05.09.10, 22:42
proszę o poradę: mieszkam z mężem i dziecmi z rodzicami. 3 tyg. temu mój mąż
bardzo źle zachował się w stosunku do mojego ojca. W odpowiedzi na
podenerwowanie ojca, który chciał aby mąż otworzył łazienkę w której kąpał
synka ( płaczącego z błahego powodu)zaczął szarpać za klamkę - na to mąż
zdenerwowany (podejrzewam nerwicę) wyszedł pchnął ojca i poleciały
niecenzuralne słowa, obrażające go. Atmosfera jest fatalna. Nadmienię, iz
jesteśmy normalną rodziną - nie jakąs patologią. Mężowi jest też źle bo wie że
go poniosło, że powinien przeprosić, ale minęło 3 tyg. i nie przeprosił.
Twierdzi ze jeszcze nie teraz. Proszę o poradę jak i kiedy powinien to zrobić.
Obserwuj wątek
    • kol.3 Re: konflikt 05.09.10, 22:55
      Wcale się nie dziwię, że mąż się zdenerwował. Zachowanie starszego pana było histeryczne i
      sugerowało, że dziadek musi lecieć na pomoc bo ojciec robi dziecku krzywdę. Każdy by wyszedł z
      siebie.
      Mieszkacie z rodzicami?
      • kol.3 Re: konflikt 05.09.10, 22:56
        Doczytałam - mieszkacie z rodzicami. Wyprowadziłabym się za wszelką cenę.
        • kol.3 Re: konflikt 07.09.10, 18:52
          Wydaje mi się że powinniście z mężem usiąść i porozmawiać o Waszej sytuacji, jeżeli jesteście kontrolowani przy byle okazji przez Twojego ojca i żyjecie w tak histerycznej atmosferze, którą on tworzy, to Wasze pożycie może się skończyć katastrofą.
          Z Twojego postu wynika, że akceptujesz ingerencję Twojego ojca i godzisz się na jego pierwszoplanową rolę w waszej rodzinie i to jest niestety chore.
    • nick_ze_hej Re: konflikt 05.09.10, 23:15
      Proszę o poradę jak i kiedy powinien to zrobić.

      Najlepiej stojąc w przedpokoju ze spakowanymi waszymi rzeczami. Podziękować za
      wspólne mieszkanie i przeprosić za wszystko co było nie tak jak trzeba. Druga
      strona powinna zrewanżować się tym samym.

      Dziwne, że w tej całej koszmarnej sytuacji najbardziej cię interesuje kiedy i
      jak zostanie przeproszony twój tatuś-histeryk. Moim zdaniem należałoby się
      raczej zastanowić, kiedy rozwali ci się małżeństwo i co zrobić żeby do tego nie
      dopuścić. Choć to ostatnie to akurat wiadomo - wyprowadzić się jak najszybciej i
      za wszelką cenę.
    • kaz-oo Re: konflikt 05.09.10, 23:33
      Choć zachowanie męża było rzeczywiście fatalne, to jednak są sytuacje w
      których sam Archanioł Gabriel rzucałby mięsem i zaciskał pięści, a ta była
      właśnie z gatunku takich. Jedyna rada,jak powyżej - ekspresowa wyprowadzka.
    • mgla_jedwabna Re: konflikt 06.09.10, 00:31
      Najprościej: kiedy ojciec przeprosi za to, że zrobił aferę, kiedy młody ojciec próbował wypełniać swoje obowiązki, jak umiał. Histeryczny dziadek pierwszy stracił panowanie nad sobą, to niech pierwszy przeprasza.
      • kochamkotyijuz Re: konflikt 06.09.10, 04:23
        Skoro twoj maz nie przeprasza juz 3 tygodnie tzn ,ze do winy w ogole sie nie poczuwa i nawet jesli
        w koncu przerosi to jedyne dla swietego spokoju no i dlatego ,ze zostal zmuszony-przez ciebie.O
        to ci chodzi??

        Podejrzewasz u meza nerwice!!Ja bym sie tez nerwicy nabawila gdyby na kazdy placz MOJEGO
        dziecka przylatywal tesciu z ratunkiem,taki dobry dziadek wybawiciel z rak zlego rodziciela.Szlag by
        mne trafil i jesli doszloby do apogeum to nie liczylabym za swoje czyny bo wiadomo kazdy ma swoje
        granice.Zobacz ile bylo przekazu w takim panicznym szarpaniu klamki,ile agresji i przemocy
        psychicznej.Szok,ze w ogole nie potrafisz postawic sie w sytuacji meza.

        Ja bym odebrala to tak:
        1.Wlaca - To moj dom,moja lazienka -otwieraj-JUZ!!!!
        2.Wie lepiej - Jak to robisz,niezdaro,otwieraj w tej chwili, sam go wykapie!!!!
        3.Wbawiciel - Nie pozwole ci krzywdzic mojego wnuka ty bezduszny brutalu,jeszce go utopisz!!

        Mam tylko jedna rade-wyprowadzic sie!!!

        Nie chce cie martwic, ale atmosfera w domu nie polepszy sie nawet jesli obrazony tatus zostanie w
        koncu przeproszony.Mysle,ze atak twojego meza byl efektem kumulowanych od dluzszego czasu
        zlych emocji.Takie szarpanie klamki i w ogole zachowanie w mojej opini przedstawia twojego ojca
        jako czlowieka wladczego,bezkmpromisowego i niesklonnego do reflesji-sam nie wyciagnal do ziecia
        reki na zgode w dodaku wszystkich przerobil na swoja strone z toba na czele.

        Kochasz swojego meza?zalezy ci na malzenstwie?odetnij pepowine i zamieszkaj osobno!
        i tyle w temacie.
    • kozica111 Re: konflikt 06.09.10, 08:28
      Bez względu na wszystko; nerwy, przesadna reakcje ojca maż nie powinien
      wylatywać i go pchać i to chyba jasne.
      Ciekawe czy gdybyś to Ty szarpnęła drzwi a mąż wyleciał i cie popchnął
      odpowiedzi forumek byłyby takie same a może jeszcze zdziwiłyby się że nie kopnął
      Cie na rozpęd?
      Przeciąganie sytuacji jest bez sensu- mąż powinien przeprosić za popchnięcie a
      tata jeśli jest dyplomata wtedy też jego za nerwową reakcję.
      • kochamkotyijuz Re: konflikt 06.09.10, 08:47
        Alez nikt tutaj nie uwaza ,ze maz postapil slusznie-skad taki chybiony wniosek???kazdy wie ,ze
        zachowal sie fatalnie dlatego analizujemy i dochodzimy dlaczego stalo sie tak a nie inaczej.
        Z wpisu autorki postu jasno wynika ,ze w calej tej sytuacji wini ona jedynie meza dlatego moze
        wiekszosc forumowiczow opowiedziala sie po jego stronie.
        A przyklad z kopnieciem zony to juz w ogole o kant doopy potluc.
    • monzdr Re: konflikt 06.09.10, 08:37
      Bez wątpienia obaj zachowali się źle.Ojciec zareagował tak,jakby Twój mąż chciał synka co najmniej
      utopić.Reakcja męża też była beznadziejna.Prowokacja prowokacją,ale trzeba umieć się
      kontrolować.Gdybyśmy rzucali się z pięściami i wyzywali wszystkich,którzy nas zdenerwują,to mało
      kto chodziłby bez podbitego oka.Twój ojciec jednak zachował się zupełnie nieadekwatnie do
      sytuacji.Rozumiem,że chodziło mu o dobro wnuka,ale wprowadzając zamieszanie i histerię bardziej
      zaszkodził dziecku niż pomógł.Czy była to pierwsza taka sytuacja,czy może konflikty są częstsze?Jak
      się dogadujecie na co dzień?Czy zamierzacie mieszkać z rodzicami na stałe czy to tylko przejściowa
      sytuacja?Generalnie jestem za tym,żeby mieszkać osobno,bo tak jest po prostu lepiej dla
      wszystkich.Jednak jeśli sytuacja wymaga wspólnego mieszkania (choćby przez jakiś czas) lub nie
      chcecie z jakichś powodów w ogóle się wyprowadzać,to trzeba ustalić zasady wspólnego
      mieszkania i spróbować się dogadać.Nie ma co się obrażać i zachowywać jak dzieci w
      przedszkolu.Może powinniście usiąść wszyscy i porozmawiać,bez pretensji i wyrzutów,ale rzeczowo i
      konkretnie wszystko wyjaśnić.
    • demonsbaby przede wszystkim 06.09.10, 08:52
      twój małżonek raczej nie cierpi na żadną przypadłość natury psychologicznej.
      Nerwice mają swoje objawy głownie Reakcję miał prawidłową, więc i moja opinia
      nie różni się niczym od pozostałych. Rozumiem również szalejącego za wnukiem
      dziadka, ale chyba zapomniał, kto sprawuje nad dzieckiem pieczę. Sytuacja
      analogiczna mogłaby nastąpić, gdyby twoje dziecko podczas karmienia piersią czy
      butelką się rozpłakało albo zakrztusiło, a twoja teściowa rzuciłaby się do
      Ciebie z próbą wyrwania ci maluch z rąk, tyt. "błędnej opieki" - jak byś
      zareagowała? Szlag by cię nie trafił? Nie rzuciłabyś się do niej? Gwarantuję Ci,
      że tak. To nie twój mąż winien jest przystąpić do przeprosin, ale ojciec,
      którego poniosło, a przy okazji i twój małżonek może przeprosić ojca za
      niecenzuralne słownictwo. Natomiast Ty musisz ojcu wytłumaczyć, gdzie i po
      czyjej stronie leży odpowiedzialność za opiekę i wychowanie twojego dziecka.
      Również powinnaś mu wyjaśnić, że jego zachowanie wpływa na relacje między wami -
      małżonkami, a przede wszystkim, że powinien nauczyć się szanować waszą
      decyzyjność i prywatność. Dobrze przemyśl wspólne mieszkanie z rodzicem, zapewne
      ta pępowina ojcowska nadal istnieje i to ... nie twój tata jest twoim mężem, a
      twój mąż zasługuje na szacunek twojego ojca, którego ten mu nie okazał.
      • demonsbaby Re: przede wszystkim 06.09.10, 08:55
        demonsbaby napisała:

        oops, urwało tekst
        > Nerwice mają swoje objawy głownie po stronie dolegliwości fizycznych,
        aczkolwiek i nieumiejętność opanowania emocji zasługuje tu na negatywną opinię.
        • verdana Re: przede wszystkim 06.09.10, 09:33
          Jakos czuję,z e to nie pierwsza taka akcja. Podejrzewam, ze Twój ojciec nie uwaza Twego męża za
          dobrego ojca i daje mu to często do zrozumienia. Rozumiem też, ze nie tylko szarpał klamką, ale
          musiał także cos mowic - bo gdyby zapukał i powiedział "Otwórz drzwi, muszę siusiu", to maż raczej
          by się nie wsciekł. Sądzę, ze zwykle, gdy ktoś wali w drzwi lazienki, to podejrzenia siedzacego w
          niej użytkownika sa takie, ze chce pilnie z niej skorzystać... A więc albo Twoj ojciec walil w drzwi i
          oskarżał męża o krzywdzenie wnuka, albo mąż doskonale wiedział, ze dziadek to własnie ma na mysli
          (bo miał). Czyli ta sprawa narasta już od dawna...
          Przeprosiny powinny być obustronne, a i o zalezy od tego, co własciwie powiedział dziadek.
          • nick_ze_hej Re: przede wszystkim 06.09.10, 09:54
            Otóż to! Wiele można wyczytać między wierszami. Czy normalne jest, że ktoś kąpiąc dziecko zamyka się w łazience na klucz? Czy nie jest to dramatyczna próba ochrony swoich praw rodzicielskich, ograniczenia nachalnej ingerencji?
            Druga sprawa to ton tego listu. Ojciec był podenerwowany, mąż zachował się skandalicznie, a jedyny problem to jak zmusić "winowajcę" do przebłagania obrażonego ojca. No i przekonanie, że działanie męża, nie ulega wątpliwości, że samo w sobie naganne, jest wynikiem nerwicy a nie życia pod ciągłą presją, deprecjonowania go i poniżania jako ojca. I podobno są normalną, broń Boże nie patologiczną rodziną. Jak dla mnie to 100% owa patologia, do tego beż świadomości, że nią jest.
    • tully.makker Re: konflikt 06.09.10, 11:22
      Ja tylko chcialabym zwrocic na cos uwage - autorka watku mieszka z mezem, rodzicami i DZIeCMI. Czyli pan beztrosko w tych fatalnych i stresujacych warunkach mieszkaniowych splodzil juz co najmniej dwojke...

      Moze warto by energie skierowana na prokreacje i bojki z tesciem zwrocic na zabiegi w kierunku zapewnienia rodzinie lokum?
      • premeda Re: konflikt 06.09.10, 12:56
        Po pierwsze jaka była postawa autorki, gdy tatuś się dobijał się do drzwi? Po drugie dlaczego mieszkają z rodzicami?
        • monzdr Re: konflikt 06.09.10, 13:15
          A może nie wszyscy chcą się wyprowadzać od rodziców?Dziewczyna prosi o poradę jak rozwiązać konflikt ojciec-mąż,a zamiast tego jest zbombardowana krytyką,że śmie mieszkać z rodzicami.Nie uszczęśliwiajmy kogoś na siłę.
          • nick_ze_hej Re: konflikt 06.09.10, 13:20
            Otóż autorka wcale nie prosi o poradę jak rozwiązać rodzinny konflikt. Wyraźnie napisała:Proszę o poradę jak i kiedy powinien to zrobić. Chodzi tylko i wyłącznie o poradę jak zdyscyplinować męża i zmusić go do przeproszenia ojca.
            • monzdr Re: konflikt 06.09.10, 13:40
              I na to pytanie możesz odpowiedzieć zgodnie ze swoimi przekonaniami np.nigdy,jesli tak uważasz.Jednak dziewczyna nie prosi o radę w sprawie wyprowadzki od rodziców,więc powtarzam:nie uszczęśliwiajmy ich na siłę.Zresztą zamiast bić się z teściem małżonek sam mógłby pomysleć o własnym mieszkaniu,jeśli tak mu u teściów źle.Biedaczek dostał nerwicy,ale u teściów nadal mieszka.
              • nick_ze_hej Re: konflikt 06.09.10, 15:53
                Takie są prawa forum. Każdy komentuje tak jak uważa za stosowne. To, że tyle osób zgodnie radziło wyprowadzkę o czymś zresztą chyba świadczy. A to, że autorka nie otrzymała ani jednej instrukcji poskromnienia niesfornego męża, o którą prosiła.... Cóż może powinno to dać jej do myślenia.
                • monzdr Re: konflikt 06.09.10, 17:20
                  Nie znamy sytuacji w tej rodzinie,przeczytaliśmy tylko o jakimś wycinku z ich życia.Prawo forum to jedno,ale myślenie o tym,żeby nie zrobić komuś przykrości albo nawet krzywdy swoją poradą to drugie.A ja akurat potępiam męża,który zachowuje się jak prostak i cham i rzuca z pięściami do starszego (tak mniemam) człowieka,pod którego dachem żyje.Zachowanie ojca już skomentowałam:postąpił źle.Ale żadne zachowanie nie usprawiedliwia agresji jako reakcji.
                  • nick_ze_hej Re: konflikt 06.09.10, 17:51
                    Też uważam, że zachowanie męża autorki było naganne i nawet to gdzieś wyżej już napisałem. Tyle, że było ono reakcją na inną agresję, bo to co zrobił jego teść to też było agresją i nie usprawiedliwia go ani wiek ani to, że mieszkanie jest jego. Jesli więc mają w grę wchodzic jakieś przeprosiny to jedynie wzajemne.
                    • monzdr Re: konflikt 07.09.10, 08:17
                      Ależ zgadzam się całkowicie,że powinni się nawzajem przeprosić,a także porozmawiać spokojnie i rzeczowo o sytuacji w domu,ustalić pewne zasady.Moim zdaniem jednak nie na zasadzie sztywnego regulaminu,ale raczej pewnych ogólnych wytycznych dotyczących wzajemnego szacunku i prawa do prywatności.
    • blue_romka Re: konflikt 06.09.10, 11:24
      Kiedy? Najlepiej jak najszybciej. Jak? Zwyczajnie, prosto, szczerze.
    • kati1973 Re: konflikt 06.09.10, 18:05
      nie zrobisz nic za nich wyprowadz sie
    • kajos5 Re: konflikt 06.09.10, 20:15
      jakbym o swojej teściowej czytała - podczas kąpieli potrafiła mi wparować do łazienki tylko po to aby sprawdzić czy aby nie kąpię dziecka w złej temperaturze. Mieszkaliśmy razem kilka miesięcy (propozycja wyszła z jej strony) , skoczyło sie megaawanturą i moją wyprowadzką z dzieckiem. To teść powinien przeprosić pierwszy.
      ----
      [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/0158io4p9l60xp0s.png[/img][/url]
      • asiha13 Re: konflikt 10.09.10, 14:38
        dzięki za rady....
        mieszkamy razem - 7 rok, w domu który przeznaczony jest dla mnie ( po śmierci rodziców). My mamy po 40 lat, rodzice pod 80-tkę. Z racji wieku i słabej kondycji fizycznej mamy, większość prac domowych spoczywa na mnie ( jestem jedyną córką), mamy duży ogród. Beze mnie będzie im bardzo ciężko.Mieszkamy u góry, z tym że dzielimy łazienkę a na dole kuchnię. Mężowi prawie od początku źle się mieszka, twierdzi że teście za dużo wtrącają się. Nie chcę bronić żadnej ze stron. Było juz kilka spięć najczęściej - zięć - teściowa. Mąż nie potrafi ze spokojem im wyklarować i powiedzieć czego np. sobie nie życzy, od razu wybucha a tym razem wyjątkowo był "niegrzeczny". Jestem w tej sytuacji, że nie chcę popadać w konflikt z żadną ze stron. Rodzice nie mogą przeżyć, że do tej pory zięć nie przeprosił. Mąż w ogóle nie rozmawia z rodzicami. Rodzice zasugerowali mi, abyśmy zagospodarowali sobie mieszkanie na strychu włącznie z kuchnią i to jest chyba dobre rozwiązanie, ale trzeba by było usiąść porozmawiać - co i jak, co nam przeszkadza, co im, ale jak przekonać mojego męża do tego - nie wiem.
        • demonsbaby Re: konflikt 10.09.10, 17:03
          ciężko przesadzić stare drzewa, skoro korzenie wrosły głęboko... więc rodziców postawy nie zmienisz. Tym bardziej rozumiem reakcję twojego męża, bo nie jest jakimś młokosikiem trzymającym nieudolnie noworodka na rękach. Sytuacja wygodna nie jest. Nikomu to nie służy. Męża nie zmuszałabym do przeprosin, ale zaznaczyła, że rodzice kierują się powoli demencją więc łatwiej nie będzie we wspólnym pożyciu. Ojcu powiedziała, że przesadza z reakcjami i w roli mediatora występować nie będziesz.
          Jak ich pogodzić? Nie wtrącać się. I jednej i drugiej stronie powiedzieć, że to przestał być twój problem, bo ty chcesz tylko ŻYĆ. A jeśli obie strony chcą rozwiązać problem rozdzielenia gospodarstwa i chcą o tym porozmawiać niech ciebie powiadomią "kiedy".
        • czerwony.poll74 No nie ale z łapami do 80-latka! 10.09.10, 20:59
          W pierwszej chwili wydawało mi się, że twój mąż był jak najbardziej usprawiedliwiony w swoim zachowaniu, no ale w myślach widziałem obraz, 25 latka startującego do 55 latka, a nie wyciąganie łap do 80-letniego człowieka. Rozumiem gdyby twój mąż puścił wiązankę, to jeszcze ale start z łapami, aż dziwię się, że twojemu ojcu zależy na przeprosinach.

          Zachowanie ojca nie jest przejawem zaborczości, owszem gdyby miał 60 lat i tak się zachowywał to wtedy co innego, ale 80-letni człowiek ma prawo zachować się dziwnie, mieć lęki, paranoje itd... urodził się w latach 30-tych XX wieku, pewnie przeżył tyle, że dzisiejsi twardziele sraliby po gaciach gdyby trafiło im się 10% tego co ich dziadkom.

          Nie wiem ale dla mnie facet 40 letni, który uderzy 80-latka jest po prostu zerem. To chyba nawet gorsze niż walnięcie młodszej kobiety. Nie wiem, wyobrażam sobie scenę, że moja młodszą 25 letnią siostrę podczas kłótni strzelił w twarz jej mąż starszy od niej o 3 lata, a ja się nie wpieprzam, przynajmniej do póki ona sama mnie nie poprosi, bo to ich sprawa. Ale gdyby mój szwagier podniósł rękę na mojego ojca (gdy ten będzie miał 80 lat, bo dzisiaj nie ma jeszcze 60 i gościu mógłby się bardzo oszukać), to krew by się polała jakl nic.
          • asiha13 Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 10.09.10, 21:40
            wiem, że przeprosiny nie usprawiedliwią męża i nie zostanie on "ułaskawiony" przez rodziców, niemniej jednak powinien to uczynić. Nie uderzył ojca, lekko pchnął. Nie było mnie przy tym. Mąż twierdzi że nie zapanował nad sobą
            • demonsbaby Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 10.09.10, 21:56
              tak, czy inaczej, nie sądzę, że twój udział w mediacjach cokolwiek zmieni... a jak znam życie, to nawet pogorszy. ojciec / matka będą mieć zarzuty, że przy ewentualnych przeprosinach bądż "po" zięć się mało stara, a z kolei mąż, że ma dość wyrzutów rodzicieli i to napięcie zamiast się obniżać będzie narastać. Rzeczowo nadaj komunikat: "rodzice są starzy i też musisz akceptować ich fanaberie, przeprosiny też", a rodzicom "nie jesteśmy dziećmi, więc nie atakujcie męża, a ode mnie nie oczekujcie, że będę łagodzić wszystkie konflikty". Osobiście współczuję, bo wam tam łatwego życia nie będzie mieć.
              • asiha13 Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 10.09.10, 22:23
                wiem, że łatwo nie będzie, ale co, wyprowadzić się....? zostawiam dom, rodziców starych i idę na wynajem - nie wyobrażam sobie tego.
                • demonsbaby Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 10.09.10, 22:31
                  poniekąd rozwiązaniem to nie jest do końca przemyślanym... w końcu rodzice są starzy i opieka im się należy ...
                  Zostało się wam "poświęcić" i im szybciej twój mąż to zrozumie, tym mniej boleśnie zaakceptuje.
                  Problem kręci się (przynajmniej tak to widzę po twoich postach) przy uciążliwych w pożyciu staruszkach i dojrzałym facecie, którego z roku na rok ta sytuacja przerasta. Stąd te wybuchy (nie powiedziane, że również potęgowane przez pracę, inne sytuacje). Naturalną koleją rzeczy skupia się to na tobie, jako, że pozostałaś między młotem i kowadłem. Rodziców nie zmienisz, ale zasygnalizować im możesz, że też postępują błędnie i podejrzewam, że rzecz niezmienna dotyczy twojego męża. Pozostaje izolacja i schodzenie sobie z oczu na linii teściowie - zięć. I jak najszybciej usamodzielnijcie się na górze.
                  • asiha13 Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 10.09.10, 22:42
                    dziękuję Ci bardzo, Twoje posty są strzałem w dziesiątkę - trafnie analizujesz, domyślasz się itp:)
                    • demonsbaby Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 11.09.10, 09:19
                      nie wydaje mi się, żebym aisha odkryła Amerykę. Obserwujesz taki układ na co dzień. Rozwiązania już miałaś, zatem każdy tutaj może sugerować tobie czy mogą odnieść skutek czy nie. Generalnie przeprosiny nie rozwiążą sytuacji, w której znaleźliście się z mężem, takie jest moje zdanie. Tobie jest łatwiej akceptować "wyskoki" rodziców, jako, że jesteś ich córką. Natomiast twój mąż nie ma obowiązku kochania teściów. Z pewnością wyprowadzki od zniedołężniałych rodziców i zaczynanie od nowa na swoim nikomu do końca korzyści nie przyniesie. Generalnie, najlepiej zacząć rozmowę z mężem, jak on widzi co dalej i jakie ma argumentacje. Ostatecznie może przecież unikać rozmów z teściami, ignorować ich zaczepki, etc. Po prostu nie reagować, natomiast twoja rola sprowadziłaby się raczej do wyjaśnienia rodzicom, że też macie swoje granice. I te już zostały przekroczone, więc może najlepiej jak przestaną stosować swoje zaczepki w stosunku do swojego męża. Najpierw jednak ustal z mężem jak on widzi dalsze życie i czy wyprowadzka z domu jest dla niego rozwiązaniem, mając na uwadze, że i tak musiałabyś być codziennie przy rodzicach ze swoją pomocą, a zaczynanie od nowa wiązałoby się z utratą nakładów jakie już ponieśliście i tymi, które należałoby zainwestować w nowe mieszkanie.
            • annb Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 11.09.10, 10:12
              nie bylo cię przy tym
              być może twój mąż musiał przestawić ojca który stanął w drzwiach a teraz Twój ojciec ma wygodny , zapewne kolejny pretekst aby czyni cz siebie ofiarę.
              Co byś nie zrobiła i tak zawsze będziesz na przegranej pozycji.twoi rodzice nie będą Cię szanować i do końca życia będą szarpać tę klamkę bo doskonale wiedzą
              że
              nie wyprowadzisz się bo zbyt mocno wbili Cię w poczucie winy

              Więc szybko rób tę kuchnię i by może własną łazienkę i kombinuj jak fizycznie odgrodzić się i w domu stworzyć dwa niezależne lokale mieszkalne bo inaczej kiedyś będzie tak że mąż trzasnie tymi drzwiami
              pojdzie i nie wroci

              Na pytania rodziców-kiedy Twój mąż ich przeprosi odpowiedz-kiedy wy przeprosicie mojego męża za wtrącanie się w wychowanie naszych czyli moich i mojego męża dzieci
              • nchyb Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 11.09.10, 12:39
                > Na pytania rodziców-kiedy Twój mąż ich przeprosi odpowiedz-kiedy wy przeprosici
                > e mojego męża za wtrącanie się w wychowanie naszych czyli moich i mojego męża d
                > zieci

                autorka wątku tak nie odpowie. Od pierwszego wątku jednak bierze ona stronę rdziców. To jej mąż zachował się źle w stosunku do ojca, a nie obaj zachowali się nieodpowiednio.
                No cóż, pocechą dla nich jest to (nie chcialabym takiej pociech), że pewnie jeszcze tylko góra 10-15 lat będą rzem. O ile mąż to wytrzyma...

                A ogólnie zgadzam się z Tobą Annb i tym postem...
          • kol.3 Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 11.09.10, 09:56
            Teoretycznie to tak może wyglądać. Praktycznie jednak "słabi" staruszkowie potrafią być koszmarni . Jako młoda mężatka bardzo krótko wynajmowałam mieszkanie w willi staruszki. Bardzo krótko, bo to było nie do wytrzymania. Wtedy zrozumiałam dlaczego ludzie mordują staruszków.
            • verdana Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 11.09.10, 10:57
              Podobna sytuację miał moj teść - mieszkał ze swoimi teściami, którzy go nieszczególnie szanowali. Do bojek nigdy oczywiscie nie dochodzilo. Tesciowa też nie chciała sie wyprowadzić, bo opieka nad rodzicami, bo oni starzy...
              Cóż, teść przyplacił to dwoma ciężkimi zawalami.
          • mgla_jedwabna Re: No nie ale z łapami do 80-latka! 12.09.10, 01:54
            "a nie wyciąganie łap do 80-letniego człowieka"

            A co zrobić, jeśli to ten człowiek pierwszy naruszył nietykalnośc cielesną, wchodząc w "przestrzeń intymną*". Cofnąć się i wyskoczyć oknem? Pozwolić mu robić co chce z dzieckiem (tym płaczącym wnuczkiem)?

            * Mam na myśli łamanie dystansu i stawanie tak blisko drugiego człowieka, żeby poczuł się zagrożony/zdominowany. Takie podejście, które wymusza reakcję, bo jest naruszeniem prywatności, nawet, jeśli nikt nikogo nie dotyka.
    • santo_inc jesteście patologią 11.09.10, 11:41
      bo mieszkacie z rodzicami.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: konflikt 12.09.10, 22:23
      Potrafię sobie wyobrazić Pani niewdzięczną rolę w tym konflikcie i Pani uczucia. Rozumiem, że prosi Pani męża o przeprosiny, bo czuje Pani, że on lepiej Panią zrozumie i ulegnie.
      Domyślam się także, że chciałaby Pani jak najszybciej uzdrowić sytuację i zlikwidować napięcie wynikające z niezgody.
      Nie wnikając w istotę opisanego konfliktu, proponowałabym zostawić go tym dwóm dorosłym mężczyznom. Proszę odseparować się od tej sprawy i nie brać za nią odpowiedzialności. Być może zbyt bardzo utożsamia się Pani z mężem i wydaje się Pani , że jego winy są Pani winami. Nie Pani wywołała zajścia. W takim układzie mieszkaniowym i pokoleniowym nie da się uniknąć konfliktowych sytuacji. A sytuacja się nie zmieni lub zmieni odrobinę, z tego co Pani napisała. Trudno to są konsekwencje Państwa decyzji, która jak Pani opisuje, ma swoje uzasadnienie.
      Mąż zachowała się nerwowo, ale nie ma nerwicy. Nerwica to głównie stany lękowe i różne fobie. Piszę to gwoli wyjaśnienia. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • br_bardot Re: konflikt 12.09.10, 23:20
        Tu nie pomogą ani przeprosiny ani przeprowadzka na strych. Twojemu mężowi współczuję szczerze, bo dokładnie wiem co przeżywa i raczej nie ma z kim podzielić swoich odczuć, no a może ma..lub będzie miał jeśli nic z tym nie zrobicie. Oczywiście nic innego raczej nie pozostaje jak wyprowadzić się. Rodzicom postarałabym się zapewnić jakąś niedrogą pomoc, skoro faktycznie nie mają nikogo oprócz ciebie. A sama odwiedzałabym ich co jakiś czas. Biedny ten twój mąż...pare miesięcy temu przerabiałam dokładnie to samo i nawet identyczną sytuację z kąpaniem dziecka i wiele wiele innych podobnych, ale z własną matką. Wzięłam rodzinę, wynajęliśmy fajne mieszkanie i jest dobrze. Może gdyby sytuacja dotyczyła również i ciebie a nie tylko złość skierowana na męża, byłabyś bardziej skłonna znaleźć lepsze miejsce dla twojej rodziny. Dom nie jest tego wart, uwierz mi. Raczej o swoje małżeństwo i zdrowie męża bym walczyła. Chyba, że ci nie zależy,bo przecież taki 'zły skandaliczny i w ogóle..'. Spróbuj go zrozumieć.
        • premeda Re: konflikt 13.09.10, 11:46
          Za żadne skarby nie wróciłabym z powrotem do mieszkania z rodzicami, a jestem u nich codziennie i niekonfliktowi raczej są, a chłopa straciłabym na pewno. Podziwiam męża autorki, że wytrzymał te 7 (?) lat, to i tak jest barzo długo, bo ja sobie nawet 1 tygodnia u teściów nie wyobrażam.
    • nutka07 Re: konflikt 13.09.10, 12:17
      A ja nie bardzo rozumiem, dlaczego autorka jest ze wszystkiego rozgrzeszana.
      Wydaje mi sie, ze ona tu nawalila wczesniej umywajac sie i nie chcac wchodzic w konflikty, ktore sila rzeczy musialy sie pojawic po zamieszkaniu razem. Gdyby to byli moi rodzice, to ja bym przejela inicjatywe w ustalaniu granic.
      Bo inaczej rodzice odbiora corke a inaczej ziecia, poza tym wiecej jej wybacza i szybciej zapomna.

      Ja wspolczuje mezowi, bo on w tym domu jest sam.
      Do autorki.
      Nie widzisz nic zlego w zachowaniu ojca? Albo w swoim?
    • rosapulchra-0 Re: konflikt 18.09.10, 06:18
      agresja budzi agresję
      • asiha13 Re: konflikt 23.02.11, 23:07
        witam po dlugiej przerwie....
        Chcę Was poinformowac o naszej decyzji, otoz gdy tylko puszczą mrozy zaczynamy budowę domu:) na działce sąsiadującej z moimi rodzicami.
        Stwierdziliśmy, że strych nie rozwiąże problemu, a ja nie chcąc "rozwalić" małżeństwa wybrałam te decyzję. Rodzice byli oburzeni, gdy im to oznajmiliśmy. Twierdzą że ich zawiodłam, ze ich zostawie, ze to poroniony pomysl, bo kredyt itp itd. Zrozumialam, ze nie dogodze obu stronom jednocześnie. Będę blisko, będę pomagała - ale to ich też nie przekonuje. Obecnie atmosfera jest dobra, są rozmowy, wspólne posiłki, choć zdaję sobie sprawę że nie pogodzą się z ta decyzją... pozdrawiam!
        • jaagna Re: konflikt 23.02.11, 23:34
          A nie mozesz budować się na działce położonej dalej? Bo bliskie sąsiedztwo przy konfliktach też nie jest najlepsze.
          Ale najważniejsze, byście byli na swoim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka