Dodaj do ulubionych

Rodzinne zjazdy

17.08.16, 11:29
Jest nas troje rodzeństwa, mamy partnerów i łącznie czwórkę dzieci - od niemowlęcia do nastolatka. Mieszkamy w różnych miastach, a czasami w różnych państwach. 1-2 razy do roku spotykamy się wszyscy w naszym domu rodzinnym z okazji świąt czy innych uroczystości. Korzystamy wtedy z uprzejmości sąsiadki, która użycza nam kanapy w swoim mieszkaniu, bo mieszkanie rodziców ma 49 metrów i nawet pokotem na podłodze się nie mieścimy.

Wiadomo, że na tych 49 metrach 8 dorosłych osób i 4 dzieci + bagaże i psy to trochę dużo, więc każdy jest poirytowany i najchętniej to zjedlibyśmy tylko obiad, posprzątali i uciekli. Najchętniej zmienilibyśmy miejsce organizowania takich spotkań - restauracja albo mieszkanie któregoś z nas (wszystkie są większe od mieszkania rodziców, mamy też do siebie bliżej niż do rodziców, nawet jeśli "bliżej" oznacza tylko lotnisko w tym samym mieście - do rodziców od najbliższego lotniska jest 200 km). Na to jednak nie zgadzają się rodzice właśnie, bo "dzieci mają wracać do domu". I jednocześnie strasznie im przykro, że my "nie lubimy" wszyscy razem w tym domu być, a przecież "kiedyś lubiliśmy". Nie dociera do nich, że "kiedyś" to nas było troje, a nie sześcioro z drobiazgiem...
Obserwuj wątek
    • alsk9 Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 12:07
      No tak. Więc z czym właściwie masz problem?
      Zorganizujcie zjazd rodzinny w bardziej dogodnym dla większości osób miejscu, rodziców powiadomcie gdzie to będzie, żeby przyjechali i tyle.
      Nie da się? Bo musisz się nadal słuchać mamusi i robić co ona chce?

      A indywidualnie do rodziców możecie wpadać w odwiedziny mniejszymi grupkami.

      Nie widzę tu wielkiego problemu, oprócz tego, że w stosunku do rodziców pora się usamodzielnić decyzyjnie.
      • liliawodna222 Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 12:09
        alsk9 napisała:

        > No tak. Więc z czym właściwie masz problem?
        > Zorganizujcie zjazd rodzinny w bardziej dogodnym dla większości osób miejscu, r
        > odziców powiadomcie gdzie to będzie, żeby przyjechali i tyle.
        > Nie da się? Bo musisz się nadal słuchać mamusi i robić co ona chce?
        >
        > A indywidualnie do rodziców możecie wpadać w odwiedziny mniejszymi grupkami.
        >
        > Nie widzę tu wielkiego problemu, oprócz tego, że w stosunku do rodziców pora si
        > ę usamodzielnić decyzyjnie.

        Nic dodać, nic ująć :)
      • sayyida Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 12:12
        Obraza majestatu i łzy. Bo nie przyjadą do nas na Wigilię, bo Wigilia ma być w domu, koniec i kropka. Zgadzają się co najwyżej, żebyśmy rotacyjnie spędzali samą Wigilię u swoich teściów, ale zwykle i tak w pierwszy czy drugi dzień świąt jesteśmy wszyscy razem. A przecież samych ich w takim dniu nie zostawimy. I tak dalej.
        Ja po prostu nie wiem, jak mam z nimi rozmawiać.
        • ola_dom Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 12:16
          sayyida napisała:

          > Ja po prostu nie wiem, jak mam z nimi rozmawiać.

          Skoro to raptem 1-2 razy w roku, to może jednak zacisnąć zęby i znieść?
          Rodzice w jakim wieku?
        • berber_rock Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 12:33
          "Zgadzają się co najwyżej, żebyśmy rotacyjnie spędzali samą Wigilię u swoich teściów"

          Ale co to znaczy, oni sie zgadzaja na to, zebyscie Wy cos robili lub nie? Macie po 15 lat i trzeba wydawac zgode na Wasz wyjazd do innego miasta na przyklad?
          Gwarantuje, ze jak rodzice raz albo drugi zobacza, ze ich lzy nie odnosza takiego efektu, jaki by sobie zyczyli, to lzy nagle znikna ...

          "Ja po prostu nie wiem, jak mam z nimi rozmawiać."
          - Normalnie. Zakomunikowac swoja dycyzje - metoda faktow dokonanych. Bez "bo"
        • liliawodna222 Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 12:53
          sayyida napisała:

          > Obraza majestatu i łzy.

          Emocjonalny szantaż. Zignorowałabym. A rodzice po pierwszym szoku zobaczą, że świat się nie zawalił ;)
        • srebrnarybka Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 20:10
          Wigilia ma być w DOMU. Twój dom jest tam, gdzie mieszkasz z mężem/partnerem i dziećmi i wigilia powinna być tam. To Ty tworzysz dom dla Twoich dzieci. Oczywiście można przyjechać do rodziców, można rodziców zaprosić itp. itd., ale szantażowanie przez rodziców w takiej sprawie to zwykłe świństwo.
          • verdana Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 10:26
            Tylko w dużej rodzinie każdy ma dom gdzie indziej. Oznacza to, że nie sposób nigdy spędzić wigilii ze starymi rodzicami, albo dorosłymi dziećmi. Bardzo wiele osób spędza Wigilię w dużym gronie i w tym samym nie ma nic złego. Problemem jest raczej wymuszanie takiego spędzania świąt - i tu nalezy stawić opór. Ale chyba już trochę sie postawiliście, skoro jesteście u rodziców tylko co drugą Wigilię. I tak trzymać.
            • srebrnarybka Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 20:51
              Napisałam, że można zaprosić rodziców albo przyjechać do nich. Oczywiście, że w dużej rodzinie, która składa się z kilku domów, te domy mogą się między sobą umówić, żeby organizować wspólnie, na zmianę etc. Ale chodzi o to, że dom mężatki to jest dom, który ona tworzy z mężem i z dziećmi, a nie dom jej rodziców, bo ten dom opuściła wychodząc za mąż.
              • verdana Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 22:53
                Ale to nie znaczy jednak - może nie w tym wypadku - ze wychodząc za mąż można przestać interesować sie losem rodziców. I na przykład uznać, ze nic nie szkodzi, jak spędzają samotnie Wigilię. Albo, że jak chcą spędzać z dziećmi to musza zawsze grzecznie się podporządkować, bo ich chćęci sa kompletnie nieistotne, sa starzy, wiec albo robią tak, jak dzieci chcą, albo zostają samotni.
                To nie jest ani proste, ani łatwe, ani takie znowu jednoznaczne.
        • mitoczka Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 10:20
          A teraz wyobraz sobie, co by bylo gdyby tesciowie zaczeli plakac i krzyczec, ze po rotacyjnej wigilii jedziecie do drugiej rodziny. Wywaliby was sobie z twoimi rodzicami jak zabawki? Tylko w przypadku ciebie i meza sa 3 domy w ktorych moznaby spedzic swieta (wasz, tesciow, rodzicow), a twoi rodzice uwazaja ze opcja jest tylko jedna, moze nalezy im uswiadomic, ze nie sa pepkiem swiata? Szczegolnie, ze nie zostawiacie ich samych, tylko szukacie rozwiazan bardziej komfortowych.
    • pade Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 13:17
      A istnieje opcja: sama uroczystość u rodziców, ale nocowanie w pobliskim motelu/hotelu?
      Wtedy każdy może odpocząć w ustronnym miejscu a jednocześnie impreza odbywa się w rodzinnym domu.
    • magda_369 Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 15:24
      I swoich sąsiadów mieszają w to? Wybacz ale to jest jakaś głupota. Nie można iść do hotelu? A dlaczego nie u was? czy rodzeństwa? Ważne, że spotykacie sie razem, to nie ma znaczenia gdzie. Tradycje rodzinne się zmieniają i to nie jest jakaś tragedia. Piękne święta, koczować u sąsiadów na kanapie. Piękne wspomnienia dla wnuków. Postawcie sprawę jasno, że to jest dla was męczące i nie chce tak spędzać świąt. Niech idą na jakiś kompromis bo doprowadzą tylko do tego, że rodzina wogóle nie bedzie chciała do nich przyjezdzać.
      • alsk9 Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 15:42
        Wystarczy, że autorka powie, że nie może przyjechać w tym terminie bo jej nie pasuje,
        i - uwaga uwaga - faktycznie nie przyjedzie.
        Bo "stawianie sprawy jasno" pewnie wg autorki już było, i wyglądało tak, że ona mówiła że tak nie chce, rodzice mówili masz przyjechać, ona przyjeżdżała bo nie umie odmówić, a pretensje ma do rodziców o to, że sama ciągle ich posłusznie słucha - takie przenoszenie odpowiedzialności na innych za to co się samemu zrobiło.
        Przyjazd na święta do rodziny "z przymusu" nikomu dobrze nie robi, rodzicom też nie, bo tłum wściekłych dzieci niezadowolonych że muszą dreptać wokoło rodziców to żadna fajna atmosfera.
        Jedni i drudzy kontynuują układ oparty na przymusie a nie na faktycznej bliskości i chęciach.
    • mrs.solis Re: Rodzinne zjazdy 17.08.16, 20:06
      A moze sprobowac wynajac dom w jakiejs atrakcyjnej miejscowosci i tam zorganizowac swieta? Kto powiedzial, ze swieta maja odbywac sie w mieszkanku rodzicow. Swieta sa tam gdzie jest rodzina i lepiej by bylo , zeby to byla zadowolona rodzina , a nie przemeczona z powodu ciasnoty.
    • sayyida Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 10:50
      Ostatnia próba wyglądała mniej-więcej tak:
      - Mamo, w tym roku tak się złożyło, że możemy być na Wigilii wszyscy razem. Spędźmy ją u X, która ma duży salon z otwartą kuchnią, Z ma w tym mieście teściów, więc u nich przenocują, a Y ma bezpośredni lot, a urlop dopiero od 24. Przyjedźcie do X.
      Gwoli wyjaśnienia, mama od poniedziałku do piątku zajmuje się dzieckiem X i u niej mieszka, na weekendy wracając do męża.
      - Nie, nie, przecież Wigilia musi być w domu.
      - Mamo, ale w domu jest ciasno, Y musi wynająć samochód, żeby do Was dojechać, dotrze późno, dziecko X nienawidzi fotelika i przez 200 km będzie wyło, a Z i tak będą potem wracać do teściów.
      - Wigilia musi być w domu, bo ojciec się nie zgodzi.
      - Tato?
      - Wigilia musi być w domu, bo matka się nie zgodzi. A w ogóle, to dlaczego nie lubicie wracać do domu, kiedyś lubiliście? Co myśmy wam takiego zrobili?
      Baranek.
      • alsk9 Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 11:26
        Nadal nie widzę problemu w tym, żeby zorganizować wigilię u X. Jeśli rodzice będą chcieli do was dołączyć to dołączą, jeśli wolą wigilię mieć w swoim własnym domu, to nie dołączą, a wy kurtuazyjnie wpadniecie w któryś dzień około_świąt w odwiedziny.
        Jeśli rodzice starsi i niewyjazdowi, to niespecjalnie im się nie dziwię, że im się nie chce gdzieś jeździć, tym bardziej jeśli wiedzą, że inni i tak do nich przyjadą jeśli tak rodzice zdecydują.

        Problem macie wy- dorosłe dzieci. Że ciągle uważacie, że tylko dom rodziców jest domem i że zdanie rodziców jest decydujące i ostateczne.
        Nie nauczyłaś się żyć i myśleć oddzielnie od rodziców i chyba w tym masz problem.
        Potrzeby rodziców stawiasz nad potrzebami innych dorosłych.

        Dla wielu osób wartością samą w sobie jest taki zjazd rodzinny w domu rodziców. Bo to lubią i ciasnota im za bardzo nie przeszkadza przez te 1-3 dni. Choć osobiście nie wyobrażam takiego tłumu ludzi na 49m, chyba, że to tylko kilka godzin spotkania a potem każdy idzie spać gdzie indziej.

        Dla ciebie wigilia u rodziców jest to problem, więc zwyczajnie przestań jeździć tam w tym terminie.
        Inni wigilię są w stanie zorganizować u siebie i zapewnić noclegi - to niech organizują, rodziców zaprosić, samemu pojechać i po problemie.
        Rozumiem, że gdy rodzic stary, schorowany, to warto centrum wydarzeń ustawić bliżej niego.
        Jeśli nie ma warunków by wszyscy się zmieścili u rodziców, a jest was troje rodzeństwa, to można kombinowac że w jedne święta odwiedza ich ten a kolejne kto inny.
        Zaś jeśli rodzice chcą święta spędzić u siebie w domu, choć wy organizujecie większą wigilię gdzie indziej, to co za problem im na to pozwolić? To ich wybór, wcale się nie musisz "poświęcać" dla rodziców i wkurzona siedzieć z nimi całą wigilię. Bo to zaprzeczenie jakiejkolwiek idei świąt.

        Masz problem ze swoim nieodpępowieniem emocjonalnym od rodziców.
        Nie powinnaś zakładac rodziny dopóki nie zrozumiesz, że to nie rodzic ma decydowac gdzie możesz spędzić święta.
      • panizalewska Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 12:04
        OJP :D
        To ja bym została w domu z takim cyrkiem. Nie będą chcieli przyjechać, to nie.
      • ortolann Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 15:48
        Mówisz wtedy poprostu: "Nie stosujcie takich metod, nie bierzcie nas pod włos, już nie jesteśmy dziećmi. Nie chce się Wam jechać - ok, rozumiem. Ale nie stosujcie takich wybiegów. Raz możecie przyjechać, nic Wam się nie stanie." I przystąpić do organizowania wigilii, a rodziców fochy puszczać mimo uszu.
        • zuzi.1 Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 21:22
          Dokladnie. A najlepiej w takim przypadku stosować metodę faktów dokonanych, czyli najpierw sobie z rodzeństwem ustalić gdzie sie w tym roku spotykacie, a następnie rodzicom oznajmić, proponując podwozke, jesli jest taka potrzeba. Bez wdawania sie w jakies nadmierne tłumaczenia. Można je skwitować jednym zdaniem, każdy z nas potrzebuje zmian, a nie ciągle to samo co roku.
          • ortolann Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 17:29
            A można też zastosować ich metodę. I kiedy zaczną kwękać i odmawiać powiedzieć: "aha, no to córki nie chcecie odwiedzić. A ja się tak przygotowałam, dzieci czekają tylko na Was, a Wy robicie nam teraz taki afront. No trudno, jakoś to będziemy musieli przeżyć, ale wiedzcie, że robicie nam wielką przykrość (nawet jeśli faktycznie odetchniecie z ulgą)" - niech poczują jak to smakuje :D
            • zuzi.1 Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 19:00
              Otóż to! :-)
    • salsa.lover Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 14:50
      Ja poniekąd rozumiem autorkę i to się tak fajnie prosto pisze, ty masz problem, odpępownij się itp
      Doskonale znam ten motyw od siebie z domu, że święta muszą być rodzinnie, wszyscy na kupie w mieszkaniu w bloku, "jakoś się pomieścimy", nas troje rodzeństwa, każdy z partnerem i dziećmi. Masakra. I nie da się nic przetłumaczyć ani wytłumaczyć. Dokładnie te same argumenty "ale przecież to wasz domek" "przecież tak rzadko jesteśmy wszyscy razem" itp
      Dla mojej matki tylko takie święta są prawdziwe i ja tego nie zmienię. Próby wytłumaczenia jej, że nikomu nie jest wygodnie spełzają na niczym, bo dla niej wygoda to nic w porównaniu z tym, że ma nas wszystkich znów razem, choć przez chwilę, że jej dom znów zapełnia się gwarem, hałasem, życiem. I wiem, że jest jej przykro i smutno kiedy w święta któregoś z nas brakuje. Ale trudno, jakoś muszę z tym żyć.
      Ja po prostu przestałam na ten temat dyskutować i użerać się, bo to było tylko szarpanie nerwów po obu stronach. Ona się nie zmieni, do niej moje argumenty nie trafiają, nie przekonam jej.

      My robimy tak, że po prostu postanawiamy jak będzie i to robimy. Nie dyskutuję z matką na ten temat. Wychodzi zazwyczaj tak, że święta spędzamy rotacyjnie, raz u teściów, raz sami u siebie w domu, raz gdzieś wyjeżdżamy, a raz u matki mojej wszyscy na kupie. Da się przeżyć raz na kilka lat, skoro wiem, że dla niej to takie ważne.
      Nie próbowałam jeszcze motywu nocowania w hotelu w swoim rodzinnym mieście, to byłoby coś hahahaha! Matka chyba zeszłaby na zawał. No cóż, ma prawo, to inne pokolenie i myślę, że też trzeba to w jakimś stopniu zrozumieć. Obie strony muszą pójść na jakieś ustępstwo zamiast skakać sobie do gardeł.
      Ty poddałaś się kompletnie świątcznemu terrorowi rodziców, i chyba co najważniejsze, nie jesteś w stanie poradzić sobie ze sprzeciwem wobec nich, ze świadomością, że święta spędziliby bez Ciebie. Musisz zaakceptować, że owszem będzie im przykro, trudno, niestety tak jest, że czasem trzeba zrobić coś czego nasi rodzice nie akceptują.
      Opcji tak naprawdę jest mnóstwo dla was, kwestia zebrania się na odwagę i tego aby zacząć robić tak jak wam wygodniej ignorując emocjonalny terror. Łatwo nie jest, ale da się.
      • ola_dom Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 16:09
        salsa.lover napisała:

        > Ja poniekąd rozumiem autorkę i to się tak fajnie prosto pisze, ty masz problem, odpępownij się itp

        Prawda? :)
        Natomiast bardzo chętnie czytam rady tych, którzy mieli podobną sytuację, i to, jak sobie z nią poradzili - konkretnie - co powiedzieli, jaka była odpowiedź, reakcja, co potem zrobili, co później z tego wyniknęło. Jak np. trochę wyżej ortolann.
        Bo mądrości z poczuciem wyższości oczywiście także można popisać, żebyśmy mogli sobie pokornie poczytać, ale niewiele praktycznego pożytku się z nich nie wyciągnie.
        "Takim jak my" potrzebny jest konkretny przykład, prosty wzorzec - bo to wzorce mamy spaprane - a nie teoria, bo z teorii przeważnie jesteśmy lepsi od wszystkich...
        • panizalewska Re: Rodzinne zjazdy 18.08.16, 18:58
          U mnie był na ostatnie BN piękny motyw spazmów bo "bądź lojalna wobec rodziny" ;) Opiszę wieczorkiem, bo kładę dzieciaki zaraz
        • salsa.lover Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 00:06
          ola_dom napisała:

          > Natomiast bardzo chętnie czytam rady tych, którzy mieli podobną sytuację, i to,
          > jak sobie z nią poradzili - konkretnie - co powiedzieli, jaka była odpowiedź,
          > reakcja, co potem zrobili, co później z tego wyniknęło.

          No więc właśnie ja zrobiłam tak jak napisała wyżej. Po prostu sami z mężem decydujemy gdzie i jak spędzimy święta. Po czym informujemy o naszej decyzji naszych rodziców. Bo obie strony oczywiście chciałby wielkie rodzinne święta, i jego i moi. My mieszkamy daleko, w Polsce jesteśmy może 2-3 razy do roku więc zdajemy sobie sprawę, że każdy z rodziców tęskni i chciałby mieć nas jak najdłużej. Na początku były jazdy, szczególnie teściowej jak pierwszy raz całe święta spędziliśmy u mojej matki. Sceny zazdrości, wypominanie mężowi, że sobie już inną rodzinę znalazł ;) Puszczaliśmy po prostu mimo uszu. Argumenty są niedorzeczne i nie ma co z nimi dyskutować.
          Któregoś roku nawet spróbowaliśmy obie rodziny obskoczyć, żeby było sprawiedliwie. Nasze rodzinne miasta są oddalone 6 godzin jazdy samochodem. Wigilię i pierwszy dzień świąt spędziliśmy u moich, potem na drugi dzień świąt i aż do Sylwestra zostaliśmy u teściów. Oczywiście też było źle. Moi byli niezadowoleni, że u nich tak krótko a u tamtych dłużej. Teściowie byli niezadowoleni, bo "najważniejsze" dni byli sami. A my byliśmy na maksa wkurzeni, wymęczeni tym jeżdżeniem i sfrustrowani, że i tak nikogo nie zadowoliliśmy.
          Powiedzieliśmy basta. Następne dwa lata w ogóle nie pojechaliśmy na święta do Polski i obojgu rodzicom zapodaliśmy tekst, że po ostatnich jazdach mamy dość, że tak się nie da, bo próbujemy z każdą rodziną spędzić czas a każda i tak jest niezadowolona.
          Oczywiście każda ze stron, szczególnie matek, próbowała nacisków, emocjonalnych szantaży itp. Niestety, trzeba na to przybrać metodę zdartej płyty i już. Teraz mamy spokój, to my decydujemy gdzie i jak spędzamy święta.
          Reakcja rodziców była taka, że musieli się z tym pogodzić.
          • panizalewska Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 07:11
            Oooo taaaak! Rodzice i teściowie mają jazdy, a dorośli ludzie, zapierniczający w pracy cały rok na okrągło, często z małymi dziećmi, muszą spędzać święta w samochodzie. Bo tak. Jeszcze czego. Przez kilka lat przerabialiśmy święta w drodze, a mieliśmy "raptem" 2 godziny jazdy od jednych do drugich. Nigdy więcej.

            U mojej matki w ostatnie BN było tak, że ja z mężem i dwójką dzieci (ja jeszcze w 3 ciąży) + moja siostra z mężem i synkiem + rodzice - mieszkaliśmy w jednym domu. Dom akurat nas pomieścił, dojeżdżali dziadkowie i mama szwagra. I jeszcze pies. I pewnie jeszcze jakaś rodzina mamy, nie pamiętam, dużo tego było, gwarno, nie lubię ;) No i 3 dni się kisimy w domu, mielimy się we własnym sosie. Tak z miesiąc wcześniej dostałam od przyjaciół zaproszenie na wspólny obiad świąteczny (3 przyjaciółki z LO jesteśmy, obecnie z mężami i dziećmi. Bardzo rzadko jest tak, że wszystkie dzieci jednocześnie są zdrowe, to cud normalnie) uwaga, w niedzielę PO ŚWIĘTACH. I matka w spazmy, cyrki i teatralne trzaskanie drzwiami, że jestem nielojalna wobec rodziny, że święta są dla rodziny, a nie przyjaciół (sami się wielokrotnie spotykali z przyjaciółmi w święta i po świętach) i w ogóle jazda taka, że ja nie wiem o co chodzi. Jeszcze siostra na mnie wsiadła, to w ogóle wymiękłam. Najpierw matka się zgodziła "to jak chcesz, to jedź" a potem właśnie awantura na cały dom, bo ja powiedziałam "ok, to jadę z najstarszą", a ta spazmuje, że jak ja mogłam tak zrozumieć wprost, że jak ona powiedziała "tak", to znaczyło "tak" :D

            Także tego. Dorosła osoba nie potrzebuje pozwolenia swoich rodziców na nic. Jak się spędza święta po swojemu to NIE jest to nic złego przecież. Tym bardziej, jeżeli w tych świętach jednak uwzględnia się rodziców, bo przecież są zaproszeni, oferuje się im podwózkę np, a impreza jest w domu, w którym prawie mieszkają, bywają na co dzień.

            Dla mnie takie jazdy z uwiązaniem są chore.
            • ola_dom Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 10:10
              panizalewska napisała:

              > a ta spazmuje, że jak ja mogłam tak zrozumieć wprost, że jak ona powiedziała "tak", to znaczyło "tak" :D

              A jakże - jakbyś była DOBRĄ córką, to byś wiedziała, co zrobić, mamusia nie musiałaby Ci wszystkiego mówić!
              • panizalewska Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 12:36
                :D no właśnie. śmiałam mieć inną wizję, że po 3 dniach kiszenia z rodzinką nie mogłam CHCIEĆ pojechać na parę godzin gdzie indziej
                Dzięki Bogu już mamy święta osobno dożywotnie :)
          • ola_dom Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 08:05
            salsa.lover napisała:

            > Oczywiście też było źle. Moi byli niezadowoleni, że u nich tak krótko a u tamtych dłużej.
            > Teściowie byli niezadowoleni, bo "najważniejsze" dni byli sami. A my byliśmy na maksa
            > wkurzeni, wymęczeni tym jeżdżeniem i sfrustrowani, że i tak nikogo nie zadowoliliśmy.

            Otóż właśnie :)
            Człowiek flaki sobie wypruje, poświęci swój komfort, czas, upodobania - żeby zadowolić rodziców, a im i tak będzie ZA MAŁO! Co nie zrobisz - będzie za mało i foch.
            Więc po prostu należy przyjąć, że i tak zawsze będzie niezadowolenie i foch, ale lepiej żeby nastąpił, zanim stracimy czas, zdrowie i energię na usatysfakcjonowanie rodziców :)

            Im prędzej uda się nam porzucić nadzieje, że może jednak, kiedyś, w jakiś sposób zdołamy zrobić coś, co wreszcie w pełni uszczęśliwi naszych rodziców, tym mniej czasu zmarnujemy i tym mniej frustracji zaliczymy.
            Bo niestety najpierw przeważnie traci się sporo czasu na wynajdywanie coraz wymyślniejszych sposobów, które może jednak jakoś tym razem w końcu zadziałają i rodzice wreszcie będą z nas zadowoleni. NIE BĘDĄ.
            • sayyida Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 10:18
              Ola, niby to takie oczywiste, a czasem musi ktoś powiedzieć, żeby dotarło.
              NIE BĘDĄ. Jakie to proste!

              Wiem, przeżyłam, ha, przepracowałam to, że nie będą, nigdy nie będą za mnie/z nas zadowoleni. Śmialiśmy się z tego z rodzeństwem podczas ostatniego zjazdu, kiedy pojechaliśmy bez rodziców w podróż sentymentalną i ośmieliliśmy się nie skorzystać z ich światłych rad co do optymalnej trasy. Wystarczyło to "nie będą" zastosować do innej sytuacji.
              A przecież to takie uwalniające - że to jest ich problem, że nie są zadowoleni, a nie nasz.

              Dzięki.
              • kai_30 Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 13:44
                No właśnie. To ich problem. U nas było podobnie - wigilia tylko w domu rodzinnym, i koniec. Zarówno moja mama, jak i moja teściowa "nie wyobrażały sobie" inaczej. Kulminacja nastąpiła, kiedy nasze trzecie dziecko miało pół roku, a do tego zepsuł nam się samochód, no ale mus to mus, w wigilię przed południem podrzuciliśmy psa i prezenty pod choinkę do teściowej, żeby nie jeździć pociągiem z wielkimi pakami i z wózkiem, i ruszyliśmy do moich rodziców. Niby tylko godzina drogi, ale trzy pociągi dziennie, więc spożyliśmy w pośpiechu wigilijną kolację w porze raczej obiadowej (przy utyskiwaniach mojej mamy, że jeszcze pierwszej gwiazdki nie było i takie tam), skubiąc po odrobinie, bo przecież jeszcze jedna nas czeka, i ruszyliśmy na dworzec. Pociąg akurat trafił się dalekobieżny, miał opóźnienie, do miasta dotarliśmy przed 19:00 (informując teściową na bieżąco, że się spóźnimy). Z wywieszonymi jęzorami wpadliśmy do teściów, głodni już porządnie, i zastaliśmy resztki po kolacji wigilijnej, prezenty od nas rozpakowane, i całą rodzinę uhahaną, jak to szwagier przebrał się za Mikołaja (dzieci w rodzinie nie było wtedy, poza naszymi) i w ogóle było super, no i chyba rozumiecie, że tak długo nie mogliśmy czekać, zresztą Wy już po wigilii to już najedzeni na pewno.

                Przelało mi się, popłakałam się (żeby nie było - po kryjomu w toalecie ;) ) i oznajmiłam mężowi, że to ostatni raz. Przyznał mi rację. Potem trzy lata z rzędu robiłam wielką imprezę na prawie dwadzieścia osób, ale przy braku jakiejkolwiek wzajemności czy pomocy w przygotowaniach (bo okazało się, że i mojej matce, i teściowej, tak samo jak szwagrom i szwagierkom jednak spodobało się przyjeżdżanie "na gotowe") zbuntowałam się i teraz wigilie są dla nas. Rodziny możemy odwiedzać w święta, ale wigilię spędzamy sami z dziećmi. Bez szarpaniny, stresu, fochów, wydanych tysięcy na jedną kolację, bo każdy podjeść sobie lubi, ale nie kwapi się do współudziału w przygotowaniach, choćby finansowego, jeśli nie osobistego. A mama i teściowa jakoś przeżyły, nawet jeśli nie były zadowolone - no cóż, właśnie, to ich problem, nie mój.
              • ola_dom Re: Rodzinne zjazdy 19.08.16, 13:47
                sayyida napisała:

                > Ola, niby to takie oczywiste, a czasem musi ktoś powiedzieć, żeby dotarło.
                > NIE BĘDĄ. Jakie to proste!

                Ech, niby takie proste, a nawet jak się wie, to wcale nie zawsze się o tym pamięta.
                Ja sama dowiedziałam się - z wielkim zdumieniem - całkiem niedawno, i wciąż muszę sobie o tym przypominać. Bo stary schemat ma się dobrze i trzyma mocno.

                Ale bardzo na mnie zadziałał ten argument - i tak mama będzie niezadowolona, i tak - więc po co mam tracić czas, zdrowie i energię? Skutek będzie ten sam, ale o ile mniejszy będzie mój nakład!
    • e-kasia27 Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 08:23
      A nie możecie się wszyscy w hotelu umiejscowić, a do rodziców tylko na obiad, kolację, czy co tam innego przychodzić??
      Wtedy będzie wilk syty i owca cała.
      • panizalewska Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 08:32
        No co Ty, Kasia! Przecież to obraza majestatu i potoki łez macierzy, że dzieci nie chcą spać w swoim ukochanym domu. Takim rodzicom ciągle mało i nie czają, że czasy się zmieniły.
        • peterwk Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 09:17
          Czy probowaliscie spac w hotelu? Dzien mozna spedzic z rodzicami, ale na noc juz do hotelu
          • sayyida Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 09:56
            Spanie nie jest problemem - sąsiadka nie mieszka u siebie w czasie naszej bytności, nikomu nie robimy kłopotu. Ale największe pomieszczenie u rodziców ma 15m, i kiedy tam stoi rozłożony stół, siedzi 8 dorosłych i biega 4 dzieci, to jest to do zniesienia przez 2 godziny. A mama oczekuje 2 dni... Nie nudzimy się ze sobą, gadamy, gramy w planszowki, pomagamy w kuchni, ale po prostu w takiej ciasnocie działamy sobie na nerwy.
            • alsk9 Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 10:34
              Czyli tak naprawdę macie do dyspozycji 2 mieszkania. Jak ktoś jest zmęczony zgiełkiem u rodziców, może spokojnie iść do sąsiadki i sobie odpocząć od reszty. Tak samo nie musicie caly dzień siedzieć w mieszkaniu z rodzicami, możecie zaplanować różne wyjścia, spacery, rozrywki, itd.
              Wygląda na to, że robisz widły z igły żeby przedstawić jacy to ci rodzice straszni są,
              a wszystko dlatego, że - ciągle wobec nich ty sama nie zachowujesz się jak dorosła samodzielna osoba tylko jak małe dziecko które "musi się słuchać rodzica" oraz musi tak postępować by głównie rodzic był zadowolony.
              Niestety, dorastanie wymaga wysiłku także od ciebie.
              Wzięcia na klatę, że już sama ponosisz odpowiedzialność za swoje decyzje.
              A taką decyzją jest spędzanie świąt tam gdzie ponoć nie chcesz świąt spędzać.

              Nie radzisz sobie z poczuciem winy, że nie jesteś posłuszna rodzicom - ale to już twój problem i to nie rodzice mają ci "pozwolić" gdzie indziej spędzać święta. Jeśli stan taki utrwalisz, to będziesz kopią swoich wiecznie niezadowolonych rodziców. Władza rodzicielska nad tobą wygasła w wieku 18 lat. Ile masz teraz? Dlaczego to ciągle rodziców obwiniasz za to, że do nich przyjeżdżasz? To twoja decyzja. Oni mają prawo narzekać, że woleli by to i tamto. Jak lubią narzekać to zawsze jakiś powód do narzekania znajdą. Przestań kontrolować ich życie i zapędzać się w narzucanie im jakie mają mieć upodobania i z czego się cieszyć. To oddzielni ludzie. Ty uszanuj ich emocje, nawet te w twoim odczuciu "oskarżające cię" , bo oni sami za nie odpowiadają - a nie ty masz się nimi zajmować,
              a zajmij się swoimi emocjami - bo za te odpowiadasz właśnie ty, a bardzo dużo ich negatywnych generujesz niby "starając się zadowolić" oczekiwania rodziców.
              W żaden sposób nie zadowolisz oczekiwań innych ludzi, bo na razie nie umiesz zadowolić swoich własnych oczekiwań wobec siebie samej. Od tego zacznij. Uszczęśliwianie innych na siłę to prosta droga do unieszczęśliwienia siebie i kwasów w rodzinie.

              • sayyida Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 12:06
                Wiesz, mnie już Ola oswiecila, uzmysłowila mi prosta prawdę. Tylko trochę delikatniej, niż Ty :) Masz oczywiście rację, ich emocje to ich problem, a ze swoimi sama zrobię porządek.
                • fusun1804 Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 19:34
                  A ja bardzo dziękuje alsk9 za łopatologiczne uzmyslawianie. Do mnie wlasnie tak trzeba :))
                  • ola_dom Re: Rodzinne zjazdy 23.08.16, 19:09
                    fusun1804 napisała:

                    > A ja bardzo dziękuje alsk9 za łopatologiczne uzmyslawianie. Do mnie wlasnie tak trzeba :))

                    Przywykłaś do takiego traktowania...?
                    :)
            • 3-mamuska Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 13:32
              Ależ spanie jest problemem!!!!!
              Takim ze nie dosc ze cały dzien sie gnieciecie na kupie ,to jeszcze w nocy niewygodnie i wogole. Do łazienki kolejki.
              Weźcie hotel , odejdą bagaże problemy z materacami, rotacyjnie mozna wpadać i wypadać do rodziców.
              Jedni przychodzą o 10- nastepni o 12 następni o 14 jecie obiad ciasto kawa i rozchodozcie sie tez po koleji.
              Wtedy przesyt przebywania razem nie jest tak uciążliwy. Faceci z dziećmi mogą zostać w hotelu ,a wy z mama gotować przed wigilia i potem na kolacje sie spotykacie.
              Jecie prezenty i do hotelu.



              Dokładnie te same argumenty "ale przecież to wasz domek" "przecież tak rzadko jesteśmy wszyscy razem" itp
              Dla mojej matki tylko takie święta są prawdziwe i ja tego nie zmienię. Próby wytłumaczenia jej, że nikomu nie jest wygodnie spełzają na niczym, bo dla niej wygoda to nic w porównaniu z tym, że ma nas wszystkich znów razem, choć przez chwilę, że jej dom znów zapełnia się gwarem, hałasem, życiem. I wiem, że jest jej przykro i smutno kiedy w święta któregoś z nas brakuje. Ale trudno, jakoś muszę z tym żyć.

              Bo dla mnie wygoda tez jest na samym koncu, jeśli mam blisko ukochane osoby.
              Tez takie świeta maja swoj urok tłok ścisk śmiech, ale trzeba tez odsapnąć.
              I mysle ze problemu nie byłoby gdyby tylko u Z rodzicami spędzać dzien, bo mozna wyjsc, nie ma problemu w kuchni w kolejce do łazienki i wogole.
    • molly_wither Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 18:27
      Rodzinne zjazdy sa chamskie.
      • fusun1804 Re: Rodzinne zjazdy 20.08.16, 19:36
        TY jestes chamska. Z wątku na wątek coraz bardziej.
        • kim5 Re: Rodzinne zjazdy 23.08.16, 11:31
          A jak spędzaliście święta, kiedy mieszkaliście jeszcze w domu rodzinnym? Zawsze u dziadków??
          • sayyida Re: Rodzinne zjazdy 23.08.16, 13:57
            Nie mieliśmy dziadków. Tj. ze strony ojca nie zyli, a ze strony mamy mieszkali 1500 km od nas i potrzebne byly wizy, a na dodatek oni nie obchodzili BN.
            • kim5 Re: Rodzinne zjazdy 23.08.16, 14:18
              Jak czlowiek zakłada swoją rodzinę, to zyskuje też teściów.
              Jakby każdy chciał spędzać święta "w domu", to byście kota dostali.
              Dzieciom podoba się to spędzanie świąt w rozjazdach?
    • kkatiee Re: Rodzinne zjazdy 10.10.16, 14:53
      Kurcze jak ja rozumiem autorkę. U mnie sytuacja jest dość podobno. Mieszkamy z teściami w jednym mieście, a do rodziców mamy 2 godziny drogi. Ze względu na pracę, czas etc. Jeździmy rzadko średnio raz na 2 miesiące. Moja mama jedynaczka, oboje dziadkowie starsi, schorowani. Rodzice taty nie żyją. Generalnie mała Wigilia my dziadkowie rodzice i brat w sumie 7 osób. Teściowa szwagierka i rodzina siostry teściowej razem. Ja mam zawsze dylemat bo mimo że tesciowie mieszkają 8 minut spacerkiem od nas i widujemy ich rzadko to nagle budzą się emocje w święta. Dla mnie ważne jest by być u moich rodziców. Dziadkowie jeszcze żyją... Chcę spędzić z nimi Święta... Są w takim wieku że nigdy nie wiadomo czy to będą nasze ostatnie wspólnie Święta. Moja rodzina związana emocjonalne, rodzina męża no cóż. Wszystko udaloby się ogarnąć. Do tego tej pory bez problemu trochę tu i trochę tam. W tym roku usłyszeliśmy że męża rodzina planuje wyjazd w góry na święta... (bo nie chce im się szykować Świąt ) oczywiście foch że nie chcę jechać. Bo nie dość że dodatkowe koszty to jeszcze dalej od mojej rodziny. Mąż chce jechać ja nie. Jesteśmy rok po ślubie a możliwe że święta spędzimy osobno.... Bo nie możemy dojść do porozumienia.
      • kaha_org Re: Rodzinne zjazdy 10.10.16, 16:07
        Tylko jedno pytanie Ci zadam - nie musisz odpowiadać mi, odpowiedz sobie - wg Ciebie porozumienie to jeśli mąż Ci ustąpi, prawda?
        • kkatiee Re: Rodzinne zjazdy 10.10.16, 19:44
          To rodzina męża wymyśliła sobie znowu wojaże i wyjazd 500 km od domu. Nie mam ochoty spędzić 6 h podróży samochodem w święta na 3 - 4 dni i spędzić Święta w hotelu.
          • kaha_org Re: Rodzinne zjazdy 10.10.16, 21:26
            Jednocześnie z Twojej wypowiedzi wynika, że Ty nie wyobrażasz sobie spędzić inaczej niż z Twoją rodziną.
            Teraz to Ty z mężem tworzycie rodzinę. Może spędźcie swoje pierwsze Święta po ślubie razem we dwoje?
            • fusun1804 Re: Rodzinne zjazdy 10.10.16, 21:54
              To samo miałam napisać. Wyszlas za maz tylko za Twojego meza ( a nie za cała jego rodzine ) , on sie ożenił tylko z Toba i od teraz tworzycie nowa, drebną rodzine. Wiec moze spędźcie święta we dwoje , z dala od Twojej i jego rodziny. A w przyszłości moglibyście spędzać Wgilie wspólnie z Waszymi dziećmi ( tzn Wy + dzieci ).
              • kry_stian_64 Re: Rodzinne zjazdy 23.11.16, 22:17
                Wy + dzieci.... a jak tak samo pomyślą rodzice sayyida i rodzice jej męża??? Toć to są ich dzieci!
                • ola_dom Re: Rodzinne zjazdy 23.11.16, 22:26
                  kry_stian_64 napisał(a):

                  > Wy + dzieci.... a jak tak samo pomyślą rodzice sayyida i rodzice jej męża??? Toć to są ich dzieci!

                  Jakby Ci to powiedzieć.... te dzieci są dorosłe już... taka kolej rzeczy, takie jest życie, że dzieci dorastają i zakładają swoje rodziny - i to nimi potem się zajmują bardziej niż rodzicami.
                  Czas najwyższy to zrozumieć i się z tym pogodzić, tym bardziej, jeśli_64 to Twój rok urodzenia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka