Dodaj do ulubionych

Kolejny koci mątek - Dorolo?

26.03.12, 12:34
Przepraszam za mnożenie bytów, ale tamte mątki są już długie i porozgałęziane, a mam pytanie.

Jak juz pisałam nigdy nie miałam na składzie jednocześnie dwóch kotów oprócz chwili, gdy znalazłam niezależnie od siebie dwa malutkie kociaki i były u mnie dni trzy. Jeden został z moim psem, a drugi poszedł do dożycy :)
I nie wiem czy one się bawią, czy zabijają te moje dwa poDFory?
Bo mianowicie po epoce Tygrys i pokrzywdzona Kłapica nadszedł czas turlania się po podłodze i podgryzania sobie gardła oraz polowania na siebie nawzajem. Moje koty zgodnie jedzą - Pingwin oddaje Ryżemu pierwszeństwo przy misze. Zgodnie i niemal zawsze razem piją z fontanny swej. Często śpią na jednym miejscu choć nieprzytulone jeszcze. W ogóle nie ma już prawie ryków, chyba że Pingwinica śpi i sobie nie życzy. Natomiast kilka razy dziennie dochodzi do regularnych wojen podjazdowych, Ganiają, skaczą na siebie, turlają się po podłodze, podgryzają sobie gardła i kopią nogami. Wszystko to odbywa się w ciszy, bez wrzasków miauków i zjeżonych sierści. Jak się rozłączą (czasami Ryży ma dość, bo Pingwinica jednak cięższa dwa razy i wtedy miauczy cichutko i ona go natychmiast puszcza) to Ryży odchodzi nie dalej niż pół metra, kładzie się na bogu i poluje na Pingwina, a ona siada na grubym zadku naprzeciwko niego i czeka na atak. A potem się znowu ganiają z kąta w kąt i jak się dopadną pośrodku pokoju to się znowu turlają aż sierść leci. Ale żadnych ran, żadnych wrzasków, żadnego wściekania się na siebie.
To turlanie wygląda jak u zalinkowanych przez Inną rysiąt
https://bi.gazeta.pl/im/8/10663/z10663718Q,rys.jpg

A jak się już tak nawściekają to idą spać i znowu pół dnia jest spokój i pełna zgoda. A jak się wyśpią to apiać wojna.
Na moje oko to wygląda na świetną zabawę. Coś jak podgryzanie sobie gardeł przez bawiące się psy. Z tego, co wiem to koty wściekłe wrzeszczą i jeżą sierść. I nie interweniuję, ale może powinnam, bo to prawdziwa wojna jest?

Aktualnie grubas śpi na fotelu, a szczur łazi po oparciu i NIC, a kwadrans temu ten sam fotel był fortecą - jedno atakowało z góry, a drugie broniło przyczółka pod fotelem.
Obserwuj wątek
    • dorola13 Re: Kolejny koci mątek - Dorolo? 26.03.12, 13:17
      Nie przejmuj się nic a nic! Wygląda to to na zabawę, ale nawet jakby się pżarły serio, z wrzaskiem i syczeniem, to trzeba naprawdę dużo, żeby takie dwa domowce sobie krzywdę zrobiły. Nasze też bywa, że się kłócą, zazwyczaj rzucam wtedy w nie kapciem- od razu obrażają się na mnie, jak swojego czasu Himilsbach z żoną, jak ich na ulicy rozdzielali.....
      • ploniekocica Re: Kolejny koci mątek - Dorolo? 26.03.12, 15:54
        Twoje się leją, ale Twoje to czterech dorosłych facetów, a u mnie dorodna foka wręcz mors i młodociany zając. I to jeszcze płci wprost przeciwnej. Oni są jak Dawid I Goliat, jak Flip i Flap, jak Pat i Pataszon. Z drugiej strony Gupek był jeszcze większy, a mój poprzedni pies większy od Gupka i zęby mieli jak ta lala i też się z kotami obgryzali ile wlezie. Oraz ze szczeniakami ras małych.
        Niech się zeżrą na zdrowie. Nawet poduszką nie będę rzucać (kapci nie nosi się u nas nałogowo).
    • ploniekocica Znalazłam coś dla Damy i Dynii 26.03.12, 16:29
      nawet dwa cosie




      a to podpisane "Znajdź dziesięć różnic"
      https://rudomi.pl/wp-content/uploads/2011/10/IS_IMG_5834copy_sm.jpg


      oba z bloga rudomi.pl
      • dorola13 Re: Znalazłam coś dla Damy i Dynii 26.03.12, 19:06
        nic im nie będzie, a Dynie cudne :D Dynia dostał nową ksywkę, po Baryle- od momentu, kiedy wsadziłam mu nos w dwie muchy wiosenne na szybie, a on się nawet nie obudził, tylko lał przez ręce, nazywa się Pawulon....
    • inna57 Re: Kolejny koci mątek - Dorolo? 26.03.12, 19:04
      Wypisz, wymaluj jak kot i kotka moich dzieci. Te podchody, zaczepianki, ataki i odskoki to kocia norma. Niestety koty chętnie robią to o dowolnej porze dnia i nocy czym potrafią skutecznie sprowadzić z odsieczą firmę ochroniarską ;)
    • ploniekocica Sprzątaliśmy kuchnię 04.04.12, 13:53
      i bardzo się zmęczyliśmy. Bo to okropnie męczące balansować jedną nogą na parowarze, a dwoma wewnątrz zapiekacza do panini. Potem jeszcze chwilkę oplątywaliśmy Pingwinicę szarą siecią z niebieskiej włóczki.I wreszcie poszliśmy spać. Niestety, jak się duża podkradała z czymś czarnym przy oku to nas oboje obudziła. A tak się fajnie spało:(

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/GKvtPrxpvz8EOg7sbB.jpg

      PS. Jestem już dużym kotem, prawda?
      • magdolot Re: Sprzątaliśmy kuchnię 05.04.12, 01:30
        No, KAWAŁ drania! :)))
      • olga_w_ogrodzie Re: Sprzątaliśmy kuchnię 05.04.12, 02:01
        teraz widzę, iż Pingwinica jest Pingwinicą w istocie, a Ryżątko Ryżątkiem.
        oba urocze.
      • ave.duce Re: Sprzątaliśmy kuchnię 05.04.12, 08:47
        Jak tak na nich patrzę, odnoszę wrażenie, że Pingwinica wcale nie jest niekontenta z towarzystwa rudego młodziana.
        • ploniekocica Re: Sprzątaliśmy kuchnię 05.04.12, 09:55
          ave.duce napisała:

          > Jak tak na nich patrzę, odnoszę wrażenie, że Pingwinica wcale nie jest niekonte
          > nta z towarzystwa rudego młodziana.

          Oczywiście, że jest zadowolona.A o tym zadowoleniu świadczy najlepiej fakt, że zachowuje się już dokładnie tak samo, jak za czasów Gupka. Jest umiarkowanie towarzyska, nie siedzi na mnie dzień cały, nie domaga się ustawicznej atencji. Nawet prymusem przestała być. To Ryży non stop atakuje ludzi, śpi w łóżku, towarzyszy we wszystkich czynnościach. Znaczy Pingwinica też za nami lezie, ale przyjmuje funkcję obserwatora (Ryżego), a nie uczestnika.
          Wczoraj czytałam w necie dwie kompletnie niezależne od siebie historie, w których koty nagle (raz wyprowadzka, raz zaginięcie jednego z kotów i odnalezienie po miesiącu) stały się z przymusu jedynakami, a nigdy nie były i w obu wypadkach lekko aspołeczne indywidua stawały się z dnia na dzień pieszczoszkami naszej pani oraz molestantami wszystkich innych. Sytuacja wracała do normy niemal natychmiast, a koty do swoich ról, gdy pojawiało się drugie dziecię. Szczególnie zabawnie to wyglądało w przypadku odnalezionej po miesiącu siostry, bo kocur natychmiast na nią scedował obowiązki towarzyskiego kota. Niejako z ulgą.

          Ryży strasznie męczy kocicę, ale ona chyba to lubi, bo gros czasu spędza pod stołem (w ulubionym miejscu Gupka), gdzie narażona jest na ataki z ziemi i powietrza, i zaatakowana się odgryza, ale nadal tam siedzi. Do wańki, albo w inne ustronne miejsca wchodzi sporadycznie. Ja ją interesuję ZNOWU głównie jako karmicielka. Nawiasem mówiąc jest coraz grubsza, bo przecież szczura trzeba odkarmić i odchować, a nakarmienie jednego kota bez nakarmienia drugiego to abstrakcja. Ostatnio kupiłam jej jakieś ohydne puchy w karfurze i kiedy Ryży je smaczniutkie saszetki dla wrażliwców jej daję to paskudztwo (wiem, że nie lubi), a potem jak wzgardzi wyrzucam. I tak jest gruba jak foka, a przecież nie mogę jej NIC nie dać, gdy on je.
          Zdecydowanie łatwiejsze było odchudzanie pojedynczego kota, nawet przy psie.


          "Niejedna trąba chciałaby grać pierwsze skrzypce"
          • ave.duce Re: Sprzątaliśmy kuchnię 05.04.12, 10:04
            Ataki z powietrza pod stołem?! Okrągłym może w dodatku?!
            • ploniekocica Re: Sprzątaliśmy kuchnię 05.04.12, 10:40
              ave.duce napisała:

              > Ataki z powietrza pod stołem?! Okrągłym może w dodatku?!

              No a jak! Nie dość, że okrągłym to dużym, drewnianym, niższym od standardowego i na kółkach. Jak się kot dobrze zaprze to zwisając z góry może nie tylko zdesantować na przeciwnika, ale także najechać na niego kauczukowymi kołami. Albo oplątać go całego szarą siecią z błękitnego moheru (skąd on wziął ten kłębek?) używając nóg stołowych jako miejsc zaczepienia. Super!
              • ave.duce Re: Sprzątaliśmy kuchnię 05.04.12, 10:50
                Magdalenki tylko brakuje, ŁOmatko!
              • dorola13 Re: Sprzątaliśmy kuchnię 05.04.12, 11:12
                no, to ja jak taka pozrzędliwa ciotka klotka w tym miejscu zepsuję zabawę i powiem, że ten moher to lepiej im odebrać, bo koty połykają nitki i wełny, potem te wełny oplatają im jelita.....tfu, odpukać.
                A tak nawiasem, to cudne są! Dwa koty w domu to absolutne minium :D
                • ploniekocica Ryży łaskawca 06.04.12, 10:51
                  Wczoraj wywalaliśmy różne takie z pokoju największego i upolowałem coś pięknego. Od razu przyleciałem się pochwalić ciotce, ale ona miała w nosie moje polowanie i nawet oka nie otworzyła, żeby podziwiać, jak pięknie morduję to cudo. Musiałem jej dopiero na łeb rzucić, żeby się w końcu obudziła i zauważyła, jakim jestem dzielniakiem.

                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/f7SjiIMkkMuizRdLoB.jpg


                  "Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby". Stefan Kisielewski
                  • ploniekocica Jak zabić ciotkę Pe 14.04.12, 20:42
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/SR1ZFEZjVdjojLhbuB.jpg

                    następnym etapem będzie czakowanie (how much wood could a woodchuck chuchuck...) tego pudła na drobne skrawki z Pingwinicą w środku (pudła nie skrawków), co widać po stanie drapaka, który był kiedyś dywanem

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/B3dzvP8FQOQVptQcFB.jpg

                    a następnie przegonienie jej wewogle

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/AjTemBgc2zbs0hbaGB.jpg

                    i już mamy uzurpatora na tronie tfu w pudle po zapiekaczu do panini

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/KQZEJo9Nk5OFjB43MB.jpg
                    • ave.duce Re: Jak zabić ciotkę Pe 14.04.12, 22:07
                      Co Ty z jakimś pudłem - Pani panini serwuj :)

                      Poproszę takie panino (nie pomylić z pianino!):

                      https://www.sceneboston.com/blog/wp-content/uploads/2010/10/Il-Panino-Express-Mozzorella-Sandwich.jpg

                      Albo bez szynki - ze szpinakiem.

                      ps. fajne fot. & teksty
      • ploniekocica Mądry kot po szkodzie? 22.05.12, 20:25
        Mam ci ja koło balkonu w moim pokoju jabłonkę starą, która gałęziami wdziera się aż za balustradę. I nijak nie można jej przed kotami zasłonić, bo osiatkowanie balkonu niczego nie daje - wspinają się po siatce, a wyżej gałęzie jeszcze bliżej.
        Pierwszy rudy kot wchodził i schodził po jabłonce, bo on był samcem prawdziwym i nijak się go nie mogło utrzymać w domu. Drugi rudy kot wychodził tylko na siusiu i poleżeć na słoneczku. Najpierw odbywało się to via jabłonka w obie strony, ale potem się musiało coś wydarzyć nieprzyjemnego, bo po jabłonce tylko wracał, a wychodził otwierając sobie drzwi wejściowe włąsnołapnie (i przy okazji wypuszczając nieletniego Gupka, któremu w to było graj).
        Kiedy nastała kocica zwana Pingwinem nie wiadomo było, czy będzie wychodzić czy nie, bo jabłonki się usunąć nie da, a bez otwierania balkonu nie sposób żyć. Zresztą okolica dla kotów w miarę bezpieczna, do dużej ulicy daleko, a ludzie życzliwi. Pingwin się wybrał poza balkon tylko raz w życiu. Wlazł na wysokie drzewo, po którym latał jak oszalały przez parę godzin, bojąc się samodzielnie zejść, a jednocześnie uciekając wyżej, gdy się ją próbowało zdjąć.
        To była jedna jedyna wycieczka Pingwina, od tamtej pory nigdy za próg mieszkania z własnej woli nie wyszła, co mnie nawet cieszyło, bo w miejscu przyjaznych sąsiadów jest teraz biurowiec, a w miejscu trawnika mały parking.
        Kiedy nastał Ryży wiadomo było, że się będzie dążyć do niewychodzenia, ale jabłonka jak stała tak stoi i nie wiadomo było, kiedy Ryży coś w tym temacie zmaluje. A Ryży balkon sobie ukochał i bawił się na nim godzinami, ale ostrożnie i za Pingwinem na balustrady i parapety zaokienne się nie wypuszczał. Aż do wczoraj. Wczoraj poszłyśmy z dzieckiem starszym do osiedlowego karfura po papier toaletowy, którego nota bene zapomniałyśmy kupić, i nie zamknęłyśmy balkonu, jako to zawsze czynimy wychodząc z domu. Na progu powitał nas Pingwin z jakąś wiadomością, a zwykle wijącego się u nóg Ryżego nie było. Pobiegłyśmy w te pędy na balkon, a tam Ryży na czubku jabłonki się chwieje. Pobyt na jabłonce nie problem, bo jabłonka niska i rośnie pod kątem 45 stopni, ale gorzej jakby się Ryżemu zachciało zwiedzać świat okoliczny nie do końca dla kotków po przejściach od pierwszego razu przyjazny. Nawołujemy więc, machamy zabawkami, pokazujemy saszetki i puszki, a Ryży coraz bardziej się od balkonu oddala i widać, że nie bardzo kuma, którą to gałązką wrócić do miejsca wyjścia, bo coraz to na inną włazi i dochodzi niemal do końca miaucząc coraz rozpaczliwiej. W międzyczasie zrobiło się całkowicie ciemno i już nawet skrawka rudego futra na jabłonce nie było widać, a że jest tam wredny kot na gigancie można było poznać tylko po piskach co chwila dochodzących raz z prawa, raz z lewa, raz z dołu, a raz całkiem z góry. Właścicielka kota wisiała niemal spadając z balkonu, a jej matka w mojej skromnej osobie stała na drabinie pod jabłonką pobrzękując kocimi chrupkami i wabiąc: "Ikuś, Ikuniu, perełko najsłodsza". Po prostu cyrk na kółkach.
        Stałyśmy tak coraz bardziej zrozpaczone, coraz bardziej wkurzone i coraz bardziej zmęczone do 22.30 kiedy to nadjechał powrócony z kursu prawa jazdy brat jednej a syn drugiej kociej ratowniczki. Młody ma pokończone jakieś specjalistyczne kursa z ratownictwa medycznego i we wogle toteż natychmiast przejął dowodzenie - zdjął mnie z drabiny i wystawił ją poziomo przez balkon dotykając do pnia jabłonki, a jednocześnie zapalił jakieś swoje lampki i latarki tak, że Ryży się objawił wśród gałęzi i zobaczywszy drabinę błyskawicznie na nią wlazł i balansując jak linoskoczek wpadł wprost w stęsknione ramiona swojej właścicielki, która całując go po pyszczku i łapach błagała go, aby już nigdy tego nie robił i nie denerwował tak mamusi.

        cdn.
        • dorola13 Re: Mądry kot po szkodzie? 22.05.12, 20:47
          hahaha, posłucha
          • ploniekocica Re: Mądry kot po szkodzie? 22.05.12, 21:09
            Tu Ryży na drzewie - lampa błyskowa go złapała w locie chociaż oko ludzkie nie widziało

            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/FVIYDdf83mbm7P6zoB.jpg

            A tu następnego poranka wśród notatek "mamusi
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/dy1bKMw7DZf1bvLHaB.jpg
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka