Dodaj do ulubionych

Kościuszko

30.09.14, 19:55
czyli feministki gwałcące pisarzy

No!. Jakiś czas temu wybuchła awantura literacka Małgorzata Kalicińska vs Ignacy Karpowicz. Ponieważ ja stanęłam w tym sporze niejako po stronie Kalicińskiej (tylko w sporze, a nie w dziedzinie literatury) się mi oberwało ostro na forumie książkowym. A napisałam mniej więcej to, co Jaś Kapela tu:
www.krytykapolityczna.pl/felietony/20131027/kalicinska-ma-racje
I jeszcze mnie strasznie ten pan pisarz Karpowicz rozczarował jako człowiek, a tym bardziej, że jego książki lubię.
Ale nic to, bo człowiek człowiekiem, a twórczośc twórczościa, ale tutaj jest kfiatuszek złoty (dla wszystkich, co ich gadanie Maleńczuka zniesmacza)
Kościuszko, Kościuszko i jeszcze raz Kościuszko, panie Karpowiczu Ignacu
natemat.pl/118769,pisarz-ignacy-karpowicz-odpowiada-kindze-dunin-emocjonalny-wpis-na-fb-pelen-zwyklych-klamstw-ale-pieniadze-przelane
Obserwuj wątek
    • man_sapiens Re: Kościuszko 30.09.14, 22:26
      Strasznie się rozpleniło publiczne rozgłaszanie szczegółów z osobistych a nawet intymnych relacji. Prawdziwych, zmyślonych, przerysowanych, zniekształconych - wszytko jedno. W każdym razie jest to żałosne, bardzo żałosne. A do tego niesmaczne.
      • damakier1 Re: Kościuszko 30.09.14, 23:36
        Żeby to chociaż ciekawe było... Magiel.
        • ploniekocica Re: Kościuszko 30.09.14, 23:44
          damakier1 napisała:

          > Żeby to chociaż ciekawe było... Magiel.
          >

          I o na dodatek automagiel. Magiel własnymi słowami.
          W tamtym wątku napisałam, że mi wszystko jedno, co celebryci gadają, ale chyba pan Ignacy granice nawet moje przekroczył być.
          • ave.duce Re: Kościuszko 01.10.14, 09:31
            Czyli to kwestia granic (osobistych)...
            • gat45 Re: Kościuszko 01.10.14, 09:33
              Wszystko w stosunkach międzyludzkich jest kwestią granic. Wszyściutko-wszyściusieńko.
              W tym osobistych.
    • mariner4 Nie bardzo wiem jak kobieta 01.10.14, 08:02
      może zgwałcić faceta, który nie jej chce.
      Ma powiedzieć: "Stój! Bo strzelam!"?
      Żałosne.
      M.
      • ave.duce Re: Nie bardzo wiem jak kobieta 01.10.14, 09:30
        Pan Karpowicz zapewne chętnie Ci to wyjaśni, podając więcej szczegółów ;)
        • mariner4 Dlatego w gwałt nie wierzę, natomiast 02.10.14, 08:52
          molestowanie jest już mozliwe.
          Mamy tu przypadek jak się 2 celebrytów pożarło.
          Puściły hamulce i wylazło z nich obojga zwykłe buractwo.
          M.
    • gat45 Re: Kościuszko 01.10.14, 08:07
      Już-już miałam Ci, o Kocico, zarzucić serwowanie mi budyniu z gnoju na pierwsze śniadanko, ale po drugie, uważniejszej lekturze exposé pana Karpowicza ("całość oświadczenia IK bez skrótów"), wydałam z siebie pisk radości i tak mi już zostało. Otóż naprawdę nie myślałam, że za mojego życia doczekam takiego prawdziwego manifestu feministycznego. Nie to, żebym akurat na zwycięstwo feminizmu czekała, bo ja nigdy sprawy równości płci nie traktowałam w kategoriach wojennych, ale jest jak jest i obecny feminizm raczej wojuje niż przekonuje, przynajmniej ten najbardziej widoczny i ometkowany hasłem "feminizm".
      Napawam się więc teraz modlitwą dziewicy w wykonaniu pana pisarza - skarga to krew w żyłach mrożąca o wykorzystaniu niewinności przez cynizm - i po głowie chmarą latają mi odnośniki literackie. Mnóstwo ich, ale zawsze to pani lub panience przypada skrzywdzona niewinność, a facet jest cynicznym wykorzystywaczem.
      Nie wchodzę w ocenę czysto ludzką postawy pana K., bo się nie będę wyrażać. Ale ten aspekt rozłożenia ról męsko-damskich tchnie nowością. Powiało nowym. Niestety, nowym wychodkiem.

      PS Była tu kiedyś dyskusja o odbiorze dzieł artysty i wpływie, jaki na ten odbiór ma znajomość jego prywatności. Chyba odgrzebię. Ale nieustająco cieszyć się będę, że boską muzykę może komponować moralna mendoweszka, czy nawet coś gorszego.
      • ploniekocica Re: Kościuszko 01.10.14, 11:19
        W samej rzeczy, Gatu, w samej rzeczy. Się mnie Kościuszko włączył przy czytaniu tego oświadczenia, a potem mię się oczy w słupki zamieniły i tak trwają do dziś. O gdyby nie zniesmaczenie personaliami i tym, że za tym wszystkim stoją pieniądze i to relatywnie nieduże, to pozostałabym w zachwycie feministyczno-antyfeministycznym.

        A zamieściłam to tutaj nie dlatego, że chciałam Was w gnoju unurzać, ale dlatego, iż czytam właśnie nominowaną do Nike (i podobno z szansami) powieść pana I.K. i tak sobie myślę, co zresztą już wielokrotnie pisałam także na FzD, że wynalazek web.2 to koniec cywilizacji człowieka w każdym dowolnym kolorze tęczy. Tej cywilizacji, jaką jednak jakoś tam lubimy. Ze to nie tabloidy z paparazzi są najgorsze, ale te miejsca osobistej ekspresji - FB, twitter, blogi najrozmaitsze i portale szybciutko to przedrukowujące bez żadnej cenzury i żadnych oporów.
        Tak sobie myślę, że jeszcze dwadzieścia, ba dziesięć lat temu, utalentowany pan I.K. zrobiłby z tego, co go spotkało, albo nie spotkało tylko sobie nadbudował, scenę do książki i pewnie wielu by wiedziało kim zacz może być owa gwałcąca feministka, ale ponieważ pan I.K. jest utalentowany literacko to byłaby literatura, a tak po raz kolejny wychodzi spod utalentowanej literacko rączki pana I.K. gnój i magiel. Sic transit itd.

        A moje osobiste granice są tam, gdzie pojawiają się personalia. Szczególnie w kontekście tajemnic alkowy.
        • magdolot Re: Kościuszko 01.10.14, 22:55
          Zaiste, miłe panie obiedwie, macie rację. A ja znuf miałam pewien problem z definicją gwałtu. I wyjaśnił on mnie się w trakcie brania udziału we wątku Sapiensa, a raczej: definitywnie oświecił mnie Sapiens za pomocą niejakich córek Lota:
          forum.gazeta.pl/forum/w,28,154950485,154950485,Czyzby_Doda_miala_racje_.html
          I główna różnica między kobietą i mężczyzną w smutnej kwestii gwałtu [współżycie bez zgody] jawi mi się chyba taka, że

          mężczyznę można zgwałcić tylko pijanego, a kobietę: także.

          Należy sprawiedliwie nadmienić, że mężczyźni nie zawdzięczają tego handicapu nieagresywności kobiet, a raczej fizjologii.

          I w związku z tym ewentualny przewód sądowy powinien iść w kierunku udowodnienia, że nasz pan literat był mocno pijany, z grożeniem byłoby trudniej. A skoro z jego szalenie emocjonalnego oświadczenia żadna z tych okoliczności przyrody nijak nie wynika, to w najgorszym przypadku: molestowany się skurwił, lecz wcale nie został zgwałcony. I dlategoż to chyba jednak nawet w Literaturze dłuuugo nie zobaczymy gwałcącej feministki. No, chyba że w fantasy... I dlategoż temu histerykowi, co się ryje na pudło [w sęsie: podium!] dosyć trudno mi fspółczuć i wolę ja Damę Kameliowę. Być może za konanie bez nadmiernego charkania i z wdziękiem...

          Cep niech się cepem odciska.

          • gat45 Re: Kościuszko 01.10.14, 23:58
            Już naskandalizowałam sobie w wątku skarpetkowo-pralniczym na temat kazirodztwa, to może się już powstrzymam na temat gwałtów ? Ale jakoś koło północy skandalizujący nastrój Gata ogarnął.
            Bez wchodzenia w szczegóły : uważam, że trzeźwego faceta też można zgwałcić. Nawet u istoty mniej cerebralnej niż niewiasta istnieje coś więcej niż czysta mechanika. Inaczej będą rozłożone akcenty - mniej siły fizycznej, więcej przemocy psychicznej, ale skoro gwałt jest doprowadzeniem drugiej osoby do popełnienia niepożądanego przez nią postępku, to baba jak najbardziej może zgwałcić osobnika XY.
            Nie każda baba i nie każdego faceta, ale w końcu także nie każdy facet jest gwałcicielem.
            • magdolot Re: Kościuszko 02.10.14, 02:25
              Wg. defnicji on jednak jest współżyciem bez zgody, a Ty chyba jednak mówisz o wyłudzeniu zgody...
              Wiki:
              "Zgwałcenie – zmuszenie drugiej osoby do obcowania płciowego, poddania się innej czynności seksualnej lub wykonania takiej czynności przez jedną lub wiele osób, posługujących się siłą fizyczną, przymusem, nadużyciem władzy, podstępem lub wykorzystujących niemożność wyrażenia świadomej zgody przez daną osobę. Sprawca zgwałcenia nazywany jest gwałcicielem."
              Gwałt ma w wiki czysto przemocową definicję typu "ilość uderzeń", albo po prostu starą.

              Nadużycie władzy nie zachodzi, "bestialsko zgwałcony" literat jęczał tylko o tym, że obawiał się że ona tak jakoś w ramach odgrywki mogłaby, a to jeno skurwienie się pod [ewentualnym] molestowaniem i nawet nie mam pewności, czy się kwalifikuje jako wykorzystywanie seksualne.
              'Molestowanie seksualne – zachowanie o charakterze seksualnym naruszające godność, nieakceptowane przez społeczeństwo jako sprzeczne z normami społecznymi.'
              Tu pasują dwa ostatnie przede fszystkim, bo poklepanie kobitki po tyłku łatwiej nam spełnia normę, niż poklepanie faceta, w dodatku przez niemłodą, w dodatku feministkę. I dlatego narusza godność znacznie bardziej, niż poklepanie laseczki przez jurnego staruszka, że o młodzieńcu popychanym jego zdrowym libido w ogóle nie fspomnę.
              Zaś wykorzystywanie seksualne istnieje jeno w odniesieniu do dzieci i kropka. Infantylny pisarz?

              A gdyby był kobitką, to w sprawie 13 tysięcy co on je miał oddać, choć ona twierdziła że nie musi, a potem zażądała, to by natychmiast usłyszał, że się najtrywialniej na śfiecie kurwił za opłatą. I niech. Bo im dłużej o tym myślę, tym bardziej się fkurzam.

              Spaaać!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka