maribel2
13.01.16, 19:52
Bardzo proszę o jakąś radę, podzielenie się doświadczeniem, myślą. Wiem, że tu sporo mądrych osób i jakoś obcym łatwiej się wygadać. Jestem raczej uporządkowaną osobą, opanowaną, życzliwą. Tak na zewnątrz wygląda to wszystko ok. Niespełna dwa lata temu przyszedł na świat mój syn. Po traumatycznym w moim odczuciu porodzie wylały się ze mnie wszystkie stare emocje. Do rzeczy. Jako dziesięcioletnie dziecko stałam się ofiarą panów lubiących seks z dziećmi. Zostałam wprowadzona w świat seksu, który był tematem tabu . Jednym z nich był członek dalszej rodziny , a drugim gość z sąsiedztwa. Pierwszy „ograniczał” się do sprośnych tekstów, dotykania intymnych miejsc. Drugi mnie osaczył, obserwował jak wracałam do domu ze szkoły, wielokrotnie zaciągnął mnie w odludne miejsce i brutalnie wykorzystywał. Był silniejszy, szarpanie się z nim powodowało większe obrażenia. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam, bo było mi wstyd. Nie potrafiłam ubrać tego wszystkiego w słowa. Zresztą wydaje mi się, że wiele osób znało preferencje jednego z wujków. Milczało. Milczała moja matka, szkoła, rodzina. Przez pięć lat „trzymałam” wszystko w ryzach. Po gwałcie wracałam do rzeczywistości w kilkanaście minut. Pamiętam jak po wszystkim kilka godzin później wygrałam olimpiadę historyczną. Mając czternaście lat przeszłam poważną operację, bałam się, że ktoś odkryje prawdę. Dziś wie, że niedrożność jelit była wynikiem permanentnego stresu. Ojciec był alkoholikiem, matka osobą lękliwą, nie radzącą sobie w trudnych chwilach, nie potrafiąca podjąć decyzji. Do tego doszło bezrobocie i choroba mojego brata. Nie mogę jednak zapomnieć jak zapytała mnie, dlaczego egzamin do liceum poszedł mi średnio. Ja po prostu miałam gonitwę myśli z powodu spóźniającej się miesiączki. To był najdłuższy tydzień w moim życiu. Odparłam, ze stoickim spokojem, że tak w życiu bywa. Zmiana miejsca zamieszkania była chwilą oddechu. Próbowałam zapomnieć. Bagatelizowałam to, co mnie spotkało. Skończyłam studia, wyszłam za mąż, urodziłam dzieci. Po porodzie wspomnienia wróciły jako wyraźnie obrazy ze szczegółami. Ponownie stałam się ofiarą przemocy w białych rękawiczkach. Zdanie lekarza, że on wie lepiej co jest dla mnie lepsze brzmiało mi bardzo znajomo. Ponownie poczułam się stłamszona, nie miałam siły krzyczeć jak ćwierć wieku temu. Ktoś siłą wtargnął brutalnie w intymną sferę mojego ciała i życia , jak to się tłumaczy „dla dobra dziecka”. Niby funkcjonuje normalnie. Wieczorami, powracają pytania dlaczego. Dlaczego nikt nie reagował, nie pytał, jak wyglądało by moje życie. Jeden z nich nie żyje, od drugiego nie usłyszałam nawet słowa przepraszam. Dopiero teraz dotarło do mnie, co się tak naprawdę stało.