Dodaj do ulubionych

rozstanie - jak ułożyc relacje

19.03.10, 13:05
Witam, kilka wątków niżej opisywałam swoja sytuacje małżeńską. mój mąz
zdecydował się opuścić mnie i życ oddzielnie. Mamy 4- letniego synka którego
oboje bardzo kochamy i oboje rozumiemy, że nie mozna go skrzywdzić. Mąz chce
sie wyprowadzic ale jednoczesnie chce mocno i intensywnie uczestniczyc w życiu
dziecka i chwała mu za to ale.. Ja troche nie moge sobie tego wyobrazić -
kazdego dnia wpadanie do domu kiedy mu pasuje i kiedy ma czas . Co mam zrobic
jak to ustalić? Wspomne tylko że ja jestem w fatalnej kondycji psychicznej
(wciąz bardzo kocham męża - on mnie nie)i chciałabym odzyskac przynajmniej
troche równowagi. Nie chce ograniczac jego kontaktów z dzieckiem ale chcę ze
sobą. Nie zdołam kiedy ciągle bedzie obecny w moim życiu. Jak to zrobić?
Obserwuj wątek
    • mnadmorska Re: rozstanie - jak ułożyc relacje 19.03.10, 13:40
      Ja rozstałam sie z mężem, kiedy moj syn byl dokladnie w wieku
      twojego - zresztą po roku się zeszlismy - i do tej pory jesteśmy
      razem. Odzywam sie, bo wydaje mi sie, że zasady wspólnej opieki nad
      dzieckiem, ktore wtedy wypracowaliśmy byly w miare
      satysfakcjonujące, więc może Ci podpowiem. Dla mnie tez spotykanie
      się z m. bylo zbyt "szarpiące", więc nie zgodziłam sie na regularne
      spotkania w naszym domu (na co nalegał mąż, bo to byloby wygodne -
      on zresztą nie widzial problemow w naszym spotykaniu sie, chetnie by
      sie wtedy ze mną przyjaźnił, tylko ja taka wredna nie chciałam....).
      Ostatecznie, M. wynajał kawalerke i zabierał mlodego z przedszkola
      2,3 razy w tygodniu i syn u niego wtedy nocował. Rano przedszkole -
      i dzięki temu my się prawie nie spotykaliśmy. Dodatkowo, co drugi
      weekend byl z tatą. Dla mnie to bylo o tyle dobre, że pozwolilo na
      własne zycie, bez poczucia, ze zostałam sama z dzieckiem i
      codziennością. Nie zauważylam, zeby na syna podziałało to jakos dużo
      gorzej niż samo nasze rozstanie - wiem, ze jest teoria, że dziecko
      nie wie wtedy, gdzie jest jego dom, ale mnie się to nie
      potwierdzilo. A na pocieszenie napisze Ci, że jakość kontaktów
      pomiędy synem i mężem zyskała na jakości - kompletnie co innego byc
      tatą w domu, z mama pod bokiem, a co innego nagle miec dziecko
      tylko dla siebie. Z czasem emocje opadną, wszytskim bedzie łatwiej.
      najważniejsze, zebyscie dzieckiem nie grali, zeby nie odczulo, ze
      jest wyszarpywane. Wspólne spotkania, z doświadczenia mówie,
      odłózcie na troche - u nas zawsze kończylo sie dramatem, nie zapomnę
      4-tych urodzin syna, które spieprzylismy mu doszczętnie...
    • tully.makker Re: rozstanie - jak ułożyc relacje 19.03.10, 14:12
      Twoj jeszcze maz powinien uzgadniac wizyty z jakims rozsadnym
      wyprzedzeniem, a ty mozesz ten czas wykorzystac, by wybyc z domu,
      spotkac sie przyjaciolmi, pocwiczyc, jednym slowem miec czas dla
      siebie.

      Rzeczywiscie przebywanie z mezem byloby w twojej sytuacji tortura.
    • velluto Re: rozstanie - jak ułożyc relacje 19.03.10, 20:47
      "wpadanie" nie wchodzi w rachubę z wielu względów - również takich, żeby dziecku
      nie robić wody z mózgu i dawać złudnej nadziei, że nic się nie zmieniło, a
      rodzice nadal będą razem. Osobiście jestem przeciwna opiece naprzemiennej, bo
      jej skutki uboczne widać dopiero po dłuższym czasie. Małe dziecko potrzebuje
      stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa, które dają znajome kąty i rytuały.

      pozostaje ustalenie harmonogramu spotkań, tak żeby obie strony wiedziały, jak
      planować swoje sprawy. Zresztą z doświadczenia wielu osób wynika duże
      prawdopodobieństwo, że tatusiowi szybko przejdzie ochota na intensywne
      uczestnictwo w życiu syna...
    • blue-sunny Re: rozstanie - jak ułożyc relacje 19.03.10, 21:47
      Nie chcę robić Ci złudnych nadziei ale... jakoś tak nie do końca chce mi się wierzyć że mąż tak poprostu przestał Cię kochać.
      Można się znużyć związkiem, życiem, codziennością, pogubić ale przestać kochać nie jest tak prosto.
      Być może dziewczyny mnie "zlinczują" i napiszą że jestem naiwna
      ale pomyślałam że 10 lat to spory kawał czasu i może wasz związek a raczej miłość Twojego męża - zmieniła swój "stan".
      Jakiś etap się zakończył i jego uczucia przeszły w inną formę której on sam do końca nie rozumie.
      Pomyślałam sobie że nie wszystko jeszcze stracone i że w obecnej sytuacji taka separacja może zdziałać więcej dobrego dla was na przyszłość niż gdybyście próbowali naprawiać wszystko żyjąc obok siebie.

      Myślę że jesteś pełną ciepła i dobrej energii piękną kobietą i mamą.
      I myślę że jest taka możliwość że ta separacja będzie działała na Twoją korzyść, tzn. na korzyść.
      Myślę że jest duża możliwość że po pewnym czasie jak mąż odetchnie, poczuje wolność, przemyśli wreszcie... zatęskni.
      Może on musi sobie coś uświadomić.
      Nie przeczytałam jeszcze co poradziły Ci inne forumowiczki.
      Ale może czasem zrób sobie dni wolne od męża, ponieważ Ty też potrzebujesz czasu aby sobie poradzić z tą sytuacją.

      Sytuacja jest bardzo trudna i bardzo bolesna, a jednak ja myślę że on wróci.
      Tylko zatroszcz się o siebie, o swoje życie bo ono nie jest mniej ważne niż związek.
      Nie może być na drugim miejscu.
      Jeśli on będzie widział Ciebie spokojną, jeśli uda Ci się na tyle uspokoić że kiedy będzie was odwiedzał będziesz mogła spojrzeć mu głęboko w oczy i łagodnie ciepło się uśmiechnąć to on sobie uświadomi wreszcie że on nie wraca tylko do dziecka, że on może stracić wielki skarb jakim jesteś Ty.
      Zapewne to się nie stanie od razu i nie po tygodniu ale przecież nie będziesz go zmuszać do miłości... :-)
      Kochasz tego faceta, i nie myślę że jesteś mu obojętna.
      Tylko nic na siłę.

      Chyba że... życie przez ten czas postawi na Twojej drodze innego faceta.
      A życie lubi zadziwiać ;-)

      • tully.makker blue-sunny 20.03.10, 08:28
        Moze i maz bedzie chcial wrocic, pytanie, cy tofcio powinna go przyjac? Przeciez
        on na bank wyprowadzil sie do baby, albo z powodu baby...
      • tofcio Re: rozstanie - jak ułożyc relacje 20.03.10, 10:10
        poryczałam się czytajac to co napisałaś. dzieki to dla mnie bardzo
        wazne. Chcialabym żeby życie mnie zadziwiło ;-) Ale teraz chciałabym
        tylko zyskać spokój,przestać płakać i zacząć żyć na nowo. Panicznie
        boję sie skrzywdzić dziecko bardziej niż zostanie skrzywdzone przez
        tę sytuację. Ale musze sie odciąć od niego bo nie wyrabiam. Jeszcze
        pech - ze feralnej soboty kiedy już podjal decyzję i pojechał szukać
        mieszkania, ja czekałam tylko żeby zabrał rzeczy i czułam gdzieś tam
        jakąs zapowiedź ulgi, nie udało sie zorganizować mieszkania. On
        wrócił bo miał ...ospę. Został w domu, nie moglam powiedzić idz
        sobie. dodtakowo jeszcze pomagałam mu. Myslałam że stac mnie na taki
        gest ale strasznie za to płacę niestety.
        • marianka_marianka Re: rozstanie - jak ułożyc relacje 20.03.10, 12:00
          Powinnaś sobie to wydrukować i porozwieszać w widocznych miejscach w mieszkaniu. To słowa P. Agnieszki.

          Bardzo mi się podoba Pani postawa. Z jednej strony zdaje sobie Pani ze swoich, bardzo bolesnych, uczuć. Z drugiej, nie działa Pani pod ich wyłącznym wpływem. Słusznie oddaje Pani odpowiedzialność w ręce męża. Niech on mierzy się ze swoją decyzją, nie ma powodu mu jej ułatwiać. Pani nie ma żadnego motywu w tym momencie, aby odejść.

          Przeczytaj teraz co napisałaś:
          feralnej soboty kiedy już podjal decyzję i pojechał szukać
          mieszkania, ja czekałam tylko żeby zabrał rzeczy i czułam gdzieś tam
          jakąs zapowiedź ulgi, nie udało sie zorganizować mieszkania. On
          wrócił bo miał ...ospę. Został w domu, nie moglam powiedzić idz
          sobie. dodatkowo jeszcze pomagałam mu.


          Twój mąż Cię wykorzystuje. Za chwilę będziesz mu usługiwać bo będzie miał migrenę, potem wysypkę, a jeszcze później "Bóg wie co".
          I nie będzie mógł znaleźć mieszkania.
    • mama.hanki jak ułożyc relacje - myśleć faktami 22.03.10, 08:51
      Tofcio,

      duzo mądrych słów padło w Twojej sprawie i w tym i w poprzednim
      wątku. Dodatkowo, gdy czytam, co sama piszesz widze, że masz głowę
      na karku i działasz, myslisz sensownie - przede wszystkim
      niezależnościowo od osoby męża.

      W sytuacji, gdy w podobnych do Twoich okolicznościach zaszla w moim
      zyciu konieczność rozstania z mężem - po pierwsze dałam mu
      nieprzekraczalny czas do wyprowadzki (mial na to weekend).
      Niezależnie od tego czy go wtedy kochałam, czy nie - jego decyzje
      zyciowe były takie, że pogrzebal małżeństwo, wybrał romans - krótka
      piłka - nie chcę być z oszustem i zdrajcą. Powiedziałam, ze jesli
      nie wyniesie sie do poniedziałku - zmieniam zamki i wystawiam jego
      rzeczy na korytarz. Byłam tak zdesperowana, żeby się od niego
      odciąć, że naprawde bylam gotowa to zrobic. Ale mąż się wyprowadził
      (pierwszy tydzień nocował w pracy, dopiero pozniej znalazł
      mieszkanie). No cóz - jego wybór.

      Także Tofcio - jesli sie rozstajecie, to nie daj sobą szarpać,
      działaj tak, żeby chronić swoje emocje, nie pozwalaj wystawiać sie
      na sytuacje kontaktu z mężem, które sprawiają Ci ból.

      Wspolne "pomieszkiwanie" - bo nie może znaleźć mieszkania, z
      perspektywą, że "szukam i wyniosę się, gdy znajdę" to wygodne dla
      niego, dla Ciebie - bardzo obciążające. Także daj mężowi deadline do
      wyprowadzki.

      Następnie - widzenia z dzieckiem. My ułozylismy to tak, że: mąż trzy
      razy w tygodniu przychodził do córki zaraz po pracy - kolo 17 i
      robił co chciał do uśpienia jej - spacer, plac zabaw, zabawa w domu,
      kapiel, usypianie.

      Ja w tym czasie raczej wychodziłam, czego z reszta bardzo mi
      brakowało. Miałam czas na sport, zakupy, wyjście dla siebie. Jesli
      byłam w domu - zamykalam się w pokoju i pracowałam. Także - jak
      pisała mnadmorska - wspolne spotkania nie wchodziły w grę. Za bardzo
      mną szarpało.

      No i tak sie to jakoś udało poukładać, że hulało dobrze wg tego
      schematu.

      Powiem Ci jeszcze, że hmm, gdy mąż sie wyniósł - nie było tak źle,
      jak obawiałam się, że będzie. Popłakałam ze dwie,trzy noce. Wypiłam
      butelke wódki i jednego Baileysa i jakoś tydzień minął i rozpacz
      diabli wzięli. Wiadomo, bywały smutniejsze dni, ale z czasem
      zaczynała dominować jednak ulga i poczucie uwolnienia i spokoju.

      Tofcio, jesteś mądrą, bardzo sensowną (wynoszę z postów) facetką.
      Takie zycie posrane, że czasem doswiadczenia bola strasznie. Ale
      spokojnie, tylko spokojnie, mysl faktami - nie zyczeniowo, bo teraz
      to najłatwiej puścić w ruch tęsknote, wyobraźnię i dać sie omamic
      zyczeniowym myslom typu: "zawalczę, a może, a moze jednak,
      zamanipuluję, zagrożę, ubłagam, zapłaczę, może zrobi mu się żal".
      żadne takie, Tofcio, dobra? Patrz na fakty i działaj adekwatnie, a
      przede wszystkim chroń siebie.

      I jeśli masz w sobie tyle zaparcia - odetnij sie raczej od męża
      teraz. Kontakt minimum, zadaniowy - skupiony na dziecku. Stań
      emocjonalnie troche na nogi, daj sobie na to czas.

      I - zabrzmi jak banał, znajdź trochę spraw zajmujących uwagę
      (naprawa auta, porządek w papierach, może remont pokoju, przekop
      działkę, pomóź sąsiadce staruszce). A jak będzie bardzo źle - miej
      kontakt z bliskimi (mama, przyjaciólka, fajna stara ciotka, kumpel,
      ktokolwiek) i daj sobie pomóc osobom, z którymi bycie razem jest
      dla Ciebie ważne i przynosi Ci ukojenie.

      Trzymaj sie dzielnie. Jesli będziesz potrzebowała kiedys popłakac,
      pożalić się i powrzeszczeć z wsciekłości - pisz na priv - wysłucham
      i zrozumiem!
      • mnadmorska Re: jak ułożyc relacje - myśleć faktami 22.03.10, 09:08
        skojarzenie w ramach czarnego humoru ;) moj mąz dostał przed
        wyprowadzką... autentycznej różyczki. Może tak jest, ze te choroby
        dziecięce dopadają facetów w ramach drugiej mlodości ;)
        A tak serio, to do pewnych rzeczy dochodzi się tylko w samotności.
        Takie rozstawanie na raty niepotrzebnie Was przeczołga, zamęczycie
        się.
      • tofcio Re: jak ułożyc relacje - myśleć faktami 22.03.10, 09:09
        dzieki - na prawdę dużo mi daje to co czytam. Sporo czasu się
        zastanawiałam czy pisać na forum i na jakie. Teraz wiem że dobrze
        wybrałam i to co czytam tez daje mi siłę. Dziekuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka