Dodaj do ulubionych

Flirciki, flirciki

20.11.13, 20:44
Sprawa w porównaniu z innymi na tym forum jest bardzo błaha, ale mi nie daje spokoju. Mąż lubi sobie pogadać, właściwie nieważne z kim. Lubi zagadywać kobietki w sklepie, kasjerki itp. W pracy też pozwala sobie na niewybredne teksty do koleżanek. Wkurza mnie to i wielokrotnie mu o tym mówiłam, a on na to że jest po prostu miły i nic złego w tym nie widzi. Z tym że ja facetów w supermarkecie nie zaczepiam żeby porozmawiać o chrupkach...Wiem że takich znajomości nie próbuje ciągnąć ale jest to wkurzające. Tym bardziej że wie jak ja do tego podchodzę a on mi jeszcze opowiada jak o najlepszym dowcipie. Różnymi gadkami o babek zepsuł mi kilka wyjazdów wakacyjnych i nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak że mi to przeszkadza czy z nim. Mówi że chociaż sobie pogada i poprawia mu się humor. Ale że przy okazji zepsuje humor mnie to już szczegół. Jak z nim pogadać żeby wreszcie do niego dotarło? Planujemy podróż życia a ja się juz denerwuję że znowu coś mi zaserwuje
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Flirciki, flirciki 20.11.13, 21:39
      No to kiedyś koleżanki poczują się urażone, a nie uroczo komplementowane i złożą skargę.

      Powiedz wprost, że to jak się zachowuje jest chamskie i raniące i nie jest to zabawne.
    • danaide Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 12:45
      A co w tym złego, że facet zagaduje do babek bez żadnych następstw skoro jego własna jest spięta i flirtować / bawić się słowami nie potrafi?
      • sebalda Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 14:14
        Czy mąż tylko te Twoje uwagi notorycznie lekceważy, czy inne też?
        Sama jest otwarta, też lubię rozmawiać z ludźmi, zagadywać, nie widzę w tym nic złego, może w przypadku Twojego męża też tak jest, ale jest ale.... Jeśli widzi, jak bardzo Ci to przeszkadza, to chyba nie powinno być aż tak wielkim problemem dla niego, powstrzymać się przy Tobie. Jak Cię nie ma, niech sobie gada i żartuje do woli, ale Twoje uczucia powinien uszanować, to przecież nie jest taki wielki wysiłek. Nawet jeśli Twoje odczucia są dla niego niezrozumiałe, powinien je szanować.
        Nie jestem zwolenniczką działań odwetowych, ale może kiedyś spróbowałabyś zlekceważyć jego prośby, też w jakiejś niezbyt ważnej sprawie. Może by to mu pomogło zrozumieć mechanizm.
        Ja mam podobnie z prośbami o jakieś drobiazgi w domu. Nie dość, że prośby są lekceważone (mimo że naprawdę nie wymagają wysiłku), to jeszcze jestem wyzywana, że się czepiam (z reguły grubszymi słowami). Rozumiem uczucie bycia lekceważoną.
        A tak już zupełnie z innej strony: myślisz, że warto się tak przejmować? Jeśli to naprawdę jest niewinne, to może przestań tak się nakręcać? Sprawa nie jest tego warta. Co nie zmienia faktu, że nie powinnaś odpuszczać kwestii lekceważenia Twoich próśb.
        Mówiłaś mu kiedyś, że to nie o zazdrość chodzi, tylko o poczucie bycia lekceważoną? Może ten argument by go przekonał?
        • zuzi.1 Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 14:20
          Potraktuj autorko te jego zachowania jako JEGO ułomnosc, która z Tobą i Twoim zachowaniem, wyglądem, etc. nie ma nic wspólnego, on to robi po to, aby podbudowac swoje niskie poczucie wartosci, jest to coś, czym kompletnie nie powinnas się przejmowac, bo to z Tobą nie ma kompletnie nic wspólnego. Wytłumacz to sobie rozumowo, zaakceptuj i przestań takie zachowania przyjmowac do siebie, bo szkoda nerwów i zdrowia.
      • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 12:49
        Pamietam,jak w ub roku wybralismy sie na niedzielny obiad do restauracji i ledwo usiedlismy do stolika maz zaczal "czarowac" kelnerke. Dziewczyna w wieku naszych dzieci. Bylo mi baaardzo przykro, oni sprawiali wrazenie jakby znali sie od lat.Co wiecej, dziewczyna podjela spoosb konwersacji. Czulam sie ...glupio? Malo powiedziane, czulam sie osmieszona. I, tu odpowiedz do Sebaldy, naprawde nie bylam sztywna i spieta, poczulam sie dopiero tak w momencie,kiedy moj maz zaczal flirt.
        Nie rozumiem, dlaczego kobiety to sobie robia.

        danaide napisała:

        > A co w tym złego, że facet zagaduje do babek bez żadnych następstw skoro jego w
        > łasna jest spięta i flirtować / bawić się słowami nie potrafi?
    • brak.polskich.liter Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 16:19
      zprzybylski napisała:

      > Lubi zagadywać kobietk
      > i w sklepie, kasjerki itp. W pracy też pozwala sobie na niewybredne teksty do
      > koleżanek.

      W koncu kiedys ktos zareaguje konkretniej i facet albo dostanie w morde, albo bedzie mial grube nieprzyjemnosci (w pracy).
      Wyrazy wspolczucia, tak w ogole.
      Rady dla Ciebie nie mam zadnej - moze poza publicznym osmieszaniem go raz czy drugi, podczas tego "tokowania". Albo wycedzeniu "zamknij sie, idioto" - to najdelikatniejsze, co mi w tej sytuacji przychodzi na mysl.
      • t1ffany Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 16:31
        Oj już bez przesady. Jest taki typ faceta a'la gawędziarz który uśmiechnie się i zagada do każdej pani z kiosku, z mięsnego czy okienka na poczcie. Kiedyś było takich więcej, teraz powoli wymierają ale jak widać wciąż się zdarzają.

        Trzeba jasno postawić granicę i dobitnie zakomunikować że ogniskowanie uwagi na innych kobietach JEST irytujące. I konsekwentnie mu wskazywać zachwiania którymi granicę przekroczył.
        A z drugiej strony może warto w niektórych lżejszych sytuacjach odpuścić. Szkoda zdrowia i nerwów.
        • pogodoodporna Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 16:48
          t1ffany napisała:

          > A z drugiej strony może warto w niektórych lżejszych sytuacjach odpuścić. Szkod
          > a zdrowia i nerwów.

          Mysle, ze wszystko zalezy wlasnie od tresci i sposobu tego "zagadywania" innych kobiet. Ja na przyklad bardzo lubie jak moj partner okazuje szacunek wszystkim kobietom, przyjemnie sie slucha jak z kultura sie do nich zwraca, czasem sympatycznie komplementuje wyglad czy jakis niebanalny element garderoby. Ale robi to z wyczuciemi. Gdyby jednak mial pajacowac i wciaz rzucac rubasznymi zarcikami na lewo i prawo, tokujac jak malolat przy kazdej napotkanej kobiecie, to chyba tez czulabym sie w jego towarzystwie troche zniesmaczona i skrepowana.
          • t1ffany Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 17:04
            Oczywiście że tak. "Facet który zagaduje" jest tak pojemnym pojęciem, że mieści się w nim pajac, protekcjonalny buc opowiadający sprośne dowcipy, podrywacz, gawędziarz czy nawet zwykły gość lubiący łapać kontakt z ludźmi.
        • triss_merigold6 Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 17:39
          I jest niewiarygodnie wk...cy na co dzień.
        • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 12:53
          Ha ha! A skad gwarancja,ze facet bedzie chcial tych granic przestrzegac?

          t1ffany napisała:

          > Oj już bez przesady. Jest taki typ faceta a'la gawędziarz który uśmiechnie się
          > i zagada do każdej pani z kiosku, z mięsnego czy okienka na poczcie. Kiedyś był
          > o takich więcej, teraz powoli wymierają ale jak widać wciąż się zdarzają.
          >
          > Trzeba jasno postawić granicę i dobitnie zakomunikować że ogniskowanie uwagi na
          > innych kobietach JEST irytujące. I konsekwentnie mu wskazywać zachwiania który
          > mi granicę przekroczył.
          > A z drugiej strony może warto w niektórych lżejszych sytuacjach odpuścić. Szkod
          > a zdrowia i nerwów.
      • lilith76 Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 10:31
        moze poza publicznym osmieszaniem go raz czy d
        > rugi, podczas tego "tokowania". Albo wycedzeniu "zamknij sie, idioto" - to najd
        > elikatniejsze, co mi w tej sytuacji przychodzi na mysl.

        Taką samą radę dałabyś mężowi żalącemu się, że jego małżonka flirtuje z kim popadnie?
        • blond_suflerka Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 10:48
          A poza tym-żona, która ośmiesza męża (obojętnie sama na sam czy publicznie) ma być niby fajniejsza niż ten mąż co zagaduje do innych kobiet? Ciekawe.
          • blond_suflerka Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 10:52
            I jeszcze jedna kwestia. Tyle sie mówi o prawidłowym wychowaniu i postępowaniu z dzieckiem. Ośmieszanie jest jedną z zakazanych form dyscyplinowania. I nagle co? Ośmieszać męża, żeby zaspokoić swoje potrzeby jest ok?
            • brak.polskich.liter Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 11:28
              Maz to nie dziecko - to raz.
              Dwa - pytanie, o co chodzi. Mi w tej sytuacji nie chodziloby o zmienianie pogladow doroslemu facetowi, o przekaz pedagogiczny (fuj!), czy o bycie "fajna", tylko o to, zeby w mojej obecnosci pan powstrzymal sie od pewnych zachowan.
              Po fefnastym olanym przez pana tlumaczeniu, ze jest mi przykro, zle, ze mi glupio, ze nieprzyjemnie i zeby zaprzestal, po apelowaniu o rozsadek i rozmowach o uczuciach, nastapiloby wzmocnienie bodzca. Cel - przy mnie ma sie zamknac w temacie. Po prostu. To, co robi poza moja obecnoscia, to jego sprawa - najwyzej dostanie oklep albo sprawe o molestowanie, jesli w koncu ktoras pani (zapewne wredna feministka, pozbawiona poczucia humoru i nieznajaca sie na flircie) sie zdenerwuje.
              • triss_merigold6 Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 11:31
                Jak twierdzi moja znajoma nauczycielka od ponad 20 lat - działa tylko terapia poznawczo-behawioralna.
                • nammkha Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 11:43
                  Przez opowiadanie takich bzdur niektórzy mogą nie dotrzeć do pomocy, którą będzie jakas inna forma terapii. Każdy ma prawo wypróbować terapie, która mu się podoba i sam ocenić czy jest skuteczna czy nie.
                • blond_suflerka Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 12:37
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Jak twierdzi moja znajoma nauczycielka od ponad 20 lat - działa tylko terapia p
                  > oznawczo-behawioralna.

                  No własnie. Ale ta terapia nie zakłada ośmieszania;)
              • blond_suflerka Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 12:36
                brak.polskich.liter napisała:

                > Maz to nie dziecko - to raz.
                > Dwa - pytanie, o co chodzi. Mi w tej sytuacji nie chodziloby o zmienianie pogla
                > dow doroslemu facetowi, o przekaz pedagogiczny (fuj!), czy o bycie "fajna", tyl
                > ko o to, zeby w mojej obecnosci pan powstrzymal sie od pewnych zachowan.
                > Po fefnastym olanym przez pana tlumaczeniu, ze jest mi przykro, zle, ze mi glup
                > io, ze nieprzyjemnie i zeby zaprzestal, po apelowaniu o rozsadek i rozmowach o
                > uczuciach, nastapiloby wzmocnienie bodzca. Cel - przy mnie ma sie zamknac w tem
                > acie. Po prostu. To, co robi poza moja obecnoscia, to jego sprawa - najwyzej do
                > stanie oklep albo sprawe o molestowanie, jesli w koncu ktoras pani (zapewne wre
                > dna feministka, pozbawiona poczucia humoru i nieznajaca sie na flircie) sie zde
                > nerwuje.

                Oczywiście, że mąż to nie dziecko;)
                Ale tak jak się mówi, że nie ma powodu, żeby bić dziecko bo dorośli między sobą się nie biją tak samo nie ma powodu, żeby ośmieszać kogokolwiek skoro tyle się mówi o tym, że ośmieszanie jest formą przemocy.
                Druga kwestia-nawiązałam do dzieci bo dorosłe pokolenie może się wiele nauczyć, czerpiąc z tej wiedzy jaką teraz się propaguje a która dotyczy dzieci właśnie.

                Efekt jaki chciałabyś osiągnąć można przecież miec bez osmieszania. No powiedzieć tak jak napisałaś-przy Tobie nie ma zadnych zaczepek bo dla Ciebie to nie jest komfortowa sytuacja. Normalny mąż zrozumie, mniej normalny może i nie ale wtedy to dowód na to, że sprawa jest poważniejsza;)
                • brak.polskich.liter Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 13:10
                  blond_suflerka napisała:

                  > Efekt jaki chciałabyś osiągnąć można przecież miec bez osmieszania. No powiedzi
                  > eć tak jak napisałaś-przy Tobie nie ma zadnych zaczepek bo dla Ciebie to nie je
                  > st komfortowa sytuacja. Normalny mąż zrozumie, mniej normalny może i nie ale wt
                  > edy to dowód na to, że sprawa jest poważniejsza;)

                  Nie czytalas postu zalozycielskiego? Toz autorka wyraznie napisala, ze wielokrotnie i bezskutecznie z mezem rozmawiala, zas on niczego niewlasciwego w calej sytuacji nie widzi - ani w swoim zachowaniu, ani w tym, ze zonie sprawia przykrosc.
                  • blond_suflerka Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 13:24
                    brak.polskich.liter napisała:

                    > Nie czytalas postu zalozycielskiego? Toz autorka wyraznie napisala, ze wielokro
                    > tnie i bezskutecznie z mezem rozmawiala, zas on niczego niewlasciwego w calej s
                    > ytuacji nie widzi - ani w swoim zachowaniu, ani w tym, ze zonie sprawia przykro
                    > sc.

                    Ależ właśnie czytałam i dlatego napisałam o większym problemie. Co myślisz o mężu, który tak się zachowuje? Nie sądzisz, że to nie jest kwestia tylko tych flirtów?
                    Zwróć uwagę na dwie rzeczy z tego postu, Po pierwsze, że on się tym chwali do Autorki wątku czyli nie jest to wcale taki jego sposob bycia bo gdyby tak było to by traktował to naturalnie i w ogóle nie przywiązywał do tego wagi. Czyli albo facet jest bardzo niedowartościowany albo próbuje wzbudzić zazdrość u swojej żony.
                    Druga kwestia-on mówi, że' chociaż sobie tylko pogada; i poprawia mu to humor. Co to znaczy, że 'sobie chociaż tylko pogada'? No musi miec jakieś deficty albo osobiste albo w związku(albo tu i tu), że tak to właśnie tłumaczy. Chociaż sobie pogada czyli chciałby więcej ale nie moze? Chociaż sobie pogada i poczuje się męsko i atrakcyjnie?

                    I dalej-żona mówiła wiele razy a mąż ma to gdzieś. I ośmieszanie nic tu nic da. Jedynie rozmowa co konkretnie mu to daje. I ze strony żony-co ona dokładnie czuje w związku z jego zachowaniem. Jak oboje będą wiedzeli co czują to wtedy mają szansę usłyszeć siebie i siebie nawzajem i zmienić stosunek do tego problemu.
                • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 12:59
                  I chyba na tym powinnismy sie skupic w tym watku.

                  blond_suflerka napisała:

                  >Normalny mąż zrozumie, mniej normalny może i nie ale wtedy to dowód na to, że sprawa jest poważniejsza;)
            • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 12:56
              A maz to dziecko czy dorosly facet? Chyba, moja madra Suflerko, nie zaczniesz przekonywac,ze z facetem trzeba postepowac jak z dzieckiem?! Prosze, tylko nie to!
              \
              blond_suflerka napisała:

              > I jeszcze jedna kwestia. Tyle sie mówi o prawidłowym wychowaniu i postępowaniu
              > z dzieckiem. Ośmieszanie jest jedną z zakazanych form dyscyplinowania. I nagle
              > co? Ośmieszać męża, żeby zaspokoić swoje potrzeby jest ok?
              • blond_suflerka Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:23
                molly_wither napisał(a):

                > A maz to dziecko czy dorosly facet?

                ;)
                Oczywiście, że mąż to nie dziecko. Wyjaśniłam to w tym poście
                forum.gazeta.pl/forum/w,898,148148853,148177966,Re_Flirciki_flirciki.html
                I jeszcze dodam, że kiedyś ludzie popelniali tyle błędów wychowawczych i teraz tyle się o tym mówi, żeby dzieci nie ośmieszać, to po co wprowadzać takie standardy do związków doroslych? Tak jak mowi się o biciu-nie bije się dorosłych to dlaczego w ten sposob 'rozmawiac' z dzieckiem? I tak samo-skoro tyle się mowi o szkodliwości wyśmiewania to dlaczego ten sposob mialby byc dobry do zalatwienia swoich spraw z doroslymi?
                • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:51
                  "Mowi sie" , ale pokolenia umra zanim to dotrze. Nie wiem w ogole skad sie to wzielo, to "macierzynskie" podejscie kobiet do mezczyzn? Osobiscie mnie to drazni,moze dlatego,ze u mnie w domu rodzinnym ojciec byl mezczyzna, a matka kobieta (abstrahujac od ich wzajemnych relacji). Niestety, nie bylo tego u mojego meza w domu rodzinnym,gdzie matka pelnila role opiekunki nie tylko wobec dzieci,ale takze meza (byla starsza). Choc, po smierci tescia, byly glosy,ze to tesc opiekowal sie zona. Ja tak tego nie widze.


                  blond_suflerka napisała:

                  > molly_wither napisał(a):
                  >
                  > > A maz to dziecko czy dorosly facet?
                  >
                  > ;)
                  > Oczywiście, że mąż to nie dziecko. Wyjaśniłam to w tym poście
                  > forum.gazeta.pl/forum/w,898,148148853,148177966,Re_Flirciki_flirciki.html
                  > I jeszcze dodam, że kiedyś ludzie popelniali tyle błędów wychowawczych i teraz
                  > tyle się o tym mówi, żeby dzieci nie ośmieszać, to po co wprowadzać takie stand
                  > ardy do związków doroslych? Tak jak mowi się o biciu-nie bije się dorosłych to
                  > dlaczego w ten sposob 'rozmawiac' z dzieckiem? I tak samo-skoro tyle się mowi o
                  > szkodliwości wyśmiewania to dlaczego ten sposob mialby byc dobry do zalatwien
                  > ia swoich spraw z doroslymi?
        • brak.polskich.liter Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 11:21
          Jesli ow flirt polegalby na rzucaniu niewybrednych tekstow (jak to opisala autorka watku), zas ow zalacy sie malzonek narzekalby, ze mimo wielokrotnych prosb z jego strony, zeby zaprzestala w jego obecnosci, tlumaczenia, ze mu przykro, glupio, etc zachowanie by sie utrzymywalo - to tak, jak najbardziej.

          Przyklad chyba nieco wydumany - o chamowatych erotomanach-gawedziarzach balansujacych na granicy molestowania sporo sie slyszy (a i sie ich spotyka, bywa - maja chlopaki przyzwolenie w niektorych kregach towarzyskich), w druga strone to jakos tak znacznie rzadziej dziala. Chyba, ze baba jest chora psychicznie i ma akurat zaostrzenie. Ale nie o chorych psychicznie ta dyskusja, tylko o mezu-bucu. tja?
          • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:09
            Aha, czyli nie liczy sie sam fakt flirtowania meza w obecnosci malzonki tylko forma, w jakiej to robi? No, zaiste! Polki to zacofane malzonki!
            A flirtujcie sobie panowie-mezowie kiedy jestescie w naszym towarystwie,byleby z kultura,wowczas bedziemy z was dumne!


            brak.polskich.liter napisała:

            > Jesli ow flirt polegalby na rzucaniu niewybrednych tekstow (jak to opisala auto
            > rka watku), zas ow zalacy sie malzonek narzekalby, ze mimo wielokrotnych prosb
            > z jego strony, zeby zaprzestala w jego obecnosci, tlumaczenia, ze mu przykro, g
            > lupio, etc zachowanie by sie utrzymywalo - to tak, jak najbardziej.
            >
            > Przyklad chyba nieco wydumany - o chamowatych erotomanach-gawedziarzach balansu
            > jacych na granicy molestowania sporo sie slyszy (a i sie ich spotyka, bywa - ma
            > ja chlopaki przyzwolenie w niektorych kregach towarzyskich), w druga strone to
            > jakos tak znacznie rzadziej dziala. Chyba, ze baba jest chora psychicznie i ma
            > akurat zaostrzenie. Ale nie o chorych psychicznie ta dyskusja, tylko o mezu-buc
            > u. tja?
            >
    • pogodoodporna Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 16:30
      zprzybylski napisała:
      > Mówi że chociaż sobie pogada i poprawia mu się h
      > umor. Ale że przy okazji zepsuje humor mnie to już szczegół.

      Wiesz, tak sie zastanawiam, czy przeszkadza Ci to, ze on poswieca swoja uwage innym kobietom, czy raczej bardziej to, ze ze robi z siebie pajaca ? :-)
      • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:11
        Pajaca w czyich oczach? Malzonki? Zadna strata.Liczy sie ten blysk w oku innej kobiety i gotowosC do podjecia flirtu. No i poczucie,ze jestem w tym momencie wazniejsza od jego zony!
        Nie ma nic przyjemniejszego niz upokorzenie innej kobiety.Tym bardziej jesli jest nią zona.

        pogodoodporna napisał(a):

        > zprzybylski napisała:
        > > Mówi że chociaż sobie pogada i poprawia mu się h
        > > umor. Ale że przy okazji zepsuje humor mnie to już szczegół.
        >
        > Wiesz, tak sie zastanawiam, czy przeszkadza Ci to, ze on poswieca swoja uwage i
        > nnym kobietom, czy raczej bardziej to, ze ze robi z siebie pajaca ? :-)
    • vilez Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 17:05
      Dla mnie byłoby to nie przyjęcia. Przecież to jest chamstwo. I wobec żony i wobec tych kobiet. Dla mnie zachowanie odstręczające.
      • verdana Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 17:10
        Niewybredne teksty? Cham.
        • lady-z-gaga Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 10:20
          Ciekawi mnie, co to niewybredne teksty, te o chrupkach.....musi chłop miec niezwykłą fantazję, skoro potrafi ekspedientki i kasjerki molestowac przy okazji zwykłych zakupów ;)
          Można na wątek spojrzec od innej strony - chorobliwie zazdrosna żona, ktora ma alergię na rozmowy męża z innymi kobietami. Prawdy nie znamy, a z opisu wcale nie wynika, co takiego strasznego facet robi i mówi.
          • triss_merigold6 Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 10:33
            Spokojnie jestem w stanie sobie to wyobrazić, bo mamy takiego erotomana gawędziarza w pracy. Przy każdej kobiecie, bez względu na wiek i aparycję włącza mu się flirciarz erotyczny, monotonny w tym jest i nieaagresywny więc wystarczy powiedzieć "Rysiu, zamknij się, mam sprawę taką i taką" i przejść do właściwego tematu.
            • lady-z-gaga Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 10:43
              "lubi sobie pogadać" "lubi zagadywać" to jeszcze nie erotyczny flirt
              facet juz został na forum określony jako cham, chociaz w poście żony widać mało konkretów, a dużo obsesji
              • triss_merigold6 Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 10:49
                Bo jeśli robi to publicznie przy każdej mozliwej okazji, to jest chamski. Naprawdę myślisz, że ekspedientk, kelnerka czy pani w biurze o niczym innym nie marzą, jak tylko o tym, że zagadywał je jakiś obcy facet?
                • t1ffany Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 11:18
                  > Bo jeśli robi to publicznie przy każdej mozliwej okazji, to jest chamski.

                  Są takie kobiety, szczególnie starszej daty, które to lubią Zresztą jak sama zauważyłaś gawędziarza typu retro łatwo zgasić, to nie jest agresywny typ.

                  Nie wiemy zresztą czy gość jest gawędziarzem czy prymitywem, autorka się pożaliła i tyle ją widzieli ;)
                  • triss_merigold6 Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 11:24
                    Mnie jest łatwo zgasić tego konkretnego, innym babom w biurze też, bo go znamy, nie ma zależności służbowych.
                    Naatomiast gdybym miała pokazywać się z takim facetem wśród ludzi, to spaliłabym się ze wstydu. Ten pan z biura jest zresztą rozwodnikiem, w delegacje też z nim nikt nie chce jeździć, bo obciach robi.
                    • t1ffany Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 11:38
                      Bez zależności służbowej i dłuższej znajomości też można takiego gawędziarza szybko spławić. Nie demonizujmy.
                      Ale co do obciachu - pełna zgoda.
                      • triss_merigold6 Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 13:37
                        Dobrze, zgadzam się ale tu pisze żona faceta flirtującego gawędziarza i przepraszam, ma go szturchać publicznie żeby się powstrzymał? Uśmiechać? Udawać, że nie słyszy?
                        • sebalda Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 14:00
                          A gdyby przez jakiś czas autorka lekceważyła jakieś prośby męża? Może by zrozumiał, jak to jest niefajnie, jak bliska osoba ma nasze prośby centralnie w doopie?
                          • triss_merigold6 Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 14:06
                            Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom? Wątpię czy pan zrozumiałby aż tak finezyjny przekaz.
                            • sebalda Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 16:33
                              Szkoda, że autorka zamilkła i nie precyzuje tych pogawędek, ale chyba jednak wiele mówiący jest tytuł tego wątku. To nie są pogawędki neutralne, ale jednak zabarwione. I jeśli to się odbywa w obecności żony, to jest jednak nie fair.
                              Znaczące jest też to tłumaczenie. Jakby przekaz mówił: tyle mojego, co sobie pogadam. Tak można powiedzieć koledze, ale żonie?
                      • vilez Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 16:25
                        Tiffany, ja sobie nie życzę, by jakiś burak do mnie zagadywał w takim trybie. To jest chamstwo. A wobec żony to już w ogóle.
            • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 14:01
              Ja mialam taka sytuacje kilka lat temu u meza w pracy na imprezie integracyjnej:
              -byli zaproszeni pracownicy z rodzinami,maz tak sie "zapamietal w "nadskakiwaniu" kolezankom (polewanie) ,ze jedna z nich nie wytrzymala i zwrocila mu uwage,ze moze zadbalby tez o zone i dziecko, ktore siedzi obok. Bylam jej bardzo wdzieczna, bo rzeczywiscie,czulam sie dosc wyobcowana, Od tamtego czasu unikam imprez w firmie meza (zrezta, nie padlo tez wiecej zaproszenie:). Inaczej tez zaczelam patrzec na meza,jako mezczyzne.


              triss_merigold6 napisała:

              > Spokojnie jestem w stanie sobie to wyobrazić, bo mamy takiego erotomana gawędzi
              > arza w pracy. Przy każdej kobiecie, bez względu na wiek i aparycję włącza mu si
              > ę flirciarz erotyczny, monotonny w tym jest i nieaagresywny więc wystarczy powi
              > edzieć "Rysiu, zamknij się, mam sprawę taką i taką" i przejść do właściwego tem
              > atu.
              • t1ffany Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 14:23
                Wow.
                Zmasowany atak przeważających sił Molly na ten wątek zakończył się druzgocącym zwycięstwem :P
          • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:56
            Chorobliwie zazdrosna zona, ktora dala sie zlapac 20 lat temu na te same teksty.Zona sie zmienila, tylko maz w tych samych krotkich majteczkach. I kogo tu winic?
            Uwielbiam takie idiotyczne posty,jak ten ponizej.

            lady-z-gaga napisała:

            > Ciekawi mnie, co to niewybredne teksty, te o chrupkach.....musi chłop miec niez
            > wykłą fantazję, skoro potrafi ekspedientki i kasjerki molestowac przy okazji zw
            > ykłych zakupów ;)
            > Można na wątek spojrzec od innej strony - chorobliwie zazdrosna żona, ktora ma
            > alergię na rozmowy męża z innymi kobietami. Prawdy nie znamy, a z opisu wcale n
            > ie wynika, co takiego strasznego facet robi i mówi.
        • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:13
          A wybredne przy zonie NIE-CHAM?
          verdana napisała:

          > Niewybredne teksty? Cham.
      • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:12
        BRAWO!

        vilez napisała:

        > Dla mnie byłoby to nie przyjęcia. Przecież to jest chamstwo. I wobec żony i wob
        > ec tych kobiet. Dla mnie zachowanie odstręczające.
    • enith Re: Flirciki, flirciki 21.11.13, 18:08
      No właśnie, o jakich my tu tekstach piszemy? Osoba grzecznie zagadująca nawet nieznane osoby to jedno (choć oczywiście można sobie tego nie życzyć), natomiast sprośne czy niewybredne żarty to zupełnie inna bajka i zgadzam się z opinią, że pan mąż może pewnego pięknego dnia dostać wpieprz za takie żarty albo doczekać się innych nieprzyjemności.
      • sebalda Re: Flirciki, flirciki 22.11.13, 11:52
        Dla mnie równie ważnym pytaniem jak o treść żartów męża, jest pytanie o to, czy inne jej prośby też lekceważy i czy ją bardziej boli jego, nazwijmy to, głupota, czy lekceważenie jej próśb.
        • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:18
          Na pewno nie lekcewazy prosby o wyniesienie smieci he he.
          Coz to za porownanie?Dla mnie flirtowanie to nielojalnosc i tyle. Zarowno ze strony malzonki ,jak i malzonka.

          sebalda napisała:

          > Dla mnie równie ważnym pytaniem jak o treść żartów męża, jest pytanie o to, czy
          > inne jej prośby też lekceważy i czy ją bardziej boli jego, nazwijmy to, głupot
          > a, czy lekceważenie jej próśb.
      • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:16
        Tu nie chodzi o zadne pieprzne zarty tylko o zwykle podrywanie kobiet w obecnosci wlasnej malzonki. Moj zostal ukarany w ten sposob,ze ktoras z pan poczula sie zawiedziona,ze maz ja adoruje i nic poza tym i wyslala mi maila z informacja o romansie meza.
        I co? Kto tu jest gnojem? Zawiedziona czy adorujacy?
        enith napisała:

        > No właśnie, o jakich my tu tekstach piszemy? Osoba grzecznie zagadująca nawet n
        > ieznane osoby to jedno (choć oczywiście można sobie tego nie życzyć), natomiast
        > sprośne czy niewybredne żarty to zupełnie inna bajka i zgadzam się z opinią, ż
        > e pan mąż może pewnego pięknego dnia dostać wpieprz za takie żarty albo doczeka
        > ć się innych nieprzyjemności.
    • zolla78 Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 11:36
      Znam takie małżeństwo. Znajomi dobrzy rodziców. Teksty pana bardziej żenujące niż zabawne, a już na pewno wprawiające w zażenowanie jego żonę i córkę nastolatkę, której koleżanki komplementował tak, że biedna nie wiedziała gdzie oczy podziać. Żonę podwójnie, bo domyślam się, że mąż komplementujący w jej towarzystwie np. biust jej koleżanki, gdzie żona jakiegoś specjalnie dużego nie ma, to nie tylko żenada za męża, ale też zwykła duża przykrość.
      Pani rozwiązała podobno sprawę jednorazowo. Najpierw na oczach Pana wdawała się w ostry flirt z jakimś innym panem, a na pretensje męża podobno odpowiedziała coś w stylu, że nawet gdyby się z facetem przespała, to i tak by to nie wyrównało tego co on robił jej latami i urządziła awanturę taką, że podobno sąsiedzi przyszli sprawdzać co się dzieje, a pani z tych bardzo łagodnych co do zasady. Mąż doznał takiego szoku podobno uświadomieniem sobie, że Pani też może innych podrywać i tą awanturą, że przez następne lata opanowywał się niemal w 100%, a i teraz - czasami ich spotykam u rodziców - to nawet jak mu się zdarzy "komplement" to już nie to samo :)
      • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:20
        Piekna opowiesc, tyle,ze nie wszystkie panie sa do tego zdolne. Te z zasadami na pewno nie, a te zazwyczaj spotyka taki los.

        zolla78 napisała:

        > Znam takie małżeństwo. Znajomi dobrzy rodziców. Teksty pana bardziej żenujące n
        > iż zabawne, a już na pewno wprawiające w zażenowanie jego żonę i córkę nastolat
        > kę, której koleżanki komplementował tak, że biedna nie wiedziała gdzie oczy pod
        > ziać. Żonę podwójnie, bo domyślam się, że mąż komplementujący w jej towarzystwi
        > e np. biust jej koleżanki, gdzie żona jakiegoś specjalnie dużego nie ma, to nie
        > tylko żenada za męża, ale też zwykła duża przykrość.
        > Pani rozwiązała podobno sprawę jednorazowo. Najpierw na oczach Pana wdawała się
        > w ostry flirt z jakimś innym panem, a na pretensje męża podobno odpowiedziała
        > coś w stylu, że nawet gdyby się z facetem przespała, to i tak by to nie wyrówn
        > ało tego co on robił jej latami i urządziła awanturę taką, że podobno sąsiedzi
        > przyszli sprawdzać co się dzieje, a pani z tych bardzo łagodnych co do zasady.
        > Mąż doznał takiego szoku podobno uświadomieniem sobie, że Pani też może innych
        > podrywać i tą awanturą, że przez następne lata opanowywał się niemal w 100%, a
        > i teraz - czasami ich spotykam u rodziców - to nawet jak mu się zdarzy "komplem
        > ent" to już nie to samo :)
    • molly_wither Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 13:33
      No tak,wlasna zona juz obrzydla to i z czego miec humor? Facet-narcyz, musi sie przegladac w oczach innych kobiet.Dla mnie - dno.

      zprzybylski napisała:

      > Mówi że chociaż sobie pogada i poprawia mu się h
      > umor. Ale że przy okazji zepsuje humor mnie to już szczegół. Jak z nim pogadać
      > żeby wreszcie do niego dotarło? Planujemy podróż życia a ja się juz denerwuję ż
      > e znowu coś mi zaserwuje
    • lati7 Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 17:49
      Dla mnie to typ plociucha i gawędziarza rządnego uwagi w każdej nadarzającej się okazji. Nie ważne że swoim zachowaniem upokarza własną żonę... Tym samym,ma gdzieś odczucia najbliższej mu osoby. To typ o mentalności wiejskiej baby handlującej jajami na targu (nie ujmując handlującym jajkami;p)

      Kolega męża ma taki styl bycia ... Zawsze zagada,zawsze "dopieści: inna panią.Ten pan ma jeszcze jedną wadę, jak jego żona nie słyszy lubi sobie na nią pogadać... A to już niesmaczne.. Działo się tak 15 lat temu,dzieje się dalej..
      Lata temu całą paczką wybraliśmy się w kilka par ( same małżeństwa) na balety do dobrze nam znanej,małej kameralnej dyskoteki, było to spontaniczne wyjście w trakcie domowej imprezki... Pech (nie pech :)) chciał,że trafiliśmy na odbywającą się tam 1 x w miesiącu imprezę dla "Samotnych Serc" ,oczywiście na imprezie przewaga pań ....

      Zgadnijcie kogo "pocieszał" nasz kolega ??? Na pewno nie swoja żonę. Po wyjściu jego żona powiedział,że nigdy nie była tak upokorzona, podczas gdy nasi mężowie tańczyli z nami i zaopiekowali się żoną "pocieszyciela Samotnych Serc" jej mężuś zabawiał stare baby i ani razu nie zatańczył z własną,młodą,ładną żoną !!!! Gdyby nie nasi faceci,dziewczyna wyszła by z lokalu po godzinie.
      Typ ten znam z własnych obserwacji już jako dziecko,mam na myśli własnego ojca,który jak sobie upatrzył ładną panienkę sprzedająca lody zawsze tam ze mną wędrował i zagadywał....Obrzydliwe! Wiem co przezywa moja mama,bo mój tatuś do dzisiaj "służy pomocą" zawsze i wszędzie tylko nie dla własnej żony ...
      Wszyscy wtedy chwalą tatusia, jaki to pan Edmund wspaniały! Mało kto wie,że Pan Edmund ma tzw. "Witrynę,sklep i zaplecze" :p Mama zna doskonale sklep i zaplecze ;/
      Na szczęście męża mam innego, spoufalać ze sprzedawcami i kasjerkami przestałam na wyraźną jego prośbę, po fakcie gdzie pani z okolicznego sklepu kasując nasze zakupy "wyłowiła" zakupione kadzidełka o nazwie " Erotix" i zaczęła komentować to w niewybredny sposób, a kolejka za nami słuchała z zaciekawieniem co możne się dzisiaj wydarzyć w naszej sypialni ... Uznałam,że pozwoliła sobie za dużo.

      Na "żonatych" gawędziarzy i podrywaczy zawsze miałam jeden sposób ... Gdy pan zaczynał do mnie jakieś podchody,achy,echy i co by on chciał ... odpowiadałam : " A co pańska żona na to?" lub " Czy pana zona byłaby takiego samego zdania?"
      Co ciekawe podrywał mnie kiedyś tatuś w obecności swojego synka w dodatku znałam jego żonę,ponieważ nasze dzieci chodziły razem do jednej grupy przedszkolnej !!!! Na moje standardowe zapytanie "co żona na to" ??? Odpowiedział,że żona jest w Irlandii i zarabia,a jemu jakaś "kawka" ze na się należy !!! Myślałam że padnę ! :) Odpowiedziałam mu, że "mój mąż na pewno nie podzieli pana zdania".

      Podsumowując,ja też nie rozumiem (ktoś już tu to napisał) jak kobieta kobiecie może to robić? Podejmując flirt w obecności jego partnerki ?
      "Chętne" panie nie są tu bez winy , bo do tańca trzeba dwoje (troje) ?
      Pozdrawiał autorkę i współczuję. Mam nadzieje,że rozczytacie moje bohomazy :)


      • molly_wither kocham cie Lati:) 25.11.13, 19:56
        Kocham, kocham za trafna diagnoze typa.Takim typem jest wlasnie moj maz. Latami myslalam,ze to ze mna jest cos nie tak, bo jestem zazdrosna (a jego to cieszylo i tym bardziej flirtowal,mowil,ze lubi kiedy jestem o niega zazdrosna). A to bylo upokarzanie, to nie byla moja wina tylko jego!
        Wiesz dlaczego Twoj maz jest inny? Bo widzialas,jak matka cierpi i szukalas przeciwienstwa. Ja natomiast szukalam przeciwienstwa mojego ojca, ktory nie interesowal sie innymi kobietami,aczkolwiek byl wobec nich szarmancki (w granicach dobrego tonu) i brakowalo mi ojca,ktory nie bardzo sie mna interesowal, bo byl ciagle w pracy. No i znalazlam, a to ponizej to ja napisalam:)

        lati7 napisał(a):

        > .
        >
        > Podsumowując,ja też nie rozumiem (ktoś już tu to napisał) jak kobieta kobiecie
        > może to robić? Podejmując flirt w obecności jego partnerki ?
        > "Chętne" panie nie są tu bez winy , bo do tańca trzeba dwoje (troje) ?
        > Pozdrawiał autorkę i współczuję. Mam nadzieje,że rozczytacie moje bohomazy :)
        >
        >
    • enith Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 19:20
      Ale chwila moment... Autorka wątku zniknęła niczym sen jaki złoty, zanim zdążyła podać choćby jeden konkretny przykład mężowskiego "flirciku". Wszyscy wiemy, że interpretacja danych zachowań różni się znacząco pomiędzy ludźmi. Może mąż lubi gadać o dupie Maryni (nie dosłownie, bo to już byłaby przesada) albo pogodzie, a co niektórzy tu zrobili z niego erotomana - gawędziarza, zboczeńca niemalże. Ja rozumiem, że mąż/żona zagadujący do wszystkich wkoło potrafi być upierdliwy/a, ale to jeszcze nie świadczy o tym, że ten mąż/ta żona ma niecne zamiary. Miłoby było, gdyby zprzybylski jednak podała konkretny przykład grubszego kalibru, bo inaczej, to my se możemy gdybać jakim rodzajem człowieka jest jej mąż.
      • lady-z-gaga Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 19:30
        w dodatku autorka nie towarzyszy mężowi wszędzie np w pracy albo podczas zakupów, a tak obrazowo opisała jego aktywność, jakby przy tym była ;) ciekawe ile w tym prawdy, a ile urojeń
    • enith Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 19:47
      No i wyszło szydło z worka. Ponieważ mam dużo czasu, poszukałam sobie innych postów autorki i znalazłam bardzo ciekawe rzeczy. Już w 2011 roku autorka wątku napisała:

      "Wszytko sprowadza do seksu...
      zprzybylski 31.07.11, 20:30 Odpowiedz
      Mąż jest takim trochę wesołkiem, tzw. "duszą towarzystwa". Coraz bardziej denerwuje mnie że prawie wszystko sprowadza do seksu. Większość tych tekstów jest nie najwyższych lotów i jest wkurzających. W pracy z tego co wiem też tak jest (co jest tam powszechne )że rozmowa co chwile schodzi na tematy z podszyciem seksualnym. Koleżankom z pracy też co jakiś czas takie teksty serwuje (wszyscy się do tego przyzwyczaili i ma opinię takiego gawędziarza teoretyka). Mi to coraz bardziej działa na nerwy, próbowałam różnymi metodami wpłynąć na niego żeby z tego zrazygnował, ale broni się że ma stresującą pracę i w ten sposób rozluźnia atmosferę, bo przecież nie będzie rozmawiał o polityce czy kościele. Wiem że nie zrezygnuje z takiego zachowania w pracy (bo jet tam powszechne), ale jak wpłynąć na niego żeby chociaż w moim towarzystwie sobie tego oszczędził? Zaraz wyjeżdżamy na urlop i już się stresuję czy znowu nie będzie się tak żałośnie zachowywał w towarzystwie nowo poznanych ludzi i czy nie będzie "podrywał" obcych kobiet. Jeśli mi zepsuje urlop chyba go uduszę...."

      Jeszcze wcześniej, prawie 3 lata temu pisała o tym, jak mąż za jej plecami odnowił znajomość i flircik z dawną miłością, a z zazdrosnej żony robił wariatkę, która wierci mu w brzuchu dziury niewiadomooco. Do tego doszły panienki na czatach.
      To zmienia całkowicie obraz rzeczy. Zprzybylski powinna była napisać konkrety w poście założycielskim, bo te konkrety stawiają jej męża w całkiem innym świetle. Nawet nie rubasznego wesołka erotomana - gawędziarza, a zwyczajnego sukinsyna jawnie niemal szukającego wrażeń poza małżeństwem, i to od lat. Cofam to, co napisałam wcześniej. Mężowi należy cię ciężki opie...za całokształt zachowania i publiczne robienie z żony idiotki. Popieram radę, by męża chamsko gasić za każdym razem, gdy w żony obecności zaczyna ślinić się i łasić do obcych kobiet. A w dłuższej perspektywie to radzę terapię i dojście do przyczyn, skąd u męża ta chęć podobania się wszystkim wkoło kobietom. Być może warty jest rozpatrzenia podany w innym poście autorki trop, dotyczący męża kompleksu małego członka.
      • triss_merigold6 Re: Flirciki, flirciki 23.11.13, 20:32
        To ma dziewczyna pozamiatane.
        Pan się nie zmieni, on jest po prostu sobą. Zmiana nie przyniesie mu żadnych profitów.
        Żona ma kilka możliwości: - olewać; - wejść w rolę pilnującej, upominającej i karzącej matki; - flirtować odwetowo coraz bardziej i coraz żałośniej; - kopnąć pana z hukiem.
        Polecam ostatnie.
        Rozmowy, tłumaczenia, prośby, apele, propozycje terapiiitd. są tu czystą stratą czasu i energii.
        • lady-z-gaga Re: Flirciki, flirciki 25.11.13, 21:05
          > Żona ma kilka możliwości: - olewać; - wejść w rolę pilnującej, upominającej i k
          > arzącej matki; - flirtować odwetowo coraz bardziej i coraz żałośniej; - kopnąć
          > pana z hukiem.
          > Polecam ostatnie.

          jestes pewna? ;) bo ja wątpię, czy to dobre rozwiązanie
          w innym starszym poście czytamy:

          Mam czworo dzieci i męża. (....). Mąż też dużo pracuje, dużo pomaga w domu, robi zakupy, gotuje, rozwozi dzieci na zajęcia dodatkowe itp.

          • brak.polskich.liter Re: Flirciki, flirciki 26.11.13, 10:55
            Czyli autorka jest w czarnej logistycznej dupie. To wyjasnia pare spraw z pierwszego postu - facet najwyrazniej uwaza, ze jest tak uziemiona i zalezna od niego (logistycznie, finansowo), ze mu nie fiknie i stad molestozaloty do innych bab uprawiane w jej obecnosci bez krepacji i poczucia niestosownosci.

            I zapewne autorka w tej sytuacji za bardzo fikac nie bedzie. Tyle jej, co sobie ponarzeka na forum od czasu do czasu.

            Bardzo smutne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka