Dodaj do ulubionych

zepsute święta

30.12.12, 06:47
Mam zepsute święta i ciężko mi z tym......może zacznę od tego, ze kilka lat temu zmarł mój ojciec i mama została sama. Spędziła wigilię u mojego brata, który mieszka niedaleko, a w dzień wigilii umawiałyśmy się, że przyjadę w pierwszy dzień świąt ok godz.13-14, a ona na to, ze na pewno w domu będzie już ok 11, najpóźniej 12tej. Pomyślałam sobie w takim razie, że jak przyjadę ok. godz. 13tej, to będzie super. Jechaliśmy z maleńkim dzieckiem ponad 2 godziny i pocałowaliśmy klamkę.....zadzwoniłam do mojego brata, a on na to swoim wkurzającym głosikiem, żebym uzbroiła się w cierpliwość i poczekała ok. pół godziny.....a mnie krew zalewała i jednocześnie było mi przykro, bo ja to jeszcze pal licho, ale dziecko trzeba przewinąć, i głodne mi na rękach płacze, w domu pewno przez noc się wychłodziło a my głodni i zmęczeni po podróży czekamy pod domem jak jakies psy...poczułam się dziwnie, jakby nikt tam na nas nie czekał, nikt tez nie pomyślał o moi dziecku, o to żeby zapytać czy może jedziemy, albo żeby brat zaprosił na herbatę, bo z drogi jesteśmy i z maleństwem....wkurzyłam sie, zadzwoniłam do nich, że jednak nie podoba mi się to czekanie pod domem i wracamy do naszego domu.( Między mną a moim bratem od jakiegoś czas jest dziwnie, niby ok, ale jak tam przyjeżdżaliśmy, to zwykle nas unikał tłumacząc sie praca albo innymi wymówkami typu prasowanie czy pranie.A wiedzieliśmy, że w tym czasie spotyka się z kolegami. Dzwoniąc do niego nie miałam smiałości zapytać, czy możemy wpaść na herbatę, bo zwykle ma jakieś wymówki). Stanęliśmy na stacji benzynowej, żeby przebrać dziecko i coś zjeść.....później dzwoniłam do mamy żeby wyjaśnić sytuację, a ona rzuciła słuchawką...dwa dni później już udało mi się z nia porozmawiać i tylko słuchałam, jak to jej strasznie zepsuliśmy święta, bo ona się tak napracowała ....ale my też mieliśmy je zepsute....dziwna sytuacja.....Tego samego dnia zadzwoniła do nas przyjaciółka z życzeniami i chcąc nie chcąc opowiedzieliśmy jej historię, a ona bez namysłu zaprosiła nas z taką życzliwością, jakiej nam zabrakło. Co robić? Czuję straszna pustkę w sercu, mama została sama w święta, a mój mąż mi tłumaczy, że w zasadzie to pokazałam im tylko swoje niezadowolenie, nie pokłóciłam się z nikim, nie obraziłam nikogo i żeby przeczekać, bo takie traktowanie też nie jest ok, żeby gość z daleka czekał pod drzwiami i na pewno mówienie dziecku, że nie chce się z nim rozmawiać nie dociekając dlaczego tak zrobiliśmy....wspiera mnie w tym, ale widzi że mnie to gryzie....
Obserwuj wątek
    • bretoff Re: zepsute święta 30.12.12, 08:09
      anulka1306 napisał(a):

      żebym uzbroiła się w cierpliwość i poczekała ok. pół godziny.....a mnie
      > krew zalewała


      a Ty nie zaczekalas tupnelas nozka i na zlosc matce uszy sobie odmrozilas ... zjedz jej jeszcze dzem ze sloika .
    • aga.doris Re: zepsute święta 30.12.12, 08:54
      Naprawdę byliście tacy strasznie zmęczeni i głodni po 2godzinnej podróży samochodem? Z dzieckiem faktycznie był problem ale świetnie sobie z tym poradziliście korzystając ze stacji benzynowej. Można było sobie darować telefon odwołujący wizytę i rozkręcający aferę rodzinną. Matkę musiało coś zatrzymać, bo przecież inaczej nie narażałaby was na czekanie z dzieckiem pod drzwiami. A brat i pretensje do niego to zupełnie inna sprawa. W końcu nie z nim się umawialiście.
      • mia.12 Re: zepsute święta 30.12.12, 09:12
        >>Matkę musiało coś zatrzymać, bo przecież inaczej nie narażałaby was na czekanie z dzieckiem pod drzwiami.

        Nawet jesli ja cos zatrzymalo to wypadaloby chyba zadzwonic do corki wytlumaczyc i przeprosic.Tymczasem mama corke olala po czym miala pretensje,ze corka z malym dzieckiem nie stala pod drzwiami.Swoja droga ciekawe,o ktorej mama wrocila od brata i czy rzeczywiscie czekaliby pol godziny czy dluzej.Dwie godziny podrozy moze i nie jest wyczerpujace,chociaz z malym dzieckiem moze byc gdy np dziecko nie znoszace jazdy samochodem drze sie cala droge ale tu akurat nie ma o tym mowy.
        Jednak umawianie sie z kims po czym bez slow wyjasnienia kazanie mu czekac pod drzwiami jest po prostu niegrzeczne i nie dziwie sie autorce watku,ze obrocila sie na piecie i wrocila do domu.
        Relacje z bratem to inna sprawa.
    • anulka1306 Re: zepsute święta 30.12.12, 09:30
      Tym bardziej mi przykro, że po śmierci taty duchowo byłam z nią cały czas, często odwiedzaliśmy, byliśmy częściej niż ten brat mieszkający blisko, cały czas jej pomagaliśmy....;-(((. A właśnie brat ze swoja rodzina stwarzał dziwne sytuacje, uniki itp. Było mi po prostu przykro stojąc pod tymi drzwiami, zwyczajnie popłakałam się i nerwy mi puściły...
      • kol.3 Re: zepsute święta 30.12.12, 10:08
        Może jednak zanim wyjechaliście z domu trzeba było zadzwonić do matki i upewnić się że jest w domu i czeka. Sytuacja w ogóle nie do przyjęcia, zaprosić gości i nie być w domu, zwłaszcza gdy jest małe dziecko.
        Wydaje mi się, że wasze stosunki rodzinne są skomplikowane i wymagałyby rozmowy oraz wyjaśnienia sobie, kto co do kogo ma.
        • aga.doris Re: zepsute święta 30.12.12, 10:21
          Też mam wrażenie, że ten świąteczny incydent to tylko czubek góry lodowej złych stosunków rodzinnych. Z postów autorki aż bije niechęć do brata, pretensje do matki i poczucie niedocenienia własnych dokonań przez niewdzięczną rodzinę.
          • carmita80 Re: zepsute święta 30.12.12, 11:00
            Ja.poczekalabym te pol godziny, choc przyznam za zachowanie matki dosc niegrzeczne gdyz wiedzac o wizycie gosci w dodatku po dwugodzinnej podrozy z maluszkiem nalezaloby jednak byc w domu na czas a nie kazac wam czekac. Nie dziwie sie, ze bylo ci przykro, jednak poczekalabym gdyby to mialoby pol godziny. Nie rozumiem jednak kompletnie zachowania brata, ktory noe zaprosil was w tej sytuacji do siebie, chocby na godzine. Z tego wynika iz masz z nim bardzo zle stosunki. Mam tez wrazenie ze on celowo matke zatrzymal. Dla mnie cala ta sytuacja jest absurdalna i stosunki rodzinne mocno zepsute. Kazde z was zachowalo sie nieodpowiednio, matka umawiajac sie zapewnila ze bedzie w domu duzo wczesniej przed wasza wizyta a potem sie spoznila, brat ktory wiedzac o tym i goszczczac was nie zaprosil nawet na kubek cieplej herbaty i wreszcie ty, ktora nie mogla zaczekac 30 minut:/ Wasze ralacje rodzinne a jednak jestescie bliskimi krewnymi sa mocno zaburzone i warto byloby sie temu przyjrzec i sprobowac dojsc przyczyny.
          • jagienka75 Re: zepsute święta 30.12.12, 13:51
            Z postów autorki aż bije niechęć do brata, pretensje d
            > o matki i poczucie niedocenienia własnych dokonań przez niewdzięczną roTy oczywiście nie miałaB



            Oczywiście Ty sama na miejscu autorki nie miałabyś pretensji do rodziny, która by Cię w podobny sposób potraktowała? W domu wszyscy zdrowi?
            • aga.doris Re: zepsute święta 30.12.12, 17:07
              Nawet gdybym miała pretensje, to nie robiłabym w odwecie histerycznych demonstracji i nie pogłębiała konfliktu.
    • morekac Re: zepsute święta 30.12.12, 11:16
      przyjadę w pierwszy dzień świąt ok godz.13-14, a ona na to, ze na pewno w domu będzie już ok 11, najpóźniej 12tej. Pomyślałam sobie w takim razie, że jak przyjadę ok. godz. 13tej, to będzie super.

      To na którą się w końcu umówiłyście?
      • tonik777 Re: zepsute święta 31.12.12, 08:27
        > > przyjadę w pierwszy dzień świąt ok godz.13-14, a ona na to, ze na pewno w domu
        > > będzie już ok 11, najpóźniej 12tej. Pomyślałam sobie w takim razie, że jak przy
        > > jadę ok. godz. 13tej, to będzie super.
        >
        > To na którą się w końcu umówiłyście?

        Przecież autorka wątku wyraźnie napisała, że między 13, a 14. Przy dłuższej podróży (w dodatku z małym dzieckiem) trudno powiedzieć, że będzie się dokładnie o konkretnej godzinie. Skoro autorka przyjechała o 13 to zmieściła się w ramach podanego przedziału czasowego.
    • asfo Re: zepsute święta 30.12.12, 11:39
      Myślę, że wszyscy zachowali się w sposób napędzający konflikt. To że mama się spóźniła to nieładnie, to że brat nie zaprosił żebyście u niego poczekali - też jakoś bez sensu, to że postanowiliście nie czekać zamiast wyjaśnić sprawę - to też brak chęci współpracy. Wszyscy pilnie pracowaliście na to, żeby popsuć sobie święta. Pytanie tylko, dlaczego?
    • edw-ina Re: zepsute święta 30.12.12, 11:55
      Nie rób dla nikogo nic, skoro oczekujesz za to wdzięczności - to w tym wypadku dotyczy twojego wsparcia po śmierci ojca. Jeżeli wychodzisz z założenia, że skoro pomagałaś matce to teraz ona powinna to i to (wstaw wedle woli), to nigdy już nikomu nie pomagaj. Pomoc, wsparcie to zachowania, które z zasady powinny być bezinteresowne, inaczej tracą swoją wartość.
      A odnośnie reszty sytuacji - wiesz, ja może zbyt pragmatyczna jestem, ale gdybym umawiała się z kimś, kto ma dopiero przyjechać na miejsce, to zwyczajnie poświeciłabym dwie minuty na wykonanie telefonu: mamo jedziesz już do siebie, możemy wyjeżdżać? To prosty sposób na uniknięcie zbędnych problemów. I ja rozumiem, że to nie było miłe, że mama jeszcze na was nie czekała, ale akcja z obrażaniem się i powrotem do domu była godna pięciolatka.
      • noname2002 Re: zepsute święta 30.12.12, 12:12
        I ja rozumiem,
        > że to nie było miłe, że mama jeszcze na was nie czekała, ale akcja z obrażaniem
        > się i powrotem do domu była godna pięciolatka.

        Gdyby mieli tam pod drzwiami poczekac sami dorosli to bym sie zgodzila, ale tam bylo jeszcze glodne i nieprzewiniete niemowle.
        • edw-ina Re: zepsute święta 30.12.12, 12:17
          A jak dziecko zgłodnieje w trakcie spaceru, to też się biegnie do domu? To jakim cudem widuję tyle matek karmiących w parkach, kawiarniach itp? Jak w trakcie podróży trzeba je przewinąć, to również puka się do pierwszych lepszych drzwi?
          Poza tym fakt, że byli z dzieckiem i tak martwili się o nie, tym bardziej powinien wywołać pomysł zatelefonowania do mamy!
          • noname2002 Re: zepsute święta 30.12.12, 12:40
            Zima tez widujesz dzieci przewijane w parku? poza tym czekanie z niemowletami albo malymi dziecmi, to nic przyjemnego i tez bym odjechala w takiej sytuacji(brat tez bardzo dziwny, skoro nie zaprosil siostry). A jak sie z mama umawiam, ze przyjade na jakas godzine to tez nie upewniam sie telefonicznie czy aby na pewno jest w domu. Jak maja do Ciebie przyjsc goscie a Ty np. utknelas w korku to nie zadzwonisz, zeby ich uprzedzic?
            • edw-ina Re: zepsute święta 30.12.12, 12:57
              Czytaj uważnie, napisałam o karmieniu w parkach. I tak, zimą również widuję mamy karmiące w parkach. Widuję rodziców wpadających do knajpy na kawę, by spokojnie przewinąć dziecko w toalecie. Ogólnie wychodzą z założenia, że jak nie da rady drzwiami, to trzeba oknem - czyli zwykle można sobie jakoś poradzić, tylko trzeba chcieć. Ale tu wszelkiej chęci zabrakło.

              Poza tym, jak dla mnie ta cała akcja z dzieckiem to tylko wymówka, by podkreślić STRASZNE zachowanie matki. Pewnie gdyby autorka nie miała już pretensji do rodziny, to spojrzałaby na całą sytuację z innej perspektywy i nie robiła scen, że przecież dziecko! W ogóle zasłanianie się dzieckiem jest bardzo wygodne i nadużywane.
              • noname2002 Re: zepsute święta 30.12.12, 16:28
                Edwina a Ty tez zapraszasz rodzine albo znajomych, po czym nie wracasz na czas do domu, nie informujac ich o tym i oczekujesz ze beda stali i pokornie czekali az raczysz wrocic?
                • edw-ina Re: zepsute święta 30.12.12, 16:50
                  Nie, ja jestem zabieganą osobą i kiedy kogoś zapraszam, to na tzw. fix - bardzo konkretną porę. Z zasady staram się nie spóźniać i tego samego oczekuję od znajomych. Dlatego nie umawiam się z kimś na: będę być może od tej, ok - to my przyjedziemy być może wtedy. Tylko umawiam się konkretnie na daną porę. Ale w tym wypadku takiej umowy nie było. Było właśnie mniej więcej. A później afera, że z mniej więcej zrobiło się nieporozumienie.
                  Z drugiej strony - ja się nie obrażam, jeśli muszę na kogoś chwilę poczekać. Wiem, że czasami tak bywa. Bo samochód nie chciał odpalić, bo w sklepie zacięła się kasa lub szef zadzwonił z pilnym pytaniem. Kilka razy zdarzyło mi się stać pod domem kuzynki i jakoś ani moja duma nie ucierpiała, ani nasze stosunki przez to nie pogorszyły się. Dlatego uważam, że dziewczyna przesadza. Gdyby przyjechała pociągiem w temperaturze -15 to bym ją w 100 proc. poparła. Ale przyjechała samochodem, mogła spokojnie przewinąć w nim dziecko, samochód pewnie ma ogrzewanie i poczekanie nawet pół godziny to nie trauma. Przez całe święta temperatura była dodatnia lub w okolicach zera w całej Polsce. Naprawdę można zabrać dziecko na krótki spacer. Wszyscy popełnili błędy w tym wypadku. Ale wystarczyło nieco mniej naburmuszania się, a nieco więcej zwykłego porozumienia, by nie robić afery.
                  • milamala Re: zepsute święta 30.12.12, 22:42
                    Widac, ze edwina nei ma dzieci, ani nawet nigdy nie przyszlo jej jakimsdzieckiem sie chocby chwile zaopiekowac.
                    • edw-ina Re: zepsute święta 30.12.12, 23:49
                      Skąd przypuszczenie, że nie miałam do czynienia z dziećmi? Bo nie mam postawy roszczeniowej? Sugeruję mniej przypuszczeń, więcej zdrowego rozsądku.
                      • mozambique Re: zepsute święta 31.12.12, 18:09
                        ediwna wlasnych dzieci nie ma
                        ma pasierbów , juz podrośnietych, w pakiecie z męzem

                        o przewijaniu zasikanych niemowląt w grudniu na ławce przed domem moze wiec tylko sobei bajać, takze samo o karmieniu piersią w 3 stopniach celsjusza

                        widocznie wsród zalatanych kobiet takie curiosa odchodzą
                        • edw-ina Re: zepsute święta 31.12.12, 19:11
                          Przynajmniej takie curiosa nie sączą jadem tu i tam by sobie ulżyć. A jak chcesz wiedzieć, to długo opiekowałam się siostrzeńcami, od niemowlęctwa. I to curiosum jakoś sobie radziło. I zamierza sobie jakoś radzić z własnym dzieckiem.
                          Poza tym gdzie ja kazałam autorce przewijać dziecko na mrozie? W którym miejscu? Czytanie ze zrozumieniem to umiejętność wymagana od dzieci ze szkoły podstawowej, czyli już powinnaś ją przyswoić. Napisałam, że nie trzeba zawsze domowych warunków, by zająć się dzieckiem, a osoby, które są z dziećmi np. na spacerze nie biegną od razu do domu, kiedy dziecko zgłodnieje. Jeśli muszą je przewinąć to szukają takiej sposobności w okolicy, np. idąc do kawiarni, restauracji. Czyli da się. Inaczej ludzie nie podróżowaliby z dziećmi (a podróżują i to często daleko), nie ruszaliby się z nimi dalej niż 300 metrów od domu - a jakoś to robią, wystarczy zajrzeć do pierwszego z brzegu centrum handlowego, na pełen kawiarni rynek itp. Ale zamiast czytać uważnie i myśleć lepiej jest sobie popluć. I zamiast do zgody nakłaniać do eskalowania bezsensownego konfliktu.
                          • triss_merigold6 Re: zepsute święta 31.12.12, 19:39
                            W święta na prowincji trudno o otwartą kawiarnię.
                            Jak ludzie jadą z małym dzieckiem w trasę to sprawdzają wcześniej gdzie można się zatrzymać w miarę komfortowo.
                            Pani matka dała ciała po całości, powinna czekać w domu, a nie udawać obrażoną i zdziwioną. Bezczelna baba.
        • sofi75 nie przeginajmy 30.12.12, 12:38
          n
          > Gdyby mieli tam pod drzwiami poczekac sami dorosli to bym sie zgodzila, ale ta
          > m bylo jeszcze glodne i nieprzewiniete niemowle.

          - aco to, dziecka nie mozna przewinac i przebrac w samochodzie? Jak na wakacje jezdza, to tez maks 2 godziny od domu?
    • erdbeere40 Re: zepsute święta 30.12.12, 13:18
      Rozumiem Cię doskonale, miałas świętą rację, że pojechałaś z powrotem do domu. Dlaczego miałaś dzwonić, by upewniać się, że matka jest już w domu lub, że właśnie wyjeżdża. Przecież umówiłaś się wcześniej, zostałąś zaproszona. Oczywiście widać konflikt w Twojej rodzinie, pewnie nikt nie jest bez winy, ale w tej sytuacji to Ty byłaś gościem i masz pełne rawo czuc się obrażona. Miałam bardzo podobną sytuację, teściowa zaprosiła nas na Wielkanoc, jak do nich podjechaliśmy, niogo nie było w domu, potem spotkalismy brata męża, okazało się, żże rodzice pojechali do jakiejś rodziny. Teściowa też się bardzo dziwiła, że się obraziłam. Ciekawe jak by działało w drugą stronę i co by dziewczyny pisały, gdybyś opisała sytuację ze strony osoby, która zaprosiła gości i jej nie było w domu, bo miał inne ważne sprawy do załatwienia. Przecież w tym momencie wyszłoby,że jesteś zwykłą chamówą. Nie wiem skąd się bierze tyle tolerancji dla chamstwa i braku szacunku dla drugiego człowieka.
      • jagienka75 Re: zepsute święta 30.12.12, 13:56
        . Ciekawe jak by działało w drugą stronę i co by dziewczyny pisały, gdybyś opis
        > ała sytuację ze strony osoby, która zaprosiła gości i jej nie było w domu, bo m
        > iał inne ważne sprawy do załatwienia. Przecież w tym momencie wyszłoby,że jeste
        > ś zwykłą chamówą. Nie wiem skąd się bierze tyle tolerancji dla chamstwa i braku
        > szacunku dla drugiego człowieka


        Albo Panie mają zbyt mnałą wyobraznię, albo są traktowane po chamsku przez ręsztę częśc rodziny i są przekonane, że to norma, więc z pokorą przyjmują swój los.

        • erdbeere40 Re: zepsute święta 30.12.12, 14:40
          Albo same postępują tak jak mama tej dziewczyny. Dla mnie kosmos i mimo, że w podobnej sytuacji byłam jakies 18 lat temu, to jakoś trudno mi zapomnieć i od tej pory ani teściowa mnie nie zaprosiła, ani ja się do niej nie wpraszałam, do siebie owszem i nawet byłam w domu, co na dzisiejsze standardy jest dziwne. Luzdzie zawsze będą mnie zadziwiać. Ale jak widzisz jesteśmy w mniejszości.
          • jagienka75 Re: zepsute święta 30.12.12, 14:49
            Całkiem możliwe. Ja sama nie wyobrażam sobię, bym mogła potraktować w ten sposób nawet obcą osobę spoza rodziny a co dopiero jej członka. To zwykła chamówa i nic tej chamówy nie usprawiedliwia.

      • morekac Re: zepsute święta 30.12.12, 16:13
        Przecież umówiłaś się wcześniej, zostałąś zaproszona.

        No, ja tu widzę rozrzut od 11-tej do 14-tej. Może problem powstał z powodu nieprecyzyjności...
        • erdbeere40 Re: zepsute święta 30.12.12, 16:37
          No, ja tu widzę rozrzut od 11-tej do 14-tej. Może problem powstał z powodu niep
          > recyzyjności...

          Ale matka powiedziała, że będzie około 11. Forumowiczka była około 13, dała matce 2 godziny zapasu. Ciekawe, jakie mamusia by miała pretensje, gdyby córka przyjechała o 22. Wtedy już powinna być w domu. Ludzie szanujmy się. Ja osobiście już nigdy bym się z taką matką nie umówiła, a w przypadku umówienia się traktowałabym to luźno, niezobowiązująco, bo tak matka potraktowała to zaproszenie. Ale nie, tak nie można, bo to matka.... Ale na świat, to nikt się nie pchał.
          • krokodil123 Re: zepsute święta 30.12.12, 17:14
            A ja coś nie zrozumiałam.
            Matki nie było-OK.
            Autorka zadzwoniła do brata.
            A do matki dzwoniła? W ogóle matka była dostępna pod telefon, czy ma komórkę?
            Jeżeli nawet nie miała a była o brata, to dlaczego autorka nie poprosiła mamy do telefonu w celu wyjaśnienia sprawy (co matki zatrzymało, kiedy będzie powiedzmy).
          • morekac Re: zepsute święta 30.12.12, 17:52
            Stąd moje pytanie - jak dokładnie była z matką umówiona. Bo 11-14 to zbyt dokładne nie jest - szczerze mówiąc, to takie nijakie umówienie. A o 13-tej to autorka sobie pomyślała, że świetna godzina, tylko czy powiedziała?
            • nanuk24 Re: zepsute święta 02.01.13, 07:47
              Czytaj ze zrozumieniem. Autorka umawiala sie na 13 - 14, matka podkreslila, ze ona juz o 11 bedzie w domu( w wolnym tlumaczeniu: o 11 bede juz w domu, wiec godzina 13 mi pasuje).
    • gabbie Re: zepsute święta 30.12.12, 16:23
      nie wyobrazam sobie pozwolic sobie na takie zniecierpliwienie wobec wlasnej matki

      z tego co piszesz umowilyscie sie na luźną godzinę, co wielkiego by sie stało gdybys zaczekała? przecież mama sama mówiła, że sporo pracy włożyła w przygotowanie przyjęcia Was. To jest przecież najbliższa rodzina. Moze się zwyczajnie zasiedziała u brata, nie spodziewała się aż takiej jatki z Twojej strony tak jak i ja nie spodziewałabym się gdybym spóźniła sie na spotkanie z moją córką. dwugodzinna podróz to nie taki znowu wielki wyczyn, nawet z malym dzieckiem.

      Trzeba było zaproponować mamie, że po nią sami pojedziecie odebrać ją od brata. Cokolwiek co nie zepsułoby relacji z nią. Co byłoby normalnym życzliwym zachowaniem w bardzo bliskiej rodzinie. Zyczliwości i zrozumienia zabrakło Tobie.
    • wies-baden Re: zepsute święta 30.12.12, 18:04
      Moim zdaniem nie byłaś wyczekiwanym gościem ani przez matkę ani przez brata. Dlaczego w trakcie podróży nie zadzwoniłaś do matki, że jesteście w drodze i za pół godziny będziecie na miejscu? Matka powinna być stroną mediującą w waszym konflikcie z bratem.
    • ika_75 Re: zepsute święta 30.12.12, 18:57
      Anulka, bardzo Ci współczuję, mam podobną sytuację w relacjach rodzinnych, pomiędzy rodzicami i bratem i domyślam się co czujesz... Ja jadąc do rodzinnego domu np. głodna, otwierając lodówkę u rodziców słyszałam - "czego tam szukasz, nic tam nie ma..." Z bratem prawie nie rozmawiam, niby to zupełnie co innego, zupełnie inna relacja, ale jednak, hmmm, dotyczy mojej rodziny, poza tym moja mama rozmawiając ze mną, np. przez telefon, za każdym razem wtrąca coś o bracie (bo jest "fantastyczny"), zawsze, a ja niekoniecznie chcę to słyszeć. Kidey jej o tym mówię to ze dwa razy się pilnuje, a potem znowu to samo
      Rozumiem, że niektórych może to śmieszyć, ale takie zachowania rodziców bolą, pomimo że mam prawie 40 lat.
      Dobrze, że pojechaliście do domu, mama nie ma trzech lat, żeby do niej dzwonić, że jedziecie, skoro uzgodniłyście to dzień wcześniej
      • verdana Re: zepsute święta 30.12.12, 20:20
        Są rzeczy, których nie rozumiem, naprawdę.
        Matka zaprasza gości i mówi, zę bedzie o 11. O 13 jej nie ma, nie chce nawet podejść do telefonu i sie usprawiwdliwić, po czym jeszcze występuje z pretensjami, ze goście nie czekali przed drzwiami dłuzej niż pół godziny. I nagle okazuje sie,z ę to goście mają obowiązek upewniać sie, czy gospodarz, który zaprasza jest w domu, ze mają nie wiadomo jak długo w świeta czekać z małym dzieckiem, że to oni sa winni.
        Zachowanie matki jest skandaliczne - nawet nie dlatego,z ę się spóźniła, ale dlatego, zę nie czuje się winna, ze obwinia gości, którzy powinni czekać tak długo, az ona uzna za stosowne. Bo oni muszą, ona nie musi niczego.
        Kompletnie nie mogę pjąć, jak mozna o cokolwiek winic Autorkę postu - matka zachowała sie karygodnie, a ona ma czekać pokornie, bo jest matce winna z defincji cześć i szacunek?
        • annakate Re: zepsute święta 30.12.12, 20:36
          popieram Verdanę. Niezaleznie od tego, jaki jest stopień pokrewieństwa między zapraszającym a zapraszanym gospodarz, którego nie ma tam, gdzie zaprosił gości - jesli już w ogóle doszło do takiej sytuacji- powinien zadzwonić i przeprosić - "wiem, że umówiliśmy się, przepraszam gorąco, ale z powodu.... będę w domu dopiero za godzinę". Postawienie córki z dzieckiem w takiej sytuacji odebrałabym jednoznacznie jako komunikat "mam was w nosie, jak już musicie, to przyjedźcie, ale nie liczcie na nic". A tym, które mają pomysły na przeczekiwanie w knajpie przypominam, że nie wszędzie jest Warszawa knajpą czynna na każdym rogu, zwłaszcza w Boże Narodzenie.
          • triss_merigold6 Re: zepsute święta 30.12.12, 20:55
            Dokładnie.
            Pani matka wykazała się obraźliwym tupetem i bezmyślnością.
            Jakie czekanie w knajpie z niemowlakiem w święta czy przewijanie i karmienie w plenerze?! Pogięło chyba niektóre.
            • milamala Re: zepsute święta 30.12.12, 22:53
              Zgadzam sie, niektorym forumowiczkom chyba doskwiera nadmiar wyobrazni.
              Jak mozna winic autorke postu, ze nie czekala, ze nie dzwonila wczesniej (a wy dzwonicie do zapraszajacych was przed wizyta, aby upewnic sie czy sa w domu? albo jako gospodarze luzno traktujecie wizyty gosci i zyczycie sobie aby goscie do was dzownili aby sie upewnic czy jestescie laskawie w domu?), ze osmielila sie obrazic.
              Matka zawalila, kazdemu sie moze zdarzyc, ale jesli dorosly czlowiek-matka, tak zawali i nei czuje sie winna, to jzu jest skandal.
              Autorko, wspolczuje, rozumie i zycze aby wszsytko sie rozwiazalo. Aby matka poszla po rozum do glowy i naprawila sytuacje.
              Ze swojej strony proponuje jesli to mozliwe, to zdobycie sie na dluzsza rozmowe z matka, aby jej wyjasnic Twoje stanowisko w spokoju i bez agresji. Zapytac jej dlaczego to zrobila. Jak wyscie sie czuli. Uswiadomic jej, ze kazala Wam cczekac z malym, glodnym,przmarznietym dzieckiem na mrozie. Moze zrozumie.
              • zuzi.1 Re: zepsute święta 31.12.12, 00:05
                A ja bym autorce radziła przeczytac na początek dwie ksiązki: "toksyczni rodzice" i "toksyczni ludzie", a pózniej, po przemyśleniach niech napisze, czy w tych ludziach/sytuacjach opisanych w tych książkach widzi jakies podobieństwa do swojej matki i brata, generalnie panującej relacji rodzinnej w rodzinie. Tak nie zachowują się normalni ludzie w normalnej rodzinie, to muszą byc toksycy, podejrzewam, że mamusia i brat....Autorko pogłęb swoją wiedzę na temat toksycznosci i wówczas może wiele Twoich wątpliwosci co do rodziny się wyjasni i znajdziesz swój sposób na życie z nimi...
              • kol.3 Re: zepsute święta 31.12.12, 17:31
                Ja zaproponowałam zadzwonienie i upewnienie się, czy matka jest już w domu, z przyczyn praktycznych. Po pierwsze - ze względu na to, że panie umówiły się na wizytę w pewnym przedziale czasowym, a także z uwagi na przemieszczanie się wszystkich zainteresowanych. Po drugie - ze względu na małe dziecko, wymagające nakarmienia i przewinięcia. Rzecz dzieje się w bardzo bliskiej (teoretycznie przynajmniej) rodzinie, więc taki telefon powinien być traktowany naturalnie.
                Gdy nas zapraszają do siebie znajomi, nie dzwonimy, bo nie ma powodu.













        • morekac Re: zepsute święta 30.12.12, 23:20
          Ja tam tylko nie jestem pewna,czy panie w końcu nie umówiły się na 14-tą...
    • marianka_marianka Re: zepsute święta 31.12.12, 00:25
      A ja tylko dodam, że autorka czekając z małym dzieckiem pod drzwiami mogła nie zadzwonić do brata bo np. rozładował się jej telefon lub też go po prostu nie zabrała - tak też bywa. W związku z powyższym mogła nie mieć pojęcia, kiedy jaśnie pani matka wróci "z gości". Szczerze, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, kiedy umawiam się z kimkolwiek i wychodzę w tym czasie z domu. Zachowanie matki jest bardzo nie w porządku.
    • paul_ina Re: zepsute święta 31.12.12, 04:57
      Dziwne to wszystko, ale powiem Ci szczerze, że ja bym dziecku nie zafundowała po 2 godz. podróży - od razu podróży z powrotem. Raczej zaczekałabym na matkę, wyraziła pretensję i wysłuchała wyjaśnień od razu. Zastanów się nad sobą, DLACZEGO podjęłaś taką a nie inną decyzję - coś jest chyba nie tak w relacji Ty - Mama (i może - Brat). Dzieckiem swoich rodziców jest się całe życie i nie warto zaniedbywać tej relacji.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: zepsute święta 31.12.12, 07:51
      Mama na pewno przekroczyła zasady dobrego wychowania . Można się zastanawiać, co się wydarzyło lub co ją do tego skłoniło: mogła zadzwonić, że się spóźni, mogła się upewnić na którą jesteście umówieni. Albo wynikało to z bezmyślności albo stosunki między Wami budzą nieświadome napięcie.
      Gdyby tak nie było Pani wykazałaby się , nawet w tak niekomfortowej sytuacji, odrobiną wyrozumiałości. Jednak otrzymała Pani znak od brata, że mama już nadjeżdża.
      W rodzinie i w innych bliskich relacjach takie zachowania dają się wybaczyć czy zignorować, gdy na głębszym poziomie stosunki są dobre, czułe, panuje tolerancja, a zachowania innych nie są wrogo interpretowane.
      Równie dobrze można sobie wyobrazić sytuacje, że Pani czeka na mamę a potem już u niej w domu, przy świątecznej herbacie mówi jak się Pani poczuła. Sprawa załatwiona na bieżąco, napięcie ustępuje, Pani może poczuć się usatysfakcjonowana.
      A tak zrobiła się awantura i każdy pozostał z uczuciem popsutych świąt.
      Czyli najpierw trzeba naprawić podstawę. Inaczej taka sytuacji, nieprzyjemna to fakt, jest gotowa zatruć cały nadchodzący rok w stosunkach rodzinnych. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • sebalda Re: zepsute święta 31.12.12, 13:51
        Pani Agnieszko, uwielbiam Pani takt:) Niedościgły ideał:)
        • agnieszka_iwaszkiewicz do sebaldy 31.12.12, 23:55
          Bardzo mi miło. I dziękuję za miłe życzenia. Kłaniam się i życzę dobrego Nowego Roku. Niech 13 przyniesie szczęście Pani i Innym. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • saguaro70 Re: zepsute święta 31.12.12, 15:43
      Twoja rodzina zachowała się nieodpowiedzialnie. Kompletnie nieodpowiedzialnie. Twoja matka podeszła chyba za lajtowo do Twojej wizyty i Cię zlekceważyła. Przecież wiedziała, że przyjedziesz z malutkim dzieckiem. Skoro miała zamiar się spóźnić, mogła zadzwonić lub wysłać smsa.
      Nie wiem, na czym polega Twój konflikt z bratem. Musisz w końcu zebrać się na odwagę i po męsku z nim pogadać. Może macie jakieś ukryte animozje rodzinne względem siebie. Problemów nie zamiata się pod dywan, problemy się rozwiązuje. Jedno patrzy na drugiego spode łba, ale się nie odezwie, żeby czasem się nie pokłócić. Jak dla mnie to taka trochę hipokryzja.
      Agnieszka dobrze napisała- matka przekroczyła granicę dobrego wychowania. Przekroczyła wszelkie granice.
      Padło tu debilne wręcz pytanie- czy można się zmęczyć 2 godzinną podróżą. Owszem można, szczególnie jeśli maluch był głodny, obszczany i obesrany i płaczący. Co miałaś zrobić w tej sytuacji ?Logiczne jest, że pojechałaś na stację benzynową i wróciłaś do domu.
      Po dwóch godzinach jazdy z moim dzieckiem, prawie 6 letnim dzieckiem padam na mordę. Mała nie znosi jazdy samochodem, wierci się, kręci, płacze. Do Warszawy z mojej mieściny jest 140 kilosów- jadę prawie 4 godziny.
      A teraz na Twoim miejscu zadzwoniłbym do matki i dał opie...za to, że olała- Ciebie jak Ciebie, ale ku...- wnuka/wnuczkę. Nie masz powodów do zgryzoty. Ciebie boli fakt, że pomogłaś matce po śmierci męża, a ta nawet w święta nie umie się zachować.
      • aga.doris Re: zepsute święta 31.12.12, 18:39
        Padło tu debilne wręcz pytanie- czy można się zmęczyć 2 godzinną podróżą. Owszem można, szczególnie jeśli maluch był głodny, obszczany i obesrany i płaczący.

        Taki stan dziecka po 2 godzinnej podróży samochodem osobowym, w który można je spokojnie nakarmić i przewinąć źle świadczyłby o kwalifikacjach matki.

        Poza tym gratuluję ci "kultury" wypowiedzi, naprawdę jestem pod dużym wrażeniem;)
        • aqua48 Re: zepsute święta 01.01.13, 11:13
          aga.doris napisała:

          > Taki stan dziecka po 2 godzinnej podróży samochodem osobowym, w który można je
          > spokojnie nakarmić i przewinąć źle świadczyłby o kwalifikacjach matki.

          Albo masz dzieci idealne, albo nie masz ich wcale. Przy moich dzieciach mających od niemowlęctwa problemy z podróżami wywołującymi stres, chorobą lokomocyjną, skłonnymi do przewiań i przeziębień (przebieranie i przewijanie w aucie zimą) przeradzających się od razu w grypę/anginę, zapalenie oskrzeli i zapalenie płuc jednym ciągiem, nawet godzinna podróż gdziekolwiek była koszmarem...
          • aga.doris Re: zepsute święta 01.01.13, 11:32
            Wychowałam dwoje dzieci i to w czasach kiedy klimatyzacja nie była standardowym wyposażeniem auta, a pampers niemowlaka;) Poza tym autorka pisze o podróży z dzieckiem, a nie dzieckiem nadwrażliwym cierpiącym na chorobą lokomocyjną i sto innych przypadłości.
            Pomijając szczególnie nadwrażliwe egzemplarze, to cóż ekstremalnie trudnego jest w w 2godzinnej podróży ogrzewanym autem z opcją zmiany pampersa i dania cyca lub butelki?
            • aga.doris Re: zepsute święta 01.01.13, 11:51
              A wracając do meritum sprawy to uważam, że wszystkie strony zachowały się dziwnie. Matka bo nie czekała na gości, brat bo dolał oliwy do ognia i autorka bo zachowała się zbyt emocjonalnie ruszając z kopyta w powrotną podróż do domu ( i siłą rzeczy fundując dziecku nie 2 a 4 godziny w samochodzie). Gdyby zaczekała na powrót swojej niefrasobliwej rodzicielki miałaby szansę wyrazić swoje pretensje, wysłuchać jej tłumaczeń i zdecydować co z tym dalej zrobić. Przy okazji odpoczęliby po podróży coś przekąsili na spokojnie zdecydowali czy rozrabiają dalej domową aferę czy odpuszczają;)
              • kol.3 Re: zepsute święta 01.01.13, 12:37
                Nie wiem skąd to optymistyczne przekonanie, że autorka miała poczekać na matkę tylko pól godziny. Matka miała być w domu o 11.00, o 13.00 w domu jej nadal nie było, skąd pewność, że miałby dotrzeć w pól godziny? Przecież wcześniej wiedziała, że córka jedzie z malutkim dzieckiem, a mimo to nie zatroszczyła się o ogrzanie domu, w którym było nie napalone, czyli w ogóle nie przygotowane na przyjęcie malutkiego dziecka i gości.
                Z drugiej strony myślę, że autorka bardzo optymistycznie ocenia swoje stosunki z matką i swoje zasługi dla matki, jak widać matka z jakichś względów tego nie docenia i życzliwością najmniejszą nie pała. Brat niby niedbający, ale to u niego matka spędza wigilię.
                Stosunki rodzinne wymagają obgadania i naprawy.
            • aqua48 Re: zepsute święta 01.01.13, 12:12
              aga.doris napisała:

              > Pomijając szczególnie nadwrażliwe egzemplarze, to cóż ekstremalnie trudnego jes
              > t w w 2godzinnej podróży ogrzewanym autem z opcją zmiany pampersa i dania cyca
              > lub butelki?

              Wiesz, ludzie są różni, dla mnie na przykład każda podróż jest uciążliwa, a podróż z osobą za którą jestem odpowiedzialna, podwójnie. Nie bierzesz pod uwagę, że dla autorki też tak może być?
              Dla moich malutkich dzieci wyjazd na głodnego był niezrozumiały, a picie i karmienie w podróży lub dwie-trzy godziny przed nią oznaczało natychmiastowe torsje w pojeździe (zwykle łączące się z nieodwracalnym zniszczeniem mojej odzieży, ale to już mniejsza). Nie w każdym momencie i nie wszędzie można się zatrzymać, całkowicie przebrać i oczyścić. A spędzenie dalszej jej części w mokrym ubraniu i wątpliwym zapachu (ogrzewane auto!) też nie jest przyjemnością.

              Jak widać to co jednemu w ogóle nie sprawia kłopotu dla innego może być poważnym problemem.
      • claudel6 Re: zepsute święta 02.01.13, 17:01
        no to jak byłabys taka zmordowana po 2-godz. podrózy to od razu byś wsiadła i pojechała z powrotem, robiąc z tego 4 godz. podróż? ze złości na mamusię odmroże sobie uszy?
        ja bym na matkę poczekała, opieprzyła ją z góry na dół, i oczywiście posłuchała, czy ma coś na swoje usprawiedliwienie. decyzje co do dalszych naszych relacji podjęłabym po tej rozmowie i po tym, jakby przebiegło spotkanie.
        • verdana Re: zepsute święta 02.01.13, 17:04
          Gdybyś wiedziała, ze matka pojawi się po pół godzinie, a nie nie wiadomo kiedy.
          • nick_ze_hej Re: zepsute święta 02.01.13, 17:17
            No wiadomo kiedy Verdano :
            zadzwoniłam do mojego brata, a on na to swoim wkurzającym głosikiem, żebym uzbroiła się w cierpliwość i poczekała ok. pół godziny.....a

            Zastanawia mnie też dlaczego dzwoniła do brata, a nie do matki.
            • verdana Re: zepsute święta 02.01.13, 17:37
              Matka nie chciała podejść do telefonu - podejrzewam, zę autorka zadzwoniła do domu brata, na telefon stacjonarny. W takim wypadku też nie uwierzyłabym w te pół godzinki, skoro matka nawet pogadać nie chce.
              Wiadomo, co powiedział brat, ale wiarygodne to w tym wypadku nie było, prawda?
              • edw-ina Re: zepsute święta 02.01.13, 17:40
                Verdana przesadzasz. Gdzie jest informacja, że matka nie chciała podejść do telefonu? W ogóle nie wiadomo kompletnie nic o motywach matki.
                • verdana Re: zepsute święta 02.01.13, 17:46
                  Chyba jest oczywiste, ze w takim wypadki matka choć przez chwile sama rozmnawia z córką wystawioną do wiatru, a nie przekazuje informacje przez syna? Dzwoni córka, ze czeka, a ona nic - ani słowa usprawiedliwienia, nie dzwoni po chwili, zę jest już w drodze?
                  • edw-ina Re: zepsute święta 02.01.13, 17:57
                    nie, nie jest to oczywiste i nie dopisuj proszę historii i motywów. Równie dobrze kiedy dzwoniła córka matka mogła być np. w toalecie. Albo stać w drzwiach i nie chcieć już wchodzić. Albo być już w ogóle poza domem syna. Nie wiemy nic o tym, więc nie ma sensu wymyślać co matka [b][u]z pewnością[/[/b]u] właśnie zrobiła czy myślała.
                    • nick_ze_hej Re: zepsute święta 02.01.13, 18:32
                      Dokładnie tak. Niewiele wiemy, więc należy trzymać się podanych faktów, a nie dawać się ponosić fantazji i tworzyć hipotetyczne sytuacje. Autorka dzwoniła do matki dopiero po podjęciu decyzji o powrocie do domu :Stanęliśmy na stacji benzynowej, żeby przebrać dziecko i coś zjeść.....później dzwoniłam do mamy żeby wyjaśnić sytuację, a ona rzuciła słuchawką...
                      Wcześniej kontaktowała się tylko z bratem. To wiemy Verdano i tylko to.
    • gabbie Anulko, czy wiesz juz co mame zatrzymało dłużej 01.01.13, 16:21
      u brata?

      zrobiłaś hecę ale czy spróbowałaś się dowiedzieć dlaczego mama sie spóźniła?

      być może był powód a Ty swoim brakiem wyrozumiałości dołożyłaś jej przykrości, w opisie sytuacji skupiasz się jedynie na sobie i swoim dziecku a trzeba też widzieć innych. Twój dzidziuś nie jest pępkiem świata, a Wy nie byłyście umówione na konkretną godzinę.

      piszę tu drugi raz bo bardzo poruszyły mnie komentarze stanowczo krytykujące matkę bądź opisujące ją jako bezczelną babę, każdemu może się zdarzyć niedociągnięcie ale od tego jesteśmy, przynajmniej w bliskiej rodzinie, aby sobie takie drobnostki wybaczać. Nie wiem dlaczego matka została u brata dlużej ale wiem, że jakby mi tak córeczka tupnęła nożką i odjechała to przez jakiś czas też bym nie chciała z nią rozmawiać.

      Matka może i popełniła gafę ale Ty zachowałaś się skandalicznie.
      • kol.3 Re: Anulko, czy wiesz juz co mame zatrzymało dłuż 01.01.13, 16:44
        Przestań się pogrążać. Gdyby mamę coś ważnego zatrzymało, to powinna dać córce znać, po prostu zadzwonić. Brat też niewątpliwie coś by na ten temat powiedział.
        • gabbie Re: Anulko, czy wiesz juz co mame zatrzymało dłuż 01.01.13, 17:07
          absolutnie się nie pogrążam

          szczerze zal mi osób co z głupot robią wielkie konflikty





          • kol.3 Re: Anulko, czy wiesz juz co mame zatrzymało dłuż 01.01.13, 17:13
            Owszem, pogrążasz się wynika z tego, że obce są Ci podstawowe zasady dobrego wychowania i współżycia między ludźmi. Co więcej wykręcasz kota ogonem próbując Autorce przypisać jakąkolwiek winę.
            Przeczytaj co napisała Verdana.
            • gabbie Re: Anulko, czy wiesz juz co mame zatrzymało dłuż 03.01.13, 11:47
              podstawowe zasady współżycia w bliskiej rodzinie powinny opierać się na wzajemnej miłości, szacunku, zrozumieniu i wybaczaniu bzdetów

              czytam posty Verdany i inne też, i tak jak napisałam jestem nimi dość poruszona - ten tok myślenia, jak widać po poście autorki skutkuje nadmiernymi emocjami i konfliktami - to ma być ten savoir vivre? - ja rzeczywiście takowego nie znam i znać nie chce

              fakt: matka może i nienajlpiej się zachowała (z jakiegoś powodu, ktorego nie miala szansy wytłumaczyć) ale ukaranie jej poprzez natychmiastowy odwrót było nadmierne i szkodliwe dla wszystkich łacznie z dzieckiem autorki
          • verdana Re: Anulko, czy wiesz juz co mame zatrzymało dłuż 01.01.13, 17:15
            To nie jest głupota. Oczywiście, moze człowieka cos zatrzymać, ale od tego są telefony. Uznać, ze najwyżej córkqa z malutkim dzieckiem poczeka na dworze, aż łaskawie się przyjedzie, świadczy o tym, że matka kompetnie lekceważy i córkę i potrzeby wnuka. Mają na nią czekać tyle, ile uwaza za stosowne i już - bo najwyraźniej ich niewygoda po prostu sie nie liczy. Ma byc wygodnie dla matki, a reszta ma się podporzadkować bez szemrania.
            To nie jest drobna sprawa - drobna byłaby, gdyby matka zadzwoniła, przeprosiła i powiedziała, kiedy przyjedzie.
            • gabbie Re: Anulko, czy wiesz juz co mame zatrzymało dłuż 03.01.13, 11:38
              przede wszystkim to córka nie podała konkretnej godziny przyjazdu

              tak samo córka mogła zadzwonić do mamy, że już wyjeżdżają z domu i będą o tej 13, i nikt nie wymagał aby wnusio czekał nie wiadomo jak dlugo bo miało to być jedynie pół godziny (czyli krótki spacerek, na pewno lepszy dla dziecka niz natychmiastowy powrót).

              matka byłaby w domu o 13:30 czyli jak najbardziej w czasie okreslonym wstepnie na miedzy 13 a 14

              i nie wiemy, a to ważne: dlaczego tak się stało

              nie wiemy tez jak jest w tej rodzinie zazwyczaj, może np córka zawsze przyjeżdzała raczej później niż wcześniej, mało wiemy żeby kogoś tak zaraz ostro oceniać, odrobina zrozumienia ze strony córki uchroniłaby i mame i samą córke przed przykrością i poczuciem zepsutych swiąt, dalaby mamie mozliwosc przeproszenia i wytłumaczenia się, mogłyby spędzić miłe popołudnie, a dziecko nie musiałoby tak zaraz znowu sie pakować na dwie godziny w fotel samochodowy

              a tak mają konflikt i każdemu będzie długo przykro

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka