Dodaj do ulubionych

cieszę się że ukradłem

19.04.20, 21:34
Byłem w piątek w jednym z supermarketów po chleb i inne jajka, i w koszu przy wejściu zobaczyłem "antywirusowe" kagańce. Ot, kawałek zszytej tetry z tasiemkami w torebce strunowej. Niecałe osiem złotych (bez grosza) nie majątek więc wrzuciłem do wózka. Po czym wrzuciłem do niego jakieś tam prorzeczy do jedzenia i poszedłem do kasy. Wyładowałem zakupy na taśmę, a o niedużym pakuneczku przykrytym wielorazową torba zapominałem, i zobaczyłem ją dopiero przy aucie. Czyli po prostu ukradłem. Ha, trudno - grzech, choć nieświadomy to jednak grzech, a ponieważ do spowiedzi nie chadzam to będę musiał z tym żyć.
Ale dziś wyczytałem że inne sieci sprzedają podobne (a nawet bardziej zaawansowane) o prawie połowę taniej więc już nie czuję się aż tak przestępczo. Bo co prawda okradłem, ale złodzieja, więc grzech jakby mniejszy :-))).
Obserwuj wątek
    • inna57 Re: cieszę się że ukradłem 20.04.20, 09:52
      Po pierwsze nie ukradłeś bo kradzież wymaga zamiaru a Ty takowego nie miałeś. Po drugie chyba każdy z nas miał takie same lub podobne zdarzenie chociaż raz w życiu i jakoś z tym żyje.
      Mnie na przykład spotkały dwa takowe przypadki oba w zamierzchłej przeszłości:
      Przypadek pierwszy - znana prywatna warszawska cukiernia, ja łasuch kupuję sobie zapas ciastek, w głowie mam jak zwykle włączony kalkulator. Pani kończąc zamówienie podaje mi cenę, ja stwierdzając pomyłkę zwracam się do ekspedientki z prośbą aby przeliczyła jeszcze raz bo rachunek się nie zgadza. Pani ponawia liczenie i stwierdza - "Dziękuję bardzo, faktycznie pomyliłam się ale na pani niekorzyść". Ja odpowiadam z uśmiechem - "Wiem o tym" . Jako podziękowanie dostałam ekstra pokaźne moje ulubione ciacho.
      Przypadek drugi - znana wówczas państwowa warszawska cukiernia, ja łasuch kupuję sobie zapas ciastek, w głowie mam jak zwykle włączony kalkulator. Pani kończąc zamówienie podaje mi cenę, ja stwierdzając pomyłkę zwracam się do ekspedientki z prośbą aby przeliczyła jeszcze raz bo rachunek się nie zgadza. Pani patrzy na mnie z oburzeniem i stwierdza - "Ja się nigdy nie mylę". Ja odpowiadam - "No cóż, pani strata" . Pomyłka była dość poważna na moją korzyść ale z nieomylnymi się nie dyskutuje.

      A maseczki szyję sama więc jakbyś potrzebował służę pomocą.
      • erte2 Re: cieszę się że ukradłem 20.04.20, 10:41
        Dziękuję za dobre chęci, ale maseczkę mam (własnie tę ukradzioną), a ponieważ jest - w odróżnieniu od tych jednorazowych - dużo niej uciążliwa (jestem okularnikiem), więc będę jej używał do końca dni (jej, swoich albo zarazy).
        Inna (nomen omen) sprawa że noszenie tych kagańców jest całkowicie bez sensu - one tak naprawdę zupełnie przed tym żyjątkiem nie chronią. Bo - jak ktoś gdzieś powiedział - wymiary tego paskudztwa to są nanometry, a maseczki mają otwory liczone w setnych częściach mm, a więc można to porównać do próby zatrzymania much przez siatkę o pięciocentymetrowych oczkach.
        A z porad praktycznych - wyczaiłem że zdecydowana większość starców pędzi do sklepów na 10., i później stoją w kolejkach w swoim towarzystwie przed wejściem. A więc ja idę chwilę przed dwunastą i na ogół już czekać nie muszę, bo innych starców już nie ma, a gówniarzom jeszcze nie wolno.
        • inna57 Re: cieszę się że ukradłem 20.04.20, 11:18
          Pełna zgoda. Skuteczne są maski (słusznie nazywasz je kagańcami) które mają odpowiedni atest. Na dziś zostawmy je medykom. Można taką skuteczną wykonać samodzielnie np z worka do odkurzacza. Tylko po co kupować od razu odkurzacz. Ja jako okularnik szyję dla nas maseczki które nie utrudniają nam życia. Do sklepu chadzamy raz na dwa tygodnie. Kolega M. jest mocno cykorowaty bo jest w grupie ryzyka.

          Same maseczki (kagańce) nie pasują mi mentalnie. Natomiast stwierdziłam że moda ta zupełnie nie przyjęła się na terenach wiejskich. W sobotę odwiedziliśmy nasz wiejski dom i żaden z tamtejszych mieszkańców poruszając się po drodze publicznej piechotą lub rowerem maski (kagańca) nie posiadał.
          • tojajurek Re: cieszę się że ukradłem 20.04.20, 13:31
            Spostrzeżenie paskudne takie. Popatrzyłem ja sobie, w sobotę wyszedłszy, na spory ogonek przed spożywczakiem. Wszyscy zamaskowani na biało stoją potulnie w wyznaczonych przez władze odstępach. Może to niepolitycznie zabrzmi, ale wyglądało to z daleka jak stado baranów czekających na strzyżenie. Dokładnie. Czyżby o to chodziło? Zastrzegam tu, że ja się ostatnio czuję jak stary osioł bynajmniej.
          • erte2 Re: cieszę się że ukradłem 20.04.20, 13:35
            Worek od odkurzacza ma w tym wypadku mniej więcej tę samą skuteczność co worek na kartofle. Skuteczny byłby np. akwalung lub strażacki aparat tlenowy, ale jest to sprowadzanie sprawy do absurdu.
            W Polsce rocznie z różnych powodów umiera ok. 400 tysięcy ludzi, przy czym niemały procent odchodzi na tamten świat z powodu zwykłej banalnej grypy, i jest to o co najmniej o rząd wielkości więcej niż z powodu tego paskudztwa. Tyle że do grypy już się przyzwyczailiśmy, oswoiliśmy ją sobie jak nie przymierzając jakiegoś kotka czy inną biała myszkę, a to co nas teraz dopadło jest NOWE I NIEZNANE. Taki mniej więcej Czarny Lud którego należy się bać. A ludzie lubią się bać - przypominam z ostatnich czasów chorobę wściekłych krów, świńską czy ptasia grypę i związane z nimi histerie. Dziś już o nich nikt nie pamięta, a przecież one nie zniknęły, ale już się do nich przyzwyczailiśmy.
            • inna57 Re: cieszę się że ukradłem 20.04.20, 14:02
              Ze świńską grypą miałam doświadczenie bezpośrednie i tylko cudem nie zdrutowali nas na zakaźnym. Ja osobiście nie lubię takich sztucznie podsycanych lęków. Śmierć traktuję w sposób naturalny, osobniczy. Ilość zgonów jako takich nie zwiększyła się w żaden sposób. Zatkał się jedynie system. No ale jeżeli ludzkość wydaje kasę głównie na maszyny do zabijania to nie ma co się dziwić że brakuje na te które służą ratowaniu życia. Pewnie niewielu się ze mną zgodzi że sam postęp medycyny nie na wiele się zda jeśli za tym postępem nie idzie krok w krok postęp w zakresie poprawy jakości życia u jego schyłku. Przedłużanie ludzkiego życia jako sztuka dla sztuki jest niekoniecznie właściwe. Ostatnich kilka lat kiedy patrzyliśmy bezradnie na powolne odchodzenie naszych mam. Mentalnie i psychicznie od dawna były już po drugiej stronie tęczy.
              • m.y.q.2 Re: cieszę się że ukradłem 20.04.20, 17:51

                Zrobiłam takie przyłbice sobie i bliskim i stwierdzam, że są o wiele fajniejsze od maseczek. Nie duszę się w niej wnosząc ciężar po schodach, normalnie się oddycha, tylko w nos trudno się podrapać.
                Jestem zadowolona, cena teczki na dokumenty ok. złotówki, uzyskuje się z niej dwie przyłbice.
                • inna57 Re: cieszę się że ukradłem 20.04.20, 19:58
                  Pomysł super ale obawiam się że jakiemuś "służbiście" może się nie spodobać i mandat gotowy.

                  Każda sytuacja kryzysowa pobudza nas do niekonwencjonalnych działań. Dlatego właśnie wojny które są największym złem są jednocześnie największym motorem postępu. Ja jednak wybrałabym powolny postęp w świecie bez wojen.
    • man_sapiens Re: cieszę się że ukradłem 20.04.20, 21:06
      Oczekiwanie, że maseczka ochroni noszącą ją osobę przed infekcją jest naiwne. To musiałaby być maseczka o skuteczności filtrowania powyżej 99% (N99 według norma amerykańskich). Problem nie tylko w cenie ale też w tym, że takiej maseczce nie da się po ludzku oddychać a co dopiero biegać albo żwawo maszerować.

      Tu trzeba myśleć probabilistycznie (jak ptaki) a nie deterministycznie (jak ssaki, w tym człowiek).
      Nawet byle jaka maseczka noszona przez zdrową osobę nie wyklucza, ale mniej lub bardziej skutecznie zmniejsza prawdopodobieństwo zarażenia się. Jeżeli będzie to tylko 10% to już warto. No a noszona przez osobę będącą nosicielem (np. bezobjawowym) maseczka wyraźnie zmniejsza prawdopodobieństwo zarażenia innych, a więc tym bardziej warto.
      To oczywiście w sytuacjach, gdy się jest blisko siebie (zatłoczona ulica choćby i z odstępem 2m) albo w pomieszczeniach zamkniętych (sklepy, tramwaje itd.). Noszenie maseczki na pustej ulicy albo w pustym lesie czy parku, zwłaszcza w słoneczny dzień lub w wietrzną pogodę, to raczej przesada -ale z kolei zmniejsza prawdopodobieństwo zapłacenia mandatu.
        • erte2 Re: cieszę się że ukradłem 21.04.20, 10:20
          Maseczki tak naprawdę przed niczym nie zabezpieczają; co najwyżej poprawiają (niektórym) samopoczucie i dają złudne wrażenie bezpieczeństwa. A tak naprawdę są jednym z instrumentów (tak jak np. zakaz wchodzenia do lasu, na cmentarze czy rekreacyjnej jazdy na rowerze) ubezwłasnowolnienia społeczeństwa które potulnie godzi się na to "w imię wyższej sprawy".

          P.s. Polecam felieton Jana Hartmana w zeszłotygodniowej "Polityce".
            • ploniekocica Re: cieszę się że ukradłem 21.04.20, 11:16
              Nic nie zabezpiecza w stu procentach. Ale ja noszę maseczkę własnoręcznie uszytą w miejscach publicznych niemal od początku pandemii. Czesi wprowadzili to znacznie wcześniej niż my więc to nie jest li i jedynie zniewolenie przez PiS, jak nam usiłują wtłoczyć w głowy niektórzy antypisowscy publicyści.

              Noszę, bo to jest dla mnie po prostu KWESTIA KULTURY. Dzięki maseczce zostawiam swoje najrozmaitsze zarazki (nie tylko ewentualnego bezobjawowego koronawirusa) w przynajmniej 80% dla siebie (nawet jeśli na wierzchu maseczki to nie w powietrzu), a nie rozsiewam ich na innych. A w chwilach braku dostępu do lekarzy to ważne jest. Jeśli każdy w maseczce zostawi te 80%, a nawet 50% na swojej maseczce, to szansa na zarażenie się czymkolwiek zmniejsza się, nieprawdaż?

              Doprawdy nie rozumiem dlaczego większość z nas (także o dziwo niektórzy na tym forum) sprowadzają wszystko do siebie - skoro maseczka mnie nie ustrzeże, to po co ją nosić? Podobno częste mycie też skraca życie, a już na pewno przyspiesza starzenie się skóry. Pranie niszczy ubrania. A jednak się myjemy i pierzemy ciuchy. Bo to także kwestia kultury.

              Osobiście uważam każdego osobnika bez maski w przestrzeni publicznej, w środku dnia za po prostu niekulturalnego egoistę. I tyle.
              I to nie ma nic wspólnego ze strachem, imaginacją, ani nawet polityką. Jeśli moje kichnięcie (wiosna wszystko kwitnie wkoło) ma u kogoś spowodować dyskomfort, to zakładam maskę. Tak samo jak zmieniam bieliznę, myję zęby i czyszczę buty. Chociaż mój ewentualny smród to jedynie kwestia estetyki, a w kichnięciu akurat może czaić się realne niebezpieczeństwo.
              • inna57 Re: cieszę się że ukradłem 21.04.20, 13:08
                To nie tak. Noszę maseczkę z tych samych powodów które trafnie opisałaś. Natomiast większość pozostałych restrykcji uważam za bzdurne i durne. Cena jaką za nie zapłacimy wszyscy jest dziś trudna do oszacowania.

                Nośmy maski i wracajmy do pracy, do szkoły do przedszkola. Przestańmy zostawać w domu.
              • erte2 Re: cieszę się że ukradłem 21.04.20, 15:50
                Maseczka równo nie działa w obie strony. To zakrywanie twarzy przy pomocy szmatki, bibułki czy innego kagańca nie ma żadnego znaczenia i przywędrowało do nas z Chin i Japonii bo tam ta moda się zaczęła. I bynajmniej nie dla ochrony przed wirusami a jako filtr antysmogowy, i to było racjonalne. Bo syf z którego "jest zrobiony" smog to są cząsteczki pyłów których wymiary tak się mają do wirusów jak słoń do rozwielitki.
                Osobiście tez zakładam (ze wstrętem) ten kaganiec na ryj, ale nie ze względów "kulturowych" tylko czysto pragmatycznych, bo nie mam zamiaru kopać się z koniem, i to w sytuacji kiedy ów koń jest nieobliczalnym paranoikiem.

                P.s. Po raz wtóry polecam felieton Hartmana w zeszłotygodniowej "Polityce".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka