trudne doświadczenia

13.01.16, 19:52
Bardzo proszę o jakąś radę, podzielenie się doświadczeniem, myślą. Wiem, że tu sporo mądrych osób i jakoś obcym łatwiej się wygadać. Jestem raczej uporządkowaną osobą, opanowaną, życzliwą. Tak na zewnątrz wygląda to wszystko ok. Niespełna dwa lata temu przyszedł na świat mój syn. Po traumatycznym w moim odczuciu porodzie wylały się ze mnie wszystkie stare emocje. Do rzeczy. Jako dziesięcioletnie dziecko stałam się ofiarą panów lubiących seks z dziećmi. Zostałam wprowadzona w świat seksu, który był tematem tabu . Jednym z nich był członek dalszej rodziny , a drugim gość z sąsiedztwa. Pierwszy „ograniczał” się do sprośnych tekstów, dotykania intymnych miejsc. Drugi mnie osaczył, obserwował jak wracałam do domu ze szkoły, wielokrotnie zaciągnął mnie w odludne miejsce i brutalnie wykorzystywał. Był silniejszy, szarpanie się z nim powodowało większe obrażenia. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, bo było mi wstyd. Nie potrafiłam ubrać tego wszystkiego w słowa. Zresztą wydaje mi się, że wiele osób znało preferencje jednego z wujków. Milczało. Milczała moja matka, szkoła, rodzina. Przez pięć lat „trzymałam” wszystko w ryzach. Po gwałcie wracałam do rzeczywistości w kilkanaście minut. Pamiętam jak po wszystkim kilka godzin później wygrałam olimpiadę historyczną. Mając czternaście lat przeszłam poważną operację, bałam się, że ktoś odkryje prawdę. Dziś wie, że niedrożność jelit była wynikiem permanentnego stresu. Ojciec był alkoholikiem, matka osobą lękliwą, nie radzącą sobie w trudnych chwilach, nie potrafiąca podjąć decyzji. Do tego doszło bezrobocie i choroba mojego brata. Nie mogę jednak zapomnieć jak zapytała mnie, dlaczego egzamin do liceum poszedł mi średnio. Ja po prostu miałam gonitwę myśli z powodu spóźniającej się miesiączki. To był najdłuższy tydzień w moim życiu. Odparłam, ze stoickim spokojem, że tak w życiu bywa. Zmiana miejsca zamieszkania była chwilą oddechu. Próbowałam zapomnieć. Bagatelizowałam to, co mnie spotkało. Skończyłam studia, wyszłam za mąż, urodziłam dzieci. Po porodzie wspomnienia wróciły jako wyraźnie obrazy ze szczegółami. Ponownie stałam się ofiarą przemocy w białych rękawiczkach. Zdanie lekarza, że on wie lepiej co jest dla mnie lepsze brzmiało mi bardzo znajomo. Ponownie poczułam się stłamszona, nie miałam siły krzyczeć jak ćwierć wieku temu. Ktoś siłą wtargnął brutalnie w intymną sferę mojego ciała i życia , jak to się tłumaczy „dla dobra dziecka”. Niby funkcjonuje normalnie. Wieczorami, powracają pytania dlaczego. Dlaczego nikt nie reagował, nie pytał, jak wyglądało by moje życie. Jeden z nich nie żyje, od drugiego nie usłyszałam nawet słowa przepraszam. Dopiero teraz dotarło do mnie, co się tak naprawdę stało.
    • 71tosia Re: trudne doświadczenia 13.01.16, 20:26
      chyba bez terapii i to u dobrego psychologa majacego do czynienia z ofiarami przemocy seksulanej sobie nie poradzisz (moze p Agnieszka podpowie gdzie takiej terapii szukac, jezeli napiszesz skad jestes). To zbyt powazna sprawa by szukac pomocy na forum. Potrzeby specjalista. Bardzo wspolczuje.
    • milamala Re: trudne doświadczenia 13.01.16, 20:50
      Zespol Stresu Pourazowwego
    • zuzi.1 Re: trudne doświadczenia 13.01.16, 22:04
      Strasznie Ci wspolczuje, brak mi slow...Poszukaj dobrego terapeuty i uporaj sie z tym koszmarem ktory przeszlas. Wzmocnisz sie i zaczniesz walczyc o swoje prawa. Bez terapii do konca zycia bedziesz odczuwac konsekwencje tego co przezylas. A temu panu ktory jeszcze zyje, strzel porzadnie w pysk ( jesli oczywiscie odczuwasz taka potrzebe). A przy porodzie dobrze jest miec meza przy boku, wtedy lekarz bardziej liczy sie ze zdaniem pacjentki. Mi ordynator tuz przed samym porodem chcial przekrecac recznie w brzuchu dziecko ulozone posladkowo, po pierwszej jego probie, gdy zorientowalam sie, ze moze to zaszkodzic i mi i dziecku, pogonilam goscia z pokoju na trzy wiatry. Gdyby sie dalej upieral przy swoim, to chyba bym go pogryzla. Sa takie momenty w zyciu, ze trzeba zaufac sobie i swojej intuicji i nie przejmowac sie zdaniem osob trzecich, tylko nalezy robic swoje. W takim podejsciu pomoze Ci terapia, to Ty jestes pania siebie samej i swojego ciala i to Twoj glos powinien byc decydujacy w tych sprawach. Trzymaj sie i szukaj terapii.
    • izabelski Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 00:08
      nie wiem co pierwsze dla ciebie, ale ja na pewno bralabym pod uwage zgloszenie tego na policje
      byc moze ze sa inne ofiary, ktor tez jak ty byly zastraszone
      ale mysle,ze terapia naipierw

      masz prawo byc zla na to, ze nikt ci nei pomogl, nikt nie zareagowal
      a z drugiej strony bedac rodzicem na pewno bedziesz chciala ochronic swoje dziecko przed wieloma zagrozeniami

      czy twoj maz wie o tym co cie dreczy?
      • maribel2 Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 01:04
        Zgłoszenie na policję nie wchodzi w grę. Jeden ze sprawców nie żyje. Z punktu widzenia prawa sprawa się przedawniała. Głowę zaprząta mi myśl dlaczego otoczenie było aż tak ślepe. Nigdy nie padło pytanie w styku czy ktoś cię skrzywdził. Wysyłałam sygnały, że coś się złego dzieje. Dziś trudno mi uwierzyć, że matka nigdy nie słyszała mojego płaczu, kontrolowania życia, nadmiernej czujności, unikania pewnych miejsc, np. bałam się piwnic, nie zauważyła porwanej bielizny. Wiem też, że nie potrafiła rozmawiać. Nie zapomnę jak próbowała rozmawiać o miesiączce kiedy miałam 13 lat. Jak nie potrafiła ubrać tego w słowa. Myślałam że skoro ona nie potrafi mówić o oczywistych sprawach, to jak mam jej mówić o gwałcie. Życie w małej wiosce rządzi się swoimi prawami. Jestem pewna, że gdyby w owym czasie sprawa ujrzała światło dzienne, to nie miałabym łatwego życia. Nie byłam w stanie dźwigać kolejnego ciężaru. Trudno mi uwierzyć, że byłam jedyną ofiarą. Mąż wie tylko, że była to jednorazowa sytuacja. To nie jest kwestia zaufania. Nie chcę, aby znał szczegóły. Sprawą porodu zainteresowałam fundację RpL. Lekarzowi z medycznego punktu widzenia nie mogę nic zarzucić. Ale moje prawa jako pacjenta zostały złamane.
        Co ewentualna terapia jest w stanie zmienić? Wiele puzzli już poukładałam sobie, ale wielu tez nie mogę jeszcze uporządkować. Zastanawiam się jak wytrzymałam ponad pięć lat krzywdzenia i doszłam do tego, do czego doszłam.
    • danaide Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 01:11
      Brak słów. Straszliwie Ci współczuję.
      Wiem, że urodzenie dziecka otworzy w Tobie dawne sprawy, gdyż z jednej strony powraca się do własnego domu, matrycy własnej rodziny, ale też macierzyństwo, także w polskim wydaniu, ma charakter opresyjny, związany z przedmiotowym traktowaniem matki-kobiety, a to znowu budzi dawne problemy.
      Terapia indywidualna zapewne by Ci się przydała, ale ponieważ mamy tu ewidentnie do czynienia z potężną traumą, daję Ci namiar na Petera A. Levine'a - jego dwie książki ukazały się w Czarnej Owcy. Więcej o autorze i tematyce traumy na stronie terapiatraumy.pl, są też strony w języku angielskim, powiązane z autorem. Dopiero co skończyłam lekturę (jedna bardziej teoretyczna i rozbudowana, drugi to rodzaj workbook'u z płytą). Nie chcę zamieszać, ale jego podejście jest takie, że trauma to zablokowane instynkty, zablokowana energia, którą trzeba odblokować. Między innymi, schodząc gdzieś z naszej kory nowej (której tak dużo w psychoterapii;) na poziom gadziego mózgu.
      Nie wiem jak z policją itp. Jeszcze większa trauma. Chyba wolałabym sama odrąbać gościowi jaja.
    • paris-texas-warsaw Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 11:47
      Myślę, że historia, która opowiadasz jest tak straszna, że ciężko coś powiedzieć i można bardzo współczuć. Jeśli chodzi o terapię i pytanie, co ona mogłaby zmienić w takiej sytuacji, to chciałam Ci zamieścić taki filmik, może znasz tę panią, bo aktywnie działa na rzecz wydłużenia okresu, w którym pedofilia nie przedawnia się (nie przeraź się serwisem, z którego pochodzi, akurat wg mnie ta wypowiedź naocznie pokazuje poradzenie sobie w ogromnym zakresie z traumą, chociaż same działania pani - baner z twarzą pedofila na domu może być kontrowersyjny i wiadomo, że jest to przekaz medialny - ale sam fakt opowiedzenia w wyważony sposób przed kamerami tak strasznej historii to wg mnie bardzo dużo). Zresztą teraz ta pani już sama pracuje na rzecz ofiar pedofilii. Dla mnie ten film jest bardzo budujący, bo pokazuje, jak właśnie ofiara pedofila po długiej terapii umie o swojej historii opowiedzieć, nie wstydzi się, nadal ją poruszają te doświadczenia, ale nie musi ich ukrywać, ani spychać. Myślę, że jak trzeba robić tak szybkie przeskoki w funkcjonowaniu np. z gwałtu na konkurs historyczny i jest się w tym niejako wyćwiczonym i trwa to kilka lat, to jest to obciążające, tak jak ukrywanie tej historii (choć i może to mieć skutki dla funkcjonowania, które są już mało widoczne dla samej tak funkcjonującej osoby). Taka terapia by mogła scalić tę historię i pozwolić się nie wstydzić tych doświadczeń i to jest duża ulga.
      Ja bym się w takiej sytuacji wybrała do doświadczonego terapeuty, może z uprawnieniami psychotraumatologa, albo z uprawnieniami psychologa klinicznego, żeby dobrze mógł ocenić funkcjonowanie, a także wszelkie zmiany w funkcjonowaniu w czasie terapii, gdyby się takie pojawiły i nie przerastało go to, żeby był wsparciem. Ja np. wielu rzeczy nie pamiętałam z sesji na sesję, dziś trudno mi w to uwierzyć, choć ostatnio znowu coś umykało mi z pamięci, to mogłam to już po chwili "złapać" w myślach.
      Co do funkcjonowania rodziców, to tylko oni wiedzą, czy o tym wiedzieli. Można spytać. Pomyślałam, że mogło być tak, że ci pedofile wybrali sobie Ciebie na obiekt napaści, bo wiedzieli jak funkcjonuje Twoja rodzina i że nie uzyskasz od rodziny pomocy. Ale czy z udziałem ich świadomości czy nie, to już nie wiadomo. Myślę, że poradzenie sobie z "oceną moralną" bliskich jest niejako trochę poza psychoterapiami, to niejako się przenika, ale to może być najdłuższy proces i oparty o więcej niewiadomych, niż poprawa własnego funkcjonowania. To trochę tak jak z oceną w ogóle ludzi, zmienia się przez całe życie, choć chciałoby się mieć pewność co do ludzkich motywacji w najtrudniejszych chwilach, zwłaszcza motywacji bliskich - byli/są za nami, czy nie, czy w jakiejś części. Przynajmniej ja to tak widzę.

      www.fakt.pl/swiat/agata-baraniecka-klos-wykorzystywana-seksualnie-przez-ojczyma,artykuly,602286.html
    • chocolate_cake Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 12:25
      Bardzo co współczuję. Boże kochany, to jest przerażające po prostu że własna matka nic nie zauważyła i że molestowała cię osoba z rodziny, która czuje się bezkarna.
    • nammkha Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 17:17
      Bardzo mi przykro, że spotkały Cię takie rzeczy. Na prawdę w głowie się nie mieści, że po takich cierpieniach byłaś jeszcze w stanie się uczyć, zdawać egzaminy, zakładać rodzinę i rodzić dzieci. Można Cię podziwiać za siłę. Mam nadzieję, że masz jej na tyle, aby poszukać dla siebie pomocy u specjalisty. Będzie to wskazane nie tylko dla Ciebie ale też dla Twoich dzieci, które z pewnością mogą odczuwać Twoje emocje.
    • maribel2 Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 20:15
      Z doświadczenia życiowego wiem, że innych spotykają większe nieszczęścia. Mam z nimi do czynienia na co dzień ? pracuję z upośledzonymi dziećmi . W pewnym sensie to trudne doświadczenie mnie zahartowało życiowo. Potrafię emocje odłożyć na bok. Od lat służę, oprócz normalnej pracy, w OSP. Szkolę się, wyjeżdżam do zdarzeń, średnio kilkadziesiąt razy roku. W sekundę rzucam wszystko, jeśli jest zgłoszenie. Nigdy nie miałam taryfy ulgowej. Byłam przy niejednej tragedii, śmierci. Po akcji wracam do domu, zajmuję się dziećmi. Ofiary nie śnią mi się po nocach, ale wydarzenia z przed lat owszem. Wspomnienia wracają, obrazy stają się coraz wyraźniejsze, pamiętam szczegóły. Jęsli trzeba odkładam wszystko na bok, bo wiem, że one nie uciekną, poczekają. Ja funkcjonuje normalnie. W mojej głowie coraz więcej pytań. Czasami pewne zapachy, szczegóły przypominają mi o traumie. Do rodziców nie mam jakiegoś żalu, choć stosunki mam z nimi raczej chłodne. Matki jakoś specjalnie nie obwiniam, bo w tym czasie była naprawdę bardzo obciążona. Choroba nowotworowa brata pochłaniała ją bardzo. Wiem, że w swoim życiu zaszłam wysoko, nie stoczyłam się, nie rozpiłam. I jeszcze jedno, swojego oprawcę widuję (ostatnio na pogrzebie), choć staram się unikać kontaktów. Nigdy nie rozwijałam tematu. Wiem, że terapia mogłaby mi jakoś pomóc, uporządkować, ale uczestniczenie w terapii jest czasochłonne. Oprócz tego wszystkiego mam ciężko chorą teściową, która wymaga opieki. Na jakąkolwiek terapię w swojej miejscowości nie wyobrażam sobie pójść. Dzięki za lektury
      • ola_dom Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 20:28
        maribel2 napisał(a):

        > Wiem, że terapia mogłaby mi jakoś pomóc, uporządkować, ale uczestniczenie w terapii jest czasochłonne.

        Czasem są weekendowe wyjazdy terapeutyczne, intensywne - czasami łatwiej jest wykroić weekend niż cotygodniowe spotkania.

        Przyznam, że skóra mi cierpnie, jak Ciebie czytam, wręcz niemożliwe wydaje mi się przeżyć tyle i tak po tym funkcjonować. Choć może jest na to też wytłumaczenie - że to właśnie wskutek tychże doświadczeń.
        Ale - obym nie miała racji - chyba nie da się tak w nieskończoność... Robisz tak wiele dla innych i tak wiele rozumiesz. Tobie także coś się należy. Bo niespodziewanie dla Ciebie (i Twoich bliskich) możesz nagle i znienacka przestać dawać radę. Nie chcę pisać, że to będzie wielkie pierdut, ale chyba jest takie ryzyko.
        Idź koniecznie na terapię.
        Właściwie, to trudno Ci cokolwiek napisać.... Wszystko brzmi skończenie banalnie w obliczu tego, czego doświadczyłaś.
      • panizalewska Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 20:37
        Dziewczyno, współczuję Ci ogromnie. To wszystko jest chore. Terapia mogłaby sprawić to, że wydarzenia sprzed lat nie będą Ci się śniły po nocach. Może tylko tyle i aż tyle. ALE NIE MÓW TAKICH RZECZY:
        Z doświadczenia życiowego wiem, że innych spotykają większe nieszczęścia.

        Jako ofiara molestowania w rodzinie powiem Ci, że też często słyszałam (tak, od własnej matki) te słowa, ba! nawet często sama sobie powtarzałam. Żeby nie zwariować, nie oszaleć, nie wyć dniami i nocami z niemocy. Ot, można swoje nieszczęście bagatelizować, BO INNI MAJĄ GORZEJ. Bo dzieci niepełnosprawne, bo głód w Afryce, bo niedługo na Ziemi zabraknie wody pitnej, a nasze dzieci być może doświadczą wojny. Tak, to wszystko prawda. Ale TY jesteś TU I TERAZ i tak samo zasługujesz na szacunek, na dostrzeżenie swojej tragedii, swoich emocji z tym związanych, na poświęcenie im czasu i miejsca. A rodzina tak samo powinna uszanować to, że teraz to jest Twój czas na pochylenie się nad swoimi emocjami.

        Wyjazdy weekendowe na intensywną terapię brzmią sensownie, podłapałabym motyw.
      • zuzi.1 Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 21:04
        Niesamowite jest to jak potrafilas sie emocjonalnie odciac od tego co Cie spotkalo, wyrzucic emocje poza rame i zyc i funkcjonowac dalej biorac na barki kolejne obowiazki. Stalas sie kobieta z zelaza czy betonu, silaczka, wyparlas wszystko co zlego Ci sie przydazylo, aby zyc i funkcjonowac dalej. Wyparcie to taki mechanizm obronny organizmu, aby organizm nie zwariowal i nie rozsypal sie. Poszlas nawet w tym dalej, wzmocnilas sie psychicznie i nawet wypowiadasz uwagi bagatelizujace to co przeszlas. Tylko kolejna trauma w postaci trudnego porodu odkopala w Tobie te stare rany i zakopane uczucia i wyparte przezycia zaczynaja do Ciebie przychodzic ze szczegolami, ale jeszcze nie doszly do glosu w Tobie zakopane uczucia bolu i zalu dla siebie samej. Po to powinnas isc na terapie, aby to wszystko pezyc od nowa ale tym razem zaopiekowac sie tym zranionym w Tobie dzieckiem, przytulic siebie, wyplakac sie, powspolczuc sobie, odnalezc w sobie uczucia. Na razie funkcjonujesz jak robot po przejsciach, tco przeszlas Cie zabetonowalo, jestes pozornie silna ale w sytuacji trudnej nie jestes w stanie o siebie sama zadbac, powalczyc o szacunek do siebie samej, swojego zdania, zatroszczyc sie o siebie, oddajesz pole do dzialania innym, poddajesz sie. Po to wlasnie powinnas isc na terapie, zeby odnalezc prawdziwa siebie w sobie, swoje uczucia, potrzeby, troski. Tego Ci zycze, zeby dobry terapeuta w bezpieczny sposob Cie przez to wszystko przeprowadzil i pomogl Ci sie odnalezc i odzyskac to wszystko w sobie, co w wyniku traum utracilas czy wyparlas. Tego Ci ogromnie zycze.
        • maribel2 Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 21:34
          Czuję sie zabetonowana, notorycznie się kontrolująca, w ciągłej gotowości. Ale sytuacja z narodzinami dziecka uświadomiona mi, ze w gruncie rzeczy jestem słaba. Znam procedury postępowania w wypadkach, terapii itp. Nie znam procedury na siebie. Nie mogę sobie wybaczyć, że byłam taka w tym momencie słaba, że zwyczajnie nie powiedziałam kategoryczne "nie". Nie wiem dlaczego, trochę pewnie hormony wzięły górę i pewnie to, że poród jest wydarzeniem intymnym, dotykającym kobiecości. To wyprowadziło mnie z równowagi. Nie dałam po sobie poznać. Ja nie potrafię wybaczać sobie. Nie daję sobie prawa do błędu, z drugiej strony wiem, ze mój błąd może kosztować bardzo wiele. I to niestety prawda, że inni mają gorzej. Nie chciałabym pocieszać, choć to złe słowo, kobiety, która straciła męża i dziecko. Ja od życia wiele dostałam. Dopiero niedawno zaczęło do mnie docierać, że to co mnie spotkało było czymś okropnym, wstrętnym. wiem, że wiele osób darzy mnie szacunkiem, ale czy ja szanuję siebie? Przypominam sobie, że kiedyś to pytanie zadał mi ksiądz podczas spowiedzi. Wtedy nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi. Ja cale życie funkcjonuje w ciągłej gotowości. Nawet jak idę spać, to ciuchy układam tak, jakbym za minutę miałam wezwanie.
          • ola_dom Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 21:46
            maribel2 napisał(a):

            > I to niestety prawda, że inni mają gorzej.

            ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto ma gorzej.
            Czy to ma umniejszać krzywdę innych osób?
            Czy to w ogóle można wartościować?
            I czy to znaczy, że tym "mniej skrzywdzonym" nie należy się współczucie i pomoc?
          • zuzi.1 Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 22:00
            Nie obwiniaj siebie, Ty po prostu wszystko co zle wyparlas i dlatego rozwinelas sie, przeszlas dalej do kolejnych obowiazkow. Nie mialas szans nauczyc sie o siebie dbac i troszczyc, bo wszystko co zle wyparlas, aby nie oszalec. Wlasciwie sam organizm to wyparl automatycznie. Ale te wyparte emocje, zlosc ktore nigdy nie wyszly na wierzch sa w Tobie i trzeba je przezyc z jednoczesnym zatroszczeniem sie o siebie, trzeba znalezc wspolczucie dla siebie i troske o siebie. Gdy to w sobie odnajdziesz dzieki terapii zaczniesz odczuwac cala soba, wszystkie emocje dojda do glosu i wowczas bedziesz potrafila zareagowac wtedy gdy nalezy i zatroszczyc sie realnie o siebie i swoje dobro i nie czekac aby to ktos zrobil za Ciebie dla Ciebie. To Ty sama masz byc gwarantem swojego bezpieczenstwa i dobra dla siebie. I wowczas przestaniesz czuc sie zabetonowana i w tak kompleksowy sposob sie kontrolujaca. To jest ten moment, ze powinnas o siebie zadbac, gdy tego nie zrobisz moze sie zdarzyc kiedys tak, ze sam organizm.odreaguje automatycznie te wszystkie traumy, ktore przeszlas i ktoregos dnia sie po prostu rozsypiesz. A zapalnikiem moze stac sie cos, czego bys nigdy nie podejrzewala. Po prostu kazdy organizm ma swoja wytrzymalosc, Twoj tez. Porzuc na jakis czas te wszystkie niekonieczne i dodatkowe zajecia poza praca i skup sie na swojej osobie i swoich potrzebach, bo masz mnostwo spraw do przepracowania z terapeuta. Te rozne zajecia ktore masz moze pozwalaja Ci myslec o czyms inym niz o samej sobie i dlatego tak dlugo udaje Ci sie dobrze funkcjonowac bez powrotu do trudnych spraw z przeszlosci. Ale taka sytuacja nie bedzie trwala wiecznie. Dlatego skup sie na sobie i zatroszcz sie o siebie sama i o swoje wnetrze z terapeuta, zrob to dla siebie i dla dzieci. Masz w sobie cale poklady zalu, leku itp. wypartych przezyc, ktore powinny ujrzec swiatlo dzienne, ktore trzeba przeplakac, pochylic sie nad soba i sie o siebie zatroszczyc, wtedy sie odbetonujesz i zaczniesz czuc sie lzej.Dlatego Idz na terapie.
            • zuzi.1 Re: trudne doświadczenia 14.01.16, 23:58
              A odnosnie terapii sa w tej chwili dostepne terapie online, wlaczasz skype i rozmawiasz z terapeuta z drugiego konca Polski. Poszukaj czegos takiego, moze odezwie sie p. Agnieszka i Ci kogos konkretnie podpowie.
          • paris-texas-warsaw Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 11:00
            Jeśli działasz w OSP to pewnie jesteś przeszkolona w reakcjach ludzi na zdarzenia traumatyczne, ich odłączenia etc. Jednocześnie taka działaność pomocowa, podobnie jak praca z dziećmi chorymi ze swej natury wymaga i odporności psychicznej i jednoześnie stosownego BHP tej pracy. Jeśli korzystanie z pomocy psychologicznej w Twoim miejscu życia Ci nie odpowiada, to faktyznie skype może być rozwiązaniem. Ja natomiast skorzystałabym na poczatek z pomocy w ramach straży pożarnej, tam jak rozumiem nie jestes zatrudniona, a oni pewnie mają jakiś specjalistów od traum. Nie wchodząc nawet w wielkie szczegóły, mogłabyś mu opowiedzieć o swojej historii, o Twoim obecnym życiu. Taki specjalista by mógł Ci przynajmniej poradzić, czy praca w OSP jest dla Ciebie wskazana w chwili obecnej.

            Jednocześnie może tak Ci chodzi po głowie ta sprawa z porodem, bo nie tylko, że tam poddałaś się im jakimś zabiegom, ale generalnie lekarze w szpitalach bardzo często są "odłączeni". Sama miałam podobny przypadek w szpitalu, ale przy badaniu. W trakcie badanie nie przyszło mi do głowy, że coś będzie robione wbrew mojej woli i poza moją wolą, i miałam do siebie pretensje, że nie zeszłam natychmiast z fotele, jak cos mnie zabolało. Natomiast jak już zeszłam, to nakrzyczałam na lekarkę, zabroniłam się już w ogóle dotykać, etc. Ale dopiero jak zobaczyłam jej ironiczna minę, a nawet później, jak sobie to na spokojnie przemyślałam, to zrozumiałam, że to było celowe działanie (może przyspieszenie akcji porodowej?), przed którym trudno się obronić, jak zakłada się współpracę lekarza z pacjentem i jego dobrą wolę, a jakiś ból można tłumaczyć naturalną reakcją na wymóg badania. Tez mnie to bardzo wkurzyło i mówiłam, że to jak gwałt. Po czasie patrzę na tamtą lekarkę, jak na osobę jakoś odłączoną od swoich pacjentów, i wydaje mi się, że to jakiś wynik uprzedmiotowienia pacjentów, wypalenia zawodowego etc. Myślę, że za brak natychmiastowej reakcji nie ma się co winić, to sie nabywa trochę na drodze doświadczenia. Może Twoje działalności tak wymagające dobrze się wpisują w Twoje umiejętności funkcjonowania, ale jednak coś nie do konca Ci pasuje, zastanawiasz się, etc.
            • paris-texas-warsaw Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 12:24
              www.cda.pl/video/17328404
              Jeśli dodatkowo z przyczyn zawodowych i swoistej dumy zawodowej nie chcesz korzystać z pomocy, być może osoby z "Twojej" branży, to dla chwili relaksu i refleksji, jeśli nie oglądałaś, daję Ci link do odcinka, jak terapeuta wzbrania się przed refleksją innego terapeuty. Też fajnie o takim wypaleniu zawodowym w pewnym sensie na tle życia prywatnego i własnie ucieczki od tego prywatnych przeżyć i refleksji.
      • morekac Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 02:06
        > ale uczestniczenie w terapii jest czasochłonne. Oprócz tego wszystkiego mam ciężko chorą teściową, która wymaga opieki

        Praca z upośledzonymi dziećmi, OSP, mały dzieciak i chora teściowa.
        Strasznie poświętliwa jesteś, a i z pewnością to wszystko jest wykańczające tak fizycznie, jak i psychicznie. Robisz wszystko, by nie mieć czasu dla siebie i chwili oddechu. Chyba się nie lubisz.
        • morekac Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 02:18
          Terapia czy zadbanie o siebie samą powinno być dla ciebie priorytetem.
          Nie wyczerpująca praca , inna działalność czy opieka nad ludźmi, którzy mają bliższych członków rodziny, chociażby syna. Jeśli nie zadbasz o siebie dzisiaj, jutro się rozpadniesz. Jak gdyby nauczyłaś się, że nie jesteś ważna, jesteś nikim, jeśli się nie poświęcisz bez reszty ? Co z tego , że są na świecie gorsze nieszczęścia? Twoje jest twojsze, a ty nie zamierzasz sobie chyba naprawdę pomóc...
        • z_pokladu_idy Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 11:10
          Myślę, że autorka ani siebie nie lubi, ani lubi. Jest zwyczajnie odłączona. Terapia będzie trudna i wymagająca, ona o tym wie i chyba stąd te wszystkie wypełniające każdą chwilę zadania, które mają odwlec w czasie terapię i zająć czymś myśli.
          • morekac Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 18:38
            Tylko dlaczego wszystkie te czynności wymagają sporej 'poświętliwości' ? Do tego stopnia, że trzeba rzucać wszystko i człowiek nie ma czasu zadbać o siebie?
      • sonia_siemionowna Re: trudne doświadczenia 19.01.16, 02:48
        Chodzi o to, żebyś już nie odkładała emocji na bok tylko przeżyła cała te złość i rozpacz, bo bez tego najprawdopodobniej będzie tylko gorzej. Ale to musi się odbyć pod okiem specjalisty - terapeuty.
    • differentview Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 12:07

      > Po porodzie wspomnienia wróciły jako wyraźnie obrazy ze szczegółami. Ponownie stałam si
      > ę ofiarą przemocy w białych rękawiczkach. Zdanie lekarza, że on wie lepiej co j
      > est dla mnie lepsze brzmiało mi bardzo znajomo. Ponownie poczułam się stłamszon
      > a, nie miałam siły krzyczeć jak ćwierć wieku temu. Ktoś siłą wtargnął brutalnie
      > w intymną sferę mojego ciała i życia , jak to się tłumaczy „dla dobra dz
      > iecka”

      jako dziecko nie mialas sily przeciwstawic sie temu co sie dzialo, tym bardziej, ze jak piszesz rodzina wiedziala ale udawala, ze nie wie- wiec bylas zupelnie bezbronna
      ale teraz- jako dorosla kobieta mozesz temu lekarzowi, ktory przy porodzie potraktowal Cie z gory, "wiedzac lepiej", powiedziec co o tym myslisz, mozesz zlozyc na niego skarge, ze jego zachowanie jest przyczyna Twojej traumy, ze haslo "rodzic po ludzku" jest najwyrazniej mu obce, mozesz napisac o nim w internecie, z imienia i nazwiska- dlaczego nie?
      moze uchronisz inna kobiete, ktora zrezygnuje z jego uslug po tym co przeczyta
      z drugiej strony zastanow sie czy pomimo, ze odebralas jego slowa jako protekcjonalne- jego postepowanie nie bylo jednak ostatecznie dobre dla dziecka; chodzi mi o to, ze moze jednak byly wskazania zeby wdrozyc jakas procedure i on jako lekarz podjal ja slusznie tylko forma w jakiej Ci to przekazal byla chamska i przypomniala Ci o tamtych doswiadczeniach
      ja sama jakis czas temu mialam bardzo nieprzyjemna rozmowe z lekarzem, ktory nieprawidlowo wykonal zabieg a po fakcie chcial zrobic ze mnie idiotke i udawal, ze wszystko sie udalo- kiedy zauwazyl, ze ta metoda nie dziala i sie mnie nie pozbedzie- zmienil taktyke i zaproponowal odszkodowanie by to wyciszyc; ale tez kosztowalo mnie to wiele nerwow bo lekarze lubia robic z siebie wielkie autorytety a pacjenta traktowac jak bezrozumne stworzenie, ktorego odczucia po operacji sa malo wazne skoro wg doktorka operacja sie udala- chocby pacjent zszedl;) wiec o ile przeszlosci juz nie zmienisz to sprobuj teraz w doroslym zyciu, w sytuacjach gdy ktos traktuje Cie z gory albo manipuluje- zachowywac sie inaczej; jesli sama nie dasz rady- to naucz sie tego np na warsztatach terapeutycznych
      • maribel2 Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 17:03
        Dzisiaj zachowałabym się inaczej. Zostałam potraktowana jak przedmiot. Nie dano mi dojść do słowa. Prawda o porodówkach jest smutna: obsługujemy szybko i spadaj. Położne nie mają nic do gadania, jak wkracza pan doktor to wszystkie są posłuszne jak baranki. Panowie doktorzy chronią swoje tyłki i liczą kasę. Nie wszyscy oczywiście.
        • nammkha Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 20:28
          Nie generalizuj. To, że trafiłaś na niezbyt fajny oddział i nie potrafiłaś się obronić i zadbać o własny interes nie oznacza, że wszyscy lekarze są źli i wszystkie położne potulne jak baranki. Prawda o porodówkach jest taka, że są różne. Lekarze to też ludzie, są źli i dobrzy.
          To doświadczenie może mieć w gruncie rzeczy pozytywne konsekwencje, pewne emocje wróciły do Ciebie, organizm dopomina się że tak się wyrażę "leczenia". Może podświadomie pragniesz rozwoju, pożegnania przeszłości stąd te sny?
    • izabelski Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 16:28
      masz wiecej niz 30 lat?
      " W nowelizacji zapisano, że przedawnienie karalności wszystkich czynów określonych w XXV rozdziale Kodeksu karnego, dotyczących przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności, jeśli pokrzywdzonym jest małoletni, ?nie może nastąpić przed ukończeniem przez tego pokrzywdzonego 30. roku życia?. "
      • maribel2 Re: trudne doświadczenia 15.01.16, 17:07
        Mam więcej iż 30 lat. Sprawa się przedawniła.
        • nena20 Re: trudne doświadczenia 17.01.16, 20:54
          Niestety poród to ogólnie trudne doświadczenie. narodziny dziecka nie wynagrodziły mi cierpienia podczas porodu, a ogólnie był chyba normalny. To trudne, jeśli dodatkowo lekarz nie był miły to gdzieś w środku zostaje poczucie odarcia z intymności. Nie wiem czy dobrze to ujęłam? Twoje wcześniejsze przeżycia mogły mieć wpływ na odbiór sytuacji. Co do terapii to nie wiem? Jeśli dobrze sobie radziłaś i nie masz ochoty na opowiadanie wszystkiego to nie zmuszaj się, z jakiegoś powodu mąż nie zna całej historii. Skoro tobie z tym lepiej to ok. Ogólnie to straszne to ciebie spotkało.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: trudne doświadczenia 17.01.16, 19:12
      Pani doświadczenie jest w istocie trudne. Z powodu tego co się realnie zdarzyło, ale też z powodu tego jaki się Pani z tym doświadczeniem obeszła i obchodzi. Proszę tego nie potraktować jako zarzut, ale za próbę zrozumienia Pani aktualnej sytuacji psychologicznej, czytając to co Pani napisała. W przepracowaniu takiej traumy mogą pomóc różne zachowania: doprowadzenie do ukarania sprawców czyli poczucie sprawiedliwości czy terapia. Pani wybrała inne rozwiązanie bardzo dobrze znane czyli "co cię nie zabije, to cię wzmocni". I zdecydowała Pani wytrzymać i nie pozwolić aby przeszłość zniszczyła Pani życie. Ale mam wrażenie, że nieustannie odtwarza Pani traumę, tylko tym razem w sposób kontrolowany przez siebie. Mam tu na myśli działanie w OSP. Tam jest Pani w roli ratownika, a nie ofiary. A narażona jest Pani na bardzo duży stres, który trzeba umieć zawrzeć, poradzić sobie z nim, nie ulegać mu. Pani to świetnie umie robić. Stres to też emocje, które Pani świetnie kontroluje i które nie zakłócają Pani życia. Można powiedzieć, że Pani przeszłość pomaga Pani w byciu , jak mniemam, znakomitym strażakiem. Pani nie ma emocjonalnie już nic do stracenia, za to umie Pani panować nad sobą i skutecznie wykonywać zadania. Być może to Pani nieświadomy sposób obrobienia traumy. Tyle, że ona cały czas wyłania się. Terapia mogłaby pomóc ale nakierowana na traumę wykorzystania seksualnego. Skoro jednak nie ma Pani na nią czasu, miejsca oraz motywacji, ja zaproponowałabym raczej incydentalne, ale jednak powtarzalne działania nakierowane na umiejętność opiekowania się sobą. To mogą być jakieś warsztaty , może być Grupa Otwarcia w Laboratorium Psychoedukacji.
      Oczywiście nie zachęcam teraz do rezygnacji z OSP. Raczej do przyjrzenia się jej funkcji w Pani życiu. To jedynie moja sugestia i moje rozumienie Pani sytuacji z perspektywy aktualnego życia. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • sonia_siemionowna Re: trudne doświadczenia 19.01.16, 02:45
      Moim zdaniem nigdy nie przepracowałaś traumy, tylko ją zdusiłaś, dlatego wyłazi przy każdej okazji. Tak się nie da, od tego możesz dostać gorszej choroby psychosomatycznej niż niedrożność jelit. Jedyne wyjście to terapia ale k o n i e c z n i e z terapeuta/ką specjalizująca się w takich traumach, bo inaczej może być gorzej. W Polsce każdy może otworzyć praktykę a nawet studia psychologiczne to jest o wiele za mało, żeby asystować ofiarom wykorzystania seksualnego w dzieciństwie. Wejdź na stronę Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, oni certyfikują wyłącznie terapeutów poddających się regularnej superwizji. Albo sprawdź polską stronę Gestalt. Gestalt to może być dobra opcja, bo to dość 'oczyszczająca' terapia i bardzo humanistyczna. W każdym razie to,c os ie stało to nie Twoja wina, ale świadomość tego to za mało, żeby się z tym uporać. Moim zdaniem tylko terapia Ci pomoże.
Pełna wersja