mukka73
16.12.13, 08:46
Witam serdecznie!
....i zaczne banalnie jak wiele osob przed tym co nieuchronnie sie zbliza: na mysl o wigili mam dreszcze, mdlosci i mam ochote dac noge.
Zyje w tzw. rodzinie patchworkowej na obczyznie, konkretnie w Szwecji. Mam 18 letnia corke z poprzedniego malzenstwa, maz 2 dorosle corki tez z poprzedniego zwiazku i 5 letniego wnuczka. Nie bede opisywala sytuacji rodzinnej bo nie o tym ma byc mowa, ale konkretnie co mnie tak wkurzylo, ze na wieczor wigilijny zabukowalam hotel i mam zamiar spedzic tam swieta sama.
Jak do tej pory swieta odbywaly sie u nas w domu, nasze wszystkie dzieci (wspolnych nie mamy) plus obowiazkowo ex zona meza, czasami jej tesciowie. OK.... mozna sie przyzwyczaic, zaakceptowac i starac sie stwarzac mila atmosfere i sadzilam ze mi sie to udawalo do tej pory- czyli przez jakies 8 lat. Byly prezenty dla wszystkich, ulubione potrawy itd, itd...
W tym roku maz sie zbuntowal.... bez poruzumienia za mna (o to akurat nie mam najwiekszego zalu) powiadomil swa ex zone, ze teraz jej kolej zrobic wigilie u siebie zamiast sie wpraszac do nas- tak niestety bylo, nie ma co ukrywac. Ok... ex zona z wielkimi oporami laskawie sie zgodzila, za co ja podziwiam, po tylu latach kompletnego olewanska. Jestem z nia w dosc kolezenskich stosunkach wiec dla mnie nie bylo problem zeby wigilia byla u niej w domu. I wszystko byloby pieknie ladnie gdyby do akcji nie wkroczyl pan maz.
Najpierw zaczal tyrade, jak on to nie znosi swiat i calej tej szopki i robi to tylko dla wnuka... na moje pytanie po co ta szopka byla odstawiana przez 8 lat- dla jego dzieci padla odpowiedz. Ok... rozumiem. Pozniej tyrada przeszla, jak on to nie znosi kupowac prezentow, ze to najgorszy koszmar jaki istnieje itd... trudno mi bylo zrozumiec bo akurat ja zawsze lubilam kupowac prezenty i wszysycy sie dobrze bawili przy ich rozdawaniu wiec nie sadzilam nigdy, ze to jego najgorszy zyciowy koszmar. No ale stanelo na tym, ze kategorycznie zarzadzil, ze w tym roku nie kupujemy zadnych prezentow nikomu tylko wnuczkowi. Ok.... troche sie zastanawialam jak to odbiora jego rozpieszczane przez tatusia dorosle dziewczyny, no ale skoro postanowil ze tak wlasnie chca. Poprosilam jeszcze zeby zapytal wszystkich ktorzy beda na wigili co o tym mysla, ze postanowiamy razem jak zrobic, zeby nikt sie nie czul niezrecznie itd.. Zgodzil sie. To bylo jakies poltora miesiaca temu... Pozostali goscie wigilijni uznali to za dobry pomysl, ustalislismy ze prezenty kupimy tylko malcowi, a reszta rodzina zagra w populurana szwedzka gre wigilijna, kazdy kupuje drobiazg nie przekraczajacy ustalonej kwoty i gramy na czas o te wlasnie prezenciki wylozone przez wszystkich na wspolnym stole(glownie slodycze). Tradycja mila, sympatyczna, jest duzo zabawy przy tym. I w takim przekonaniu zylam sobie do wczoraj nawet cieszac sie z nadchodzacej wigili. A tu jak szydlo z worka wyszlo sobie, ze moj malzonek ze swoimi corkami zwlaszcza starsza za plecami wszystkich zaangazowanych ustalili sobie, ze oni i TAK sobie kupia nawzajem prezenty. Zwlaszcza dorosle pannice szczegolowo sobie zazyczyly czego chca. Ok... zapytalam czy maja tez zamiar SOBIE je wreczyc oficjalnie przy reszcie gosci ktora przyjdzie bez prezentow osobistych dla innych. Odpowiedz padla ze oczywiscie tak. I wtedy mnie szlag trafil. Zapytalam czy ktorakolwiek z jego corek pomyslala w takim razie aby cos wlasnej matce kupic skoro obdarza ojca...nie mowiac o innych gosciach i o tym ze inni poczuja sie jak idioci, widzac 3 osoby obdarowujace sie nawzajem, a reszta pozostanie ominieta . Na moja prosbe aby wreczyl te prezenty po wigili bo bedzie niezrecznie i glupio wszystkim innym kazal mi sie nie wtracac w ich rodzinne sprawy. Zaproponowalam zeby w takim razie zmienic ustalenia i jak dawac cos to kazdemu, a nie tylko wybranym... ale o tym tez nie ma mowy. W tym wypadku odmowilam udzialu w tej szopce bo dla mnie to nic innego jak jakas cholerna demonstracja sily, czy nie wiem czego jeszcze, brak jakiegokolwiek taktu, poszanowania uczuc innych i sampoczucia tych ktorzy ten wieczor maja z nami wspolnie spedzic. Jest mi wstyd mowiac szczerze i nie mam zamiaru sie w tej sytuacji znalezc. Powiedzialam mu jasno, ze albo traktujemy wszystkich jednakowo albo niech robi sobie jak chce ale bezemnie. Uparl sie jak osiol, a ja postanowilam, ze nie ustapie. On ma w dalszym ciagu zamiar dac te cholerne prezenty tylko swoim dwom dziewczynom i malcowi oczywiscie... na wigili oprocz nich bedzie jego ex zona, jej ojciec, matka meza i dwojka innych osob z rodziny. Czy ja jestem nienormalna uwazajac , ze to po prostu nie wypada,ustalajac najpierw cos innego, a potem robiac wedlug wlasnego ego? Jak sie poczuja te inne osoby??? Jego corki to dorosle kobiety, tak jak cala reszta innych domownikow. Z tego co wiem nikt nie kupil zadnych prezentow orpocz tych przeznaczonych do gry. Czy o to chodzi na wigilie aby spelnic kaprys dwoch osob nie dbajac o cala reszta i wspolna atmosfere? Na dodatek jeszcze uslyszalam, ze na pewno bedzie mi glupio, ze on cos im kupil a ja nie. Mam dosc juz teraz.... rzygac mi sie chce mowiac szczerze. Nie znosze takiego zachowania, wyrozniania jednych i nonszalanckiego traktowania innych, zwlaszcza w taki wieczor jak wigilia.
Ale zadne argumenty nie docieraja, juz nawet zapomnial, ze to on wymyslil, ze nie ma byc prezentow, teraz mowi, ze jak ma ochote to da komu chce. Jak napisalam, nie chce w tym uczestniczyc bo bedzie mi wstyd za niego. Wyglada na to ze ta wigilia jest tylko po to aby jego dwie corki mogly dostac swoje podarki od tatusia... a gdzie cala reszta? Co byscie zrobili na moim miejscu?