mar-y88
17.03.10, 22:33
Jak przeżywacie wieczory?? samotne, smutne, ściskające za gardło,
odbierające resztki siły, odbierające jakąkolwiek nadzieję na
kolejny dzień, na który musi starczyć siły... jak sobie z tym
radzicie? ja wieczorem potrafię tylko płakać, ze złości na cały
świat, smutku, tęsknoty- zawsze jest powód. na palcach mogłabym
policzyć wieczory, podczas których nie było łez. Dziecko śpi, a ja
siedzę i płaczę zamiast zająć się czymś bardziej pożytecznym, czymś
co nie będzie mnie wypalać i zabijać. czasem myślę, że nie chcę
przepłakać już żadnego wieczoru, żadnej nocy, że chce ŻYĆ, cieszyć
się z córki, wychodzić z domu, że dłużej nie zniosę tego zamknięcia
w rozpaczy, ale zaraz pojawiają się wyrzuty sumienia. Bo On nie
żyję, a ja chcę żyć bez niego, nie mogę, nie jestem w stanie. ta
tęsknota mnie zabija, pochłania, nie jestem w stanie w żaden sposób
jej pokonać. to wszystko jest silniejsze od jakiejkolwiek, woli,
starań, od wszystkich chęci. przychodzi wieczór i pojawia się czarna
rozpacz, bez dna, bez końca, maksymalna dolina. Minęło 13 miesięcy,
a ja ciągle czuję się tak samo, nic się nie zmienia, NIE jest
łatwiej. Czuję się tak samo jak po 2 albo 3 tygodniach, ciągle tak
samo boli...