tojajurek
01.11.12, 16:34
Od czasu do czasu pobrzmiewa mi jeszcze w uszach niezwykle ongiś popularny walc „Na sopkach Mandżurii”. Melodyjny i nostalgiczny, był przed laty grywany, a częściej odtwarzany z płyty winylowej, na balach, potańcówkach szkolnych lub brzmiał zimą z głośników na miejskich ślizgawkach. Powstał w 1906 roku i był przez kilka dziesięcioleci prawdziwym światowym przebojem. Obecnie już niewielu o nim pamięta, choć to piękna, wpadająca w ucho melodia. Mało kto jednak dzisiaj wie, że ten walc, to swoiste epitafium dla rosyjskich żołnierzy poległych na przełomie lutego i marca 1905 roku w bitwie Imperium Rosyjskiego z Cesarstwem Japonii pod Mukdenem w Mandżurii, w której zginęło 16 tys. żołnierzy rosyjskich, a ponad trzykroć tyle zostało rannych, przy niewiele mniejszych stratach wojsk japońskich. Wobec wcześniejszych niepomyślnych dla Rosji wydarzeń, a zwłaszcza kapitulacji Porty Artura, kampania mandżurska utraciła już sens i w rezultacie skończyła się klęską Rosji, przypieczętowaną rozgromieniem floty w bitwie morskiej pod Cuszimą.
Melodię walca skomponował Ilia Szatrow do słów S. Pietrowa – obaj byli uczestnikami bitwy pod Mukdenem i świadkami śmierci wielu towarzyszy broni, którzy bezsensownie polegli za Imperium i Cara tysiące wiorst od swoich domów.
Akurat zbliża się Święto Zmarłych, więc jest dobra okazja, żeby przypomnieć dramatyczne okoliczności powstania tej pięknej melodii i owej odległej historii dawnej wojny, którą pokrył już pył zapomnienia. A swoją drogą jest więcej niż pewne, że niejeden z naszych rodaków zostawił wówczas swoje kości na mandżurskich wzgórzach.
Dziś można tylko popatrzeć ze smutkiem na stare fotografie i posłuchać:
www.youtube.com/watch?v=dkFfyV0s0B8