tojajurek
01.05.12, 20:11
Nie wiem, czy chtóś oglądnął wczoraj TV1 teatrum, bo dawali Wylężałka o Makuszyńskim.
Kornel to mój ulubiony bardzo pisarz jest od wzruszających i ślicznych popierdółek. I nie dałbym go podgryzać, nawet nie bacząc na moją osobistą, choć dość krótką, z nim znajomość (o której już tu chyba pisałem). Na szczęście większość dialogów i gadek z udziałem aktora, grającego nawet udatnie rolę pisarza, wzięto z zachowanych zapisów i całkiem nieżle się broniły. Za to postacie uosobiające reżym stalinowski wzbudzały rozbawienie sztampą i schematyzmem, jakby rodem z IPN-owskich czytanek dla dzieci (jestem pewny, że takie istnieją), choć bardziej przypominały parodię klasyki socrealistycznej. Pewna osłodą była pełna uroku Ania Czartoryska, obsadzona w roli partyjnej kretynki.
Ogólne wrażenie jednak sprowadzało się jednak do wniosku, że pan Wylężałek, który rozumne życie rozpoczął w latach 80-tych, w mizernym stopniu zgłębił skomplikowane stosunki wczesnych lat powojennych.