tojajurek
10.07.11, 19:08
/czytać na własne ryzyko/
Od czasu do czasu pojawiają się tu i ówdzie doniesienia dotyczące różnorodnych koncepcji i teorii, opartych na najnowszej wiedzy z zakresu fizyki. Wśród nich szczególnie ciekawie brzmią teorie dotyczące tzw. światów równoległych. Otóż niektórzy fizycy, posługując się wiedzą i wyobraźnią, dowodzą, iż jest możliwe równoległe istnienie niezliczonej ilości światów i rzeczywistości alternatywnych w stosunku do naszej. Mało tego, teoretycznie światy te mogą istnieć w tym samym miejscu, nieznacznie tylko przesunięte w fazie tj. czasie i pozycji tworzących je atomów. Wyobrażanie sobie wszystkich konsekwencji tej koncepcji wydaje się niezwykle inspirujące i zresztą były one niejednokrotnie kanwą dla powieści i filmów science fiction.
Na tle powyższego przyszła mi do głowy własna koncepcja, a – kto wie – może nawet odkrycie o fundamentalnym znaczeniu dla ludzkości. Zastanawiam się tylko czy mogę ją ujawnić bez śmiertelnego ryzyka, bowiem nie jest pewne czy za skrzętnym ukrywaniem prawdy nie stoją jakieś tajemnicze i groźne siły o niewyobrażalnych możliwościach. Ale co mi tam, zaryzykuję.
Jestem otóż pewien, że my codziennie przenosimy się do świata równoległego. We śnie. Po prostu zasypiamy w jednej rzeczywistości, a budzimy się już w innej, alternatywnej. Nie zauważamy tego, bo różnica pomiędzy blisko w czasoprzestrzeni położonymi światami jest niemal niezauważalna. Są one prawie identyczne. Jeśli jednak, po obudzeniu się rano, zaczniemy bacznie się przyglądać rzeczywistości, dostrzeżemy czasem minimalne różnice. Zostawiliśmy kapcie przy tapczanie, a rano jeden z nich leży pod stołem. Szklanka postawiona wieczorem na stole w kuchni, rano znajduje się w zlewie. Budzimy się z bolącym kolanem, a przecież nie graliśmy nocą w piłkę. Rodzina nęka nas o jakoweś przyrzeczenie, którego, dalibóg, nie dawaliśmy. Jacyś ludzie powołują się na rozmowę telefoniczną, której nie pamiętamy. Nasze ulubione chipsy ktoś wyżarł do cna. Nawet nasza gęba widziana rano w lustrze wydaje się dziwnie obca. Ba, słyszy się nawet o przypadkach, gdy ktoś się budzi rano obok zupełnie obcej osoby. Są też zapewne inne dowody, które uważny obserwator niezawodnie odkryje.
Tak więc zjawisko wydaje się pewne. To odkrycie mnie cieszy, ale też napawa niepokojem. Jeśli bowiem cała sprawa była tak skrupulatnie ukrywana przed niewtajemniczonymi osobami, może to oznaczać, że za tą tajemnicą kryją się jakieś Potężne Siły. Jeśli one się do mnie dobiorą, to mogę pewnego ranka obudzić się w takiej rzeczywistości, że daj Boże zdrowie.