15.04.10, 13:25
Witam i proszę o radę, opisuje sytuacje
są rodzice I 7 dzieci, pięcioro się rozchodzi zakłada rodziny sami
dorabiają się majątku.
Rodzice dorabiają się też wszystkiego sami, i przepisują cały
majątek jednemu dziecku (dom sporo ziemi)aby dostać emeryturę z
rolnictwa, kiedyś wszyscy tak robili musieli przpisać całosc ziemi
na jedno dziecko ( tak mówi babcia).
Ojciec umiera dziecko, któremu zostaje przepisane wszystko rozpija
się żeni się z kobietą chorą psychicznie nie daje się z nimi żyć
więc matka ucieka do jednego z dzieci.
Żona syna, który ma wszystko odchodzi po 7 latach od niego do innego
Syn umiera 10 miesięcy później na zawał sam w domu.
Żona wraca i zostaje panią na majątku, dzięki Bogu nie mają dzieci :/
I teraz moje pytanie czy matce która przez 6 lat mieszkała z jednym
z dzieci należy się zachowek i czy dziecią jej, które nie dostały
nic od rodziców też ?
Czy ta kobieta OBCA zgarnia cały majątek do którego nawet małego
palca nie dołożyła:(((

BARDZO PROSZĘ O POMOC !
Obserwuj wątek
    • bezpocztyonline Re: Zachowek 15.04.10, 15:55
      pendzi-wiatr napisała:


      > Żona wraca i zostaje panią na majątku

      ???

      e-prawnik.pl/dokumenty/kodeksy/kodeks-cywilny/spadki-dziedziczenie-ustawowe/
      KODEKS CYWILNY

      KSIĘGA CZWARTA SPADKI

      TYTUŁ II
      DZIEDZICZENIE USTAWOWE

      "Art. 931. § 1. W pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci
      spadkodawcy oraz jego małżonek; dziedziczą oni w częściach równych. Jednakże
      część przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości
      spadku.
      § 2. Jeżeli dziecko spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy,
      który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych. Przepis ten
      stosuje się odpowiednio do dalszych zstępnych.

      Art. 932. § 1. W braku zstępnych spadkodawcy powołani są do spadku z ustawy jego
      małżonek i rodzice.
      § 2. Udział spadkowy każdego z rodziców, które dziedziczy w zbiegu z małżonkiem
      spadkodawcy, wynosi jedną czwartą całości spadku. Jeżeli ojcostwo rodzica nie
      zostało ustalone, udział spadkowy matki spadkodawcy, dziedziczącej w zbiegu z
      jego małżonkiem, wynosi połowę spadku.

      § 3. W braku zstępnych i małżonka spadkodawcy cały spadek przypada jego rodzicom
      w częściach równych."

      § 4. Jeżeli jedno z rodziców spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział
      spadkowy, który by mu przypadał, przypada rodzeństwu spadkodawcy w częściach
      równych.

      § 5. Jeżeli którekolwiek z rodzeństwa spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku
      pozostawiając zstępnych, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego
      zstępnym. Podział tego udziału następuje według zasad, które dotyczą podziału
      między dalszych zstępnych spadkodawcy.

      Art. 933. § 1. Udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami,
      rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku.
      § 2. W braku zstępnych spadkodawcy, jego rodziców, rodzeństwa i ich zstępnych,
      cały spadek przypada małżonkowi spadkodawcy."

      Pytanie: czy małżonkowie byli formalnie w separacji?

      "Art. 940. § 1. Małżonek jest wyłączony od dziedziczenia, jeżeli spadkodawca
      wystąpił o orzeczenie rozwodu lub separacji z jego winy, a żądanie to było
      uzasadnione.
      § 2. Wyłączenie małżonka od dziedziczenia następuje na mocy orzeczenia sądu.
      Wyłączenia może żądać każdy z pozostałych spadkobierców ustawowych powołanych do
      dziedziczenia w zbiegu z małżonkiem; termin do wytoczenia powództwa wynosi sześć
      miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o otwarciu spadku, nie
      więcej jednak niż jeden rok od otwarcia spadku"

      Żona zmarłego nie była "obcą osobą", tylko żoną spadkodawcy, ale nie dziedziczy
      całości, tylko dziedziczy połowę tego, co posiadał spadkodawca, a z drugiej
      połowy połowę (czyli 1/4 całości) dziedziczy matka spadkodawcy, a pozostała 1/4
      całości jest spadkiem do podziału na rodzeństwo spadkodawcy, a jeśli któreś z
      rodzeństwa nie dożyło, to na jego (tej osoby z rodzeństwa) dzieci.

      e-prawnik.pl/dokumenty/kodeksy/kodeks-cywilny/spadki-przepisy-szczegolne-o-dziedziczeniu-gospodarstw-rolnych/
      • pendzi-wiatr Re: Zachowek 16.04.10, 09:10
        Małżonkowie byli formalnie ze sobą
        A co w przypadku gdy zostawił testament
        czy jego "żona" ma obowiązek zgłoszenia go gdzieś (sąd)czy ktoś nas
        z urzędu o nim poinformuje?
        Czy ktoś go z urzędu sprawdza ( przecież od niego odszedła to
        dlaczego jej przepisał wszystko - zakładam że w testamencie może być
        taki zapis- ponieważ się chwaliła że jest testament)
        W przypadku gdy jest testament to rozumiem że, nie ma dziedziczenia
        z ustawy a zachowek, czy wtedy trzeba złożyć sprawę do sądu czy ona
        dobrowolnie powinna go nam wypłacić?
        • bezpocztyonline Re: Zachowek 16.04.10, 10:19
          pendzi-wiatr napisała:

          > ponieważ się chwaliła że jest testament)
          > W przypadku gdy jest testament to rozumiem że, nie ma dziedziczenia
          > z ustawy a zachowek, czy wtedy trzeba złożyć sprawę do sądu czy ona
          > dobrowolnie powinna go nam wypłacić?

