07.01.10, 13:11
Witam!
Mój problem wynika z tego,ze wydaje mi sie ze moj 3,5 letni syn jest
manipulowany przez ojca.Dodam ze nasza sprawa jest w sadzie o opieke
nad dzieckiem.Jak odbieram malego od ojca po paru dniach,to wogole
nie chce do mnie isc,mowi ze mnie nie kocha,ze mam isc sobie,a on
zostanie u taty.Jak jestem sama z dzieckie to jest dobrze,ale tez
notorycznie mowi o ojcu,ze tata to,tata tamto.Juz niewiem co mam
robic,jak mu tłmaczyc!U mnie ma o wiele lepsze warunki,ma swoj
pokoj,ale widocznie to za mało,niewiem jak mam do niego dotrzec.Moze
problem polega w tym ze ja jestem za badzo stanowcza,a ojciec go nie
wychowoje tylko rozpieszcza.Miedzy nami jest duzy konflikt. A co do
spawy w sadzieto boje sie ze prawa do dziecka przyznadza ojcu,bo
dziecko jest badziej za nim ! Co robic? Prosze o pomoc!!!
Obserwuj wątek
    • dom-za Re: Pomocy!!! 07.01.10, 13:42
      Kwestia manipulacji to jedno, a inna sprawą jest przeżywanie przez
      tak małe dziecko rozwodu rodziców. Ono naturalnie oscyluje pomiędzy
      miłością a nienawiscią (chociaż nie wtakim dorosłym wydaniu).
      Trudno mi wyobrazić sobie chuśtawke emocjonalną tego dziecka. Raz
      tu, raz tam. Nie wiadomo, co wysłuchuje z obu stron. To okrutne
      wobec malucha...Własny pokój jako dobre watunki... Dobrewarunki dla
      rozwoju dziecka to kochająca się rodzina, nawet gdyby miała mieszkać
      w piwnicy. A jeśli już tak się stało, ze się ta rodzina rozstała, to
      powinno się zrobić wszystko, by dziecko od obu rodziców otrzymywało
      pozytywną informację zwrotną o drugim rodzicu. Wiadomo, to niełatwe,
      ale życie tego dziecka , jego przyszłość będzie tą sytuajcą już na
      zawsze naznaczone
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pomocy!!! 10.01.10, 22:42
      Dziecko zachowuje się naturalnie da swojego wieku i potrzeb. Oboje rodzice są
      dla niego ważni. Z racji zaistniałej sytuacji, gdzie kontakty z którymś z
      rodziców są limitowane, dziecko ciężej znosi rozstania i chce im zapobiec. Stąd
      mowa o zostaniu u taty. Nie można przypisywać dziecku w tym wieku racjonalnych
      zachowań i precyzyjnych wypowiedzi. W taki , trochę bezkompromisowy sposób,
      dziecko komunikuje swój stan emocjonalny.
      Warto się zastanowić, dlaczego przeszkadza Pani fakt, że syn lgnie do ojca,
      dobrze się z nim czuje i ma ochotę z nim przebywać. Przecież niezbyt fortunnie
      wybrany partner dla dorosłej osoby, może być znakomitym ojcem.
      Nie można przenosić konfliktu między dorosłymi, rywalizacji kto jest lepszym
      rodzicem dla dziecka, na dziecko i pod tym kątem je oceniać.
      Jeśli taki konflikt już zaistniał i nie może zostać przerwany, to trzeba
      izolować od niego dziecko.
      Jeśli syn mówi takie rzeczy jak Pani cytuje, to trzeba pomóc dziecku rozpoznać
      uczucia stojące za takimi słowami. Może tęskni za ojcem? Może jest zły, że znów
      zachodzi jakaś zmiana i trzeba się przenosić, z czegoś rezygnować, coś tracić.
      Pytać syna o uczucia jakie stoją za słowami pełnymi gniewu. I nie obrażać się na
      3,5 - latka za jego słowa. Raczej próbować rozumieć ich ukryte intencje.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • demonsbaby Paulina 11.01.10, 08:54
      przede wszystkim NIE MARTW SIĘ. Jesli sprawujesz pieczę nad
      dzieckiem nie odbiegającą od norm ogólnie przyjętych w
      społeczeństwie, żaden sąd rodzinny nie odbierze Tobie dziecka i odda
      pod opiekę ojcu, jako, że małe dzieci w myśl naszgo KRO i norm
      społecznych, zostawiane są przy matkach (również dlatego, że małe
      dziecko wymaga bliskości emocjonalnej, której ze wszystkich miar
      tata nie zapewni do końca, pomimo niewątpliwie wielu innych zalet).
      Tym samym namawiam Ciebie, żeby w sytuacji kiedy sędzia zaproponuje
      przesłuchanie dziecka, możliwie ugodowo porozmawiac o tym z ex,
      tytułem dobra dziecka. Jest to stres niepotrzebny dla was jak i
      dziecka (łącznie z wizytami kuratorów w domach).
      Manipulacja, manipulacją. Też nie musi mieć miejsca. Taki maluch, a
      właściwie w tym wieku odkrywa granice (mam równolatka i przechodzę
      podobne sytuacje). Tym samym wyczuwa, że u was obojga może zysjkać
      układając się jak "chorągiewka" bo ani Ty ani tata nie będziecie od
      niego egzekwować dyscypliny, wymagać, etc, co tez jest przez takiego
      brzdąca podświadomie wykorzystywane. Potrafiłam z tatą mojego synka
      na tym polu dojść do porozumienia, zachować stosunki poprawne,
      unikać scysji, trzyumać tą samą linię w wychwywaniu dziecka i
      egzekwowaniu dyscypliny - mimo to miewam wrażenie, że ponoszę
      porażki na niejednym polu. Mój synek wykorzystuje fakt, że jako
      chorowite dziecko, wszyscy mu próbują przychylić nieba, a tym samym
      staje się rozwydrzony. Jeżeli próbuję cokolwiek uzyskać słyszę od
      dziecka "nie kocham Cię, idż sobie już, wyprowadzam się do babci/
      taty, nie chcę Ciebie". I w momencie kiedy tata próbuje coś osiągnać
      jest podobnie łącznie z licytacją co mamusia robi lepiej, itp. Taki
      etap jest również naturalny i nie musi się wiązać z manipulacją.
      Ważne, żebyście na tym polu z ojcem potrafili wspólnie ustalić
      sposób wychowania dziecka i dla jego dobra umieli odsunąć wszelkie
      nieporozumienia. Innymi słowy: drzyjcie koty na innym polu, ale tu
      naprawdę wykażcie się dużym wysiłkiem i zakopcie topór wojenny.
      Spróbuj nawet sama wyjść z inicjatywą, porozmawiać na spokojnie,
      zaproponować nawet wspólną wizytę u terapuety - pokaż byłemu, że
      zależy Tobie na dziecku i nie zakłocaniu mu relacji z wami jako
      rodzicami.
      Maluch też odczuwa zmiany, po prostu obawia się, że jeśli tata się
      wyprowadził i nie ma go na codzień, to go stracił. Może się również
      obawiać, że ten schemat może dotyczyć Ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka