magdolot
24.06.13, 00:50
Mam przyjemność zaprosić Szanownych Państwa do współtworzenia nowego gatunku literackiego.
Od pewnego czasu obserwuję smętne efekty wzmożenia moralnego i usiłuję reagować jeno flozoficzną zadumą, lecz nie zafsze mi ta zaduma wychodzi i dlategoż albowiem potrzebuję podpórki na katorżniczej drodze do moralnego doskonalenia się...
Dziś mi się zmultiplikowało paskudnie a symultanicznie: wirtualnie i w realu. W ramach antidotum odświeżyłam se "Amadeusza", ale nie ze szczętem odtrułam się i w pewnym momencie zaczęłam pobełkotywać mściwie mową połataną sznurkiem konopnym do snopowiązałek... i tak narodził się nowy gatunek literacki, którego prototypy umieszczam poniżej wraz z pokorną prośbą do Państwa o doszlifowanie go i uzupełnienia o perełki Państwa wyobraźni i inne brylanciki.
No to lu!
SPYTAJE:
Spytali Savonaroli czy ta moralność boli.
Lecz on pytanie miał w nosie, bo właśnie płonął na stosie.
Spytali Mućka Scevolę jak wierność wpływa na dolę.
Im odrzekł, że wierność zwęgla i śmierdzi jak cholera.
Spytali raz Robespierra jak dumnie się głowę zadziera.
Terror nie doda ci wzrostu – odrzekła głowa po prostu.
Spytali Ignasia Loyolę o lojalisty dolę.
Jest ciężka, co tu kryć, Kwizycja nie daje żyć!
Spytali pana Nietzchego: Jak być nadludziem, kolego?
Pan Nietzche im odrzekł: Chromolę! Leżę w głębokim dole.
Spytali agenta Tomka Torquemadę jak czujnie wytropić zdradę. -
Zdradzałem Izę z Ojcem, Synem, Duchem, choć przecie byłem eunuchem!
Spytali Arnauda Amaury jak się nawraca giaury.
Się rżnie, a Bozia sortuje: nasi do nieba; do piekła ci chuje.