Dodaj do ulubionych

Mąż ma przyjaciółkę

11.09.10, 13:20
Witam.Co byście powiedzieli gdyby wasz mąż miał przyjaciółkę.Jestem 10 lat po ślubie.Wcześniej mąż nie miał przyjaciółek.
Ma ona dziecko i chłopaka z którym żyje bez ślubu.Jednak bardzo często dzwoni do mojego męża pisze smsy.
Jednak w telefonie męża znalazłam sms-y wysłane do niej o treści:"też cie lubię" lub nipoważny jak dla mnie sms "zostań moim marianem".
Rozmawiałam już na jej temat z mężem i powiem że była to ostara rozmowa która przerodziła się w wytykanie moich błędów,co robię źle.Po wymianie zddań powiedział ze już nie będzie do niej dzwonił a ona do niego.
Niestety to były tylko słowa.Np. dziś rano wydzwaniała aby go obudzić a po pewnym czasie przyszedł sms czy na pewno wstał.Powiem że nie mogę znieść tej przyjaźni gdyz wiem do czego z czasem miedzy nimi może dojsc.Prawdę mówiąc to maż potrafi do niej cześciej dzwonić niż do mnie i dzieci.
Dodam że jej chłopak wie o tym ze pisza do siebie i dzwonią.Maż również zna jego bardzo dobrze i planują razem pracować.
Jednak cos mi nie pasuje w tym kontakcie meża w szczegóności z nią.

Mam mętlik i nie wiem co dalej z tym robić.
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 13:40
      > Jednak w telefonie męża znalazłam sms-y wysłane do niej o treści:"też cie lubię
      > " lub nipoważny jak dla mnie sms "zostań moim marianem".

      zadam pytanie, po cholerę zaglądasz mężowi do telefonu? Meile też sprawdzasz? Masz powód - wcześniej Cię zdradzał i teraz szukasz kolejnych dowdów zdrad, czy też tak tylko na wszelki wypadek?
      • mehil.dam Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 15:16
        Zwykła bezpodstawna zazdrość, facet może mieć tak samo przyjaciela jak i przyjaciółkę, tak samo jak i kobieta.
        Brak zaufania do męża to już inna sprawa i nie mów proszę, że jemu ufasz, a jej nie - to głupota jest. I więcej rozmawiaj z mężem z nie wytykaj mu tylko błędy...
        • kaz-oo Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 15:52
          To mąż wytyka jej błędy... Co do przyjaźni, to moim zdaniem głupawe smesy, nachalne zakłócanie zycia rodzinnego od samego rana raczej nie wchodzi w zestaw typowych zachowań zwanych przyjaźnią. No chyba, że "przyjaźń" to taka umowna nazwa flirtu, który prowadzą.
          • nchyb Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 16:24
            > To mąż wytyka jej błędy...

            Z postu wynika, że to nie mąż wytyka jej błędy, lecz podczas kłótni, w której czepiała się o tę znajomość, zaczęło się wypominanie i wytykanie. Przy kłótni ludzie mówią wiele rzeczy, byleby zranić tę drugą osobę...
            • kaz-oo Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 16:38
              ostara rozmowa która przerodziła się w wytykanie moich błędów,co robię źle.

              No chyba jednak wytyka;)
              • nchyb Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 16:43
                wytknął, przy tej konkretnej kłótni, nie zaś wytyka na co dzień....

                Jak się wkurzył, że mu żona w telefon zagląda i czepia jego znajomości i zachowań, to powiedział jej to, co jemu na wątrobie w jej zachowaniu leżało...
                • kaz-oo Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 17:06
                  Tego nie wiemy czy tylko przy tej konkretnej kłótni. Zresztą jest to objaw nader charakterystyczny do tego etapu "przyjaźni". Żona jest kłótliwa, zła, i go nie rozumie. Co innego przyjaciółka, istne pokrewieństwo dusz, idealne porozumienie i zrozumienie. Doprawdy trudno o bardziej ograny i trywialny schemat. Platoniczna przyjaźń damsko-męska jest tak samo częsta i prawdziwa jak alkoholicy których uleczyło z nałogu małżeństwo, dzieci jako lekarstwo na małżeński kryzys, biedne misie których żona nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią, zgodne życie pod jednym dachem z teściami, dwugłowe cielęta, okapi i yeti;)
                  • nchyb Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 17:17
                    wiemy to, co nam napisano.
                    Czyli, ze przy tej konkretnej kłótni, gdy żona wypominała znajomość, mąż wytknął jej to, co mu się w żonie nie podobało. Nie ma opisów wczesniejszych kłótni i wypominanek...

                    Poza tym, mam wrażenie, ze jednak łatwiej o okapi i yeti niż rozsądną żonę, która zrozumie, ze sama znajomość z inną kobietą nie jest jeszcze zdradą i powodem do niepokoju. A jeżeli mąż zechce zdradzić to i tak zdradzi, niezależnie od tego, czy żona będzie go szpiegować, smsy przeglądać itp...
                    • demonsbaby hahahaha 12.09.10, 06:53
                      znaczy ma "sobie wrzucić na luz" i tolerować "wyjścia męża na fuck-date`y"? dobre, dobre. ubawiłam się jak nigdy. Autorka założyła wcześniej wątek, o tym jakie smsy w telefonie męża ją zaniepokoiły ... tłumaczenie miał dość kretyńskie.
                      Dlaczego ma nie naruszać prywatności męża, który po kolejnych latach w związku, zaczyna się zachowywać w sposób nietypowy? Nikt z rozmówców nie zna ich relacji, żeby móc dywagować o przyczynie takich wyjść. Przedstawione zostały dwa zajścia, które raczej na korzyść strony "podejrzewanej" nie zagrały.
                      • demonsbaby korekta 12.09.10, 06:55
                        pomyliłam treść wątków
                    • demonsbaby co do roli przyjaciół w związkach 12.09.10, 07:17
                      szczególnie płci przeciwnych. Mają rację bytu kiedy nie wpływają na samopoczucie drugiej strony i odbiór rzeczywistości. Jasno również zakomunikowałabym partnerowi, że taka "zażyłość" jest wobec mnie nieuczciwa. Poza tym, nie chciałabym, żeby odbierano mi prawo do poczucia zagrożenia. Skoro odczuwam, w ten a nie inny sposób, mam prawo do dzielenia się tymi obawami z partnerem, oczekując iż: wykaże zrozumienie, zmieni stopień zażyłości ze stroną zaprzyjaźnioną, czy też w ramach wyrażanego szacunku do mojej osoby zapewni mi nic innego jak KOMFORT PSYCHICZNY. Dlaczego? Ponieważ jako strona przebywająca w zażyłych kontaktach z przyjacielem, nie chciałabym, żeby partner odczuwałby dyskomfort psychiczny, czy nawet w moim odczuciu irracjonalnie obawiałby się swojej pozycji w związku...
                      Rzecz banalna, zrozumienie w związku, tak to się nazywa.

                      Do autorki. Rozumiem Ciebie doskonale, jako strona mająca super-kumpla. Generalnie, to o czym piszesz nie musi mieć znamion flirtu, ale nie oznacza, że nie może. Mój partner rzeczowo nadał mi komunikat w temacie jak się czuje, kiedy z przyjacielem odgrywam scenki zażyłości, z uściskami na misia, siadaniem na kolanach, wspólnym krytykowaniem mojego partnera, etc... Po moim pytaniu: konkrety, które są solą w oku i uzyskaniu odpowiedzi, zachowania te z moim przyjacielem zostały wyeliminowane. Rzecz banalna, dla mnie były to obawy irracjonalne, ale rozumiem, że z poczuciem bezpieczeństwa nie ma co dyskutować. Przyjaciel / super-kumpel uzyskał ode mnie instruktaż, że taki rodzaj zachowań nie sprzyja komfortowi w moim związku ... i wiesz co? Mimo odczuć, jak moje - czyli "o co chodzi", po prostu się do tego dostosował, bez żadnych komentarzy. Przyglądając się temu bliżej, wiem, że sama bym dzieliła się choćby irracjonalnym odczuciem, gdyby mój partner prezentował taką postawę, mimo zaufania. Do tego mamy prawo w związkach, komunikowania co nam się nie podoba i spełniania oczekiwań. Tylko językiem porozumienia nie są karczemne awantury i rzucanie możliwe, że bezpodstawnych oskarżeń, ale rozmowa w spokojnym tonie z przekazem, dlaczego tak się czuję i co bym oczekiwała.
                      • nick_ze_hej Re: co do roli przyjaciół w związkach 12.09.10, 08:11
                        Mój partner rzeczowo nadał mi komunikat w temacie jak się czuje, kiedy z pr
                        > zyjacielem odgrywam scenki zażyłości, z uściskami na misia, siadaniem na kolana
                        > ch, wspólnym krytykowaniem mojego partnera, etc... Po moim pytaniu: konkrety, k
                        > tóre są solą w oku i uzyskaniu odpowiedzi, zachowania te z moim przyjacielem zo
                        > stały wyeliminowane. Rzecz banalna, dla mnie były to obawy irracjonalne, ale ro
                        > zumiem, że z poczuciem bezpieczeństwa nie ma co dyskutować.


                        Cóż, tylko pogratulować dojrzałego i wielkodusznego partnera. To wspólnego krytykowanie , to było wjątkowo paskudne zachowanie, nawet w żartach... Rzecz wcale nie banalna. Zdaje się, że obaj panowie lepiej zrozumieli sytuację niż Ty.
                        • demonsbaby Re: co do roli przyjaciół w związkach 12.09.10, 08:20
                          nie wiem, możliwe. Rzecz dotyczy wysublimowanego poczucia humoru, a krytyka raczej obejmowała te ramy. Mogę jedynie na usprawiedliwienie takiego postępowanie przyjąć maskę niewiedzy, że i "żart" bez sarkazmu, może być nieuczciwą zagrywką. Innymi słowy, przyjęłam za punkt wyjścia swój punkt widzenia - co oczywiście było błędem, stąd komunikacja jest kluczem.
                          • nick_ze_hej Re: co do roli przyjaciół w związkach 12.09.10, 08:32
                            Przyglądając się temu bliżej, wiem, że sama bym dzieliła się choćby irracjonalnym odczuciem, gdyby mój partner prezentował taką postawę, mimo zaufania.

                            Rozumiem, że dokonałaś wizualizacji sytuacji, gdy twój partner trzyma na kolanach, przytula i pieści swoją przyjaciółkę i oboje (wszystko oczywiście w żartach) krytykują ciebie, twój brak poczucia (ich wysublimowanego) humoru...;)
                            Złota zasada:
                            Nie czyń bliźniemu swemu, co tobie nie miłe!
                            • demonsbaby Re: co do roli przyjaciół w związkach 12.09.10, 08:52
                              hehehe niekoniecznie wizualizacji. aczkolwiek, zapewne ... by mnie strzelił na równi. Czytaj nick - wyżej - "nie podoba mi się to, jakbyś się czuła" - odpowiedź "idiotycznie, więcej się to nie powtórzy". A jeśli idzie o krytykę, ta głównie dotyczyła umiejętności planowania zasadzek... rzecz polega na tym, że grupa odpoczywających aktywnie, wybywa do lasu, bo w domu brak bodźców i strzela sobie w doopska z krzaków. Tak czy inaczej, zawsze z partnerem w osobnych drużynach (przeciwnych), dla odmiany, żeby mieć okazję formalnie "dać sobie w pysk" .... a kumpel oczywiście nie dał mi zginąć w lesie, bo inaczej drużyna przegrana. Stąd się brały późniejsze pretensje, co zrozumiałam, przyjęłam, wykonałam.
                              • nick_ze_hej Re: co do roli przyjaciół w związkach 12.09.10, 09:20
                                Hehe, coraz lepiej! Zdyskredytowałaś go jako wojownika! Dokonałaś na nim swoistej kastracji. Gorzej to chyba tylko gdybyś wyśmiała jego "rozmiar" i możliwości w łóżku.
                                • demonsbaby nick 12.09.10, 09:39
                                  nie rozumiem.. lepiej jest robić aferę, czy krytykujesz dla samej krytyki? generalnie, wychodząc naprzeciw precyzji:
                                  >Zdaje się, że obaj panowie lepiej zrozumieli sytuację n
                                  > iż Ty.

                                  Nie jest to chyba do końca prawdą, bo gdybyś usilnie bronił męskiego punktu widzenia, jak wytłumaczysz fakt, że dla kumpla- wojownika tu się nie krył żaden sarkazm, podtekst, ale dowcip, w innym razie nie zdecydowałby się na "krytykę". Innymi słowy, tylko jedna osoba odebrała akurat ten dowcip "inaczej"... czyli jako "atak na osobę". Do czego zaznaczam, prawa nie odbieram, ponieważ poczucie wartości czy bezpieczeństwa jest subiektywne. Gdzie zatem kryje się dalsza argumentacja nt. kastracji? Przecież rozmawiamy o pierdołach. W moim życiu pierdoły zasługują na eliminację, żeby nie kształtowały zbędnego napięcia - to również ma zasługiwać na krytykę? Czy boli ciebie może fakt współpracy?
                                  Nie odbieram męskości mojemu facetowi, jako, że nigdy nie zrobię takiego wyniku jak on na 50m, a egzaminy strzeleckie zaliczam dzięki niemu, bo jest idealnym instruktorem do nauki i budowy broni i strzelectwa na 25 i 15m dla mnie osiągalnych. O czym facet doskonale wie, bo jest o tym zapewniany,a (moje) osiągnięcia widzi.
                                  • nick_ze_hej Re: nick 12.09.10, 09:52
                                    Widocznie jednak ten właśnie żart go zabolał, skoro zdecydował się zaprotestować. Myślę też, że twój przyjaciel też się zreflektował jak mogło to być odebrane. Cóż męska ambicja to bardzo delikatny instrument. To co dla ciebie jest pierdołą bez znaczenia dla niego mogło być nożem w plecy wbitym przez najbliższą osobę.

                                    Wizualizacja nr 2:
                                    Jesteś uznaną elegantką, nikt nie kwestionuję twojego gustu, smaku itp. Ale, no kurcze, tak śmiesznie koślawisz nogi w szpilkach! Chodzisz jak ostatnia pokraka, Hahaha, Nie to co przyjaciółka twojego faceta, sama gracja i wdzięk! No daj spokój, nie obrażaj się, przecież i tak wiadomo, że jesteś wyrocznią elegancji...;)
                                    • demonsbaby Re: nick 12.09.10, 10:01
                                      nick_ze_hej napisał:

                                      > Widocznie jednak ten właśnie żart go zabolał, skoro zdecydował się zapro
                                      > testować. Myślę też, że twój przyjaciel też się zreflektował

                                      konkretnie kiedy się zreflektował, bo nadal nie jesteś w stanie użyć logicznej argumentacji. Powtórzę, na mój wniosek - takie żarty nie mają zastosowania, a przynajmniej nie przy mojej aprobacie lub w moim towarzystwie.


                                      >
                                      > Wizualizacja nr 2:
                                      > Jesteś uznaną elegantką, nikt nie kwestionuję twojego gustu, smaku itp. Ale, no
                                      > kurcze, tak śmiesznie koślawisz nogi w szpilkach! Chodzisz jak ostatnia pokrak
                                      > a, Hahaha, Nie to co przyjaciółka twojego faceta, sama gracja i wdzięk! No daj
                                      > spokój, nie obrażaj się, przecież i tak wiadomo, że jesteś wyrocznią elegancji.
                                      > ..;)

                                      dalej nie ma to pokrycia w sytuacji, o której mówimy (tej konkretnej). Dalej uważam, że "cokolwiek" co urasta do rangi konfliktu, należy zdusić w zarodku. Co najwyraźniej jest dla ciebie niezrozumiałe i stąd ten trend krytyki dla krytyki.
                                      Chwilowo tendencję wyroczni objawiasz ty nick.
                                      • nick_ze_hej Re: nick 12.09.10, 10:12
                                        [i]takie żarty nie mają zastosowania, a przynajmniej nie przy mojej aprobacie lub w moim towarzystwie.
                                        I to jest bardzo ok, moim zdaniem.
                                        Dalej uw
                                        > ażam, że "cokolwiek" co urasta do rangi konfliktu, należy zdusić w zarodku


                                        Też się z tym zgadzam jak najbardziej.
                                        Chodzi mi tylko o trochę inną optykę. To co dla ciebie jest pierdołą, którą dla dobra sprawy skłonna jesteś wyeliminować, dla drugiej strony może być sprawą o wiele bardziej poważną. Tyle. Jeśli w dowodzeniu słuszności mojej tezy byłem zbyt upierdliwy to przepraszam:)
                                        • demonsbaby ależ nie 12.09.10, 10:14
                                          jak najbardziej dowodż. tym bardziej, że mi też może pomóc uniknięciu palnięcia gafy w pełnej nieświadomości. Innymi słowy - męski punkt widzenia, mimo zbliżonych hobby do męskich, może być dla mnie w pewnych kwestiach tabu.
                                          • nick_ze_hej Re: ależ nie 12.09.10, 10:18
                                            :)
                  • asfo Re: Mąż ma przyjaciółkę 08.11.10, 12:55
                    pl.wikipedia.org/wiki/Okapi
                    Okapi istnieje! ;-P
                • marc.el Re: Mąż ma przyjaciółkę 01.10.10, 14:06
                  nchyb napisała:

                  > wytknął, przy tej konkretnej kłótni, nie zaś wytyka na co dzień....
                  >
                  > Jak się wkurzył, że mu żona w telefon zagląda i czepia jego znajomości i zachow
                  > ań, to powiedział jej to, co jemu na wątrobie w jej zachowaniu leżało...

                  się znaczy normalnie nie mówią sobie co ich boli??
                  żyja sobie w bajce?? .. jest cacy??

        • marzeka1 Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 16:18
          "Zwykła bezpodstawna zazdrość, facet może mieć tak samo przyjaciela jak i przyjaciółkę, tak samo jak i kobieta. "- serio uważasz, że przyjaciółka jest od tego, by budzić smsami żonatego przyjaciela? Bo dla mnie to jakaś tam faza flirtu, a nie przyjaźń.
          • mehil.dam Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 19:24
            marzeka1 napisała:

            > "Zwykła bezpodstawna zazdrość, facet może mieć tak samo przyjaciela jak i przyj
            > aciółkę, tak samo jak i kobieta. "- serio uważasz, że przyjaciółka jest od tego
            > , by budzić smsami żonatego przyjaciela? Bo dla mnie to jakaś tam faza flirtu,
            > a nie przyjaźń.

            Może o czymś zapomniał? Miał się pojawić gdzieś, coś przesłać? Jakby kumpel zadzwonił to by sprawy nie było.
            Dla mnie chore jest czytanie po kryjomu czyjejś korespondencji.
            • triss_merigold6 Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 20:08
              Kumpel nie wydzwania non stop i nie wysyła uwodzicielskich w treści sms-ów.
              Do autorki: zrobiłabym piekło i oczekiwała, że "przyjaciółka" zostanie posłana na drzewo.
            • deodyma Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 21:22
              inaczej bys spiewala, gdyby to Twojego chlopa jakas babka budzila smsami:D
              tez bylabys taka tolerancyjna?
              nie sadze.
              sama mam kolegow, ale zaden takich numerow nie robi, ani ja im.
              bez przesady.
              • mehil.dam Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 22:30
                Ja jestem zdanie, że jak się chce znaleźć jakiś powód do zazdrości to znajdzie. Przyjaciółka nie jest obojętna żonie, ale zakładanie z góry, że wskoczy do łóżka mężowi nie jest za fajne. Znałam jedną, która uważała, że jak ukochany się cmoknie w policzek ze znajomą to od razu na mu właśnie do łóżka wskakuje (on miał zwyczaj witanie się w taki sposób, ale odszedł od tego, by nie narażać znajomych na wyzwiska).
                Generalnie ja mam uprzedzenia do takiej chorej zazdrości o wszystkie znajome bliższe i dalsze, więc nikt nie nie przekona, że trzeba od razu zakładać najgorsze i gonić przyjaciółkę.
                • triss_merigold6 Re: Mąż ma przyjaciółkę 12.09.10, 10:37
                  To nie jest przyjaciółka znana od II klasy podstawówki i traktowana aseksualnie tylko nowa znajomość, której pan zaczął poświęcać sporo uwagi vide częste telefony i sms-y. Owa pani pozwala sobie na telefony w godzinach porannych celem obudzenia misia, co wydaje się mocno nadmierną poufałością. Pani żona nie wyraża chorej zazdrości tylko zazdrość i wkurw jak najbardziej uzasadnione.
                  • demonsbaby Re: Mąż ma przyjaciółkę 12.09.10, 11:05
                    cięzko się nie zgodzić, ale jeśli mąż jest "bogu-ducha winną ofiarą" zalotów przyjaciółki, to najwyrażniej jest ciężko kapujący i należy mu nadać komunikat otwartym tekstem.
            • monzdr Re: Mąż ma przyjaciółkę 13.09.10, 10:22
              Istnieją pewne zasady dotyczące telefonowania,zwłaszcza rano.Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy dzwonić do mojej najlepszej przyjaciółki,żeby ją obudzić,no chyba,że sama by mnie o to prosiła.Telefonując do kogoś,zwłaszcza rano,przerywamy czyjąś prywatność,intymność,a także innych domowników,jeśli dzwonek nie jest wyciszony.Nachalne telefony o poranku mogą wywołać irytację i wzbudzić podejrzenia,więc wcale się nie dziwię,że żona się zdenerwowała.
    • annb Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 18:17
      polecam czytankę

      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,8300052,Przyjaciolka_mojego_chlopaka.html
      • aga_agula82 Re: Mąż ma przyjaciółkę 11.09.10, 21:54
        Nie wiem co masz zrobić,ja znajac "siebie" byłabym zadzrosna i nie tolerowałabym tego,a do czego to mogłoby prowadzić?!nie wiem!skoro kiedyyś nie miał przyjaciólki to teraz nagle ma?!i musi tyle razy sie z nia kontaktowć?!!jak dla mnie to flirt,moze do niczego nie doprowadzic,ale bede śledziła Twoje losy i oby wszyscy,którzy bronią Twojego chłopa się nie mylili.oby to była "przyjaźń".
        Sam fakt,ze małżeństwo zaczyna sie kłócić o jakaś lalkę zaczyna byc podejrzane,nie zapominajcie,ze są 10l po ślubie...
    • kol.3 Re: Mąż ma przyjaciółkę 12.09.10, 07:11
      Zbieraj dowody stosunków miedzy mężem a przyjaciółką do ewentualnego wykorzystania na wypadek rozwodu.
    • demonsbaby beata 12.09.10, 12:28
      ty znasz tą kobietę? razem spędzaliście czas?
      • nutka07 Re: beata 12.09.10, 13:16
        Chcialam tylko zaznaczyc, ze jezeli nawet by ja znala i sie spotykali to nie znaczy nic. Niestety znam przypadki, w ktorych ludzie u siebie w domach wielokrotnie bywali a romanse tych znajomych kwitly.
        • demonsbaby Re: beata 12.09.10, 14:30
          ja akurat nie o tym, że by rozpoznała sytuację, tylko czy oceniła już potencjalnego przeciwnika i jak wyglądają relacja ona - przyjaciółka męża. To rzutuje na możliwość oczyszczenia atmosfery.
          • kochamkotyijuz Re: beata 13.09.10, 06:13
            Maz ma przyjaciolki ja mam super fajnych kolegow i nie mamy z tym zadnych problemow ale fakt ,ze sa to przyjaznie jeszcze z przed malzenstwa.Gdyby moj maz nagle wyskoczyl z jakas nowo poznana przyjaciolka to napewno z aprobata by sie nie spotkal pomimo mojej duzej tolerancji.
            • alis_d Re: beata 13.09.10, 08:41
              przyjaciólke każdy możę miec oczywiscie ale z takiej przyjaźni to sie czesto biora zdrady... szczególnie jak relacja mioedzy mezem a przyjaciólka zmienia charakter czeste smsy budzenie rano co to ku... jest ja bym sie wsciekla... nie wiemy jakie ma intencje tamta kobieta ja bym uważał porozmawiala z mężęm szczerze i powiedziała ze to mnie boli i ze to mąż iżona są dla siebie najwazniejsia nie "przyjaciólka"czasem kepiej zerwac z przyjaciólka zeby nie stracic żony
    • amb25 Re: Mąż ma przyjaciółkę 13.09.10, 08:44
      A ja bym na ta przyjciolke cholernie uwazala.
      Bo, z wlasnego doswiaczenia wiem, ze choc czasem wydawalo mi sie, ze moj zonaty "przyjaciel" to tylko dobry przyjaciel, to po pewnym czasie (dluzszym lub krotszym) okazywalo sie, ze ten przyjaciel to innego rodzaju "przyjazn" mial na mysli. I nie zawsze potrafi zakceptowac, ze to moze byc tylko przyjazn, nic wiecej... Dlatego teraz uwazam, ze wczeniej czy pozniej, jedna ze stron takiej przyjazni bedzie chaiala czegos wiecej.
      A jak juz masz przyjaciela to za nic bym o nie mezowi nie mowila, bo po co ma sie bidulek denerwowac, albo co gorsza jeszcze on tez znajdzie sobie przyjaciolke, co raczej trudne nie jest.
      • baszi Re: Mąż ma przyjaciółkę 14.09.10, 06:58
        a co przyjaciółk męża ma do tego żeby go rano budzic ..... jakos nie wyobrażam sobie żeby mojego M budziły jakies przyjaciółki skoro ja też w domu jestem i mogę go obudzić
    • ruda110 Re: Mąż ma przyjaciółkę 14.09.10, 10:52
      Mom zdaniem przyjaźnie naszych partnerów nie powinny godzić w życie rodzinne. Wybaczcie, ale dojrzali ludzie przyjaźniący się z płcią przeciwną pozostającą w związku powinny sznować także jej współmałżonka. Ranne budzenie, sms-y, pytania czy mnie lubisz nie przekonują mnie o przyjaźni. To jakaś "szczeniacka" gierka, która nie ma wiele z przyjźnią wspólnego. Nie pytam mojego przyjaciela czy mnie lubi - jeśli mam wątpliwości co do naszej relacji i chcę to wyjaśnić wolałabym rozmawiam - wiem, że jestem dla niego ważna, bo: w sytuacjach, gdy nie mogę liczyć na pomoc męża (wyjazd służbowy) odbiera nasze dziecko ze szkoły, jedzie po lekarstwa, gdy jest chore, służy radą, gdy borykam się z jakimiś problemami. To co nas łączy pozbawione jest kokieterii i dziwacznych zalotów. W przyjaźni szanuję mojego przyjaciela i jego żonę; do głowy by mi nie przyszło wysyłać takie durne sms-y. Przyjaźń to także troska o drugą osobę, a nie egoistyczna zabawa. Nie wyobrażam sobie, żeby przez moją "przyjaźń" cierpiał mój mąż.
    • black_smirnovka Re: Mąż ma przyjaciółkę 16.09.10, 09:36
      Przyjaźń przyjaźnią ale... panie które piszą tu że autorka przesadza
      proszę dajcie mi nr. kom do waszych facetów a ja się z nimi zaprzyjaźnię
      i rano przedzwonię i spytam czy już wstali :)
      Zaufanie to jedno a absurdalne zachowania to drugie.
      Jestem pełna podziwu dla was, czekam na numery ;)

      A serio...
      Byłoby dla mnie żenujące dzownić i pisać i do czyjegoś męża, chłopaka i pytać
      czy wstał np. i jednocześnie ingerować w ten sposób w czyjąś prywatność - mam na myśli czyjś związek.
      Moje zdanie jest takie że pani przyjaciółka troszkę przegina.
      Pozdrawiam
    • serendepity Re: Mąż ma przyjaciółkę 16.09.10, 15:37
      To nie jest zadna przyjazn tylko flirt lub poczatek romansu.

      Mam przyjaciol plci przeciwnej i nigdy nie wysylalismy sobie takich smsow, ani nie wydzwanialismy do siebie. Gdyby ktorys z nich zaczal wysylac mi takie smsy albo wydzwanial z rana to moj maz poslalby ich gdzie pieprz rosnie i zgodzilabym sie z nim.

      Co innego zadzwonic rano w waznej sprawie, przypomniec o czyms itp. Ale nie pierdu, pierdu czy juz wstales. "Przyjaciolka" jest wyjatkowo bezczelna, skoro zona jej nie przeszkadza.
    • kati1973 Re: Mąż ma przyjaciółkę 16.09.10, 21:02
      Przyjaciółka stopniowa zaburza więź miedzy partnerami i zaufanie między nimi. Często kończy się to źle: oddaleniem, ukrywaniem, wyrzutami
      Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternatyw
      czytaj tu
      problemywmalzenstwie.blox.pl/2010/08/Ja-moj-maz-i-jego-przyjaciolka.html
      • urquhart Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternatyw??? 29.09.10, 14:01
        kati1973 napisała:
        > Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternatyw

        He, he ale to zabawny zamordyzm. Jako żywo tak właśnie myśleli w DDR, wystarczy uszczelnić granice i odizolować obywateli od kontaktów z RFN a życie obywateli będzie udaną sielanką...
        Przecież to bzdury. Ludzie jakoś uciekali z DDR do RFN nigdy w drugą stronę.
        Trzymanie w ciemnocie ze inni maja lepiej jest jakimś wyjściem ale raczej aktualna jest prawda to w drugą stronę:
        Jeżeli małżeństwo jest udane to alternatywa w postaci przyjaciółki nie jest zagrożeniem.

        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
        • triss_merigold6 Re: Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternaty 29.09.10, 16:56
          Przyjaciółka zabiera czas, energię oraz wkracza w prywatność pary - jeśli pan jej się zwierza.
          Ja rozumiem znajomych z dzieciństwa, osiedla, szkoły czy studiów, takich do spotkania się kilka razy w roku bez mężów i żon ale nie nową, intensywną znajomość, która niebezpiecznie zbliża się do fascynacji nie tylko aseksualnej.
          Kategoria "po moim trupie".
          • urquhart Re: Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternaty 29.09.10, 18:13
            triss_merigold6 napisała:
            > Przyjaciółka zabiera czas, energię oraz wkracza w prywatność pary - jeśli pan j
            > ej się zwierza.

            Nie przeczę Triss. W satysfakcjonującym związku takie relacje głębokiego zaangażowania nie zaistnieją, ale samo istnienie alternatywy nie jest zagrożeniem.
            Powinna się zapalić czerwona lampka, ale nie że pani się pojawiła, tylko dlaczego poziom satysfakcji jest tak mały ze to pojawienie się padło na podatny grunt.

            DDR-owi nie pomogło ani odizolowywanie społeczeństwa, ani najsprawniej działający w demoludach aparat szpiegowski STASI. Więc samo izolowanie szpiegowanie, monitorowanie poczty komórek męża też na wiele się nie zda, bo tylko zwiększy niechęć do układu i sytuacji w której się on znajduje.
            Jakoś z dzisiejszych Niemiec nikt już nie ucieka i aparat szpiegujący obywateli niepotrzebny...
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
            • triss_merigold6 Re: Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternaty 29.09.10, 18:27
              Otwartym teksem napiszę: ludzie zwykle są głupi i niezbyt przewidujący tj. nie przewidują konsekwencji własnych działań. Wielu osobom (płci oboja vide posłanka Sawicka czy liczne odgrzewane znajmości z naszej klasy) schlebia zainteresowanie innych, komplementy, wyrazy uznania i poczucie bycia potrzebnym. Pani męża zna od strony prania jego gaci i narzekan na zbyt małą pensję oraz pamięta mu, że nie kupił połowy rzeczy z listy na kartce. Jasne, że go kocha , ceni itd. ale nie zachwyca się nim na każdym kroku. Czym jej zaimponuje tak na co dzień? A koleżanka z pracy słucha, chichocze przy starych kawałach, daje do zrozumienia, że jest fantastyczny i męski. Ona bezradna z akumulatorem/półką/zatkanym kranem, a on rycerz spieszący z pomocą. Pan sam nie zauważy kiedy wdepnie w znajomość bardziej i zaangażuje się ze szkodą dla rodziny. I dlatego warto panu pomóc ograniczyć taką "przyjaźń".
              • urquhart Re: Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternaty 29.09.10, 19:01
                Czy oceniasz że faceci to głupie misie które nie wiedzą co dla nich dobre, i okazanie im miodu zainteresowania i komplementów które nie jest możliwe w małżeństwie pozwala skutecznie zwabić ich w dowolne sidła?
                I że odwrotnie postawa żony kontrolująca zakazująca jest obojętna dla ich samopoczucia i zadowolenia z życia w stadle?
                _____________________________________
                Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                • triss_merigold6 Re: Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternaty 29.09.10, 19:34
                  Zdaje się, że zaznaczyłam, że powyzsze odnosi się do obu płci. Analogicznie - powiedz przecietnej kurze domowej z rękoma wyciągniętymi od siat, w znoszonych ciuchach, że jest olśniewająca, mąż jej nie docenia i Ty byś taką kobiete na rękach nosił etc. Powiedz to przekonująco parę razy w rozmaitych okolicznościach, wysłuchaj, popytaj o głebokie życie wewnętrzne i sama zdejmie majtki, bo jest spragniona adoracji i zainteresowania.
                  Komplementy i zainteresowanie w małżeństwie są możliwe i potrzebne ale generalnie mniej atrakcyjne - po latach - niż komplementy od kogoś nowego. Przy nowym/nowej można zaprezentować tę najfajniejszą część siebie, a partner/ka zna nas wszechstronnie bardziej.

                  Kontroli prewencyjnej mówię stanowcze NIE. Zwracaniu uwagi na to czy pan, aby nie mówi zbyt wiele i entuzjastycznie o nowej znajomej - mówię stanowcze TAK. Wtedy należy panu odpowiednio wypełnić czas i zwiększyć własne zainteresowanie nim, takie pozytywne.
                  • urquhart Re: Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternaty 29.09.10, 20:49
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Komplementy i zainteresowanie w małżeństwie są możliwe i potrzebne ale generaln
                    > ie mniej atrakcyjne - po latach - niż komplementy od kogoś nowego. Przy nowym/n
                    > owej można zaprezentować tę najfajniejszą część siebie, a partner/ka zna nas ws
                    > zechstronnie bardziej.

                    Dlaczego więc problem "przyjaciółek" męża jest tak częsty, a problemy "przyjaciela" żony takie rzadkie i "wciąganie w sidła" rozkłada się tak niesymetrycznie?

                    Co do reszty zgoda >>>
                    Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć - Starowicz


                    _____________________________________
                    Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                    • aandzia43 Re: Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternaty 01.10.10, 22:03

                      > Dlaczego więc problem "przyjaciółek" męża jest tak częsty, a problemy "przyjaci
                      > ela" żony takie rzadkie i "wciąganie w sidła" rozkłada się tak niesymetrycznie?

                      A skąd masz te dane? Bo mężczyźni nie skarżą się na forach na "przyjaciół żony"? Daj spokój, nie ze mną takie numery, Bruner ;-)
                      • urquhart Re: Małżeństwo jest udanie jeśli nie ma alternaty 02.10.10, 16:02
                        aandzia43 napisała:
                        > A skąd masz te dane? Bo mężczyźni nie skarżą się na forach na "przyjaciół żony"
                        > ? Daj spokój, nie ze mną takie numery, Bruner ;-)

                        Każdy skutek ma swoją przyczynę.
                        Dla mnie przyczyna jest taka że małżeństwo w dzisiejszym kształcie znacznie lepiej zaspokaja potrzeby kobiet niż mężczyn, i że mężczyźni są rozczarowani że po dziecku spadają dla kobiety na daleki plan w miłości. A skutek ? Każda przyjaciółka która zwróci uwagę jest atrakcyjną alternatywą.
                        W drugą stronę to nie działa tak i kobiety nie lepią się tak łatwo "na przyjaciela"
                        _____________________________________
                        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Mąż ma przyjaciółkę 29.09.10, 17:09
      To na pewno nie jest przyjazn! Tolerancyjne panie forumowe z klapkami na oczach!
      W takiej sytuacji nie widze nic zlego i nie rozumiem krytyki, ze pani trzyma reke na pulsie i sprawdza komorke meza!
      • triss_merigold6 Re: Mąż ma przyjaciółkę 29.09.10, 17:18
        Ja proponuję tolerancyjnym paniom taki test: zaczynają wylaszczone wychodzić wieczorami, odbierają w nocy i wcześnie rano sms-y, prowadzą długie rozmowy w łazience etc. a panu mężu tłumaczą, że mają nowego przyjaciela - przyjaciel wyszedł właśnie z więzienia, rzuciła go żona, jest samotny, fascynujący, ma skomplikowaną osobowość i wiele problemów w których chciałby porozmawiać oraz potrzebuje prawdziwego wsparcia. Już widzę zachwyt i tolerancję o tychże mężów.
    • paul_ina Re: Mąż ma przyjaciółkę 29.09.10, 17:16
      Prawdziwa przyjaciółka szanuje małżeństwo swojego przyjaciela i jego żonę, sprawy między nimi układa transparentnie dla żony. Wiem, bo sama mam przyjaciół w związkach :)
      • anka_cyganka35 Re: Mąż ma przyjaciółkę 30.09.10, 09:00
        a ja uważam, że tam już sie niezle kręci na lini mąż-przyjaciółka. jeżlei mówi ci, że to koniec po czym od rana sms to uwierz, że to żadna przyjazn tylko normalny romans się kręci. juz ma w dupie twoje prosby. albo coś z tym zrobisz albo za chwilę bedziesz zyła w trójkącie albo w pojedynkę bo mąz się wyprowadzi do przyjaciółki.
    • fantamara Re: Mąż ma przyjaciółkę 30.09.10, 10:57
      przepraszam, ale opowiem ci jak to wygląda z drugiej strony. Niestety znam to.

      Miałam kiedyś takiego przyjaciela... Kurcze, kiedy sobie przypomnę o tym trafia mnie szlag. Zaczęło się od tego, ze razem pracowaliśmy i lubiliśmy wyskoczyć razem na lunch. Dużo rozmawialiśmy i okazało się, że jesteśmy do siebie bardzo podobni, nadajemy na dokładnie tych samych falach. Wtedy wierzyłam w przyjaźń między mężczyzną a kobietą. On miał / ma żonę i dziecko. Ja byłam wtedy mężatką. On wiele mi opowiadał o swojej żonie - ona go nie rozumie, pobrali się jak byli bardzo młodzi więc wtedy jeszcze sie dobrze nie znali itd. Momentami miałam wrażenie, że znam go lepiej niż ona. To do mnie wysyłał smsa kiedy miał doła. To do mnie zadzwonił z wakacji zdenerwowany po kłótni z nią, że chcą się rozwieść, bo ma jej dość. To ja go uspokajałam, tłumaczyłam ją. Kurcze, ale wtedy się czułam dobra, że niby jak prawdziwy przyjaciel ratuję jego małżeństwo. Ze swojej strony ja zwierzałam się mniej, ale to raczej wynika z mojego charakteru. Cieszyło mnie, że nasza znajomość jest taka bezpieczna - prawdziwa przyjaźń bez żadnych podtekstów. A jednak żadne z nas nie chwaliło się współmałżonkowi tą znajomością - jakbyśmy gdzieś podświadomie czuli, że cos jest nie halo. No i stało się. Odeszłam z pracy i on z tej okazji zaprosił mnie na pożegnalny lunch. Niby nic. Niestety w czasie tego lunchu on powiedział rzeczy, które mnie kompletnie rozwaliły. Uznał, że jestem jego bratnia duszą, że nie kocha żony tylko kocha mnie, że sie rozwiedzie dla mnie, bo z żoną go już nic nie łączy itd. Podobno długo trwało zanim to zrozumiał. Wtedy byłam wściekła. Oczywiście na niego, bo ja we własnych oczach byłam niewinna. W końcu NIC nie zrobiłam. Znajomość zakończyłam jednym cięciem (z jego strony było trudniej, ale to już inna historia). To co chcę powiedzieć to to, że dopiero niedawno zrozumiałam jak wielka była moja wina w tej sytuacji. Docierało to do mnie powoli i dziś jestem na siebie wściekła że dopuściłam do tej sytuacji. To nie było tak, ze ja byłam taka dobra, tak naprawdę stałam się ideałem, do którego jego żona nie miała szansy dobić. Bo on mieszkał z nią, a nie ze mną, to z nią dzielił prozę życia, a zatem codzienne problemy. Ze mną były same miłe rzeczy - długie rozmowy, żarty, poczucie więzi, żadnych codziennych trudnych problemów będących nieodzowną częścią życia małżeńskiego. Mało tego - wstawiając się za jego żoną, broniąc jej (zawsze jednak w delikatny sposób) byłam tą osobą wyrozumiałą, która nigdy się nie czepia, wszystkich rozumie. Nie znał mnie w prozie życia, nie wiedział, że też potrafię się wkurzyć, że umiem być niesprawiedliwa itd. W prozie życia czasem ktoś jest zmęczony, zły, czasem ma się siebie dość - naturalne w małżeństwie. Z przyjaciółką tego nie ma, jest zawsze dobrze, przyjemnie i miło.

      Dziś uważam, że żonaci mężczyźni, którzy mają przyjaciółki i zamężne kobiety, które mają przyjaciela zdradzają. I to chyba w sposób gorszy niż zwykła zdrada, bo zdradzają psychicznie, wchodzą w silny związek psychiczny, zarezerowowany dla małżeństwa, z inną osobą. I nie jest to to samo co przyjaźń z osobą tej samej płci - wtedy nigdy nie ma ryzyka, że mąż / żona będą porównywani do tej drugiej osoby (a zawsze będzie to na ich niekorzyść).

      Co masz robić? Ja bym z nim porozmawiała, ale na spokojnie. Bez wytykania tej 'przyjaźni', ponieważ prawdopodobnie na tym etapie on uważa, że to jest prawdziwa nieszkodliwa przyjaźń. Powiedz mu, że jest ci trudno, że też chciałabyś być blisko niego, że brakuje ci waszej dawnej bliskości. Niech postawi się w twojej sytuacji i wyobrazi sobie, że ty masz przyjaciela, z którym się lepiej rozumiesz niz z nim - czy byłoby z tym dobrze? Niech zobaczy, że jest ci przykro, że nie zabraniasz mu tego kontaktu, ale chciałabyś abyście wy byli bliżej, a tak czujesz że się oddalacie. Zaproponuj mu jakiś romantyczny wyjazd, bez telefonów, bez kontaktu ze światem - tylko wy dwoje. Powspominaj trochę miłe chwile z poczatków waszej znajomości, powiedz, że chciałabyś aby to wróciło. Ale co najwazniejsze - nie zabraniaj, nie żądaj zakończenia tej znajomości, bo to przyniesie odmienny skutek. Znowu będziesz tą złą, która go nie rozumie. On musi sam stopniowo dojrzeć do tego aby ograniczyć te kontakty. W ostateczności, skoro o niej wiesz, postaraj się ją poznać. Wierz mi, będzie jej dużo bardziej niezręcznie w tej przyjaźni jeżeli pozna jego żonę i ta będzie dla niej miła.


















      • urquhart Naciągane 01.10.10, 19:03
        fantamara napisała
        > ła że dopuściłam do tej sytuacji. To nie było tak, ze ja byłam taka dobra, tak
        > naprawdę stałam się ideałem, do którego jego żona nie miała szansy dobić. Bo on
        > mieszkał z nią, a nie ze mną, to z nią dzielił prozę życia, a zatem codzienne
        > problemy. Ze mną były same miłe rzeczy - długie rozmowy, żarty, poczucie więzi
        > , żadnych codziennych trudnych problemów będących nieodzowną częścią życia małż
        > eńskiego. Mało tego - wstawiając się za jego żoną, broniąc jej (zawsze jednak w
        > delikatny sposób) byłam tą osobą wyrozumiałą, która nigdy się nie czepia, wszy
        > stkich rozumie. Nie znał mnie w prozie życia, nie wiedział, że też potrafię się
        > wkurzyć, że umiem być niesprawiedliwa itd. W prozie życia czasem ktoś jest zmę
        > czony, zły, czasem ma się siebie dość - naturalne w małżeństwie. Z przyjaciółk
        > ą tego nie ma, jest zawsze dobrze, przyjemnie i miło.

        Naciągane. Żona w satysfakcjonującym związku ma duże możliwości przebicia dowolnej przyjaciółki dowartościowaniem, uwagą i zainteresowaniem, a i w łóżku, znając i wykorzystując jego fetysze i to co lubi. Jeżeli tylko "ma ochotę" i chcę się wysilić. Jak na przykład moja. A jeżeli nie chce się i wszystko inne jest ważniejsze to wtedy jakakolwiek alternatywa jest zagrożeniem :)

        Generalnie to prawda że złe przeżycia i problemy w życiu w małżeństwie są nieuchronne i powstają, gromadzą się z czasem same, a pozytywne doświadczenia najczęściej trzeba planować i organizować i wymaga to wysiłku żeby bilans był wyraźnie na plus.

        No i na ostatek kto jeśli nie przyjaciółka, przyjaciel innej płci jest w stanie lepiej ostrzec i pomóc rzetelnie ocenić że jest się w toksycznym związku wykorzystywany (lub wykorzystywana) i pomiatany (na) i trzeba powiedzieć koniec?
        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
      • red.sarah Re: Mąż ma przyjaciółkę 01.10.10, 19:25
        Fantamara, mądra z Ciebie kobieta.
        • fantamara Re: Mąż ma przyjaciółkę 01.10.10, 21:19
          szkoda tylko, że po fakcie
      • deodyma Re: Mąż ma przyjaciółkę 02.10.10, 08:27
        i dlatego nie wierze w przyjazn miedzy mezczyzna a kobieta.
        moge miec kolegow, owszem, ale nie przyjaciol w panach.
        zreszta przekonalam sie na tym nie raz na wlasnej skorze i przyjaznie z tymi panami konczylam blyskawicznie, bez mrugniecia okiem.
        mnie do niczego to nie jest potrzebne.
        • urquhart Re: Mąż ma przyjaciółkę 02.10.10, 09:04
          deodyma napisała:
          > i dlatego nie wierze w przyjazn miedzy mezczyzna a kobieta(...)
          > mnie do niczego to nie jest potrzebne.

          Mnie, Ja... No, jak to, a czy to nie piękny i zacny odruch serca uratować księcia ze szpon wstrętnej, złej i podłej, ziejącej jadem smoczycy która go wykorzystuje niszczy i niewoli?
          :)

          _____________________________________
          Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
          • triss_merigold6 Re: Mąż ma przyjaciółkę 02.10.10, 14:18
            Pięknie i szlachetnie jest wskazać komuś właściwą drogę gdy błądzi. A pan angażujący się w "przyjaźń" ze znajomą w pracy błądzi w sposób oczywisty.
            • urquhart Re: Mąż ma przyjaciółkę 02.10.10, 15:45
              triss_merigold6 napisała:
              > Pięknie i szlachetnie jest wskazać komuś właściwą drogę gdy błądzi.

              Ale pytanie czy błądzi bo niedocenia żony czy błądzi bo z nią jeszcze jest?

              Przyjaciółka może pokazać świat i problemy z punktu widzenia kobiety i rozminować konflikt pokazać słabe punkty i powody wzajemnego niezrozumienia. Lecz prawda jest i taka że pan ulega olśnieniu że trafił na osobę która zadaje sobie trud żeby go wysłuchać i zrozumieć, dla kogo jest kimś ważnym czego nie doświadcza na codzień.

              To prawda że znam parę przykładów gdzie pan żyje w drugim związku z niegdysiejszą pocieszycielką. I po latach jest doceniany i dowartościowywany i tworzy satysfakcjonujący związek mając nowe dzieci, podczas gdy dla pierwszej był i jest jedynie darmozjadem, chamem i bydlakiem.
              Dla równowagi znam też jeden przykład przyjaciela pocieszyciela, ale to dość specyficzny bo ona z meżem nie miała dzieci.


              _____________________________________
              Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
              • borowina75 Re: Mąż ma przyjaciółkę 02.10.10, 16:02
                ciekawe, po ilu latach te Twoje kilka przykładów znajdzie sobie kolejną pocieszycielkę-przyjaciółkę, która będzie go wspierała, gdy w związku pojawią się problemy...

                nie jest filozofią ulec urokowi pocieszycielki, tylko stanąć na wysokości zadania i wywiązać się ze zobowiązań, które się kiedyś poczyniło...

                zwłaszcza, jeżeli w "starym" związku zostawia się "stare" dzieci.

                Też mam takiego przyjaciela.
                Ale w momencie, gdy zorientowałam się, że jego żona czuje z tego powodu duży dyskomfort, tak "zarządziłam" tą przyjaźnią, żeby nie stanowiła problemu dla jego małżeństwa.
                I choć nie było to łatwe, dla mnie było konieczne.
                • urquhart Re: Mąż ma przyjaciółkę 02.10.10, 18:52
                  borowina75 napisała:
                  > ciekawe, po ilu latach te Twoje kilka przykładów znajdzie sobie kolejną pociesz
                  > ycielkę-przyjaciółkę, która będzie go wspierała, gdy w związku pojawią się prob
                  > lemy...

                  Na razie jedynym problemem jest z punktu widzenia żony samo istnienie alternatywy.

                  Moje spostrzeżenia są takie że owe znane mi pocieszycielki z drugich związków nie powielają błędów pierwszych żon są mniej roszczeniowe i żyją w dużo lepszym kontakcie emocjonalnym i dzięki temu mają wiecej umiejętności motywowania niż tylko egzekwowania zobowiązań.

                  > nie jest filozofią ulec urokowi pocieszycielki, tylko stanąć na wysokości zadan
                  > ia i wywiązać się ze zobowiązań, które się kiedyś poczyniło...

                  Ot, spojrzenie "starej" żony: jedynie z punktu widzenia wywiązywania się przez męża ze swoich zobowiązań. W głowie się tym facetom normalnie przewraca i zachciewa uznania, podziwu i czułości których przecież u zony nie znajdą :)

                  _____________________________________
                  Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
                  • borowina75 Re: Mąż ma przyjaciółkę 02.10.10, 19:08
                    spoglądam w tym momencie z punktu widzenia przyjaciółki, która miała okazję przyjrzeć się z drugiej strony, jak to wygląda.

                    i mimo super relacji i niesamowitej więzi, jaka nas łączyła, czułabym się jak ostatnia świnia i zdzira, gdybym to wykorzystała i spowodowała, że ojciec rodziny postanowiłby "realizować" się w innym związku, zostawiając małe dzieci i żonę, która go bardzo kocha, ale której, z racji tego, że jest jego żoną od 10 lat albo dłużej, dużo trudniej wzbudzić fascynację, zainteresowanie, spowodować, żeby się otworzył.

                    są pewne zasady, których się powinno przestrzegać i jedną z nich jest, nie zagarniać dla siebie żonatych, a zwłaszcza dzieciatych facetów.
    • kolezanka_filizanka Re: Mąż ma przyjaciółkę 02.10.10, 09:39
      ja bym poszła i jej wygarnęła że ma się odczepić od Twojego męża, że nie będziesz znosić jej nieodpowiedniego zachowania, i nie podoba Ci się to że tak się zachowuje, a mężowi postawiła sytuacje jasno że Ci się to nie podoba i nie będziesz tego akceptowała - pogadałabym też z jej chłopakiem, jak on to widzi - może Wy zacznijcie ich "drażnić" i też się tak zaprzyjaźnicie? zobaczą jak to jest...
      • ledzeppelin3 Re: Mąż ma przyjaciółkę 02.10.10, 15:04
        Ja facet/kobieta ma "przyjaciela" innej płci, któremu się zwierza z domowych problemów, wkracza w życie rodzinne telefonami itp. to jest to cholernie nie fair. Cholernie nie fair.
        I oznacza, że w związku bardzo mocno szwankuje.
        łatwiej, zamiast rozwiązać problemy z osobą zainteresowaną, łechtać swoje ego z "przyjaciółką".
        Taka "przyjaciółka" zaspokaja w ten sposób swoją próżność- jest potrzebna, jest miła, jest rozumiejąca, w przeciwieństwie do partnerki rzecz jasna.
        Kto z nas nie lubi czuć się lepszym od innych?
        Jesli się już nie kocha /nie pragnie/ ma dosyć partnera, szuka się kogoś innego. To jest cała tajemnica "przyjaźni".
    • alberta.5 Re: Mąż ma przyjaciółkę 08.11.10, 08:02
      Beata,absolutnie nie zgadzaj sie na taki uklad.Stanowczo powiedz nie.Nie wierze w przyjazn damsko meska.Wiesz co?znajdz sobie przyjaciela/chocby na niby/ i niech on ci pisze ladne sms.Postaw sprawe na ostrzu noza,zacznij go traktowac lekcewazaco,zostaw mu dzieci wyjdz z domu,nie mow gdzie idziesz.Przyda mu sie dobry wstrzas bo troche sie zagalopowal.Jak jeszcze zadzwoni to jej powiedz ze nie zyczysz sobie telefonow a szczegolnie o tej porze.Musisz porzadnie go nastraszyc zeby nie myslal ze moze robic co chce.Utnij to w zarodku bo jak ich ''przyjazn ''sie rozkreci to moze byc za pozno.Powodzenia.
    • alberta.5 Re: Mąż ma przyjaciółkę 08.11.10, 08:12
      A co niby robisz zle?do tej pory bylo dobrze a teraz robisz zle?przyjaciolka robi lepiej?Wedlog mnie to jest powazna sprawa.Postaw sie i to ostro.Masz prawo sprawdzac mu tel.e.maile,dlaczego?bo naduzyl twoje zaufanie.Nie wierz w te historyjki o przyjazni.Przerwij to jak najszybciej.Puki nie zaszlo to za daleko.Powodzenia.
      • urquhart Masz prawo sprawdzac mu tel.e.maile,dlaczego? 09.11.10, 23:49
        alberta.5 napisała:
        >Masz prawo s
        > prawdzac mu tel.e.maile,dlaczego?bo naduzyl twoje zaufanie

        Nikt nie ma takiego prawa! Jest to jawne PRZESTĘPSTWO z art. 267 Kodeksu karnego ścigane na wniosek pokrzywdzonego! Także w stosunku do małżonka.
        W odróżnieniu posiadania przyjaciółki a nawet zdrady, której to KK nie peanalizuje.


        _____________________________________
        Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
        • evee1 Re: Masz prawo sprawdzac mu tel.e.maile,dlaczego? 10.11.10, 05:37
          He, he, zatem mozna postepowac po swisnku, byle zgodnie z prawem ;-).
          • jakaja01 przyjaciółka kocha... 11.11.10, 21:13
            Ja też kiedyś sprawdziłam męża telefon (drugi specjalnie dla "Niej") wiedząc że go ma, i odczytałam To że cię kocham ma znaczenie i nie mogę o Tobie zapomnieć... Czy to jest tylko przyjaźń? I nie srajcie za przeproszeniem tutaj o Nieetycznym sprawdzaniu swojej połówki jak są jakieś podstawy do sprawdzania. Ta przyjaciółka jak z nią rozmawiałam (nomen omen przed odczytaniem przeze mnie tego jej sms`a do mojego męża) oświadczyła mi że oni się tylko kumplują i MA PRAWO pisać sobie z nim i dzwonić do kogo tylko chce. To co mam ją pokroić??? Swoją drogą mój mąż też uważa że ja mam nierówno pod sufitem, i nie ma sobie nic do zarzucenia. A ich rozmowy (TEŻ sprawdzone połączenia w tym telefonie) trwają ok 50 minut. To ku... o czym sobie gadają o pogodzie...???
            • jakaja01 Re: przyjaciółka kocha... 11.11.10, 21:17
              Dodam że ta pani ma męża dzieci a ja raz usłyszałam od mojego męża w czasie kłótni że ona w przeciwieństwie do mnie jest kobietą. A ja tylko zwykłą ku..ą...
              • mozambique Re: przyjaciółka kocha... 12.11.10, 10:19
                no a jesteś ?
                • jakaja01 Re: przyjaciółka kocha... 12.11.10, 17:36
                  Nie jestem, on tak mówi bo skoro ja mu powiem że mnie zdradza to on mówi o mnie to samo, z założenia, a jak inaczej nazwać taką babę? K...
        • triss_merigold6 A niech idzie na policję 12.11.10, 10:59
          A niech taki pan, któremu żona przeszukała komputer i telefony i znalazła tam ślady kochanki, idzie na policję złożyć doniesienie o popełnieniu przestępstwa - w ten sposób daje fantastyczny dowód zdrady do wykorzystania przy rozwodzie z jego winy.
          • jakaja01 Re: A niech idzie na policję 12.11.10, 17:39
            Czy fakt że zrobił jej zdjęcie w i miał je w swoim telefonie Będzie dobrym argumentem przy rozwodzie do zdrady, czy jest to coś normalnego? Ja nie mam i nie robię zdjęć swoim kolegom w pracy...
          • urquhart dowód ze skrzynki pocztowej męża 13.11.10, 08:45
            Triss czytałem że ostatnio polskie sądy nie uznają takich dowodów w sprawach rozwodowych uzyskanych w drodze łamania prawa tajemnicy korespondencji, choć wiem że kiedyś to było normą.
            >>>
            Otóż przez długi czas prawo polskie nie przyjmowało wprost znanej z prawa amerykańskiego „teorii owoców zatrutego drzewa” (Fruit of the poisoned tree). Głosi ona, że coś, co zostało uzyskane w sposób sprzeczny z prawem, nie może być dowodem w postępowaniu sądowym. Jednakże teoria ta została ostatnio zaaprobowana przez polskie sądy cywilne. W wyroku z 06.07.1999 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził: ochroną art. 23 K.c. objęte jest prawo do swobody wypowiedzi, wyboru rozmówcy i tajemnica rozmowy. Gromadzenie materiału dowodowego w procesie i prezentowanie go przez strony nie powinno odbywać się z naruszeniem zasad współżycia społecznego (I ACa 380/99, OSA 2001/4/21).
            (Konkretny opis sprawy)
            www.eporady24.pl/drukuj_pytania-1880.html
            _____________________________________
            Facet niedojrzały to facet który myśli inaczej niż kobitka która z definicji jest dojrzała - by kawitator
            • demonsbaby a skąd ten wniosek? 17.11.10, 20:43
              po przeczytaniu orzecznictwa w sprawie cywilnej? Przypominam, jakkolwiek te nie jest formalnym źródłem prawa, może się przysłużyć w konkretnej sprawie podobieństw.
              dowody w procesach rodzinnych są dopuszczalne, a i coraz częściej w konstrukcji KPK zaczyna się jednak debata nad "zwalnianiem" z tajemnicy. Z tej nigdy nie jest zwolniony, czy też podlega bezwarunkowo jej zachowaniu: adwokat i ksiądz jak i ochronie podlega osoba spokrewniona i spowinowacona z podejrzanym mająca prawo domowy zeznań (warunkowe zachowanie tajemnicy). Niedopuszczalność dowodów pozyskana w sposób "nielegalny" czyli przy złamaniu praw i swobód obywatelskich ma miejsce wbrew pozorom w procesach karnych, chyba że prokurator przedstawi uprzednio wniosek do sądu o np. założenie podsłuchu lub materiały zostaną wydane w toku przeszukania miejsca pobytu podejrzanego. Nielegalny dowód jest dopuszczany podczas przewodu karnego w sytuacji zaniechania bezpośredniego niebezpieczeństwa lub dostarczenia dowodu winy na planowany np. zamach na życie / bezpieczeństwo powszechne.
            • demonsbaby prawo ogólne a szczegółowe 17.11.10, 20:46
              W procesie rodzinnym istnieje tzw. "instytucja" małżeńska, a ta ma równe prawa do korzystania z praw i majątku w związku małżeńskim.
              Zatem - jeżeli nielojalność jest przedmiotem sporu małżeńskiego,to sąd przyjmuje dowody w postaci: rozmów, emaili, korespondencji, etc. bez zgody strony, której nielojalność jest zarzucana, jako, że rzutuje na całokształt funkcjonowania instytucji małżeńskiej. Nie ma zatem pokrycia w prawie ogólnym, ale nawiązuje do prawa szczegółowego, które deroguje prawo ogólne. Ten przyczynek ma również odzwierciedlenie w innych prawach szczególnych, z karnym na czele. Złamanie dóbr osobistych zachodzi zatem w związku pozamałżeńskim. Zajrzyj do art. 23 w kontekście art.33 jak i art. 39, zwracam na uwagę "dobra rodziny". Bowiem zdrada małżeńska jest traktowana jako naruszenie "dobra rodziny", zatem dowód "nielegalny" w przewodzie rodzinnym nie istnieje.
    • iwonag25 Re: Mąż ma przyjaciółkę 17.11.10, 14:24
      Ja jestem teraz właśnie w takiej sytuacji, nawet pisałam o tym wątek. Mój mąż miał przyjaciółkę od ok 3 lat. Nigdy nie miałam nic przeciwko. Do czasu, kiedy zauważyłam, że mąż strasznie ukrywa się z telefonem i zaczęły przychodzić ogromne rachunki za tel. Gdy spytałam go o to, powiedział że nie chce abym czytała o czyichś problemach, że to są prywatne sprawy i że dzwonią do siebie dużo, bo ona jest teraz w trudnej sytuacji, rozwodzi się z mężem, jej mama ma raka... . Nie dawało mi to spokoju, zaczęłam być dociekliwa i co się okazało. Ona jest szalenie zakochana w moim mężu, odeszła od swojego męża, żeby być z moim, że chciała by sobie ułożyć z nim życie. On się zauroczył, ona fascynuje go intelektualnie, nadają na tych samych falach, Zaczął się dylemat czy być z nami czy odejść do niej, spróbować czegoś innego. Nie pozwalaj na tą znajomość. Nie wiem jak masz to zrobić, żeby bardziej sobie nie zaszkodzić, bo to Ty lepiej znasz swojego męża. Ale radzę Ci, ukróć to. Przyjaźń na tym etapie o którym piszesz już nie jest przyjaźnią. Coś miedzy nimi jest (moze nie fizycznie, ale na pewno psychicznie). A będzie coraz gorzej. Trzymaj się i życzę wytrwałości.
    • stokrotka29 Re: Mąż ma przyjaciółkę 19.11.10, 12:06
      Ja miałam podobny problem. Zanim sie poznaliśmy , mąż miał przyjaciółkę. Łączył ich zawód i takie rzeczywiste porozumienie. Tak to w każdym razie wyglądało. Poznali sie przez internet. Ona miała męża i w między czasie się rozwiodła. Mój mąż zawsze mi dużo o niej opowiadał. Takie biedactwo co to bez swojego przyjaciela nie poradzi sobie po rozwodzie, a to z praca problem a to z tym i owym. Złościło mnie to bo jej intencje nie wydawały mi sie czyste a te kontakty za częste, ale ufałam mężowi i sie nie wtrącałam, tym bardziej że raczej nie mieli jak się widywać. Jednak ile razy proponowałam aby nas ze sobą poznał, tym bardziej ,że przedstawił mnie wcześniej wszystkim znajomym i przyjaciołom a ja jego swoim, to zawsze słyszałam ,że kiedyś. To kiedyś nastąpiło w końcu w tym roku w dość burzliwych okolicznościach. Gdy byłam w ciąży nasze małżeństwo zaczęło pękać w szwach. On oddalał się ode mnie , ciągle się kłóciliśmy, przestał zabiegać o moje towarzystwo o opiece nad ciężarną żoną z zagrożoną ciążą i zwyczajnej małżeńskiej czułości nie mówiąc...Zauważyłam ,że coraz częściej kontaktuje się ze swoją przyjaciółką, której tak jakoś nie zdążył powiedzieć ,że sie ożenił a ona jemu ,że ma faceta...Potrafili gadać nawet godzinę, oszukiwał mnie ,że nie wie co u niej podczas gdy włąśnie skończył gawędzić a dla mnie nie miał tyle czasu i zainteresowania. Gdy w końcu sprawa stanęła na ostrzu noża, ja omal nie poroniłam, zrobiłam coś wstrętnego czyli zajrzałam do jego telefonu, zażądałam zerwania tej znajomości bo oboje wiemy dokąd zmierzała i nazwałąm w nerwach tą pania odpowiednio(...!) to w odpowiedzi usłyszałam ,że sama jestem (........!). Tego było za wiele . Sama do niej zadzwoniłam ,powiedziałam ,że M ma rodzinę, żonę i dziecko w drodze. Byłą oczywiście szczerze zdziwiona i ucieszona....moim telefonem i na wszystko zapewniała ,że nic do niego nie czuje oprócz traktowania go jak starszego brata i że cieszy się jego ble ble ble szczęściem. Tylko ,że przez następne dwa tygodnie przestałą się odzywać do niego a do tej pory potrafiła dzwonić nawet bardzo późno i później przysłała takiego żałosnego sms o którym M mi powiedział ,a jeszcze później powiedziała mu ,że przeprowadziła się do faceta i na parę miesięcy ucichła.... Między nami wraca wszystko powoli do równowagi ale już nigdy nie nabiorę się na żadne przyjaciółki. Utnij to póki czas i bądź czujna bo normalna to ta jego przyjaźń na pewno nie jest.
      • tiana77 Re: Mąż ma przyjaciółkę 20.11.10, 14:55
        Ja proponuję rozmowę z mężem tej przyjaciółki. Może on ją ustawi do pionu...
    • squirrel9 Re: Mąż ma przyjaciółkę 28.09.14, 23:43
      Ta reklama to 4 lata za póxno.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Mąż ma przyjaciółkę 29.09.14, 10:51
      Wątek stary jeśli chodzi o problem samej "beaty". Pewnie się jakoś rozwiązał.
      Ale skoro z jakiś powodów odżył, to postanowiłam go ogólnie skomentować, bo wątpliwości jak traktować takie sytuacje cały czas się tutaj przewijają.
      Najczęściej pojawienie się u jednego z małżonków/stałych partnerów przyjaciółki czy przyjaciela, najczęściej budzi niepokój o wierność. Wierność o charakterze seksualnym. Czyli czy słowo "przyjaźń" nie jest przypadkiem eufemizmem na określenie już istniejącej relacji seksualnej lub czy owa przyjaźń z czasem w taką relację się nie przerodzi. No i oczywiście pojawia się niepokój czy taka relacja, w którą wchodzi też bliskość seksualna nie przerodzi się w równoległy związek czyli już nie incydent tylko romans.
      Doświadczenie życiowe uczy , że tak może być. Strategie partnerów na taką sytuację bywają różne.
      Podpowiedzi innych także. Jedni mówią, żeby nie ingerować w przyjaźń, bo związek musi być otwarty a kontrola go ogranicza i psuje, inni że małżeństwa trzeba pilnować sprowadzać je do pary, raczej bez towarzystwa.
      I tu chciałam dotknąć istotnego, moim zdaniem, problemu.
      Kwestii pozwolenia na niepokój osobie, której partner czy partnerka zawiązuje taką przyjaźń.
      Ta osoba nie wie, czy może przeżywać zazdrość, wątpliwość, niepokój. Czy jej poczucie bycia odsuniętą z powodu przyjaźni jest adekwatne. I właściwie dlaczego tak to przeżywa, przecież sprawa jest niewinna, a jego/jej uczucie tak palące.
      Wydaje mi się, że dzieje się tak, bo w niektórych przyjaźniach część intymności w związku, została przekierowana na zewnątrz. I to nie intymności seksualnej, ale tej innej bardzo ważnej dla związku. Nagle z kimś innym lepiej się rozmawia o swoich problemach. Dostaje się ważniejsze rady. Nagle jest się wyjątkowo dobrze rozumianym i świetnie się rozumie tę drugą stronę. Nagle z kimś się lepiej żartuje. Nagle czyjeś inne myśli i zachowania są bardziej interesujące. Nagle z taką przyjaciółką czyta się wspólne lektury z wzajemnego polecenia.
      I nagle ten entuzjazm, ta fascynacja, ten neofityczny z lekka zachwyt zaczyna być wprowadzany do związku i czynić kontrast. I to ożywienie budzi niepokój, a nawet zazdrość. I w tym może być słusznie odczuwane odstawienie, pojawia się konkurencja, z którą nie wiadomo jak walczyć. Zabrać partnerowi to miłe uczucie ?Przecież jest niewinne, a tak mile stymulujące. Nawet żona czy mąż mogą skorzystać z takiej przyjaźni, zamiast się obrażać i zakazywać. I czemu dobry humor partnera jest nie do wytrzymania?
      Wydaje się, że ten stan zamieszania ma swoje podstawy. Trzeba dać sobie prawo do nich. O takim niepokoju można porozmawiać. Ale można też chcieć ograniczyć taką falę. I o tej chęci też warto mówić. Nawet jeśli za tym stoi tylko uczucie niepewności własnej czy drobne kompleksy. I co istotne, nie warto dać się wyśmiać z tego powodu. I dać sobie zarzucić tylko nadmierną kontrolę i tylko do tego to sprowadzić. Jeśli taka rozmowa się odbędzie, to pewnie łatwej będzie zachować i przyjaźń i dobrą partnerską relację. I dowiedzieć się czegoś o sobie. Agnieszka Iwaszkiewicz


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka