Dodaj do ulubionych

Syn mnie uderzył

19.04.12, 18:49
Z synem (16 lat) mam problemy już od dłuższego czasu, ale nikomu o tym nie powiedziałam, nawet mężowi. Ale ostatnio miarka się przebrała. Fakt, że na co dzień z synem w zasadzie jestem sama. Od małego pozwalaliśmy mu na wszystko, typowe oczko w głowie. Nie miał za dużo obowiązków, ani zakazów, niejednokrotnie wyręczaliśmy go w tym, co należało do niego. I całkiem do niedawna w zasadzie nie było z nim żadnych problemów. Ale od pewnego czasu się to zmieniło. Nie chce ze mną o niczym rozmawiać (staram się nie naciskać, ale mam wrażenie, że czasami najchętniej nie mówiłby nic), unika szkoły, często gdzieś wychodzi i nie mówi, gdzie. Owszem, kilka razy powiedział, ale później przez przypadek wydawało się, że to były kłamstwa. No i dość częste awantury ze strony syna. Jakiekolwiek zwrócenie mu uwagi od razu go denerwuje. Ale do czego zmierzam, bo wątek dotyczy innej sprawy. Ostatnio zabroniłam mu wyjść na rzekome urodziny kolegi. Nic o tym nie wiedziałam, nie uprzedził mnie, ze będzie wychodził i ze wróci w zasadzie dopiero nad ranem. Nałożyła się też na to rzecz, która miała miejsce kilka dni przed tym zdarzeniem. Nie chce się rozpisywać dokładnie, co i jak, ale właśnie wtedy po raz pierwszy syn mnie uderzył. Wstyd mi o tym pisać, taka sytuacja jeszcze nigdy nie miała miejsca, i prawdę powiedziawszy sama nie wiedziałam, jak zareagować. Kazałam mu się po prostu wynosić do pokoju, tego dnia nigdzie nie poszedł. Syn przeprosił mnie na drugi dzień i prosił, żebym nic nie mówiła ojcu. Męża nie było wtedy w domu, i w zasadzie dopiero co wrócił. Jeszcze o niczym i nie wie, i w zasadzie ja sama nie wiem, co mam powiedzieć. Nie wiem, czy w ogóle coś mówić. nie mam bladego pojęcia, jak zareaguje. Syn obiecuje mi, że się to już nigdy nie powtórzy, ze go poniosło. Z drugiej strony nie ukrywam, że szokuje mnie jego zachowanie. Najpierw wcześniejsze akcje, i problemy, teraz to, co chyba było i tak najgorsze z tego wszystkiego. Nie wiem już naprawdę, co robić. Czy mówić mężowi? Czy dać jeszcze szanse synowi. Z drugiej strony do niedawna ze wszystkim go chroniłam i kryłam. Doradźcie już cokolwiek, bo naprawdę mam mętlik w głowie.
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 18:59
      Jasne, dalej go kryj i dawaj kolejne szanse. Synciowi nie Januszek czasem?
      • bez_przekazu Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 19:29
        tez mialam takie skojarzenia,ew Tomaszek (z Nocy i dni).
        uwazam,ze powinnas o tym powiedziec mezowi. razem syna psuliscie to teraz razem go naprawiajcie.bo za kilka lat mozesz oberwac czyms ciezszym.

        ewa9717 napisała:

        > Jasne, dalej go kryj i dawaj kolejne szanse. Synciowi nie Januszek czasem?
        • verdana Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 19:44
          Jeśli przedtem było OK, a teraz jest agresywny, zacznij od zbadania, czy nie ćpa.
    • marzeka1 Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 20:22
      Polecam film "Ballada o Januszku" lub jeszcze raz obejrzenie "Nocy i dni" pod kątem wątku o Tomaszku; wybacz, ale jak czytam (sama mając 2 synów) :"Od małego pozwalaliśmy mu na wszystko, typowe
      > oczko w głowie. Nie miał za dużo obowiązków, ani zakazów, niejednokrotnie wyręc
      > zaliśmy go w tym, co należało do niego. "

      - dla mnie jasne jest, ze sami sobie kogoś takiego "uhodowaliście"- i krycie syna w takim wypadku jest pomyłką; i jak Verdana radzę: zobacz, czy to 16-letnie książątko nie ćpa.
      • 0_matka_0 Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 21:04
        Prawda jest taka, że faktycznie pozwalaliśmy mu na dużo. Tyle tylko, że chociaż nie sprawia kłopotów, a już na pewno nie takie. Kilka miesięcy temu się to zaczęło zmieniać, ale nie zwróciłam na początku na to uwagi, bo nie były to jakieś regularne wyskoki, i raczej nic poważnego, ale teraz sytuacja się zmieniła. I właśnie do tego ostatnie zdarzenie.
        Problem rodzi się w mężu, a dokładniej jego stosunku do syna. Napisałam, ze nie wiem, jakby zareagował. Fakt, nie mówiłam mu o niczym, bo myślałam, że synowi minie. Teraz wiem, że to był błąd. Niby syn przeprasza, ale samo zachowanie z ostatnich miesięcy jest u niego coraz bardziej niepokojące. Nie wiem tylko, jak przekazać mężowi taką informację. Nie jest to rzecz, o której się mówi swobodnie, jak gdyby nigdy nic, zwłaszcza że maż nawet niczego nie podejrzewa. Chodzi o przeprowadzenie rozmowy.
        Ew. narkotyki - właśnie tego się obawiam najbardziej.
        • marzeka1 Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 21:08
          Nie tylko nie możesz, ale i nie powinnaś ukrywać zachowania syna przed mężem, a tego, ze cię uderzył - tym bardziej. Dla mnie uderzenie matki przez syna w tym wieku jest czymś koszmarnym; mam syna , w tym roku będzie miał 18 lat, ma 195 cm, ja- 160 i serio: zupełnie, ale to zupełnie nie mogę go sobie wyobrazić uderzającego mnie- nie jest łatwym dzieckiem, zdarza się, ze pyskuje, ale agresja??? taka?
          Jak dla mnie, odpuścisz teraz, nic nie powiesz, zarobisz kolejny raz; bo jeśli ćpa, nie będzie panował nad sobą, chociaż cię teraz przeprasza i obiecuje, ze "nigdy nigdy więcej".
    • triss_merigold6 Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 21:02
      Sprawdź czy nie ćpa. Mężowi powiedz natychmiast i wszystko, bez ukrywania. Absolutnie go nie kryj. Już jest zdemoralizowany, za chwilę będzie niebezpieczny dla otoczenia a nie tylko dla Ciebie.
    • misiowamama-2 Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 21:40
      KONIECZNIE porozmawiaj z mężem, spokojnie ,rzeczowo. Uważam, że jak pierwsze emocje u męża miną ,już w spokoju powinniście porozmawiać z synem.
      Jedno jest pewne, nie miał prawa podnieść na ciebie ręki. Stało się i jest jakaś ku temu przyczyna. Słowa typu " drugi Januszek czy Tomaszek" weź sobie głęboko do serca. Ale nie skreślaj go, może potrzebuje pomocy, ale sam nie umie tego okazać...

      Co do narkotyków, jeśli bacznie przyglądniesz się zachowaniom syna, również jego wyglądowi ( to widać, gdy bierze), i nabierzesz jakichkolwiek podejrzeń, natychmiast zacznij działać! Zasięgnij porady specjalistów, kup testy- sprawdż czy w organiźmie syna jest obecność narkotyków, są dostępne w aptekach. Syn ma 16 lat- jeszcze możesz wiele zrobić, pomóć mu, nawet jeśli on nie widzi problemu i wszystkiemu zaprzecza. Jest niepełnoletni, możesz decydować w pełni co do ewent. terapii, leczenia, dalszego postępowania. Kiedy syn osiągnie pełnoletność, nic już nie zrobisz, ręce będziesz miała związane, niestety...
      Wiem co piszę...

      jeśli bedziesz chciała więcej się dowiedzieć pisz na meila gazetowego.
      pozdrawiam
      • verdana Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 21:59
        Prawdę mówqiąc, jeśli następuje nagła zmiana zachowania, to nie uderzenie jest największym problemem. Co innego, gdy się ma w domu agresywne dziecko "od zawsze" - a co innego, gdy nagle coś się gwałtownie w zachowaniu zmienia.
        Jeśli wykluczysz narkotyki (a powinnaś zrobić badanie w momencie, gdy będzie wsciekły), to możliwe jest też tzw. "złe towarzystwo", albo - co nie jest wykluczone - choroba. Prawdę mówiąc, przy nagłych, niewytłumaczalnych atakach agresjki , nie spowodowanych używkami, ja bym zaprowadziła nastolatka do neurologa. Owszem, moze to być wynik wychowania, ale jakoś nie sądzę - sądzę, ze wtedy juz dawno byłyby problemy. Nie zawsze złe zachowanie jest wynikiem rozwydrzenia, a wszelkie gwałtowne zmiany wymagają najpierw diagnostykli, a potem dopiero dyscypliny.
        Pogadaj z synem. Jesli nie ćpa, sam widzi,że dostaje nagłych ataków agresji, nad którymi nie panuje, a potem mu wstyd, to byc moze konieczny jest pilnie lekarz.
        • asia_i_p Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 22:47
          Nie musi robić badania, kiedy jest wściekły. We włosie są ślady z dłuższego okresu czasu. Dopóki syn nie ma 18 lat, wolno jej zbadać włos bez jego zgody (a i łatwiej go dyskretnie uzyskać niż próbkę moczu).
      • ewa9717 Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 22:01
        Dziewczyny dobrze radzą. Jeśli to narkotyki, to może jeszcze nie wlazł w to g... zbyt głęboko, macie szanse rzeczywiście wspólnie to przewalczyć. Wszyscy troje. Powodzenia.
        • verdana Re: Syn mnie uderzył 19.04.12, 22:07
          To może być, niestety, także choroba, trzeba to brać pod uwagę. Choć raczej nie sądzę.
    • kropeczka455 Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 00:17
      Poczytaj i zacznij działać bo ukrywajac jego agresje zgotujesz sobie pieklo na ziemi.nasygnale.pl/wiadomosc.html?kat=1025343&title=Moje-dziecko-mnie-bije-Co-robic&wid=14275505&

      forumprawne.org/prawo-rodzinne-opiekuncze/91042-dziecko-mnie-wyzywa-szantazuje-nawet-bije.html
    • nowy99 Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 09:06
      Stawiam na zle towarzystwo, ktore moze byc zalazkiem jego agresji, fazy na nieuczenie, a moze i nawet narkotykow. Warto przejsc sie do szkoly i porozmawiac z wychowawca, z kim koleguje sie syn, co to za chlopcy, jakie sa problemy z klasa.
      To, ze cie uderzyl, samo w sobie, moze byc skutkiem teraz toczacych sie w nim jakichs intensywnych zmian hormonalnych, ma metlik, wszystko trawi na emocjach. Ty jako mama najlepiej wiesz czy jest ostatnio nerwowy, wybuchowy, a moze przezywa tez jakis zawod milosny. Ja bym nawet pogrzebala w jego telefonie, mejlach, tak, zeby nie widzial. Swego czasu robilam to u syna, ktory mial taki czas w wieku odpowiadajacym klasie szostej - zaczal byc tak bezczelny, odzywki do nas okropne, ale my walczylismy, okazalo sie, ze towarzystwo w klasie tak go pociagnelo w dol. Zabralismy go z tej szkoly, do takiej, gdzie podstawowka laczyla sie z gimnazjum, ostra dyrka, dyscyplina w szkole ustawily go natychmiast do pionu i zmienily o 180 stopni, bo w szkole jest moda na nauke, dodatkowe umiejetnosci, troche takie szpanerstwo. Ale lepsze to, niz poprzedni kolesie z e starszymi bracmi lojacymi wino i ogladajacymi pornole.
      W kwestii narkotykow jest taki zdradzajacy je symptom: po wzieciu po jakims czasie spi sie do oporu. I, jesi twoj syn, potrafi od jakiegos czasu spac naprawde dluuugo, to wiem, ze tak sie zachowuje czlowiek po marihuanie, nie kontaktuje, lezy osowialy,potem dluugo sypia. Do tego spojrz dziecku w oczy, obserwuj wielkosc zrenic, jesli sa duze, a oczy nazwijmy to dzikie, to narkotyki.
      W kwestii narkotykow musicie dzialac razem i bardzo zdecydowanie, i szybko. Syn musi widziec w waszym zdecydowaniu ze nie przelewki, ze narkotyki to nie zabawka, to dla niego tez wazny.
      Samego uderzenia nie bralabym do siebie, zwlaszcza jesli np.zostal sprowokowany np.twoimi zlosliwymi, krzykliwymi, zaczepnymi odzywkami. Sama nieraz kloce sie z synem, a ten jest nerwowy, od dziecka mial dynamit w pupie, i widze, ze nie potrafi odgryzc sie slownie i najchetniej pacnalby zlosliwego rozmowce, niezaleznie, czy jestem matka, czy kolezanka. Warto totalnie sie wyciszyc i starac sie prowadzic rozmowy tak, zeby nie podkrecac emocji. Bez krzyku, mniejsze tempo wymiany zdan, dawac rozmowietroche powietrza, przerw, ciszy. Taka naturalna zdolnosc wyciszania emocji ma moj maz, ja zas jestem ogien i imponuje mi jego styl komunikowania sie, podpatrzylam, jakimi technikami operuje i nauczylam sie swiadomie nimi poslugiwac. To jest dobre, zwlaszcza, gdy mlodym targaja hormony i emocje.

      Wazne jest tez, by twoj maz byl, mimo wszystko synowi przychylny, przyjazny. Zle relacje ojciec-syn, badz ich brak, powoduja, ze chlopiec szuka wzorcow meskich na ulicy.
      Warto wciagnac syna w jakas pasje, my kupilismy gitare elektryczna z piecem i zapisalismy na zajecia. To naprawde duzo daje. Maz zabiera syna na koncerty ulubionych przez syna zespolow, ja tez z nimi chodze.
      A w domu powinny byc jasne zasady:do 18 roku zycia nie ma nocowania poza domem, niewazne, czy urodziny, czy impreza, czy kolega, gdzie rodzice pilnyuja, bo roznie to bywa. Jesli syn gdzies jest i nie ma jak wrocic, po prostu trza go sciagnac do domu: pojechac po niego lub wyslac taksowke, bo on musi miec jasny przekaz, ze nocowac ma w domu. Ale tu musisz zaangazowac ojca do wychowywania, a nie tylko do przynoszenia pieniedzy do domu.
      • sebalda Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 09:42
        Mnie jeszcze intryguje, jak Cię syn uderzył. Czy to było uderzenie w twarz, czy uderzenie pięścią, czy wpadł w nieopanowany gniew, w amok, czy raczej uderzył, żebyś umilkła? Czy to wyglądało jakby całkowicie stracił panowanie nad sobą, jakby nie umiał zapanować nad złymi emocjami? Czy to był pokaz jego sily i lekceważenia Ciebie?
        Nic go nie usprawiedliwia, nie chcę sugerować, że należy mu odpuścić, ale strasznie trudno zrozumieć, gdy dziecko tak się zachowuje. Ja starałabym się to zgłębić. Mężowi należy powiedzieć, wcześniej uprzedzić syna, że nie możesz go kryć, bo przekroczył nieprzekraczalną granicę i jeśli teraz nie zareagujecie, nie masz pewności, że to się nie powtórzy. Niech on nie traktuje tego jako Twojej zemsty, nielojalności wobec niego (którą wcześniej od Ciebie dostawał), ale jako konsekwencję złego, naprawdę złego czynu.
        Myślę, że to zajście musi przebudować Wasze stosunki i stać się początkiem zdecydowanego działania, żeby jego agresja nie eskalowała. Z mężem powinniście ustalić wspólne wytyczne, jak teraz postępować z synem.
        • nowy99 Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 10:44
          pytanie, czy uderzeniem faktycznie przekroczyl granice w relacjach. przekroczyl, jesli nikt z rodzicow NIGDY nie uderzyl jego. a jesli mama badz tata pacneli chocby reka czy uzywali popularnego w polskim wychowaniu pasa, to syn jedynie powiela metody porozumiewania sie w sytuacji, gdy slowa sa nieskuteczne.
          moj syn np. dostal pare razy reka ode mnie i nie zdziwilabym sie, gdyby mial ochote w akcie totalnej desperacji uzyc tego samego srodka przekazu.
          Mama powinna powiedziec, ze nie uwaza, ze tato nie powinien wiedziec o ostatnim niedobrym zachowaniu syna - nie mowiac juz nic o uderzeniu po to by nie traktowac tego jako orez na syna - bo to jest nie w porzadku zatajac wobec ojca waznych spraw i problemow dziejacych sie w ich rodzinie. po prostu syn przekracza pewne granice i zasady panujace w naszej rodzinie i mama musi prozumiec sie z tata w tej sprawie.
          no wlasnie, co to bylo za uderzenie? jakies pacniecie w nerwach czy w szamotaninie?

          a z wychowywania mlodziezy wazne jest jeszcze dociazenie mlokosa naturalnymi obowiazkami domowo-rodzinnymi. nie jakies z gory ustalanie co o ktorej godzinie, ale zakomunikowac mu, ze dorosl juz na tyle, zeby udzielac sie w domowych czynnosciach, jako ze nie jest tutaj hotelowym gosciem i powinien jak wszyscy, angazowac sie w dajmy na to mycie aut, odkurzanie aut, koszenie trawy, sobotnie odkurzanie domu, trzepanie dywanow, wyniesienie smieci na prosbe, sprzatniecie garow do zmywarki, wypakowanie tejze, sciagniecie swoich ubran ze sznurkow i wlozenie do szafy itp. bo jesli on nie bedzie mial normalnych codziennych zajec to bedzie myslal o bzdurach, zabawie. Kazda praca uszlachetnia i zrobienie czegos sprawia satysfakcje robiacemu. moj syn mimo, ze nie lubi pomagac, jesli zostanie przez nas, a glownie przez ojca, zaciagniety do pomocy, pozniej jest caly uchachany i dumny i czuje sie czescia rodziny. nieraz angazuje go w robienie ciasta, chociaz sterowanie mikserem, cokolwiek, by zaangazowal sie w zycie w domu. ale musicie dzialac wspolnie z mezem, nie mozecie sie klocic na tym polu, byc moze trwa walka o zycie i przyszlosc waszego syna. warto dzialac razem i wspolnie podjac jakies decyzje typu oznajmic synowi razem, ze od dzis wprowadzacie zasady.... poniewaz w waszej rodzinie nie uklada sie ostatnio tak, jak powinno, jak chcielibyscie. i dlatego wspolnie postanawiacie....

          • verdana Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 15:01
            Nie - wbrew "poprawności politycznej" nie jest tak, zę jeśli rodzice dali klapsa małemu dziecku, to potem dziecko bedzie ich lało. Co innego, jeśli leją pasem nastolatka, ale jakoś nie sądzę, aby to miało miejsce.
            Można by zatem powiedzieć, zę jeśli damy nastolatkowi szlaban, to on potem nie bedzie nas wypuszczał z domu,m a jak zabronimy grać , to będzie miał prawo zabrać nam lap[topa.
            W wychowaniu nie ma symetrii.
            • zpxxx Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 17:46
              Jestem szczęściarą-mam 2 chlopakow-16 lat i 21 lat,praktycznie sama ich wychowałam,bo ich
              ojciec nie zyje od 3 lat,ale i tak nie wchodził w rolę ojca za często.Szczęściarą,bo nie wiem,co to problemy z dziećmi,a zwłaszcza z dorastającymi chłopcami.

              Zawsze starałam sie z nimi rozmawiać az do znudzenia,tłumaczyc,zapobiegac kłótniom pomiędzy nimi(choć gdzies czytałam,ze nie nalezy sie wtrącac miedzy kłócące się rodzeństwo).Nie biłam,nie wrzeszczałam,nie szarpałam i nie popychałam,liczyłam i liczę się ze zdaniem dzieci,nie rozkazywałam,a prosiłam,nie wyśmiewałam i poniżałam.Nie naciskałam na super stopnie w szkole,bo nie chciałam zniechęcenia do nauki wywołac.

              Kolezanka (2 córki w zblizonym wieku,samotnie wychowywane,b.dobre warunki finansowe)-często krytykowała mój sposób wychowywania dzieci.Jednak to ona "zaliczyła" kilka uderzen od obu corek,wykrzyczały jej w twarz wiele przykrych rzeczy,chodza wlasnymi drogami,a ona samotna i rozżalona na cały świat-przeciez dala im wszystko,dyscyplina do upadłego,brak zaufania i rozkazy..

              Tak myślę,ze jeszcze róznie może byc w zyciu,ale nie mam sobie nic do zarzucenia na dzien dzisiejszy.Założycielce tematu na pocieszenie powiem ,ze moze to tylko zwykłe zachowanie związane z dojrzewaniem syna ,że dla młodego też jest to trudny i niespokojny czas i że trzeba byc z nim,być jego przyjacielem i nieraz ustąpić,bo od nas wiele zalezy.
            • nowy99 Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 17:47
              zaprzeczasz tezie, ze agresja rodzi agresje?

              moze nie leja nastolatka pasem, ale dostaje po buzi.
              wbrew pozorom wielu rodzicow dopuszcza sie rekoczynow a nawet (stworzmy na potrzebe neologizm) kabloczynow, co ma katastrofalny skutek wychowawczy niestety.
              • 0_matka_0 Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 17:57
                Syna nigdy żaden z nas nie uderzył w twarz - dla mnie to największe poniżenie drugiego człowieka. Pomijam fakt, że w ogóle nie uważam bicia za metodę wychowawczą, i oboje z mężem się co do tego zgadzaliśmy. Klaps - owszem, były sytuacje, że go dostał, ale to jak już nic innego nie działało, lub jak w ogóle nie słuchał, a sytuacja nie przedstawiała się ciekawie. Więc uderzenie mnie na pewno nie wzięło się z chęci oddania mi.
                Uderzył pewnie dlatego, że nie pozwoliłam mu wyjść. A nie pozwoliłam z pewnych powodów - po pierwsze było późno, po drugie nic nie wiedziałam o żadnych rzekomych urodzinach, a po trzecie chciał wrócić dopiero nad ranem.
                Zreszta takie jego wyjścia zawsze kończą się jednym - awanturą, jak już do domu wróci (wrócić zawsze wraca).
                Jak mnie uderzył? Pisząc potocznie, otwarta ręką w twarz.
                • bez_przekazu Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 18:10
                  hehe, czyli "z liscia".
                  0_matka_0 napisał(a):

                  > Syna nigdy żaden z nas nie uderzył w twarz - dla mnie to największe poniżenie d
                  > rugiego człowieka. Pomijam fakt, że w ogóle nie uważam bicia za metodę wychowaw
                  > czą, i oboje z mężem się co do tego zgadzaliśmy. Klaps - owszem, były sytuacje,
                  > że go dostał, ale to jak już nic innego nie działało, lub jak w ogóle nie słuc
                  > hał, a sytuacja nie przedstawiała się ciekawie. Więc uderzenie mnie na pewno ni
                  > e wzięło się z chęci oddania mi.
                  > Uderzył pewnie dlatego, że nie pozwoliłam mu wyjść. A nie pozwoliłam z pewnych
                  > powodów - po pierwsze było późno, po drugie nic nie wiedziałam o żadnych rzekom
                  > ych urodzinach, a po trzecie chciał wrócić dopiero nad ranem.
                  > Zreszta takie jego wyjścia zawsze kończą się jednym - awanturą, jak już do domu
                  > wróci (wrócić zawsze wraca).
                  > Jak mnie uderzył? Pisząc potocznie, otwarta ręką w twarz.
                • wrzesniowamama07 Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 19:47
                  Bardzo przykre. Ja bym powiedziała mężowi, zdecydowanie. I to na ojca głowie powinno być wyjaśnienie synowi co zrobił i jakie będą tego konsekwencje. Szczerze mówiąc, skasowałabym na czas nieokreślony wszystkie przywileje za coś takiego
                  • verdana Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 21:05
                    Skasować przywileje można za czwartą dwóję z chemii. Za policzek wymierzony matce to nieco za mało - jeśli syn jest zdrowy, nie ćpa, a tak sie zachowuje - moim następnym ruchem byłoby postraszenie go, że pójdziesz na policję.
                    Gdyby to był mój syn, to powaznie zainteresowałabym sie wysłaniem do internatu, bez możliwości powrotu do domu na weekendy i bez kontaktu przez dłuższy czas.
                    • wrzesniowamama07 Re: Syn mnie uderzył 20.04.12, 21:17
                      Masz rację, skasowanie przywilejów nie jest adekwatne. Ale od czegoś trzeba zacząć, a autorka ma dylemat czy syna dalej kryć. Nie kryć i przestać nagradzać - taki wstęp.

    • o.o.ola Re: Syn mnie uderzył 21.04.12, 08:24
      Współczuję....naprawdę współczuję. Mój syn niedługo skończy 2 latka, ale kiedyś też będzie miał 16 i 18, jak pogodzić się z tym, że uderzył mamę?
      Mam pytanie do autorki wątku. Jaki stosunek ma do Ciebie mąż? W sensie, czy okazuje Tobie należyty szacunek? Czy na co dzień w domu Syn widział, że jego Ojciec z szacunkiem traktuje swoją Żonę, liczy się z jej zdaniem, uczuciami i t.p. Czy jest tylko od wydawania poleceń i nie tłumaczy się ze swoich decyzji, które zawsze podejmuje sam?
      Nie mówię, że właśnie w tym tkwi problem, ale, uważam, że naprawdę duże znaczenie ma stosunek męża do żony w rodzinie. Tata pokazuje własnym zachowaniem przykład traktowania Matki i Kobiety.
      Na bazarku kiedyś widziałam ojca z synem na zakupach, synek miał może 4-5 lat. Przechodzili obok kwiaciarki i synek zawołał: Tata, jakie piękne kwiatki, dawaj kupimy dla mamusi! A tata odpowiedział: No co ty, przecież nie jest ani święto, ani dzień kobiet!
      • 0_matka_0 Re: Syn mnie uderzył 21.04.12, 14:11
        Postanowiłam kupić test na obecność narkotyków. Już jakiś czas temu miałam to zrobić, ale zawsze znajdowałam sobie jakieś wytłumaczenie, i być może to był duży błąd. Tym bardziej że, może nie powinnam tego pisać, ale syn już miał z nimi ,,przygodę'', a teraz wasze odpowiedzi i przede wszystkim jego zachowanie utwierdziły mnie w przekonaniu, że coś może być na rzeczy i lepiej to sprawdzić.
        Z taką agresją syna też się jeszcze nigdy nie spotkałam. Maż się już dowiedział o wszystkim, przede wszystkim o ostatnim zdarzeniu, chociaż to była jedna z najgorszych rozmów w życiu.
        O szkole z internatem też myślałam.
        • verdana Re: Syn mnie uderzył 21.04.12, 16:44
          Przepraszam bardzo, ale wbiło mnie w fotel.
          Wiedziałaś, ze syn miał kiedyś problem z narkotykami i nie wyciągnęłaś wniosków? Zastanawiasz sie nad tym, ze syn Cię uderzył? Po prostu masz przykład narkomana na głodzie, którego nie wypuściłaś z domu po działkę. Wydaje mi się, zę po prostu nie chciałaś tego widzieć.
          Podejrzewam, ze bez zakładu zamkniętego już się nie obejdzie. Sytuacja IMO wygląda dramatycznie m- i to ze względu na przyszłość syna. O ile doszedł już do tego, zę bije Cię, aby zdobyć narkotyk, to któregoś dnia po prostu Twój syn może umrzeć i tyle.
          • bez_przekazu Re: Syn mnie uderzył 21.04.12, 17:02
            ale dlaczego syn bierze? moze lepiej leczyc przyczyne, nie skutek?
            verdana napisała:

            > Przepraszam bardzo, ale wbiło mnie w fotel.
            > Wiedziałaś, ze syn miał kiedyś problem z narkotykami i nie wyciągnęłaś wniosków
            > ? Zastanawiasz sie nad tym, ze syn Cię uderzył? Po prostu masz przykład narkoma
            > na na głodzie, którego nie wypuściłaś z domu po działkę. Wydaje mi się, zę po p
            > rostu nie chciałaś tego widzieć.
            > Podejrzewam, ze bez zakładu zamkniętego już się nie obejdzie. Sytuacja IMO wygl
            > ąda dramatycznie m- i to ze względu na przyszłość syna. O ile doszedł już do te
            > go, zę bije Cię, aby zdobyć narkotyk, to któregoś dnia po prostu Twój syn może
            > umrzeć i tyle.
        • bez_przekazu Re: Syn mnie uderzył 21.04.12, 17:01
          ale nie odpowiedzialas na pytanie - jak Ciebie maz traktuje? moze zanim zaczniesz szukac winy w synu zacznijcie od siebie?
          aha, a jak chcesz ten tez przeprowadzic?


          0_matka_0 napisał(a):

          > Postanowiłam kupić test na obecność narkotyków. Już jakiś czas temu miałam to z
          > robić, ale zawsze znajdowałam sobie jakieś wytłumaczenie, i być może to był duż
          > y błąd. Tym bardziej że, może nie powinnam tego pisać, ale syn już miał z nimi
          > ,,przygodę'', a teraz wasze odpowiedzi i przede wszystkim jego zachowanie utwie
          > rdziły mnie w przekonaniu, że coś może być na rzeczy i lepiej to sprawdzić.
          > Z taką agresją syna też się jeszcze nigdy nie spotkałam. Maż się już dowiedział
          > o wszystkim, przede wszystkim o ostatnim zdarzeniu, chociaż to była jedna z na
          > jgorszych rozmów w życiu.
          > O szkole z internatem też myślałam.
        • kropeczka455 Re: Syn mnie uderzył 21.04.12, 17:57
          > Maż się już dowiedział o wszystkim,
          > przede wszystkim o ostatnim zdarzeniu, chociaż to była jedna z najgorszych rozmów w życiu
          > O szkole z internatem też myślałam.
          > syn już miał z nimi ,,przygodę''

          Czy przed męzem ukrywałaś wcześniejsze przygody syna z narkotykami?.
          Skad mlody miał kasę na narkotyki??
          Dlaczego nic z tm fantem nie robiliście??
          Co z tej rozmowy wynikło? Powinniście podjąć radykalne kroki.
          Bez fachowej wiedzy i pomocy nie uda się uratować syna.
          Zamiast internatu pora pomysleć o ośrodku uzależnień od narkotyków. Możesz jeszcze zawalczyć o syna dopóki nie jest pełnoletni. Pełnoletni decyduje o sobie i najczęsciej zostaje ćpunem a to oznacza smierć.
          • 0_matka_0 Re: Syn mnie uderzył 21.04.12, 19:54
            Syn ,,spróbował'' kilka razy, podobno u kogoś, i podobno z ciekawości. Wierzyłam mu, bo wydawało mi się, że jak ma dobre oceny, to musi być ok. Niepokojące zachowanie zrzucałam po tym już na dojrzewanie. To głupie, wiem o tym, ale tak to sobie wtedy tłumaczyłam. Zresztą, zawsze mi obiecał, że to się nigdy nie powtórzy, że to te kilka razy tylko, że bardzo mało, że go wcale nie ciągnie, a ja ślepo ufałam i nie potrafiłam długo czegokolwiek zabraniać. I nie sprawdzałam go w żadne sposób, nawet jak miał swoje ataki. I tak było od dziecka, niestety. Mąż o jednym razie wiedział - wtedy po prostu był w domu, zresztą sam mu zrobił pogadankę. O tych ,,kilku'' kolejnych - nie. Wiem, jak to wygląda i że to był mój największy błąd. Tu raczej nie jest kwestia pieniędzy -zawsze dostawał te same kwoty kieszonkowego, nigdy się to nie zwiększało, więc to też trochę mi czujność uśpiło. Teraz nawet nie da rady porozmawiać z synem na ten temat, mąż zrobił mu awanturę, delikatnie mówiąc. Nie wie o tym teście. Nie wie nawet, co podejrzewam. Opisałam mu ogólne zachowanie syna z kilku ostatnich miesięcy, ale o tym nie powiedziałam. Wiem, jakie mąż ma podejście na takie sprawy, i jeżeli okaże się, ze syn ma problemy takiego kalibru, to nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego, co się będzie później działo. Niedługo znowu wyjeżdża i wiem, że wtedy muszą zadziałać. Nie wiem, jak mam mu przekazac informację o tym, bo za dobrze znam jego i jego reakcje.
            Może dla niektórych wyglądam na nieodpowiedzialną matkę, która nie okazuje zainteresowania synem, ale naprawde jest zupełnie inaczej. I wiem, ze to wymaga natychmiastowej interwencji.
            • verdana Re: Syn mnie uderzył 21.04.12, 19:59
              Gdybym miała takiego ojca, też miałabym problemy. Obawiam się, zę w tej sytuacji nawet leczenie moze być skazane na niepowodzenie, bo ojciec, którego wszyscy się boją i przed którym trzeba ukrywać prawdę nie motywuje do tego, aby nie uciekać z domu do lepszego świata.
              Ty boisz się meżą, trudno sie zatem dziwić, zę syn bierze częśćiowo przyklad z ojca i też terroryzuje
              • 0_matka_0 Re: Syn mnie uderzył 21.04.12, 20:18
                Mąż ma trudny charakter, i o ile pozwalał synowi kiedyś na prawie wszystko, bicia dzieci nie uznaje, to jak syn zaczął dorastać, traktował go już znacznie surowiej. Prawie nigdy mu na nic nie pozwala, stąd sam syn woli, jak go nie ma. Mnie nigdy nie uderzył. Syna też nie.
                Znam jego zdanie w takich kwestiach. Sam mnie kiedyś powiedział, że takiego dziecka nie chciałby już znać.
                Dlatego jeżeli moje obawy się potwierdzą, chociaż modle się, żeby to nie było to, nie wyobrażam sobie, co dalej będzie.
                • lestrange_e Re: Syn mnie uderzył 23.04.12, 12:55
                  Lepiej działać jak najszybciej, bo z narkomanii ciężko się wychodzi.
                  • pawel603 Re: Syn mnie uderzył 15.05.12, 22:27
                    Masz problem z uzależnieniem zapraszam do Ośrodka Terapii Uzależnień Olcha
                    osrodek@olcha.waw.pl
                    osrodek.olcha@gmail.com
            • marina2 Re: Syn mnie uderzył 22.04.12, 11:17
              Współczuję Ci .Masz zerwaną komunikację z Mężem.To słabo rokuje co do poprawy sytuacji kiedy Mąż wyjedzie.Wiesz znam takie sytuacje prawie na wylot.Może jesteś żoną marynarza albo pracującego w EU albo żoną żołnierza.Znam takie układy i wiem ,ze błądzisz ukrywając się sama przed sobą.
    • najma78 Re: Syn mnie uderzył 22.04.12, 10:54
      Mysle, ze nie powinnas isc w kierunku obwiniania meza za zaistniale klopoty z synem. Razem przez lata wychowywaliscie go i takim samym stopniu odpowiadacie za bledy. Znasz stosunek twojego meza do narkotykow ale jesli test okaze sie pozytywny powinnas powiedziec to mezowi i wspolnie przedyskutowac sprawe terapii. Jak sama napisalas zazwyczaj ukrywalas wybryki syna wiec dla jego dobra powinnas przestac. Uderzenie ci w twarz jest niemozliwe do zaakceptowania i ja osobiscie nie wiem czy bylabym w stanie w 100% wybaczyc, no ale to ja. Czyn ten swiadczy o powaznych pokladach agresji, o braku kontroli nad emocjami i o zupelnym braku szacunku. Chlopak jest w trudnym wieku i to juz wymaga wzmozonej uwagi a co dopiero narkotyki i przemoc. Mysle, ze potrzebujecie pomocy specjalisty tak czy inaczej bo wasze metody wychowawcze nie sprawdzily sie. Moze jeszcze nie jest za pozno, czego zycze.
      • krystyna555555 Re: Syn mnie uderzył 22.04.12, 16:30
        Czytajac post autorki, wnioskuje, ... Jestes bardzo spokojna, zrownowazona kobieta,
        I dobrze oceniam Twoj stosunek do meza, ktory gdzies pracuje w delegacji, i nie okreslilabym waszych relacji, jakos zle, czy strach przed nim...
        Uwazam, ze z tej racji, gdzie maz nie uczestniczy w wychowaniu na codzien, te relacje wlasnie takie sa. Straszenie syna ojcem to glupota. Ale z drugiej strony, mowilabym ojcu dziecka wszystko co w domu sie dzieje. Twojego syna odbieram jako zbuntowanego nastolatka, ktory wpadl w nieodpowiednie towarzystwo. W takim wieku, chcialoby sie miec kase,odjazdowa fure, markowe ciuchy, nie chodzic do szkoly, zarywac noce na balangach, oczywiscie miec dziewczyna, ktorejby wszyscy zazdroscili itp, itd... a tu niestety, szara rzeczywistosc... do szkoly trzeba isc, kieszonkowego nie starczy na zachcianki, moze jest kolega, ktory ma wiekszosc z tego co on by chcial, wiec zaczyna sie zlosc i agresja no i szukanie "swoich", podobnych...a pozniej szybko sie to toczy...ktos poczestuje, a jak nie chce wziac sprowokuje ..."co boisz sie???", pozniej towarzystwo zaczyna samo przed soba popisy..kto co zrobil, kto komu zabral, kto komu dal w mor***de
        Uwazam, ze tabletka ziolowa na uspokojenie dla meza, syn z Wami przy stole i ...dluga rozmowa i przedstawianie siebie... jako ja... co ja czyje, jak sie czulam kiedy uderzyles mnie w twarz, jak sie czuje kiedy wracasz w nocy, ile strachu odczuwam kiedy cie nie ma, jak bardzo sie boje, kiedy pomysle, ze masz problem z narkotykami, i dlaczego tak sie czujemy...bo cie kochamy, bo zalezy nam na tobie, bo jestes naszym najwiekszym skarbem...itd Zadnych oskarzen a... bo... ty...
        Na koncu lekka manipulacja, trudno... obiecaj nam, ze pojdziemy jutro, /nie za tydzien/ jutro do psychologa, do neurologa, pomoze ci, zobaczysz i /uprzednio przygotowujac grunt/ pomoc tez zerwac z tamta grupa, jak najszybciej i np. zapisac chlopca do klubu na pilke siatkowa, reczna, judo czy temu podobne..
        Tak postapilabym ja, to tylko moje wyobrazenie, jak mozna pomoc synowi...
        • lestrange_e Re: Syn mnie uderzył 22.04.12, 18:28
          Ukrócić eldorado, i to skutecznie.
          Wiem co mówię, też dostałam w twarz (chociaż brzmi to absurdalnie, dostać w twarz od własnego dziecka) od syna, i wiem że najgorsze, co można zrobić, to popuścić i zlekceważyć.
          • sebalda Re: Syn mnie uderzył 22.04.12, 20:55
            Dla mnie wszystko jest jasne po tych fragmentach: "Mąż ma trudny charakter, i o ile pozwalał synowi kiedyś na prawie wszystko, bicia dzieci nie uznaje, to jak syn zaczął dorastać, traktował go już znacznie surowiej. Prawie nigdy mu na nic nie pozwala (...) Znam jego zdanie w takich kwestiach. Sam mnie kiedyś powiedział, że takiego dziecka nie chciałby już znać".
            Wcześniej syn był oczkiem w głowie rodziców, był traktowany ulgowo, gdy zaczął dorastać ojciec się obudził, że trzeba go krótko trzymać. Trudny charakter męża, surowe traktowanie, wychowywanie od okazji do okazji, wyrozumiała i kryjąca matka - mieszanka dość niefortunna dla dorastającego chłopaka. No i postawa ojca, że jak się dziecku noga powinie, to nie chciałby go znać. Co to za komunikat dla dziecka??? Czy do takiego rodzica można przyjść z problemem, pogadać, poradzić się? Raczej nie. Wtedy szuka się autorytetów gdzie indziej.
            Strasznie słabo to widzę. Jeśli ojciec nie zmieni podejścia, jeśli nie da komunikatu, że chce poznać problemy syna, ale nie po to, by go potępić i się od niego odwrócić, tylko żeby spróbować mu pomóc, młody będzie brnął w złe towarzystwo i być może w narkotyki. Jeśli ojciec będzie betonowy, matka musi podjąć trud pomocy synowi. Teraz skupiłabym się na przekonaniu za wszelką cenę męża, że synowi nie pomoże odwracanie się od niego, ale długofalowe działania naprawcze. Stanowcze, ale bez piętnowania.
            Bardzo wspólczuję i przy okazji radzę zwrócić się do fachowców, może przydałaby się rozmowa z pedagogiem szkolnym.
    • mama_myszkina Re: Syn mnie uderzył 22.04.12, 23:17
      Wychowujesz psychopatę. Rób tak dalej, przecież Twoje metody już zaczynają przynosić efekty... .

      A tak serio to weź się w garść i zacznij być rodzicem zanim synek wyląduje w kryminale.
      • lestrange_e Re: Syn mnie uderzył 22.04.12, 23:28
        Skoro ktoś po jednym uderzeniu Twoim zdaniem ląduje w kryminalne - to chyba więzienia musiałyby być budowane na co drugiej ulicy.
        • mama_myszkina Re: Syn mnie uderzył 22.04.12, 23:48
          Myszko, jeśli nie doczytałaś, to spiesze poinformować, że syn Autorki najprawdopodobniej ma problemy z narkotykami. Jesli na głodzie bije matkę, to kraść też będzie. Pracowałam z narkomanami i wiem, że kiedy potrzeba im kasy na narkotyki, nie ma granicy, ktorej nie przekroczą.

          • lestrange_e Re: Syn mnie uderzył 22.04.12, 23:51
            To już problem autorki.
            Jak sobie kogoś takiego wyhodowała, to tak będzie miała.
            Chociaż ona z tym nic nie zamierza zrobić - ciekawe. I ciekawe, jak ew. narkomanię przed ojcem ukryją. Bo jak widać, respekt czują.
            • mama_myszkina Re: Syn mnie uderzył 23.04.12, 04:20
              No widzisz, nie trzeba było na mnie napadać bez sensu.

              Rozumiem, że prawda w oczy kole i odkąd usłyszałaś ode mnie,że zwalanie winy za śmierć dziecka na matkę nastoletniego samobójcy jest wstrętne, czujesz potrzebę dokopania mi kiedy tylko widzisz mój post. No ale trudno. Fakty są takie, że skoro, jak sama przyznałaś, nie wychowałaś syna na porządnego człowieka, to nie kompromituj się już ocenianiem kompetencji rodzicielskich innych.

              Zachowanie syna to dla Autorki ostatni dzwonek żeby wziąć się w garść. Jeśli winne są dragi, to odpowiedni będzie odwyk i to zamknięty. Jeśli nie dragi tylko 'charakterek' to tym gorzej, bo oznacza to, że będzie to wszystko paradoksalnie trudniej odkręcić.
              • lestrange_e Re: Syn mnie uderzył 23.04.12, 08:59
                Braksil to oszustka.
                Proszę bardzo, widać, że się tamta pani ładnie bawi:
                www.przyjaciele.org/forum.php?akcja=pokaz&id=2259175
                Radzę poczytać całe. Ładną zabawe ma autorka.
                • ewa9717 Re: Syn mnie uderzył 23.04.12, 14:38
                  lestrange_e napisała:

                  > Braksil to oszustka.
                  > Proszę bardzo, widać, że się tamta pani ładnie bawi:
                  > www.przyjaciele.org/forum.php?akcja=pokaz&id=2259175
                  > Radzę poczytać całe. Ładną zabawe ma autorka.
                  Kobieto, daj może spokój, co?
                  • lestrange_e Re: Syn mnie uderzył 23.04.12, 14:47
                    Prawda w oczy kole?
                • misiowamama-2 lestrange 23.04.12, 15:13
                  Na ogół raczej nie brak mi słów, jeśli chcę wyrazić swoją opinię, ale tym razem... brak mi słów...
                  Tak jak radzilaś powyżej, przeczytałam wszystkie posty wątku dot. braksil. Nie ma tam nic na potwierdzenie twoich słów. Zresztą tak jak było w przypadku wszystkich dotychczasowych wątków dotyczących tamtej sprawy.
                  Więc albo masz problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu albo jesteś tak głupia, że nie warto się tobą przejmować. Chociaż jedno nie wyklucza drugiego ;-)

                  <"Byłam idealną mamą... dopóki nie urodziłam dzieci"!>
                  • lestrange_e Re: lestrange 23.04.12, 16:05
                    Tak, tak, chyba zaleje się rzewnymi łzami, czytając wątek na forum wsparcia.
                    Jak to jest, braksil sama siebie oskarża za brak przyjaźni, i brak załamania, no tragedia normalnie. Ironia i głupota.
                    Jakbyś Ty była taka inteligentna, to od razu kapnęłabyś się, że to jedna i ta sama osoba = oszustka.
      • misiowamama-2 do mama-myszkina 23.04.12, 15:20
        Witam
        Bardzo często czytam Twoje wypowiedzi. Świadczą one o Twoim dużym doświadczeniu życiowym, są wyważone i bardzo mądre. Często odpowiadają moim przekonaniom...
        Czy mogłabym skontaktować się z Tobą na meila? Mam pewien problem, może bedziesz umiała mi coś doradzić. Proszę, napisz mi adres meilowy, na który mogłabym do Ciebie napisać.
        z góry dziękuję
        • mama_myszkina Re: do mama-myszkina 23.04.12, 16:06
          Możesz pisać na mama_myszkina@gazeta.pl

          :) Miło mi było przeczytać Twój post, ale uprzedzam, że psychologiem nie jestem, przynajmniej jeszcze nie. ;)
          • misiowamama-2 Re: do mama-myszkina 25.04.12, 11:09
            Napisałam do Ciebie na gazetowego.
            z góry przepraszam, bo trochę długie.
            pozdrawiam
            • 0_matka_0 Re: Syn mnie uderzył 26.04.12, 14:09
              Cóż, dziękuję wszystkim za odpowiedzi i rady.
    • attiya Re: Syn mnie uderzył 26.04.12, 14:17
      a kto jest twoim mężem, kto do budżetu dokłada się, syn czy ojciec?
      tak, tak, nadal mu pyłki z drogi zdmuchuj, nie obarczaj go żadnymi obowiązkami, nie wymagaj od niego nic ale potem nie miej pretensji do męża, że cię nie wspiera, nie pomaga, nie broni
      dziś raz cię uderzył, za rok pobije....
      • katus118 Re: Syn mnie uderzył 26.04.12, 14:26
        Takie to, jak życie pokazuje, lubią być bite. I nieważne, czy dziecko, czy partner :/
    • brunero Re: Syn mnie uderzył 19.05.12, 09:43
      Mężowi nie powiesz a na forum opowiadasz? Może problemy wynikają z zakłóconych relacji wewnątrz rodziny, po prostu syn sobie z tym nie radzi i zachowuje się tak jak się zachowuje. Jeśli ojciec nie wie podstawowych rzeczy o swoim dziecku, to nie wymagaj od syna cudów.
    • metwoh Re: Syn mnie uderzył 20.05.12, 21:25
      Powiedz mężowi. One będzie wiedział co zrobić. I na pewno syn też od razu zrozumie swój błąd
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka