Szanowni Forumowicze.
Wrzucam tutaj wątek, ponieważ z forum emama jest wciąż usuwany ( chora moderacja), a zwierzaki potrzebują pomocy.
Autorką jest stillgrey, która ma konto na gmail, gdyby ktoś był zainteresowany.:)
'"Szukam domu dla moich trzech kotów. Bardzo długo dojrzewałam do tej decyzji i uwierzcie, że łamie mi serce. Nie dobijajcie mnie bardziej i nie hejtujcie sad
Z uwagi na bardzo silną alergię, która się rozwinęła u mojego syna po przygarnięciu trzeciego kota (ja mam alergię od lat, ale sobie z nią radzę), koty od września zamieszkały praktycznie odseparowane od domowników w pokoju syna... Syn przeniósł się na ten czas do salonu. Próbowaliśmy przez ten czas odczulania, nie pomogło. Ja po każdym pobycie u kotów muszę się przebierać, prać ubrania, bo inaczej syn dostaje napadów duszności, oczyszczacz powietrza chodzi cały czas. Ja sama mam AZS i uporczywy, przewlekły kaszel po kontakcie z kotami, zaczęło się to jednak u mnie wcześniej, zanim jeszcze koty się pojawiły w domu i wiązałam tą alergię tylko z końmi, więc w maju zamknęłam pensjonat dla koni, który prowadziłam od prawie 10 lat i który był moją pasją i źródłem dochodu.
Nie mogę dłużej skazywać kotów na życie w odosobnieniu, bo to straszne przylepy i widzę jak się męczą odcięte od nas i dotychczasowego życia. Fizycznie nie mają źle, bo mają do dyspozycji pokój 20m2, ale psychicznie bardzo cierpią sad
Syn ciągle przeżywa, że to przez niego, mąż wypomina mi, że zrobiłam z pokoju Piotrka kociarnię i nic nie robię żeby znaleźć im dom, o reakcji teściów nawet nie będę wspominać...
Rozglądałam się za domem dla kotów wśród znajomych, ale są to osoby albo już zakocone do granic możliwości, albo takie, którym bym w życiu kotów nie powierzyła. Nie chcę pisać żadnych ogłoszeń na olx czy fb, bo nie chcę żeby koty trafiły do przypadkowych osób. Do żadnych fundacji nie chcę pisać z prośbą o pomoc, bo wiem jak reagują na oddawanie kotów, z uwagi na alergię. Sama zresztą tak samo reagowałam i uważałam ten argument za zwykłą wymówkę jak się komuś kotek znudził uncertain Mogę poczekać do wiosny i na wiosnę przyzwyczaić koty do bycia kotami wychodzącymi, ale mieszkam w takiej okolicy, że nie byłoby to dla nich bezpieczne sad
Chciałabym im znaleźć domy, bo nawet nie marzę o jednym, w których byłyby bezpieczne i szczęśliwe, domy, które mają doświadczenie z kotami i wiedzą z czym się wiąże życie z kotami pod jednym dachem. Sierściuchy są na BARFIE od małego, ale suchy pokarm także zjedzą (podżerały zawsze psuwink) Są zadbane, zdrowe, regularnie odrobaczane i zabezpieczane przed pchłami. Załatwiają się wyłącznie do kuwety. Nie są absolutnie agresywne ani nie mają żadnych upierdliwych przyzwyczajeń typu domaganie się jedzenia o 3 w nocy wink Są dobrze wychowane, nie ma problemu z podawaniem im tabletek, obcinaniem pazurów, badaniem u weterynarza, podawaniem zastrzyków czy nawet z kąpielą w sytuacjach awaryjnych.
Kotka Inka ma prawie 2,5 roku, jest nieśmiała w stosunku do obcych, ale dla domowników to typowy kolankowy przytulasek, uwielbia aportować swoją ukochaną zabawkową myszkę i papierki.
Karmel ma 1,5 roku, to największy koci pieszczoch jakiego znam, uwielbia wtulać się w człowieka całym sobą, kocha cały świat, ale jeśli kogoś szczególnie sobie upodoba to dosłownie ślini się z radości podczas smyrania, niesamowite to jest smile
Stefan ma około 7 miesięcy (nie wiem kiedy to minęło, bo jeszcze niedawno karmiłam go butelką...) to młodsza kopia Karmela, nie śliniąca się i uwielbiająca zabawy wink Cudny kociak.
Stefan w styczniu ma być wykastrowany, reszta jest od dawna.

Jeśli znalazłby się dom, który wzbudziłby moje zaufanie to jestem w stanie zawieźć kociaki w dowolne miejsce w Polsce.
Jeśli ktoś zdecyduje się na sierściuchy w dwupaku to oddam razem z nimi fantastyczną kuwetę, z której żwirek się praktycznie nie wysypuje:
plus inne akcesoria.
Przepraszam, że rozpisałam się tak chaotycznie, ale to dla mnie naprawdę trudny temat i ciężko było mi to wszystko ubrać w słowa i wreszcie z siebie wyrzucić.
Znajdzie się tu jakaś dobra dusza, która pomoże mi i kociakom? "