gat45
29.09.12, 20:25
Wysłuchałam bardzo ciekawej audycji na temat kolorów, a raczej jednego : zieleni, na przestrzeni dziejów i różnych cywilizacji. Dla frankofonów link :
www.franceculture.fr/emission-concordance-des-temps-le-vert-les-langages-d-une-couleur-2012-09-29
i tak mi to od rana chodzi po głowie. Znaczenia kolorów, kolory "zarezerwowane" (na plus i na minus)... Lubienie kolorów i ich nie lubienie. Chyba dość duże pole manewru na jeden wątek. Otworzyłam i zobaczymy, jak się rozwinie.
Zaczynam niewinnie :
Od dziecka mój ulubiony kolor to żółty (historycznie chyba najgorsze konotacje, kolor hańby i napiętnowania, we Francji tradycyjnie kolor zdradzonych małżonków). Kiedy dostawałam kredki (Technikolor 12, a raz nawet miałam piętrowe Technikolor 24 !), zawsze żółta kredka zużywała się jako pierwsza. I dalej trwam (taaaaaa jest ! we śnie, na jawie i świeżo obudzona !) przy różnych odcieniach żółtości. Zaraz potem : lila, ametyst, i wszelkie odmiany fioletu. Wiosną uwielbiam bukiety z fioletowych irysów i żonkili. Nie bardzo wiem, co oznacza fiolet - chyba skruchę, żałobę i pokutę ?
Nie lubię niebieskiego.
Muszę sobie sprawić jakąś wielce uczoną księgę o kolorach.