rodzina a finanse

09.05.12, 14:24
sytuacja: rodzice maja dwoch doroslych synow. synom wiedzie sie niezle, starszemu lepiej i obaj mieszkaja daleko od domu rodzinnego. rodzice zostali sami w wielkim domu, z polowy ktorego nawet nie korzystaja. na jego budowe bardzo sie zadluzyli, do tego po drodze przeszli troche problemow zawodwych i ich finanse sa w tragicznym stanie. ledwo wiaza koniec z koncem i wciaz zalegaja z oplatami i ratami. starszy syn nie chce im pomagac, bo uwaza, ze powinni sprzedac dom. mlodszy pomaga, ile moze, ale ma swoja rodzine i tez splaca swoje mieszkanie, choc tez uwaza, ze sprzedaz domu to najlepsze rozwiazanie. rodzice zas, nawet nie chca o tym slyszec. twierdza, ze to dzielo ich zycia, ich krwawica, miejsce na ziemi itp. wciaz, tez powtarzaja, ze to ich finansowa spuscizna dla synow- po ich smierci kazdy ma dostac polowe domu. wciaz placza, jak im ciezko i prosza o drobne pozyczki, ktorych nie maja z czego zwracac. mieli okazje wynajac pokoje na pietrze, ale stwierdzili, ze nikt obcy nie bedzie im sie po domu paletal. pat...
mlodszy syn ma realna prespektywe na wieksza sume pieniedzy i ma straszny dylemat. moglby spokojnie splacic swoje mieszkanie i zyc spokojnie, ale nie chce zostawic rodzicow samych w tarapatach. z drugiej strony, boi sie ze beda to utopione pieniadze- bo o przepisaniu chocby czesci wlasnosci domu na niego, w zamian za splate zadluzenia, tez nie bedzie nawet mowy. dom ma pozostac rodzicow, jako ich zabezpieczenie, a potem synowie maja dostac rowno, po polowie i kropka....jednoczesnie jest oczekiwanie, z ich strony, ze skoro syn ma pieniadze, to im pomoze. no bo jemu,mimo kredytu na wszystko starcza, a im nie (ostatnio na jakis czas odcieli im nawet gaz, bo nie placili rachunkow). mozna sie domyslac, ze rodzice beda bardzo rozczarowani, jesli im nie pomoze i tu jest dylemat...o zamieszkaniu w tym domu przez syna, nie ma mowy, z powodu pracy. syn boi sie, ze wkoncu ten dom zostanie zlicytowany, za dlugi i wszystko przepadnie. a rodzicow nie da sie przekonac, do sprzedazy. co myslicie?
    • verdana Re: rodzina a finanse 09.05.12, 15:23
      Myślę, ze przy tym stopniu rozczeniowości rodziców jedynym dobrym rozwiązaniem jest zaprzestać jakiejkolwiek pomocy. Naiwnością jest sądzić, zę ta pomoc kiedykolwiek się skończy - rodzice nie są biedni - mają dom na sprzedaż, a znaleźli sobie sposób na życie - branie pieniędzy od syna. Jak syn da im pieniądze, to i tak rodziców problemy sie nie skończą, bo nie mają pieniędzy na utrzymanie domu, rodzice wcale nie będą zadowoleni, przeciwnie, będą dalej rozczarwoani, ze daje za mało (raz dał, to znaczy, ze moze dawać, dlaczego teraz już nie daje, tylko wyjeźdża na jakieś tam wakacje). A syn zostanie bez spłaconego mieszkania, z nieszczejącym domem i rodzicami, którzy będą coraz wiecej od niego ciągnąć, wykorzystując poczucie winy.
      Lepsze jedne dzikie piekło po prostym postawieniu sprawy "Niestety, macie dom, możecie go sprzedać lub wynając, jeśli chcecie zarobić. Ja domu nie będę finansował. I nie chcę NIGDY w nim zamieszkać." Nalezy sie przygotować na śmiertelną obrazę - ale to pewnie minie. Inaczej obraz będzie się ciągnęła latami, bo rodzicom zawsze będzie za mało.
      • joshima Re: rodzina a finanse 09.05.12, 16:26
        verdana napisała:

        > Myślę, ze przy tym stopniu rozczeniowości rodziców jedynym dobrym rozwiązaniem
        > jest zaprzestać jakiejkolwiek pomocy.
        Wyjątkowo się z Tobą zgadzam.
    • empirical Re: rodzina a finanse 09.05.12, 16:19
      Mlodszy syn nie musi nikogo przeciez informowac o tym, ze mial przyplyw gotowki, i ze splacil swoj kredyt.
    • triss_merigold6 Re: rodzina a finanse 09.05.12, 16:23
      Grosza bym w takiej sytuacji nie dołożyła do finansowania domu na który rodziców nie stać.
    • brak.polskich.liter Re: rodzina a finanse 09.05.12, 16:42
      Myslimy, ze nalezy pozwolic doroslym ludziom ponosic konsekwencje ich wyborow zyciowych.
      A w opisywanej sytuacji ci dorosli ludzie chcieliby i miec ciastko (czyli dom, na ktory ich nie stac) i zjesc ciastko (ale tak, zeby koszty tego posiadania ponosil ich mlodszy syn).

      > starszy syn nie chce im pomagac, bo uwaza, ze powinni sprzedac dom.

      Slusznie uwaza.
      • triss_merigold6 Re: rodzina a finanse 09.05.12, 16:58
        Aż się ciśnie na usta pozwólmy ludziom być odpowiedzialnymi.
    • mama_myszkina Re: rodzina a finanse 09.05.12, 17:07
      Rodzice to dwójka nieodpowiedzialnych egoistów. Wybacz szczerość, ale fakt bycia rodzicem nie znaczy, że posiada się same przymioty charakteru. Na miejscu syna zaprzestałąbymw szlkiej pomocy. To są dorośli ludzie i podejmują własne decyzje.

      To, co zaprezentowali do tej pory nie wskazuje, żeby odczuwali jakąkolwiek wdzięczność za pomoc okazaną im do tej pory. I to się już nie zmieni, bo próby wpłynięcia na osoby o już ukształtowanej osobowości to zawracanie Wisły kijem. Syn niech się martwi o siebie, bo widać, że w razie czego na rodziców liczyć mógł nie będzie.
    • marzeka1 Re: rodzina a finanse 09.05.12, 18:39
      Przy takim nastawieniu rodziców wspomagać finansowo jest po prostu głupotą;
    • kamelia_77 Re: rodzina a finanse 09.05.12, 19:07
      tylko, ze syn czuje sie odpowiedzialny za rodzicow. ma z nimi bardzo bliski kontkat i swego czasu, oni tez pomagali mu w klopotach. syn planuje splacic mieszkanie i na biezaco pomagac rodzicom, ale jesli zlicytuja ich dom to bedzie sie czul, jak ostatni....-stad dylemat. rodzice to ogolnie porzadni ludzie, tylko w kwestii finansow i tego DOMU zachowuja sie irracjonalnie. i tu tez trzeba bedzie liczyc sie z tym, ze czy dom straca, czy sprzedaja zawsze beda mieli do niego zal, ze mogl go uratowac, a tego nie zrobil, choc wiedzial, jakie to dla nich wazne...
      • marzeka1 Re: rodzina a finanse 09.05.12, 19:19
        To trudno, syn będzie dalej robił za jelenia- bo tym jest: wykorzystywanym jeleniem. Co z tego, że rodzice kiedyś pomogli? To z automatu oznacza utrzymywanie ich w domu, na który ich nie stać, bo " się przyzwyczaili"???
      • joshima Re: rodzina a finanse 09.05.12, 19:24
        kamelia_77 napisała:

        > tylko, ze syn czuje sie odpowiedzialny za rodziców.
        A to dlaczego? To dorośli ludzie. Syn powinien się jak najszybciej wyswobodzić z tego dziwnego układu.


        > ma z nimi bardzo bliski kontkat
        Mam wrażenie, że to trochę kontakt jednokierunkowy.

        > ale jesli zlicytuja ich dom to bedzie sie czul, jak ostatni...
        Jak zlicytują dom to tylko i wyłącznie w wyniku nieodpowiedzialnych decyzji rodziców.

        > trzeba bedzie liczyc sie z tym, ze czy dom straca, czy sprzedaja zawsze beda mieli do niego
        > zal, ze mogl go uratowac, a tego nie zrobil, choc wiedzial, jakie to dla nich
        > wazne...
        Jeśli to dla nich takie ważne, to niech sami zrobią coś, żeby ten dom uratować. Niech wynajmą część. Dlaczego oczekują poświęceń od syna a sami nie są zdolni do jakichkolwiek ustępstw? A żal do syna? Tak samo irracjonalny jak reszta ich postępowania. Czasem nie ma się wpływu na innych, na to, że mają o coś żal również. Trzeba to jakoś znieść.
        • mama_myszkina Re: rodzina a finanse 09.05.12, 20:01
          Zgadzam sie z Joshimą w 100%. Relacja między synem a rodzicami nie jest do końca zdrowa.
      • yoma Re: rodzina a finanse 09.05.12, 20:31
        Dać wędkę, nie rybę. Powiedzieć: Kochani rodzice, nie stać was na ten dom, trudno, nas też nie - i sfinansować budowę osobnego wejścia, łazienki etc., po czym tak powstałe osobne pięto wynająć.
        • verdana Re: rodzina a finanse 09.05.12, 20:41
          A ja myślę, ze rodzice sa przekonani, zę ten dom, który zostawia dzieciom, to dar niebios, rzecz, która sprawi, zę synowie bedą ich błogosławić do końca życia. I dlatego nie sprzedadzą.
          Brutalne, ale konieczne - powiedzieć rodzicom, ze dom synów nie interesuje i nigdy w nim nie zamieszkają, sprzedadzą natychmiast po śmierci rodziców pierwszemu nabywcy. Bo nie chcą domu. Natomiast, gdyby rodzice mieli mieszkanie, ładne, duże, w dobrym punkcie...
          • kamelia_77 Re: rodzina a finanse 09.05.12, 20:53
            cos w tym jest...zreszta ten dom stoi na dzialce nalezacej wczesniej do dziadkow tychze rodzicow i to jest zawsze mocno akcentowane. ogolnie idea tego domu byla taka, ze mlodzsy syn, gdy juz zalozy rodzine to zamieszka na gorze. ale zycie inaczej sie potoczylo i syn wyjechal. choc jego matka caly czas wspomina, ze moga tam zamieszkac wi kazdej chwili. a jednym z argumentow na jego zatrzymanie, jest tez, ze jak przyjada do nich wnuki to zeby mogly wygodnie nocowac... a z pieniedzmi to kosmos. ostatnio skonczyl sie im jakis kredyt, czyl caly spalcili- wszyscy sie ucieszyli, ze troche lzej im bedzie. a oni zaraz kupili sobie nowy komplet mebli do salonu....na raty oczywiscie...
            najgorsze, ze te oczekiwania pomocy ida tylko w strone jednego syna. starszego nawet nie smia prosic...
            • joshima Re: rodzina a finanse 09.05.12, 21:02
              kamelia_77 napisała:

              > najgorsze, ze te oczekiwania pomocy ida tylko w strone jednego syna. starszego
              > nawet nie smia prosic...
              Bo starszy jest mądrzejszy i wie, że jego powinnością jest dbanie o swoją rodzinę a nie okradanie jej dla zaspokojenia żądań rodziców.
              • marzeka1 Re: rodzina a finanse 09.05.12, 21:26
                Też się nie dziwię, ze nie proszę tamtego syna: wiedzą, ze nie da się wykorzystywać, a na tym synu można grać emocjonalnie do woli.
            • yoma Re: rodzina a finanse 10.05.12, 13:43
              > a oni zaraz kupili sobie no
              > wy komplet mebli do salonu....na raty oczywiscie...

              A to troszkę zmienia postać rzeczy. No to odciąć od piersi. Natychmiast.
    • dusza8282 Re: rodzina a finanse 09.05.12, 22:09
      Domu nie sprzedawac,wiem cos o tym.Moi rodzice wlasna ciezka praca postawili/wybudowali dom i ogromną ich radosc przynosi.Nie sprzedawac ale wynająć.
    • 71tosia Re: rodzina a finanse 09.05.12, 23:23
      powiedziec szczerze rodzicom ze bardzo ich kochacie ale musicie pomyslec o swych wlasnych dzieciach, ktorym nie mozecie zostawic zadluzonego mieszkania ;=) Ja radzilabym spalacic wlasny kredyt w pierwszej kolejnosci bo to zabezpieczy wasza przyszlosc, a pozniej powoli ale na zasadzie kropla drazy skale, przekonywac rodzicow do wynajecia lub sprzedazy. Pogadac jednak z bratem niech on tez 'drazy'.
      • kklekss Re: rodzina a finanse 10.05.12, 07:52
        To chyba syn się sam nakręca i wpędza w poczucie winy.Jeżeli rodzice nie mają pieniedzy i kupują meble na raty, to sami uwazają, że ich stać na ich spłatę.To są przecież bardzo dorośli ludzie i wiedzą co czynią .Syn niepotrzebnie się zamartwia problemami swoich rodziców-pasożytów.
        • mama_myszkina Re: rodzina a finanse 10.05.12, 12:08
          Daj temu synowi do przeczytania książkę pt. 'Toksyczni rodzice'. Do nabycia w większości księgarni internetowych.
    • amb25 Re: rodzina a finanse 10.05.12, 07:51
      A postawic im ultimatum - ty pomaasz ale dopiero po przepisaniu na Ciebie polowy domu ew. odkupisz od nich pol domu? Oczywiscie wszystko na pismie.
      Pewnie trudne, ale inaczej, po ich smierci, wartosc domu podzielona zostanie po polowie i okaze sie ze zrobiles prezent bratu.
      • kklekss Re: rodzina a finanse 10.05.12, 07:56
        A po co komu taki spadek. Ci rodzice są jacyś 'porąbani' albo głupi.
    • sorvina Re: rodzina a finanse 10.05.12, 09:31
      Rodzice są więcej niż nie w porządku wobec młodszego syna. To pasożytnictwo, nie "pomoc". Nazwijmy sprawę po imieniu. Syn ma utrzymywać do końca życia duży dom swoich rodziców, bo sprzedanie go lub wynajęcia piętra podrażniło by ich ego. Jednocześnie rodzice bynajmniej nie zamierzają oszczędzać, syn ma płacić na dom, a oni jak będą mieli ochotę to sobie nowe meble kupią. Po iluś tam latach, syn wyłoży dziesiątki tysięcy zł kosztem swoim i swojej własnej rodziny. Pewnie z resztką własnego kredytu mieszkaniowego do spłacenia. Dom będzie podniszczony, bo jeśli nie stać rodziców na jego utrzymanie, to na remonty tym bardziej. Jak rodzice umrą wcale nie będzie przedstawiał sobą tak wielkiej wartości. Poza tym pomimo wielkich wkładów, młodszy syn dostanie tylko 50%, tak jak mądrzejszy - nie dokładający się brat.

      Rodzice są dorośli. Tu nie chodzi o brak pieniędzy na leki dla umierającego staruszka. Tylko o parę sprawnych osób, która chce wieść życie w standardzie na jaki ich zwyczajnie nie stać. Młodszy syn powinien popracować nad swoim poczuciem niewinności by nie dać się wkręcić i samemu nie nakręcić. Ma obowiązki przede wszystkim wobec swojej rodziny, nie wygodnych rodziców.
    • asia_i_p Re: rodzina a finanse 10.05.12, 09:57
      Klnąc na czym świat stoi, jednak bym tym rodzicom pomagała. Na poziomie absolutnego minimum, przetrwania, ale jednak tak. Gdyby mnie było stać, wliczyłabym jakieś pieniądze dla nich w wydatki stałe.
      I nie twierdzę, że to jest dobre rozwiązanie, tylko zwyczajnie nie umiałabym sobie poradzić psychicznie z innym. Ani bym nie liczyła, że jakiekolwiek inne będzie dla mnie lepsze - łatwiej chyba, choć boleśnie dla kieszeni, pomagać finansowo tym rodzicom niż znaleźć ich na swoim progu, zapłakanych, bo pozbyli się "dzieła życia".

      Te większe pieniądze powinien syn jednak przeznaczyć na spłatę swojego mieszkania. Rodzice nie rokują "wyjścia na prostą", więc nie ma co ich obdarowywać większą kasą, tylko raczej zasilać tymi drobnymi "pożyczkami" (czyli, realnie rzecz biorąc, darowiznami).

      Rodziców bym udusiła za stawianie dzieci w takiej sytuacji. To tak 90% mnie. To 10% mnie rozumie to ich przywiązanie do dzieła życia i pewnie to 10% by wygrało, gdyby to byli moi rodzice.
      • sorvina Re: rodzina a finanse 10.05.12, 10:16
        Przywiązanie do dzieła życia przywiązaniem. Niech robią to na własny koszt. Jeśli ktoś bierze pieniądze "na życie" bo mu ciężko po opłaceniu domu, to nie kupuje nowych mebli. Nie mówimy tutaj o problemie z przetrwaniem, tylko o chęci prowadzenia wyższego standardu życia niż rodziców stać.

        A z poczuciem winy można się uporać, naprawdę.
        • kamelia_77 Re: rodzina a finanse 10.05.12, 10:45
          z tymi meblami, to powiedzieli, ze maja takie ciezkie zycie i chcieli sobie sprawic przyjemnosc...co ciekawe, w tym okresie synowi niezle sie powodzilo i chyba troche liczyli, ze im syn dolozy.
          problem chyba lezy w nieodcietej pepowinie- oni wciaz postrzegaja mlodzego syna, tak jak wtedy gdy z nimi mieszkal, tj. jako integralna czesc rodziny. dlatego sa z nim bardzo blisko i dlatego chyba oczywiste jest dla nich, ze syn bedzie im pomagal i inwestowal w ich dom.
          • sorvina Re: rodzina a finanse 10.05.12, 11:24
            A syn to ma mając na głowie 2 rodziny ma takie łatwe życie i np, na wydanie nadwyżki np. na wakacje dla SWOJEJ rodziny nie ma prawa? Gdyby rodzice mieli naprawdę ciężkie życie to by dom sprzedali, albo chociaż wynajęli kilka pokoi.

            >co ciekawe, w tym okresie synowi niezle sie powodzilo i chyb
            > a troche liczyli, ze im syn dolozy.
            A spytali syna czy przypadkiem nadwyżka nie jest już dawno rozdysponowana na potrzeby JEGO rodziny? Np. spłatę mieszkania.

            >problem chyba lezy w nieodcietej pepowinie- oni wciaz postrzegaja mlodzego syna
            > , tak jak wtedy gdy z nimi mieszkal, tj. jako integralna czesc rodziny. dlatego
            > sa z nim bardzo blisko i dlatego chyba oczywiste jest dla nich, ze syn bedzie
            > im pomagal i inwestowal w ich dom.
            Wiele rodziców tak ma i sami z siebie tego nie zmienią. To syn musi wyraźnie powiedzieć, że nie mieszka już tam, nie będzie mieszkał, ma własne mieszkanie i rodzinę, które potrzebują coraz więcej pieniędzy. Ograniczyć kontakt na jakiś czas, nie być na każde zawołanie, a przy spotkaniach często i gęsto mówić o tym jak to pracuje na spłatę kredytu do SWOJEGO mieszkania, ile wydatków ma w swojej rodzinie itp. Pępowinę można odciąć z jednej strony, nawet jeśli druga wierzga i płacze. To dorośli ludzie, mogą sobie z tym poradzić. Po prostu na razie żyją tak jak im wygodnie.
          • ada16 Re: rodzina a finanse 10.05.12, 11:36
            Jak już wczesniej napisano , pomóc finansowo w adaptacji podziału domu na 2 osobne mieszkania i część wynająć .

            Drązyć do skutku.

            Swoją drogą chyba mało jest ludzi , którzy chcą korzystać z pomocy dorosłych dzieci.
            Wszyscy staruszkowie, jakich znam bronią się jak mogą przed pomocą finansową .
            • kamelia_77 Re: rodzina a finanse 10.05.12, 11:59
              rodzice, gyby chcieli sami by to zrobili- zamiast np. kupowac mebli. ale oni nie chca obcych w swoim domu... wydaje sie, ze po cichu licza, ze syn jednak do nich wroci i spelni sie ich wizja idyllicznej wielopokoleniowej rodziny. tylko, ze w koncu wyjdzie tak, ze syn utopi kase w dom i zostanie z wlasna rodzina na utrzymaniu, do tego z domem do remontu, starszymi rodzicami do opieki i jeszcze bedzie musial splacac szwagra z jego czesci.... niezbyt fajna perspektywa... syn chyba musi po prostu dorosnac i zaczac zyc wlasnym zyciem, mimo poczucia winy i zalu rodzicow. dzieki za wszystkie podpowiedzi- to bardzo pomaga w spojrzeniu na sprawy z dystansu
              • sorvina Re: rodzina a finanse 10.05.12, 12:16
                Tak, jak syn wspomni, że on ledwo zipie finansowo pomagając rodzicom to mogą bezczelnie zaśpiewać, by się do nich wprowadził, przecież tak rozsądniej i taniej, po co się upiera przy swoim mieszkaniu, tylko kłopot wszystkim robi...

                Rodzice mają prawo do własnych marzeń i oczekiwań, a dzieci mają prawo wybrać zupełnie inną drogę życia. I nie muszą się z tego powodu czuć winne. To rodzice powinni uznać, że rzeczywistość jest jaka jest i trzeba się dostosować. Jak na razie nie mają ochoty tego robić, a syn im to ułatwia.
        • asia_i_p Re: rodzina a finanse 10.05.12, 17:02
          Masz zupełną rację, że to nie jego odpowiedzialność. Wasz scenariusz jest lepszy.
          Tylko, że sił psychicznych ma się, ile się ma. I ta sytuacja raczej się rozwinie w kierunku niepożądanym niż pożądanym. W świecie idealnym rodzice zrozumieją. W realnym nic nie zrozumieją tylko zjawią się z walizkami na progu syna. I on, żeby dalej było idealnie, musiałby w tym momencie nie otworzyć. I nie mówimy o sytuacji symbolicznej, tylko realnej, w tym świeżo spłaconym mieszkaniu, wśród sąsiadów.
          Nie mam takich rodziców, więc gdybam. Ale wyobrażam sobie sytuację, kiedy się porachuje kłopoty wywołane udzielaniem rodzicom "pożyczek" i nieudzielaniem i będzie się ich dalej wspierało, nie dlatego, żeby uniknąć wyrzutów sumienia, tylko dlatego, żeby uniknąć kłopotów.
    • sandrad2 Re: rodzina a finanse 10.05.12, 15:01
      kurcze, ja sama zaczynam czasem zdania z małej litery, ale choć akapity robię.

      jak piszesz długi tekst to pisz zdania z dużej litery i rób odstępy jakieś, bo inaczej staje się nieczytelny i męczy czytanie czegoś takiego.
      • verdana Re: rodzina a finanse 10.05.12, 19:02
        Tak, tylko syn musi się liczyć z tym, ze jesli pozwoli sobie na luksus braku wyrzutów sumienia wobec rodzców, to zeżrą go wyrzuty sumienia w stosunku do dzieci. Na luksus pomagania rodzicom, którzy pomocy nie potrzebują tak naprawdę, tylko liczą, że syn zapłaci im za ich wizję życia, może sobie pozwolić samotny syn. Nie facet, który ma dzieci, no, chyba że jest bardzo zamożny. Bo przecież on będzie dom rodziców finansował kosztem potrzeb - nie luksusów - własnej rodziny, za którą MA OBOWIĄZEK być odpowiedzialny. Lada moment może się okazać, zę żona nie godzi sie na to, aby żyć na zdecydowanie nizszym poziomie, po to, by tesciowei mieli nowe meble i żadnych lokatorów. I facet i tak będzie miał wyrzuty sumienia...
    • sandrad2 Re: rodzina a finanse 13.05.12, 23:54
      Młodszy syn nie odciął pępowiny a rodzice nim manipulują.
      Postawić się rodzicom, Wynająć jedno piętro, przestać dawać kasę gdy odmawiają sami zarabiania na domu.
    • amb25 Re: rodzina a finanse 14.05.12, 07:32
      Wlasnie mi przyszlo do glowy - czy moze jestes jego zona?
      Jesli tak to mozesz nie godzic sie na to.
      Ja tez kiedys nie zgodzilam sie kupic, na prosbe Tesciowej przekazana przez Babcie mojemu mezowi, garnitur mlodszemu 30 -letniemu bratu mojego meza. Bo uznalam, ze mamy pilniejsze wydatki i jesli mam kupic porzadny garnitur (a nie chodzilo tu o garnitur za 1000 zl) to wole kupic mojemu mezowi.
      No obraza byla, wyszlam na ta skapa i niedobra, nie dabjaca o brata meza, czyli o maskotke i powod do dumy dla calej rodziny, ktoremu wszystko sie nalezy i ktoremu starszy brat z rodzina tez powinni pomagac szczegolenie finansowo i zgadzac sie na wszystkie jego zachcianki. Potem im przeszlo, a przynajmniej nie okazywali juz tego. Co tam miedzy soba gadali to ich.
      No ale ja nie jestem wrazliwa na punkcie tego co o mnie mysli albo mowi rodzina meza. Nawet jak sie pokloce to moge z nimi ogadac i sie pousmiechac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja