olga_w_ogrodzie
27.07.12, 20:33
M. Brzezińska :
" Film „Bez wstydu” Filipa Marczewskiego wchodził do kin w glorii obrazu, który przełamuje tabu. Tylko dlatego, że opowiada o kazirodztwie, o którym nie mówi się zbyt wiele. Jednak, czy sam fakt, że na marginesie społeczeństwa występują dewiacje obliguje do robienia o nich filmów? Czy może ma to jakiś ukryty cel?
/bla, bla, bla/
Czyli co? Jeszcze kilka takich filmów o różnych dewiacjach i w myśl politycznej poprawności i dyktatury fałszywie pojętej tolerancji, oswojeni za pomocą obrazów, takich jak „Bez wstydu” widzowie uznają podobne relacje za normę. Trudno nie odnieść wrażenia, że film Marczewskiego to kolejna próba wciskania opornemu ciemnemu polskiemu widzowi kolejnego zboczenia do zaakceptowania. Po szeroko zakrojonej promocji homoseksualizmu (geje w ostatnim czasie pojawiali się w niemal w każdej polskiej komedii), przyszedł czas na kolejne anomalia. Był już głośny film Szumowskiej”, która miała nas oswoić ze sponsoringiem (czyli po prostu ładniejszym określeniem na prostytucję), jest „Bez wstydu”."
www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/bez_wstydu._bo_z_siostra_to_nie_grzech_22870
gdyż, jak wiadomo, kiedy się kręci film o wojnie, to po to, by ją promować.
gdy o porwaniu dziecka, to po to, by oswajać z porwaniami dzieci.
zaś, kiedy się kręci film o Antarktydzie, to by zachęcać lud do przeprowadzki tam.
a Brzezińską Martę przede wszystkim.