Dodaj do ulubionych

Wigilijne dreszcze...

16.12.13, 08:46
Witam serdecznie!
....i zaczne banalnie jak wiele osob przed tym co nieuchronnie sie zbliza: na mysl o wigili mam dreszcze, mdlosci i mam ochote dac noge.
Zyje w tzw. rodzinie patchworkowej na obczyznie, konkretnie w Szwecji. Mam 18 letnia corke z poprzedniego malzenstwa, maz 2 dorosle corki tez z poprzedniego zwiazku i 5 letniego wnuczka. Nie bede opisywala sytuacji rodzinnej bo nie o tym ma byc mowa, ale konkretnie co mnie tak wkurzylo, ze na wieczor wigilijny zabukowalam hotel i mam zamiar spedzic tam swieta sama.
Jak do tej pory swieta odbywaly sie u nas w domu, nasze wszystkie dzieci (wspolnych nie mamy) plus obowiazkowo ex zona meza, czasami jej tesciowie. OK.... mozna sie przyzwyczaic, zaakceptowac i starac sie stwarzac mila atmosfere i sadzilam ze mi sie to udawalo do tej pory- czyli przez jakies 8 lat. Byly prezenty dla wszystkich, ulubione potrawy itd, itd...
W tym roku maz sie zbuntowal.... bez poruzumienia za mna (o to akurat nie mam najwiekszego zalu) powiadomil swa ex zone, ze teraz jej kolej zrobic wigilie u siebie zamiast sie wpraszac do nas- tak niestety bylo, nie ma co ukrywac. Ok... ex zona z wielkimi oporami laskawie sie zgodzila, za co ja podziwiam, po tylu latach kompletnego olewanska. Jestem z nia w dosc kolezenskich stosunkach wiec dla mnie nie bylo problem zeby wigilia byla u niej w domu. I wszystko byloby pieknie ladnie gdyby do akcji nie wkroczyl pan maz.
Najpierw zaczal tyrade, jak on to nie znosi swiat i calej tej szopki i robi to tylko dla wnuka... na moje pytanie po co ta szopka byla odstawiana przez 8 lat- dla jego dzieci padla odpowiedz. Ok... rozumiem. Pozniej tyrada przeszla, jak on to nie znosi kupowac prezentow, ze to najgorszy koszmar jaki istnieje itd... trudno mi bylo zrozumiec bo akurat ja zawsze lubilam kupowac prezenty i wszysycy sie dobrze bawili przy ich rozdawaniu wiec nie sadzilam nigdy, ze to jego najgorszy zyciowy koszmar. No ale stanelo na tym, ze kategorycznie zarzadzil, ze w tym roku nie kupujemy zadnych prezentow nikomu tylko wnuczkowi. Ok.... troche sie zastanawialam jak to odbiora jego rozpieszczane przez tatusia dorosle dziewczyny, no ale skoro postanowil ze tak wlasnie chca. Poprosilam jeszcze zeby zapytal wszystkich ktorzy beda na wigili co o tym mysla, ze postanowiamy razem jak zrobic, zeby nikt sie nie czul niezrecznie itd.. Zgodzil sie. To bylo jakies poltora miesiaca temu... Pozostali goscie wigilijni uznali to za dobry pomysl, ustalislismy ze prezenty kupimy tylko malcowi, a reszta rodzina zagra w populurana szwedzka gre wigilijna, kazdy kupuje drobiazg nie przekraczajacy ustalonej kwoty i gramy na czas o te wlasnie prezenciki wylozone przez wszystkich na wspolnym stole(glownie slodycze). Tradycja mila, sympatyczna, jest duzo zabawy przy tym. I w takim przekonaniu zylam sobie do wczoraj nawet cieszac sie z nadchodzacej wigili. A tu jak szydlo z worka wyszlo sobie, ze moj malzonek ze swoimi corkami zwlaszcza starsza za plecami wszystkich zaangazowanych ustalili sobie, ze oni i TAK sobie kupia nawzajem prezenty. Zwlaszcza dorosle pannice szczegolowo sobie zazyczyly czego chca. Ok... zapytalam czy maja tez zamiar SOBIE je wreczyc oficjalnie przy reszcie gosci ktora przyjdzie bez prezentow osobistych dla innych. Odpowiedz padla ze oczywiscie tak. I wtedy mnie szlag trafil. Zapytalam czy ktorakolwiek z jego corek pomyslala w takim razie aby cos wlasnej matce kupic skoro obdarza ojca...nie mowiac o innych gosciach i o tym ze inni poczuja sie jak idioci, widzac 3 osoby obdarowujace sie nawzajem, a reszta pozostanie ominieta . Na moja prosbe aby wreczyl te prezenty po wigili bo bedzie niezrecznie i glupio wszystkim innym kazal mi sie nie wtracac w ich rodzinne sprawy. Zaproponowalam zeby w takim razie zmienic ustalenia i jak dawac cos to kazdemu, a nie tylko wybranym... ale o tym tez nie ma mowy. W tym wypadku odmowilam udzialu w tej szopce bo dla mnie to nic innego jak jakas cholerna demonstracja sily, czy nie wiem czego jeszcze, brak jakiegokolwiek taktu, poszanowania uczuc innych i sampoczucia tych ktorzy ten wieczor maja z nami wspolnie spedzic. Jest mi wstyd mowiac szczerze i nie mam zamiaru sie w tej sytuacji znalezc. Powiedzialam mu jasno, ze albo traktujemy wszystkich jednakowo albo niech robi sobie jak chce ale bezemnie. Uparl sie jak osiol, a ja postanowilam, ze nie ustapie. On ma w dalszym ciagu zamiar dac te cholerne prezenty tylko swoim dwom dziewczynom i malcowi oczywiscie... na wigili oprocz nich bedzie jego ex zona, jej ojciec, matka meza i dwojka innych osob z rodziny. Czy ja jestem nienormalna uwazajac , ze to po prostu nie wypada,ustalajac najpierw cos innego, a potem robiac wedlug wlasnego ego? Jak sie poczuja te inne osoby??? Jego corki to dorosle kobiety, tak jak cala reszta innych domownikow. Z tego co wiem nikt nie kupil zadnych prezentow orpocz tych przeznaczonych do gry. Czy o to chodzi na wigilie aby spelnic kaprys dwoch osob nie dbajac o cala reszta i wspolna atmosfere? Na dodatek jeszcze uslyszalam, ze na pewno bedzie mi glupio, ze on cos im kupil a ja nie. Mam dosc juz teraz.... rzygac mi sie chce mowiac szczerze. Nie znosze takiego zachowania, wyrozniania jednych i nonszalanckiego traktowania innych, zwlaszcza w taki wieczor jak wigilia.
Ale zadne argumenty nie docieraja, juz nawet zapomnial, ze to on wymyslil, ze nie ma byc prezentow, teraz mowi, ze jak ma ochote to da komu chce. Jak napisalam, nie chce w tym uczestniczyc bo bedzie mi wstyd za niego. Wyglada na to ze ta wigilia jest tylko po to aby jego dwie corki mogly dostac swoje podarki od tatusia... a gdzie cala reszta? Co byscie zrobili na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • amb25 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 08:57
      Mylse, ze zrobilaby to samo co Ty.
    • zuzi.1 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:01
      Zadzwoniłabym sama do wszystkich zainteresowanych i poinformowała ich, że z uwagi na prośby dzieci, wracamy do idei pierwitnej prezentów, czyli każdy kupuje kazdemu jakiś prezent i darowuje go w czasie Wigilii. Mam pytanie dlaczego tak słuchasz się męża i uznajesz jego słowo za wyrocznię? A gdzie w tym wszystkim Twoje zdanie? Ty wściekasz się i przyjmujesz, że ma byc tak jak on chce a nie tak jak Ty chcesz i inni, dlaczego tak robisz, to Ty de facto sama wewnętrznie takim spolegliwym zachowaniem na to pozwalasz i jeszcze zamiast męża postawic do pionu to jak dziecko zamierzasz się wypiąc i wyjechac sama na święta. Nie przejmuj się głupim i niekulturalnym mężem, tylko zrób coś za jego plecami i ustal sprawę tak, żeby nie było Tobie i innym osobom wstyd i niezręcznie. Czy jeden idiota musi ustalac zasady prezentowe na Wigilii, a inni wiedząc, że to idiota muszą się na to godzic? Nie rozumiem takiego podejscia, idiotów odsuwa się od kluczowych decyzji, a nie się im poddaje...
      • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:07
        dzieki moja droga:)
        Tego mi bylo trzeba, postawic mnie do pionu.... ze sama nie wpdalam na to rozwiazanie. A jak myslisz, poinforowac ich ze On ma prezenty tylko dla sowich pupilek i dla nikogo wiecej wiec jego tez olewamy w takim razie???? Moze to mu troche oczy otworzy???
        • zuzi.1 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:09
          Absolutnie nie informowac typka, jeśli to taki typ człowieka niekulturalnego, to niech sam poczuje (o ile w ogóle) poczuje się niezręcznie i niech to jemu będzie głupio ;))) A Ty baw się dobrze i ciesz z prezentów i Wigilii. Podziwiam że to Wigila z ex i jej rodzicami nawet, to świadczy o ogromnym luzie i dystansie do życia.
          • zuzi.1 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:11
            Innych tez nie informowac, że on ma prezenty TYLKO dla córek, to nie ich sprawa, tylko jego.
          • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:14
            obawiam sie jeszcze, ze jego corki tez kupily tylko cos dla tatusia a dla innych nie.... co zrobic z tym fantem, tez je zbojktowac ? wiem na 100% ze nawet wlasnej mamie nic nie maja zamiaru dac
            • zuzi.1 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:19
              zbojkotowac obie, widocznie obie córcie to wykapany tatuś, skoro uznały, to co im tata zaproponował za normalne i nie miały żadnych obiekcji co do tego, w tym, żeby własnej matce i Tobie nie zrobic żadnego prezentu, niech cała trójka poczuje się głupio i niezręcznie, to będzie bardzo dobra nauka na przyszłosc ;)
              • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:30
                hmmmm....obojetnie jak nie zrobie to i tak bedzie spiepszona wigilia jak nie dla mnie to dla nich.... w sumie teraz tak mysle, po co ja sie w ogole przejmuje? Jak napisalam to jego corki, jego ex, jego tesc, jego matka....moja corka w tym roku spedza swieta ze swym tata w Polsce. Moze tak naprawde nikogo to nie obchodzi tylko mnie???? i ja sie tym przejmuje, tylko dla kogo tak naprawde? Moze lepiej pojechac na Kanary i odpoczac zamiast serwowac sobie niepotrzebny stres a ich zostawic po prostu i olac. Nie uciekac tylko im zakomunikowac ze nie mam zamiaru spedzac swiat w towarzystwie wzajemnej adobracji, grzecznie poinformowac innych gosci i niech oni sami robia co chca. Nie sadze, ze oleja dziewczyny bo to ich wnuczki jakby nie patrzac. A ja wyjde na taka co bojkotuje innych przeciwko im- ja jedna kontra ich rodzina, tak to wyglada. Jakby to nie chodzilo o wigilie byla by prostsza sprawa....ech.
              • igge Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:41
                Mukka, podziwiam te 8 lat organizowania wigilii dla wszystkich, jesteś wspaniała.
                Mąż zachował się paskudnie, i dziwię się, że nie rozumie Twoich argumentów.
                Nie wyjeżdżaj do hotelu bo chyba nie jest to twój wymarzony sposób spędzania świąt, prawda ?
                Nie rozumiem dlaczego mąż tak nienawidził kupowania dla wszystkich prezentów, jak Was stać na to, to to przecież wielka frajda. W ogóle ten jego wybuch niechęci po 8 latach uważam za dziwny i niestosowny. Powinien doceniać Twoje starania. I nie powinien nagle wycofywać się z ustaleń z Tobą i bez sensu obdarowywać w dodatku przy wszystkich tylko swoich dorosłych córek.
                Zrób tak jak radzi Zuzi. Bo chyba nie ma sensu już przekonywać męża. Przede wszystkim wyluzuj, nabierz dystansu i nie przejmuj się męża postawą, TY masz prawo cieszyć się świętami i zrobić to co uważasz za stosowne także, nie tylko mąż. On to robi egoistycznie, nie oglądając się na plany i uczucia innych, błądzi. Zastanów sie dobrze, może to nie tylko emocje, może Ty naprawdę chciałaś wyjechać w góry na święta i mieć wszystko w nosie???? :))) Jeśli tak, to cofam to co powiedziałam i jedź dziewczyno! :) Cokolwiek zrobisz zrób w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. Tak, żebyś nie miała poczucia winy, przykrości w czasie wigilii, żebyś `nie żałowała potem swoich decyzji. Pozdr serdecznie i trochę zazdroszczę :) Dużo bym dała, żeby móc urządzać takie wielkie patchworkowe rodzinne święta z moim ojcem i matką i bratem.
                • igge Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:52
                  PS.
                  Teraz doczytałam Twój nowy post o tym, że Twoja córka spędza święta ze swoim ojcem W Polsce.
                  Rzeczywiście nie ma co szczególnie nastawiać jednych przeciwko drugim, szczególnie, że To Ty jedna jesteś troszkę jakby "spoza" układu, resztę wiążą więzy krwi. Możesz grzecznie i beznamiętnie poinformować ich co mąż i jego córki zamierzają, że pierwotny plan nie wypalił, złamali ustalenia.
                  Przeprosić krótko i co oni na to. Ale nie dodawać swojej oceny sytuacji.
                  I te Kanary.... hmmm... brzmią kusząco :)))
                  • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 10:07
                    Igge napisalas ze zazdroscisz....a tu nie ma czego tak naprawde. Zyjac na obczyznie z daleka od swojej wlasnej rodziny ( mam na mysli rodzicow, rodzenstwa itd) nie ma sie za bardzo wyboru. Moi rodzice sa zbyt dumni aby pozowlic sobie zafundowac biltey na podroz lub przyjac pieniadze jakiekolwiek, probowalam pare razy, raz mi sie udalo tylko przez tyle lat. Pozatym mam w POlsce rodzenstwo, ktore ma wlasne dzieci i oni zawsze razem obchodza swieta z rodzicami w jakijes tam formie. A ja zawsze rozdrata , bo albo maz tu i swieta z nim, albo w domu. Bylam oczywiscie w Polsce kilka razy , ale jednak wiekszosc swiat byla tutaj z rodzina meza. I jak do tej pory ludzilam sie naprawde , ze jest ok, i nawet mnie jego cala plejada ex zon, tesciow itd, nie przerazala bo byli zawsze w porzadku wobec mnie. To co odstawil w tym roku mnie po prostu przeroslo i sie nie spodziewalam, ze jest tak nietaktowny i nie zwaza na uczucia innych, zwlaszcza w takim dniu. Wigilie on tez w duzej mierze przygotowywal, wiec to nie tak, ze tylko ja sama wszystko robilam, on gotowal, ja pieklam itd... zawsze wspolnie. W sumie to jego ex zona przychodzila na gotowe, wiec tym wieksza niespodzianka , ze choc raz swieta maja byc u niej, wymuszone co prawda na niej...ale to juz sprawa miedzy nimi, dotyczy ich dzieci i wnuka, ja sie dopasowuje. Ale jest mi cholernie przykro, za takie potrkatowanie mnie i innych, a slowa wybiore sobie komu chce cos dac ( i wiem ze mnie w tym gronie nie ma cholernie rania, zwlaszcza ze moj prezent dla niego lezy juz od padziernika, zanim sie dowiedzialam, ze wigilia ma byc bez prezentow) ale mam na tyle rozsadku i taktu ze nie mialam zamiaru mu go oficjalnie wreczac przy choince olewajac innych. Wczoraj w nerwach mu wykrzyczalam, ze najlepiej bedzie jak sobie wigilie we trojke urzadza, oszczedza innym zazenowania przynajmniej, a mi wstydu, bo masz racje ja sie wstydze.
                    • igge Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 11:46
                      mukka,
                      a co tam, sorry, przytulam Cie wirtualnie
                      Mnie małżonek raz też znienacka załatwił zupełnym brakiem prezentu pod choinką, a mógł coś serdecznego wymyślić i za 5 zł i za zero zł (mam wiele pomysłów). Ja myślę o prezentach dla niego z wyprzedzeniem i zawsze mam na to choćby symboliczną kasę, a dostał już tez kiedyś laptopa i wycieczkę do Londynu. Było mi bardzo przykro, odebrałam to (może niesłusznie) jako brak uczuć, ja wtedy miałam dla niego starannie wybraną z zabawnym tytułem książkę. On twierdzi, ze naprawdę nie miał ani grosza, wszystko mi oddaje. Wielokrotnie usłyszał jak mi przykro i że to było niewybaczalne i to się raczej więcej nie ma prawa zdarzyć, zresztą teraz na wszelki wypadek sama dbam też z wyprzedzeniem o swój prezent. To ostatnie i Tobie polecam :). Serd pozdr
    • rurek00 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 09:46
      Prawdę mówiąc to ja bym nic nie zrobiła i normalnie się trzymała pierwotnego układu, że nie kupujemy prezentów, tylko dla wnuczka. Jak rozumiem tak zrobią wszyscy oprócz męża i jego córek. Wszyscy są dorośli, więc myślę, że będą w stanie poradzić sobie z tym, że twój mąż z córkami odstawiają wioskę. Ich problem. Oczywiście, że wyjdą na bezczelnych kmiotków, ale cóż, z jakiegoś powodu takiego faceta na męża sobie wybrałaś. Mam wrażenie, że się wstydzisz tego, że on chcę taką szopkę odstawić? Pewnie ci wszyscy ludzie tam zgromadzeni znają go i jego córy dłużej niż ty, i już nie raz widzieli takie przedstawienie. Trudno. Tak na prawdę mąż i córki robią źle, ja na twoim miejscu bym nic nie robiła i normalnie w świecie się trzymała pierwotnej umowy, tak jak pozostali goście.
      • aqua48 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 10:34
        Mnie dziwi jedno - dlaczego wstydzisz się za męża i chcesz go chronić przed odpowiedzialnością za zmianę decyzji w ostatniej chwili? To jego kaprysy i on powinien się wstydzić, absolutnie nie ty. Ja bym poinformowała resztę rodziny, a zwłaszcza gospodynie wieczoru, że mąż ustalił z córkami, że jednak oni sobie we trójkę chcą zrobić i wręczyć prezenty, i zapytała co wobec tego robicie, czy trzymacie się pierwotnych ustaleń, że prezentów nie będzie, tylko ta loteryjka, czy też wracacie do tradycji, omijając męża i te córki. Niech ich matka i eksżona zadecyduje. I powinniście bawić się dobrze. A prezentu mężowi bym z tej okazji nie dawała, schowałabym go głęboko, niech zobaczy jak to jest nie dostać nic od żony, zwłaszcza po tych jego wynurzeniach o tym jak to prezentów nie lubi.
        Oczywiście wyjazd i wymiksowanie się z tych gier rodzinnych też jest wyjściem.
        • zuzi.1 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 10:42
          Jeżeli Ty będziesz jedyną osobą spoza układu, nie będzie na Wigilii Twojej córki (co zmienia postac rzeczy), to zrób to co podpowiada aqua, a prezent przeznaczony dla męża możesz dac jego byłemu tesciowi ;) dla męża oczywiscie nic, nie nalezy dawac prezentów komuś, kto nie lubi ich dostawac... ;)

          "Ja bym poinformowała resztę rodziny, a zw
          > łaszcza gospodynie wieczoru, że mąż ustalił z córkami, że jednak oni sobie we t
          > rójkę chcą zrobić i wręczyć prezenty, i zapytała co wobec tego robicie, czy trz
          > ymacie się pierwotnych ustaleń, że prezentów nie będzie, tylko ta loteryjka, cz
          > y też wracacie do tradycji, omijając męża i te córki. Niech ich matka i eksżona
          > zadecyduje. I powinniście bawić się dobrze. A prezentu mężowi bym z tej okazji
          > nie dawała, schowałabym go głęboko, niech zobaczy jak to jest nie dostać nic o
          > d żony, zwłaszcza po tych jego wynurzeniach o tym jak to prezentów nie lubi."
        • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 10:57
          No dziewczyny... teraz nie uwierzycie, ja nie wiem czy mam sie smiac czy plakac...
          wigilie sobie odpuszczam w kazdym razie definitywnie, bo wyglada na to, ze jestem jedyna niedoinformowana idiotka w ustaleniach co niektorych osob.
          Za rada agua i kilku innych przedmowczyn zadzwonilam do Pani domu i grzecznie zapytalam co wie na ten temat. No coz... wiedziala wszystko, jak rowniez to, ze wspolnie z moim (naszym) malzonkiem ustalili, ze w takim razie kupuja po jednym prezencie dla kazdego i ta decyzja zapadla ponad tydzien temu. Ja do ciezkiej cholery nie rozumiem dlaczego bylam do wczoraj az sie wydalo przypadkowo, utrzymywana w przekonaniu, ze obowiazuje ta pierwotna wersja. Nie wiem jak bym sie czula , nie majac nic zupelnie dla innych , dostajac cos od nich i wiedzac ( to wiem na 100% ze moj maz tez nie ma dla mnie nic, bo do niego tez zadzwonilam i zazadalam wyjasnien) Wyglada na to, ze tak naprawde pominieta mialam byc ja i tylko wylacznie przez niego. Tylko dlaczego????????????????? jakas kara , za to ze on nagle nie lubi swiat???? Czuje sie gownianie, czuje sie upokorzona, i mam ochote za przeproszeniem pie...c ta cala ich ferajne:((((((((((( przepraszam za slownictowo. Siedze i rycze jak ostatnia idiotka. 8 lat swiat dla jego rodziny, a teraz potraktowal mnie jak ostatnia szmate za przeproszeniem.
          • zuzi.1 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 11:01
            jakie były jego wyjaśnienia?
            • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 11:07
              zuzi, ze to jego rodzina i sobie moga robic jak chca i nie musi mi wszystkiego mowic. Jego ex zona mnie przeproisla za cala sytuacje i byla skrepowana , ze nic nie wiedzialam. Sadzila, ze on mi to powiedzial,
              • zuzi.1 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 11:22
                Czyli za coś się na Tobie msci, może za to, że niby razem ustaliliscie, że w tym roku Wigila i u jego ex, a powinna byc robiona przez Ciebie, może to taki dwulicowy człowiek, w oczy mówi Ci jedno, a myśli co innego. Zastanów się nad tym dlaczego się msci.
              • noname2002 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 11:33
                Wygląda na to, że to Tobie miało być przykro i głupio na tej Wigilii, wstrętne postępowanie. Jedź dziewczyno do rodziców i rodzeństwa na święta a jak odpoczniesz sobie porozmawiasz z mężem o co mu chodziło i kim właściwie dla niego jesteś :/
                • pade Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 11:47
                  Mąż zachował się podle, po chamsku, no strasznie po prostu. Ja bym na Twoim miejscu pojechała do Polski.
                  Współczuję Ci bardzo...
                  • adorra0 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 12:11
                    Mąż zachował się podle, ale myślę, ze to zaledwie wierzchołek góry lodowej.
                    • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 12:47
                      adorra nasz zwiazek jest pewnie jak kazdy inny, sa wzloty i upadki, nie jestesmy razem do wczoraj....ale takie zachowanie, zwlaszcza w swieta to dla mnie cos nowego. Moze bylam slepa i nie zauwazalam podzialu na JEGO rodzine i mnie z corka gdzies tam w orbicie, pewnie tak bylo. Ktos zuzi napisala ze moze chcial sie zemscic ... tylko nie mam pomyslu za co. Pomysl swiat u jego ex to jego inicjatywa, ja sie dowiedzialam po fakcie, jak jej to zakomunikowal, ze w tym roku roobimy swieta u niej (albo ona robi) bo u nas byly caly czas do tej pory. Mi nawet do glowy nie przyszlo ja o to zapytac, bo wydawalo mi sie ze wszysycy sa zadowoleni ze swiat u nas. Ja nie wiem co mam myslec.... moze mu kasy szkoda, moze sobie uswiadomil, ze mnie juz nie kocha wiec po co sie wysilac....Boli cholernie, nie ma co. Ale .... zabukowalam biltey do Polski. Chocby nie wiem jak sie teraz tlumaczyl, nie mam ochoty z nim tej Wigili spedziec tak czy inaczej.
                      • adorra0 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 13:07
                        Wiesz co, boję się trochę napisać ,zeby nie robić Ci nadziei, ale kiedy czytałam pierwszy raz cały wątek pomyślałam sobie, ze może wszyscy się mylimy i źle oceniamy Twojego męża. Może szykuje dla Ciebie jakąś fajną niespodziankę, a całe to zachowanie to zasłona dymna?
                        • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 13:15
                          nie moja droga.... on sobie wybral komu kupic prezenty i wcale sie z tym nie kryje, nie przejmuje sie faktem ze innym tez bedzie glupio, pomijajc mnie w tym wszystkim, bo inni go nie obchodza tak powiedzial, a my przeciez ustalilismy ze nic sobie nie kupujemy. Problem w tym ze swoja ex i corkami ustalili sobie cos innego, a on na dodatek pominal mnie w tym zupelnie, nawet mnie nie informujac o zmianie planu. Mnie tez martiw to, ze nic nie wiedzac przyszlabym na ta wigilie jak swieta krowa bez przentow dla innych a oni prawdopodobnie by cos mieli dla mnie. Sytuacja krepujaca, glupia i to nie z mojej winy. Nie sadze, ze jak sie kogos szanuje i kocha to podklada sie co tu duzo mowic taka swinie.
                          • adorra0 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 13:29
                            Przykro mi...Wcześniej z jego zachowaniem było ok? Nic Cię nie niepokoiło?
    • wies-baden Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 10:49
      Przecież to jest czytelne; twój mąż nie lubi wyskakiwać z kasy i kupować prezentów osobom mu obojętnym, rodzone córki i wnuczek to inna para kaloszy, on gotów dużo poświęcić, by zobaczyć uśmiech na kochanych buźkach. Właściwie to wiem, że to cię irytuje ( zazdrość o uczucie do córek),a nie to , że mąż się skompromituje, ośmieszy czy wyjdzie na buraka ( nie musisz się wstydzić za innych. Do Polski, do rodziny cię nie ciągnie? Po co na Kanary, wyjedź do swoich najbliższych a ich zostaw sobie samym z całym pasztetem.
    • quba Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 13:20
      Przerażające jest to jak wy się wszyscy NIENAWIDZICIE!
      • verdana Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 13:31
        Dla mnie przekaz jest jasny - jesteś osobą obcą, która na Wigilii ma czuć się jak obca. Jest rodzina Twojego męża, z nią się ustala wszystko, a Ty masz poczuć, ze jesteś spoza rodziny.
        Prawdę mówiąc, sam pomysł Wigilii z ex-zoną jest idiotyczny. Teraz zaś okazuje się, ze ex wcale taka ex nie jest - może z Tobą mąż mieszka, ale ustala wszystko raczej z nią.
        Ja bym się na tej Wigilii nie pojawiła, bo wygląda na to, ze scenariusz jest opracowany tak, aby Cię upokorzyć.Pytanie zasadnicze - dlaczego?
        • igge Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 13:52
          o dzizus verdano, troche wiary w człowieka, w ich związek, aczkolwiek twoje słowa brzmią złowrogo racjonalnie i do rzeczy :(

          Ta ex to może (aż i tylko) matka jego biologicznych (co prawda dawno dorosłych) dzieci i stąd to karygodne ustalanie za plecami małżonki obecnej planów wigilijnych...
          Ale nie...to jest niewybaczalne, jakiś podstawowy brak komunikacji w związku
          Może ten niedobry małżonek jest jakoś potwornie roztargniony, bezmyślny, zalatany, z głową w chmurach, nieobecny duchem, ma dziwną i odmienną od normalnej mentalność?

          Plotę głupoty ale może nie wszystko pozamiatane i on nie chciał zepsuć żonie świąt?
          Nie wyszłaś chyba za mąż za hmmm ...gagatka bez skrupułów i hmmm...złego człowieka :( ?
          • verdana Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 13:59
            Matka biologicznych dzieci jest ważna przy ustalaniu Wigilii, kiedy te dzieci mają parę lat, a nie własne dzieci. Plany życiowe ustala sie z własną zoną, a nie uznaje jej za kogoś, kto powinien podporządkować sie planom właściwej rodziny - czyli męża, ex i ich dzieci.
            Nie wierze w nieobecnego duchem, który zawiadamia wszystkich z pominięciem żony. A jeśli juz - to łapie się za głowę, przeprasza i jest mu głupio. A nie jest wściekły, bo zona się wtrąca w jego plany.
            Czarno to widzę.
    • ganesza Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 14:16
      przeczytałam cały wątek.
      IMHO odpuść sobie. jedź do Polski, rodziców i rodzeństwa, fajnie spędzisz czas a mąż albo coś sobie przemyśli, albo Ty będziesz miała coś do przemyślenia.
    • kol.3 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 18:03
      Ja wprost przeciwnie pojawiłabym się na tej kolacji, żeby się tej szopce przyjrzeć. Na zimno. Z samej klinicznej ciekawości, że tacy ludzie jednak istnieją.
      • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 19:12
        za pozno.... zabukowalam bilety na samolot. W sobote lece do Polski. Nie bede marnowac swiat sobie , a w Polsce wszysycy beda sie cieszyc ze przyjade. Nie uslyszalam dzisiaj ani jednego slowa przepraszam, glupio wyszlo, nie tak mialo byc... wrecz przeciwnie, zostalam uznana za histeryczna idiotke, ktora robi problem z "blahostki". Jego corki uslyszaly "cala" prawde jaka to naprawde i jestem i jak to psuje im swieta. Ex zona miala na tyle taktu, ze wyslala smsa, ze jej przykro, ze tak to wyszlo ale byla pewna ze....
        Nie wiem, sadze, ze mam duzo do przemyslenia, jakie do tej pory zajmowalam miejsce w Jego zyciu i czy nadal chce je zajmowac. Przeszlismy wiele kryzysow mniej i bardziej powaznych ale chyba zaden nie podwazyl tak mojej wiary w to , ze jednak byl sens aby ten zwiazek trwal.
        Nie jestem typem osoby, ktora bedzie siedziec i biadolic i pozostawic wszystko jak bylo. Moje zycie zbyt wiele dla mnie znaczy i zbyt duzo mam do zrobienia aby je w taki sposob zmarnowac. Dzisiaj mam dola, nie ukrywam, czuje sie upokorzona, potraktowana jak smiec ale jestem tez tak cholernie zla na siebie sama, ze przeoczylam cos cholernie waznego przez tyle lat i juz wystarczy. Wielu psychologow twierdzi, ze swieta to nie tylko czas radosci, ale wlasnie najczesciej w czasie swiat kulejace zwiazki sie rozpadaja... i moj pewnie takie byl, ale probwalam o kulach ciagnac go dalej w imie jakis dziwnych dla mnie wartosci. Jak sie dzisiaj okazalo zupelnie bez sesnu. Otworzyli mi oczy dzisiaj i za to powinnam byc chyba wdzieczna, bo czas ucieka, a mi juz stuknela 40tka. Na stwierdzenie meza, ze to przeze mnie nie spedzimy tych swiat RAZEM powiedzialam, ze nie sadze, ze bedzie jeszcze wiecej jakichkolwiek "razem" w naszym zyciu. Moze wyda Wam sie to dziwne, ze rzekomo banalny problem zwww.blocket.se/goteborg/Villa_Landvetter_omoblerad_50103271.htm?ca=15&w=1wigillijnymi prezentami wywolal taka burze w szklance wody... moze ktos inny by to olal i dla dobra swiat sie poswiecil i udawal, ze nic sie nie stalo Jednak Wasze rady i opinie utwierdzily mnie w przekonaniu, ze to nie ja jestem ta "nienormalna" .Trudno, niech bede w ich oczach nienormalna histeryczka ale mam swoja godnosc i niech ida wszysycy w diably i nawet zycze im wesolych swiat i cudownej atmosfery we wspolnym "ich-rodzinnym" gronie. A co tam !
        • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 19:17
          PS. Jakis link mi sie niechcaco wkleil z tresc , z jakiejs reklamy sie przyplatal:) nie dotyczy wypowiedzi w kazdym razie, choc o ironio losu to dom do wynajecia w naszej okolicy.... ktos mi znaki wysyla ???? ;)
        • pogodoodporna Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 19:29
          mukka73 napisała:

          >Trudno, niech bede w ich oczach nienormalna
          >histeryczka ale mam swoja godnosc i niech ida wszysycy w diably i nawet zycze im >wesolych swiat i cudownej atmosfery we wspolnym
          >"ich-rodzinnym" gronie. A co tam !

          Wcale nie wydajesz mi sie ani nienormalna, nie nazwalabym Cie tez histeryczka. Mysle tez, ze wszyscy doskonale rozumieja, ze problemem nie sa zadne glupie prezenty, ale jasny przekaz jaki dostalas- ze nie jestes ani wazna, ani potrzebna.
          Sciskam Cie mocno. Trzymaj sie cieplo i postaraj sie cieszyc w te swieta, mimo wszystko.
          • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 19:50

            > Sciskam Cie mocno. Trzymaj sie cieplo i postaraj sie cieszyc w te swieta, mimo
            > wszystko.


            Dziekuje Ci bardzo:) oczywiscie, ze sie postaram, na moja rodzine moge liczyc:) Mama juz zapowiedziala, ze mam sie nie wazyc zmieniac zdania bo mi dupsko zloji jak nie przyjade i mlodsza siostra z mezem specjalnie przyjada wczesniej choc mieli troche inne plany swiateczne :) Dziekuje wszystkim dzisiaj za cieple slowa wsparcia!
            • pade Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 20:01
              Czyli jesteś dla kogoś ważna i potrzebna:)
              Cieszę się i życzę, by Ci się wszystko poukładało tak, jak tego chcesz.
              • zuzi.1 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 22:32
                Brawo mukka, z Ciebie jest naprawdę sympatyczna i charakterna babka ;) tak trzymaj, a z mężem co ma byc to będzie, nic na siłę, najważniejszy jest szacunek do samej siebie a potem dopiero cała reszta, rodzina nie może się na Ciebie doczekac w Polsce, niech te Święta będą dla Ciebie jak najbardziej udane, trzymaj się, w razie czego zawsze pamiętaj, że na jednym "złamasie" świat się nie kończy ;)) a to Ty sama prowadzisz za cugle i dotrzesz tam gdzie będziesz chciała i gdzie będziesz czuła się szczęśliwa i spełniona, pozdrawiam
                • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 23:09
                  dziekuje zuzi:) Ja Tobie rowniez zycze wesolych swiat w gronie najblizszych i dziekuje za porady i wsparcie:) Masz racje co ma byc to bedzie, a zachowanie godnosci i szacunku do siebie jest bezcenne. Pewnie dluga droga przede mna, ale dam rade napewno:)
                  Na temat meza zlamasa juz sie nie wypowiadam;) bo mi wstyd pisac czym mnie jeszcze dzisiaj raczyl za zepsucie atmosfery swiatecznej. I w dalszym ciagu zadnego poczucia, ze cos jest nie tak z jego strony.
        • mamapodziomka Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 23:08
          mukka73 napisała:
          Na stwierdzenie meza, ze to przeze mnie nie spedzimy tych swiat RAZEM ...

          No coz na to skomentowalabym tylko sucho, ze to on wg wlasnych slow nienawidzi Swiat i nie widzi powodu, zeby sie dla mnie wysilac. W takim razie nie ma potrzeby go meczyc swoja obecnoscia. Dobrze robosz, ze lecisz do Polski, odpoczniesz, odsuniesz sie nieco i bedziesz mogla z chlodniejsza glowa zadecydowac co dalej.
    • enith Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 19:01
      Eksi twojego męża zrobiło się głupio, a głupio nie zrobiło się twojemu mężowi. Eksia była skrępowana i przeprosiła za zaistniałą sytuację, a nie przeprosił cię za nią twój własny mąż. Ba, on się wręcz wściekł, że masz czelność domagać się informacji i równego traktowania. Niefajnie to widzę i przeczuwam, że te ostatnie wydarzenia to może być wierzchołek bardzo brzydkiej góry lodowej.
      Zadzwoń do gospodyni i wyjaśnij bez owijania w bawełnę powody twojej nieobecności na wigilii. Po czym szybciutko ewakuuj się do Polski, by Boże Narodzenie spędzić w gronie ŻYCZLIWYCH ci osób.
      Swoją drogą co roku w okresie przedświątecznym i po lekturze wątków na tym forum zaczynam się zastanawiać, co jest takiego w tych świętach, że największe skoorwysyństwa z ludzi wyłażą.
      • aqua48 Re: Wigilijne dreszcze... 16.12.13, 20:32
        Mimo wszystko nie rozstawaj się z mężem w złości na Święta, spędź je miło z rodziną w Polsce, ochłoń z wzburzenia i zastanów się na spokojnie jaki masz status w domu w Szwecji, a jakiego oczekujesz, żebyś po powrocie mogła wyjaśnić mężowi o co Ci chodzi i nie pozwoliła mu negować lub bagatelizować własnych uczuć. Dobrze byłoby aby on przez ten czas też zastanowił się nad swoimi oczekiwaniami wobec Ciebie.
        • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 17.12.13, 15:01
          Agua....

          Moj maz nic nie rozumie i nie wyciagnal wnisokow absolutnie zadnych z zaistnialej sytuacji. Proba wyjasnienia na spokojnie co czuje i dlaczego po prostu nie dociera do niego. On nawet nie widzi nic niesteosownego w swoim zachowaniu nie mowic o tym, ze mogloby mu przyjsc na mysl ze mnie po prostu zranil. On uwaza, ze jestem histeryczka, ktora robi problem z niczego , a on jest czysty jak lza. Dalam sobie dzisiaj spokoj z tlumaczeniem, wyjasnianiem bo to bez sensu. Jak ktos nie chce nawet sluchac i probowac wczuc sie w sytuacje drugiej strony, to jak walenie grochem w sciane. Nie wiem czy on cos przemysli przez te swieta. Ja stracilam juz mowiac szczerze nadzieje, ze on WOGOLE mysli... Dzisiaj jego starsza corka wyslala do mnie smsa i przerosila, ze glupio sie stalo, ze rozumie co czuje, ze sama nigdy nie chcialaby sie znaleazc w takiej sytuacji itd. zaskoczyla mnie tym nie ukrywam, a moj malzonek dalej swoje. Wszystko moja wina i to ja zespulam im wszystkim swieta. Nie bede sie z nim rozstawala w sweita w zlosci...tego nie mozna nazwac zloscia, nie czuje jej juz dzisiaj...to co czuje to cos o wiele powazniejszego. I nie sadze, ze moj powrot bedzie dla niego posprzataniem brudow pod dywan bo sprawa przycichla i emocje opadly. Znam go na tyle dobrze, ze skoro nie poczuwa sie do zadnej winy i nie jest mu nawet glupio czy przykro, to ten tydzien mojej nieobecnosci niczego nie zmieni. Wiec sadze, ze szykuja sie zmiany i to cholernie drastyczne. Zbyt duzo razy wczesniej staralam sie dyskutowac, wyjasniac kazac mu sie zastanawiac itd. a efekty niestety za kazdym razem podobne. Moze czas sie pogodzic z tym, ze moja pozycja w jego zyciu jest taka a nie inna , i marne szanse , ze to sie zmieni i po prostu i sie pozegnac.
          • lilith76 Re: Wigilijne dreszcze... 18.12.13, 13:49
            Pomyślałabym, że to może różnice kulturowe - że Szwecja ma luźniejszy stosunek do świąt, prezentów, równości w obdarowywaniu, ale eksia i córka męża jednak same piszą, że sytuacja głupia.
            Widocznie twój mąż z tych, którzy nawet gdy widzą, że dali ciała, będą bali się uszczerbić honor i dumę, albo tak racjonalizować by nadal czuć się usprawiedliwionym.
            Miłych Świąt :)
            • mukka73 Re: Wigilijne dreszcze... 18.12.13, 18:40
              Droga Liilith!
              Szwedzi maja wrecz fiola na temat zeby wszystko bylo " rättvisst" czyli sprawiedliwie, a maz jest Polakiem tak na marginesie. Wiec nie wchodzi w gre ze to Oni cos nakombinowali, zwlaszcza, ze inni goscie zostali zawiadomieni o zmianie planu. Jedynie moj malzonek nie poinformowal mnie jedynej o tym. I nie ma mozliwosci, ze zapomnial, bo nawet jak jego eksia potwierdzila, ze uzgodnili to dosc dawno , wyslala smsa z przeprosinami, jego corka tez a jedynie on nadal lgal w zywe oczy bez skrepowania. Ale to juz bez znaczenia, nie wiem co chcial tym osiagnac...ale mam to gdzies. Jak napisalam wczesniej, to nie bylo pierwszy raz, tyle, ze teraz miarka sie przebrala.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wigilijne dreszcze... 23.12.13, 18:44
      Rozumiem, że zawiklana wigilijna sytuacja została rozwiązana. Ale na jej tle pokazały się 2 ważne rzeczy, które wydają się ważniejsze od dorocznego ale jednak okazjonalnego wydarzenia jakim jest Wigilia. Te rzeczy mówią coś o Pani.
      Pierwsza to przyjrzenie się, co ta wigilijna opowieść mówi o Pani związku z mężem. Lub o jakimś jego aspekcie. Wydaje się, ze żywo i mocno reaguje Pani na pominiecie z jego strony. A ono chyba zdarza się częściej niż przy okazji Wigilii. Z drugiej strony chce Pani zaspokoić innych, aby nie przeżywali przykrych i trudnych uczuć, za które tak naprawdę odpowiedzialni są inni.
      Dlatego rozumiem te dreszcze. A może te z tego roku pomogą coś zmienić dla siebie? Wesołych Świąt. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka