Dodaj do ulubionych

z wirtualu do realu

26.02.12, 11:57
Poznałam w realu 10 osób z netu >
Autor: ave.duce ☺ 26.02.12, 08:34 Dodaj do ulubionych
Odpowiedz cytując Odpowiedzw tym jedno pudło.
Obserwuj wątek
    • ave.duce Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem 26.02.12, 12:20
      W tym przypadku i paru innych - wątków.
      Z góry dziękuję.
      • emma_b Re: Entia non sunt multiplicanda praeter necessit 26.02.12, 12:26
        Ave, jestem tu nowa. nie znam Waszych obyczajów. tamten wątek był zupełnie o czymś innym.
        czy to już zawsze tak będzie, że ja tu za wszystko muszę ciągle przepraszać? może jednak tu się nie nadaję:(
    • olga_w_ogrodzie Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 16:25
      czasem, im bardziej się kogoś lubi w wirtualu, tym bardziej się go lęka.
      no bo zależy mocno na czyjejś sympatii, a ów może być zawiedzionym w realu - wyglądem, mówieniem i inne takie...
      • emma_b Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 16:45
        czasem się otrzymuje propozycję spotkania w realu i się ją odrzuca. i nawet kwiatka przez posłańca nie chce się przyjąć. a potem po latach można mieć wątpliwości, czy istotnie należało tak kategorycznie odmówić.

        zrób proszę Olgo taki całkiem ogólny bilans
        ile mniej więcej osób zdecydowałaś się poznać w realu i czy któreś z tych spotkań wolałabyś po latach anulować
        • olga_w_ogrodzie Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 17:04
          w sumie, to nie ma takiej osoby z którą spotkania żałuję.
          tj. raz mi zaszkodziło i dotąd szkodzi.
          ale wówczas nie ja wybrałam - ktoś prosił mnie, bym pomogła, tom się poczłapała.
          ktoś potrzebował pomocy wtedy - gdybym odmówiła, to, jak sądzę, dotąd byłoby mi głupio, choć ta znajomość mnie samej na złe wyszła.
          • ex.mila znam tę historię 26.02.12, 17:22
            ale oczywiscie bez pozwolenia nic więcej nie napiszę
            • emma_b Re: znam tę historię 26.02.12, 17:42
              nie możesz znać tej historii, bo ona jest bardzo skomplikowana i wielopiętrowa. możesz znać jakąś okrojoną wersję, albo relację jednej ze stron

              to jest w sumie coś jak "Gra w klasy" Cortazara

              zyskasz moją dozgonną wdzięczość, jeśli dasz już spokój z sugerowaniem czegokolwiek

              THE REST IS SILENCE
              • ex.mila Re: znam tę historię 26.02.12, 17:45
                Nie zależy mi ani trochę na twojej dozgonnej ani nidozgonnej wdzięczności. Bez obrazy. Kieruję się jedynie tym co Olga myśli, bo..no cóż..napisze to, to moja przyjaciólka i ją kocham..tak jakby.

                zresztą skoro nie wiesz o czym pisze to co się wcinasz?
                • emma_b Re: znam tę historię 26.02.12, 17:57
                  no popatrz, a ja myślałam, że to Ty się wcinasz!
                  jeśli to nieporozumienie i nie chodzi Ci o moje relacje z Olgą, w takim razie przepraszam
                  • ex.mila Re: znam tę historię 26.02.12, 18:02
                    emma_b napisała:

                    > no popatrz, a ja myślałam, że to Ty się wcinasz!
                    > jeśli to nieporozumienie i nie chodzi Ci o moje relacje z Olgą, w takim razie p
                    > rzepraszam


                    Tak, to ja się wcięłam. Przepraszam.

                    Nie chodziło mi o twoje relacje z Olga, bo jestem więcej niż pewna, ze nie o relacjach z tobą Olga pisała.
                    • emma_b Re: znam tę historię 26.02.12, 18:06
                      no to się przeprosiłysmy i wszystko jasne:)

                      nie mogła pisać o mnie, my się w realu nie poznałyśmy. jeszcze....
                      • ex.mila Re: znam tę historię 26.02.12, 18:17
                        No to się przeprosiłyśmy, wielki buziak i słodki piesek na deser:-)
                      • olga_w_ogrodzie Re: znam tę historię 26.02.12, 18:24
                        jak sądzę, w wątku idzie też i o to, czy przeczucia nie myliły i czy sympatia z sieci przełoży się na real.
                        ja bardzo rzadko się na spotkania odważam.
                        ten raz, który mi zaszkodził nie był moim wyborem.
                        po prostu o coś mnie poproszono, a ja wiem, jak trudne być w szpitalu bez złotówki jednej, by sobie wodę kupić choćby.
                        no i drugi raz też był, gdzie pewnych cech osobowościowych widocznych już w pisaniu, nie 'doceniłam.'
                        tj. ich ogromu i talentu do działań rażących.

                        ale i tak bilans zysków i strat wyszedł na plus dla dla zysków i fajnych znajomości.
                        • scoutek Re: znam tę historię 26.02.12, 18:31
                          a ja poznałam bardzo dużo ludzi przez net, ale trzy znajomości były/są znaczące i przeniosły się daleko poza zwykłe koleżeństwo i jednorazowe spotkanie
                          jedna z nich to moja podróż do Kanady
                          ale najpierw była podróż Kanady do mnie i była chemia od pierwszego spojrzenia;)))
                          i tak trwa sobie przyjaźń kanadolsko-polska
                          • scoutek jeszcze jedna perełka 27.02.12, 09:20
                            przypomniałam sobie jeszcze jeden fajny wypadek wirtualo-realo
                            otóz pisywałam kilka lat temu na takim jednym forum, z różnymi takimi tam miałam kontakt
                            była tam jedna C., z południa Europy, tam mieszka i żyje od wielu lat
                            po kilkuletnim wspólnym pisaniu publicznym na forum wymieniłyśmy się mailami
                            okazało się, że: skończyłyśmy jedną podstawówkę, jedną szkołę średnią, ba! łączy nas nawet piaskownica, bo mieszkałyśmy w dzieciństwie w dwóch sąsiadujących ze sobą blokach
                            spotkałyśmy się osobiście na jakiejś rocznicy naszej budy
                            to było przeżycie
                            świat jest mały:)
                  • olga_w_ogrodzie Re: znam tę historię 26.02.12, 18:05
                    nie.
                    kompletnie nie idzie o Ciebie.

                    to była sytuacja, gdy mnie wysłano do kogoś do szpitala.
                    a ja nawet internetowo nie bardzo znałam tę osobę.
                    w ogóle nie wiedziałam, gdzie szpital i jaki oddział, jaką też ta osoba się okaże być.
                    no ale usłyszałam, że sytuacja trudna, tom się przemogła i pojechałam.
                    tyle, że teraz wciąż baty zbieram za tę znajomość.
                    • ex.mila o tej historii własnie pisałam 26.02.12, 18:16
                      ale oczywiscie nie napiszę ani słowa więcej bez twojego pozwolenia
                    • emma_b Re: znam tę historię 26.02.12, 18:23
                      świat jest mały, ja też znam tę historię:)

                      o biedna Ty, a ja Cię jeszcze wtedy zapytałam, czy na tak kameralnym forum z trzema osobami na krzyż z Warszawy musisz pytać o drogę do szpitala. i odesłalam Cię na stronę www.ztm.waw.pl
                      • olga_w_ogrodzie Re: znam tę historię 26.02.12, 18:41
                        przykro mi było, bo nie najlepiej czułam się a tu oczekiwano pomocy i operatywności - należało i z domu wyjść, i jeszcze znaleźć punkt docelowy, a i rozsądnie pomyśleć, jak można pomóc sensownie.
                        bałam się mocno.
                        szpital nie jest miejscem, które lubię.
                        pytanie na forum o dojazd było pewnie chęcią odczucia wsparcia.
                        a dostałam zjebkę, że w ogóle pytam.
                        • emma_b Olu, 26.02.12, 18:57
                          no głupio mi teraz okropnie. nie wiem co powiedzieć. wtedy wydawało mi się to całkiem irracjonalne. zamiast na stronie komunikacyjnej albo chociaż forum Warszawa zadać pytanie, tracisz czas... a Ty potrzebowałaś dobrego słowa.
                          moja córka wiele lat temu po pewnej koszmarnej zadymie rodzinnej, którą nas uraczyła powiedziała kiedy już ochłonęła:

                          przepraszam, że się urodziłam

                          no to powtórzę za nią:

                          przepraszam, że się urodziłam:)
                          • olga_w_ogrodzie Re: Olu, 26.02.12, 19:13
                            Emmo, brak komunikacji dobrej.
                            może, gdybym napisała otwartym tekstem - po prostu, że się boję z domu do sklepu wyjść, a co dopiero jechać, gdy ja nie wiem, gdzie ten szpital, gdzie oddział, nie znam tej osoby, nie umiem pozbierać myśli na temat tego, co kupić, a tak naprawdę chcę się dzielniej poczuć...

                            w panice byłam ja wówczas, bom naprawdę źle się czuła, a tu musiałam wyzwaniu sprostać.
                            teraz już znam ludzi, których mogłabym spytać.
                            wtedy nikogo nie znałam,kto by powiedział, że : - Spokojnie, dasz radę.
                            Aurelka mi pomogła.
                            • ex.mila Re: Olu, 26.02.12, 19:17
                              Aurelka nie przelewki.
                            • emma_b Re: Olu, 26.02.12, 19:44
                              akurat wczoraj rozmawiałam z Aurelką przez telefon. skasowała wszystkie swoje nicki na gazecie. a jakby tak ją na to forum zaprosić?
                • emma_b Ex-mila, przepraszam! 26.02.12, 18:03
                  pzeczytałam jeszcze raz. chciałaś skomentować inną historię, między Olgą a pewną panią a nie mną a Olgą!!!

                  czytam książkę i nie jestem zbyt uważna. zobaczyłam najpierw, że Ci miło....i myślałam że ta historia mnie dotyczy:)

                  • ex.mila Nie ma za co 26.02.12, 18:14
                    naprawdę

                    cieszę się, że jest dobrze miedzy wami.

                    Może ja tez się kiedyś z szefową pogodzę hi hi

                    Wbrew pozorom lubię jak jest dobrze, i wszyscy wszystkim wpadają w ramiona:-)
      • gat45 Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 16:54
        olga_w_ogrodzie napisała:

        > czasem, im bardziej się kogoś lubi w wirtualu, tym bardziej się go lęka.
        > no bo zależy mocno na czyjejś sympatii, a ów może być zawiedzionym w realu - wy
        > glądem, mówieniem i inne takie...


        ... dlatego zaczynamy od telefonu....
        • olga_w_ogrodzie Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 17:14
          chyba bardziej się lękam ja telefonu, niż spotkania osobiście.

          ostatnio mocno analizowałam i ja chyba wiem czemu.
          no bo raz moja Babcia zadzwoniła i nie mogła wydukać, co się stało - tylko szloch przerywany był.
          w końcu powiedziała, że Brat mój samobójstwo popełnił.
          to Brat Cioteczny, ale ja moich braci jak rodzonych traktuję, bo mnie z jedynactwa uratowali - się razem chowaliśmy.
          i, gdy Ś.P. Babcia to powiedziała, to zaczęłam się drzeć, słuchawka z ręki wypadła i przybiegli
          rodzice Brata u których mieszkałam.
          krzyczeli co się stało, o co chodzi, a ja na nich spojrzałam i nie dałam rady powiedzieć, że ich syn 21. letni nie żyje.

          chyba od tamtego momentu mi się z telefonami tak porobiło.
          nawet na pewno.
      • ex.mila Miło was widzieć 26.02.12, 17:20
        takie pogodzone...

        Naprawdę
    • nihilyst Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 19:06
      neurotyczna inwazja
      • ex.mila Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 19:12
        nihilyst napisała:

        > neurotyczna inwazja


        miło cię widzieć Pani Tauto

        Skoro już tu jestes mam pytanie. Dlaczego zjebki na temat zmiany nicków dosięgają wszystkich a nigdy ciebie.

        czemu ty możesz a inni nie
        • emma_b Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 19:47
          doskonałe pytanie - powiedziałby pan Leszek Maleszka:)

          tylko do kogo powinno być właściwie skierowane?
          • algorytmik Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 20:17
            Pytanie może i doskonałe, ale bardzo frustrujące.

            --

            "Pewien młodzieniec pytał Mozarta, jak się pisze symfonie.
            - Jesteś jeszcze za młody. Zacznij lepiej od ballad - odpowiedział kompozytor.
            - Ale przecież pan zaczął pisać symfonie, kiedy nie miał jeszcze dziesięciu lat! - zaprotestował młodzieniec.
            - No, tak. Ale ja nikogo nie pytałem, jak to się robi. "
          • ex.mila [...] 26.02.12, 20:24
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • emma_b [...] 26.02.12, 20:43
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
              • emma_b no proszę 26.02.12, 21:14
                jakaś ciągłość z peerelem jednak jest

                te kwadratowe nawiasy jako pierwszy "Tygodnik Powszechny zastosował"
      • ave.duce Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 19:12
        Co proponujesz?
        • nihilyst Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 20:42
          znieść z godnością, albo jajko
          • ave.duce Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 21:31
            Byle nie strusie ;)
        • inna57 Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 21:21
          Na inwazję, interwencja ? porządki ? w końcu wiosna idzie.
          • ave.duce Re: z wirtualu do realu 26.02.12, 21:32
            Masz rację.
            • inna57 Proszzzz.. 26.02.12, 22:12
              https://lh6.googleusercontent.com/-wo78l_Aisb0/TYn1Xz4BkTI/AAAAAAAAAGs/CbLLDKg-1vc/wiadro.jpg

              Lubię paraolimpiadę.
    • ave.duce Résumé 26.02.12, 22:09
      w wykonaniu Kayah.
    • ave.duce Wątek ogłaszam za zakończony. 26.02.12, 22:11

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka