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 15:05
                            gat45 napisała:

                            > Nie znam Visty, ale może jest tak samo : po nacisnięciu START na pasku otwiera
                            > się menu, na którym jest m.in. "pomoc" (biały znak zapytania w niebieskim kółk
                            > u). I restaurowanie systemu jest właśnie tam.

                            Przepisałam to sobie (i porady maniaszy) brokatowym długopisem w periodyku "moja pierwsza komunia święta" córki. To miałam pod ręką, a bardziej ufam temu periodykowi niż komputerowi.
            • ave.duce Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:45
              ex.mila napisała:

              > A ja przyznam bez bicia, że dopiero w dorosłym życiu zrozumiałam jaki ten Mały
              > Powstaniec jest przerażającą figura.

              Kilka dni po odsłonięciu tego pomnika szłam Podwalem z jedną z poetek. Obie stanęłyśmy jak wryte i... musiałyśmy natychmiast się czegoś napić :)
              Do dzisiaj nie znoszę tego widoku, psuje mi całą przyjemność z wędrowania wzdłuż murów.

              ps. a później postawiono pomniczek DWÓCH "małych powstańców" przy "moim kościele na Żoliborzu :(
    • mr.sajgon Re: Kwestia dzieci terrorystów 15.05.11, 13:38
      Sprawa jest prosta pod warunkiem ze uznamy za pewnik ze wszystkie dzieci sa nasze.
      Jakie to znamienne ze jak ugryzie pies to oskarza sie czlowieka ze zle go wychowal a przy dziecku wystarczy go zastrzelic bo byl zbyt blisko rodzica i juz ma morderca usprawiedliwienie.
      Mordowanie dzieci bez wzgledu na to kim sa ich rodzice cofa nas do epoki kamienia lupanego odbierajac nam czlowieczenstwo.
    • ex.mila Nie było mnie dwie godziny 15.05.11, 14:40
      a tu wątek się dwukrotnie wybrzuszył. Super!

      skorzystałam z rady maniaszy. dziękuję, kłaniam się i chyba założę wątek techniczny, żeby tu nie śmiecić.

      jest lepiej, ale niewiele
      • ex.mila Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 14:55
        cofam "super", ani jeden post o dzieciach, ale dziewicą forumową nie jestem, wiem jak to działa, tez nie lubię, jak ktoś mnie przywołuje do porządku - 'nie na temat, o czym innym jest ten wątek! ale jakoś żal.

        i wiem, ze temat dzieci terrorystów zdechł.

        trochę szkoda, ale to nic - mam zjebany komputer (sama to sobie zrobiłam), ktory własnie wrócił z serwisu za ciężkie pieniądze naprawiony, a poza tym generalnie wszystko do dupy - bałagan w domu i generalnie syf

        - a dzieci terrorystów sobie a muzom
        • mr.sajgon Re: Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 15:23
          ex.mila napisała:
          >
          > trochę szkoda, ale to nic - mam zjebany komputer (sama to sobie zrobiłam), ktor
          > y własnie wrócił z serwisu za ciężkie pieniądze naprawiony, a poza tym generaln
          > ie wszystko do dupy - bałagan w domu i generalnie syf
          >
          Mam do Ciebie prosbe, zrob sobie kubas dobrej herbaty, uszczypnij sie mocno, jak zaboli to zyjesz, wiec jeszcze wszystko przed Toba. Swiat potrafi byc dokuczliwie upierdliwy ale rowniez potrafi sprawiac piekne niespodzianki, i takiej Ci zycze.
          • ex.mila Re: Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 15:33
            nie sadź mi takich kawałków bo mam być zła (na siebie) a nie płaczliwa. Złośc mobilizuje a płaczliwość jeszcze bardziej rozleniwia o ile to w ogóle możliwe.

            chlip chlip
            • olga_w_ogrodzie Re: Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 15:39

              ex.mila napisała:

              > nie sadź mi takich kawałków bo mam być zła (na siebie) a nie płaczliwa. Złośc
              > mobilizuje a płaczliwość jeszcze bardziej rozleniwia o ile to w ogóle możliwe.
              >
              > chlip chlip

              a mnie się rzygać chcę, gdy widzę te lizy w stosunku do Ciebie czy Ave.
              ja pierniczę.
              zakłamanie do kwadratu.
              • ex.mila Re: Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 15:45
                olga_w_ogrodzie napisała:
                >
                > a mnie się rzygać chcę, gdy widzę te lizy w stosunku do Ciebie czy Ave.
                > ja pierniczę.
                > zakłamanie do kwadratu.

                cieszę się, ze to napisałaś! Brawo! ja wszystko pamiętam, wiem do czego mr sajgon jest zdolny, ale pamietam lizy niejakiego pana M. który mnie gnębił latami,a którego lizów do cię nie wolno było mi komentować. To nie zemsta, po prostu już wiem, jak wszystkie jesteśmy lizów spragnione. Bywa że od byle kogo.

                spadam stąd, bo jestem totalnie rozbita
                • olga_w_ogrodzie Re: Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 15:57
                  bardzo, bardzo wiele razy o napadach na Ciebie mu mówiłam publicznie.
                  przykro, że zapominasz.
                  od dawna też na posty nie odpowiadam.
                  a zakazy i ogromne pretensje do mnie były z Twojej strony.
                  ja się wciąż tylko gęsto tlumaczyłam i prosiłam, byś tak nie mówiła do mnie.
                  teraz ja Ci zarzutów nie czynię, nie próbuję zrobić Cię winną, i, nie próbuję mówić co masz robić.
                  stwierdzam tylko, że te lizy są fałszem tak wielkim, że aż mam mdłości.
                  • ex.mila Re: Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 16:00
                    przepraszam za wcześniejszy post - jesteś osttanią osobą z która chce się pokłocić, szczególnie, ze przez niego kłociłyśmy się chyba ze sto razy.

                    cofam to co napisałam wczesniej

                    wybacz
                    • olga_w_ogrodzie Re: Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 16:03
                      ja też się nie chcę kłócić.

                      to, by było akurat to, co nas zmartwi, a lizaczy ucieszy.
                      • ex.mila Re: Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 16:07
                        olga_w_ogrodzie napisała:

                        > ja też się nie chcę kłócić.
                        >
                        > to, by było akurat to, co nas zmartwi, a lizaczy ucieszy.

                        ano..

                        pójdę sobie po deszczu połazić..ostatnia taka okazja
            • mr.sajgon Re: Przeczytałam "wybrzuszenie" 15.05.11, 15:40
              ex.mila napisała:

              > nie sadź mi takich kawałków bo mam być zła (na siebie) a nie płaczliwa. Złośc
              > mobilizuje a płaczliwość jeszcze bardziej rozleniwia o ile to w ogóle możliwe.
              >
              > chlip chlip
              No dobrze masz tu chusteczke wytrzyj nosek i oczetami, teraz spadaj na Kraj. Daj tam popalic takim jak ja dajac upust swojej zlosci :-)
    • ex.mila Że o żonach nie wspomnę... 15.05.11, 16:43
      News prosto z gabinetu pokojowego noblisty Obamy - bin Laden potraktował żony jako żywe tarcze.

      Jego żona postrzelona w nogę - to wierutna bzdura.

      Oczywiście cały świat zachodni wierzy Obamie.


      Gdyby komuś przyszło do głowy, ze wspieram islamski terroryzm, to oczywiście ma rację.
    • blind_as_a_bat Re: Kwestia dzieci terrorystów 16.05.11, 00:17
      Nie zdążę teraz choćby przeczytać całego wątku. Ale wrócę i dołaczę do dyskusji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka