Dodaj do ulubionych

Stefan Banach, arcyciekawa postać

30.11.14, 13:08
nowahistoria.interia.pl/ii-rzeczpospolita/news-genialni-polscy-matematycy-ze-lwowa,nId,1566704#iwa_item=8&iwa_img=0&iwa_hash=28267&iwa_block=facts_news_small
W dzisiejszej Polsce byłby może nocnym stróżem.
Wyleniałe gronostaje na nic więcej by mu nie pozwoliły.
Jak to, bez studiów????
M.
Obserwuj wątek
    • 99venus Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 30.11.14, 14:01
      środowisko polskich matemtyków było ciekwe z wielu powodów-szczególnie lwowskich.
      ich osiagnięcia do dzisiaj są obiektem zainteresowń i uznania.
      gdybyś miał okazję przeczytaj wspomnienia prof.Hugo Steinhausa-rewelacja!
    • mariner4 O przdwojenny Polsce utrwalony 30.11.14, 14:52
      jest stereotyp konserwatyzmu. Nie twierdzę, że go nie było
      Mnie zadziwiają sukcesy bardzo młodych wtedy ludzi.
      Inż Puławski konstruktor myśliwca P11, który w połowie lat 30 był najlepszy na świecie zginął w wypadku w wieku 29 lat. Inż Zembrzuski konstruktor parowozu PT31. "Pierwszej Damy PKP" który Niemcy produkowali całą wojnę, nie miał 30 lat jak to arcydzieło stworzył. Projektanci samochodu CWS. W rok go stworzyła grupa dwudziestoparolatów. Niemcy też go produkowali po usunięciu zbyt śmiałych ich zdaniem rozwiązań. (jako Hanomag)
      Dzisiaj ludzie w tym wieku są często na utrzymaniu rodziców....
      M.
    • magdolot Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 30.11.14, 15:30
      Do dziś poszukują tej ławki na Plantach. Tej, na której Steinhaus odkrył był Banacha. Przechodził, usłyszał fragment rozmowy... i szybko się dosiadł. Kandydatek jest kilka. :)

      Dzisiejsze czasy są inne, ale widzę ja ścieżkę kariery dla Banacha. Rozwiązanie jednego z problemów matematycznych za milion dolarów byłoby dobrym początkiem, a w takim USA można otrzymać kontrakt: masz pan melon dolaruf rocznie i dostarczamy panu fffszystkiego czego pan potrzebuje [kopia Szkockiej i zeszyt w marmurek] i robisz pan, co się żywnie panu podoba. Nie na uczelniach of kołz.

      Jeden taki w Maxie Plancku [instytut jeno badawczy to] ma kontrakt, w którym stoi jak wół, że jak nie jest w pracy to jest w pracy i jak jest zagranicą to też jest w pracy. Bo jest.
      W macierzystej uczelni właśnie go naciskają o wykorzystanie 144 dni zaległego urlopu, a on go nie wykorzysta i jusz, bo macierzysta uczelnia za udział w konferencjach i workshopach go karze natychmiastowym przyznaniem mu "za karę" urlopu bezpłatnego, czyli zwyczajnie przestaje mu bulić pensję, kiedy się rypnie, że urlop pracowniczy bezczelnie wykorzystuje on, żeby też na nim pracować, co za gnój!

      Na UJ niejaki Stanisław Lem miał wykłady na filozofii. Lem poprzestał bodaj na absolutorium z medycyny. I mawiał sobie smacznie, że na ty filozofii wykłada profesor taki, docent taki, doktor taki i obywatel Lem. To było za socjalizmu.

      A żeby dostać grant badafffczy obecnie nie trzeba mieć magistra, są takie i u nas.

      Osobnicy zajadle pierdzący w gronostaje istnieją i mają się dobrze, ofszem. Za to nie sądzę, aby w dzisiejszych czasach Banach zainteresowany jakowąś katedrą był, bo studenci demokratycznie stępieli w oczach i nauczanie ich jest znacznie mniej interesujące, niż było drzewiej. Za to ciaćki w nauce można obecnie zarabiać inaczej, niż nauczając barany, co ftedy nie było możliwe. Poza tym geniusze bywają bardzo złymi wykładowcami. Nasz znajomy geniusz został skitrany w Stanach w kąciku bez dydaktyki do odpierdzielania, bo on potrafi sfakować publicznie noblistę jak opowiada bzdury, więc strach pomyśleć co by on robił z tępymi studentami... a uczelnie w USA nie lubią płacić odszkodowań tępym studentom, bo tępi finansują stypendia dla geniuszy, no.

      Z geniuszami śfiat ma kłopoty nie od dziś i coraz lepiej się uczy ich zagospodarowywać. Dlatego nie wierzę ja w histerycznie doniesienia medialne najróżniejszych niedocenionych geniuszy, co dokonali epokowego przełomu i odmówiono im grantu. Sorry, nie. Aż tak daleko pierdzenie w gronostaje nie sięga.
      • mania.sza Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 30.11.14, 19:30
        magdolot napisała:

        > Dzisiejsze czasy są inne, ale widzę ja ścieżkę kariery dla Banacha. Rozwiązanie
        > jednego z problemów matematycznych za milion dolarów byłoby dobrym początkiem,
        > a w takim USA można otrzymać kontrakt: masz pan melon dolaruf rocznie i dostar
        > czamy panu fffszystkiego czego pan potrzebuje [kopia Szkockiej i zeszyt w marmu
        > rek] i robisz pan, co się żywnie panu podoba. Nie na uczelniach of kołz.

        Czesciowo dwa czy trzy problemy milenijne zostaly juz rozwiazane. Wiec poczatek juz jest :)
        Na uczelniach tez mozna. Ale z nauka w tym zakresie jest o tyle dobrze, ze poza uczelnia tez mozna, szczegolnie dla teoretykow.

        > Z geniuszami śfiat ma kłopoty nie od dziś i coraz lepiej się uczy ich zagospoda
        > rowywać. Dlatego nie wierzę ja w histerycznie doniesienia medialne najróżniejsz
        > ych niedocenionych geniuszy, co dokonali epokowego przełomu i odmówiono im gran
        > tu. Sorry, nie. Aż tak daleko pierdzenie w gronostaje nie sięga.

        Hehehehe, koffffam Cie, Magdolot :)
        • magdolot Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 01.12.14, 01:37
          Kofffajmy się!
          Zupełnie serio spłaszczonam. :)
    • man_sapiens Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 30.11.14, 18:17
      Lwów był bardzo wielokulturowy, multikulti jak się dzisiaj mówi. Mieszanka narodowości - Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Łemkowie, Ormianie, Rosjanie, Węgrzy, Czesi itd. itp. Za czasów Franciszka Józefa lwowiacy mogli swobodnie podróżować i podróżowali po połowie Europy - co bogatsze panie jeździły na zakupy do Wiednia, studiowało się też tam albo w Niemczech, robienie interesów w Odessie czy Budapeszcie nie było żadną sensacją, z braku laku można było pojechać na Śląsk czy do Warszawy. Taka otwartość to świetne podłoże dla kreatywności - od Banacha (i innych uczonych, nie tylko matematyków) przez Fredrę czy Lema (i wielu innych literatów, aktorów, artystów) do lwowskiego batiara.

      Dzisiaj Polska jest wyjątkowo zamkniętym w sobie, monokulturowym społeczeństwem. Jeśliś nie Polak i nie katolik toś obcy, praktycznie nie ma u nas imigrantów, nawet studenci - obcokrajowcy są niemile widziani. Wieś, a wieś nie jest twórcza, otwarta ani tolerancyjna.
      • mania.sza Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 30.11.14, 19:24
        man_sapiens napisał:

        > Lwów był bardzo wielokulturowy, multikulti jak się dzisiaj mówi. Mieszanka naro
        > dowości - Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Łemkowie, Ormianie, Rosjanie, Węgrzy, Czesi
        > itd. itp. Za czasów Franciszka Józefa lwowiacy mogli swobodnie podróżować i pod
        > różowali po połowie Europy -

        Nie tylko podrozowali. Po prostu byli i tworzyli, niezaleznie od lokalizacji i polityki, i rysowania mapy Europy reka na papierze.
        Niektorych gdzie indziej "wypodrozowano" .Taki Konstanty Ciolkowski to polski szlachecki mozg, choc Rosjanie go sobie przypisuja, Henryk Niewodniczanski (Wilno-Krakow) rowniez. Jeszcze paru (kilkunastu) by sie znalazlo z pewnoscia.
        Te multikultii narodow co wymieniles swiadczy i potwierdza jedynie, ze Polska faktycznie byla w Europie potega zarowno terytorialna jak i intelektualna.
        • gat45 Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 30.11.14, 19:38
          Jednak nie można pomijać roli podglebia kulturowego w rozwoju indywidualnych talentów. Jestem przekonana, że z każdego narodu można wydłubać sporo wielkich umysłów, trzeba tylko dać im odpowiednie warunki. Lwów dawał. Może ja mam w głowie idealne miasto z młodzieńczych wspomnień mojej Rodzicielki i jej rodziny, ale wygląda na to, że Lwów miał wszystkie zalety wielkiego miasta (szeroko rozumiana kultura i sztuka), bez wad wielkiej metropolii administracyjnej z jej przytłaczającą machiną rządzenia.
          • mania.sza Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 30.11.14, 20:24
            gat45 napisała:

            > Jednak nie można pomijać roli podglebia kulturowego w rozwoju indywidualnych ta
            > lentów.

            Nie wiem co to jest podglebie kulturowe, ale chyba rozumiem o czym mowisz :)

            >Jestem przekonana, że z każdego narodu można wydłubać sporo wielkich um
            > ysłów, trzeba tylko dać im odpowiednie warunki.


            A ja jestem przekonana, ze nie da sie tego "podglebia" stworzyc. Bo czym to jest i czym sa te "odpowiednie" warunki? To podglebie kulturowe - to przypadek, splot roznych okolicznosci i losow. Nie da sie teo zaplanowac.
            Ale jak ktos jest geniuszem - to nawet jaki wyslesz go na Syberie czy w kosmos - to sobie i tak poradzi i udowodni swoj geniusz, gdziekolwiek by byl.

            Lwow do tej pory nie jest jakos zdominowany administracja. Pamietam go doskonale z lat wczesnych osiemdziesiatych (wielokrotne pobyty) i pozniej w latach 2003-2005. W ostatncih latach mentalnie ludzie odbieralam jako miasteczkowych, a nie miastowych nawet. I malo kto chcial/potrafil mowic po polsku. Przewaznie slyszelismy, ze "mozemy rozmawiac albo po ukrainsku, albo po angielsku".
            Troche przykre to bylo.






            • gat45 Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 30.11.14, 20:29
              mania.sza napisał(a):

              [...]

              > Ale jak ktos jest geniuszem - to nawet jaki wyslesz go na Syberie czy w kosmos
              > - to sobie i tak poradzi i udowodni swoj geniusz, gdziekolwiek by byl.

              Skąd wiesz ?
              Nie mamy statystyk geniuszów zapoznanych.
              • mania.sza Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 30.11.14, 20:33
                gat45 napisała:

                > mania.sza napisał(a):
                >
                > [...]
                >
                > > Ale jak ktos jest geniuszem - to nawet jaki wyslesz go na Syberie czy w k
                > osmos
                > > - to sobie i tak poradzi i udowodni swoj geniusz, gdziekolwiek by byl.
                >
                > Skąd wiesz ?
                > Nie mamy statystyk geniuszów zapoznanych.

                Tez nie mam probek statystycznych rzedu tysiaca geniuszy. :)
                Znam jednego.
                Wystarczy.

                • magdolot Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 01.12.14, 03:59
                  Bym powiedziała, że każdy Banach powinien spotkać swojego Steinhausa. I że poruczanie tego zadania ławkom na Plantach to trochę za mało, sypanie kwiecia pod stópki to trochę za dużo, zaś w sam raz jest niełatwe. Ło :)

                  A wydruk o wspólnocie i balu na dzielni se zostawiam na jutro, bo muszę nadrobić spanie balem do cna poszarpane...
            • magdolot Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 01.12.14, 03:45
              Podglebiu można pomagać rosnąć.

              Czytałam niegdyś, chyba Żakowskiego, o rewitalizacji amerykańskich miast przez... ściągnięcie do nich cyganerii, bo ona twórcza jest. I jak sobie teraz o tym przypomniałam, to mam doskonały przykład, że to działa: krakowski Kazimierz. 20 lat temu to były slumsy, a cyganeria w nich sobie sama zamieszkała, bo było romantycznie... Nie do poznania cud.

              A Niemcy po upadku Muru wzięli Instytut Maxa Plancka z Monachium wraz z pracownikami i brzdęk! upuścili go na łące pod NRD-owskim Poczdamem, na której krowy szczekały dupami. Stopniowo tam zbudowali uniwerek jak cholera i kampus. Zmienili populację miasta. Kiedy tam byłam 14 lat temu pierwszy raz, centrum Poczdamu było świeżutko i ewidentnie odgórnie odpicowane, a Babelsberg strasznie wyleniały i obłażący. Tam się zalęgli różni dziwni ludzie, co kupowali zrujnowane chałupy do remontu. Teraz jest cudnie luzacko i tętni.

              Jakby siostrzana dzielnica Kazimierza, ale to chyba jednak dużo więcej, bo przy meldunku we Burgmeistrze w Poczdamie panienka mnie traktowała jakby była ze Stasi, a ta z (zachodniego) Wannsee nie, a kiedyś na basenie ewidentny enerdowiec niekumaty po angielsku wrzeszczał na mnie po hitlerowsku przez minut pięć tocząc pianę z powodu drobnego nieporozumienia z kluczykiem, a ja z miłym uśmiechem czekałam aż on się wyszczela, że ten Ordnung muss sein i pofszczymywałam się pilnie od pytania, czy może Arbeit macht frei, albo Jedem das Seine?

              W odwrotną mańkę niż Niemcy w Poczdamie, działali czerwoni doprawiając reakcyjnemu Krakowowi Nową Hutę za karę, by zdrowa krew chłopów nagle przemiętoszonych w robotników uzdrowiła go...

            • 99venus Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 01.12.14, 12:06
              podglebie to dziesiątki a nawet setki lat tworzenia miasta i społeczności.cała Ukraina a i Lwów niestety jest wsiowo-bolszewicki niestety.warstwa tego co było kiedyś ozdobą Lwowa jest cieniusieńka,bardzo cieniusieńka.wielokulturowość znikła.została gruba warstwa szarzyzny i brudu pobolszewickiego.nie miałem nigdy żadnego problemu z rozmową w polsko-rosyjskim języku.angielski znała jedynie część młodzieży-niektórzy znakomicie.
              z dawnych czasów w Lwowie pozostała Duch.
              • man_sapiens Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 01.12.14, 16:05
                Komunizm a potem nacjonalizm to mieszanka, która zniszczy wszystko.
              • mania.sza Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 01.12.14, 21:51
                99venus napisał:
                nie miałem nigdy ż
                > adnego problemu z rozmową w polsko-rosyjskim języku.angielski znała jedynie czę
                > ść młodzieży-niektórzy znakomicie.
                > z dawnych czasów w Lwowie pozostała Duch.

                Pewnie zalezy, z kim rozmawiales i kiedy.
                Mysmy tam byli rekrutowac programistow, jakos 2006-07.
                Mlodzi, dobrze wyksztalceni ludzie, odmawiali rozmowy po rosyjsku, a o polskim nie mieli pojecia. A nawet jesli rozumieli polski, to ostentacyjnie przechodzili na angielski. Jedyna opcja dla nich byl ukrainski lub wlasnie angielski. Bardzo wyraznie to podkreslali.
                Taki radykalizm i demonstrowanie swojego "anty" od razu wydawal nam sie nie na miejscu. Wiec odrzucalismy.
                Juz wtedy Lwow byl ruina, dzis, nawet nie umiem sobie wyobrazic, jak tam jest.
                • 99venus Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 02.12.14, 11:44
                  "ostentacyjnie przechodzili na angielski..." nastepne pokolenie nacjonalistów rośnie.
                  pred Euro 2012 poprawili frontony kamieniczek na Rynku i poprawili nawierzchnię kilku ulic.otoczenie stadionu-dno.komunikacja fatalna.poprawiła się radykalnie gastronomia.
                  wydali folder o Lwowie który zbudowali Niemcy,Austriacy,Żydzi,Ormianie,Ukraińcy i inni.
                  jeden raz padło słowo "polskie" - polskie więzienie polityczne.nigdzie-Polska,Polacy.
                  i to by było na tyle o tym dla niektórych bratnim narodzie.
      • magdolot Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 01.12.14, 02:57
        man_sapiens napisał:

        > Lwów był bardzo wielokulturowy (...)
        > Dzisiaj Polska jest wyjątkowo zamkniętym w sobie, monokulturowym społeczeństwem
        > . Jeśliś nie Polak i nie katolik toś obcy, praktycznie nie ma u nas imigrantów,
        > nawet studenci - obcokrajowcy są niemile widziani. Wieś, a wieś nie jest twórc
        > za, otwarta ani tolerancyjna.

        Ja tutaj posekunduję Maniaszy: byliśmy w Europie i znowu do niej wracamy.
        Nasz biznes się pęta po Chinach i Emiratach Arabskich. Otwieramy się po Żelaznej kurtynie. Ci pierwsi, co żeby wyjechać musieli pieprznąć wszystkim, wciąż robią za przyczółek i mają polskość pod skórą jak tę zadrę, więc w nowym rozdaniu ojczyzny zaczęli się dla niej udzielać. Dochodzą do nich kolejni, którzy robią kariery i są kontaktem dla innych zdolnych i pracowitych za których nie będą musieli świecić oczami. To działa nie tylko w biznesie. W nauce też. Tak można wykiwać zatęchłe bajoro: wznosząc się ponad, wylatując na świat. Mamy UE, Erazmusy, coraz więcej młodych uczy się i studiuje zagranicą, coraz więcej zdaje międzynarodową maturę. W UE są duże granty dla młodych naukowców do 35r.ż., stypendia dla doktorantów i coraz częściej po nie sięgamy. Patrząc w dużym obrazku: właśnie dlatego posyłamy do szkoły 6-latki, bo nasze dzieci mają rok w plecy już na starcie zaczynając studia rok później niż większość rówieśników.
        Ta izolacja praska, ludzie wyjeżdżają i wracają, wielu wręcz oscyluje. Z każdej takiej wyprawy coś ze sobą przywożą. Wychodzimy z kompleksów, przestajemy się świata bać, udowadniamy sobie i innym że nie jesteśmy gorsi.
        Moja znajoma recenzuje granty w NCN i bywa przerażona równoległością uprawianej u nas nauki: fajny temat, ale wystarczy go wpisać w Google Scholar, by się dowiedzieć że on już dawno na świecie został opracowany... Sama jest anglistką, która weszła do projektu z psychologami rozwojowymi, badać rozwój dzieci naszych emigrantów i ten projekt się pięknie rozwinął. Teraz badają problem dwujęzyczności i bronią jej znaczenia dla intelektualnego rozwoju [jak mózg się musi przerzucać z języka na język, to mu to dobrze robi]. Ona zostaje ekspertem na nowym polu. Najpierw szturmem zdobyli UE, a teraz sięgnęli za Atlantyk i dzięki nim w USA [sic! wielki tłusty sic!] zaczynają odkrywać, że i oni chyba mogą mieć problem z tą dwujęzycznością. Przy mnie tłumaczyła znajomemu studentu, że ma sobie wybrać promotora wystającego na świat i ftedy może sobie zostać na uczelni i nie utonie w bajorze.

        I w Polsce coraz więcej państwowych pieniędzy na naukę idzie bokiem, na konkrety i nie przez uczelnie, więc gronostajowe koterie mogą coraz mniej. A te koterie są wszędzie na świecie i pewnie niedługo zmieścimy się w normie.

        Mrożą Cię wieści z Lublina? A z Krakowa, pacz, nie. A podobno na Kraków se ostrzą zemby ci fstrętni banderofcy. A sporo Ukraińców w Krakowie studiuje i chyba ich będzie więcej, bo tutejsza młodzież naukowa ruszyła niejako razem z Putinem i kombinuje jak można Ukraińcom ułatwić studiowanie u nas. Pozytywistycznie kombinuje tak. I super.
        • man_sapiens Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 01.12.14, 16:09
          Lwów był miastem austrowęgierskim. Austrowęgry przypominają trochę pomysłem dzisiejszą Unię - wiele narodów we wspólnym państwie ale każdemu pozostawiona swoboda i możliwość rozwoju. Analogię widzę w tym, że to dzięki Unii stajemy się coraz bardziej otwarci na świat, wychodzimy zza opłotków.
        • mania.sza Re: Stefan Banach, arcyciekawa postać 02.12.14, 19:18
          magdolot napisała:
          No, no teraz poprosze przyblizyc temat:
          "Teraz badają problem dwujęzyczności i bronią jej znaczenia dla intelektualnego rozwoju [jak mózg się musi przerzucać z języka na język, to mu to dobrze robi]."

          Niby wiedzialam, ze nie szkodzi, ale jesli masz jakies ciekawe wyniki badan nt, to bede dzwieczna.
          Druga sprawa od razu, napisalas "bronia", to mam rozumiec, ze sa tacy co uwazaja, ze to moze szkodzic na mozg? :)
    • witekjs Stefan Banach,arcyciekawa postać i Premier Bartel 30.11.14, 19:05
      Mówiąc o wybitnym Stefanie Banachu, koniecznie warto poczytać o genialnym profesorze matematyki i Premierze RP Kazimierzu Bartelu.

      /.../Kazimierz Bartel zapisał się w historii nie tylko jako sprawny polityk, był równie genialnym profesorem matematyki. Tak zwaną lwowską szkołę matematyczną tworzyli wraz z nim między innymi Stefan Banach, Hugo Steinhaus, Stanisław Ulam, Stanisław Mazur, Antoni Łomnicki. O takim środowisku naukowym, jakim mogły poszczycić się polskie przedwojenne ośrodki akademickie, dziś możemy tyko pomarzyć. Lwów nie odbiegał poziomem od Warszawy i Krakowa. Można nawet powiedzieć, że na tym tle się wyróżniał. Wszystko zmieniło się w momencie, kiedy Lwów w 1941 roku zajęli Niemcy./.../
      /.../ Pięć razy kierował polskim rządem, był również wicepremierem i ministrem w rządzie Józefa Piłsudskiego. Po wybuchu II wojny światowej Adolf Hitler miał wobec niego specjalne plany. Chciał, by stanął na czele marionetkowego rządu. Torturowany przez gestapo Kazimierz Bartel nie zgodził się jednak zdradzić Polski. Spotkał go za to straszny los./.../

      wiadomosci.dziennik.pl/historia/ksiazki/artykuly/476383,kazimierz-bartel-polski-premier-ktorego-kusil-adolf-hitler-mariusz-urbanek-lwowska-szkola-matematyczna-recenzja.html
      pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_Bartel

      • mariner4 Podobno jedyną nauką jest matematyka. 30.11.14, 21:33
        Reszta to tylko umiejętności.
        W tym twierdzeniu matematyków jest sporo przesady, ale coś w tym jest.
        Bo jak nazwać teoretyczne rozważania matematyków które potem badania empiryczne w fizyce potwierdzają? Albo teoria gier sprawdzająca się w badaniach socjologicznych.
        W każdym razie może w tym tytułowym stwierdzeniu jest dużo przesady, ale matematyka to królowa nauk.
        M.
        • mania.sza Re: Podobno jedyną nauką jest matematyka. 30.11.14, 22:11
          Moj rocznik w szkole byl pierwszym podpadajacym reformie. Reforma polegala na tym, ze mielismy wybrac dwa lata przed matura kierunek. Kierunki do wyboru byly nastepujace: fiz-mat, bio-chem, humanistyczny.
          Po zdaniu matury juz okazalo sie, ze najlepiej zarowno ze scislych jak i humanistycznych wypadli ci, co konczyli fiz-mat. Szczegolnie bylo zaskakujace ( a moze naturalne? :)) to, ze scislowcy mieli srednio note z przedmiotow jezykowych wyzsza, niz tzw. humanisci.
          • mariner4 Znam te wyniki 01.12.14, 08:59
            Pamiętam jak w TV rektorzy mówili, że nawet na kierunki humanistyczne lepiej zdawali absolwenci klas mat-fiz.
            Inny przykład.
            Słyszałem w TV jak [prezes wielkiego banku mówił, że najchętniej przyjmuje do pracy absolwentów matematyki, nawet przed absolwentami studiów specjalistycznych. Podał powód. Umieją myśleć. Reszty nauczą się w pracy.
            Dlatego nic mnie tak nie irytuje jak widzę, że jakiś pożal się Boże inteligent z głupią miną oświadcza wszem i wobec, że w szkole miał słabe wyniki z matematyki, bo jest humanistą. Ba! Chwali się tym! Tego nigdy nie powie Amerykanin. Nawet jak był słaby z matmy, to się nie przyzna. No bo jak można się publicznie przyznać do tępoty umysłowej?????
            To dlatego w Polsce "małpa skacząca na drucie, ku uciesze gawiedzi" czyli jakiś celebryta liczy się bardziej od wybitnego inżyniera.
            Jestem fanem Banacha, choć w Polsce bardziej liczy się poeta. (doceniam ich, ale to nie oni tworzą postęp).
            M.



            • mania.sza Re: Znam te wyniki 01.12.14, 19:26
              Tez znam ludzi po fizyce i matematyce, ktorzy zaraz po studiach (lub z doktoratami) poszli na stanowiska analitykow w bankach i instytucjach finansowych i zrobili kariery.

              Jesli chodzi o humanistow zdeklarowanych, to niestety, problem jest glebszy.
              Juz nie ma kultury nauczania ani matematyki, ani fizyki w szkolach.
              Widze to po swoim synu ( w tym roku bedzie zdawal mature) ktory za grosz nie szanuje nauczycieli matematyki ani fizyki, wykloca sie o jakies podstawowe rzeczy. Ale on ma ten komfort, ze ma ojca fizyka (z korzeniami siegajacymi gdzies szkoly lwowskiej a propos), ktory mu wybija ze lba brednie, ktore mlody nieraz przynosi ze szkoly oraz niechlujstwo i niedokladnosc. Nie kazde dziecko ma mozliwosc miec korepetytora, a szkola niestety pozostaje daleko w tyle i nie wywiazuje sie ze swoich zadan.
              Co do poezji, rowniez. Nie pamietam, za cala szkole mojego dziecka zaczynajac od podstawowki, aby kiedykolwiek mu zadano np nauczyc sie wiersza na pamiec. Czeby uczono recytacji, deklamowania. Mlody dobrze pisze i ladnie mowi, tlyko dlatego ze sam bardzo duzo zawsze czytal. Jako takiej zaslugi szkoly tu nie widze. Zreszta mysmy zawszemu mowili, ze jego obowiazkiem jest nie uczenie sie w szkole , a chodzenie do niej. Co najwazniejsze - nauczy sie poza nia.
              Za chwile ma mature probna, i co robi? Uczy sie rozwiazywac testy pod klucz.
              Bo inaczej nie da sie zdac takiej matury.
              Schizy mozna dostac. Biedne te dzieci. Wie, ze musi sie pewnych rzeczy nauczyc i sie uczy. Ale wie, ze to nie wystarcza, aby zdac mature, bo najwazniejsze, zeby bylo pod klucz.
              Strata energii, czasu, sil.
              Szkoda slow.
              • man_sapiens Re: Znam te wyniki 01.12.14, 23:00
                badania polskich pedagogów (a dokładniej prof. Gruszczyk-Kolczyńskiej) że ponad 50% dzieci w przedszkolach można określić jako uzdolnione matematycznie. Po 8 miesiącach nauki w szkole ten procenta spada do 12 i dalej maleje. Pamiętam jak pani mojego juniora opieprzała mnie, że on już w 1 klasie zna liczby ujemne i dlatego zamiast powiedzieć że od 3 nie można odjąć 7 to się wymądrza że to po prostu -4 i jej autorytet w klasie ginie. Młody pewnie nie był geniuszem matematycznym, ale dzisiaj matematyki nie cierpi.
                • mania.sza Re: Znam te wyniki 01.12.14, 23:36
                  Znam dokladnie ten klimat. Zgadza sie, niestety :/
                  Moj tez nie lubi, ale wie, ze musi, bo taki zawod sobie wybral, gdzie mu bardzo umiejetnosc logicznego myslenia sie przyda. Poza tym na studia jakos sie musi dostac. Wiec sie stara.
                  Z tym ze z jezykiem jest podobnie. Najbardziej drastyczny przypadek jaki pamietam, i ktory mnie absolutnie zszokowal, to pani od polskiego w podstawowce (prywatnej), co kazala dzieciom sie nauczyc slowek na rz, ż, u, ó, ch, h - i kazala sie tego nauczyc na pamiec, cos okolo 20-30 slow, w odpowiedniej kolejnosci. Dziecko napisalo wiekszosc z tych slow, ile pamietalo, wszystko poprawnie, szkopul w tym, ze nie w tej kolejnosci, co pani oczekiwala i nie w tej ilosci. Dostawalo paly. Az w koncu z rozpaczy poszlam do szkoly zapytac, o co chodzi. Bo wiem, ze dziecko od , czwartego roku zycia pisze doskonale i poprawnie. A pani na to, ze paly mlody dostaje za to, ze nie wszystkie slowa i nie w takiej kolejnosci, jak ona wymaga. Wyszlam, bo balam sie sie, ze pania podsumuje w sposob niezbyt przyjemny.
                  A dziecku powiedzialam, zeby olalo sprawe, w sensie, zeby sie nie przejmowalo i ze oceny nie sa wazne.
                  Moja mama zawsze mowila, ze nie wolno nauczycieli przy dzieciach krytykowac, bo dziecko traci szacunek, a przez to motywacje itp. A ja sie zastanawiam, co mam, byc hipokrytka i wciskac dziecku, ze pani ma racje, tymczasem gdy pani sadzi same kretynizmy? Naturalne, ze powiem dziecku, ze jest ok, a pani ma problem z glowa i zeby sie nie przejmowalo, tylko zeby chodzilo do szkoly, bo na prywatna wszechstronna guwernantke nas nie stac, i tyle.
                  • mania.sza Re: Znam te wyniki 01.12.14, 23:56
                    A propos, guwernantek.
                    Wiekszosc z tych uczonych i nie tylko uczonych miala guwernantki, lekcje muzyki, wielu ze slynnych matematykow i fizykow z tamtych lat gralo na skrypcach lu b fortepianie.
                    Dzis to rzadkosc, takie polaczenie.
                    Choc podobno zdolnosci muzyczne i scisle leza w jednej polkoli mozgowej ktora odpowiada za abstrakcje :)
                    • mariner4 Lutosławski studiował matematykę 02.12.14, 08:53
                      Wielu filozofów, jak np B. Russel było z pierwszego wykształcenia matematykami.
                      Matematyka na najwyższym poziomem przestaje być nauką ścisła, a staje się filozofią.
                      M.
                      • man_sapiens Re: Lutosławski studiował matematykę 02.12.14, 19:59
                        Matematyka w ogóle nie jest nauką. Ona nie opisuje realnego świata a tylko stworzone przez umysł byty. Matematyka jest sztuką. A że nadaje się lepiej do opisywania realnego świata niż malarstwo, muzyka czy poezja to inna sprawa.
                        • mariner4 Ej, ej! 02.12.14, 21:55
                          Wiele matematycznych wywodów udowodniono znacznie później empirycznie.
                          Matematyka to porządek wszechświata.
                          M.
                          • man_sapiens Re: Ej, ej! 03.12.14, 13:53
                            Empiryczne dowody w matematyce? Nowość. Matematyka operuje wyłącznie na symbolach, symbole są niematerialne i nie da się z nimi prowadzić eksperymentów.
                            Chyba chodzi ci o zaawansowaną fizykę teoretyczną, która posługuje się zaawansowaną matematyką. Językiem tej fizyki jest matematyka i jest ona kompletnie niezrozumiała dla nie znającego takiej matematyki - od termodynamiki statystycznej do teorii strun.
                            Na dodatek - matematyka jest piękna, fizyka jest praktyczna.
                            • mariner4 Nie zmienian to faktu, że wiele 03.12.14, 14:04
                              okryć dokonali matematycy i zostały one potwierdzone znacznie później.
                              Kiedyś żona Einsteina zwiedzała nowoczesne obserwatorium astronomiczne z radioteleskopami. Do czego to służy? Zapytała. Do badania kosmosu, usłyszała w odpowiedzi. Mojemu mężowi do tego wystarczy ołówek i kartka papieru.
                              Zazdroszczę matematykom ich wiedzy.
                              M.
                        • mu_ndek Re: Lutosławski studiował matematykę 03.12.14, 20:15
                          man_sapiens napisał:

                          >Matematyka w ogóle nie jest nauką.

                          Tu chętnie przytaknę bo matematyka rzeczywiście nauką w „sensie ścisłym” nie jest.

                          >Ona nie opisuje realnego świata a tylko stworzone przez umysł byty. Matematyka jest sztuką.

                          Tu natomiast -niekoniecznie - bo jak tu już pisałem - sztuka ma swoje wymagania a matematyka ich nie spełnia.

                          >A że nadaje się lepiej do opisy
                          > wania realnego świata niż malarstwo, muzyka czy poezja to inna sprawa.

                          To że poezja czy szerzej sztuka posługują się jedynym nam znanym (dostępnym) subiektywnym oglądem świata – świadczy raczej że jest naszym uprzywilejowanym dostępem do rzeczywistości
                          (jeśli nie jedynym) a matematyka jako język usiłujący zachować „parametr’ tzw. obiektywności
                          – raczej ze sztuką przegrywa w naszym podmiotowym świecie (nazywanym czasami rzeczywistością)
                          Gdyby matematyka w sposób najlepszy opisywała rzeczywistość to już dawno mielibyśmy np. świadome
                          (na ludzki sposób) maszyny ale że jej jeszcze wiele brakuje do tej wilgotnej szarej masy pod czaszką -
                          to może i dobrze.
                          • mariner4 Matematyka to własnie dowód możliwości 03.12.14, 21:48
                            mózgu. To logika i konsekwencja. I jak powiedziałem, filozofią od pewnego poziomu uogólnienia.
                            Kiedyś nie można było studiować filozofii jako pierwszego kierunku studiów. Matematycy byli doskonałymi filozofami, w ścisłej czołówce. Np B. Russel. Matematyczny dowód "nie wprost" to perełka logiki.
                            Einstein napisał E=mc^2 i dopiero teraz to można sprawdzić.
                            Fakt, że Nobel wykluczył matematyków ze swojej nagrody, bo jej nie lubił i nie rozumiał. Wielu matematyków otrzymało tą nagrodę poprzez swoiste obejście woli fundatora. Z ekonomii, fizyki, teorii gier itp.
                            Moim zdaniem najpierw jest matematyka, potem przerwa i dopiero potem cala reszta.
                            M.
                            • mu_ndek Re: Matematyka to własnie dowód możliwości 04.12.14, 00:33
                              Potęga mózgu - czy raczej tego co nazywamy świadomością - objawia się w zrozumieniu własnych ograniczeń. Spróbuj opisać - choćby smak jabłka za pomocą matematyki. Luka w możliwościach kwantyfikacji rzeczywistości jest zasadnicza bo dotyczy rzeczy podstawowych dla naszego zwierzęcego świata
                              ( podstawowych wrażeń choćby smaku czy emocji - poza zasięgiem matematyki są także pojęcia filozofii itd. itp. )
                              Russell całe życie chciał uzasadnić matematykę tzn nadać jej niezachwiane podstawy a przyczynił się - do rozwoju ślepego zaułka filozofii analitycznej – niepotrzebnie zapuszczając się na tereny języka ( Wittgenstein Ayer Quine i reszta) – zostało z tego programowanie i Nobel z literatury (oczywiście osiągnięcia w matematyce i logice niezaprzeczalne ale co to ma wspólnego z naszą tzw. rzeczywistością?)
                            • magdolot Re: Matematyka to własnie dowód możliwości 04.12.14, 01:46
                              Istnieje plotka, że Nobel nie lubił matematyków. Podobno z przyczyn łóżkowych.
                              • mariner4 To dlatego John F. Nash 04.12.14, 08:34
                                (Ten z filmu "Piękny umysł") dostał Nobla z Ekonomii. Bodaj teorii gier.
                                Zawsze w przypadku tej nagrody omija sie sprytnie intencje Nobla.
                                M.
                • mania.sza Re: Znam te wyniki 02.12.14, 00:03
                  Dzieki za artykul!
                • mariner4 To oczywiste. 02.12.14, 08:50
                  W szkole nauczyciele skutecznie potrafią wszczepić strach przed matematyką.
                  M.
              • mariner4 Matematycy twierdzą, że nie ma ludzi, 02.12.14, 08:49
                którzy nie mają zdolności do matematyki w stopniu przeciętnym. Matematyka bywa tylko źle uczona.
                Ja miałem szczęście do dobrych nauczycieli. Nie lubię nauki pamięciowej. A matma jak się ją zrozumie na ogół tego nie wymaga. Udało mi się zaszczepić sympatię to niej moim dzieciom i one też nigdy problemów nie miały.
                Brak zdolności to wymówka, a one podlegają krzywej Gaussa jak wszystko w przyrodzie.
                Problem leży na ogól w niskiej jakości nauczycieli.
                Mój matematyk z liceum potrafił stworzyć atmosferę rywalizacji w klasie. Nie uczestnictwo w niej było u nas obciachem.
                M.
    • magdolot Wspólnota czyli bal na dzielni 01.12.14, 17:53
      Wczoraj moja Pollyanna orbitowała dochodząc do siebie po Andrzejkach na dzielni.

      Niedawno słyszałam opowieść o jednej pani, co w końcu za mężem wyjechała do Turcji, a morał był taki, że tam jeszcze wspólnota jest, a u nas chuj, dupa i kamieni kupa. Wczoraj mi się to twierdzenie przypomniało.

      Raz już był na wiosnę okoliczny bal z przekupniami z placu [jak byłam ja w Niemczech]... a potem zapadła cisza. Aż moja kumpela z liceum zdrowo tą ciszą i brakiem ciągu dalszego fkurzyła się i zaczęła organizować Andrzejki na dzielni, bo, kurcza, co jesss?! Kontrolnie tam poszłam wytańczyć Tygrysa, robić tłum i wesprzeć inicjatywę, ale bez przekonania dużego. I fffcale nie sądziłam, że będę ja szaleć na parkiecie, dam się wyciągnąć do wielkiego konkursu o miszczostfo dzielni i sama będę wyszarpywała kolejnych zawodników z tłumu i wygramy w cuglach pod szyldem mojej dawnej ulicy.
      Najbardziej mnie wzięła kulminacja konkursu, która przepięknie zjechała z trajektorii, bo zamysł był taki, że każda drużyna kleci tanecznego węża i wygrywa najdłuższy, a tu się zrobił jeden wielki wąż ze fffszystkich zlepiony i dymał konkurowanie i dobrze było mu, gdy wespół w zespół wyszarpywał ze stołków opornych sąsiadów aż wyszarpał ich ffffszystkich.

      Były obrączki na rączki, bo dzielnia się wymykała powysikiwać psy, po więcej alkoholu do okolicznego Kocyka. Byli łysi ze dzielni, co na początku budzili pewien niepokój organizatorów, także baterią butelek. I nic. Wspaniale uzupełniali drużyny w konkurencjach fizycznych ["zośka" - wiecie co to jesss? i w przeciąganiu liny].
      Bawili się młodzi, starzy i średniacy, bratanie sąsiedzkie odchodziło we fszystkie strony i nie mogę się doczekać następnych zakupów na placu, bo będzie z kim się witać, pogadywać, do kogo zęby szczerzyć.
      Wspólnota, kurdemol, wspólnota. Lepi się.
      Zgłosiłam już akces do organizacji następnego balu. Bo to ma gruby sens.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka