Dodaj do ulubionych

Ona się obudzi - co nie ?

02.03.12, 12:51
po raz pierwszy od 10.lat wróciłam do domu w którym na spotkanie nie wybiega Kociczka.
czekam na telefon od weta, że się wybudziła i można odebrać małą.
dwoje wetów i ja nie daliśmy rady przytrzymać jej tak, by dała sobie krew pobrać.
no to powiedzieli, bym podjęła decyzję o znieczuleniu ogólnym.
nie wiedziałam, co zrobić, bo to zawsze ryzyko.
z drugiej strony Kociczka musi mieć badania.
i podpisałam zgodę, ale żołądek to ja już w gardle mam.
od razu rozszerzyliśmy zakres badań skoro już będzie w ogólnym znieczuleniu.
krew na tarczycowe sprawki też pobiorą.

powiedzieli, że gwarancji, iż Nikusia się wybudzi, to nikt nie da, ale, że u nich się to nie zdarzyło jeszcze.

no to siedzę teraz i się wgapiam w telefony te.
Obserwuj wątek
    • inna57 Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 13:02
      Oleńko jestem z Tobą, nie wgapiam się bo do mnie przecież nie zadzwonią ale trzymam mocno kciuki za Nikusię.
      • olga_w_ogrodzie Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 13:09
        można rzec, że ona mnie z choroby wyciąga, bo ja dla siebie samej nie mogłabym wyjść z domu i z ludźmi gadać.
        wet i pani wet faktycznie nie daliby rady krwi pobrać.
        już łapki wygolić nie dawała, szamotała się, a potem we mnie wtulała ryjek malutki pod mój sweter chowając - że niby jej tam wcale nie ma.
        nie może tak być, by coś się stało złego.
        musiałam decyzję podpisać, bo ona w ciągu półtora roku 1/3 swej wagi straciła.
        • damakier1 Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 13:24
          Oj, Olgo, ileż ja juz takich czekań pełnych niepokoju przeszłam. Dlatego Ci nie napiszę "nic sie nie martw", bo wiem, że niemożliwe jest sie nie martwić na wybudzenie czekając. Ale zawsze wszystkie sie wybudzały i wierzę, że Kociczka też sie wybudzi i dobrze będzie. Bardzo mądrą podjęłaś decyzję, bo to właśnie jesteśmy winni naszym zwierzakom, by nie kierować sie sentymentami i własnymi lękami, tylko decydować tak, by dla zwierzaka to dobre było.
          Przygotuj się, że jak juz Kociczke do domu przytaszczysz, to kołowata ona dalej będzie i pewnie dopiero rano normalny stan odzyska. Tym sie nie przejmuj, to normalka.
          Zdawaj na bieżąco relację, jak się sprawy mają. Przesyłam Wam obu serdeczności wszystkie, jakie mam.
          M.
          • ewa9717 Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 13:31
            No pewnie, że wstanie, przecież nie jest Śpiącą Kociczką!
            • olga_w_ogrodzie Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 16:16
              hurra !
              nie jest ona taka, bo sobie iść ode mnie.
              • olga_w_ogrodzie Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 16:24
                "by iść "
    • ploniekocica Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 13:29
      Olgo. tego typu zabiegi robi się w bardzo płytkim znieczuleniu ogólnym. To nie jest pełna narkoza jak przy operacji. Wiele zabiegów kocich i niektóre psie np. czyszczenie zębów, zdjęcia rentgenowskie stawów biodrowych itd. robi się w takim znieczuleniu i zwierzęta w 99,9% się budzą. Weterynarz nie może dać 100% gwarancji podobnie jak u ludzi, bo organizm może w jakimś tam promilu przypadków zareagować nietypowo.
      Gdyby znieczulenie to zagrażało naprawdę życiu kotki weterynarze nie zdecydowaliby się na to.
      Mój poprzedni pies miał krwiaka ucha gdy miał 16 lat. Wyciskano mu go na żywca, bo w jego przypadku narkoza byłaby podawana li i jedynie gdyby to była operacja ratująca życie.
      • olga_w_ogrodzie Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 13:37
        no właśnie.
        to chyba jest płytkie znieczulenie, bo mówili, że koło 14. powinna się wybudzić i zadzwonią wtedy - czyli 2 godziny miałaby spać.
        i jeszcze raz ją zważyli przed podaniem, by dawka była odpowiednia.

        no ale ja się trzęsę.
        a wszak w końcu i sama miałam pełno tych narkoz.
        tylko raz był kłopot z wybudzeniem mnie, ale i tak się skończyło dobrze.
        • ploniekocica Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 13:42
          Mnie niedługo czeka znarkozowanie obojga, bo Pelikan ma kamień nazębny, a Ryży będzie musiał być sterylizowany i bezjajeczny. Nie tak dawno odbierałam Kosmosa po operacji podwójnej i po kilku godzinach sam szedł do domu, co było dziwne, bo poprzednie psie operacje kilkanaście lat wcześniej bardziej usypiające były i trzeba było faceta do domu nieść, a duży był. Czyli postęp medyczny jest!
          Nigdy nie spotkałam się z przypadkiem niewybudzenia zwierzaka z takiej narkozy. Jeśli to po bardzo poważnych operacjach.
          Ryży miał dwa miesiące i taką straszliwą operację, a teraz bryka jak najęty.
          • magdolot Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 14:10
            Będzie dobrze. Howgh.

            Pośmiertnie doceniam kota Zbirolota, co zbirem ćwierćżbikiem był ostrym z pazuramy, a na starość cukrzycę miau i codziennie sprawdzany cukier i kroplówki brał, w tym w bazie na Orawie i się worek likarstwa wieszało na świerku... i sobie dawał z grubsza. W razie pazur wystarczał kocyk bezpieczeństfa. I chyba to było tak, że się nam to fszystko na początku, zważywszy charakterek Zbira, niemożliwe zdawało, a potem było rutyną.
            • inna57 Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 14:29
              Co też ta cukrzyca u zwierzaków wyczynia. Nasz jamnik Gustaw też na cukrzycę cierpiał i to taką insulinozależną. A do tego jamnik miał autyzm więc robienie mu zastrzyków dwa razy dziennie było prawdziwym horrorem. Nawet nasz weterynarz mówił że łatwiej jest okiełznać dzikiego nosorożca niż ten jeden egzemplarz miniaturowego jamnika.
        • ta Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 14:02
          Nie częś się, ona WIE, że musi z tobą być, onej nie wolno nigdzie odchodzić.
          Też jej nie pozwalaj się cząść, gdy martwi się o ciebie.
          Czymam częsiaczki obie mocno.
          • olga_w_ogrodzie Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 14:21
            no nie dzwonią.
            już 21 minut po 14.
            się jak nie częś...
            • trusiaa Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 14:45
              Olgo Kochana, będzie GUD.
              Zrobiłaś wszystko dokładnie tak jak trzeba było.
              U weta przecież nie piekarnia, na pewno inne zwierzaki w kolejce są, chwilkę na dobre wieści poczekać trzeba.
              Dobre myśli Wam obu ślę.
              • olga_w_ogrodzie Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 15:19
                o Matko w Niebiesiech.
                jużem zmysły zostawiała w dali.
                ale zadzwoniła właśnie wet i mówi, że koteczka się obudziła, ale niemrawa mocno jest i żebym ja po nią nie przychodziła teraz, bo za godzinę, dwie już będą wyniki badania, to niech ją zabiorę, gdy będzie jasne wszystko.

                kobieta jednak kobietę zrozumie - doktor powiedziała, że dzwoni, choć kotki lepiej nie zabierać teraz, bo już ponad godzina zwłoki, a jej wyglądałam na taką, co to się denerwować może mocno, no to mówi, że spokojnie, wszystko ok., tylko niech ona tam jeszcze u nich pobędzie, no i od razu leczenie będzie można wdrożyć, gdy się okaże co tam we krwi.

                dzięki wszystkim za sianie dla mnie spokoju, wiedzy i ciepła dla Kociczki.
                • dzidzia_bojowa Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 15:24
                  Uffff<odetchnęłam z ulgą>
                • damakier1 Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 15:26
                  Dawajcie te swoje śnupy, niech Was uściskam!
                • tojajurek Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 15:47
                  No widzisz! Jest dobrze. A już chciałem wysłać Wam - Tobie i Kociczce - Misia Ratownika, który pomaga każdemu nieodwołalnie i stuprocentowo skutecznie. I proszę - sama intencja wystarczyła do poprawy.
                  • olga_w_ogrodzie Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 16:04
                    Miś Ratownik może być nie od rzeczy, no bo te wyniki jeszcze...
                    ale już spokojniejsza jestem, gardło poluzowało, to śniadanie sobie jem.
                    w sumie to świetnie, że za jednym zamachem się martwię i wyniki dziś, a nie, że na dni rozłożone zdenerwowanie.

                    /ależ głupio w tym domu bez Kociczki./
                    • inna57 Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 16:21
                      Uff, Olgo aż mi paluszki ścierpły od trzymania kciuków za kociczkę, ale i za Ciebie troszkę też. Ważne że kociczka ma dobrego weta, bo dobry wet dla miłośników zwierząt to skarb.

                      Dla rozluźnienia opiszę Ci opowieść naszego weta który kiedyś jeździł do pacjentki którą była maleńka falista papużka. Wet co drugi dzień jeździł robić papużce kroplówki. Właścicielką ptaszka była starsza pani na wózku inwalidzkim. Ptaszek był oswojony i większość dnia spędzał na ramieniu swojej pani kiedy inni domownicy wychodzili do pracy. Dzięki troskliwym zabiegom weta ptaszek wyzdrowiał.
                      • olga_w_ogrodzie Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 16:31
                        mnie się podoba w tej poradni, bo są mocno nastawieni na leczenie, a nie usypianie.
                        i nie odnoszę wrażenia, iż to dlatego, że kasę ciągnąc chcą.
                        słyszałam jak doktor z ludźmi gadał, którzy z psem ciężko chorym przyszli i po prostu im powiedział, że pies może jeszcze żyć, że ho, ho, tylko niech właściciele się zdeklarują o co naprawdę im chodzi i czy są w stanie podjąć wysiłek i pieska leczyć.
                        ale też słyszałam, jak zapłakanym innym ludziom tłumaczył, że podjęta decyzja o uśpieniu była wyzwoleniem dla psa, bo go już bardzo bolało i szanse się wyczerpały.
                        no i ich pocieszał, że pieska tego uwolnili od cierpień dalszych.
    • olga_w_ogrodzie Re: Ona się obudzi - co nie ? 02.03.12, 16:24
      dobrze, że ja tu napisałam, nim z siebie wyszłam.
      znacznie mnie uspokoiło to, co mówiliście o narkozach i, że nawet, jeśli cukrzyca, to można poradzić sobie.

      zawsze miałam psy i do tego bardzo zaprzyjaźnionego weta.
      nawet nie jednego, więc nigdy z psami jakoś stresu tak ogromnego nie było, bo do dom przychodzili doktorzy jakby co, a i psy jakoś się raźnie zawsze miały.
      Pepiego tylko straciliśmy i to dlatego, że miał zabieg z oczkami robiony, no to trzeba z nim było już jeździć do przychodni.
      był szczepiony, a pomimo tego, zaraził się tam chyba i w dwa dni umarł nam.
      i ja to wtedy razem z nim prawie się ze smutku przekręciłam.
      a Kociczka, to chwat - 10 lat nie chorowała mi wcale.
      teraz się nastawiam na to, że, nawet, gdyby chora mocno, to się da radę i już.
    • ave.duce Będzie gUd :) 02.03.12, 18:54
      Musi.
      • ewa9717 Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 19:08
        Jak Kociczce powiesz, że Wodzowa dała prikaz, to nie będzie miała innego wyjścia ;)
        • olga_w_ogrodzie Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 19:09
          nie dzwonią.
          może coś się stało złego.
          • damakier1 Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 19:22
            A Ty nie możesz zadzwonić do nich? Może tak być, że kociczka otumaniona w kąciku przychodzi powolutku do siebie. Oni wolą wydac zwierzaka później, bo im później, tym pewniej, że nic sie niespodziewanego nie wydarzy. To sobie pracują, a koteczka spokojnie czeka. Zadzwoń, szkoda Twoich nerwów.
            • ave.duce Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 19:23
              Może wyników badań jeszcze nie ma?
              • olga_w_ogrodzie Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 20:49
                wróciłyśmy.
                był teraz mój ulubiony wet, który mnie bardzo uspokoił.
                koteczka ma wyniki wcale dobre.
                pewne wartości nieco podwyższone, ale doktor mówi, że tym się nie przejmujemy, bo to nic nie znaczy.
                ważne, że nerki zdrowe.
                jest jakieś osłabienie organizmu, jak po infekcji.
                wet mówi, że tak to może być nawet po katarku.
                tylko mi ta Nikusia infekcji żadnych nie przechodziła nigdy, nawet katarku nie miała przez 10 lat.
                teraz mi do głowy przyszło, że może by jakieś witaminki podać czy coś - to dopytam, jak mocz pójdę badać.
                próby wątrobowe słabiej wypadły i glukoza we krwi jest podwyższona.
                ale też w takiej skali, iż doktor stwierdził, że może to być nawet wynik stresu.
                a mała, która na zewnątrz nie wychodzi, to ma już wszak stres od niesienia w kotkotenerze.
                zbadamy więc mocz.
                powiedziałam, że ostatnio jedna z kocich przyjaciółek na forum mówiła, jak trudno mocz pobrać.
                a doktor, że ja mam spróbować z czyściutką, pustą kuwetą.
                może się tam załatwi, to zlać do pojemniczka.
                nawet nie muszę kuwety opróżniać i szorować, bo mam w domu zapasową, nieużywaną, tylko ją muszę wytargać z szafki na wysokiej górze.
                a, gdyby się nie udało, to doktor pokazał torebki ze specjalnym silikonem, który moczu nie wchłania i można jej troszkę do kuwety nasypać, to się może kotek da nabrać, że jest coś, gdzie można pogrzebać i siusiu zrobi.
                już chciałam od razu kupować, ale wet powiedział, bym ja kasy nie wydawała na razie, bo może się okazać, iż mała zrobi do czystej kuwety.
                mój zapał go powalił i się uśmiechnął, że niech ja już dziś na mocz nie czyham i nie przynoszę moczu po nocy, bo oni do 21. pracują.
                no i powiedział, co i Dama, że po narkozie jeszcze będzie pewno wymiotować, i kołowata ma prawo całą dobę być.
                wygląda teraz jak mały pijaczek, ale już nawet na łóżko dała radę wskoczyć i sobie zrobiła higienę intymną, a teraz przysnęła.

                fajny ten doktor, jak nie wiem co, choć ci do południa też byli ok.
                ale jego najbardziej lubię.
                ci rano też nie, ale ten najbardziej nie traktuje mnie, jak wariatki, tylko rozumie dobrze niepokój.
                z tym wiekiem koteczki też mnie uspokoił.
                ona w kwietniu 10. tak skończy, a doktor mówi, że średnia, to 15-16 lat, ale on widuje często 20. latki, a raz nawet i 25. letniego kota spotkał w stanie dobrym.

                oj, ale mi ta adrenalina z dnia całego opada teraz mile, gdy sobie na dzieciaka odzyskanego patrzę.
                na środku łóżka śpi, to już nie wiadomo, jak ja się tam położę, bo teraz to ona jest mała bohaterka i nie wolno jej naruszać.

                • damakier1 Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 20:56
                  Się mi czytało jak poezję najcudniejszą. Weź i Ty odsapnij po tym ciężkim dniu i do łóżka obok Nikolki się fajtnij. Miłych snów!
                • magdolot Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 21:09
                  To super, że niczego złego w tych wynikach nie ma. Zbiru miał 10 jak mu wylazła cukrzyca, potem jeszcze coś z nerkami, ale 17 pożył i często w dobrej formie.

                  A jak przyjeżdżał na bazę na Orawie, to kotek co spacerował po dachu w Krakowie, był strasznie dzikim kotem i się wybierał w las i czasem znikał na dobę. Kiedyś cała baza go szukała, staruszka z cukrzycą, wizję odpędzając, że jak w napadzie śpiączki cukrzycowej fpadł łebem w strumień CO BĘDZIE?! A on się zwyczajnie w szale eksploracji zapomniał... i wrócił złechany i głodny jak lew.

                  Chyba muszę wynieść bernardyna do ogródka, bo się fczoraj zapomniał i pogonił łanie, ale lania nie sprawił im, bo po 50m wyszło bidnej psinie, że one szybsze są i może im nagwizdać. A dziś nie może dokulać do miski z wodą i na sikaniu oszczędza, bo ma 6 stopni 6 na trawnik z tarasu...
                  • olga_w_ogrodzie Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 21:21
                    no jeszcze nie wiadomo, co się okaże.
                    może cukrzyca, gdyby w moczu glukoza była.
                    ale jak tak sobie poczytałam, co piszecie o cukrzycy u Waszych kumpli i doktor spokojnie pogadał, nawyjaśniał, że tu powodu do wielkiego strachania się nie ma póki co, to już mi ta panika minęła.

                    Zbira eksploracje jako cukrzyka, natychają pozytywne.
                    • witekjs Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 22:38
                      Miła Olgo. Jestem oczarowany Twoją i nie tylko w tym Forum, miłością do zwierząt.
                      Kiedyś, po raz pierwszy w internecie, w DDD zareagowałem z sugestią medyczną, co robić , po Twojej prośbie o pomoc z kłopotami z kotką.
                      Mam, dzięki mojej, zakochanej w zwierzętach Małgosi, naszą wspaniałą, pierwszą w moim życiu kotkę, ale nie potrafiłbym, tak pięknie pisać o zwierzętach, jak Wy to robicie w Forum i Blogach.
                      Rzadko do tej pory o nich czytałem, Małgosia nauczyła mnie oglądać ciekawe programy o zwierzętach w TV.
                      To wszystko jest dla mnie nowe i piękne.

                      Pozdrawiam. Witek }:-})=
                      • ewa9717 Re: Będzie gUd :) 02.03.12, 22:45
                        Zawsze mówiłam, że zwierzaki uczłowieczają człowieków ;)
                        Skoro i mnie dały radę...
                        Fajnie poczytać życiową historię z happy endem.
                • gat45 Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 08:40
                  Czekamy na komunikaty o stanie zdrowia Panny Kociczki.

                  Wyobrażam sobie, jak się niepokoiłaś, skoro my z daleka tak się przejmowaliśmy. Ja wczoraj bardzo wcześnie zasnęłam po bólu głowy i proszkach, obudziłam się koło 2-giej i zamiast jak zwykle tylko poczytać i usiłować zasnąć, włączyłam komputer i z lękiem otworzyłam ten wątek. Przeczytałam, uśpiłam komputer i spokojnie już wzięłam się do lektury i zasypiania.
                  • damakier1 Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 09:18
                    Też czekam na komunikat, ale myślę, że po tych emocjach to obiedwie spokojnie pośpią do południa.
                    • gat45 Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 09:58
                      I niech :)

                      Ja spokojnie poczekam
                      • olga_w_ogrodzie Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 12:33
                        mała bardzo źle zniosła tę narkozę.
                        tylko po jednym dniu sierść już zupełnie inaczej wygląda - brzydka się zrobiła i nastroszona.
                        no i nie mogła ona zjeść śniadania - coś bez wielkich chęci chciała skubnąć, ale zwymiotowała.
                        wody nie pije nawet i wciąż senna i słaba, ale nie może zasnąć mocno, tylko drzemie.
                        położyłam jej na podłodze czysty ręcznik, by miała więcej miejsc do pokładania się, bo ona lubi na wyprane świeżo rzeczy kłaść się.
                        a dziś patrzę - ręcznik posiusiany - nie wiem czy z osłabienia czy co tam się jej pomyliło.

                        wet mówił jeszcze, że leukocytów ciut dużo, ale do tego wagi nie przywiązuje on, bo to maleńko ponad normę.
                        teraz się wgapiam w to badanie i bardzo dokładne ono.
                        także sód, potas, wapń, cholesterol i dużo więcej - ja nie miałam tak dokładnie zrobionego badania krwi kontrolnego ostatnio.
                        no ale ja mogę powiedzieć, gdy coś nie halo, a zwierz nie.
                        więc teraz jestem z tego badania zadowolona bardzo.
                        tu faktycznie glukozy sprawę trzeba wyjaśnić, choć to nie jest szaleńczo duże przekroczenie normy.
                        mogło być od stresu, jak wet powiedział.

                        postanowiłam nie męczyć jej zbieraniem moczu, póki nie dojdzie do siebie po tej narkozie.
                        bo taka słaba, a ja jej jeszcze podstawię kuwetę bez żwirku i będzie miała znów stres.
                        poczekam do poniedziałku.

                        teraz nie wiem, co ja bym jej mogła do jedzenia kupić, by apetyt odzyskała i by to lekkostrawne było - bo mi całkiem osłabnie od niejedzenia.
                        może jest jakaś nawet i droższa, ale dobra dla kotka w chorobie karma mokra ?
                        wet wczoraj jej nie kazał dawać jeść i pić tylko mało, ale mi osłabnie i się odwodni.
                        skoro teraz jeszcze wymiotuje, to bym do popołudnia poczekała, ale już potem jakiś smakołyk bym podetknęła na skuszenie się.

                        • damakier1 Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 12:52
                          Ja, jak koty w były w chorobie, to kupowałam kawałek fileta ryby morskiej, w mikrofalówce minutke potrzymałam (a jak nie masz mikrofalówki, to w wodzie troszke podgotowac można) i rozciapciane widelcem dawałam. Albo mięso kurczaka tak samo zrobione. A myśle też, że na pewno nie zaszkodzi jakas puszeczka karmy dla małych kociąt.
                          Bezwzględnie podtykaj wodę. Chocby malutkie łyczki, ale musi pić!
                          Powodzenia!
                          • dorola13 Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 13:06
                            Jakby skubnęła takiej rozpacianej ryby, to w tym więcej wody niż ryby, przy okazji popije sobie. Lepsze to niż gotowa karma. Swoją drogą u weta powinny być takie saszetki, bardzo kaloryczne, z proszkiem do rozrabiania, jak kot mocno wychudzony i osłabiony to mu się toto podaj- nie pamiętam nazwy, bo dawno temu Kubeńkowi dawałam.
                            • ewa9717 Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 13:08
                              Wodę można prosto do dzióba plastikową strzykawką bez igły. Tak poiłam całkiem oklapłego po narkozie psiuka, to i kota chyba można?
                              • olga_w_ogrodzie Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 13:40
                                faktycznie.
                                ja chyba nawet mam strzykawki takie.
                                polecę zaraz zobaczyć.
                                thanks, Ewo.
                            • olga_w_ogrodzie Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 13:45
                              problem z nią to jest taki, że ja w ogóle, gdy była malutka, wcale nie chciałam jej na sztucznych karmach chować.
                              i ja jej rybki robiłam właśnie tak, jak mówicie - w mikrofali, też surowe, piersi z kurczaka gotowałam, jajka na parze robiłam, wołowinę surową, i jeszcze szproty kupowałam.
                              i ona najpierw tak jadała.
                              potem zaczęła wybrzydzać, więc troszkę karmy gotowej wprowadziłam i potem to faktycznie uwierzyłam, że oni coś do tych karm dodają podejrzanego, bo ona coraz mniej chciała jeść to, co ja jej gotowałam, nawet wołowinę surową też, tylko te karmy.

                              ale polecę po rybę.
                              już dawno nie próbowałam, a ona lubi zmiany karmy gotowej, to może rybę tak potraktuje jak zmianę i zje.
                              to idę.
                              • olga_w_ogrodzie Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 14:59
                                do rybki to jeszcze wody dolałam, by się zrobiła zupa rybna.
                                się Nikusia zainteresowała, nawet kręciła się i miaułkała, gdy studziłam jej jedzonko.
                                a potem wykonała serię 3 X 15 chlipnięć po każdej 15. się prostując, jakby sprawdzała, czy nie zrzyga.
                                no jakoś dotąd nie zwróciła, ale to bardzo malutko, co wychlipała sobie.
                                tylko jednak jakby się jej potem lepiej zrobiło, bo teraz śpi na słońcu, ale już takim zdrowym snem, w normalnej pozycji, a przedtem głowę trzymała wysoko i się jej kiwała ona, ale normalnie ułożyć nie chciała się, jakby wciąż spięta była.
                                wzięłam i jej wody w misie dużej postawiłam na podłodze i jeszcze do umywalki napuściłam, bo się mi przypomniało, że ona lubi pić z dziwnych źródeł.
                                ale na razie to tyle, co z tej ryby chlipnęła wody.
                                kupiłam jej też puszeczkę gourmet gold z kurczakiem.
                                nigdy nie jadła tego, a może dobre to, skoro drogie.
                                • inna57 Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 15:15
                                  No, no Olgo. Gurmet to taki kawior wśród kociego jedzonka. Ważne że Nikusia choć trochę jedzonka pochlipała. Nawet odrobinka wody obroni ją przed odwodnieniem. A jak zasnęła zdrowym snem to znaczy że jej już objawy po narkozie ustępują. Obie naprawdę jesteście bardzo dzielne i jak mówi Wodzowa będzie GUD !!!

                                  Ściskam Was obie mocno.
                                  • magdolot Re: Obie jesteście bardzo dzielne :) 03.03.12, 18:51
                                    Dochodźcie do siebie obydwie spokojnie. A cukrzycą póki co się zupełnie nie przejmuj. Dla kota nie wyrok, bo u nich jest uleczalna, to raz. A dwa - Zbiru nie zawsze insuliny potrzebował. Mu się badało krew domowo regularnie, kropelka na aparat, ale widać było gołym okiem, kiedy się źle czuł. A wtedy, jak się zapodział w lesie, to miau 15 lat, a wróciwszy - cukier jak ta lala.

                                    Człek zafsze się boi o tych, których kocha. Im bardziej, tym bardziej. I pewnie dlatego trza se za Wodzową powtarzać regularnie : Będzie gud. I będzie!

                                    Psy to dopiero terroryści są. Wczoraj Manieczkę z bolącym barkiem i nadgarstkiem cudem ze schodów ściągnęłam na siusiu. Ona nie pije, bidusia, żeby sikać mniej... Podziwiałam dzielność na schodach i karmiłam boczkiem, godzinami z nią na dywanie leżałam, bo jak się drapka po brzuchu, to łapa boli mniej. Rano mi coś z 10 cm do ucha cichutko proszalnie napiszczało, a potem obok uwaliło się. Rękę spuściłam na łeb, żeby się zatkało i sobie spałam dalej, ale rękę coś podrzucało mi łebem tak, że się po łebie owym na dywan spadała i ftedy ją podnosiło z dywanu przodem łba i podrzucało, że spadała bokiem i tak fciąż i fciąż i to namiastka była głaskania prawdziwego... tudzież namiastka snu.
                                    Odkrycia dokonałam. Ziewający bernardyn jest absolutnie cool. Mańkowy image jess: abnegatka. Perfekcyjnie uczesana, wygląda dokładnie jak przed. A jak bernardyn ziewa to razem z otwieraniem tej buzi jak kubeł, idą mu w górę uszy, najpierw grzecznie przy czaszce i rosną do góry - i to jest zupełnie normalne - a potem końcówki tych uszu się nagle rozłażą na boki i rozczapierzają gwałtownie [kłap!], a potem wszystko opada.
                                • iza.bella.iza żółtko jajka! 04.03.12, 01:01
                                  Moje koty zawsze w chorobie dostają surowe żółtko - pożywne bardzo i płynne. Nawet w najgorszym stanie chętnie wylizują. Można podawać raz dziennie przez dwa lub trzy dni.
                                  • olga_w_ogrodzie Re: żółtko jajka! 04.03.12, 07:54
                                    spróbuję z tym żółtkiem.
                                    tylko chyba skorupkę sparzyć muszę, bo salmonella czy co tam jeszcze...
                                    bo nie je nic.
                                    co gorsza nie pije nic kompletnie trzeci dzień.
                                    wlewam w nią wodę mineralną niegazowaną, ale muszę ją do tego pętać jakimiś ręcznikami, wypluwa, protestuje.
                                    przez to z tego stresu weterynaryjnego nie wyłazi - gdy ją wypuszczę po podaniu małej porcji wody, to się mnie boi i chowa pod meble.
                                    ja nie wiem czy ona nie ma czasem czegoś na kształt poststresowego zacisku gardła i z nerwów jeść i pić nie może.
                                    no ale wczoraj starałam się ją zabawowo do picia wody zachęcić - jedną ręką głaskałam, drugą pluskałam w misce, mokre palce podsuwałam i nic - głaski chętnie, ale dziób od wody jak najdalej odsuwała.

                                    • dupetek Re: żółtko jajka! 04.03.12, 10:25
                                      Przede wszystkim teraz, to pomyśl o sobie! Zrób spacer i pomyśl o czymś innym. Obserwuj kotkę, ale bez emocji, bo strach ma duże oczy, zwłaszcza gdy nie znamy zagrożenia i sobie wymyślamy na zapas. Zwierzak potrzebuje spokoju, więc zostaw mu wodę z karmą i marsz nad Wisłę!!! Piękny dzień będzie, więc go wykorzystaj.
                                    • ploniekocica Olgo! 04.03.12, 12:58
                                      Dupetek ma 159% racji. Przestań maltretować siebie i kota :)
                                      Kocica nie jest w tym momencie szczególnie chora fizycznie, a nawet jeśli niedajbuk coś się okaże to dopiero za chwilę. Ona jest w teraz maksymalnie przerażona całą tą historią z wetem, a poza tym Twoją nadmierną o nią troską. Ponadto wyczuwa Twoje nastroje, co ją dodatkowo przeraża.
                                      W zeszły łykend Pingwin był odrobaczany profilaktycznie razem z Ryżym. Ryży łykał swoją ćwiartkę tabletki niejako z doskoku, a ciotka Pingwin dostawała przy każdej aplikacji histerii, slinotoku i chowała się godzinami po fakcie. Bo każda aplikacja połówki tabletki odbywała się z łapaniem kota, zawijaniem go w koc, trzymaniem przez dwoje ludzi i wpychaniem na siłę w pyszczek. Przez trzy dni odrobaczania, a potem jeszcze przez dwa dni zachowywała się jak ciężko chory kot. Prawie nie jadła i nie piła. Chowała się po kątach, a czym bardziej ją molestowałam miłośnie tym bardziej przede mną Sztywniała jak ją głaskałam i tylko rozglądała się na boki, czy nie będę jej brać na ręce i zawijać w koc.
                                      Nie ukrywam, że też wpadłam w lekką histerię, bo wydawało mi się, że albo jest chora, albo się na mnie pogniewała na śmierć w temacie ryży szczur. Dopiero jak jej dałam spokój zaczęła szukać miejsca coraz bliżej mnie i obserwować, czy ją będę atakować i w końcu albo zapomniała, albo doszła do wniosku, że ja zmądrzałam i już jej nie będę męczyć.
                                      Zostaw swoją kocurrę w spokoju. Obserwuj, ale dyskretnie.Nie namawiaj do jedzenia, nie już pój na siłę. Ona każdą tego typu próbę odbiera jak atak na swoją wolność i w ogóle nie rozumie, o co chodzi.
                                      Będzie dobrze zobaczysz.
                                      • damakier1 Re: Olgo! 04.03.12, 13:12
                                        Olgo - w tym wątku powyżej, o godz. 16. z minutami piszesz : ale już spokojniejsza jestem, gardło poluzowało, to śniadanie sobie jem. - no, to sama wiesz, jak sie w tych nerwach jeść chce. Daj kociczce czas i spokój. Będzie dobrze!
                                      • inna57 Re: Olgo! 04.03.12, 13:23
                                        Podpisuję się pod tym. Olgo będzie GUD tylko przestańcie się obie z Nikusią stresować. Ona doskonale wyczuwa Twoje nastroje. A dla rozluźnienia atmosfery przypomnij sobie co trzeba zrobić żeby podać kotu tabletkę. www.felisfan.pl/humor.html

                                        Przecież to całe usypianie wynikło właśnie z tego że Nikusia odmawiała współpracy przy prostym badaniu. Z psem jest łatwiej chyba że trafi się na takiego modela jakim był mój autystyczny jamnik. Żeby cholerze skrócić pazury (nie chciał kopać dołów) potrzeba było trzech dorosłych osób (w tym jeden doświadczony weterynarz) , pies spętany jak baleron, kaganiec nie wystarczał trzeba było mu pysk obwiązać bandażem robiąc na końcu gustowne królicze uszy. Podobną technikę stosują łowcy krokodyli przy pomocy taśmy "macgajwera", a myśmy musieli ją stosować dla obezwładnienia jamnika miniaturki. Tą samą technikę trzeba było zastosować gdy trzeba było zabezpieczyć pieseczka przed kleszczami. O oszukaniu stwora i zrobieniu czegokolwiek przy nim w sposób niezauważony przez psinkę. I pomyśleć że pod koniec jego życia robiłam mu dwa razy dziennie zastrzyki z insuliny.
                                        • olga_w_ogrodzie Re: Olgo! 04.03.12, 14:47
                                          ale ja ją teraz stresuję tylko podawaniem wody w małych ilościach.
                                          ona potem ucieka pod meble, ale za chwilę sama przychodzi na kolana się wpakować.
                                          z jedzeniem tak się nie lękam, ale, jeśli kot 3. dobę nie pije nic, no to ja wiem, że dobrze robię iż w nią wlewam często i mało.
                                          zresztą ona już coś złapała.
                                          gdy ją opatuloną trzymam i do niej gadam łagodnie, to się nie wyrywa, do dzioba kropelkami leję i ona nie pluje, nie odgryza się, ale przełyka i oczu już nie ma wcale w panice, ale spokojne.
                                          ja tam wiem, że bardzo niebezpiecznie jest zwierza czy człowieka odwodnić.
                                          krwi jej nie można było pobrać, to kto, jakby co, poda kroplówkę ?


                                      • olga_w_ogrodzie Re: Olgo! 04.03.12, 15:01
                                        ale ja jej nie molestuję miłośnie kompletnie.
                                        póki nie zaczęłam wody przymusowo podawać, to nie molestowałam, tylko pluskałam w misce, sama podchodziła, bo ona lubi takie pluski i próbowałam podsuwając mokrą rękę do picia zachęcić.
                                        no ale nie, to nie.
                                        to już za długo, by pozwolić nie pić.
                                        muszę podawać.
                                        a poza tym to robi, co chce.
                                        sobie śpi, a gdy się chce tulić, wleźć na kolana, to sama przyłazi.
                                        ja tam myślę, że będzie ok., jeśli jej nie odwodnię.
                                        jeść to sobie sama zacznie, gdy się jej zechce.
                                        jeszcze jej kupiłam dziś pudełeczko sheby - już wybrałam, co było najdroższe.
                                        jajka też nie chciała, ale gdym napoiła, to łyżeczkę ryby zjadła i liznęła kurczaka z tej puszeczki gourmet.
                                        no i pić musi zacząć, by nasiusiała i mogłam ja do badania zanieść to.
                                        • dupetek Olgo! 04.03.12, 15:12
                                          Z całym szacunkiem dla Twoich uczuć, ale odnoszę wrażenie, że dręczysz kotkę:( Chory zwierzak, podobnie jak człowiek potrzebuje spokoju!! Kotka jest dorosła i sama potrafi zadbać o jedzenie i picie jeśli stoi przygotowane obok. Objawy po narkozie już minęły i ona dochodzi do siebie po stresie, a mam wrażenie że nadopiekuńczością jej nie pomagasz!

                                          Zrób sobie kilkugodzinny spacer!! Przekonasz się, że będzie to z pożytkiem dla was obu.
                                          • olga_w_ogrodzie Re: Olgo! 04.03.12, 15:31
                                            a na co mi, Dupetku, iść w świat ludzi, skoro on jest niebezpiecznym bardzo, co ostatnie wydarzenia potwierdziły po raz kolejny.
                                            są książki,
                                            są filmy nagrane - na cóż się pchać nie wiadomo gdzie i po co.
                                            • dupetek Re: Olgo! 04.03.12, 15:50
                                              Wiosna jest Olgo! Wyjdź po to, żeby odetchnąć pełną piersią, wystawić twarz słońcu i oderwać się od trosk! Zobacz jak przyroda budzi się do życia pomimo srogiej zimy! Poczuj się częścią tego odradzającego się świata.
                                        • ploniekocica Re: Olgo! 04.03.12, 15:22
                                          Jeszcze dodam jedno - obrona Twojej kocicy przed badaniem świadczy paradoksalnie o jej w miarę dobrym zdrowiu.
                                          Mój poprzedni rudy kocur u weterynarza zachowywał się jak furiat i gdy niedajbuk trafił na weta, który lekceważył jego dzikość gabinet lekarski spływał krwią (także moją), a następne wizyty znacznie się opóźniały, bo rudzielec sunął po gabinecie na plecach z czterema łapami i pyskiem gotowymi do walki i kaleczył boleśnie każą żywa istotę, która chciała go dotknąć. Ale pod koniec życia, kiedy był naprawdę chory cierpliwie znosił codzienne kroplówki.
                                          Podobne historie opowiedziały tu Inna i Magdolot - naprawdę chore zwierzę pozwala robić z sobą o wiele więcej niż zwykle.
                                          • magdolot Re: Olgo! 04.03.12, 16:07
                                            Dupetek ma rację. Zadbaj o siebie i poluzuj na chwilkę. Jak matka zadbana, to i dziecko szczęśliwsze... Kociczka instynkt ma, oni nie popełniają samobójstw. Rozłóż dary w miseczkach, po troszeńku rózniastych i niech sobie wybierze?
                                            • olga_w_ogrodzie Re: Olgo! 04.03.12, 16:16
                                              ja jestem zadbana.
                                              dbam o to, by nie wyjść z domu i nie wkroczyć znów do jakiegoś pieprzonego Pałacu.
                                              albowiem :
                                              Komu udało się ujść z pałacu niestałości wszystkich ludzkich uczuć, ten będzie bardzo uważał, aby nie zbłądzić na te straszliwe manowce.

                                              kot ma jedzenie rozstawione i nie jest zmuszany do spożycia.
                                              jest i będzie zmuszana do picia.
                                              konieczność wlewania w nią wody mnie w domu nie niewoli.
                                              komu z ludźmi dobrze, to sobie idzie do nich.
                                              a ja nie chcę i tyle.
                                              • dupetek Re: Olgo! 04.03.12, 16:33
                                                Wyjdź Olgo do przyrody, nie do ludzi!!! Spacer, ruch na świeżym powietrzu nie potrzebuje ludzi, a Ty tego potrzebujesz!!!!!
                                                • olga_w_ogrodzie Re: Olgo! 04.03.12, 16:38
                                                  a myślisz, że jest tu jakaś przyroda dzika bez ludzi ?
                                                  już dajmy spokój, ok. ?
                                                  zkańczmy wątek ten.
                                                • ave.duce Dżizzsss... aleś Ty czepliwy niczym rzep! 04.03.12, 17:14
    • ave.duce I jak się ma Kociczka? 05.03.12, 14:27
      • olga_w_ogrodzie Re: I jak się ma Kociczka? 05.03.12, 18:21
        ano dobrze, że tę wodę wmuszałam.
        powolutku zaczyna jeść.
        wodę raz dziś też sama piła - malutko, ale zawsze.

        dzięki.
        • magdolot Re: I jak się ma Kociczka? 05.03.12, 18:37
          Uff. To Pani Kociczce życzymy smacznego! Orgii spożywczej życzymy jej. I Wam obu odsapki relaksowej.
        • inna57 Re: I jak się ma Kociczka? 05.03.12, 18:44
          Olgo, bardzo się cieszę że Twoje wysiłki opiekuńcze przynoszą oczekiwane skutki. Nie ma to jak troskliwa opieka. Życzę Wam obu żeby z każdą chwilą było już tylko lepiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka