18.05.12, 09:31
Wasze podejście do tańca. My z żoną mamy zasadę: można z każdym na imprezach na których jesteśmy razem, gdy osobno- nie tańczymy. Czy macie jakieś zasady, które regulują tę kwestię?
Obserwuj wątek
    • edw-ina Re: Taniec 18.05.12, 10:27
      tak, jedną: życie jest tak krótkie i nieczęsto luźne, że jak mamy okazję, to się bawimy. Jak jesteśmy razem to razem plus inni, jak oddzielnie to z innymi.
    • angazetka Re: Taniec 18.05.12, 10:43
      Tak, wiemy z innych forów, że jesteś zaborczy.
    • trusia29 Re: Taniec 18.05.12, 10:52
      Jak to osobno nie tańczycie? Trochę to dziwaczne, zaborcze i ograniczające.

      My tańczymy najwięcej razem, ale jeżeli kolega jakiś mnie poprosi to nie odmowiam. Mój R. wtedy tańczy sobie z jakaś koleżanką i jest ok. Ale i tak najlepiej nam we dwójkę - oboje kochamy tańczyć i tak się właśnie poznaliśmy :)
    • trusia29 Re: Taniec 18.05.12, 10:58
      aaaa teraz doczytałam. Jak osobno jesteście to nie tańczycie. A to po co na imprezy wtedy chodzić? I dlaczego tak jest? nie macie zaufania do siebie jak druga osoba jest poza zasięgiem wzroku?
      • brunero Re: Taniec 18.05.12, 11:07
        A dlaczego twierdzisz że nie mamy zaufania do siebie? Co ma jedno z drugim wspólnego? Po prostu nie czujemy się komfortowo z myślą, że ktoś obcy świetnie bawi się z żoną/mężem, a drugie siedzi w domu. Moja żona nie musi dostarczać przyjemności innym mężczyznom, ja innym kobietom. I tyle.
        • sebalda Re: Taniec 18.05.12, 11:57
          Ale jak jesteście razem na imprezie, to tańcząc z innymi już im nie dostarczacie przyjemności? Przyjemnie może być w tańcu tylko z osobą, która jest na imprezie solo?
          A co z przyjemnością własną? Znaczy jak żona idzie na imprezę sama i jednak, nie daj Bóg, zatańczy z facetem, to ona dostarcza przyjemności tylko jemu? Sobie już nie? A jak jesteście razem i ona tańczy z innym, to ona dostarcza sobie wtedy tym przyjemności?
          Ponadto jeśli to taki problem, że ktoś się bawi, a ktoś siedzi w domu, to może lepiej niech oboje zostaną w tym domu, włączą sobie muzik i tańczą tylko ze sobą, nie ma pokus, nie ma obaw, nie ma podejrzeń;)
          Podejrzewam, że przy takim podejściu już to słyszałeś nie raz, ale nie moge się powstrzymać: śmieszny jesteś:)))))
        • sorvina Re: Taniec 18.05.12, 12:19
          Zawszę myślałam, że tańczę dla WŁASNEJ przyjemności. Toś mnie oświecił :P
          Osobiście uważam, że zazdrość się wykorzenia w zarodku, a nie pielęgnuje i racjonalizuje. Czując się bezpiecznie w związku i ufając drugiej osobie nie ma potrzeby nakładać sobie takiego kagańca. Jeśli lubię tańczyć i mam okazję to tańczę. Najchętniej z partnerem, ale jeśli nie ma takiej możliwości to z dostępnymi tancerzami. Natomiast unikałabym rodzajów tańca z podtekstami erotycznymi, bo pewne granice przekraczam tylko z partnerem.
        • angazetka Re: Taniec 18.05.12, 12:19
          > Moja żona nie musi dostarczać przy
          > jemności innym mężczyznom, ja innym kobietom. I tyle.

          Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać... A co z przyjemnością własną, płynącą z dobrej zabawy z fajnymi ludźmi?
        • trusia29 Re: Taniec 18.05.12, 18:52
          Dla mnie to dziwne. Po co w takim razie chodzić na te imprezy oddzielnie, jeżeli nie można się na nich bawić?
        • squirrel9 Re: Taniec 20.05.12, 01:31
          brunero napisał:

          > A dlaczego twierdzisz że nie mamy zaufania do siebie? Co ma jedno z drugim wspó
          > lnego? Po prostu nie czujemy się komfortowo z myślą, że ktoś obcy świetnie ba
          > wi się z żoną/mężem, a drugie siedzi w domu. Moja żona nie musi dostarczać przy
          > jemności innym mężczyznom, ja innym kobietom. I tyle.

          To co piszesz jest tak nieskładne stylistycznie, że aż nasuwa szybką myśl, że w twoim przekonianiu WY i JA to to samo. Myślenie i odczuwanie za obdwoje jest przemocą psychiczną której być może żona się poddaje ale kiedyś wyjdzie jej bokiem albo obydwoma a tobie nie na dobre. Szantażowanie któregoś z partnerów,że jeśli jedno siedzi w domu a drugie wychodzi, to broń-boże to drugie nie powinno się bawić dobrze a wręcz przeciwnie, powinno się umartwiać, jest na granicy psychozy. Uznawanie dobrej zabawy żony za czynienie komuś dobrze potwierdza, że twoje myślenie jest niezdowe (by nie rzec - chore)
          i ma na celu szantaż. Jak każesz jej założyć szarobury worek by nie czyniła domniemanej przyjemności innym swoją potencjalną kobiecością to kup sobie od razu kaftanik z dłuuugimi rękawkami ... mo że się to jeszcze leczy zanim nie jest za późno.

    • fomica Re: Taniec 18.05.12, 12:17
      Uwielbiam tańczyc, więc tańcze zawsze gdy jest okazja. Z każdym, w parze, w kółku albo sama. Najbardziej lubie tańczyc z mężem, bo od wielu lat uczymy się tańca, więc razem jest najbardziej efektownie. Mąz beze mnie raczej nie tańczy, bo wtedy nie czuje się zbyt pewnie na parkiecie. Nigdy tego nie ustalalismy, w kwestii podejścia do tańca troche się różnimy, stąd ta dysproporcja.
    • default Re: Taniec 18.05.12, 13:14
      brunero napisał:

      > Wasze podejście do tańca. My z żoną mamy zasadę: można z każdym na imprezach na
      > których jesteśmy razem, gdy osobno- nie tańczymy. Czy macie jakieś zasady, któ
      > re regulują tę kwestię?

      Wiesz, dla mnie w ogóle ten Twój post jest kuriozalnie sformułwany : "zasady", "można-nie można", "regulacja".... Mnie (i mojemu mężowi pewnie też) w życiu nie przyszło do głowy, żeby w tym zakresie coś "regulować". Chcemy, mamy okazję - tańczymy, nie - to nie i tyle.
    • lady-z-gaga Re: Taniec 18.05.12, 13:30
      Tańczę nie wg zasad, a wg chęci i nastroju.
      I mam przeczucie, że gdzieś tam, w górze jest Ci zapisane piękne poroże :D
      Tak kończą psychopatyczni zazdrośnicy.
      • sebalda Re: Taniec 18.05.12, 13:51
        > I mam przeczucie, że gdzieś tam, w górze jest Ci zapisane piękne poroże :D
        > Tak kończą psychopatyczni zazdrośnicy.

        E tam, a może dobrał się ze swoją małżonką i ona jest taka jak on, więc się uzupełniają? Ona go trzyma krótko, on ją i szafa gra:)))
        • lady-z-gaga Re: Taniec 18.05.12, 14:14
          Po przeczytaniu paru wątków tego pana na SV mam przeczucie, że małżonka tańczy, jak on zagra.
          A takie układy prędzej czy później konczą się tym, że strona uciskana przegląda na oczy.
          Poza tym kol. Brunero zalatuje trollem :) co nie znaczy, że wątpię w istnienie takich facetów, w końcu niejedna żona zazdrośnika tu pisała :)
    • brak.polskich.liter Re: Taniec 18.05.12, 15:11
      brunero napisał:

      > Czy macie jakieś zasady, które regulują tę kwestię?

      Zasady ustala choreograf.
      • mamamira Re: Taniec 19.05.12, 00:30
        Jeżeli już idę sama czy mąż sam,tańczę jeżeli mamy ochotę .Nikomu przyjemności nie sprawiamy chyba ze któreś z nas tańczy na "rurze" ;)



        [IMG]http://i52.tinypic.com/fw3hnk.gif[/IMG]
    • dziennik-niecodziennik Re: Taniec 19.05.12, 09:42
      zasada jest jedna - "to tylko taniec". to nic nie znaczy.
      oczywiscie mowa o normalnym tancu, nie o obsciskiwaniu sie z kims na parkiecie, nie o łapaniu za tyłek, przyciskaniu całym ciałem itd. czyli o tancu, a nie doznaniu erotycznym.
    • lena575 Re: Taniec 20.05.12, 13:14
      Myślenie "biblijne", że kobieta i mężczyzna po ślubie stanowią jedność jest przenośnią, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie sądzi,że nagle dostają jakąś tajemniczą więź intelektualno-moralną i zaczynają tak samo mysleć i czynić. Jedne nacje załatwiają tą "jedność" zakwefiając żony, zamykając w przestrzeni domowej, inni obrzezując, a u nas, panie, demokacja. No i trzeba się nagłowić by wymyślić żonie zagrożenia, obostrzenia i jakiś pokrętne normy i nawet nazywać to "wspólnymi wartościami" by jakoś zakryć, że chodzi o to,że jej umysł i ciało należeć powinno do męża a każdej porze dnia i nocy. Trudno to załatwić administracyjnie w takim kraju jak nasz, więc trzeba jej wmawiać.
      Mnie to wygląda na kompleksy faceta i brak poczucia własnej wartości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka