Dodaj do ulubionych

Bierny mąż

02.10.12, 15:55
Mam 26 lat, mój mąż 29. Jesteśmy razem od ponad 6 lat, mamy 4 letnią córkę. Oboje jesteśmy inżynierami. Zawsze byłam osobą bardzo ambitną, pracowitą i towarzyską, natomiast mój mąż jest dość zamknięty w sobie i niestety leniwy (wiem, że stać go na więcej, ale on chyba w to nie wierzy). Problem w tym, że mimo, że oboje pracujemy ciężko nam związać koniec z końcem. Rok temu firma męża poobniżała pensje wszystkim pracownikom (kryzys na rynku). Do póki w firmie w której pracuję, było w miarę ok. (premie kwartalne które pozwalały na załatanie dziury budżetowej) jakoś sobie radziliśmy, niestety również u mnie zaczęło być krucho i obecnie dostaję tylko podstawę (i tak znacznie większą niż mąż). Żyjemy bardzo oszczędnie, nigdzie nie wychodzimy (kino, restauracje odpadają), gotuję w domu, po opłaceniu rachunków zostaje nam naprawdę niewiele. Mąż mógłby zmienić pracę na lepiej płatną bo ma ku temu odpowiednie wykształcenie i doświadczenie. Opracowałam dla niego CV i list motywacyjny, jego jedynym zadaniem miało być kontaktowanie się z firmami branżowymi i przedstawienie własnej osoby. Niestety mimo moich próśb nie wysłał nawet jednego cv. Żeby nie było, ja również chcę zmienić pracę, ale uważam, że najpierw powinna zmienić pracę ta osoba która mniej zarabia. Tym bardziej, że wiem, że na pewno nigdzie nie dostanie mniejszej wypłaty niż ta obecna. Nie rozumiem dlaczego mężowi, nie zależy na poprawie naszej sytuacji finansowej i że wystarczy mu to co dostaje- sam nie jest zachwycony tak niską wypłatą, ale nic nie robi.
Kolejny problem to taki, że po przyjściu z pracy jest wiecznie zmęczony, najchętniej siedziałby tylko przy komputerze i grał w gry on-line. Kiedy chciałabym wyciągnąć do na spacer (jedna z możliwości spędzania czasu przy zerowych nakładach finansowych) to marudzi, że mu się nie chce, a jeśli już pójdzie to jest raczej nieobecny. Kiedy go poznałam, był wesołą osobą, potrafiliśmy rozmawiać ( i nie tylko;-)) do 6 rano, byłam zakochana do szaleństwa. Dziś nie mamy tematów do rozmowy. Jedynie w sprawach łóżkowych jest całkiem przyzwoicie (oboje lubimy seks, jest dla mnie atrakcyjny fizycznie, ja dla niego chyba też).
Nie chcę w takiej obojętności spędzić reszty mojego życia. Wydaje mi się, że zasługuję na więcej ciepła z jego strony, a także tego, żeby w końcu wziął się za siebie i zapewnił nam większą stabilizację finansową. Martwi mnie i przytłacza to, że tak biernie podchodzi do życia i do spraw rodzinnych.
Obserwuj wątek
    • sorvina Re: Bierny mąż 02.10.12, 16:20
      Taka bierność może wynikać z bardzo niskiej wiary w siebie. Podobnie zmęczenie - samo przebywanie w pracy, wśród ludzi taką osobę męczy psychicznie bardzo. Wizja przechodzenia ponownie przez proces rekrutacyjny i poznawania nowych ludzi przeraża i skutecznie zniechęca. W dodatku może czuć irracjonalny lęk, woli trzymać się kurczowo pracy, którą ma, która choć nisko płatna jest pewna, niż ryzykować dla lepszej, ale niepewnej.
      Być może też nie czerpie zadowolenia z pracy i frustruje go to coraz bardziej.

      Ciągłe upominanie go nie pomoże, może tylko pogorszyć sprawę jak przylepi mu się etykietkę leniwego, głupiego itp. Mąż potrzebuje raczej pozytywnego wsparcia, wiary w siebie. Traktowania jak człowiek dorosły a nie dziecku, któremu żona pisze CV. Kastrujesz go. Jednocześnie warto porozmawiać, że taka postawa stanowi problem i trzeba ją zmienić. Nie musi stać się tak przebojowy i towarzyski jak ty, ale warto by nabrał tyle pewności by nie ograniczało go to w rozwoju.

      Znam osobę, która miała podobnie, choć to inteligentny facet i niby rozumiał, że powinien to i tamto, ale nie mógł się przemóc. Pomogła terapia z naciskiem na pracę nad samooceną i przerabianiem chorego nastawienia wyniesionego z domu - do porażek, sukcesów itp. Z czasem odkrył co naprawdę chce robić, doszkala się i przygotowuje do zmiany pracy. Nabrał pewności siebie i znacznie lepiej czuje się w pracy, różnica jest znaczna. A jednocześnie nadal jest domatorem, bo pewnie rzeczy nie ulegną zmianie. Zaakceptował to, skupia się na kółku przyjaciół.

      Warto też rozważyć czy w grę nie wchodzi depresja.
    • verdana Re: Bierny mąż 02.10.12, 16:22
      Sytuacja jest bardzo skomplikowana, bo jednego nie wiemy - dlaczego mąż nie chce zmienić pracy. Jest leniwy, a z pracy przychodzi zmęczony. Nie wysłał ani jednego CV, choć nie jest zachwycony pensją. Może to nie jest tylko bierność? Może jest w tej pracy coś bardzo dla męża atrakcyjnego, albo sądzi, zę wcześniej czy później firma odbije się od dna i lepiej w niej zostać? Poza tym, nie uklrywam, gdyby do mnie przyszedł mąż, kazał mi zmienić pracę, którą lubię na lepiej płatna, napisał za mnie CV i kazał wysłać, to poczułabym się nie osobą w związku, tylko dzieckiem , które ma wypełniać polecenia rodzica . Na pewno niczego bym nie wysłała, słowo.
      Ale możliwe też, ze mężowi po prostu nie zalezy - jemu jest dobrze tak jak jest i nie ma zamiaru nic zmieniać.
      Prawdę mówiąc, mam męża, który nie jest wprawdzie bierny, ale ma bardzo źle płatną pracę, którą bardzo lubi. Wobec tego to ja gwarantuję stabilizację finansową - nie wiem dlaczego ma to należeć przede wszystkim do męża i dlaczego uzależniasz zmianę swojej pracy od tego, czy maż zacznie lepiej zarabiać.
      • inzynierka00 Re: Bierny mąż 02.10.12, 16:37
        Wiem, że mąż nie lubi swojej pracy, a dodatkowo wiem, że sytuacja firmy nie rokuje dobrze na przyszłość. Poza tym jeśli już mój mąż opowiada o swojej obecnej pracy to mówi, że go nie satysfakcjonuje, nudzi, nie rozwija się w niej zawodowo. A cv zostało opracowane pod jego dyktando, zajęłam się bardziej ogólną oprawą, natomiast jeśli chodzi o LM, to uznał, że on nie wie co tam napisać i, że "ja coś wymyślę lepiej".

        Zawsze staram się komplementować męża, nigdy nie powiedziałam mu, że jest głupi (bo jest osobą bardzo inteligentną) czy nawet leniwy (bo nie chcę go demobilizować). Poza tym nie wymuszam i nie gderam nad zmianą jego pracy codziennie- ostatnio rozmawialiśmy o tym parę tygodni temu, a wcześniej jakieś pół roku temu- z jego inicjatywy.

        Nie wymagam na nim udzielania się towarzysko, chodzi raczej o to, żeby więcej uwagi poświęcał mnie i naszej córce. Żeby miał chęć rozmowy ze mną i spędzania czasu wolnego.
        • princy-mincy Re: Bierny mąż 02.10.12, 20:14
          moze to po prostu taki marazm, w ktory maz wpadl, bo jest na granicy depresji a przynajmniej ma mocno obnizony nastroj i obnizone poczucie wartosci z powodu Waszych problemow finansowych?

          to trudna sytuacja, bo wyrwanie takiego mezczyzny z tego zastoju bez poglebienia marazmu jest wyzwaniem, by go nie urazic, by go wspierac itp
          • joanna35 Re: Bierny mąż 02.10.12, 20:31
            Jesteś żoną mojego męża? A nie, wiek się nie zgadza:-) Może być wszystko o czym piszą Forumki, ale może tez być, ze "ten typ tak ma" czyli założyłem podstawową komórkę społeczną? Założyłem. Zrobiłem co do mnie należało? Zrobiłem. To dajcie mi spokój.
          • triss_merigold6 Re: Bierny mąż 02.10.12, 21:37
            No to im dłużej będzie tkwił w obecnym marazmie, tym trudniej mu będzie się ruszyć i tym większe będą problemy finansowe.:/
            Nie urazić biedaczka, powiadasz... a nie uraża go, że na wszystkim muszą bardzo oszczędzać?

            Powiem tak: rodzina ma zwiększające się potrzeby finansowe, oszczędza teraz na wszystkim, a pan mąż nie czyni nic aby to zmienić - miałabym w dupie czy faceta urażę czy nie. Wsparcie ma - żona zarabia więcej i dzięki niej jakoś jeszcze ciągną. Powinien ją po rękach całować i stawać na głowie, żeby zmienić pracę, przecież potencjał ku temu posiada.
            • princy-mincy Re: Bierny mąż 03.10.12, 08:59
              to ty bys miala, ja bym nie miala
              malo tego, sama bylam w takiej sytuacji wtedy i kazde takie zachowanie, ktore ty bys zrobila, jeszcze poglebiloby stagnacje

              wg mnie zwiazek jest od tego, by sie wspierac, a nie wzajemnie sobie dokopywac
              • inzynierka00 Re: Bierny mąż 03.10.12, 09:56
                Daleka jestem jeszcze od kopania w tyłek mojego męża, mieliśmy już w naszym związku wiele "na wozów" i "pod wozów" :-) ale zawsze jakoś koniec końców dawaliśmy radę. Mam dość silną osobowość, lubię porządzić, ale mój m. nie jest wcale typem pantoflarza, swoje zdanie ma i potrafi je wyrazić. W każdym związku istnieje jakiś podział ról- jemu zawsze dobrze wychodziło zarabianie a mi organizacja życia rodzinnego, dopilnowanie rachunków, załatwianie różnych spraw urzędowych, poza tym prawie zawsze byłam czynna zawodowo, więc utrzymanie rodziny nie było tylko jego obowiązkiem. Zarzucono mi, że skoro mężowi dobrze w obecnej pracy, to czemu sama pracy nie zmienię pierwsza. Otóż, z racji mojego dość młodego jeszcze wieku (tym bardziej w branży mocno zmaskulinizowanej), mam nieco mniejsze doświadczenie zawodowe niż mój mąż. Z obecnej pracy poza warunkami finansowymi jestem bardzo zadowolona, praca daje mi satysfakcję, rozwój, panuje w niej bardzo dobra atmosfera i ma jeszcze dużo innych plusów.
                Męża nie tłamszę, nie wymuszam na nim nowej kiecki i setnej pary butów, u kosmetyczki byłam raz w życiu przed ślubem, ale martwię się kiedy np. córka zachoruje i trzeba znowu wydać kupę forsy w aptece na leki. Mąż idzie wtedy z dzieckiem na L4 (bo mniej zarabia, zadowolony bo może z piwkiem posiedzieć przy kompie, do roboty nie trzeba iść- prawie jak urlop) a kiedy ja wracam do domu po pracy, panuje w nim chaos. Więc biorę się najpierw za obiad a potem za uporządkowanie bałaganu. Gdyby role się odwróciły, to na zmęczonego po pracy męża czekałby ciepły obiad i porządek w domu. Zresztą i tak ten ciepły obiad codzień ma, wyprane i posprzątane też. Czy ja wymagam cudów? Chyba nie.

                A co do depresji, owszem podejrzewam, że może to dotyczyć mojego męża, mnie zresztą chyba też to dotyczy, myślałam o tym, żeby zapisać się na jakąś terapię rodzinną, ale ciężko będzie nam się chyba przemóc.
                • noname2002 Re: Bierny mąż 03.10.12, 10:04
                  Mąż idzie wtedy z dzieckiem
                  > na L4 (bo mniej zarabia, zadowolony bo może z piwkiem posiedzieć przy kompie,
                  > do roboty nie trzeba iść- prawie jak urlop) a kiedy ja wracam do domu po pracy,
                  > panuje w nim chaos. Więc biorę się najpierw za obiad a potem za uporządkowanie
                  > bałaganu.

                  Oszalałaś?:-) Robisz albo A) karczemną awanturę B)obiad sobie i dziecku, bałagan ignorujesz,oglądasz z córką jakąś bajkę, żeby odpocząć, NIE PIERZESZ I NIE PRASUJESZ UBRAŃ MĘŻA.
                  • inzynierka00 Re: Bierny mąż 03.10.12, 10:10
                    Nie cierpię prasować więc nie prasuję (czasem swoje rzeczy lub córki- nigdy męża), jak już robię obiad, to robię dla wszystkich (bo jednak jest oszczędniej niż każdy sam sobie), a bajzel tak mnie irytuje, że nie potrafię go nie sprzątać. Awantury mu robię, ale ile można?
      • sonia_siemionowna Re: Bierny mąż 03.10.12, 11:53
        Zgadzam się z Tobą Verdano.

        Zamiast reżyserować życie mężowi tak, aby spełniał oczekiwania Pani, warto skupić się na sobie. Ja sama robię to, co lubię za nieduże pieniądze. Rzuciłam dobrze płatną pracę w korporacji, bo się tam po prostu bardzo źle się tam czułam (rzuciłam jeszcze zanim wyszłam za mąż). Nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż teraz napisał mi cv i list motywacyjny i kazał iść zarabiać większe pieniądze. Autorko, wiedziałaś, na co się decydujesz, jeśli chciałaś karierowicza z ambicjami, to trzeba było szukać.
        • triss_merigold6 Re: Bierny mąż 03.10.12, 12:00
          Znakomita rada, ta odnośnie zbyt wczesnych ślubów, ale tu pan ma 29 wiosenek i czteroletnie dziecko więc rada wydaje się nieco spóźniona.
          Pani żona się stara i zarabia więcej mimo mniejszego doświadczenia i krótszego stażu, ponieważ czuje się odpowiedzialna za rodzinę. Pan mąż - mimo posiadanego potencjału - się nie stara, a powinien.

          Na beznadziejnie płatną pracę, która za to jest ciekawa, przyjemna, ambitna itd. mogą sobie pozwolić studenci na litościwym utrzymaniu rodziców, ewentualnie posiadacze żon - pokornych wołów roboczych. Normalny dorosły i odpowiedzialny facet natomiast postara się zwiększać dochody, zwłaszcza jeśli ma takie możliwości.
          • verdana Re: Bierny mąż 03.10.12, 22:12
            Hm, czyli z.ona, która ma dobrze płatną pracę i zarabia to pokorny wół roboczy, a facet, który ma dobreze płatną pracę i zarabia - to nie jest wół? Jeśli lubi się woły, i to ceni w facecie najbardziej, to rzeczywiście, nalezy sobie poszukać woła roboczego - może być tępy, byle kasę miał.
    • joshima Re: Bierny mąż 03.10.12, 09:38
      A on nie ma przypadkiem depresji?
    • sonia_siemionowna Re: Bierny mąż 03.10.12, 11:49
      Będę szczera:

      Pobraliście się jako gó...arze, żadne z Was nie miało szansy dorosnąć, poznać siebie, pobyć samemu. Ty weszłaś w rolę mamusi, rodzica-nadzorcy. Stąd już prosta droga do stania się kobietą ze złośliwych dowcipów spod znaku 'tak się staram' i 'tak się dla Was/Ciebie poświęcam'.

      Na Zachodzie ludzie nie pobierają sie tak wcześnie i wychodzi im to na dobre. Faceci, którzy spod skrzydełek mamuni przefruwają prosto pod skrzydełka żoneczki, która sama z własnej woli zachowuje się jak matka a nie jak żona, nigdy nie dorastają.

      Trzeba się było zastanowić, czy na pewno taki gość CI odpowiada i w razie czego szukać dalej. Czepianie się pierwszej chętnej pary spodni i późniejsze próby zmieniania jej skazane są bowiem na porażkę.

      Prawda może być taka, że mąż ma dosyć rodziny, życia z Tobą, uważa, że źle wybrał i przyjął strategię biernego oporu. A Ty z pozycji mamuni pouczasz go i zmieniasz. Masakra.
      • sonia_siemionowna Re: Bierny mąż 03.10.12, 11:55
        Wyszło trochę ostrzej niż chciałam. Chodzi mi o to, że nie wierzę, że przed ślubem mąż był ambitnym rekinem rynku pracy, a po ślubie zmienił się w 'biernego' męża.
        • triss_merigold6 Re: Bierny mąż 03.10.12, 12:04
          Przed ślubem był tuż po studiach więc jeszcze nie zdążył się bardzo wykazać. Poza tym pojawienie się dziecka i zmniejszenie jego pensji wskutek kryzysu, powinno go zmotywować.
          • marina2 Re: Bierny mąż 03.10.12, 12:18
            wiesz ja spróbowałabym na Twoim miejscu klin klinem czyli zagrać księżniczkę.
            zacznij zachowywać się jak Twój Mąż.wracasz z pracy i jesteś zmęczona.nie organizuj nie staraj się,bądź miękka i ojejku nic nie umiem.sprawdź jak to działa;)) zrzuć mu zwiewnym ruchem na głowę całą odpowiedzialność.może teraz pan myśli,ze nic nie musi.daj mu poczuć ,ze jest facetem
        • princy-mincy Re: Bierny mąż 03.10.12, 12:20
          dlaczego nie wierzysz?
          o depresji kiedys slyszalas?
          potrafi dopasc nawet najwiekszego rekina biznesu/ rynku pracy
        • joanna35 Re: Bierny mąż 03.10.12, 12:38
          To uwierz. Mój mąz też tak miał, a my nie pobieraliśmy się jako dzieci, miał 32 lata kiedy się żenił. Przed ślubem widziałam człowieka sukcesu, któremu chciało się chcieć. Jesteśmy 16 lat po tym wydarzeniu i nieraz miałam wrażenie, że mam w domu trójkę dzieci i , niestety, najwięcej problemów sprawia mi ten wyrośniety nastolatek. W przypadku Autorki nie chodzi przecież tylko o pieniądze. Odniosłam wrażenie, ze gdyby dziewczyna czuła się kochana i zaopiekowana przez pana to nie byłoby większego problemu i miałabym dużo większą tolerancje na jego zawodową bierność.
          • sonia_siemionowna Re: Bierny mąż 03.10.12, 15:55
            Oni nie są 16 lat po ślubie.
      • inzynierka00 Re: Bierny mąż 03.10.12, 12:40
        Strasznie dużo jadu w Twoim poście. Problemy w związkach mają również osoby które popierają się lub decydują ba dziecko kiedy mają 30 lat i więcej, wiek owszem ma znaczenie, ale nie decydujące. Co do szansy na dorośnięcie to myślę, że mylisz się bardzo w naszej ocenie, oboje usamodzielnialiśmy się praktycznie zaraz po maturze, wyprowadziliśmy się z domów rodzinnych, studiowaliśmy i PRACOWALIŚMY na własne utrzymanie, pomoc finansowa od rodziców była sporadyczna i raczej skromna. Tym bardziej uwaga o gó...nażerii i czepiania się pierwszych męskich gaci jest nie na miejscu.
        • potwor_z_piccadilly Re: Bierny mąż 03.10.12, 17:40
          inzynierka00 napisał(a):

          > Tym bardziej uwaga o gó...nażerii i czepiania się pierwszych męskich g
          > aci jest nie na miejscu.

          No to temat uważa się za zamknięty, a ty ?
          Ty to kup mu sześciopak i postaw go przy kompie, znaczy przed kryjówką w której on zakamuflował się by uciec od problemów, wyzwań a i możliwe że po części od ciebie.
          Pozdrawiam.
          • inzynierka00 Re: Bierny mąż 03.10.12, 20:24
            Rozbawił mnie strasznie Twój post, widać, że w Twoim życiu aż kipi od szczęścia i zadowolenia z własnej osoby, natomiast ja jestem sfrustrowaną od stania przy garach, zapuszczoną kurą domową która potrafi rozmawiać jedynie o przepisach w "Pani domu", gderającą i narzekającą na wszystko co mój biedny i uciemiężony mąż czyni. Otóż wyobraź sobie, że bierność mojego małżonka nie zaczęła się po zaobrączkowaniu, ani po pojawieniu się na świecie naszej córki, jest to sytuacja trwająca od ROKU. Nie sądzę, że dla faceta (nie dla wszystkich oczywiście- ale wydaje mi się, że akurat mój mąż nie czuje się z tym dobrze) komfortową sprawą jest żona zarabiająca więcej. A jeśli jest to problem to powinien tę sytuację zmienić- tylko, że ja nie pójdę do szefa po obniżkę pensji ;-)
            • inzynierka00 Re: Bierny mąż 03.10.12, 20:39
              Poza tym aby Państwu rozjaśnić sytuację naszego związku, to osobą która nalegała aby w końcu razem zamieszkać, zaręczyć się a potem wziąć ślub i zdecydować się na dziecko był nie kto inny jak właśnie mój mąż. Aktualnie namawia mnie na drugie dziecko, co oczywiście na ten moment wydaje mi się absurdalne, dlaczego to chyba nie muszę tłumaczyć. Jeśli chodzi o moje podejście do macierzyństwa, to przy przyzwoitych zarobkach nas OBOJGA i oczywiście większej aktywności życiowej męża, to chciałabym bardzo (warunki mieszkaniowe mamy ok). Lubię dzieci, opieka nad córką sprawia mi ogromną radość. Ale nie zaniedbuję przy tym męża, staram się być ( i jestem!) dla męża atrakcyjna. Poza tym mam swoje pasje i staram się je rozwijać nie bacząc na humory męża. Na pewno nie jestem matką kwoka dla nich obojga, ale to, że robię pranie i gotuję obiady chyba o tym nie świadczy? Swoją drogą, na pewno m. byłby szczęśliwszy gdyby w lodówce było tylko światło i kawałek zeschniętego sera (to był sarkazm jakby ktoś nie zrozumiał słowa pisanego- bo jednak widzę, że ciężko z tym na forum u niektórych osób).
              • zuzi.1 Re: Bierny mąż 03.10.12, 22:01
                Inżynierka nie jest łatwo życ z takim mężem, ciężko coś doradzic, no bo jak zmotywowac dorosłego wydawałoby się faceta do wysiłku, aby nie byc posądzoną o materializm itp. Ciężko jest ciągnąc ten "wózek" samodzielnie, gdy druga osoba w związku odpuściła sobie starania i osiadła na tzw. laurach... Wydaje mi się, ze na pewno musi to byc pozytywna motywacja, należałoby wykombinowac coś takiego na czym to panu męzowi zaczęłoby zalezec, żeby się bardziej starac, tylko pytanie co to ma byc...?
                • sonia_siemionowna Re: Bierny mąż 03.10.12, 23:23
                  Może po prostu nie dla każdego najważniejsza w życiu jest kasa, eh? Na przykład mój mąż jest prawnikiem i jak to mawia 'mógłby zarabiać krocie ale woli dobrze w nocy spać'. I mi to odpowiada, nie piszę mu cv i nie wysyłam do korporacji prawniczych.
                  • zuzi.1 Re: Bierny mąż 03.10.12, 23:53
                    A zauważyłaś Sonia, ze autorka napisała, że ciężko im związac koniec z końcem i ze jako kobieta już zarabia wiecej od męza. Normalny facet by powalczył o lepsze życie dla rodziny.

                    Czy Wy Sonia tez macie poblemy finansowe i mąż pomimo tego pozostaje bierny i czeka na aktywnosc ze strony żony?
                    • inzynierka00 Re: Bierny mąż 04.10.12, 09:01
                      Dokładnie Zuzi! Widać mimo tego że Pani Sonia rzuciła (jeszcze przed ślubem) pracę w korpo na gorzej płatną ale satysfakcjonującą a jej małż "który może zarabiać krocie ale woli dobrze spać (dlatego jest ochroniarzem w biedronce)", to w miarę przyzwoicie im się wiedzie. Sorry, naprawdę nie kasa jest dla mnie najważniejsza, ale jednak fajniej jest jeśli pod koniec miesiąca nie musisz gotować zupy na gwoździu, hę? Sonia, strasznie uczepiłaś się tego CV. Wyobraź sobie, że potrafię dobrze opracować dla kogoś CV, tak aby w tłoku innych mogło zwrócić uwagę potencjalnego pracodawcy- pomogłam już kilkorgu znajomym- z bardzo dobrym skutkiem. Wiadomo, że nawet najlepiej opracowane graficznie i informacyjnie CV nie sprawi, że ktoś dostanie prace bez wiedzy i wykształcenia, ale nie każdy wie jak takie informacje "sprzedać". I nie było to tak: "mężu, masz tu swoje CV, wysyłaj bo za tydzień chcę dostać sprawozdanie z przebiegu procesu rekrutacyjnego,chcę mieć listę przynajmniej 5 pracodawców którzy chcieliby Cię zatrudnić. Wtedy podejmę decyzję dokąd pójdziesz pracować".

                      Tu nie chodzi o moje "widzimisię", nie potrzebuję tych pieniędzy na lanserskie zakupy w Złotych Tarasach tylko na nasze utrzymanie.
                    • sonia_siemionowna Re: Bierny mąż 07.10.12, 19:50
                      zuzi.1 napisała:

                      > A zauważyłaś Sonia, ze autorka napisała, że ciężko im związac koniec z końcem i
                      > ze jako kobieta już zarabia wiecej od męza. Normalny facet by powalczył o leps
                      > ze życie dla rodziny.
                      >
                      > Czy Wy Sonia tez macie poblemy finansowe i mąż pomimo tego pozostaje bierny i c
                      > zeka na aktywnosc ze strony żony?

                      Jak ktoś jest pazerny i nie potrafi gospodarować kasą, to zawsze będzie miał problemy finansowe.

                      My nie mamy, bo wiemy, na co mozemy sobie pozwolić. Ale gdyby jedna strona miała rozbuchane ambicje spod znaku 'mieć' to byśmy pewnie mieli.
                      • zuzi.1 Re: Bierny mąż 07.10.12, 21:37
                        Taak, oczywiście od razu pazerna materialistka i biedny mąż takiej wsciekłej i nadambitnej zołzy ;-) która by chciała się po restaurantach szlajac...buhahhhaaa ;-)
                      • inzynierka00 Re: Bierny mąż 08.10.12, 16:16
                        Pani Soniu, Pani rady są tak żałosne, że aż szkoda się wypowiadać i polemizować! Naprawdę żal mi ludzi, którym udzielała Pani porad prawnych w call-center w JU-KEJ (swoją drogą teraz już nie dziwię się, że swego czasu zdecydowała się Pani zmienić pracę, mimo świetnych zarobków w korpo, call- center to jednak call-center- musiało Pani wypaczyć psychikę i postrzeganie świata). Wydaje mi się, że mimo całkiem niezłego wykształcenia, ma Pani ogromne braki w empatii i strasznie rozbuchane ego a mój wątek chyba obudził w Pani jakieś głęboko ukryte frustracje. No chyba, że jest Pani trollem? Na szczęście trafiają się jeszcze inni forumowicze, którzy chcą naprawdę coś doradzić a nie zmieszać z błotem. Jeśli Pani zawsze świetnie radzi sobie w życiu, ma Pani świetnego męża, słońce zawsze świeci a ptaszki śpiewają, to tylko tak dalej! Trzymam kciuki! Ale proszę już więcej nie udzielać rad!
              • soha2 Re: Bierny mąż 25.10.12, 09:56
                starasz się dla męza być atrakcyjną, robisz to, tamto i jeszcze tamto
                a jak lecisz na nos to nic to, wskakujesz do łóżka aby go zadowolić
                a co mąż dla ciebie robi aby być atrakcyjnym?
                gra na kompie? faktycznie....
                sprząta, gotuje, zajmuje się dzieckiem abyś tu mogła trochę poleżeć i popachniec
                namawia cię na dziecko? ja rozumiem, córa, to tylko córa, trzeba swoje męskie ego poprawić i postarać się o swoją męską kopię w wydaniu męskim
                i kto potem pomoże ci, skoro teraz tak trudno wyjsć mu na spacer z tobą a co dopiero z dizeckiem?
                skacz nad panem dalej, potem to już dobra droga do tego aby pan uwazał, że wszystko mu sie od ciebie należy, bo on jest facetem i za samo posiadanie spodni w domu klękajcie narody
                cudne to, cudne
            • sonia_siemionowna Re: Bierny mąż 03.10.12, 23:22
              inzynierka00 napisał(a):

              > Rozbawił mnie strasznie Twój post,

              Rzeczywiście, tak Cię rozbawił, że napisałaś dwa jadowite posty pod spodem...


              Otóż wyobraź sobie, że bierność mojego małżonka nie zaczęła się po za
              > obrączkowaniu, ani po pojawieniu się na świecie naszej córki, jest to sytuacja
              > trwająca od ROKU.


              No to może ma depresję? Czy uważasz, że facet to nie jest czująca ludzka istota, której się mogą Twoje rządy nie podobać? Fakt, piwo i komp to średni sposób na radzenie sobie z frustracją ale jakiś musi być.

              Nie sądzę, że dla faceta (nie dla wszystkich oczywiście- ale
              > wydaje mi się, że akurat mój mąż nie czuje się z tym dobrze) komfortową sprawą
              > jest żona zarabiająca więcej. A jeśli jest to problem to powinien tę sytuację
              > zmienić- tylko, że ja nie pójdę do szefa po obniżkę pensji ;-)


              Po co? Przecież Ty jesteś dyrektorką i decydujesz o wszystkim, więc sama mu znajdziesz lepszą pracę.
        • sonia_siemionowna Re: Bierny mąż 03.10.12, 23:16
          Cóż, myślę, że ten komputer i piwo to jego azyl od życia a być może od Ciebie też. Wygląda na to, że lubisz rządzić niekoniecznie zastanawiając się nad faktem, że różni ludzie mają różne upodobania, cele, potrzeby i nie są Twoją własnością.
    • amb25 Re: Bierny mąż 04.10.12, 07:32
      A moze syndrom wypalenia zawodowego, ktory czesto prowadzi do depresji? Nie jestem spcjalista, ale objawy by sie zgadzaly.
      U mojego wlasnie tak zaczely sie powazniejsze problemy i wlasnie w momencie gdy firma miala klopoty.
      Zapytaj jakiegos specjaliste co mozna poradzic.
      Chyba, ze ma taki charakter ale jesli sie zmienil to cos nie tak.
      • inzynierka00 Re: Bierny mąż 04.10.12, 09:23
        Bardzo chciałam podziękować za wszystkie racjonalne i rzeczowe odpowiedzi. Jest duże prawdopodobieństwo, że może to być depresja, choć psychologiem nie jestem i nie mi stawiać diagnozę. Chciałabym pójść do poradni małżeńskiej, lub do jakiegoś psychologa. Być może sama pójdę pierwsza tak aby najpierw poradzić się fachowca. A nawet jeśli mąż ma depresję, no to jednak nie mam pewności czy w ogóle zgodzi się na terapię. Zaraz pojawią się głosy, że swoim dyrektorskim tonem przekażę mu informację: "mężu masz depresję, idziemy Cię wyleczyć" :-) Kocham bardzo mojego męża, chcę mu pomóc, jeśli rzeczywiście jest to choroba a nie znudzenie i ucieczka przed moją beznadziejną osobą.

        Czy zaraz padną na mnie gromy, za próbę naprawiania mojego faceta, bo przecież widziały gały co brały- oj widziały widziały i się wcale nie przewidziały.
        • sorvina Re: Bierny mąż 04.10.12, 09:28
          Drobna uwaga, w przypadku podejrzenia depresji właściwą osobą, do której trzeba się skierować jest psychiatra. Tylko on może zdiagnozować depresję i przepisać leki. Terapia u psychologa/psychoterapeuty może wspomagać leczenie depresji, jednak podstawą jest konsultacja psychiatryczna.
          • inzynierka00 Re: Bierny mąż 04.10.12, 09:43
            Dzięki Sorvina, to rzeczywiście ważna uwaga... kurcze psychiatra brzmi już dość poważnie...:-(
            • agcerz Re: Bierny mąż 04.10.12, 10:30
              Ale głowy nie odgryza. Idź do niego i opisz objawy, powiedz, kiedy się pojawiły itd.
    • smoczy_plomien Re: Bierny mąż 04.10.12, 11:18
      Znam to bardzo dobrze. Myślę, że to nie depresja, tylko "ten typ tak ma". Płynięcie z falą jest bardzo wygodne. Pomoże tylko terapia szokowa.

      Za czasów studenckich byłam z klasycznym przedstawicielem tego gatunku. Przeprowadził się do mnie do dużego miasta studiować magisterskie zaocznie. Wyobraź sobie, że przez te 3 lata nie poszedł do zadnej pracy! Miał już jakieś wykształcenie, mógł szukać w zawodzie lub poza, ale on chciał od razu swoją idealną pracę. Z kasą było krucho, nie miał nic swojego, na wynajem pokoju i bieżące potrzeby dostawał od babci i rodziców, którzy ledwo ciągnęli, bo mieli jeszcze na utrzymaniu jego starszą siostrę z nieślubnym dzieckiem i młodszego studiującego brata. Zawsze był problem z jakimiś wyjazdami, większymi wydatkami, zawsze jęczał, że na nic go nie stać, ale do roboty nie poszedł. Wolał całymi dniami siedzieć na kompie, ale żeby nie było, jak też dużo grałam, tylko ja potrafiłam sobie zorganizować jakąś kasę w międzyczasie.

      W końcu go rzuciłam, m.in. z tego powodu, i okazało się, że w ciągu miesiąca zatrudnił się jako handlowiec (kompletnie pogardzane przez niego stanowisko). Dało się? Dało się, tylko potrzebny był szok. Niestety szok ma ograniczoną ważność działania. Z tego, co wiem, koleś dziś jest po ślubie i pracuje w firmie swojej żony zajmując się projektowaniem ogrodów, co nie jest związane ani z jego wykształceniem, ani z zainteresowaniami, ani z doświadczeniem zawodowym. Podejrzewam, że tak mu było wygodnie.

      Oczywiście nie chcę, żeby przekazem mojego posta było: rozwiedź się z nim. Bardziej chodzi mi o to, żeby nie iść na ustępstwa, nie zgadzać się na takie wygodne podejście. Może podzielcie wydatki na pół, niech on będzie odpowiedzialny za swoją część, a Ty za swoją. W takim układzie może zaoszczędzisz trochę kasy, może kup sobie coś fajnego, pokaż mu jak fajnie jest mieć trochę więcej pieniędzy?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Bierny mąż 05.10.12, 14:59
      To raczej nie depresja, ale pewne cechy osobowościowe.. W trudniejszej życiowo sytuacji dał znać brak skłonności do ryzyka, zachowawczość czy zachowania ucieczkowe, które mogą się objawiać biernym spędzaniem czasu, spadkiem napędu.
      Obawiam się, że niełatwo będzie osiągnąć zmianę, bo część tych zachowań ma charakter nawykowy. Dodatkowo mąż może ma mało cech rywalizacyjnych i woli pracę spokojniejszą za to pewną.
      Wygląda na to, że Pani jest inna i to kontrastuje.
      Gdy do tego dołożyć Pani oczekiwania od męża oparte na wcześniejszych z nim doświadczeniach oraz na analizie Waszej obecnej sytuacji to rozczarowanie jest duże.
      Jeśli Pani czuje, że robi dużo więcej od męża to na dodatek może wtrącić się poczucie niesprawiedliwości.
      Patrząc z takiej perspektywy na męża trudno go nie krytykować i nie zobaczyć jako nieudacznika.
      Aby ten Pani stan się nie pogłębiał, chyba trzeba z mężem o tym porozmawiać. Ale nie mówić mu co ma zrobić i z czego Pani jest niezadowolona, ale jak to Pani przeżywa. czyli mówić o sobie, co się dzieje z Panią jak mąż się tak zachowuje.
      Nie wiem czy będzie to skuteczne. jeśli nie to trzeba się pogodzić i patrzeć na te cechy, które są dla Pani przyjemne i wspierające.
      Do tego dodam na końcu, że oboje przyjęliście dość charakterystyczne dla ostatnich czasów pozycje. Aktywna,i zaradna i wymagająca kobieta i pasywny, wycofany, unikający mężczyzna. Mąż może nie mieć koło siebie innych wzorców. . Agnieszka Iwaszkiewicz
      • inzynierka00 Re: Bierny mąż 08.10.12, 20:39
        Dziękuję za odpowiedź, postaram zastosować się do rad, aby więcej mówić o własnych odczuciach, być może będzie to trudniejsze niż mogłoby się zdawać. Na pewno brakuje nam obojgu szczerych rozmów. Być może jest to po prostu trudniejszy okres dla niego... zobaczymy.
    • squirrel9 Re: Bierny mąż 07.10.12, 21:30
      Znam takie małżeństwa wśród znajomych, gdy bardzo młodzi ludzie związali się ze sobą a potem okazało się, że jakby rozwijaja się nierównomeirnie a raczej jedno prze do przodu a drugie - wręcz przeciwnie. Gdy jedno rozwija się zawodowo, ma marzenia, chce je realizować, podrózować, to drugie chciałoby spędzać wolny czas przed TV a w pracy liniować kartki (kratkowanie byłoby zbyt emocjonujące).
    • fleki65 Re: Bierny mąż 24.10.12, 13:20
      Jak znajomo mi to wyglada!! Spedzilam z takim panem 10 lat mojego zycia, odeszlam pol roku temu. Jedyne czego zaluje to zmarnowanego czasu. Zdazylam zrobic specjalizacje, urodzic dziecko, zmienic prace 2 razy, znalezc jemu prace itd. Zawsz zmeczony, zawsze mial pod gorke, wszyscy dookola przeciwko niemu, kazdy mial latwiej niz on. Kiedy stawialam zwiazek na ostrzu noza, mobilizowal sie: na pol roku, na 2 miesiace, na miesiac.. To sie nie zmieni, dla takich ludzi im gorzej tym lepiej. Tym ladwiej znalezc wytlumaczenie dla wlasnej biernosci. Najpierw sa okolicznosci zewnetrzne, potem pseudodepresja, zawsze cos, byle nic nie zmienic. Z doswiadczenia wiem, nie bedzie lepiej, to sie nasila, z zycia zawodowego przechodzi na wszystkie inne dziedziny, nie ma o czym rozmawiac. Po jakims czasie nie zostaje nic, czarna dziura, niedowierzanie jak to sie stalo ze obok mnie spi obcy czlowiek....
    • soha2 Re: Bierny mąż 25.10.12, 09:50
      zrób kilka razy jak mąż, nie ugotuj obiadu, oglądaj tv, nie posprzątaj, siedź czytaj książkę, córkę zostaw pod opieką ojca, generalnie rób jak on, bądź bierna
      może pan zauważy, choć pewnie nie
      • dmuchawcelatawce Re: Bierny mąż 26.10.12, 12:24
        Moj maz zarabia malo, prace swoja zas baaaaardzo lubi, autentycznie chodzi do niej z entuzjazmem. Ja jestem ta zaradna. Na poczatku pojawialy sie mysli, ze moze by zmienil prace, ale byc moze dlatego, ze zwiazalismy sie ze soba juz po 30tce, zatem doswiadczeni zyciowo, stwierdzilam, ze to nei ma sensu. Kocham meza i chce aby czul sie dobrze i byl zadowolony (o co u niego akurat nie trudno), wiec niech zarabia malo. Jesli chce miec wiecej pieniedzy to postanowilam sama je zarobic.
        Natomiast nie odpuszczam kwestii spedzania czasu z dzieckiem i ze mna w formie aktywnej. Moj maz jest z tych ktorych trzeba do tego delikatie zmobilizowac, ale tylko delikatnie, nie unika, nei odmawia, i to mi wystarczy. Jestesmy bardzo szczesliwi, choc nigdy sie nie wzbogacimy, tak jak bysmy mogli, gdyby maz w pelni korzystal ze swoich darow i talentow.
        • triss_merigold6 Re: Bierny mąż 26.10.12, 12:28
          O, a mąż też dba o to, żebyś czuła się dobrze i była zadowolona? Tak sam z siebie, bez kopania w kostkę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka