17.03.10, 22:33
Jak przeżywacie wieczory?? samotne, smutne, ściskające za gardło,
odbierające resztki siły, odbierające jakąkolwiek nadzieję na
kolejny dzień, na który musi starczyć siły... jak sobie z tym
radzicie? ja wieczorem potrafię tylko płakać, ze złości na cały
świat, smutku, tęsknoty- zawsze jest powód. na palcach mogłabym
policzyć wieczory, podczas których nie było łez. Dziecko śpi, a ja
siedzę i płaczę zamiast zająć się czymś bardziej pożytecznym, czymś
co nie będzie mnie wypalać i zabijać. czasem myślę, że nie chcę
przepłakać już żadnego wieczoru, żadnej nocy, że chce ŻYĆ, cieszyć
się z córki, wychodzić z domu, że dłużej nie zniosę tego zamknięcia
w rozpaczy, ale zaraz pojawiają się wyrzuty sumienia. Bo On nie
żyję, a ja chcę żyć bez niego, nie mogę, nie jestem w stanie. ta
tęsknota mnie zabija, pochłania, nie jestem w stanie w żaden sposób
jej pokonać. to wszystko jest silniejsze od jakiejkolwiek, woli,
starań, od wszystkich chęci. przychodzi wieczór i pojawia się czarna
rozpacz, bez dna, bez końca, maksymalna dolina. Minęło 13 miesięcy,
a ja ciągle czuję się tak samo, nic się nie zmienia, NIE jest
łatwiej. Czuję się tak samo jak po 2 albo 3 tygodniach, ciągle tak
samo boli...
Obserwuj wątek
    • madzik2-4 Re: Wieczory 17.03.10, 22:51
      Mar-y88 dobijająco smutne .....dla mnie najgorsze są wieczory,przez dzien
      jeszcze jakoś sobie zajmuję czas,ze wzglęgu na osobiste problemy w ciągu dnia
      nie mam zbyt wiele czasu,i to jest dla mnie dobre,natomiast gdy przyjdzie
      wieczór,noc.....koszmar,ciężko,wszystko wali sie w tedy na głowę,wszystkie
      myśli....minął rok a mnie się wydaje jakby minęło kilka dni i te same odczucia
      tak samo do niczego....płakać już nie płaczę,,mało płaczę....zabrakło
      sił,zabrakło łez.....ale i też nie chcę płakać,jakoś tak się w sobie zaparłam.....
      "Każdy Oddech Twój, każdy ciała ruch, każdy serca chłód, każdy krok Twych stóp,
      ciąglę widzę Cię..."
      • tilia7 Re: Wieczory 18.03.10, 11:56
        Rok minie za kilka dni.Ja też często wieczorami płaczę.A czasem
        bardzo chcę płakac,żeby jakoś choc trochę ulżyło,a nie mogę.Płacz
        utknie gdzieś w gardle,dławi,dusi a łzy nie chcą płynąc.Wtedy jest
        najgorzej.
        Wieczory spędzam na czytaniu.Zawsze czytałam bardzo dużo,naprawdę
        bardzo i teraz to jest jakiś tam ratunek,zajmuje myśli,choc nigdy
        nie jest tak,że zapominam całkiem o tym,co się stało.
        Też nie umiem dac sobie zgody na radośc.Mało tej radości teraz w
        ogóle,ale jeśli już się pojawia to od razu,tak jak piszesz,mam
        wyrzuty sumienia.Błędne koło z tymi uczuciami.Całkowity bezsens.
        Ale mimo wszystko wolę wieczory niż poranki.Wieczorem czuję,że jakoś
        udało się przetrwac kolejny dzień,a jednocześnie,że jestem o ten
        kolejny dzień bliżej...Niego.Najgorzej jest rano.Poczucie bezsensu
        utrudnia wstanie z łóżka,od początku walka z samą sobą,żeby w ogóle
        wstac.Często to wtedy najbardziej chce mi się płakac z
        bezradności,bezsilnosci,żalu-a to nie czas bo trzeba iśc do pracy.
        Zresztą co teraz jest dobre?Chyba jedynie noc,jeśli sen łaskawie
        przyjdzie i nie przyniesie ze sobą koszmarów:(
        • agni-123 Re: Wieczory 18.03.10, 19:35
          Jeszcze niedawno-mimo problemów- myślałam,że wszystko się jakoś
          ułoży,że idzie ku dobremu,że momo przeciwności losu dam
          radę,zaczęłam się nawet częściej uśmiechać.Ale ostatnio jest źle.Już
          nie mam siły.Samotne wieczory,dalsze szukanie pracy i czuję,że
          zaczyna mnie to przerastać.Dobrze,że jest to forum i inne,bo chyba
          bym już dawno zwariowała.Siadam wieczorem przy kompie,czytam i
          piszę.A ostatnio nawet w chwili smutku napisałam parę wierszy.Kiedyś
          marzyłam o samotnym wieczorze,a teraz mam dość,bo nawet nie mam do
          kogo gęby otworzyć.A jak chcę z kimś pogadac to nagle zmiana
          tematu.Zresztą kogo obchodzą moje problemy?
          • ppieprz Re: Wieczory 18.03.10, 21:31
            moje wieczory też są do d....
            w dzień jeszcze jakoś to idzie, praca, później jakieś zajęcia z hanią, czytam,
            coś tam oglądam... ale wieczorem totalna porażka... nawet czytać nie mogę...
            mieszkanie jest takie smutne... nie ma w nim żadnego nastroju... tylko pustka,
            nicość...
            właściwie to nawet jak mam coś do zrobienia wieczorem to tego nie robię... nie
            chce mi się, nie mam siły...
            chciałabym wierzyć że jak przyjdzie wiosna, lato to coś się zmieni, ale szczerze
            wątpię...
            a myślałam że najgorsze będą długie listopadowe wieczory... kolejna pomyłka -
            każdy wieczór jest tak samo zły...
            • alicjajulia Re: Wieczory 18.03.10, 23:44
              Czasem myślę, że mam już wszystko poukładane. Życie toczy się dalej i dalej,
              minął rok i drugi, układam sobie życie na nowo, z innym człowiekiem. Aż
              przychodzi taki dzień jak ten, dwunaste urodziny mojego syna i nie daję rady.
              Ten cholerny brak, nie do zniesienia. Kiedy mówię do Cyryla: "pomyśl marzenie"
              przed zdmuchnięciem świeczek ból ściska za serce. Ja wiem i on wie, że jego
              największe marzenie nigdy się nie spełni. Ale trzymam się i on się trzyma.
              Ciągniemy tę farsę do końca. Prezenty, życzenia, sto lat. Aż wreszcie robi się
              cicho, młodsze dzieci kładą się spać. Wchodzę jeszcze na chwilę, żeby dać
              buziaki na dobranoc i widzę Cyryla, jak ukradkiem ociera łzy. Obok leży zdjęcie
              Artura. Mówię: "wiem, że ci ciężko" i już nic nie jest w stanie powstrzymać
              potoku łez, moich i jego. To wieczór łez.
              • tilia7 Re: Wieczory 19.03.10, 11:26
                Ja dziś na sobie samej przeżywam doświadczenie urodzin bez Niego.Od
                rana sms-y od rodziny,życzenia,wszyscy mi życzą jak
                najlepiej,otaczają miłością,życzliwością i troską.Kocham ich
                wszystkich i jestem za tą miłośc wdzięczna.Ale Jego nie ma:(A moim
                jedynym życzeniem jest,żeby przy mnie był.
    • beattrix120309 Re: Wieczory 19.03.10, 23:35
      Moje wieczory są smutne...samotne i męczące....nie potrafię znaleźć sobie
      miejsca......Jak Madzia wcześnie zasypia to mi smutno bez niej ....czasami
      chciała bym coś zrobić....poskładać pranie, cos uszyć, ugotować ...poczytać
      książkę..pooglądać fajny film ze zrozumieniem ( bo oglądami i nie wiem co..bo
      mysli uciekaja.) ..ale najnormalniej opuszczają mnie siły. Czasami siadam do
      kompa ...coś piszę cos czytam na forum.....a czasami ide spać. A jak Madzia nie
      śpi wcześniej to tez nie jestem zadowolona ...bo psoci i wyczerpują sie moje
      siły.....Chyba przez ro wszystko stałam sie marudna...(((
      • sylwiala Re: Wieczory 20.03.10, 21:56
        u mnie zupełnie jak u beattrix

        ...minęło półtora roku a pozbierać nijak się nie da...już sama nie
        wiem jak ma ta przyszłość wyglądać..i bezustannie myślę i nie
        wymyślam...
    • kasta4 Re: Wieczory 20.03.10, 00:23
      Do momentu kiedy mialam leki na spanie bylo ok. Teraz- masakra. Zasypiam nad
      ranem i budzi mnie zaraz maly. Wygladam jak zombie. Moja mama zabrala mnie
      ostatnio podczas wizyty do kosmetyczki i na te wszystkie pierdoly z twarza. Nic
      nie mowila ale byl to sygnal, ze powinnam cos ze soba zrobic. mam wory pod
      oczami jak .... nie wiem kto. Noca nawet nie placze - ale poprostu nie spie, nie
      potrafie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka