olga_w_ogrodzie
20.02.16, 00:04
Rozmawiałam ileś razy godzin wiele, całkiem prywatnie z Wł. Farsyniukiem, J. Kuroniem, państwem Wujcami... - no jakoś nikt z bliskich współpracowników Lecha Wałęsy, NIGDY,
nie opowiadał o rzekomym zaprzedaniu się Lecha SBcji.
A były to luźne sytuacje, u nas w domu, na balu UD,
na statku w czasie kampanii UD - był jakiś alkohol, który mógł wyzwolić swobodę wypowiedzi.
I byli wtedy moi rozmówcy na L. Wałęsę dość wkurzeni za ten okres, gdy poddał się on manipulacji pana Kaczyńskiego /zawsze chodziło o Jarosława, a nie o jego Brata./
Mówili tylko o tym, że L. Wałęsa uległ tej manipulacji JK, a nie o bzdetach n/t SB.
Poznałam też L. Wałęsę, ale tu już tylko bardziej oficjalnie - gdy przegrał z A. Kwaśniewskim i coś, wg mnie, zaczął rozumieć.
Tak czy inaczej - nie wierzę, by ci, którzy wcale mu wtedy nie sprzyjali, ale byli blisko od początku, kłamali mówiąc, że "Lechu jest, jaki jest", że "jest trudny", ale zasługi są nie do przecenienia.