          1. Sprawdzacie, kto figuruje w księdze wieczystej jako właściciel.

          1a. Jeśli żona, to sprawdzacie, co było podstawą wpisu. Jeśli postanowienie sądu
          o nabyciu spadku, to spisujecie nr sygnatury akt i datę oraz datę
          uprawomocnienia i dane sądu. Mama lub któreś z rodzeństwa (ale lepiej mama)
          udaje się do sądu rejonowego do wydziału cywilnego i prosi o wgląd do akt sprawy
          posiadając przy sobie swój akt urodzenia i akt zgonu zmarłego (jeśli to któreś z
          rodzeństwa, to potrzebuje też akt zgonu ojca) (do wykazania interesu prawnego).
          Oglądacie, co jest w aktach sprawy, sprawdzacie, czy żona podała informacje o
          waszym istnieniu, czy podała wasze dane i wasze adresy. Jeśli podała, a nie
          dostaliście zawiadomień - jest to poważne uchybienie formalne. Jeśli podała, ale
          bez adresów, sprawdzacie, czy sąd zamieszczał ogłoszenia w prasie (pewnie
          zamieszczał, ale kto czytuje takie ogłoszenia).
          Jeśli coś jest nie w porządku - wynajmujecie dobrego adwokata i zlecacie mu
          sprawę. Jeśli wszystko jest w porządku - mama (i tylko mama) określa wartość
          nieruchomości, oblicza swój ustawowo jej należny udział w spadku (udział w
          nieruchomości), wartość kwotową całej nieruchomości i należny sobie zachowek w
          wysokości połowy tego, co by odziedziczyła, gdyby testamentu nie było.
          Wysyła do synowej listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru wezwanie
          do zapłatyna konto nr ... lub przekazem pocztowym na adres ... w terminie do ...
          kwoty w wysokości .... zł, stanowiącej należną jej wysokość zachowku po jej
          zmarłym synu ....
          Po upływie tego terminu (jeśli synowa nie zapłaci) wysyła drugie przedsądowe
          wezwanie do zapłaty. Jeśli synowa nie zapłaci, kieruje do sądu rejonowego lub do
          sądu okręgowego (w zależności od wysokości kwoty, jaka jej by się należała do
          75.000 zł - sąd rejonowy od 75.000 zł - sąd okręgowy) pozew przeciw synowej o
          zachowek w wysokości ....

          Ważne - od uprawomocnienia się postanowienia sądu o nabyciu spadku do
          skierowania do sądu pozwu o zachowek nie powinno minąć 3 lata, przy założeniu,
          że nie było błędów sądu przy powiadamianiu ustawowo uprawnionych.

          1b. Jeśli jednak w księdze wieczystej figuruje zmarły, to:

          2. Mama zmarłego składa do sądu rejonowego do wydziału cywilnego wniosek o
          wydanie odpisu postanowienia sądu o nabyciu spadku po zmarłym dnia ... w ...
          synu ... ostatnio zamieszkałym w ... Sąd szuka, czy taka sprawa była w ogóle
          prowadzona. Jeśli tak, to postanowienie przyśle lub odpisze że sprawa jest w
          toku. Jeśli sprawa jest prowadzona lub zakończona - dalsza część postępowania
          jak punkcie 1a. Jeśli sąd odpisze, że takiej sprawy nie było, to:

          3. Mama zmarłego składa wniosek do sądu rejonowego wydział cywilny o wydanie
          postanowienia o nabyciu spadku. Składa: akt zgonu zmarłego, akt zgonu męża, swój
          akt małżeństwa, akty urodzenia wszystkich swoich dzieci, a jeśli któreś z jej
          pozostałych dzieci nie żyje, to akt zgonu tego dziecka również i akty urodzenia
          dzieci tego dziecka, akt małżeństwa spadkodawcy. Podaje dane osobowe wszystkich
          osób ustawowo uprawnionych do spadku oraz ich adresy. Może to też zrobić któreś
          z rodzeństwa zmarłego. Każdy z uprawnionych ustawowo.
          I niech synowa/szwagierka/ciotka się wykaże, czy testament naprawdę ma, czy nie.
          Jeśli jesteście przekonani, że testament może być sfałszowany - wynajmijcie
          dobrego adwokata, niech pomoże wam to wykazać przed sądem.

          Jeśli testament będzie prawdziwy i sąd przyzna jej nieruchomość, to rodzeństwu
          zmarłego nie będzie przysługiwało prawo do zachowku, ale matce - i owszem.
          Staranie o zachowek zgodnie z procedurą podaną w punkcie 1a.
          • bezpocztyonline Re: Zachowek 16.04.10, 10:55
            bezpocztyonline napisała:


            > Wysyła do synowej listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru wezwanie
            > do zapłatyna konto nr ... lub przekazem pocztowym na adres ... w terminie do ..
            > .
            > kwoty w wysokości .... zł, stanowiącej należną jej wysokość zachowku po jej
            > zmarłym synu ....
            > Po upływie tego terminu (jeśli synowa nie zapłaci) wysyła drugie przedsądowe
            > wezwanie do zapłaty.

            Te wezwania zanim się skieruje sprawę do sądu są o tyle istotne, że gdyby ich
            nie było, to synowa mogłaby przed sądem oświadczyć, że ona owszem - przecież by
            zapłaciła i bez sądu, gdyby ją o to poproszono, co będzie miało taki skutek, że
            sąd może mamę zmarłego obciążyć kosztami sądowymi (bo sprawa nie byłaby
            konieczna). Dlatego trzeba mieć dowody, że wyliczona wartość nieruchomości nie
            była wygórowana, że należna kwota zachowku została prawidłowo naliczona, że
            synowa została wcześniej wezwana do zapłaty tej kwoty i dobrowolnie nie chciała
            jej zapłacić. Nawet jednak po wyroku sądu (o ile oczywiście testament istnieje,
            jest autentyczny i to ona odziedziczy nieruchomość) nakazującym zapłatę zachowku
            matce zmarłego w kwocie ... , mogą być problemy, jeśli synowa nie będzie chciała
            (lub mogła) zapłacić. Trzeba będzie kierować znów sprawę do sądu o nadanie
            wyrokowi klauzuli wykonalności, a potem z tym do komornika. Komornik pewnie
            zlicytuje nieruchomość, by uzyskać tę kwotę dla matki zmarłego - może to być
            procedura długotrwała. Ale zawsze warto.

            Najlepiej jednak mieć - DOBREGO - adwokata, bo same porady na forum nie wystarczą.
            • pendzi-wiatr Re: Zachowek 16.04.10, 11:18
              Babcia wątpię czy ma swój akt urodzenia ponieważ jak pisałam
              wszystko zostawiła w swoim starym domu wzięła tylko kilka swoich
              rzeczy (ciuchy) i „uciekła”. Na pewno nie ma aktu zgonu syna – ma go
              pewnie jego „żona” więc jak może dowiedzieć się kto figuruje w
              księgach wieczystych ( głupie pytanie- gdzie te księgi wieczyste
              można przeglądnąć, one są w sądzie rejonowym?) Przypuszczam
              że „żona” tego zmarłego nie była jeszcze w sądzie bo od jego śmierci
              upłynęło dopiero jakieś 3 tygodnie więc w księgach jest na razie
              pewnie syn tej babci.
              Babcia jest koło 80 więc chyba dostałaby zachowek w wysokości 2/3 bo
              nie jest zdolna do pracy- mam rację?
              Czy dziecią wszystkim na pewno nie przysługuje zachowek także w
              wysokości połowy z tej ¼ majątku nawet w przypadku testamentu?
              Sama ma wycenić w przybliżeniu majątek ewentualnie?
              Co gdy ona zacznie już teraz sprzedawać „włości” pole, traktor…(
              tego się własnie obawiamy dlatego tak szybko chcemy „załatwić tą
              sprawę, zorientować się
              Rozumiem że jeśli ona jeszcze nie poczyniła żadnych kroków o nabycie
              spadku ( a tak pewnie jest ) to babcia
              Najpierw wysyła jej listem poleconym wezwanie do zapłaty zachowku w
              kwocie..
              Czy
              odrazu składa wniosek do sądu rejonowego wydział cywilny o wydanie
              postanowienia o nabyciu spadku. Składa: akt zgonu zmarłego, akt
              zgonu męża, swój
              akt małżeństwa, akty urodzenia wszystkich swoich dzieci. Ale wracamy
              do początku babcia nie ma( i nie będzie pewnie miała) aktu zgon
              syna, co wtedy?.
              Jak można zdobyć jej akt urodzenia i małżeństwa i akt zgonu jej
              męża, bo pewnie nie uda się go „znaleźć” w jej starym domu) można
              uzyskać jakieś odpisy w urzędzie miasta? Aby złożyć wniosek do sądu.
              Ile wynoszą koszty założenia takie sprawy i czy w razie wygranej są
              one zwracane? – wie Pan może
              Bardzo dziękuję za pomoc i proszę o jeszcze
              Pozdrawiam
              • bezpocztyonline Re: Zachowek 16.04.10, 12:24
                pendzi-wiatr napisała:

                > Babcia wątpię czy ma swój akt urodzenia ponieważ jak pisałam
                > wszystko zostawiła w swoim starym domu wzięła tylko kilka swoich
                > rzeczy (ciuchy) i „uciekła”. Na pewno nie ma aktu zgonu syna –
                > ; ma go
                > pewnie jego „żona”

                Z dowodem osobistym (chyba ma?) do USC - wszystko jej wydadzą. Opłata za wydanie
                dokumentu - 22 zł bodajże (od każdego aktu, jaki sobie zażyczy).

                Wniosek do USC może też za nią złożyć każde z rodzeństwa i wszystko dostanie, bo
                są to osoby będące dla siebie wzajemnie bliską rodziną (matka, dzieci, siostry,
                bracia). Dowód osobisty własny, by urzędnik wiedział, komu wydaje.

                > więc jak może dowiedzieć się kto figuruje w
                > księgach wieczystych

                Może zajrzeć sama, może poprosić znajomego, sąsiada, sąsiadkę, narzeczoną
                wnuczka itp. Akurat do każdej KW może zaglądnąć każdy i każdy może dostać wypis
                z każdej KW. Nie trzeba się legitymować interesem prawnym. Nie w wydziale ksiąg
                wieczystych, bo w wydziale cywilnym, gdy będzie oglądać akta sprawy spadkowej -
                już tak.
                Musi tylko znać numer księgi wieczystej, która ją interesuje.

                Jeśli jej nie zna, to najpierw udaje się (ona/sąsiad/sąsiadka/znajoma/narzeczona
                wnuczka/itp.) do wydziału geodezji w starostwie powiatowym właściwym dla
                położenia nieruchomości i prosi o wydanie wypisu skróconego z ewidencji (bez
                danych osobowych właściciela) dla nieruchomości położonej pod adresem .... Tam
                będą numery działek, ich przeznaczenie, wielkość, zabudowania, właściwość sądu
                rejonowego prowadzącego KW i numer KW. Ale nie będzie nazwiska ani adresu
                właściciela.

                Jeżeli do geodezji uda się osobiście mama lub któreś z rodzeństwa zmarłego, a w
                geodezji jako właściciel figuruje zmarły, to można dostać pełny wypis z
                ewidencji gruntów wraz z danymi właściciela, bo bliskiej rodzinie właściciela
                wydają.

                > ( głupie pytanie- gdzie te księgi wieczyste
                > można przeglądnąć, one są w sądzie rejonowym?)

                Tak, w sądzie rejonowym (ale nie w każdym), w wydziale ksiąg wieczystych.
                Zapytaj najlepiej w urzędzie gminy, w której jest położona nieruchomość, w
                którym sądzie rejonowym są prowadzone księgi wieczyste dla tej miejscowości i
                poproś o dane adresowe tego sądu (i wydziału ksiąg wieczystych). Czasami bywają
                zamiejscowe filie wydziału ksiąg wieczystych w innej miejscowości niż sam
                normalny wydział. Jak uzyskasz dane właściwego sądu i wydziału, zadzwoń i
                upewnij się, że to tam należy szukać KW dla danej nieruchomości (dla danej gminy).


                > Przypuszczam
                > że „żona” tego zmarłego nie była jeszcze w sądzie bo od jego śmierc
                > i
                > upłynęło dopiero jakieś 3 tygodnie więc w księgach jest na razie
                > pewnie syn tej babci.

                To zaczynajcie od punktu 3.

                > Babcia jest koło 80 więc chyba dostałaby zachowek w wysokości 2/3 bo
                > nie jest zdolna do pracy- mam rację?

                Też miałam takie przypuszczenia, ale nie chcę się wypowiadać na 100%, bo nie
                jestem prawnikiem.

                Jeżeli sąd przyzna babci i rodzeństwu zmarłego spadek (bo ciocia blagowała z
                testamentem lub wykażecie, że jest on podrobiony), to nie ma mowy o zachowku, bo
                po prostu babcia i rodzeństwo zmarłego stają się współwłaścielami nieruchomości.
                Warto wtedy złożyć wniosek do KW o wpisanie nowych współwłaścicieli. I przejąć
                częściowo w posiadanie w odpowiednich udziałach, może między sobą zrobić dział
                spadku, a następnie wnieść do sądu o zniesienie współwłasności z
                synową/szwagierką/ciocią np. poprzez podział nieruchomości na mniejsze działki
                albo poprzez sprzedaż na waszą rzecz z obowiązkiem spłaty dla niej (o ile nie
                będzie testamentu, bo jeśli się posłuży fałszywym testamentem, to sąd powinien
                uznać ją w ogóle za niegodną dziedziczenia).

                > Czy dziecią wszystkim na pewno nie przysługuje zachowek także w
                > wysokości połowy z tej ¼ majątku nawet w przypadku testamentu?

                Niestety nie. Spadek by przysługiwał, ale zachowek nie.

                > Sama ma wycenić w przybliżeniu majątek ewentualnie?

                Tak, ale może powołać też rzeczoznawcę. On to zrobi pewniej i profesjonalniej,
                ale nie za darmo. Jeśli jednak jest w stanie w miarę sensownie określić sama, to
                może określić sama, byleby nie wyszło potem przed sądem, że przeszacowała znacznie.


                > Co gdy ona zacznie już teraz sprzedawać „włości” pole, traktor̷
                > 0;(

                Pola nie sprzeda, bo pole można sprzedać tylko u notariusza, a notariusz zażąda
                dokumentów. Nie ma postanowienia sądu o nabyciu spadku - nie ma własności.

                Traktor - nie znam się na tym, ale traktor chyba musi być zarejestrowany w
                wydziale komunikacji jak każdy inny pojazd, więc nikt nie kupi od niej (i nie
                przerejestruje na siebie) traktora, który jest zarejestrowany na kogoś innego
                niż ona. Najpierw postanowienie sądu o nabyciu spadku, potem przerejestrowanie
                traktora na nią, dopiero potem sprzedaż.

                Może natomiast sprzedać to, co nie jest rejestrowane: meble itp.

                Może by zatem kilku zażywnych bratanków/siostrzeńców zmarłego wprowadziło się do
                nieruchomości po wujku (za pozwoleniem babci na piśmie), by pilnować, by po
                wujku nic nie zniknęło, póki sąd prawy nie rozstrzygnie?
                • bezpocztyonline Jeszcze jedna istotna informacja 16.04.10, 12:31
                  Mało prawdopodobne, by sąd rozpatrzył sprawę tak szybko, ale ponoć tak też się
                  zdarza: nawet jeśli sąd by ją uznał za niegodną dziedziczenia, to do 3 miesięcy
                  od daty śmierci wujka ciotka jest formalnie pogrążoną w żałobie i rozpaczy wdową
                  i ma prawo do 3 miesięcy od daty zgonu męża zamieszkiwać w nieruchomości.

                  Dopiero po upływie tego okresu już nie, o ile oczywiście nie będzie jej
                  przysługiwało prawo własności lub współwłasności nieruchomości.
                  • cccykoria Re: Jeszcze jedna istotna informacja 17.04.10, 10:04
                    Poki nie bedzie przeprowadzonej sprawy spadkowej ,nie mozna
                    wysylac ,zadnych pism o zachowek itp
                    Sorrki przeczytalam rady pobieznie i naprawde prosze o
                    rozsadek.Mielismy podobna sprawe i przegralismy ,za zastepstwo
                    procesowe zaplacilismy okolo 8tys i za koszty sadowe.Mecenas
                    wprowadzil Nas w blad ,napisal pismo o wydanie gospodarstwa
                    (jak mozna wydac gospodarstwo jak sie nie jest jego
                    wlscicielem tu blad ,najpierw sprawa spadkowa i co orzeknie
                    sad) itp.Sprawa dotyczyla nieruchomosci i gospodarstwa rolnego
                    po meza dziadku,ktory ozenil sie po jakims czasie z kobieta
                    (meza babcia zmarla) ,ktora miala syna.Dziadek go nigdy nie
                    usynowil.Po smierci dziadka nikt nie przeprowadzil sprawy
                    spadkowej ,bo uwazalismy ,niech maja.Dopiero gdy pasierb
                    pokazal rogi (pozyczylismy im duza kwote ,ktora latami nie
                    chcial oddac) ,maz z rodzenstem zdecydowal sie jak
                    wyzej.Kosztowalo to Nas duzo nerwow ,nie mielismy zadnych
                    dokumentow i tak po kolei jak radzi Tobie Pan zaczelismy
                    pozyskiwac dokumenty i w urzedzie gminy okazalo sie ,ze w
                    X roku dziadek wraz z druga zona przepisal gospodarstwo
                    rolne na pasierba(w pismie bylo napisane na syna i jego
                    zone to bujda) szok,podrobione podpisy itp.W ksiedzie
                    wieczystej ,nie bylo zmiany ,liczyli chyba na
                    zasiedzenie ,bali sie chyba ,ze to wyjdzie na jaw
                    itp.Wazne ,czy nie ma zapisu ,ze babcia(matka) ma
                    wydzielony pokoj z czego moze korzystac dozywotnie(sluzebnosc)
                    itp .U Nas tak bylo i Nam nic sie nie nalezalo ,to znaczy
                    (dziadek mial syna jedynego ,meza ojca ,ktory zmarl,wiec
                    wedlug dziedziczenia ustawowego mogli starc sie nie meza
                    matka ,tylko maz i rodzenstwo.Nie zrobili tego .Potem juz
                    bylo za pozno..Szkoda wywalilam wszystkie dokumenty ,bo to
                    kosztowalo kupe kasy to bym teraz przytoczyla postanowienie
                    sadau ,tu zaznaczam ,chodzi mi o to ,co w zwiazku z
                    tym ,jezeli matka przepisala gospodarstwo rolne na syna,czy
                    rowniez bylo na jego zone? Zreszta chyba nie robi
                    roznicy ,bo ona dziedziczy po mezu.Musicie to wszystko
                    sprawdzic,naprawde nie pochopnie .Wszystko dostaaniecie ,akt
                    zgonu za darmo ,jezeli chodzi o KW(jezeli bedziecie znali
                    juz nr ksiegi) ,zobaczcie ,czy Wasz brat dokonał zmian
                    (mozna to wszystko sobie przepisac recznie).Na wypis z
                    KW ,czeka sie okolo m-ca za oplata.Sa tez miasta w
                    ktorych umawiasz sie na konkretny dzien ,jezeli chodzi o
                    KW.Kazdy moze sprawdzic ,ale wypelniasz druk i podajesz dane.
                    Jak przebiega sprawa spadkowa ,jezeli zechcesz moge
                    opisac ,przeprowadzalam ,po mezu zmarlym mojej
                    babci.Najgorsze jakby ktos z rodzenstwa mieszkal za
                    granica ,wtedy to dluzej trwa..
                    • bezpocztyonline Re: Jeszcze jedna istotna informacja 17.04.10, 13:55
                      cccykoria napisała:

                      > Poki nie bedzie przeprowadzonej sprawy spadkowej ,nie mozna
                      > wysylac ,zadnych pism o zachowek itp
                      > Sorrki przeczytalam rady pobieznie

                      No, to widać, że przeczytałaś pobieżnie. Wyraźnie pisałam, że najpierw trzeba
                      ustalić, kto jest właścicielem/spadkobiercą.
                      Jeżeli jeszcze nie było przeprowadzonego postępowania spadkowego, to najpierw
                      trzeba je przeprowadzić, bo może się okazać, że testamentu nie ma i normalnie
                      się dziedziczy ustawowo, a wtedy zachowek się nie należy, za to jest majątek do
                      wspólnego zarządzania lub do podziału.

                      Jeżeli jednak rzeczywiście wszystko dziedziczy żona (to stwierdzi sąd i to
                      prawomocnym postanowieniem), to nie wolno zwlekać z rozpoczęciem starań o
                      zachowek, bo po trzech latach nastąpi przedawnienie roszczeń finansowych i sąd
                      tedy taki pozew odrzuci.

                      > Mielismy podobna sprawe

                      Nie, wasza sprawa była całkiem inna.

                      > i w urzedzie gminy okazalo sie ,ze w
                      > X roku dziadek wraz z druga zona przepisal gospodarstwo
                      > rolne na pasierba(w pismie bylo napisane na syna i jego
                      > zone to bujda)

                      W którym roku? To istotne, bo przepisy zwłaszcza te dotyczące gospodarstw
                      rolnych (i ich dziedziczenia) się zmieniają.

                      Czyje było pierwotnie to gospodarstwo? Babci i dziadka męża, czy tylko dziadka
                      męża czy dziadka męża i jego drugiej żony?

                      W którym roku zmarła babcia męża?

                      > W ksiedzie wieczystej ,nie bylo zmiany

                      Bo obdarowany nie wniósł wniosku o wpis w KW

                      > liczyli chyba na zasiedzenie

                      Obdarowany nie musiał zasiadywać, ale jeśli w umowie przekazania gospodarstwa
                      rolnego był błąd istotny co do określenia tożsamości osoby obdarowanej, to może
                      rzeczywiście. Zasiedzieli?

                      > itp.Wazne ,czy nie ma zapisu ,ze babcia(matka) ma
                      > wydzielony pokoj z czego moze korzystac dozywotnie
                      > (sluzebnosc) itp . U Nas tak bylo i Nam nic sie nie
                      > nalezalo

                      I na tym polega różnica:

                      W wątku jest opisana sytuacja, gdy uczyniona darowizna (nieważne, czy obciążona
                      służebnością czy nie) stała się przedmiotem spadku, ponieważ, osoba, która
                      została obdarowana zmarła.

                      W opisie twojej sytuacji darowizna została uczyniona, a darczyńca zmarł (nie
                      obdarowany).

                      Ale a propos - do autora wątku - rzeczywiście ciekawe, czy akcie darowizny babci
                      i dziadka na rzecz wujka nie było tam dożywotniej służebności lub dożywocia?
                      Jeśli tak, to babci nadal przecież przysługuje dożywcie, które - nawet jeśli sąd
                      uzna, że spadek w całości nabywa żona zmarłego - może babcia wykonywać (czyli
                      mieszkać, a być może nawet korzystać z utrzymywania przez synową(?)) lub
                      sądownie zamienić tę służebność na rentę, którą synowa będzie jej dożywotnio
                      płaciła.

                      > jezeli matka przepisala gospodarstwo rolne na syna,czy
                      > rowniez bylo na jego zone?

                      Autor wątku pisze, że na syna, który jeszcze nie był żonaty. Ożenił się później.

                      > Zreszta chyba nie robi roznicy ,bo ona dziedziczy po mezu.

                      Owszem, ale ustawowo tylko 1/2, chyba, że rzeczywiście testament jest.

                      > jezeli chodzi o KW (jezeli bedziecie znali
                      > juz nr ksiegi) ,zobaczcie ,czy Wasz brat dokonał zmian
                      > (mozna to wszystko sobie przepisac recznie).

                      Fakt, można, ale tylko do celów informacyjnych dla siebie.
                      Wagę dokumentu urzędowego ma tylko odpis.

                      > Na wypis z KW ,czeka sie okolo m-ca za oplata.

                      Gdzie to tak???? Chyba, że księga była papierowa, przed wydaniem wypisu musiała
                      pójść od migracji, a że sąd (ten akurat) obciążony robotą, to migracja tyle trwała.

                      Normalnie odpis z KW elektronicznej dostaje się od ręki (30 zł), odpis z KW
                      papierowej za tydzień, czasem dwa (6 zł za stronę odpisu. Najczęściej dane
                      mieszczą się na jednej , czasem dwóch stronach).

                      > Sa tez miasta w ktorych umawiasz sie na konkretny dzien
                      > ,jezeli chodzi o KW.

                      Tak, KW papierowe trzeba zamówić do wglądu na dzień przed. Dzwoni się do sądu i
                      prosi się o przygotowanie KW nr ... na jutro do wglądu. Ale często w sądach
                      pracownicy kierują się zrozumieniem, i nawet jeśli ktoś nie zamówił, a
                      przyjechał z daleka, to przynoszą od reki z archiwum. Tylko grzecznie poprosić.

                      Elektronicznych KW się nie zmawia, bo się po prostu przyjeżdża, siada do
                      komputera i czyta. Elektroniczne można czytać też w każdym sądzie rejonowym, w
                      którym są kW elektroniczne. Np. w Gdańsku można obejrzeć elektroniczną KW z
                      Krakowa, nie trzeba do Krakowa jechać.

                      > Najgorsze jakby ktos z rodzenstwa mieszkal za
                      > granica ,wtedy to dluzej trwa..

                      Osoby mieszkające za granica mogą dać pełnomocnictwo do reprezentowania przed
                      sądem i do odbierania korespondencji w tej samej sprawie spadkowej komuś z
                      bliskiej rodziny najlepiej również uczestniczącej w tej samej prawie spadkowej.
                      Nawet cała rodzina może "scedować" w ten sposób kwestię zajmowania się tą samą
                      sprawą spadkową jedną osobę z rodzeństwa. O ile oczywiście mają do siebie
                      wzajemnie zaufanie...
                      • cccykoria Re: Jeszcze jedna istotna informacja 17.04.10, 14:48
                        > > Mielismy podobna sprawe
                        >
                        > Nie, wasza sprawa była całkiem inna.
                        >
                        > > i w urzedzie gminy okazalo sie ,ze w
                        > > X roku dziadek wraz z druga zona przepisal gospodarstwo
                        > > rolne na pasierba(w pismie bylo napisane na syna i jego
                        > > zone to bujda)
                        >
                        > W którym roku? To istotne, bo przepisy zwłaszcza te dotyczące
                        gospodarstw
                        > rolnych (i ich dziedziczenia) się zmieniają.

                        Przepraszam ,ze przeczytalam pobieznie ,dlatego nie
                        zauwazylam tego.
                        Gospodarstwo rolne bylo chyba przepisane w 1976 roku i byla
                        wlasnie taka adnotacja "przepisuja synowi" ,no i oczywiscie
                        sluzebnosc ,ze po smierci dziadka jego druga zona ma
                        wydzielony pokoj itp dozywotnie itp podpisy byly to widac
                        golym okiem podrobione ,kazdy kto widzial to ,to tak
                        twierdzil. Jak mozna podpisac sie Kowalski Michalina.Malo t
                        nasze nazwisko czesto myla i pisza przez ch ,a prawidlowo
                        przez samo h, a tam bylo przez ch ..Maz pojechal do
                        grafologa ,ktory pobieznie
                        stwierdzil to samo.Bylo w tamtych czasach ,chyba sporzadzane
                        przy wojcie(och jak zaluje ze nie mam tych papierow).Babcia
                        meza zmarla b mlodo w wieku 40 lat(teraz nie pamietam
                        ktory to rok).Bylo to gospodarstwo dziadka ,ktory za
                        pozostawione " mienie na Ukrainie" dostal od panstwa .Mial
                        syna , ktory oczywiscie gdy ozenil siez meza matka nie
                        mieszkal z nim ,ktory potem zmarl.Dziadek przyjal pod dach
                        kobiete z dzieckiem(pasierbem),potem ozenil sie z
                        nia..Pasierb nosil nazwisko dziadka drugiej zony ,nie
                        dziadka.Wlasnie ,gdy dotarlam do ksiegi dziadka(Wroclaw)
                        czesciowo byla zalana ,dziadek dalej figurowal ,nie dokonano
                        zmiamny wpisu....

                        Oczywiscie ,ze te reczne spisanie tylko mozna do swoich
                        celow ,ale w meza sprawie to zrobilam.Potem szybko
                        zamknieto dziadka ksiege i" dokonali zmian"

                        To dzialo sie we Wroclawiu chyba w 2005 r i wlasnie termin
                        zasiedzenia sie zbizal(wczesniej napisalam chyba 20 lat ,a
                        to dobiegalo do 30 lat) ,tylko kiedys mialam ta
                        wiedze ,teraz mi sie ulotnila,bo wazne tez bylo ,czy
                        zasiedzenie bylo w zlej ,czy dobrej wierze ,wlasnie w tym
                        roku roku(2005) ,musialam umawiac sie na termin.W moim
                        miescie ,czytam w kompie ,ale na odpis z ksiegi czeka sie
                        okolo m-ca(gorna granica) nie dostajesz od reki.

                        Nie bede juz pisac ,poniewaz moze to wrecz przeciwnie
                        zaszkodzic i ciesze sie ,ze bezinetesownie pomagasz i masz
                        ogromna wiedze...


                        Taki na koniec "moral" nie warto oszukiwac,tak jak bylo w
                        dziadka meza przypadku ,bo nie dawno dom splonal
                        doszczetnie i stalo sie wielkie nieszczescie zginal syn
                        pasierba ,tylko dlaczego On zaplacil zyciem.? tego nikt nie
                        wie ,zostali bez dachu nad glowa,ponoc dostali zastepcze
                        mieszkanie i naprawde wspolczuje pasierba synowej(stracila
                        meza) ,a pasierbowi nie..Pozdrawiam
                            • cccykoria Re: Przecież nazywam się "bez poczty" 18.04.10, 23:50
                              bezpocztyonline napisała:

                              > cccykoria napisała:
                              >
                              > > czy moge na priva z zapytaniem?

                              Ano rzeczywiscie:) nie mam zadnego wytlumaczenia ,ale
                              gafa:) ,wzielam skopiowalam nicka i wkleilam nie
                              czytajac ,sorry.Dzieki Tobie zauwazylam jeszcze jedna
                              niescislosc ,oczywiscie teraz mi do niczego nie jest to
                              potrzebne ,ale wczesniej nie pomyslalam.Przeciez dziadek meza
                              po smierci zony (meza babci) ,nie przeprowadzil sprawy
                              spadkowej.Meza ojciec byl ich jedynym synem i nie bylo
                              zadnego testamentu....Zeniac sie ponownie z kobieta z dzieckiem
                              (pasierb) nie mieli juz dzieci...Dobrze mysle? ,czy znow cos
                              nakrecilam?

                              Przepraszam autora watku ,mialam sie juz nie odzywac...
                              • bezpocztyonline Re: Przecież nazywam się "bez poczty" 19.04.10, 10:32
                                cccykoria napisała:

                                > Przeciez dziadek meza
                                > po smierci zony (meza babci) ,nie przeprowadzil sprawy
                                > spadkowej.Meza ojciec byl ich jedynym synem i nie bylo
                                > zadnego testamentu....Zeniac sie ponownie z kobieta z dzieckiem
                                > (pasierb) nie mieli juz dzieci...

                                Owszem, dlatego usiłowałam od ciebie wyciagnąć, czy nieruchomość była
                                współwłasnością babci i dziadka męża, czy była odrębną własnością dziadka męża
                                (bo nabyta przed ślubem lub nabyta "po rodzicach", czy może była współwłasnością
                                dziadka męża i jego drugiej żony. Ale chyba napisałaś, że to była odrębna
                                własność dziadka za mienie pozostawione na wschodzie - dobrze kojarzę?

                                W tym pierwszym przypadku po śmierci babci męża należało zrobić postępowanie
                                spadkowe po babci. Jednakże ówczesne przepisy określały, kto może dziedziczyć
                                gospodarstwo rolne (to te przepisy, które Trybunał Konstytucyjny od 2001 roku
                                wykreślił z kodeksu cywilnego): mogła to być osoba, która faktycznie pracowała w
                                gospodarstwie rolnym, bądź jeśli była małoletnia - pobierała naukę (art. 1059 i
                                1060).

                                isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093
                                Tak więc ojciec twojego męża (ewent. jeśli już nie żył, to twój maż i jego
                                ewentualne rodzeństwo) mógłby (mogliby) mieć wprawdzie udział w spadku, ale
                                mógłby (mogliby) nie móc dziedziczyć udziału w gospodarstwie rolnym, jeśli nie
                                spełniał (nie spełniali) ustawowych warunków. Wtedy spadek przechodził na tego,
                                kto te warunki spełniał - a był nim z pewnością dziadek twojego męża.

                                Jeśli gospodarstwo było tylko dziadka twojego męża, to robienie postępowania
                                spadkowego po babci miałoby tylko wtedy sens, jeśli babcia pozostawiała jakiś
                                inny spadek.

                                Dziadek twojego męża z drugą żoną nie mieli wspólnych dzieci, ale ona dziecko
                                miała.

                                Skoro dziadek wraz małżonką darowali (ale dlaczego razem, jeśli ona nie miała
                                prawa współwłasności?), to pisali, że darują synowi (jej synowi - to fakt).

                                Jeżeli mieliście wątpliwości co do autentyczności charakteru pisma dziadka,
                                trzeba było powołać biegłego grafologa, bo bez niego żadne "wszyscy w rodzinie
                                uważają" się przed sądem nie ostanie.

                                Trzeba było ustalić, na jakiej podstawie druga żona dziadka również dokonywała
                                tej darowizny? Dlaczego twierdziła, że jest współwłaścicielką? Chodziło o rentę
                                dla niej? Czy o to, by móc twierdzić, że gospodarstwo przejmuje "następca"? Może
                                dlatego pasierba nazwali synem?

                                lex.pl/czasopisma/rejent/klasyfika.html
                                • cccykoria Re: Przecież nazywam się "bez poczty" 19.04.10, 21:39
                                  bezpocztyonline napisała:

                                  > cccykoria napisała:
                                  >
                                  > > Przeciez dziadek meza
                                  > > po smierci zony (meza babci) ,nie przeprowadzil sprawy
                                  > > spadkowej.Meza ojciec byl ich jedynym synem i nie bylo
                                  > > zadnego testamentu....Zeniac sie ponownie z kobieta z
                                  dzieckiem
                                  > > (pasierb) nie mieli juz dzieci...
                                  >
                                  > Owszem, dlatego usiłowałam od ciebie wyciagnąć, czy nieruchomość
                                  była
                                  > współwłasnością babci i dziadka męża, czy była odrębną własnością
                                  dziadka męża
                                  > (bo nabyta przed ślubem lub nabyta "po rodzicach", czy może była
                                  współwłasności
                                  > ą
                                  > dziadka męża i jego drugiej żony. Ale chyba napisałaś, że to była
                                  odrębna
                                  > własność dziadka za mienie pozostawione na wschodzie - dobrze
                                  kojarzę?

                                  Tak tylko tu nie jestem do końca pewna ,czy dziadek męza
                                  był już po slubie z babcią ,dostając te gospodarswo.W KW
                                  tylko On był ..
                                  >
                                  > W tym pierwszym przypadku po śmierci babci męża należało zrobić
                                  postępowanie
                                  > spadkowe po babci. Jednakże ówczesne przepisy określały, kto może
                                  dziedziczyć
                                  > gospodarstwo rolne (to te przepisy, które Trybunał Konstytucyjny
                                  od 2001 roku
                                  > wykreślił z kodeksu cywilnego): mogła to być osoba, która
                                  faktycznie pracowała
                                  > w
                                  > gospodarstwie rolnym, bądź jeśli była małoletnia - pobierała
                                  naukę (art. 1059
                                  > i
                                  > 1060).
                                  >
                                  > isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093

                                  Ojciec męża żył i mieszkał z moją teściowa i męza siostrą
                                  razem z dziadkiem po śmierci matki i pomagali w
                                  gospodarstwie razem ..Dziadek był skąpcem ,może dlatego
                                  ociągał się .Potem na świat przyszedł mój mąż ,ale w
                                  wyniku nieporozumien wyprowadzili się do miasta.Dopiero po
                                  tym fakcie przygarnął kobietę z dzieckiem ,b. długo żyli
                                  bez ślubu ,bo dziadek nie chciał sie żenić ,dopiero ksiądz
                                  wywarł presję na niego..

                                  > Tak więc ojciec twojego męża (ewent. jeśli już nie żył, to twój
                                  maż i jego
                                  > ewentualne rodzeństwo) mógłby (mogliby) mieć wprawdzie udział w
                                  spadku, ale
                                  > mógłby (mogliby) nie móc dziedziczyć udziału w gospodarstwie
                                  rolnym, jeśli nie
                                  > spełniał (nie spełniali) ustawowych warunków. Wtedy spadek
                                  przechodził na tego,
                                  > kto te warunki spełniał - a był nim z pewnością dziadek twojego
                                  męża.
                                  >
                                  > Jeśli gospodarstwo było tylko dziadka twojego męża, to robienie
                                  postępowania
                                  > spadkowego po babci miałoby tylko wtedy sens, jeśli babcia
                                  pozostawiała jakiś
                                  > inny spadek.
                                  >
                                  > Dziadek twojego męża z drugą żoną nie mieli wspólnych dzieci, ale
                                  ona dziecko
                                  > miała.
                                  >
                                  > Skoro dziadek wraz małżonką darowali (ale dlaczego razem, jeśli
                                  ona nie miała
                                  > prawa współwłasności?), to pisali, że darują synowi (jej synowi -
                                  to fakt).

                                  Nie wiem ? Dosłownie pisało np Jan Kowalski i Anna
                                  Kowalska ,chyba przekazyją synowi Kamilowi Darskiemu(nazwisko
                                  matki przed slubem z dziadkiem męża)
                                  >
                                  > Jeżeli mieliście wątpliwości co do autentyczności charakteru pisma
                                  dziadka,
                                  > trzeba było powołać biegłego grafologa, bo bez niego
                                  żadne "wszyscy w rodzinie
                                  > uważają" się przed sądem nie ostanie.
                                  >
                                  > Trzeba było ustalić, na jakiej podstawie druga żona dziadka
                                  również dokonywała
                                  > tej darowizny? Dlaczego twierdziła, że jest współwłaścicielką?
                                  Chodziło o rentę
                                  > dla niej? Czy o to, by móc twierdzić, że gospodarstwo
                                  przejmuje "następca"? Moż
                                  > e
                                  > dlatego pasierba nazwali synem?

                                  Właśnie chyba w zamian za rentę i równocześni przekazanie?
                                  Nie pamiętam treści już dokładnie.
                                  Historia tej rodziny znana jest mi tylko z
                                  opowieści .Te "przekazanie" było za życia męża ojca ,zmarł
                                  tragicznie kilkanaście lat póżniej ,a o tym dopiero się
                                  dowiedziałam ,jak w urzędzie przeczytałam całe akta dziadka
                                  odnośnie gospodarstwa.. potem sprawdziłam KW potem akt
                                  małzeństwa ,akt zgonu babci ,był to chyba 2005 r. itd

                                  Sąd odrzucił grafologa ,nie pamiętam co podał w
                                  usazadnieniu aplikant pisał wszystkie pisma , maż był na
                                  sprawach a moja rola na dostarczeniu wszystich potrzebnych
                                  dokumentów się skończyła..
                                  >
                                  > lex.pl/czasopisma/rejent/klasyfika.html

                                  Bardzo dziekuję za serdeczną pomoc ,muszę jeszcze raz
                                  przeczytać Twoje bezcenne rady ,tak ,żeby dla siebie
                                  wiedzieć dlaczego tak kombinowali ,ale to już nic nie
                                  zmieni...Pozdrawiam
                                  • bezpocztyonline Re: Przecież nazywam się "bez poczty" 20.04.10, 10:29
                                    cccykoria napisała:


                                    > Tak tylko tu nie jestem do końca pewna ,czy dziadek męza
                                    > był już po slubie z babcią ,dostając te gospodarswo.W KW
                                    > tylko On był ..

                                    Warto byłoby przeczytać ten akt nadania.

                                    Czasami pisano "nadaje się Janowi Kowalskiemu". "Jan Kowalski oświadcza, że w
                                    gospodarstwie zamieszkiwać będzie wraz z żoną Janiną Kowalską i synem Tadeuszem
                                    Kowalskim" itp.

                                    Na podstawie takiej daty aktu nadania plus wypis z aktu małżeństwa (jeśli był
                                    przedwojenny - akt ślubu mógł być kościelny i zastępował ten odpis z USC) sądy
                                    normalnie uznają wspólność ustawową małżeńską i przeprowadzają normalnie
                                    postępowania spadkowe na "część po żonie", pomimo, że w akcie nadania i w KW
                                    figurował jako właściciel tylko sam mąż. Urzędy skarbowe naliczają podatek do
                                    spadku zakładając, że żona jednak był współwłaścicielką, a US w zaświadczeniu
                                    pisze przecież, co jest przedmiotem spadku.

                                    Sęk w tym, że za dużo lat minęło i za dużo czynności prawnych przeprowadzono,
                                    by to teraz odkręcać, ale jeśli dziadek nabył będąc już żonatym z babcią, to
                                    raczej twojemu mężowi i jego rodzeństwu spadek po jego mamie się należał.



                                    > Ojciec męża żył i mieszkał z moją teściowa i męza siostrą
                                    > razem z dziadkiem po śmierci matki i pomagali w
                                    > gospodarstwie razem ..

                                    Czyli jeśli była to współwłasność z babcią, to nie było przeszkód ustawowych, by
                                    i oni swoje części odziedziczyli.

                                    > Dopiero po
                                    > tym fakcie przygarnął kobietę z dzieckiem ,b. długo żyli
                                    > bez ślubu ,bo dziadek nie chciał sie żenić ,dopiero ksiądz
                                    > wywarł presję na niego..

                                    Hm... Twój mąż może iść teraz do tego księdza z reklamacją.

                                    > Sąd odrzucił grafologa ,nie pamiętam co podał w
                                    > usazadnieniu

                                    Ach, te nasze sądy...
                                    • cccykoria Re: Przecież nazywam się "bez poczty" 21.04.10, 11:49
                                      Dziękuje jeszcze raz ,jestem bardzo wdzięczna ,brak słów.
                                      Dzięki Tobie (sorry za bezposredność ,w realu nie
                                      ośmieliłabym się,ale to jest wirtual)),i cennym
                                      podpowiedziom ,teraz wiem ,że dziadek męża nie przeprowadził
                                      sprawy spadkowej ,po zmarłej żonie ,powód skąpstwo itp
                                      Wczoraj przeszukałam caly dom i znalazłam(choć to mi
                                      umknęło z pamięci) ,że ojciec męża urodził się w Touste
                                      (1936r) ,to wiadomo na bank ,że tam mieszkał i razem z
                                      męża dziadkiem i babcią przyjechali do Polski ,bo
                                      wiadomo ,że po 2 wojnie ,to już należalo do ZSRR.To
                                      potwierdza ,że ,mieli" prawo do spadku." ,ojciec męża ,a
                                      potem mąż i jego rodzeństwo i o tym musieli wiedzieć
                                      druga żona i jej syn.Może pochopne wnioski wyciągam ,a
                                      przypuszczam ,że liczyli na zasiedzenie ,nie przeprowadzając
                                      sprawy spadkowej po zmarłym dziadku i wyszło by wszystko
                                      na jaw z tym przekazaniem gospodarstwa.Tak jak napisałam
                                      wcześniej ,mąż nie upominał sie i jego rodzeństwo ,tylko w
                                      sytuacji ,gdy pasierb "pokazał rogi" ,postanowili zrobić to,a
                                      wtedy biegł już okres zasiedzenia ku końcowi(przekazanie
                                      gospodarstwa(1976r) uważam ,że w złej wierze(to chyba 30lat)
                                      no i przegrali ,nie przez zasiedzenie ,tylko z innych
                                      powodów.Uzasadnienia nie przytoczę ,bo wywaliłam wszystkie
                                      papiery ,ale to sąd apelacyjny podtrzymał decyzję i jeszcze
                                      została kasacja i tu chyba nie na czas dostarczył mąz
                                      dokumenty...No cóż zycie samo pisze scenariusz i finał
                                      pisałam ,spalił się cały dom ,nie cieszę się z tego ,bo za
                                      oszustwa pasierba " zapłacił " jego syn życiem ,bo splonął
                                      dom i to jest dramat i to jest straszne nie da się
                                      opisać tego i jest mi bardzo przykro.Dalszy ciąg bo śledzę
                                      tą sprawe ,zaczęły się nieporozumienia ,założone konto pomocy
                                      dla dwóch rodzin pasierba i jego rodziny i synowej i jej
                                      dzieci.Synowa dostała mieszkanie ,a pasierb(teść z teściową
                                      zaraz poleciał ją wymeldować).Dwie strony wzajemnie się
                                      oskarzają ,gdzie pawda nie wiem ,wiem ,ze pasierb był
                                      cholerykiem itp i nieraz dziadek "dostał " od niego.

                                      W tej chwili nie wypada mi cokolwiek robić ,poczekam sobie
                                      i prześledzę jeszcze raz od początku tak dla
                                      siebie .Jeszcze raz dziękuje
                                      A sądy wiadomo cicho szaa:) sama na wlasnej skórze się
                                      przekonałam ,opisywałam mandat (tzn syn) gdzieś na
                                      forum ,którego nie powinien zapłacić odp
                                      dostałam ,pozostawiłam to bez komentarza. Nizawisłe sądy;)

                                      Samo życie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka