zabcia35
30.08.10, 10:17
Jestem mezatką od 2 lat. Poprzednie małżenswto mojego meza rozpadło
się, bo jego zona zakochała się w swoim szefie i oględnie mówiąć
przyprawiła mojemu mężowi rogi.Pewnego pieknego dnia pzrygotowała
dla nich kolację podczas której go upiła,a kiedy zasnął zabrała
dziecko, swoje rzeczy i zniknęła. Odezwała się po 2 tygodniach, ze
zyją i ze jest ok. Zyła ze swoim nowym partnerem, ale tamten
biedaczysko zmarł. Próbowali wtedy znów być razem, ale się nie udało
już posklejac tego co się rozsypało. Rozstali się na dobre.
Obecnie zyje ona od kilku lat z kolejnym facetem z którym mieszka.
Mój mąż ma z nią corkę nastoletnią, w której jest po uszy zakochany.
Mam z nią dobre relacje.Traktuje ją jak własne dziecko, wspólne
wypady do galerii, prezenty, ciuszki, wspólne wczasy.
Eks małżonka nigdy nie szanował mojego męża, nie przebierała w
słowach, dawał mu do zrozumienia ze jest dla niej zerem.
Tymczasem w niedzielę popołudniu przywiozła do nas swoją córę,
oraz... brudne dywany z jej pokoju i zostawiła, zeby je wyprał. On
potulnie wziął te brudne dywany.
Nie mogłam uwierzyc gdy to zobaczyłam.
Zrobiłam mu zwyczajnie awanturę
Uwazam, ze jego obowiązkiem jest dbanie o relacje i kontakt z córką,
ale nie robienie porzadków w domu eks małzonki.
Powiedziałam mu, ze to upokarzajace, ze nie ma honoru, ze daje soba
pomiatać.On oburzony moją reakcją stwierdził, ze robi to dla
dziecka, nie dla niej, ze to mi odbiło, a moja reakcja jest zenująca.
Czy mój facet, obecny mąż jest normalny??? Czy ze mną coś nie tak,
ze oburza mnie jego zachowanie i uległośc w stosunku do kobiety,
która go kiedyś bardzo zraniła, upodliła, zmarnowała kilka lat zycia.
Po rozstaniu z nią zaczął pić.Upijał sie podobno codziennie. Mineło
kilka lat. Podobno mnie bardzo kocha jak nigdy nikogo nie
kochał.Podobno taka miłosć jak nasza się nie zdarza.Tymczasem minęły
2 lata,a coraz wiecej gorzkich słów,coraz wiecej krytyki,
pretensji.Ciągle jest parobkiem tamtej kobiety. I ciągle sporo
alkoholu przy kazdej okazji i bez okazji...
Zastanawiam się gdzie się znalazłam i kto ma rację? Mowi,ze kocha,
ale ja tego nie czuję.Zdarza mu się nasze dziecko nazwac imieniem
swojej dorosłej córki. Czasem mysle, czy w tym naszym dziecku nie
kocha przypadkiem tego co przypomina mu tamtą córkę. To wszystko
jest dla mnie coraz bardziej trudne, dlatego napisałam.