07.03.16, 12:28
Psa zdefiniuję jednym słowem.
Pies jest stworzeniem uczuciowem.
Wiem też z doświadczeń - własnych, owszem,
Pies mokry jest najuczuciowszem.


Ogden Nash / Stanisław Barańczak

Generalnie - rzekła kocica, przyglądając się swojej kolejnej* kurtce, która cała w kwiatach psich łap, wyglądała jak odzież bezdomnego - zgadzam się z moim ulubieńcem Nashem Ogdenem, ale z zastrzeżeniem jednym - najuczuciowszem jest jednakowoż pies
ubłocony.

* kolejnej, albowiem każda z rozlicznych kurtek kocicy jest jednorazowa - co w praktyce oznacza, że musi być po każdym psacerze wielopsim prana
Obserwuj wątek
    • ploniekocica a w Budapeszcie 07.03.16, 12:31
      znajduje się pomnik psa Bazyla. W spiżu ryty. O!
      https://malahitowo.blox.pl/resource/IMG_4860.JPG
    • ave.duce Wspaniałe nowe słowo: 07.03.16, 12:33
      PSACER!

      Się gratuluje Kocicy.
      • ploniekocica Re: Wspaniałe nowe słowo: 07.03.16, 13:33
        dzięki za gratki, ale to nie moje - znane psiarzom od lat. ja nawet go kilka razy na dworumie używałam i pewnie nie tylko ja.
        • trusiaa Re: Wspaniałe nowe słowo: 07.03.16, 13:47
          Pierwsze słyszę, więc medala Ci, Kocico, przyznaję prywatnie: z zachwytem :)

          psacer

          :)
        • ave.duce Re: Wspaniałe nowe słowo: 07.03.16, 14:05
          Najwyraźniej

          a. nie należę do klanu psiarzy
          b. przeoczyłam
      • trusiaa Re: Wspaniałe nowe słowo: 07.03.16, 13:35
        Bardzo smakowite - takie oczywiste i proste (a przez to genialne), z gatunku tych: no i dlaczego JA na to nie wpadłam?!
      • damakier1 Re: Wspaniałe nowe słowo: 07.03.16, 16:45
        Kiedy żyły jeszcze Papsiuka i Dadunia, a Szopek był smarkaty, starannie unikaliśmy jakiejkolwiek wzmianki o spacerze, gdyż na każde słowo "spacerowi" podobne cała trójka doznawała tak potężnego pierdolca, że dom cały trząsł się w posadach. Towarzystwo latało w tę i nazad od drzwi do nas i od nas do drzwi, darło się jak opętane i brało w ryje wszystko, co na drodze leżało. Kiedy więc chcieliśmy pójście na spacer zaplanować, staraliśmy się posługiwać różnymi synonimami "spaceru" bądź metodą opisową. Ale bardzo szybko się nasze psiarstwo nauczyło reagować zwyczajową awanturą również na różne "przechadzki", czy "może się przejdziemy". A kiedy Papsiuka, a za nią cała reszta rzuciła się do drzwi z radosnym kwikiem, gdy mój mąż zapytał " a co byś powiedziała na niewielką peregrynację?" - poddaliśmy się ostatecznie.

        Co do smakowych psich upodobań, to największym rarytasem są gruszki, o czym kiedyś już na blogu pisałam.
        • ploniekocica Re: Wspaniałe nowe słowo: 07.03.16, 17:20
          PMŻ (Pies Mojego Życia) podobne reagował na przechadzki, peregrynacje, promenady i inne takie.
          Się rozmawiało z PMŻ tak:
          A (PMŻ podnosi głowę)
          może (wstaje)
          byśmy tak (ogon zaczyna szaleć, łapy zaczynają tupać)
          poszli (pierdolec narasta)
          na krótki (dom się trzęsie)
          malutki (PMŻ leci do drzwi, piszcząc jak oszalały i zwijając się w najrozmaitsze figury geometryczne - pies ogromny, a kawałek przedpokoju przy drzwiach w starym mieszkaniu niewielki)
          tu następowało zawieszenie głosu (PMŻ nadal zwinięty i rozpiszczany też się na moment zawiesza i wtedy pada słowo magiczne)
          SPACEREK (włożenie kłębowiska psiej radości w obrożę to był dopiero nie lada wyczyn)

          Pies na B. w ogóle na słowo na S, nie reaguje. Rzeczonego pierdolca dostaje, kiedy ktokolwiek zbliży się do kosza z filcu, w którym przechowywane są najrozmaitsze psacerowe utensylia (oraz imponderabilia :)
          • trusiaa Re: Wspaniałe nowe słowo: 07.03.16, 19:33
            Oj, bo mam wrażenie, że psy telepatycznie wyczuwają, co się święci i żadna komunikacja werbalna nie jest im potrzebna ;)
            Skąd na przykład rzeczony pies wie, że domownik(cy) wracać z kilkudniowej podróży akurat będzie? A wie. Na wprost drzwi wejściowych się kładzie, nosem na nie wskazując i czeka.

            "Telepatia" działa też w drugą stronę, Kora nie musi nic mówić, staje przede mną i patrzy, a ja natychmiast robię to, czego ona sobie życzy, bo właśnie jest pora jedzenia, podania tabletki albo pilna potrzeba wyjścia na dwór. Psie gadanie zaczyna się wtedy, gdy od razu nie połapię się o co jej chodzi ;)
            Kora jest bardzo cierpliwa i dokładnie tłumaczy mi, że "do miski z karmą trzeba dolać mleka" albo "na kuchence zupełnie niepotrzebnie marnują się resztki z obiadu".
            • scoutek Re: Wspaniałe nowe słowo: 08.03.16, 11:19
              moja poprzednia psina, gdy widziała, że coś się święci, bo wyciągnięto torbę i zaczęto się pakować to osobiście pakowała się sama to tej torby, na wszelki wypadek

              a obecna leży w poprzek drogi prowadzącej do drzwi wyjściowych
              a że jest wielkim psiakiem to ma gwarancję, że nikt jej niezauważenie nie przeskoczy, bo się potknie i nawet głęboko śpiącego psa obudzi

              jeśli chodzi o jedzenie to daje wyraźnie do zrozumienia czego chce albo waląc pyskiem w miskę, albo pokrzykując w kuchni kierując uroczą mordę w kierunku jej własnej szufladki z nagrodami

              aaaaa, opowiem Wam coś, co się Wam psiarzom może przydać, cos co sprawdziłam a od żadnego veta tego się nie dowiedziałam, a od przyjaciela psiarza

              otóż duże psy mają tendencję do dysplazji i wszelkich problemów z tylnymi łapami i biodrami
              Majka jakiś miesiąc temu zaczęła (a ma już swoje lata) mieć problem ze wstawaniem i prostowaniem tylnych łap
              jak już wstała to szła, choć schody pokonywała powoli i z namysłem, biegać nie chciała i generalnie raczej dreptała niż chodziła
              i wspomniany przyjaciel psiarz polecił coś co nazwał "zielone małże nowozelandzkie" co okazało się zielonym proszkiem z małży, dostępne w internecie (w aptece pani nie miała nomenomen zielonego pojęcia o czym mówię) za złotówki niemieckie lekarstwo
              kupiłam i podaję
              to nie jest ten sam pies
              odmłodniała, wchodzi już po schodach bez zastanawiania
              wprawdzie wstaje wolno, ale nawet na buźce jest już młodsza
              i to było prawie natychmiast po podaniu
              najpierw dwa razy dziennie, teraz już raz
              nie szkodliwe, można podawać latami
              • scoutek Re: Wspaniałe nowe słowo: 08.03.16, 11:21
                scoutek napisała:
                co okazało się zielonym proszkiem z małży,

                errrata:
                zielony proszek z muszli
          • gat45 Re: Wspaniałe nowe słowo: 08.03.16, 09:55
            Pies Tobiasz zaś jest psem statecznym i rzadko doznaje tego na pe w stopniu gwałtownym. Zawołany na spacer wstaje spokojnie, przeciąga się i idzie. Przez drzwi wciąż wychodzi krokiem majestatycznym. Wicie się i inne objawy psiej uciechy następują dopiero pod furtką ogrodową gdzie się gołemu dotychczas psu zakłada obrożę i smycz (czynności utrudnione przez wspomniany taniec pod furtką, ale to już część rytuału).
            Swój rozum ma. Co on ma się cieszyć na spacer, jeżeli proponuje mu się tylko pobyt w ogródku ?
            • ewa9717 Re: Wspaniałe nowe słowo: 08.03.16, 11:04
              Nasze, kiedy im proponowaliśmy ogródek, fakt, że nie za wielki, patrzyły na nas wzrokiem pełnym wzgardy dla naszych głupich pomysłów i galopowały do drzwi po protiwpołożnej stronie domu, gdzie obejmowały wartę, a jeśli tym ludziów nie złamały, piskały cieniej niż Tomuś na akordeonie. Kruszeliśmy jak mury Jerycha, choć bez trąb się obywało ;)
      • ewa9717 Re: Wspaniałe nowe słowo: 07.03.16, 23:56
        I psonata księżycowa.
    • ploniekocica Re: Pies 07.03.16, 12:40
      Do czego śmieje się ten pies?

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/mb/ma/o33z/aspUGUaNHlN1FodMVX.jpg


      do kiełbasy? mięska? psich smaczków?

      BYNAJMNIEJ!









      ten pies śmieje się całym psim pyskiem do ogórka kiszonego, za który ten pies pokroić się da w plasterki.
      • ewa9717 Re: Pies 07.03.16, 13:22
        Chyba kumpel mojego znajomego Bohuna (największa psia dupa, i wcale nie o rozmiar zadu idzie), który uwielbia jabłka, nawet w postaci ogryzka ;)
        • trusiaa Re: Pies 07.03.16, 13:32
          Powiem więcej - mój pies z jabłek jada wyłącznie ogryzki, z najdalszego zakątka przybiegnie dokładnie w chwili gdy ktoś jabłko kończy jeść.
          Plasterkiem cytryny nie pogardzi ani lizem whisky z dna szklanki i kawy nie przeoczy na niskim stoliku ustawionej.
      • alpepe Re: Pies 08.03.16, 09:13
        Moja się tak uśmiecha na widok piętki z masłem, ale to przysmak nader rzadki. A teraz śpi na parapecie zmęczona warczeniem na ludzi na ulicy.
        • aga-kosa Re: Pies 08.03.16, 09:58
          Takie coś na Dzień Kobiet:
          Co powstanie ze skrzyżowania psa ze szczotką - piesszczotka.
          Nasze znalezisko - Bryś ma przepiękną jedwabną sierść i cudne oczy. A najważniejsze trafili mu sie bardzo inteligentni właściciele; dali się szybko wytresować i rozumieją język psi. aga od Brysia :)
    • ploniekocica Re: Pies 08.03.16, 11:50
      No i pech.
      Wczoraj założyłam wątek pt. Pies i noc z wczoraj na dzisiaj spędziłam z rzecznym Psem na pogotowiu weterynaryjnym, albowiem Pies tenże miał wstrząs anafilaktyczny po szczepieniu na zakaźne choroby. Mordę miał jak amstaff, oczy jak bulterier skrzyżowany z Chińczykiem (to nie jest żadna dyskryminacja ras i narodowości tylko wizualizacja przypadku) i zaczynał się dusić. Trzeba było podawać na cito adrenalinę i cuś tam jeszcze. Oczywiście w nocy, oczywiście w nerwach i oczywiście za poczwórne pieniądze. A co się nerwów najadłam to moje. Ale już jest dobrze.
      • eulalija Re: Pies 08.03.16, 12:14
        Bo to przeważnie tak bywa, że jak się pochwali to się zawali;)
        Najważniejsze, że już dobrze.
        Ile lat ma pies?
        Może już można przejść na system dwuletni.
        Moja owczarkowa po skończeniu 8 lat na zakaźne była szczepiona właśnie co dwa. Wścieklizna obowiązkowa owszem co rok, ale tamte nie.
        Pozdrawiam wszystkich psiarzy, żadne pieniądze nie są tyle warte ile przyjaźń psa.
        Moja dwa lata temu przeszła po tęczowym moście ale nadal żal ...
        • ploniekocica Re: Pies 08.03.16, 12:22
          Pies na B. ma niecałe półtora roku. To była jego pierwsza dorosła szczepionka i ma starczyć na trzy lata. Wetka moja uprzedzała, że tak może być (na szczęście, bo chybabym umarła ze strachu), bo w fundacji jako szczeniak został zaszczepiony jakąś szczepionką, która daje dość często odczyn alergiczny po kolejnym szczepieniu. Tylko, że miało to nastąpić w ciągu godzina góra trzech po szczepieniu, a nie prawie ośmiu - w środku nocy czarnej. Gdyby to się zdarzyło tuż po to po prostu natychmiast wróciłabym do mojej wetki (siedem minut z przystankami na siusiu, kupę i wywąchanie wszystkiego) i zdusilibyśmy gadzinę alergiczną w zarodku, a nie tułała się z rzygającym psem po taksówkach nocnych i nocnych pogotowiach.
      • trusiaa Re: Pies 08.03.16, 12:21
        Biedny Pies, i Ty się nadenerwowałaś.
        Ufff, że wszystko się szczęśliwie skończyło.
      • magdolot Re: Pies 08.03.16, 13:08
        O, kurczę, biedaczki! Się teraz porozluźniajcie i dochodźcie do siebie.

        Spędziłam dwa dni ze psem wyrzuconym z samochodu. Wyrzucono go na mój podjazd i jak już przestał skakać i dał się obejrzeć, okazał się Forrestem w pięknych czerwonych szelkach.
        On pieskiem jest kanapowym, ostatnio bezlitośnie pozbawionym kanapy*, więc przyszedł się walać po mojej. U mnie ma dożywotnią używalność jednego kąta kanapy i kołderkę ochronną wyciąganą z piwnicy na jego cześć.

        U Forresta kolejne kanapy trafiał szlag, albowię te miejsca gdzie się walały psy zaszczywały koty [bo koty są wredne!]. Zakupiono więc nową kanapę dla ludzi i wywalono z niej całe towarzystwo na zbity ryj.
        Wczoraj u Forresta była masa gości, w tym okrrropnie ffffkurzająca Forresta labradorka. A kiedy labradorka przypuściła szturm na kanapę na którą Forkowi nie wolno, awantura była jak sto choler, a może 105. Labradorkę zrzucono, lecz to nie było dosyć, trza było zrzucić jeszcze Forresta. Potem robiłam za nagi miecz, ale nie wystarczyło. Zraniony w samo serce pies Forrest wtulił się miedzy mnie i swoją panią, a po krótkiej chwili znalazł się nagle... na nas. I dał nam do zrozumienia, że zrzucenie go byłoby straszną niesprawiedliwością, bo ffffszak to nie on leży na kanapie, tylko my. Jak kotom wolno tak robić, to jemu, kurrrna, też! Dobrze że to połówka wilczarza, bo całego bym chyba nie udźwigła, ale to ta lepsza połówka jest, na wskroś piesoterapeutyczna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka