olga_w_ogrodzie
02.03.12, 12:51
po raz pierwszy od 10.lat wróciłam do domu w którym na spotkanie nie wybiega Kociczka.
czekam na telefon od weta, że się wybudziła i można odebrać małą.
dwoje wetów i ja nie daliśmy rady przytrzymać jej tak, by dała sobie krew pobrać.
no to powiedzieli, bym podjęła decyzję o znieczuleniu ogólnym.
nie wiedziałam, co zrobić, bo to zawsze ryzyko.
z drugiej strony Kociczka musi mieć badania.
i podpisałam zgodę, ale żołądek to ja już w gardle mam.
od razu rozszerzyliśmy zakres badań skoro już będzie w ogólnym znieczuleniu.
krew na tarczycowe sprawki też pobiorą.
powiedzieli, że gwarancji, iż Nikusia się wybudzi, to nikt nie da, ale, że u nich się to nie zdarzyło jeszcze.
no to siedzę teraz i się wgapiam w telefony te.